qrka3
14.03.06, 09:26
wielka miłość, radość, wspólne zainteresowania, a teraz budzę się przy
całkiem obcej osobie, ostatnio w nerwach pow. mi "jesteś moją własnością jak
śmiesz!" Nie ma seksu, staram się, odpycha mnie, potem (przez 1 dzień) jest
mu przykro, kochamy dziecko ponad życie, śpimy z dzieckiem. Kiedyś starałam
się, dbałam, ale teraz już mi się nie chce. Nie rozmawiamy o ważnych rzeczach
bo on zaraz się denerwuje. Widzę że go irytuję, czasami wyzywa. I tak dzień
za dniem. Czas mija. Boję się, że któregoś dnia, jak dziecko podrośnie
odejdzie albo będzie miał koś stałego na boku.