k873
22.04.06, 22:27
Od pewnego czasu zastanawiam się nad tym czy nie jestem aseksualna.Dlaczego?
Po pierwsze mam 18 lat i jeszcze nigdy z nikim nie byłam.Oczywiście
dopuszczam do siebie myśl o potencjalnym związku z mężczyzną,ale chyba tylko
na płaszczyźnie emocjonalnej.Nie mogłabym chyba zaakceptować przytulania i
całowania się w miejscach publicznych,czyli po prostu wszystkich zachowań
świadczących o jakiejś zażyłości.O żadnym zbliżeniu fizycznym nie ma mowy,po
prostu mnie to obrzydza,a przyczyną na pewno nie są moje
kompleksy.Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to,że zauważam atrakcyjność
płci przeciwnej i nawet czasem ktoś mi się podoba,ale w momencie kiedy
ktoś "za bardzo" się mną interesuje(czyli daje do zrozumienia,że chciałby
np.żeby ze znajomości wyszło coś więcej),zaczyna być dla mnie odpychający.Co
o tym myślicie?Tylko proszę o poważne odpowiedzi bez nazywania problemu
fanaberią...