przebudzona7
23.04.06, 00:39
Witam wszystkich,
Wyczerpując już wszystkie pomysły, możliwości i siły do rozwiązania mojego
problemu postanowiłem napisać na forum. Liczę na Waszą pomoc.
Mam 20 lat, jestem studentem i żyje sobie od roku z inną studentką o rok
starszą. Wszystko jest między nami ok i to nie sam związek stanowi problem.
Problemem jest to, iż moja partnerka jest introwertyczką, a co za tym idzie,
nie potrzebuje zbyt wielkiej stymulacji do tego, by się zdenerwować. Nerwy ją
po prostu zjadają. Studiuje ona dwa kierunki (psychologię + francuski)
prowadzi niezdrowy tryb życia (je w biegu, cały czas się gdzieś spieszy itp.
itd.) do tego bardzo często denerwuje się na różnego rodzaju pierdoły (że
jakiś facet jedzie 40km/h a mógłby szybciej, że ktoś zajechał jej drogę itp.)
NIe dotyczy to jednak tylko kwestii prowadzenia samochodu, lecz także innych
dziedzin życia (jakieś niewielkie rzeczy na studiach, które ją wyprowadzają z
równowagi itd.). Poza tym jest ona osobą bardzo inteligentną i wartościową.
Nerwy i ten styl życia odzwierciedla się jednak na zdrowiu (bóle brzucha,
problemy z trzustką, złe samopoczucie).
Martwi mnie to wszystko, dlatego starałem się jej wytłumaczyć, że
niepotrzebnie denerwuje sie na wiele pierdół. Radziłem by starała sie nie
denerwowac, zmienic tok myślenia, że jakiś debil za kółkiem to nie jest powód
do tego by później przeżywać tę sytuację i denerwować się nie wiadomo jak
długo. Te argumenty na nic sie nie zdał ponieważ ona nie umie nad tym
zapanować. Twierdzi, iż robiła coś w tym kierunku by sie nie denerwowac ale
jak ona moze sie nie denerwowac skoro tyle ludzi tak sie zachowuje.... tamto
i siamto... i koło sie zamyka...
Wyczerpałem już wszystkie swoje pomysły. Dlatego pytam:
Może Wy Drodzy Forumowicze macie pomysł jak jej wytłumaczyć by się nie
denerwowała? Jak spowodowac by zmienila swoje nastawienie? Od czego zacząć?
Może to ja coś źle radze? Może źle patrze na problem? Naprawdę się o nią
boję. Proszę o pomoc.
z góry dziękuję za każdą odpowiedź
Z.