Dodaj do ulubionych

Skąd się tu bierzecie?

IP: 62.233.138.* 19.10.01, 19:05
Czy moglibyście mi powiedzieć, skąd się wzięliście na tym forum oryginalnie i
dlaczego tu wracacie?
Ja się tu przytułałam, ponieważ nie miałam dokąd pójść, w nadziei, że ktoś mi
podpowie lub że odkryję dzięki Wam jakieś miejsce, w które pójść warto.
Nawiasem mówiąc, nadal nie mam dokąd pójść. Ale wracać zaczęłam, bo Was w
dziwaczny sposób polubiłam. Naprawdę mnie diabelnie interesuje, co niektóre
pseudonimy danego dnia napiszą... Cieplutko tu jakoś, może to jest
najprymitywniejsze i najlepsze wyjaśnienie.
A Was ki diabeł tu przynosi? :)
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.unl.edu 19.10.01, 19:38
      Z Nebraski pisze. Mam prace przy komputerze, wiec szperam gdzie moge no i
      znalazlem to forum. Kilkakrotnie probowalem zerwac z tym forumowym nalogiem
      ale nic nie wyszlo. Wystepowalem pod pseudonimem Budda, ale wzbudzilem tyle
      kontrowersji (troche przez swoja agresywnosc), ze powrocilem do mojego imienia.
      Interesuje sie glownie tym co POZA (zmyslami w szczegolnosci)i stad zaczepiam
      innych i prosze o wypowiedzi. To tyle. Kto nastepny ?
      Pozdr, Andrzej.
      • Gość: renka Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 19:49
        Ja pisze z granicy kanadyjsko-amerykanskiej. Jestem tu , bo lubie
        wiedziec, "dlaczego" .Czesto jestem na ask.com . Lubie wiadomosci, a takze to
        forum.Rzeczywiscie sa tu fajni ludzie.Poniewaz jestem w jakis sposob zaplatana
        w kilka websites, siedze o roznych porach na internecie.
        • Gość: dear Re: Skąd się tu bierzecie? IP: 62.233.138.* 19.10.01, 20:04
          More! More!
        • Gość: dear do Renki IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:13
          Chodzi Ci bardziej o informacje czy o stanowiska innych ludzi?
          • Gość: renka Re: do Renki IP: *.sympatico.ca 26.10.01, 08:03
            Interesuja mnie sprawy ludzkie bardziej niz ludzie,chociaz , przyznac musze te
            same sprawy wygladaja roznie u roznych ludzi..hahaha
      • Gość: kreska Re: Skąd się tu bierzecie? IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 19.10.01, 22:14
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > /.../ Wystepowalem pod pseudonimem Budda, ale wzbudzilem tyle
        > kontrowersji /.../zaczepiam
        > innych i prosze o wypowiedzi. To tyle. Kto nastepny ?

        Czy mogę?
        Jednak potwierdza się, że krążymy wokół własnych ogonów. To nie jest zarzut.
        Rozpoznałam w Tobie Buddę (dwa dni temu w wątku o duszy, niedosłownie, raczej
        jako kogoś podobnego) i odesłałam Cię do Ciebie :-))) Chyba dobry adres?

        A ja się tu wzięłam z szukania siebie. Szukam, szukam, wciąż mam z tym kłopoty.
        Niby dużo wiem, niby dużo umiem, na zdrowy rozum (a kto tu mówi o zdrowym, hi,
        hi) powinno być wszystko łatwiejsze. A nie jest.

        Wymyśliłam sobie, że w grupie będzie mi raźniej ;-)))
        Lubię znajdować ludzi kipiących czymś pozytywnym i tu takich widuję (nawet jesli
        mają kłopoty, to inna sprawa).
        Boję się, że sama rozniecam za dużo sceptycyzmu. Wybaczcie.

        Ale też bardzo, bardzo źle znoszę (nie umiem znosić) złe zdanie o tym co robię.
        Np. ktoś wyśmiał moje źdźbło trawy [wątek "Flupy", dotyczyło sztuki, skrótowo
        mówiąc]. Nie napisało mi się o tym źdźble z intencją tworzenia dzieła, jednak
        takie wyśmianie sprawiło mi ból. Czy nalezy pokonywac w sobie przewrażliwienie?
        Należy. Staram się. Przeważnie jakoś mi sie udaje. Mam takie chwile, ze depresja
        mnie podgryza przesadnie jak na moje zapotrzebowanie.
        Staram się ratowac żartami, z siebie, innych, z wielkich koncepcji, z małych
        uporów. To trochę pomaga.
        Ale nie kieruje na dobrą ścieżkę.
        Kreska
        • Gość: dear Re: Skąd się tu bierzecie? IP: 62.233.138.* 19.10.01, 22:37
          Jaka ścieżka byłaby "dobra"?
          • Gość: kreska Re: Skąd się tu bierzecie? IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 19.10.01, 22:42
            Dla mnie - ścieżka selfconfidentyzmu.
            Kreska
            • Gość: dear do kreski IP: 62.233.138.* 19.10.01, 22:56
              Zaraz, zaraz... "dobra", czy "użyteczna"? Czy znak równości pomiędzy tymi dwoma
              pojęciami?
              • Gość: kreska Re: do kreski IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 19.10.01, 23:46
                Gość portalu: dear napisał(a):

                > Zaraz, zaraz... "dobra", czy "użyteczna"? Czy znak równości pomiędzy tymi dwoma
                >
                > pojęciami?

                Chodzi Ci o to co rozumiem przez "dobrą ścieżkę"?
                Ja napisałam, że nie znajduję (na razie) tej dobrej - dla mnie.
                Nie jest łatwo to wyjaśnić w kilku słowach. Dobra jest też użyteczna. Użyteczna
                niekoniecznie jest dobra.
                Nie miałam na myśli dobra jako pojecia filozoficznego. Raczej miałam na myśli
                dobrą drogę: nawierzchnia równa, pejzaże przyjazne i zaskakujące. Stąpa się po
                niej pewnie, z zaufaniem do siebie. Można polegać na sobie, na swojej sile, na
                słusznym jej użyciu.
                Czyli, mówiąc ściślej, nie tyle tej scieżki nie znajduję, co siebie nie daje rady
                wrzucic na właściwy tor. Drogi widzę, ścieżki (jako cos skromniejszego, ale tej
                kategorii) - też i to liczne. Nawet tor mi się nawinął ;) To tylko nieudolne
                słowa.
                Wobec tego zacytuję siebie z poprawkami:
                "Staram się ratowac żartami, z siebie, innych, z wielkich koncepcji, z małych
                uporów. To trochę pomaga.
                Daje dystans od siebie (już nieźle). Ale nie kieruje na dobrą ścieżkę, taką po
                której idąc szuka się rzeczy do zrobienia, a nie mysich dziur.
                Czy wyrażam się zrozumiale?
                Pozdrawiam,
                Kreska

                • Gość: dear Re: do kreski IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:05
                  Tak, tak...
                  To dziwne... skoro już tę ścieżkę (czy nawet większą ich liczbę) widzisz -
                  psycholog gazetowy bądź mierny pisarz powiedziałby, że 99% of perspiration już
                  masz za sobą!... jak to się dzieje, że nie możesz siebie na właściwy tor
                  przestawić?
                  Pozdrawiam, dear
                  • Gość: kreska Re: do kreski IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 20.10.01, 10:07
                    Gość portalu: dear napisał(a):

                    > /.../ powiedziałby, że 99% of perspiration już
                    > masz za sobą!... jak to się dzieje, że nie możesz siebie na właściwy tor
                    > przestawić?

                    Cały czas to pytanie mnie gnebi ;)
                    > Pozdrawiam, dear
                    Chyba zmienię pseudo na :
                    Chérie, naprzemiennie Kreska
                    A Ty się domyśl dlaczego (taka zgadywanka) :)

                    • Gość: dear do Cherie IP: 62.233.138.* 20.10.01, 10:16
                      a czy odpowiedzi są punktowane?
                      • Gość: Chérie Re: do Cherie IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 20.10.01, 12:33
                        Gość portalu: dear napisał(a):

                        > a czy odpowiedzi są punktowane?

                        A dlaczego tak się asekurujesz?
                        Zaryzykuj, a zobaczysz ;-))))
                        Jestem stworzeniem przyjaznym, acz nieufnym; czasem fukam, rzadko klnę, nie
                        spluwam, prawidłowo posługuję się sztućcami. Moje wady szkodzą tylko mnie samej,
                        tak więc - spróbuj :-)
                        Chérie, czasem Kreska
                        • Gość: dear Re: do Cherie IP: 62.233.138.* 20.10.01, 19:50
                          Mniej więcej chciałam się dowiedzieć, czy zależy Ci na odpowiedzi, a asekuruję
                          się z lenistwa przenikającego duszę mą w stopniu nieprzyzwoitym doprawdy.

                          Strzały są następujące:
                          Bo jesteś mną (bądź ja Tobą);
                          Bo poza amfetaministką (Kreska) jesteś wampem (Cherie);
                          Bo język francuski jest Ci równie bliski jak mnie angielski;
                          Bo jesteś piękna.

                          Czy zbliżyłam się do stanu pierwotnego choć o milimetr którymkolwiek
                          strzałem? :-)))))
                          Pozdrowionka,
                          dear
                          • Gość: Chérie Re: do Cherie, odpowiadającej grzecznie na listy :) IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 20.10.01, 23:25
                            Gość portalu: dear napisał(a):
                            > Mniej więcej chciałam się dowiedzieć, czy zależy Ci na odpowiedzi, a asekuruję
                            > się z lenistwa przenikającego duszę mą w stopniu nieprzyzwoitym doprawdy.
                            Masz duszę? Ją przenika coś co znam bdb, ale ja duszy mogę nie mieć (taka
                            hipoteza, robocza oczywiście).
                            >
                            > Strzały są następujące:
                            /.../
                            > Czy zbliżyłam się do stanu pierwotnego choć o milimetr którymkolwiek
                            > strzałem? :-)))))
                            Zbliżyłaś, tu i ówdzie, ale czy do pierwotnego, to nie wiem. Do stanu - tak ;-)
                            > Pozdrowionka,
                            też, zdr,
                            > dear
                            > Chérie

                            Oj, chyba nie tylko kwieto się nudzi. No, ale ja dzieki Wam się bawię, a to duża
                            wartość.
                            Pa

                            • Gość: dear do Cherie IP: 62.233.138.* 21.10.01, 10:43
                              Wszyscy się nudzimy, moja droga. Niezależnie od tego, co na to nasze
                              wysublimowane intelekty i nasze przez lat wiele wykuwane aksjologie...
                              Zabawa ma w polszczyźnie niebezpieczne konotacje. Bierzesz za nie wszystkie
                              odpowiedzialność?...
                              • Gość: Chérie Re: od Cherie do Dear IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 21.10.01, 10:56
                                Gość portalu: dear napisał(a):

                                > Wszyscy się nudzimy, moja droga.
                                Nie podzielam takiego przekonania.

                                > Niezależnie od tego, co na to nasze
                                > wysublimowane intelekty i nasze przez lat wiele wykuwane aksjologie...
                                Ja nie mam niczego specjalnie sublimowanego. Aksjologie, powiadasz? Eeee ;)
                                > Zabawa ma w polszczyźnie niebezpieczne konotacje. Bierzesz za nie wszystkie
                                > odpowiedzialność?...

                                Nie.
                                A jakie Ty masz na uwadze?
                                Chérie

                                • Gość: dear do Cherie IP: 62.233.138.* 21.10.01, 11:02
                                  Wszystkie. Oczywiście nie tylko niebezpieczne istnieją.

                                  Nawiasem mówiąc, językoznawczo-pojęciowe rozleniwienie jest niewskazane, droga
                                  wspólniczko...

                                  Na poparcie swej tezy o nudzeniu przytoczyć mogę argumenty następujące:
                                  wszelkiego rodzaju poczucie niespełnienia można nazwać nudą, albowiem oba
                                  zjawiska są zaniechaniem działania w imię deliberowania nad dostępnymi
                                  rozwiązaniami; piśmiennictwo praktycznie bezcelowe, jakim jest forumowa
                                  twórczość, wynikać musi takoż z nadmiaru deliberowania, nadmiaru czasu na
                                  deliberowanie, zaniechania działania - a to też nuda.
                                  Jakie są argumenty na poparcie Twojej tezy?
                                  • Gość: Chérie Re: do Dear w sprawie nie tylko tezy IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 21.10.01, 21:03
                                    Gość portalu: dear napisał(a):

                                    > Nawiasem mówiąc, językoznawczo-pojęciowe rozleniwienie jest niewskazane, droga
                                    > wspólniczko...
                                    Ale do czego nawiązujesz? Przecież MY (ja? Ty? kto?) nie grzeszymy aż takim
                                    rozleniwieniem ;)

                                    /.../
                                    > wszelkiego rodzaju poczucie niespełnienia można nazwać nudą,

                                    Raczej nieszczęściem. Nuda bywa bardzo przyjemna, bywa twórcza, bywa lecznicza.
                                    Bywa też niestety dojmująca ;)

                                    > oba zjawiska są zaniechaniem działania w imię deliberowania nad dostępnymi
                                    > rozwiązaniami;

                                    No nie, niespełnienie to brak spełnienia i dotyczy osobowości. Nuda to brak
                                    ciekawego zajęcia i dotyczy różnych rzeczy zewnętrznych. Inne kategorie.
                                    Ale ja jestem prosta osoba i podtekstów nie załapuję.

                                    Czy sugerujesz, że "deliberowanie" = "przelewanie z pustego w próżne" ?

                                    > piśmiennictwo praktycznie bezcelowe, jakim jest forumowa
                                    > twórczość,
                                    Nie jest bezcelowe. Na przykład Ty, droga Dear, nie miałaś zdaje się dokąd pójść?
                                    No to teraz masz - na forum. Może nawet z zamiarem spotkania paru poznanych osób
                                    i paru nowych? Zadania kilku pytań, pobawienia się (och, te zabawy...)

                                    > Jakie są argumenty na poparcie Twojej tezy?

                                    Ale jakiej mojej tezy? - zgubiłam wątek, albo co, kochana Dear :-)

                                    Chérie


                                    • Gość: dear do Cherie IP: 62.233.138.* 22.10.01, 06:22

                                      > Ale do czego nawiązujesz? Przecież MY (ja? Ty? kto?) nie grzeszymy aż takim
                                      > rozleniwieniem ;)

                                      Do poprzedniego Twego postu, Cherie, kilka oznak leniwego rozpląsania się tam
                                      pojawiło... :-) To zresztą nie jest istotne.

                                      > Nuda bywa bardzo przyjemna, bywa twórcza, bywa lecznicza.

                                      Pooh... byyywa... statystycznie rzecz jednak ujmując (a ostatecznie cóż innego
                                      nam pozostaje) takie jej barwy występują w stopniu co najmniej znikomym....

                                      > No nie, niespełnienie to brak spełnienia i dotyczy osobowości. Nuda to brak
                                      > ciekawego zajęcia i dotyczy różnych rzeczy zewnętrznych. Inne kategorie.
                                      > Ale ja jestem prosta osoba i podtekstów nie załapuję.

                                      Niespełnienie dotyczy zajęcia, Czynności, Spraw & Rzeczy w stopniu równie wysokim
                                      co nuda... "poczucie niespełnienia" jest chyba trochę wtórne, to jest raczej
                                      zwyczajny osobniczy ból wynikający z zaniechań czynnościowych... Mnie się
                                      kategorie owe zbieżnymi jednak wydają...
                                      Droga moja Prosta Osobo, ponownie wytykam rozleniwienie i upraszam Cię w imię
                                      drugiej strony lustra o zaniechanie wobec mnie występów tego typu! Jeśli Ty
                                      jesteś prosta, to kto, u diabła ciężkiego, miałby być pokrzywiony?! (a ktoś musi -
                                      równowaga w przyrodzie, entropia, te sprawy...)

                                      > Czy sugerujesz, że "deliberowanie" = "przelewanie z pustego w próżne" ?

                                      Owszem. Czy sugestia owa się Ciebie nie podoba z jakichś względów?

                                      > > piśmiennictwo praktycznie bezcelowe, jakim jest forumowa
                                      > > twórczość,
                                      > Nie jest bezcelowe. Na przykład Ty, droga Dear, nie miałaś zdaje się dokąd pójś
                                      > ć?
                                      > No to teraz masz - na forum. Może nawet z zamiarem spotkania paru poznanych osó
                                      > b
                                      > i paru nowych? Zadania kilku pytań, pobawienia się (och, te zabawy...)

                                      Dopóki nie miałam dokąd pójść, radośnie kwitłam w wątku o niemaniu celu pójścia.
                                      Jako, że wątek zarzuciłam - celowość ta nie jest mnie już potrzebna (lub też
                                      zakres objęty został swoistą rezygnacją, ale to materiał na inną bajkę). Teraz
                                      zadaję pytania, ale to nie jest to samo, co "forumowa twórczość". Tę "twórczość"
                                      rozumiem jako mówienie dla mówienia, wyrażanie własnego zdania, wstukiwanie w
                                      Bogu ducha winne klawisze tego, co "ja" ma na dany temat do powiedzenia... i sama
                                      w sobie jest ta czynność bezcelowa... a jeśli istnieją wokół niej jakieś
                                      podteksty, to i w nich celowości szukać by wypadło...

                                      > > Jakie są argumenty na poparcie Twojej tezy?
                                      > Ale jakiej mojej tezy? - zgubiłam wątek, albo co, kochana Dear :-)

                                      Niezgodzenia się z tezą moją, iż wszyscy się nudzimy...

                                      Całuski w ten dżdżysty poniedziałkowy morning :-)

        • Gość: Czart Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.10.01, 10:28
          Namiary na to forum dostalem od kumpla, ktory rozpoczal tu pewien watek - a
          dyskusja byla ostra, dluga, namietna, no i zabawna gdyz zrobil niezla podpuche.
          Wiele osob nabralo sie, jednak musze przyznac, ze przeczytalem wiele ciekawych
          postow... no i tak sie zaczelo. Jestem typem sluchacza, wiec rzadko biore
          udzial w dyskusjach. Zawsze interesowalo mnie to jak rozni jestesmy, jak rozne
          sa swiaty w ktorych zyjemy, jak inni daja sobie rade z problemami i jakie maja
          likarstwa (jak mawiala Pipi Langstrum). Moj nick upowaznia mnie do czynienia
          psot wszelakich a wypowiedzi mozecie taktowac z przymrozeniem oka, zwlaszcza ze
          wieczorem lubie wypic pivko, ktore polecam wszystkim zalamanym, wkurzonym,
          znerwicowanym...
          "Piekna jesien
          Stare sa
          Nawet ptaki i chmury"
          • Gość: dear do Czarta IP: 62.233.138.* 20.10.01, 19:52
            Bawią Cię ci ludzie? :-)
            • Gość: Czart Re: do Czarta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.10.01, 21:34
              Raczej ciekawia, a ze od czasu do czasu bawia swoimi spekulacjami o wyzszosci
              nad wyzszoscia to inna sprawa...
              • Gość: dear Re: do Czarta IP: 62.233.138.* 21.10.01, 10:44
                A który aspekt jest istotniejszy?
                • Gość: Czart Re: do Czarta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.10.01, 09:37
                  Pewnie ciekawosc ludzi, to co pisalem w pierwszym poscie. Oczywiscie trzeba
                  brac pod uwage pewna korekte - wiele osob robi sobie jaja, lubi innych
                  podpuszczac, ale w zyciu jest podobnie np. kumpel ktory dal mi namiary na to
                  forum czesto tak robi w realu, czym doprowadza niektorych do "szewskiej pasji".
                • Gość: Czart Re: do Czarta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.10.01, 09:38
                  Pewnie ciekawosc ludzi, to co pisalem w pierwszym poscie. Oczywiscie trzeba
                  brac pod uwage pewna korekte - wiele osob robi sobie jaja, lubi innych
                  podpuszczac, ale w zyciu jest podobnie np. kumpel ktory dal mi namiary na to
                  forum czesto tak robi w realu, czym doprowadza niektorych do "szewskiej pasji".
                  • Gość: dear Re: do Czarta IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:41
                    Ale nie jest on Sajnogiem?... :-)

                    A Ty? Też prowokujesz? Jeśli tak - po co?... (czyli - co próbujesz osiągnąć,
                    jeśli prowokujesz, zarówno w realu, jak i w niniejszych okolicznościach)
                    • Gość: Czart Re: do Czarta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.10.01, 16:04
                      Nie jest Sajnogiem.

                      Co do mnie, raczej nie staram sie prowokowac, choc przyznaje, ze w temacie o
                      Buddzie napisalem "Budda suche gowno na patyku" (w temacie;-), ale nie chodzilo
                      wylacznie o dokopanie facetowi o nicku Budda, zacytowalem slowa wielkiego mistrza
                      Zen, swiadomie - wiedzac ze dla wtajemniczonych zabrzmi to dwuznacznie.
                      Raczej lubie rzucic delikatny komentarz, lekko humorystyczny, pokazujacy ze
                      wszystko jest wzgledne. A to co napisze zalezy od ilosci wypitego pivka...
                      Jestem typem sluchacza i obserwatora, bardzo trudno mnie wyprowadzic z
                      rownowagi...


                      • Gość: dear Re: do Czarta IP: 62.233.138.* 23.10.01, 22:59

                        > Jestem typem sluchacza i obserwatora, bardzo trudno mnie wyprowadzic z
                        > rownowagi...

                        Witaj w klubie zatem. Chociaż ten stan, oczywiście, jest co najmniej równie
                        dwuznaczny jak każdy inny... jeśli nawet wkurzyć (nie wspominając o rozczuleniu,
                        na przykład) nas nie są w stanie wyczyny innych ludzi, to do znudzenia, ziewania
                        i totalnego ennui tylko jeden kroczek... :-) No tak, po pivku wrażenia mogą ulec
                        zwielokrotnieniu, to swoją drogą...

                        Zastanawiam się, co by było, gdyby większość ludzi przybrała pozę obserwatorską i
                        tylko od czasu do czasu wtrącała luźne (pozornie) komentarze udowadniające, że
                        wszystko jest względne i że w gruncie rzeczy nie ma o czym rozmawiać, a już na
                        pewno nie ma się o co spierać... Pewnikiem cisza zapadłaby potężna na planecie,
                        ponadto jednak trudno mi wyobrazić sobie konsekwencje... :-)

                        Lubisz ludzi?

      • Gość: Kuba Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.police.pl 25.10.01, 10:44
        Siedzę sobie w pracy,szef wyszedł no i siedzę sobie na interku i zwiedzam co
        możliwe.Jakoś przypadkiem tu wpadłem i postanowiłem rozkminić co ja tu robię.
        • Gość: dear do Kuby IP: 62.233.138.* 25.10.01, 12:41
          I jak idzie rozkminianie?
    • Gość: kwieto Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 20:16
      Z nudow. Naprawde! Nie mialem co robic w pracy i przegladalem katalog forum.
      Cos tu napisalem, a potem zajrzalem, by sprawdzic co kto odpowiedzial. Potem
      jeszcze cos napisalem...
      • Gość: dear do kwieto IP: 62.233.138.* 19.10.01, 20:19
        Odpowiedź na drugie pytanie jeszcze się należy! Przyczyny bieżącego,
        regularnego powracania.... nadal z nudów?
        • Gość: kwieto Re: do kwieto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 21:04
          Bo lubie dyskutowac. Dlatego czasem bronie pozycji z ktora tak naprawde sie nie
          zgadzam. Jezeli ataki na taka pozycje sa pozbawione podstaw merytorycznych,
          albo staja sie atakami personalnymi na przyklad. (Sam tez czasem atakuje
          personalnie, ale raczej rzadko)
          • Gość: kwieto Dopisek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 21:08
            Acha - wyprzedzam pytanie - czemu nie dyskutuje na przyklad na forum gospodarka
            - bo tu znalazlem pare osob, ktore odzywaja sie inteligentnie. Z drugiej
            strony, aby tu rozmawiac, nie musisz wiedziec co to jest na przyklad: ROI, ROE,
            dzwignia finansowa, Vat, Pit, Zus, szmus...
            • Gość: dear Re: Dopisek IP: 62.233.138.* 19.10.01, 21:24
              ... wolałabym tego nie wiedzieć, zapewniam Cię! :)
          • Gość: dear Re: do kwieto IP: 62.233.138.* 19.10.01, 21:27
            A jaki jest stosunek procentowy czystej retoryki do rzeczywiście
            reprezentowanych przez Cię poglądów (- brzmi wstrętnie, ale mniej więcej o to
            chodziło)?
            • Gość: kwieto Re: do kwieto IP: *.ipartners.pl 19.10.01, 22:18
              Ojeja! Cisnie mi sie na usta pytanie - A dlaczego chcesz wiedziec?

              No dobrze postaram sie odpowiedziec. Raczej nie bronie pogladu, z ktorym sie nie zgadzam.
              Moze na przykladzie: jak sobie poczytasz watek dotyczacy istnienia duszy, dowiesz sie, ze ja
              akurat nie mam zdania czy istnieje dusza, czy nie. Poniewaz dowody na istnienie duszy na
              jakich opieraja sie rozmowcy, jak rowniez opisy tej duszy, sa dla mnie dosc absurdalne, nie
              oparte na zadnych (nawet intuicyjnych) przeslankach, wiec zajmuje sie wytykaniem tych
              bledow. Natomiast, gdyby ktos w podobny sposob udowadnial, ze dusza nie istnieje -
              pewnie bym wzial istnienie duszy w obrone, i tepil jego dowody na jej nieistnienie (o ile
              bylyby tylko gdybaniem, nie potwierdzonym w zaden sposob). Wiec w tym sporze wlasciwie
              nie zajmuje okreslonego stanowiska. To ze w tej chwili obalam dowody na istnienie duszy
              dotyczy raczej mialkosci tych dowodow, a nie samego zagadnienia.

              No ale dusza to specyficzny watek - natomiast jesli komus cos doradzam, opieram sie na
              wlasnych doswiadczeniach - sposobach ktore sprawdzily sie w moim przypadku
              • Gość: dear Re: do kwieto IP: 62.233.138.* 19.10.01, 22:35
                To jest jasne. Posiadając liczbę synaps przekraczającą jeden jestem w stanie
                przyjąć założenie, że w zakresach stricte retorycznych (dusza) bronisz czystej
                retoryki jak lwica (nie lew tylko dlatego, że samica jako ilustracja obrony
                bezbronnych jest skuteczniejsza :)) zbijając argumenty nieretoryczne za pomocą
                wykazania ich retoryczności. Tu jest 100-0 (%) z natury rzeczy.
                Ale czy Twoje stwierdzenie o doradzaniu ma niby równać się tezie, iż
                empirycznie potwierdzone (oczywiiiście!) poglądy to 100% w stosunku do 0%
                czystej retoryki? Coś wierzyć mi się nie chce.... :)
                Dlaczego pytam? Bo mnie ludzie ciekawią, a ciekawością własną lubię innych
                infekować :)
                • Gość: kwieto Re: do kwieto IP: *.ipartners.pl 19.10.01, 23:17
                  Jesli chodzi o rady - w 99% plyna z doswiadczenia (rozumianego jako analiza wlasnych lub
                  cudzych zachowan, okreslenie najbardziej prawdopodobnych przyczyn tych zachowan, i tak
                  dalej). Przychodzi mi to o tyle latwo, ze mam w tym duza wprawe - kiedys smialem sie, ze
                  "jestem maszynka do rozwiazywania problemow".
                  Pozostaly procent to rzeczy, na temat ktorych gdybam, bo nie przytrafily sie mnie, zadnemu
                  z moich znajomych - po prostu nic nie wiem na temat danego problemu. Wtedy raczej
                  siedze cicho, chyba ze wydaje mi sie, ze moje gdybanie moze sie na cos przydac.
                  • Gość: dear Re: do kwieto IP: 62.233.138.* 19.10.01, 23:26
                    Czyli taki nieskazitelnie szlachetny jesteś?... :-)
                    • Gość: kwieto Re: do kwieto IP: *.ipartners.pl 20.10.01, 00:13
                      A co ma do tego szlachetnosc?
                      A co ma do tego nieskazitelnosc?
                      • Gość: dear Re: do kwieto IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:18
                        A tyle, że własną wszechmocą w zakresie czystej retoryki zachwycanie się (a o
                        to pytałam, stosunku procentowego żądając) szlachetne by nie było ze względu na
                        rys egocentryczny. Skoro zaś obwieszczasz, że 99% to rady dawane ludziom ze
                        szczerej chęci podzielenia się doświadczeniem i dobrymi rozwiązaniami, brzmi to
                        cholernie altruistycznie - zatem szlachetnie - zatem nieskazitelnie.
                        Chciałam się dowiedzieć, czy rzeczywiście aż tyle tego altruizmu. I nie jest to
                        dociekanie złośliwe. Naprawdę! Po prostu ciekawość.
                        • Gość: kwieto OD kwieto IP: *.ipartners.pl 20.10.01, 00:27
                          Alez jedno drugiego nie wyklucza, nie sadzisz? Przeciez mozna czerpac egocentryczna
                          przyjemnosc z udzielania "pomocy" innym - mowimy wtedy: "Patrzcie jaki/jaka jestem
                          wspanialy/wspaniala". I to, czy bazuje na swoim doswiadczeniu, czy nie, jest nieistotne :"P

                          Rozczaruje Cie jednak - gdy odpowiadam na jakis list, rzadko kiedy mysle w kategorii
                          altruizmu/egoizmu. Po porostu dana wypowiedz sklania mnie do pewnej refleksji, ktora sie
                          nastepnie dziele z autorem listu. Z reguly refleksje dotycza proby odpowiedzi na pytanie -
                          "Dlaczego problem zaistnial?". Czyli w sumie zamiast zajmowac sie problemem jako takim,
                          udzieleniem rady "co teraz zrobic" probuje okreslic jego przyczyny (w domysle: aby taki
                          problem nie wystapil ponownie)
                          • Gość: dear Re: OD kwieto IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:38
                            Zaiste nie wyklucza. Tylko to spostrzeżenie już wykracza poza tematykę mojego
                            pytania do Ciebie. Tak, można czerpać egocentryczną przyjemność z pomagania
                            innym (ale, ale, czy to wtedy jeszcze pomaganie INNYM?), i rzeczywiście empiria
                            nie ma tutaj nic do rzeczy - empirię wprowadziłeś do zagadnienia sam, więc nie
                            czuję się odpowiedzialna za jej wmieszanie do zagadnienia! :-)
                            Nie wątpię, iż biedactwom pomagając, nie zagłębiasz się w naturę własnego
                            pomagania. Ale post factum potrafisz wszakże owo pomaganie nazwać i opisać. Czy
                            mógłbyś zrobić to dla zaspokojenia mojej ciekawości? - więc wreszcie jak tym
                            biedactwom wszystkim pomagasz? Retorycznie? Altruistycznie? Egocentrycznie? :-)
                            • Gość: kwieto Re: OD kwieto IP: *.ipartners.pl 20.10.01, 00:48
                              Moze wyjdzmy poza termin "pomaganie"?
                              Zastapmy go okresleniem "opinia". Ja wyrazam swoja opinie na dany temat. To co uwazam
                              za sluszne w danym przypadku (choc slowo "sluszne" jest niezbyt dobre, bo niepotrzebnie
                              odnosi sie do moralnosci, etyki)
                              I teraz - mozna z tej opinii skorzystac, albo nie, to juz zalezy od adresata.
                              Poza tym - wypowiadajac taka opinie rowniez realizuje jakas wewnetrzna potrzebe -
                              artykuluje pewna mysl, ktora wczesniej wyczuwalem, ale nie ubieralem jej w slowa. Zarazem
                              forum te mysli weryfikuje, ocenia, i moge sprawdzic, gdzie w danym rozumowaniu sa luki,
                              co jescze do siebie nie pasuje...

                              Zauwazylem pewna rzecz - poza tym forum nie mam az takich sklonnosci do
                              "filozofowania", uzywam tez prostrzego jezyka. Tutaj w pewnym sensie wyzywam sie
                              intelektualnie, co czasem trudno uskuteczniac w "realu"
                              • Gość: dear Re: OD kwieto IP: 62.233.138.* 20.10.01, 01:51
                                Kiedy ja właśnie pytałam o etyczny aspekt Twojego działania! Nie o metody, nie
                                o przyczyny, nie o odcienie, a o Twoją ocenę własnych poczynań... Jak to
                                odnosisz do siebie? czy powierzchowna rozrywka, czy zaspokojenie jakiegoś tam
                                chcenia czy potrzeby, czy "misja dziejowa", czy coś innego? pośredniego? I jak
                                to odnosisz do innych ludzi? czy czytanie Twoich opinii robi im, Twoim zdaniem,
                                dobrze, i czy w ogóle interesuje Cię to, czy im robi dobrze, czy nie?
                                Taka była intencja poprzedniego pytania
                                o "egocentryczne", "szlachetne", "altruistyczne" itede (a mogłabym jeszcze
                                dodać "ludyczne", "onanistyczne", "wielkoduszne"... i parę innych).
                                Czy otrzymam odpowiedź? :-)
                                Pzdr.
                                • Gość: kwieto Odpowiedz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 09:49
                                  Kiedy moje posty powodowane sa zupelnie czyms innym!

                                  To troche takbys czytala artykul w gazecie - czytasz, zastanawiasz sie na jego
                                  trescia, i chcesz powiedziec jakis komentarz autorowi. Nie jest to pobudka ani
                                  altruistyczna, ani egoistyczna! Ona po prostu jest.

                                  Bardzo ladnie mowia o tym dwa wierszyki. Pierwszy, Walta Whitmana brzmi tak:
                                  "Nic nie daje z obowiazku.
                                  Co inni daja z obowiazku, ja daje tkniety naglym impulsem"

                                  I drugi (niestety nie znanego mi autora):

                                  "Medrzec nie zasypia dlatego ze powinien,
                                  Ani nawet dlatego ze chce,
                                  Ale poniewaz jest spiacy"

                                  No i teraz pod "zasypianie" podstaw sobie pisanie tutaj, i masz odpowiedz.

                                  Analizowanie tego pod wzgledem etycznym jest szukaniem dziury w calym...
                                  • Gość: dear Re: Odpowiedz IP: 62.233.138.* 20.10.01, 10:00
                                    Wstał rano i krzyczy!!!

                                    Rozumiem doskonale, że nie tym są powodowane. I bardzo fajnie się czyta o
                                    powodach, szczególnie cytatami zilustrowanych! Naprawdę!

                                    Jeśli pytanie moje było szukaniem dziury w całym, God bless it! Odpowie - to
                                    odpowie, nie odpowie - to nie odpowie, tak to bywa z zadawaniem pytań na forum.
                                    Ale niechaj Rozmówca Szanowny mnie na pytanie o interpretację działania z
                                    jakiegoś tam punktu widzenia nie odpowiada, że taka interpretacja nie ma sensu,
                                    gdyż przyczyną działania jest impuls - co ma piernik do wiatraka?

                                    Ludziskom chyba robi dobrze, skoro stworzyli oddzielny wątek stanowiący kącik
                                    adoracji kwieto... chciałam się więc dowiedzieć, co na to sam kwieto, czy jego
                                    raduje, że on tym ludziskom robi dobrze, i czy on chce im robić dobrze... A on
                                    mnie o impulsach! Przewrotny interlokutor z Pana, Panie kwieto... ale nie
                                    zawsze przewrotność ta aż tak wielce skuteczna, jak być by mogła :)
                                    • Gość: kwieto Re: Odpowiedz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 11:46
                                      No to porownaj sobie moje pisanie tutaj do robienia sobie sniadania. Czy
                                      robienie sniadania jest aktem egoizmu, altruizmu, zaspokajania 'wyzszych"
                                      potrzeb?

                                      A ja to tak odbieram... Nie mam, albo nie uswiadamiam sbie jakiejs wewnetrznej
                                      potrzeby. Po prostu czytam, artykuluje komentuje to co przeczytalem, artykuluje
                                      ten komentarz, zapisuje go na forum...
                                      Jesli uzadli Cie komar, nie bedziesz sie nad niczym zastanawiac, tylko uderzysz
                                      w bolace miejsce, aby tego komara zabic. Caly proces przebiega bez odwolywania
                                      sie do jakichs wyzszych wartosci, moralnego aspektu uzadlenia, nieprawdaz?

                                      Wracam bo lubie kontynuowac rozpoczeta dyskusje - taka jak obecna na przyklad.
                                      Czasem sam rozpoczne jakis watek - z reguly wyszydzajacy stereotypy,
                                      przesmiewczy...

                                      A kacik adoracji Kwieto - nie powiem, ze nie jest mi przyjemnie...
                                      Choc tak na prawde:
                                      1. Autor tego watku chcial mnie raczej pognebic niz pochwalic
                                      2. Nie pisze tego co pisze po to, aby mnie chwalono. Nie mam intencji chwalenia
                                      sie swoimi wiadomosciami aby zyskac poklask. Jesli to co pisze komus sie
                                      przydaje - w porzadku. Jesli sie nie przydaje - tez w porzadku.
                                      Ja po prostu pisze - zostawiam jakis znak, slad. Ktos ten znak odczyta, zgodzi
                                      sie z nim, zaneguje, przemysli - to dobrze. Ktos przejdzie mimo niego - tez
                                      dobrze. Nie mam ambicji nawracania innych, naprawiania swiata, czy innych
                                      takich.
                                      • Gość: kwieto Czy kwieto lubi robic dobrze? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 11:58
                                        Zdaje sie ze odpowiedz na to pytanie pominalem...

                                        Znowu nie rozpatrywalbym tego w takich kategoriach. Bo to co ja pisze wcale nie
                                        robi ludziom dobrze. Chocby dlatego, ze (jak zauwazyl Andrzej) w 90% nie
                                        zgadzam sie z "ogolnie przyjetym" sposobem myslenia.

                                        Wiec tak na prawde nie wiem czy "pomagam" czy nie.
                                      • Gość: dear Re: Odpowiedz IP: 62.233.138.* 20.10.01, 19:53
                                        Ile czasu dziennie spędzasz na forum, statystycznie rzecz ujmując?
                                        • Gość: kwieto Re: Odpowiedz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 20:55
                                          Roznie - to zalezy, czy prowadze jakas dyskusje. Jesli tak - dosc czesto
                                          sprawdzam "postepy", jesli nie - zagladam od czasu do czasu.
                                          • Gość: dear Re: Odpowiedz IP: 62.233.138.* 21.10.01, 10:46
                                            Czy uważasz, że dyskusja prowadzona Twoją metodą (zgrabnego unikania odpowiedzi
                                            na wszelkie pytania) jest zabawna dla dyskutantów?... Niewątpliwie bowiem
                                            zabawna jest dla Ciebie oraz dla obserwatorów... dyskutant jednakowoż, tudzież
                                            (jak w tym przypadku) pretendent do tytułu dyskutanta ma okrutnie ciężką, nie
                                            fair sytuację... czy się mylę?
                                            • Gość: kwieto Dyskusja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 11:03
                                              Rowniez dyskusja prowadzona przez Ciebie jest momentami dziwna. Zadajesz bardzo
                                              precyzyjne, krotkie pytania. Jak test. O ile rowinelismy w miare plynna
                                              rozmowe, ucielas ja pytaniem o czas spedzany na forum - tak jakbys powiedziala
                                              "dobrze wystarczy, teraz nastepne pytanie na liscie". Poczulem sie jakbym
                                              odpowiadal na pytania z kwestionariusza - troche dziwne uczucie.

                                              A wracajac do mojej odpowiedzi - liczysz, ze podam Ci jakas wielkosc? Godzina,
                                              dwie, trzy, pietnascie minut? To zalezy, czy mam na to czas, czy jest jakas
                                              ciekawa rozmowa tutaj, czy mam ochote siedziec na Internecie... Nie podam Ci
                                              takiej liczby bo jej po prostu nie znam!
                                              • Gość: dear Re: Dyskusja IP: 62.233.138.* 21.10.01, 11:08
                                                Przepraszam, jeśli którekolwiek z posunięć naruszyło reguły dialogowe. Nie taki
                                                był cel, jako i również nie było mą intencją wzbudzenie w Tobie "dziwnego
                                                uczucia" tudzież stworzenie wrażenia kwestionariuszowego. Ponieważ odpowiedź
                                                mnie zadowoliła, nie widziałam sensu drążenia. W podobny sposób prowadzę
                                                dyskusje wszelakiego typu - jestem stroną pytawczą, stroną zainteresowaną,
                                                stroną odbierającą; staram się taką pozycję przyjmować za zgodą dyskutanta (a
                                                na forum oporów ze strony dyskutantów nie stwierdzam... :-)).
                                                Liczba osiągnięta metodą rachunku "pi razy drzwi" również by mnie zadowoliła.
                                                Czy mogę otrzymać takową?
                                                • Gość: kwieto Re: Dyskusja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 14:07
                                                  A jesli nie? (i dopiero tu zaczyna sie zabawa i unik)

                                                  To naprawde zalezy od tego co robie w danym dniu. Ostatnio sie troszke
                                                  zaziebilem, siedze w domu, to wpadam czesciej. Moze godzina, moze dwie?
                                                  Ale jutro moge gdzies wyjechac, i wtedy znikne na tydzien, dwa...

                                                  Ujme to inaczej. Forum nie jest dla mnie odskocznia, uzywka, miejscem gdzie
                                                  "moge sie wyplakac". Wpadam tu jak mam czas i ochote - ostatnio mam i tego i
                                                  tego duzo, to jestem dosc czesto. Jesli bede mial mniej - wtedy byc moze znikne
                                                  wogole...
                                                  • Gość: dear Re: Dyskusja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 06:25
                                                    Czyli dopiero teraz mogę z pełną odpowiedzialnością rozpocząć pieklenie się nad
                                                    Twym nieznośnym dyskusyjnym stylem? Okay, wezmę sobie ową opcję do serca i w
                                                    pamięci czujnej zachowam, jeśli mogę...
                                                    Czy licznie stosowane cytaty z mądrości świata wszelakich czerpiesz z regału
                                                    (bądź innego pojemnika na książki), twardego dysku (w komputerze bądź w
                                                    przestrzeni wewnątrzczaszkowej), wyobraźni, sieci, czy może z jakiegoś innego
                                                    źródła?
                                                  • Gość: kwieto Re: Dyskusja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 10:21
                                                    Mam calkiem spora "podreczna" biblioteczke
                                                    Poza tym - mam bardzo dobra pamiec. Wiekszosc tych "madrosci" pamietam ze tak
                                                    powiem oglednie, jesli musze zacytowac dokladnie - siegam do odpowiedniej
                                                    ksiazki.

                                                    W sieci jest za duzo chlamu aby tam tych madrosci szukac. Z drugiej strony, nie
                                                    jestem az takim maniakiem, aby je kolekcjonowac - wazniejsze jest chyba ich
                                                    zrozumienie?
                                                  • Gość: dear Re: Dyskusja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 11:20
                                                    Po raz kolejny objawiło się Ciebie chyba niedocenienie mocy przerobowych
                                                    posiadanej przeze mnie substancji wewnątrzczaszkowej. Zdaję sobie sprawę, że
                                                    osoba, która cytaty dobiera poprawnie (okay, nawet pokadzę z rana -
                                                    błyskotliwie i powabnie też!), nie jest ich kolekcjonerem...
                                                    Co dobre przeczytał przez ostatnich, powiedzmy, kilka tygodni? (Tak dziwnie
                                                    postawione to pytanie, bo intencją było pytanie "co czytujesz" bądź "co lubisz
                                                    czytywać", bądź coś równie debilnego, na co odpowiedź miałaby prawo być co
                                                    najmniej mętna; stąd sformułowałam niezgrabnie, acz jakby dorzecznie :-))
                                                  • Gość: kwieto Re: Dyskusja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 11:49
                                                    Wiesz, ja znam takich co kolekcjonuja - sam tez mialem przez jakis czas taka
                                                    maniere (z tego okresu zostalo mi usilne poszukiwanie swietnego zbiorku
                                                    aforyzmow japonskich - z serii "biblioteczka aforystow")

                                                    Czytuje roznie - wlasnie skonczylem:
                                                    Konrada T. Lewandowskiego - "Noteka i inne alternatywy" (niezle)
                                                    Waltera M. Millera,jr - "Kantyk dla Leibowitza" (takie sobie)
                                                    Od dluzszego czasu mecze Cortazara, ale jakos utknalem - zbior opowiadan sie
                                                    gdzies placze po domu
                                                    Lubie wracac do niektorych ksiazek - Lem, Zajdel, Vian, Greene...

                                                    A jaka jest Twoja lektura "do poduszki"?
                                                  • Gość: dear Re: Dyskusja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 11:59
                                                    Temu Cortazaru też u mnie coś jest. Dwa nieduże zbiory opowiadań
                                                    (jeden "opowieści o kronopiach i famach", drugiego tytułu nie pomnę, bo się
                                                    wytracił) jednym tchem czytałam, jako i powieści tego pana; gdym sobie jednak
                                                    nabyła dwa tomiszcza "Opowiadań zebranych" wydane przez Muzę, to też się mnie
                                                    drugi tom żałośnie po kątach wala i nie może się doczekać swojej chwili, bardzo
                                                    to dziwne. Dziś w nocy poduszka uświadczyła "Intymność" Sartre'a (przyjemne)
                                                    i "Śmierć pracodawcy" Fo (zmierziło). Wczoraj w nocy Finlandia żurawinowa
                                                    stanowiła zbyt pasjonującą lekturę, abym się słowu drukowanemu skusić dała.
                                                    Przedwczoraj w nocy była to "Bezpowrotnie utracona leworęczność" (no comments,
                                                    ale i tak mam do Pilcha sentyment) oraz "Shortcuts to Poland" (Laura Klos-
                                                    Sokol, amerykańska socjolożka bodaj, naiwniutko dowcipna książczyna, ale swój
                                                    urok ma). Wcześniejszych grzechów nie pamiętam, albowiem przypominać mnie się
                                                    sobie nie chce. W każdym razie czytam wszystko i w nieprzyzwoitych wręcz
                                                    ilościach.

                                                    a przeziębionko jak się miewa? nie, nie pragnę go pozdrowić, wręcz przeciwnie...

                                                    Za aforyzmami japońskimi się rozejrzę i wypytam dobrze poinformowane źródła.

                                                    a co kwieto lubi robić najbardziej (poproszę o listę 5-10 czynności, z
                                                    ewentualnymi przypisami i komentarzami odautorskimi).

                                                    Pzdr!
                                                    :-)
                                                  • Gość: kwieto 10 czynnosci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 14:34
                                                    Za rozgladanie sie za aforyzmami dziekuje - dodam tylko, ze mozna to dostac
                                                    raczej w antykwariatach, bo seria byla wypuszczona w latach '70-'80

                                                    Przeziebienie ma sie coraz gorzej - notuje drastyczny spadek zuzytych
                                                    chusteczek do nosa

                                                    "Opowiesci o Famach, Nadziejach, Kronopiach" - to klasa sama w sobie, na
                                                    tomiast "Gra w Klasy" jest juz dla mnie zbyt rozmyta - wole zdecydowanie
                                                    powiesci Viana, podobnie poetyckie, a o wiele zgrabniejsze.

                                                    Lista czynnosci... niech bedzie dziesiec czynnosci, bez hierarhizowania:

                                                    Rozmyslac (pozwalac swoim myslom biec jak one sobie chca)
                                                    Podejmowac wyzwania - glownie intelektualne, ale nie tylko - moze to byc start
                                                    w jakims konkursie, rozwiazanie jakiegos problemu, zabawa, gra z samym soba
                                                    Bawic sie - robic to co mnie cieszy - bawic sie wieloznacznoscia pewnych slow,
                                                    prowadzic dyskusje dla samej dyskusji, rzucac sie sniezkami, tarzac w zeschlych
                                                    lisciach, jezdzic do tylu na nartach, uskuteczniac swoje (czasem dziwne)
                                                    pomysly, odkrywac nieznane
                                                    Robic zdjecia - na koncertach (jazzowych), w trakcie wystepow ulicznych
                                                    teatrow, w trakcie wedrowek po gorach...
                                                    Czytac - szczegolnie rzeczy z "inteligentnym poczuciem humoru"
                                                    Flirtowac - niekoniecznie aby cos osiagnac
                                                    Kochac sie
                                                    Cieszyc sie zyciem
                                                    Nic nie robic
                                                    Rabac drewno

                                                    To i ja poprosze podobna liste od Ciebie...
                                                  • Gość: dear Re: 10 czynnosci IP: 62.233.138.* 22.10.01, 22:35
                                                    Z głębin swego zakapiorstwa gorąco jestem wdzięczna przeziębieniu, iż zdycha.

                                                    Aforyzmy zostały wypuszczone w czasoprzestrzeń. Rzeźbią sobie ścieżkę pomiędzy
                                                    uszami licznych znajomych, a ja ową ścieżkę śledzę.

                                                    Cortazar miewa się, jak się miewał, ale "Gra w klasy" zajmuje pozycję wielce
                                                    uprzywilejowaną na regale, odpowiada mi ten rozmyty, bufoniasty styl. Z Vianem
                                                    nigdy nie porównywałam, i nadal chyba nie jestem do tego zdolna :-)

                                                    Lista:
                                                    -myśleć (zamiast swobodnych myślotoków królują tu myślotoki zorientowane na
                                                    coś, to znacznie bardziej męczące, ale też nieco bardziej satysfakcjonujące, a
                                                    ja bardzo tego potrzebuję);
                                                    -rozmawiać;
                                                    -czytać;
                                                    -pisać (listy oraz swobodną grafomanię ładowaną do szuflady);
                                                    -spać;
                                                    -obserwować i wyciągać wnioski;
                                                    -rozkoszować się bliskością, kochać się, rozpieszczać kogoś;
                                                    -grać w brydża;
                                                    -gotować;
                                                    -przemieszczać się, zmieniać.

                                                    Kolejne pytanie to to samo pytanie, pozbawione słowa "robić". Co lubisz?
                                                  • Gość: kwieto Re: 10 czynnosci IP: *.ipartners.pl 22.10.01, 22:56
                                                    Na wstepie pytanie - skad jestes? Bo nam czwartego do brydza brakuje... :((

                                                    Co lubie?

                                                    Jesien. (wlasnie za oknem mokra noc, a w glosnikach przepiekne jazzowe solo na basie)
                                                    Lato, zime, wiosne
                                                    Deszcz, slonce, mgle, snieg
                                                    Ludzi
                                                    Muzyke
                                                    Eteryczny nastroj, jak przy kawiarnianym stoliku, w lekkim cieniu, z tajemnicza dziewczyna
                                                    naprzeciwko, nastrojowa muzyka w tle
                                                    Uczucie ktore Cie ogarnia, kiedy dokonales niemozliwego
                                                    Las, Gory, Parki
                                                    Niektore puby/kawiarnie
                                                    Usmiech

                                                    Duzo by wymieniac...
                                                    I to samo pytanie do Ciebie + dodatek - przeczytalem gdzies tu, ze nie boisz sie prawie
                                                    niczego - mozesz to sprecyzowac? I czego sie boisz w takim razie?
                                                  • Gość: dear Re: 10 czynnosci IP: 62.233.138.* 22.10.01, 23:29
                                                    Mieszkam pod lasem na granicy Warszawy i Ząbek. Brak czwartego do brydża
                                                    również potrafi mi porządnie doskwierać, a zatem z nadzieją odwracam pytanie.

                                                    Odpowiedź na odwrócenie:
                                                    -używki (papierosy, kawa, alkohol, herbata, kiedyś chętnie amfetamina, już ni);
                                                    -nowe miejsca (krajobrazy; miasta; restauracje; mieszkania; i kilka innych);
                                                    -koty;
                                                    -książki, gazety, galanterię papierniczą;
                                                    -ciszę i spokój;
                                                    -doznania zmysłowe- smaki, temperatury, zapachy;
                                                    -niespodziewane zdarzenia, przypadki, zbiegi okoliczności;
                                                    -zmianę;
                                                    -język jako zjawisko;

                                                    Odpowiedź na rozszerzenie pytania rozpocznę od cytatu: "Los nie jest nigdy
                                                    silniejszy niż wola, którą mu się przeciwstawia. Jeśliby życie było nie do
                                                    zniesienia, można się zabić. Dobrze to wiedzieć, ale też dobrze wiedzieć, że
                                                    nic nie jest stracone, póki się żyje". Na rozmaite sposoby sobie to
                                                    przetłumaczywszy, oduczyłam się strachów. Jedyny, jaki mi pozostał, to strach
                                                    przed własną słabością, zupełnie fizjologiczną, przed brakiem siły do życia.

                                                    A Ty się boisz czegoś?

                                                    Czy wydaje Ci się, żeś mądry człek?
                                                  • Gość: kwieto Re: 10 czynnosci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.01, 09:48
                                                    No to jako z dziada pradziada (od pieciu miesiecy) Warszawiak zapraszam Cie na
                                                    brydza. Termin ustalimy moze mailowo? - musze zgrac cala czworke...

                                                    Ladny cytat, choc strasznie pesymistyczny. Jesli chodzi o mnie, po dlugim
                                                    okresie permanentnej walki z losem, zaczalem sie z nim dogadywac - i zycie
                                                    stalo sie o wiele przyjemniejsze :")))

                                                    Czy sie czegos boje? Boje sie dentysty! A powaznie - nie wiem. (znowu unik) Ale
                                                    nie mam jakichs tabu. Moze powiem tak - nie odczuwam lekow (stanow lekowych) z
                                                    jakiegos powodu. Sa rzeczy ktorych wolalbym uniknac - cierpienie na przyklad,
                                                    tylko czy to jest lek przed cierpieniem, czy tylko instynkt samozachowawczy?

                                                    Czy jestem madry? Ujme to tak - mam swoj rozum. Pewne poglady do ktorych
                                                    doszedlem i z ktorymi sie utozsamiam. Ale moge sie mylic - jesli ktos mnie
                                                    przekona ze tak jest, na pewno przyznam mu racje

                                                    A. grac medrca nie mam specjalnej ochoty.
                                                  • Gość: dear Re: 10 czynnosci IP: 62.233.138.* 23.10.01, 10:02
                                                    joanek@2com.pl - co do terminu brydżowania, nie powinnam być elementem czwórki
                                                    dostarczającym szczególnych problemów, jako że tryb pracy pozwala mi na swobodę
                                                    niemal absolutną, a akurat perspektywa zielonego stolika generuje w moich
                                                    oczach kółeczka zbieżne i rozbieżne (jak u kaczora Donalda na widok dolarówek),
                                                    zatem akceptuję z góry wszelkie ustalenia. A za zaproszenie podziękowania
                                                    składam dostojne i ekstatyczne zarazem :-)

                                                    Unik, to unik, drążyć nie będę, aczkolwiek ewentualne rozwinięcia unikniętego
                                                    wątku będą w przyszłości widziane mile. (to o tym baniu, oczywiście :-))

                                                    Pytania na dziś są o:
                                                    -przyjaciół (czy ich Kwieto ma i po co);
                                                    -oraz o stosunek emocjonalny do ludzików przewijających się tutaj (masz w ogóle
                                                    jakiś?)
                                                  • Gość: kwieto Re: 10 czynnosci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.01, 11:57
                                                    Sproboje wiec cos umowic na przyszly tydzien, dam znac.

                                                    Rozwiniecie uniku - powiedz choc w ktora strone chcesz drazyc...

                                                    Przyjaciele - Kwieto ma przyjaciol. Kwieto nie zadaje sobie pytania "po co?" -
                                                    przyjaciele po prostu sa. Oczywiscie, korzysta sie z przyjaciol czasami (kilku
                                                    zaufanych specjalistow od czegostam), ale to tylko przy okazji. Z jednymi
                                                    widuje sie czesciej, z innymi rzadziej, niektorzy znikaja na lat kilka -
                                                    przyjaciele sa od tego, zeby byli.

                                                    Stosunek emocjonalny - rozny. Zalezy od osoby - sympatia, przekora, antypatia,
                                                    szacunek, brak szacunku - to troche tak jak szkolne kolko jakiestam. Sa rozni
                                                    ludzie, Z jednymi sie dogadujesz, z drugimi nie. Jedyna roznica jest taka, ze
                                                    tych ludzi nie widzisz - wiec w pewnym sensie rozmawiasz ze swoim wyobrazeniem
                                                    o tym czlowieku. Teoretycznie - jak w zyciu, praktycznie - wieksza szansa, ze
                                                    ta wizja jest bledna.

                                                    Mieszkasz tam gdzie mieszkasz "z dziada pradziada" czy osiadlas niedawno? I
                                                    jesli tak, to dlaczego akurat tam?
                                                  • Gość: dear Re: 10 czynnosci IP: 62.233.138.* 23.10.01, 23:18
                                                    Teraz, gdy już napisałeś do mnie mail o brydżu, lekko mnie zbija z tropu fakt,
                                                    że nadal prowadzimy tę rozmowę na forum, i to zbija mnie z tropu oczywiście we
                                                    własnym jeno imieniu - co się mnie pokrzywiło przez tych kilka dni, u diabła,
                                                    że raptem kontakt w tej, teatrzykowatej i niejednoznacznej formie zadowala mnie
                                                    na tyle, że, jako i Ty, nie widzę żadnego powodu do przenoszenia się z nim
                                                    na "kanał prywatny"... Oczywiście, jak i Ty, znalazłabym łatwo serię argumentów
                                                    grzecznie acz jednoznacznie wyjaśniających potencjalnym krytykantom takie
                                                    zachowanie jako najnaturalniejsze na całym bożym światku... ale w gruncie
                                                    rzeczy samej sobie nie jestem w stanie tak przekonująco owych motywów
                                                    przedstawić... anyway.

                                                    "Przyjaciele są po to, żeby byli" to jest czysta retoryka, odbijam tę piłeczkę,
                                                    wybacz :-) Tą metodą już wszelkie pytania "po co" traciłyby rację bytu, a tego
                                                    nie chcę, bo to odbiera jedną z ciekawszych ścieżek snucia zastanowień...
                                                    Oczywiście nie chodzi mi o dziennikarsko-psychoanalityczne argumenty, jeno
                                                    osobiste, celów mania przyjaciół jest ostatecznie multum, a Ciebie pytam o
                                                    osobisty dobór "dóbr", jakie z faktu posiadania takowych czerpiesz. Rzekłam. :-)

                                                    Jeśli napisałam, że nie chcę drążyć, to nie chcę, acz zagadnienie mnie ciekawi.

                                                    Nie mieszkam tu z dziada pradziada, w Warszawie znalazłam się lat temu będzie
                                                    dziewięć (po nauki żem była się stawiła z ojcowizny nadmorskiej), a siedlisko
                                                    bieżące zanabyłam drogą kupna lat temu dwa, przy czym lokalizacja jego
                                                    uwarunkowana była głównie ceną, no, i odrobiną blichtru aktorskiego, którego
                                                    lubię nieco przydawać własnemu życiu, a to postanowiwszy w noc
                                                    sylwestrową "kupić mieszkanie" - drugiego stycznia obiegłam developerów i
                                                    podpisałam umowę u pierwszego, który zaoferował mi już kończącą się inwestycję
                                                    (do której triumfalnie wprowadzić się mogłam po upływie stosunkowo krótkiego
                                                    czasu). Nie zastanawiam się szczególnie nad aktorskim (komediowym, no dobra,
                                                    lubię zabawiać ludzi swymi gestami) walorem owego, i wielu podobnych, wyczynów,
                                                    ale sprawia mi ekshibicjonistyczną przyjemność robienie jakichś rzeczy tylko
                                                    dlatego, że nie są typowe i że wzbudzą wobec tego zainteresowanie publiki.
                                                    Resztki dziecinady tlą się pewnikiem w tego typu podejściu, a może zupełnie coś
                                                    innego, w każdym razie jest to z mojej strony wejście bardzo typowe.

                                                    A pytania do Kwieto, poza odbitym pytaniem o przyjaciół, brzmią dziś
                                                    arcybanalnie (tak jakby kiedykolwiek brzmiały inaczej, cheche) - skąd wziął się
                                                    on w grodzie stołecznym oraz - szerzej - co jego pcha do wszelakich zmian w
                                                    żywocie i czy on to lubi.
                                                  • Gość: kwieto Pytania i odpowiedzi IP: *.ipartners.pl 23.10.01, 23:46
                                                    Brydz... czekam niecierpliwie na odpowiedz!
                                                    Moje wyjasnienie jest proste - nie mam nic do ukrycia, wiec nie prowadze "rozmow
                                                    intymnych", w atmosferze sekretu szeptanego na ucho. Wiec prywatna rozmowa nie jest
                                                    konieczna, choc czasem jest przyjemniejsza. Ale - taka konwencja, wiec po co ja zmieniac?

                                                    Przyjaciele = towarzystwo. Tylko tyle i az tyle. Po to, zeby pojsc do pubu, zeby prowadzic
                                                    wyrafinowane dysputy, zeby sie bawic, robic rzeczy szalone - samemu bylo by trudno pojsc ze
                                                    soba na piwo, albo zrobic dowcip taki jaki wykrecil mi pewien znajomy - Wreczajac mi
                                                    sympatyczna koperte zaadresowana:

                                                    Sz.P. B.I.Aly
                                                    P. Roszek 2001
                                                    44-666 Niew Dychac

                                                    Ja tez lubie platac figle swoim znajomym - platac je sobie samemu to juz przesada!

                                                    Natomiast trudno mi sie przywiazac do znajomych - oni przychodza i odchodza, nie kultywuje
                                                    ilusletnich przyjazni.

                                                    Takie kupno mieszkania - sam bylbym do czegos takiego zdolny - byle tylko byc
                                                    nieszablonowym! Spotykalem sie z zarzutami ze: "zawsze musze miec inne zdanie", "zawsze
                                                    musze byc indywidualista" - wiec Twoje podejscie jest mi bliskie...
                                                    Jak sobie przypomne kupno i remont mojego mieszkania - to byla niemal epopeja narodowa
                                                    skrzyzowana z purnonsensem rodem z "Monthy Pytona"...

                                                    W grodzie stolecznym Kwieto wzial sie kiedy wyjechal na studia - zdecydowal sie mieszkac i
                                                    pracowac w Warszawie, ciagnac studia zaoczne jednoczesnie (po czesci dlatego, ze na swoja
                                                    uczelnie na dzienne sie nie dostal). Studia wlasnie konczy, a wyjezdzac chyba nie bedzie -
                                                    przynajmniej przez czas jakis.

                                                    Zmiany Kwieto lubi. Pchaja go do tego - nuda + chec sprobowania czegos nowego. Dlatego
                                                    Kwieto tepi wszelkie schematy, stereotypy i tak dalej. Czasem Kwieta trzeba przekonywac do
                                                    zmian - ale jesli sie go przekona, nie bedzie sie wahal

                                                    No to teraz maly rewanzyk:
                                                    Siedem zyczen. Jakie chcialabys aby sie spelnily. I drugie siedem zyczen - ktore moglabys
                                                    spelnic dla kogos, kto by Cie o to poprosil. (zakladamy, ze jestes w stanie spelnic kazde
                                                    zyczenie)
                                                  • Gość: dear Re: Pytania i odpowiedzi IP: 62.233.138.* 24.10.01, 01:33
                                                    Ja bardzo serdecznie poproszę o tego montypythonowskiego "Pana Tadeusza
                                                    Remontującego" - odzywa się ciekawskość, płaszczyzna porozumienia i zamiłowanie
                                                    do zabawnych historyj!

                                                    Siedem życzeń backhandowych (dla siebie):
                                                    1. "żeby ludziom radość sprawiać swoim śpiewem, to przyjemne jest, jak nie
                                                    wiem"... bym chciała w samozachwyt nigdy nie popaść, jeno tak zawsze chcieć się
                                                    robić fajna, żeby inszym było ze mną coraz fajniej; się nie zatrzymać; nie
                                                    zdrewnieć, nie zwapnieć, nie stać jak malowana lala...
                                                    2. nie starzeć się... nie chorować... nie przeistoczyć się nigdy w osobniczkę
                                                    cierpiącą, cierpienie nie uszlachetnia, przynajmniej od pewnego
                                                    momentu... "rozumiesz. Jest taka cierpienia granica/ za którą się uśmiech
                                                    pogodny zaczyna/ i mija tak człowiek, i już zapomina/ o co miał walczyć i po
                                                    co" - żeby się mnie tak nie zrobiło.
                                                    3. silna być. Pojęcie szerokie, względne, wymagające mnóstwa wyjaśnień. Ale tak
                                                    pozostawię, jako hasełko jeno, mogę rozwinąć, jeśli to potrzebne.
                                                    4. nie mieć pecha - tego samego gatunku życzenie... rozchodzi mnie się o takie
                                                    złe, bezsensowne przypadki, które na niektórych się walą ni z gruchy, ni z
                                                    pietruchy, zdarzenia tego typu, jakie pojawiają się w reportażach Barbary
                                                    Pietkiewicz, straszne, bezrozumne, wstrętne, niczego nie uczące, budzące w
                                                    człowieku wyłącznie rozgoryczenie.
                                                    5. szczęście, które by mi się nie znudziło - to z gatunku pragnień absolutnie
                                                    nierealnych, taka zupełna utopia, jedyna, która w jakiś sposób mnie pociąga.
                                                    6. wysoki poziom serotoniny, endorfin, takich tam...
                                                    7. jako siódme życzenie wystąpią potrzeby i żądze nieświadome, których
                                                    spełnienie pewnie mnóstwo by mi dało, a o których istnieniu nie mam pojęcia.

                                                    Siedem życzeń forehandowych jest o tyle trudne, że wszystko tu przecież zależy
                                                    od faktu, czy osoba, której mogłabym spełnienie owych życzeń zagwarantować,
                                                    przypadkiem już tego nie ma, oraz od sposobu myślenia tejże osoby. Nie potrafię
                                                    wygenerować listy uniwersalnej, rzeczy, których mogłabym życzyć każdemu.
                                                    Wszystko zależy od tej osoby.

                                                    Odwracam polecenie.
                                                    I... chyba dosyć poleceń natenczas, historia montypythonowa i siedem życzeń to
                                                    i tak już wygórowane wymagania :-)))
                                                  • Gość: kwieto Siedem zyczen IP: *.ipartners.pl 24.10.01, 10:34
                                                    Historia montypythonowa... hmmm... Moze napisze kilka "slow kluczy" reszte zobaczysz
                                                    sama na Brydzu.

                                                    1. Pan Kazio rowna sciany
                                                    2. Pan Kazio a polecenia WYRAZNIE mowione
                                                    3. Wstawiamy drzwi do lazienki (Zrobione na miare!)
                                                    4. Stan zastany: w przedpokoju wykladzina przybita do debowego parkietu za pomoca
                                                    gwozdzi typu "papiak"
                                                    5. Stan zastany: szawki kuchenne wmurowane w posadzke
                                                    6. Stan zastany: Malownicze dziury w suficie, scianach...
                                                    7. Rozmowy z administracja w sprawie "zmiany planu przestrzennego"
                                                    8. Wyburzanie scian - pytanie "zawali sie"?
                                                    9. Stan zastany: MUROWANY pawlacz
                                                    10. Okno w lazience, wielkosci 2X2m, wychodzace na.... nie bede mowil :"))
                                                    11. Stan zastany: uroczy stan instalacji wodnych, elektrycznych i zwiazane z tym sprawy....
                                                    12. Kwadratowa umywalka w lazience (czekalem na nia dwa miesiace!) - stala sie juz legenda
                                                    13. Ukladanie podlogi w kuchni
                                                    14. Mozna by jeszcze wymieniac i wymieniac, dosc ze byly to trzy miesiace na skraju
                                                    zalamania nerwowego


                                                    No to teraz siedem zyczen:

                                                    1. Nie musiec pracowac (chodzi o zaplecze finansowe oczywiscie)
                                                    2. Miec ciekawa prace
                                                    3. Rozwijac sie ciagle - ciagle sie zmieniac
                                                    4. Moc ZAWSZE robic to na co mam w danej chwili ochote
                                                    5. Dogadywac sie ze swiatem
                                                    6. Wywolac i oprawic te wszystkie slajdy ktore leza w lodowce (sztuk: 15)
                                                    7. Nie przejmowac sie

                                                    Siedem zyczen komus: moze zmodyfikujmy to pytanie - komu bys chciala taka serie zyczen
                                                    spelnic? Z kurtuazja ustepuje przed dama i uchylam sie od odpowiedzi jako pierwszy...

                                                    No i maly dodatek - jedna cecha charakteru ktora w sobie lubisz, i jedna jakiej nie znosisz?
                                                  • Gość: dear Re: Siedem zyczen IP: 62.233.138.* 25.10.01, 12:22
                                                    Słowa-klucze zafascynowały mię były fascynacją głęboką i o jeno drobny kroczek
                                                    fascynacji brydżowej ustępującą, obawiam się jeno, czy przekroczenie progu
                                                    domostwa Twego tak wzruszająco przez pana Kazia umajonego zniszczeniem
                                                    parawojennym nie grozi natychmiastowym przysypaniem końcówki ciała łbem zwanej
                                                    wieeelką kupą gruzu. Nic to, niechaj i ryzykanctwu hołd złożon zostanie.

                                                    Dedykacja siedmiu życzeń:
                                                    Wersja egocentryczna - obcej osobie w celu ujrzenia efektu (ciekawskość
                                                    podniesiona do rangi eksperymentatorstwa);
                                                    Wersja szlachetnościowa - przyjacielowi, w ramach wdzięczności/ afirmacji
                                                    bliskości/ i jeszcze paru tromtadrackich powodów;
                                                    Wersja sci-fi - własnemu dziecku, sci-fi z racji nieposiadania takowego;
                                                    Wersja kpiarsko-demiurża - Andrzejowi Lepperowi, Osamie, Pilchowi, itepe;
                                                    Wersja w stylu Marii Konopnickiej - własnej matce, bo ją lubię;
                                                    Wersja prawdopodobno-banalna - ukochanemu facetowi (choć nie posiadam,
                                                    statystyczna szansa zaposiąścia jest wysoka, a zatem nie jest to wersja sci-fi);
                                                    Wybór wersji jest mnie absolutnie niedostępny, mam słabo rozwiniętą wyobraźnię,
                                                    a zatem samej siebie pod takowym murem postawionej zwizualizować sobie nie
                                                    potrafię. Prawdopodobnie wybór ów nastąpiłby w drodze losowej.

                                                    Cechy charakteru lubiane są wszystkie, doprawdy mam samą siebie zbyt głęboko w
                                                    nosie, aby się silić na nielubienie którejkolwiek z własnych cech.

                                                    Pytania do Kwieto na dziś:
                                                    1. Co Pan sądzi o strusiach?
                                                    2. Proszę opisać najbardziej ekscytujące rozdanie, jakie się Panu przydarzyło
                                                    kiedykolwiek przy zielonym stoliku.
                                                    3. Odwrócenie pytania o cechy charakteru.
                                                  • Gość: kwieto Strus jaki jest kazdy widzi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 14:15
                                                    Do strusi stosunek mam abiwalentny - nie widzialem tego ptaszecia juz dawno.
                                                    Wiem natomiast, ze strus nie chowa glowy w piasek, ale w razie
                                                    niebezpieczenstwa potrafi solidnie przykopac! Mam ochote na strusie jajko na
                                                    miekko, choc z racji ceny pewnie niepredko zostanie ta ochota zaspokojona.

                                                    Zielony stolik - moze pojde troszke w bok. Z racji braku czwartego grywam z
                                                    moimi znajomymi na komputerze - kazdy ma komputer spiety w siec z pozostalymi,
                                                    program brydzowy, czwarty jest symulowany przez jeden z komputerow. Postac
                                                    ktora wybralismy dla komputera to "MontyZuma" taka przesympatyczna malpa, ktora
                                                    na przyklad po przegranej potrafi filozoficznie zapytac: "Ja jestem tylko
                                                    malpa, a jaka jest Twoja wymowka?"
                                                    W kazdym razie komputer przezabawnie licytuje - na przyklad, jesli malpa powie
                                                    "bez atu" jej partner wpada w dziki poploch - powszechnie wiadomo, ze lepiej z
                                                    malpa grac 6pik niz 3 bez atu... Sek w tym, ze malpa rzadko kiedy daje sie
                                                    przelicytowac, i jest mniej wiecej tak (poczawszy od malpy): 1 bez atu; 2 karo;
                                                    2 bez atu; 3 kier; 3 bez atu.... Po czterech czasem malpa pasuje :"))))

                                                    Cechy charakteru - odpowiem wykretnie - ani nie ma takich ktorych nie lubie,
                                                    ani takich ktore lubie - najbardziej lubiane cechy daly mi kiedys w kosc,
                                                    najbardziej nielubiane mi kiedys pomogly...

                                                    No to dzis pytanie - co dear lubi jesc na obiad, i na co sie wybiera do kina w
                                                    najblizszym czasie?
                                                  • Gość: dear Re: Strus jaki jest kazdy widzi IP: 62.233.138.* 25.10.01, 14:59
                                                    Grywam czasem na yahoo, przyjemny ów serwerek. Ale nie robiłam tego już tak
                                                    dawno, iż nie jestem w stanie przypomnieć sobie żadnej historyjki, jaką
                                                    mogłabym odwdzięczyć się za małpę, a zatem jeno w ramach wdzięczności
                                                    zakrzyknę: "Kuul!"

                                                    Dear nie jada obiadów. Dear ma naprawdę pokrzywiony tryb życia w porównaniu
                                                    nawet z najluźniejszymi normami w tym zakresie, jej doba (obliczana jako
                                                    proporcja spania i niespania) ma najrozmaitsze parametry, takoż oczywiście jej
                                                    konsumpcja podporządkowuje się całkowitemu chaosowi. Jeszcze "śniadanie" można
                                                    by w jej przypadku jakoś określić - jako pierwsze substancje przyjmowane do
                                                    jamy gębowej po przebudzeniu; ale już "obiad" jako pojęcie nie występuje od
                                                    paru lat...
                                                    Coby jednak nie wymykać się pytaniu, zarzec mogę, co dear lubi jeść.
                                                    1. Lody wszelkiego autoramentu poza kawowymi.
                                                    2. Dania restauracyjne, których nazwy nie kojarzą jej się absolutnie z niczym
                                                    (dear w ogóle lubi "jeść restauracje").
                                                    3. Ser.
                                                    4. Wedlowską czekoladę kokosową.
                                                    5. Winogrona (białe).
                                                    6. Łososia.
                                                    7. i jeszcze parę rzeczy.

                                                    Kiniarsko dear jest marnie kształcona i marnie czująca się w tym zakresie.
                                                    Zatem nigdy się ona nie wybiera na określony film. Wybiera się "do kina", a
                                                    procedura jest następująca: z częstotliwością 4-15 razy w miesiącu identyfikuje
                                                    w sobie chęć "iść do kina", po czym w 95% przypadków (pozostałe 5% to sytuacje,
                                                    kiedy z powodów koniecznościowych do kina iść nie może) analizuje repertuar,
                                                    wybiera film i idzie. Procedura trwa statystycznie ok. 10 minut.
                                                    Wczoraj poszła dear na "101 Reykjavik". Chętka zrobi jej się chiba jutro. Ale
                                                    dopiero po uruchomieniu procedury będzie ona w stanie odpowiedzieć Kwieto na
                                                    tak sformułowane pytanie. Mogę wtedy dać znać, jeśli sobie życzysz.

                                                    Albo mamy podobne nastroje pytawcze, albo się dostosowujesz :-)

                                                    Pytania:
                                                    1. Dlaczego kwieto zadaje pytania, po których odwróceniu musi/chce wymigiwać
                                                    się od odpowiedzi? (nawiązuję do cech charakteru, poproszę o wyczerpującą
                                                    odpowiedź :-))
                                                    2. Odwracam pytania.
                                                    3. Czy kwieto uważa się za faceta atrakcyjnego fizycznie?
                                                  • Gość: kwieto Re: Strus jaki jest kazdy widzi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 15:22
                                                    Kwieto dlatego zadaje takie pytania, poniewaz czesto odpowiedz na nie jest dla
                                                    niego samego niejednoznaczna - pytania sa wymyslane na zasaszie "o co by dzis
                                                    zapytac?" i czesto kwieto sam nie potrafi sobie odpowiedziec na zadane pytanie.

                                                    Co do cech charakteru, moze takie ktore kwieto uwaza za najcenniejsze, choc
                                                    niekoniecznie "ulubione" - wszechstronnosc i elastycznosc. Nielubiane - czasem
                                                    lenistwo (choc lubie sie polenic, wiec nielubienie nie jest klasyczne)

                                                    Do kina sie wybieram wlasnie na Amelie, 101 Reykjavik mnie interesuje (prosze o
                                                    krotka recenzje, moze byc via e-mail). Lubie filmy, ktore cos mowia, a nie sa
                                                    tylko popisem sztuczek i efektow specjalnych

                                                    Na obiad kwieto lubi jesc rzeczy rozne, dan ulubionych nie ma. Ostatnio
                                                    preferuje dania kurczece z racji ich szybkiego przygotowywania.

                                                    Czy uwazam sie za atrakcyjnego fizycznie? Mam na to kilka odpowiedzi
                                                    1. Co sie komu podoba (nie mam obowiazku sie podobac :"p )
                                                    2. Tak
                                                    3. Czasem tak, czasem nie (np. zaleznie od nastroju uwazam, ze w okularach mi
                                                    do twarzy, czasem wrecz przeciwnie)
                                                    4. Na tyle, zeby nie miec potrzeby dodatkowego uatrakcyjniania sie (silownia,
                                                    kolczyki, piercing)

                                                    NO to tradycyjnie odwracam pytanie + Jaki region wybralabys na wakacje - Gory,
                                                    jeziora, morze, las, dzungla, pustynia, inne?
                                                  • prezesohucki Jak to skad? 26.10.01, 00:45
                                                    Jestem z klubu Tecza. W Misiu gral mnie Tym. Jesli Jelen i inni nie maja dokad
                                                    pojsc zapraszam do klubu. Niestety dziala tylko sekcja wedkarska, to znaczy w
                                                    zasadzie nie dziala poniewaz nie bylo funduszy na oplacenie skladek.
    • Gość: dike Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.icpnet.pl 19.10.01, 20:37
      Ja byłam w takim dołku, że, wstyd aż przyznać - miałam już przygotowany "plan"
      zejścia z tego świata. Czasem tak jest...I przypadkiem przeczytałam w Wysokich
      Obcasach o forum. Zaczęłam czytać i tak się poczułam, jakbym czytała własną
      opowieść. No i tak sobie postanowiłam, że ja też napiszę. Bo tak chyba jest
      jakoś, że dopiero jak się coś powie (napisze) - to zaczyna być prawdą. Można
      sobie różne rzeczy myśleć i wszystko tak pięknie się układa - ale dopiero jak
      się "ubierze" to w słowa i "wystawi" pod osąd innych - to przestaje to być
      takie mądre, ale też przestaje być beznadziejne...
      Pozdrawiam Wszystkich.
      dike
      • Gość: dear do dike IP: 62.233.138.* 19.10.01, 20:44
        I to samo pytanie, które postawiłam kwieto - dlaczego na to forum wracasz? cały
        czas z tego samego powodu, czy też "w trakcie" powstały inne powody?
        • Gość: dike Re: do dike IP: *.icpnet.pl 19.10.01, 21:23
          No cóż, bo polubiłam ludzi, którzy tu dyskutują. Wchodzę na inne forum - a tam
          sami obcy... A tutaj...poczytałam wcześniejsze posty. Mniej więcej wiem, kto
          jest kim. Miałam wprawdzie wielką ochotę zmienić nicka, szczególnie teraz, gdy
          po zalogowaniu już nie widać IP, ale...W końcu każdy ma jakąś historię. A tutaj
          akurat nie zauważyłam tekstów w rodzaju: ty się na ten temat nie wypowiadaj, bo
          nie masz prawa...Każdy mówi, co w danej chwili chce powiedzieć, nawet, jeżeli
          dwa dni temu mówił coś innego...
          dike
          • Gość: dear Re: do dike IP: 62.233.138.* 19.10.01, 21:25
            A kogo polubiłaś? :)
            Pytanie jest przewrotne i parszywe, a odpowiedź nieobowiązkowa... :)))
    • Gość: enancjo Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 21:38
      .. bo to nasza PSYCHE .. lustro a w nim dusze oraz mysli ktore sie odbijaja,
      .. sa takie ktore sa tchnieniem zycia, sa takie ktore sa chore, ale zawsze
      dotycza duszy i mysli ktorymi po prostu wszyscy jestesmy,
      .. jeszcze jest duch wolnego umyslu ktory nie zna granic .. ale to inna bajka.
      pozdrawiam / Enancjo
      • Gość: dear do: enancjo IP: 62.233.138.* 19.10.01, 21:48
        Chylę czoła przed interpretacją barwną i strzelistą, pytanie jednak było
        prymitywne, osobiste, podglądackie, apoetyckie i niezmiernie przyziemne.
        Ponawiam prośbę o odpowiedź na takie właśnie. Pozdrowienia :)
        • Gość: enancjo Re: do: dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 21:57
          Gość portalu: dear napisał(a):

          > Chylę czoła przed interpretacją barwną i strzelistą, pytanie jednak było
          > prymitywne, osobiste, podglądackie, apoetyckie i niezmiernie przyziemne.
          > Ponawiam prośbę o odpowiedź na takie właśnie. Pozdrowienia :)

          .. zycie bez poezji ... eee srki .. dzis mam inny nastroj, a tak naprawde ...
          .. bo ciagle wracamy do tych samych miejsc i zawsze poraz ostatni, az
          przestajemy wracac ... i tyle...
          .. bo moze bylem juz w tylu podobnych miejscach ze w koncu to na jakis czas
          jest staje sie niepodobne,
          .. dobra koncze ... srki za wtrety
          .. milego przyziemnego dociekania
          Enancjo
          • Gość: dear do enancja IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:10
            Zażądałam (nazbyt pewnie brutalnie, jak na propoetycki nastrój) odpowiedzi na
            pytanie przyziemne, acz odpowiedź owa niekoniecznie w formie przyziemnej mnie
            interesowała... jeno o "dorzeczną" mnie się rozchodziło... :-)
            Pozdrawiam.
            • Gość: enancjo Re: do enancja IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 10:24
              Gość portalu: dear napisał(a):

              > Zażądałam (nazbyt pewnie brutalnie, jak na propoetycki nastrój) odpowiedzi na
              > pytanie przyziemne, acz odpowiedź owa niekoniecznie w formie przyziemnej mnie
              > interesowała... jeno o "dorzeczną" mnie się rozchodziło... :-)
              > Pozdrawiam.

              .. widze ze watke jednak sie zabarwil troszke nutka nierealnosci...
              .. milego tygodnia
              Enancjo
              • Gość: dear Re: do enancja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 11:22
                Nie Ty jeden posiadasz do dyspozycji wachlarz nastrojów... niewąski... :-)

                ale zapytam - skąd ta teza? konkretne przykłady, trudno wyczuwalne "nutki", czy
                też jeszcze inaczej?
                • Gość: enancjo Re: do enancja IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 11:26
                  Gość portalu: dear napisał(a):
                  > Nie Ty jeden posiadasz do dyspozycji wachlarz nastrojów... niewąski... :-)
                  > ale zapytam - skąd ta teza? konkretne przykłady, trudno wyczuwalne "nutki", czy
                  > też jeszcze inaczej?

                  .. dzieki, ale zgadza sie trudno wyczuwalne nutki + lekka zmiana w zaangazowaniu
                  innych i Twoim chyba .... tez ...
                  Enancjo
                  • Gość: dear Re: do enancja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 11:38
                    ...nie za daleko posunięta interpretacja?...

                    A może tylko drążenie bezsensowne, to swoją drogą.

                    Co jest dziś na Twym wachlarzu?...
                    ... tu "deszcz, który zżył się z nami tak bardzo, że szaleństwem byłoby brać go
                    za coś więcej"...
                    a tam, u Ciebie?
                    • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 14:08
                      hmm ... u mnie prowokujesz, a jest tak

                      "OBSERUWJE ZEGAR"

                      cyka zegar na scianie
                      odmierza sekundy zycia
                      cicho dudni mechanizm
                      dziarsko sprezyna zgrzyta

                      ramie z ramieniem sie sciga
                      tyle razy na dobe
                      zmieniaja sie dni,zmieniaja lata
                      blef to jakis .. natury
                      czy sens tego raczej ponury

                      cyka zegar na scianie
                      plynie korytarzami zycia
                      zna wszystkie jego potrzeby i troski
                      lecz zbyt szybko umyka

                      pozdrawiam / Enancjo
                      • Gość: dear do enancja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 22:38
                        Ja ten sam komunikat przekazuję następującym cytatem:
                        "czas
                        wieczność czasu
                        szare wąwozy czasu
                        ścieżka w kroplach urasta otchłanie zapełnia
                        dnia który zaczął się jakby się kończył"

                        Skąd teza o prowokowaniu?

                        Mam ochotę już rozpocząć się-tłumaczenie, ale... jednak poczekam na odpowiedź.
                        • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 23:13
                          Gość portalu: dear napisał(a):

                          > Skąd teza o prowokowaniu?
                          > Mam ochotę już rozpocząć się-tłumaczenie, ale... jednak poczekam na odpowiedź.

                          hmmm .. moze tak .. "trudno wyczuwalne nutki" i ta teza o prowokowaniu moze
                          tez dzialac w obie strony.
                          milej nocy / Enancjo

                          • Gość: dear do enancja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 23:31
                            Nie wątpię...

                            Ale czy mam to zinterpretować jako Twoją próbę mierzenia własną miarą?... czy
                            inaczej?...

                            miłej nocy i miłego, czego tylko :-)
                            • Gość: enancjo Re: do enancja IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 08:21
                              Gość portalu: dear napisał(a):

                              > Nie wątpię...
                              > Ale czy mam to zinterpretować jako Twoją próbę mierzenia własną miarą?... czy
                              > inaczej?...
                              > miłej nocy i miłego, czego tylko :-)

                              .. troszke nie rozumiem .. i wydaje mi sie ze wchodzimy na troche gleboka wode,
                              ale oczywistym jest dla mnie ze mierze Ciebie i Forum swoja miara, nie Twoja bo
                              nie jestem w stanie jej poznac w ciagu kilku postow, natomiast jest we mnie tez
                              ciekawosc Twojej osoby i celu tych dociekan, ktore realizujesz w miare zelazna
                              konsekwencja, jest tez ciekawosc faceta, itd itp. .. to chyba moje podstawowe
                              miary, nad tymi podswiadomymi sie nie zastanawialem.
                              .. milego dnia :))
                              Enancjo
                              • Gość: dear Re: do enancja IP: 62.233.138.* 23.10.01, 08:30
                                Co to są "miary faceta"?...

                                A odbiegając od rzeczywiście grząskiego skrawka terenu (w którymś momencie się
                                nie zrozumieliśmy, ale zagłębianie się teraz w wyjaśnienia będzie co najmniej
                                jałowe) - jak długo jesteś na tym forum? (dość uważnie i przytomnie
                                prześledziłam sporą liczbę wątków i "typ" Twojego udziału jestem w stanie w
                                miarę zidentyfikować, natomiast na tyle nie jest moja spostrzegawczość
                                wytresowana, abym jeszcze daty była w stanie rejestrować, stąd pytanie).

                                I jeszcze lekko od czapy - czy jesteś podejrzliwy?...

                                Miłego, miłego, jeszcze milszego :-)
                                • Gość: enancjo Re: do enancja IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 08:49
                                  Gość portalu: dear napisał(a):

                                  Co to są "miary faceta"?...
                                  Jak długo jesteś na tym forum?
                                  I jeszcze lekko od czapy - czy jesteś podejrzliwy?...

                                  .. miary faceta .. to jego przestrzenny sposob widzenia,
                                  kazdy ma inny/inna ( wiem niektorzy nie maja )
                                  .. na forum jestem od ca poczatku wrzesnia.
                                  .. nie jestem podejrzliwy, ale ostrozny, a jezeli chodzi o forum
                                  to po sposobie pisania duzo wiem na temat danej osoby ( to czasami
                                  dosyc proste ), widze przyczyny.
                                  milego / Enancjo
                                  • Gość: dear Re: do enancja IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:03
                                    Hmmm... ryzykowna co najmniej teza o widzeniu przyczyn... złośliwemu odbiorcy
                                    mogłaby się brzydko skojarzyć... z szarlatanami, Kacmajorem, zadęciem... :-)
                                    Ale że odbiorcą złośliwym nie jestem, to i zapytam... jakie cechy potrafisz
                                    odczytać ze stylu pisania? skąd bierzesz te przyczyny?... nie uważam tego za
                                    proste... a przynajmniej nie byłabym na tyle odważna, by podobne obwieszczenia
                                    formułować... stąd ciekawość.
                                    I czy, analogicznie do domyślania się rozmaitych rozmaitości, własne posty
                                    formułujesz w "zaprogramowany" sposób? czy odbiorca ma również w podtekście
                                    wyczytywać z nich określone Twoje cechy? lub przyczyny?
                                    • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 09:26
                                      Gość portalu: dear napisał(a):

                                      > jakie cechy potrafisz odczytać ze stylu pisania? skąd bierzesz te
                                      przyczyny?...
                                      > I czy, analogicznie do domyślania się rozmaitych rozmaitości, własne posty
                                      > formułujesz w "zaprogramowany" sposób? czy odbiorca ma również w podtekście
                                      > wyczytywać z nich określone Twoje cechy? lub przyczyny?

                                      .. wyczuwalne jest gdy autor watku jest osobiscie z nim zwiazany i wowczas
                                      albo od razu albo w ciagu kilku postow mozna wiedziec jaka tego przyczyna,
                                      to kwestia wyobrazni i zrozumienia tekstu, jego doskonalosci lub nie. Sa tu
                                      ludzie ktorzy pieknie pisza, ale nic nie mowia i odwrotnie prawie nie potrafia
                                      pisac, ale cos wyrazaja.
                                      .. nie zastanawiam sie nad sposobem odbioru moich postow, choc po reakcji
                                      widze lub domyslam sie dlaczego ktos tak mysli, gdzie zrobilem blad w takim
                                      czy innym sformulowaniu, gdzie bylem za malo precyzyjny, z tym ze w wiekszosci
                                      staram sie pisac to co mysle i prawde,
                                      .. moje cechy .. ktos madry pewnie cos juz wie na moj temat.. sama mowisz ze
                                      przesledzilas czesc moich wymyslow .. wiec cos juz myslisz ...

                                      pozdrawiam
                                      Enancjo
                                      • Gość: dear Re: do dear IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:49
                                        Ja mam odmienny styl przetwarzania postrzeżeń na opinie... oczywiście, nie
                                        umknę od nieświadomego, czy półświadomego, czynienia pewnych założeń, staram
                                        się jednak unikać ich formułowania przed usłyszeniem, co sam obiekt ma na ten
                                        temat do powiedzenia... wnioski wyciągam na podstawie dopiero bardzo znacznej
                                        ilości danych, robienia tego na podstawie nielicznych przesłanek unikam jak
                                        ognia. Wynik pewnego rodzaju pokory intelektualnej, nie czerpię specjalnej
                                        przyjemności z zabawy własnymi domysłami, wolę (jeśli mam wybór) szukać jak
                                        największej liczby punktów widzenia... "każde wydarzenie należy atakować z
                                        wielu stron. Ludzie przeważnie wybierają jeden sposób i dlatego mają tylko
                                        połowiczne rezultaty"...
                                        Poza tym, komunikacja ponad domniemanymi założeniami z drugiej strony jest
                                        cholernie trudna. Może i lekkie lenistwo przeze mnie przemawia. Mam nadzieję
                                        jednak, że w niewielkiej mierze.
                                        Jakich ludzi lubisz (przebywać z; rozmawiać z; działać z; "adorować"; itp.), a
                                        jakich nie?
                                        • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 10:29
                                          Gość portalu: dear napisał(a):

                                          > Jakich ludzi lubisz (przebywać z; rozmawiać z; działać z; "adorować"; itp.), a
                                          > jakich nie?

                                          .. komentujac poprzednia wypowiedz .. to moje wnioski o tzw przyczynach .. to
                                          bardziej intuicyjna swiadomosc pobudek sterujacych druga osoba niz konkretna
                                          przyczyna ..
                                          .. przebywac, rozmawiac, dzialac .. mysle ze z normalnymi,tymi co chca przebywac
                                          rozmawiac, dzialac ze mna ,
                                          .. adorowac .. oczywiscie kobiety .. ale, lubie harmonie - ujeta
                                          wieloplaszczyznowo, kobiecosc i lekka ale charakterystyczna sprzecznosc i
                                          zaprzeczenie tego wszystkiego co tak naprawde stanowi otoczke dla ponetnie
                                          skrywanego piekna osoby i osobowosci ( chyba chodzi tez o nutke tajemniczosc),

                                          .. nie lubie glupoty, chamstwa, klamstwa, tzw oczytanej ale nie myslacej
                                          inteligencji, zabrzmi bardzo dziwnie, ale duzo kosztowaly mnie w zyciu
                                          kontakty z ludzmi malymi i ulomnymi i odtad pewnie z krzywda dla nich uwazam
                                          przy kontaktach z takimi,moze nawet ich unikam,nie dbajacych o siebie,
                                          narzekajacych, malkontentow, bigotow,.. ok nie zpedzam sie bo zaraz wymienie
                                          wszystkich. Generalnie lubie ludzi, ale pewnych typow / grup unikam, bo nic tam
                                          po mnie i najczesciej i oni i ja o tym wiemy.
                                          pozdrawiam
                                          Enancjo
                                          • Gość: dear do enancja IP: 62.233.138.* 23.10.01, 23:25
                                            Hmmm... "intuicyjna świadomość pobudek sterujących innymi ludźmi"... to znów
                                            jest cholernie odważne stwierdzenie... masz "skuteczną" intuicję? (i skąd o tym
                                            wiesz? :-))

                                            A tych tutaj, forumowych, "znickowaciałych" ludzi traktujesz w jaki sposób?
                                            skoro wśród nich poniekąd przebywasz, jakąś przyjemność z tego czerpiesz...
                                            jaką? bardziej to przyjemność z potwierdzania/ zaprzeczania własnych
                                            przypuszczeń, sympatia do poszczególnych osobników, zadowolenie z dystansu...
                                            no, i tutaj jeszcze parę opcji jest do wyboru... :-) No i pytanie towarzyszące,
                                            o tę rzeczywistość, co nam skrzeczy - ile tu spędzasz czasu?
                                            Miłego.
                                            • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.10.01, 08:52
                                              Gość portalu: dear napisał(a):
                                              ... masz "skuteczną" intuicję? (i skąd o tymwiesz? :-))
                                              .. WIEM PO OCENIE MOICH BLEDOW I SUKCESOW ( POROWNUJE Z TYM CO MI INTUICJA
                                              MOWILA I KIEDY SIE NA NIEJ ZAWIODLEM ( CIEKAWE .. JAK DOTAD NIGDY W SPOSOB
                                              ISTOTNY ),

                                              > a tych tutaj, forumowych, "znickowaciałych" ludzi traktujesz w jaki sposób?
                                              > ile tu spędzasz czasu?
                                              SPOSOB DOBORU NICKA , JAKI BY NIE BYL MOWI DUZO O CZLOWIEKU, CZLOWIEK KTORY SIE
                                              UKRYWA SWIADOMIE/ NIESWIADOMIE - PODSWIADOMIE ZOSTAWIA SLADY. FORUM, MIALEM OKRES
                                              ZE PRZESIEDZIALEM CALY DZIEN, ZAKLADALEM WATKI ( POD ROZNYMI NICKAMI), ALE
                                              CHARAKTERYSTYCZNE, ZAWSZE Z LEKKIM PRZEGIECIEM W JEDNA LUB DRUGA STRONE (moze i z
                                              Toba rozmawiam na 2/3 nickach, moze i Ty tak robisz). A CO SADZE, CZESC LUDZI TO
                                              LUDZIE Z CZATOW, KTORZY SZUKAJA TEGO SAMEGO CO MAJA NA CZATACH. CZESC TO LUDZIE
                                              GLUPI, ZAGUBIENI, IDIOCI, NIEDOCENIENI,ZBOCZENCY,MADRZY INACZEJ, MECZYDUSZE,
                                              ULOMNI,CIEKAWI,SAMOTNI,PELNI TESKNOT I MARZEN, PIEKNI (forma pisania,) itd - cale
                                              spektrum...
                                              CZAS - pewnie z godzine no moze do dwoch ( pracuje mocno wykorzystujac siec, wiec
                                              mam ja calyczas na podgladzie ).

                                              A jaki jest Twoj cel takiego wielowatkowego gadania ( bo nie mozesz pamietac
                                              calej rozmowy z kazdym, czyli traktujesz to dosyc plytko .. tak z boku dla mnie
                                              to wyglada .. niezbyt serio, bardziej jak intelektualna zabawe w slowa
                                              niekoniecznie nawet mysli .. dlaczego tak mysle .. bo lapiesz sie na
                                              sfromulowania i je rozwijasz .. troche dziennikarska cecha ) :)
                                              .. milego i Tobie
                                              Enancjo
                                              • Gość: dear do enancja IP: 62.233.138.* 24.10.01, 09:18
                                                A CO SADZE, CZESC LUDZI TO
                                                > LUDZIE Z CZATOW, KTORZY SZUKAJA TEGO SAMEGO CO MAJA NA CZATACH. CZESC TO LUDZIE
                                                > GLUPI, ZAGUBIENI, IDIOCI, NIEDOCENIENI,ZBOCZENCY,MADRZY INACZEJ, MECZYDUSZE,
                                                > ULOMNI,CIEKAWI,SAMOTNI,PELNI TESKNOT I MARZEN, PIEKNI (forma pisania,) itd -
                                                cale spektrum...

                                                Nie o ocenę mnie się rozchodziło, a o stosunek do tych ludzi - posiadasz takowy?
                                                czy jeno beznamiętna obserwacja?

                                                > A jaki jest Twoj cel takiego wielowatkowego gadania

                                                Cel, cel... ja to lubię, oni to lubią (skoro gadają...), po cóż tu w cele wnikać?
                                                celowość musi być swoiście absurdalna, zwłaszcza w przypadku podobnych działań,
                                                przewidzenie konsekwencji niemożliwe, a zatem stawianie sobie jakichkolwiek celów
                                                musiałoby być sztuczne, i groziłoby wyłącznie rozczarowaniem... więc nie, nie ma
                                                tu pojęcia "celu"... "cel" to próba zdeterminowania tego, co będzie, a "jedyną
                                                przyszłością, zdolną wzbogacić teraźniejszość, jest ta, która rodzi się ze
                                                spojrzenia teraźniejszości prosto w twarz"... jestem tu, rozmawiam, co będzie? po
                                                co? a na cholerę takie pytania?... :-)

                                                ( bo nie mozesz pamietac
                                                > calej rozmowy z kazdym

                                                Ooo, nie doceniasz mnie... nie jestem może geniuszem na miarę bonobo, ale
                                                zdolności przetwórcze i odtwórcze mego mózgu nie są najmniejsze... pamiętam...

                                                bo lapiesz sie na
                                                > sfromulowania i je rozwijasz .. troche dziennikarska cecha ) :)

                                                A niechaj i dziennikarska, jest w każdym razie... nawiasem mówiąc, to jeden z
                                                najpowszechniejszych w naszej kulturze sposobów prowadzenia rozmowy - zauważ, że
                                                najpotężniejszym elementem "przyjaznego rozmówcy" jest dla nas ten, co się odnosi
                                                do naszych własnych sformułowań, poczynając od najprymitywniejszych zwrotów
                                                typu "no coś ty!", "naprawdę?", "żartujesz?", a na rozwijaniu sformułowań i
                                                stosowaniu we własnych wypowiedziach myśli rozmówcy skończywszy... czy to
                                                dziennikarskość, nie wiem, ale to na pewno dobrze robi ciągłości dialogu, czy to
                                                w sytuacji rzeczywistej, czy wirtualnej...

                                                Ja nie do końca załapałam, albo Ty mi nie powiedziałeś, po co właściwie były (a
                                                raczej nadal są) te eksperymenty z wieloma nickami. Podglądackie? Naukowe czy
                                                paranaukowe (naukawe?)? Prowokatorskie? Olewackie?...
                                                • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.10.01, 09:54
                                                  > Nie o ocenę mnie się rozchodziło, a o stosunek do tych ludzi - posiadasz takowy
                                                  > ? czy jeno beznamiętna obserwacja?
                                                  MAM, DLATEGO MOGE ICH ZDEFINIOWAC / KLASYFIKOWAC.
                                                  NIEKTORYCH LUBIE. NIEKTORYCH CHCIALBYM POZNAC. RESZTE OBSERWUJE.

                                                  > jestem tu, rozmawiam, co będzie? po co? a na cholerę takie pytania?... :-)
                                                  TY JUZ ODPOWIEDZIALAS .. A JA MAM SWOJE CELE .. OT TAKA ROZNICA.

                                                  > Ooo, nie doceniasz mnie...
                                                  DOCENIAM, INACZEJ BYSMY NIE ROZMAWIALI.

                                                  > najpotężniejszym elementem "przyjaznego rozmówcy" jest dla nas ten, co się odno
                                                  > sie do naszych własnych sformułowań,
                                                  NIE JESTEM TEGO PEWIEN, JA DOSZUKUJE SIE MYSLI W ROZMOWIE, A W TEJ STYLISTYCE JEJ
                                                  BRAKUJE, TAK JAK I ZAANGAZOWANIA ....

                                                  >po co właściwie były (a raczej nadal są) te eksperymenty z wieloma nickami.
                                                  >Podglądackie? Naukowe czy paranaukowe (naukawe?)? Prowokatorskie? Olewackie?...
                                                  BADALEM SOBIE WIELKOSC POPULACJI AKTYWNEJ I PASYWNEJ NA FORUM ( NA CZATACH WIDAC
                                                  TO OD RAZU ).

                                                  pozdrowienia / Enancjo
                                                  • Gość: dear do enancja IP: 62.233.138.* 25.10.01, 12:24
                                                    Jaki jest ów stosunek do postaci tutejszych?

                                                    Jaka jest proporcja populacji aktywnej i pasywnej?

                                                    Po czym poznajesz zaangażowanie? (po jakich elementach stylu?)
                                                  • Gość: enancjo Re: do enancja IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 25.10.01, 16:26
                                                    Gość portalu: dear napisał(a):

                                                    > Jaki jest ów stosunek do postaci tutejszych?
                                                    > Jaka jest proporcja populacji aktywnej i pasywnej?
                                                    > Po czym poznajesz zaangażowanie? (po jakich elementach stylu?)
                                                    ad 1 : dobry .. bo lubie ludzi.
                                                    ad 2 : 10-20 procent do 80-90 - wiecej czyta niz pisze na forum,
                                                    a ztych 80-90 - to bardzo duzo pisze na emalie.
                                                    ad 3 : intuicyjnie
                                                    ufff .. duzo tych pytan ....
                                                    .. ze wzgeldu na dlugosc tego watku moze powinnas zaczac oddzielny
                                                    watek z tymi do ktorych piszesz !!!
                                                    pozdrawiam
                                                    Enancjo


      • Gość: Kiepski Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.CMB2.splitrock.net 19.10.01, 22:02
        Przypadek - moja zona, kilka miesiecy temu, zainaugurowala na Forum bardzo personalny
        watek pt. Komputerowy partner. Z ciekawosci sledzilem rozwoj tego watku jakis czas i najczesciej
        jednoczesnie przegladalem inne. Przewija sie troche ciekawych watkow oraz grupka ludzi latwo i b.
        czesto dobrze piszacych. Jestem leniwym osobnikiem i nie potrafie pracowac caly dzien, wiec dla
        relaksu, wciaz to wchodze na kilka minut, pare razy dziennie. Z pewnoscia trudno byloby sie
        relaksowac wchodzac w dzial pt. Polonia lub inne w Gazecie.

        Pozdrowienia,

        Kiepski
        • Gość: dear do Kiepskiego IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:12
          A ten zakres jest w Twoim mniemaniu relaksujący?...
          • Gość: KIEPSKI Re: do Kiepskiego IP: *.CMB2.splitrock.net 23.10.01, 21:52
            Jesli przez "zakres" rozumiesz roznorodnosc tematyki poruszanej w poszczegolnych watkach - to
            musze przyznac, ze unikam wielu z nich. Unikam tez czytania wypowiedzi niektorych uczestnikow,
            gdyz ich myslenie mi "nie lezy". Jesli wybiorczo potraktuje Forum, uzywajac wlasnych preferencji,
            to uczestniczenie w Forum, jest dla mnie raleksem w pauzach pomiedzy intensywnymi czynnosciami
            zawodowymi.
            • Gość: dear Re: do Kiepskiego IP: 62.233.138.* 23.10.01, 23:29
              Czyżbym miała to rozumieć jako zaszczyt, który mnie był kopnął dzięki przez Twą
              wybiórczość przebiciu się z tym wątkiem/ pytaniem do Ciebie? czy odpowiadasz mi
              z ciekawości, co będzie dalej? czy jak się ta wybiórczość miewa do Twojej
              obecności w moim wątku-rzece? Nie powiem, wielce mi ona w takim kontekście
              pochlebia, nie jestem jednak pewna, czy przypadkiem nie raduję się
              przedwcześnie... :-))
      • Gość: mistrela Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 22:04
        Jestem tu od niedawna i nie bywam często. A przypadkowo natrafiłam na to forum
        przeglądając portal gazety. Smutki i radości to coś, co dotyczy każdego z nas.
        A ponieważ sama mam parę smuteczków (myslę, że inni mają ich znacznie więcej i
        poważniejszych) to czytam trochę, czasem coś sama powiem. Podobają mi się
        wypowiedzi niektórych osób i sadzę, że byliby ciekawymi rozmówcami w realu.
        Pozdrawiam.
        • Gość: dear Re: Skąd się tu bierzecie? IP: 62.233.138.* 19.10.01, 22:36
          A chciałabyś się z nimi zetknąć w realu?
          • Gość: mistrela Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 11:20
            A dlaczego nie? Jeśli ktoś się wydaje cieakwy... czemu miałabym nie chcieć
            skonfrontować tego w realu?
            • Gość: dear do mistreli IP: 62.233.138.* 20.10.01, 19:53
              A konfrontujesz?
              • Gość: mistrela Re: do mistreli IP: 213.76.140.* 23.10.01, 18:57
                Nie
                • Gość: dear Re: do mistreli IP: 62.233.138.* 23.10.01, 23:32
                  Pytanie "dlaczego" brzmi wprawdzie cholernie osobiście i czepialsko, ale zadam,
                  ostatecznie możesz mi nie odpowiedzieć.

                  Mnie to ciekawi nie ze względów "podglądackich", a zupełnie prywatnych też.
                  Jakoś nie żywię specjalnego pragnienia, by większość z forumowiczów na własne
                  oczy uświadczać, chciałabym zatem poznać motywy chcenia/niechcenia ze strony
                  innych ludzi, konfrontacyjna to lekko potrzeba.
    • Gość: wojtek Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 23:25
      Ja naleze do tych raczej biernych uczestnikow choc w niektorych tematach
      chetnie sie udzielam.

      Ale moj poczatek jest faktycznie ciekawy. Otoz moja zona gdzies pozna wiosna
      zladowala w szpitalu z pokaznym dolkiem. Do tego czasu to ona byla zawsze
      pierwsza z nas dwojga w sklepie po pieczywo i m.in. "wyborczą" do sniadania.
      Zabraklo zony i bylem skazany na sniadanie polegajace glownie na kawie w duzych
      ilosciach przy wirtualnej, zamiast drukowanej "gazecie". W ten sposob,
      przypadkiem trafilem na to i temu pokrewne fory. Znalazlem wiele watkow jakby
      wzietych z mojego zycia i lzej mi bylo przetrwac ten trudny czas. Tchnelo we
      mnie sila i wszystko w domu wrocilo do normy (papierowa "gazeta" na sniadaniowy
      stol tez hihi). Zonka dolek ma za soba a na forum zagladam nadal pare razy
      dziennie....

      pozdrawiam
      wojtek tudziez leszek
      • Gość: dear do wojtka IP: 62.233.138.* 19.10.01, 23:27
        a teraz zaglądasz z przyzwyczajenia, czy z jakichś innych powodów?
        • Gość: wojtek Re: do dear IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 23:52
          Wciagnelo mnie, jezeli moge sluzyc rada to pomagam, bo zyciowych doswiadczen mi
          nie brakuje. Korzystam z rad innych gdy mam kiepski nastroj....
          Roznie.... bo i mojemu malzenstwu do idealu raczej dalej niz blizej, a
          pragniemy z zona byc szczesliwi. Byloby szkoda ponad 10ciu lat i fajnych
          dzieciaczkow.....
          pozdr
          • Gość: dear do wojtka IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:09
            Razem z żoną czytujesz owe różności, czy osobno? I czy rady forumowiczów
            przynoszą jakieś konkretne rozwiązania problemów, czy raczej stanowią bodziec
            do dialogu na określony temat? Ciekawi mnie, czy można uczestniczyć w takim
            forum we dwoje i rzeczywiście coś z tego mieć?
            • Gość: wojtek Re: do wojtka IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 01:01

              Moja zona komputer omija raczej sporym lukiem. Kiedys przylapala mnie na "czacie"
              i przestala go lubic. Czytam wiec sam, ale poruszone tu watki stanowia czesto
              temat naszych rozmow. Zdarzalo sie tez, ze dawalem jej w formie wydrukowanej
              jakis temat z odpowiedziami. Niektore ja wciagnely. Moze sprobuje ja kiedys
              namowic na czynne uczestnictwo tutaj, bo jest madrą, wrazliwą kobieta i w wielu
              kwestiach mialaby duzo do powiedzenia i opowiedzenia.

              • Gość: dear Re: do wojtka IP: 62.233.138.* 20.10.01, 01:45
                "Przyłapała mnie na czacie"! Piękne - mamy nową odmianę zdrady czy para-zdrady,
                czy nową przyczynę nieufności! Co za czasy nastały... :-)
                To może mógłbyś pisać pod dwoma nickami? - wypowiadać się we własnym imieniu i
                zostać stenotypistką żony? :-))) Co sądzisz o tym pomyśle?
    • Gość: fnoll Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 00:12
      dear dear

      pamietam to forum z czasow, gdy bylo na nim jakies 10 postow i jakos dlugo nie
      moglo sie rozkrecic (ja wtedy glownie polemizowalem na forum "krakow" i
      politykowalem na "informacjach dnia") - skusila mnie nazwa, bo w koncu studiuje
      ta psychologie, no wiec pomyslalem sobie, ze na tym forum niejako bede "u
      siebie"

      forum ruszylo wraz z mega-watkiem niejakiej joanny, ktora wtajemniczala
      wszystkich chetnych w mroki swego malzenstwa - az trudno mi bylo uwierzyc w
      jego realnosc

      pojawily sie tez jednostki mile i ciekawe, jak mariposa czy koncerto

      byla tez jakas studentka psychologii z wa-wy, z ktora namietnie sie
      sprzeczalem, bo byla taka pewna siebie jak student I-go roku, ktory robi
      analize osobowosci kazdemu napotkanemu - moze taki moj cien ;-)

      to dzialo sie jakos w czerwcu

      gdy wrocilem z wakacyjnych saksow okazalo sie, ze "psychologia" to juz nie
      takie male forum, ale jedno z bardziej zywych - codziennie dziesiatki nowych
      postow! tyle ludzi! tyle tematow!

      to zrobilem nura w to morze slow - miejsce niezwyklych, majakowych spotkan

      intryguje mnie ta forma kontaktu, jakby listy zostawiane na spacerniaku przez
      odizolowanych wiezniow, karteczki wrzucane do jednego kosza przez mnichow

      niektorych z nas dziela tysiace kilometrow

      wiekszosci nigdy nie spotkamy w realu

      samsara do kwadratu! przerazajacy egzistens! ;-)

      dlaczego tu wracam?

      z checi kontaktu, wymiany, porzucania w siebie literkami

      gdbyby nie znajomosc alfabetu i sklonnosc do przetwarzania swych doswiadczen na
      ciagi zdan, do rozwiazywania lamiglowek czyichs wypowiedzi - omijalbym ten
      stojacy w rogu pokoju komputer ze szczera obojetnoscia

      jako rasowy bialy bighead przyklejam sie do monitora z niezwykla luboscia

      pzdr!
      • Gość: dear do fnolla IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:15
        Wyłącznie tutaj brylujesz i czerpiesz, czy gdzieś jeszcze?
        Pzdr.
        • Gość: fnoll Re: do dear IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 01:00
          Gość portalu: dear napisał(a):

          > Wyłącznie tutaj brylujesz i czerpiesz, czy gdzieś jeszcze?

          najbardziej lubie brylowac i czerpac w gronie znajomych, a takze na niektorych
          kursach (ze szczegolnym sentymentem wspominam "filozofie XX-go wieku" - poznalem
          na nim paru fajnych ludzi)

          w moim instytucie funkcjonowal kiedys pegazusowski noticeboard "szczekaczka",
          bardzo mnie krecilo polemizowanie z osobami z tych samych studiow, ktorych
          jeszcze nie znalem, a o ktore musialem sie przeciez ocierac w pracowni
          komputerowej (swego czasu toczyla sie na tym bordzie zazarta dyskucja o smaku
          spermy na przyklad) - gdy "szczekaczka" padla mialem gloda, az do odnalezienia
          portalu GW! czasu nie starcza by sie dolaczyc do chocby 10% potecjalnie ciekawych
          dyskucji, a takie zdarzaja sie chyba na kazdym forum - ja sila przyzwyczajenia
          "sprawdzam" glownie "psychologie" i "informacje dnia", a takze z zaciekawieniem
          poczytuje sobie "seksuologie", "muzyke", "czas wolny", "wychowywanie dziecka"
          oraz rozne forumy regionalne

          a ty co tu robisz?

          pzdr!

          • Gość: dear do fnolla IP: 62.233.138.* 20.10.01, 02:02
            Ja się zachwycam.

            Z racji wykonywanego zawodu (bawienie się słowami przed monitorem - prościej
            rzecz ujmując, przekładanie z jednej mowy na inszą) odcięta-m nieco od
            codziennych kontaktów międzyludzkich dostępnych większości populacji. Nad czym
            nie boleję ani szczególnie, ani ogólnie, albowiem tłum everymanów nie jest mi
            niezbędny do przetrwania intelektualnego. Dzięki owemu sposobowi na żywocik
            spotykam się jeno z jednostkami wybranymi, upragnionymi i pożądanymi. Które
            jednakowoż unikalne - i po pewnym czasie dobrze już znane - spektra zachowań,
            stwierdzeń czy choćby żartów wyprodukować potrafią. A mnie mnogości bodźców
            potrzeba do pełnej satysfakcji z faktu posiadania móżdżku. Poza zatem
            posiadanymi przyjaciółmi i znajomymi obserwować i delektować się słówkami i
            słóweczkami innych ludzików uwielbiam. Stąd obecność na forum jako takim.
            Nie zaliczam się do gadatliwych (pooh! - por. niniejszy elaborat! :)), bryluję
            i emanuję w odmiennych nieco zakresach niż forum, i stąd formuła wątku, w
            którym zadaję postaciom pytania, a one odpowiadają; znakomitą większość bowiem
            stanowią ludzie, którzy chcą coś powiedzieć i - w wielkim, chamskim wręcz być
            może uproszczeniu - pragną zainteresowania. Moje upodobanie do słuchania i
            dostarczania bodźców pasuje do tego grona dość zgrabnie :-)

            Do rzeczy zatem - czy nie drażni Cię w jakikolwiek sposób (alternatywne formuły
            pytania: czy nie przeszkadza, nie zasmuca chwilami, nie umniejsza, itd.)
            ulotność słów Twych kształtnych wypuszczanych w przestrzeń wirtualną? i fakt,
            że odbiorcom żywym wpadają one jednym uchem, drugim wylatują, odbiorcom
            wirtualnym to samo, tylko okiem?
            • Gość: fnoll Re: do dear IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 13:11
              dear dear!

              toś mi siostra w umyśle! bo jako urodzony grafoman uwielbiam konstruować i
              dekonstruować materię języka i ta niewielka garstka tłumaczeń, których dokonałem
              sprawiła mi wiele frajdy

              ale, ale - uważaj droga dear ze zdrobnieniami - napisałaś o odczuwaniu
              satysfakcji z powodu posiadania móżdżku - to zrozumiałe, w końcu kieruje on
              mechanizmami regulującymi postawę ciała oraz utrzymującymi równowagę, a także
              kontroluje precyzyjne ruchy lokomocyjne i manipulacyjne! to nie byle co, bez
              móżdżku żyć by się nie dało - ale co ma to bezpośrednio wspólnego z twoim
              umiłowaniem słów i intelektualnej inseminacji? ;-)

              ale do rzeczy: czy mi nie przeszkadza, nie zasmuca chwilami, nie umniejsza, itd.
              ulotność słów moich kształtnych wypuszczanych w przestrzeń wirtualną?

              eeee - nooo - lecą sobie, mieszają się, wracają jakieś - a my jak te stacje
              przekaźnikowe - czy antenie przeszkadza ulotność fali elektromagnetycznej? nie,
              chyba nie - tylko jako istota obdarzona wolną wolą kręcę czarną gałką w mojej
              głowie szukając ulubionych częstotliwości - ale nie nagrywam, nie zatrzymuję

              czy posunęłabyś się do nagrywania na dyktafon rozmów z przyjaciółmi? e, nie, to
              takie dość wbrew naturze, panta rhei i rhei!

              a czy fakt, że odbiorcom żywym wpadają one jednym uchem, drugim wylatują,
              odbiorcom wirtualnym to samo, tylko okiem, mi przeszkadza?

              nie, to też całkiem naturalne, czytałem kiedyś ciekawy wywiad z jakimś pisarzem,
              w którym mówił właśnie, że pisząc, pocąc się, cierpiąc i szlifując ma świadomość,
              że ten cudownie spójny akapit który właśnie wysmażył może być przerwany przez
              czytelnika odebraniem telefonu, pełnym napięcia fragmentom może towarzyszyć
              zapychanie się bułką z salcesonem, a puenta może umknąć uwagi lub być zupełnie
              omylnie zrozumiana - no i co z tego? nie należy identyfikować się ze swoimi
              utworami (czy postami) - wysyłasz je w świat i przestają być twoje, ty je
              zrobiłaś, ale juz nie ty ich używasz

              można by tu użyć metafory kosiarki - projektujesz kosiarke, ktoś produkuje tą
              kosiarkę w wielu egzemplarzach trafiających do wielu odbiorców - jeden ją
              zepsuje, u drugiego zardzewieje, a trzeci będzie o nią dbał i wykorzysta na
              maksa, jednak branie do siebie tych sposobów użytkowania "twojej" kosiarki nie
              byłoby zbyt rozsądne, nieprawdaż?

              z produktami słownymi jest jeszcze ten dodatkowy problem, że ludzie tym samym
              symbolom nadają nieco odmienne znaczenia, a co więcej dany utwór może stać się
              pretekstem do własnych przemyśleń, które przyćmią zawartość utworu

              zatem - ty piszesz jeden post, ale po jakimś czasie powstaje tyle jego wersji,
              przeróbek, ile czytelników - no i niektóre z tych przeróbek to po prostu puste
              pola czy też śmietniczek z podpisem "kolejny post z forum psychologia, którego
              nie warto było zapamiętać" - i to jest zdrowe - bo po co pamiętać rzeczy, które
              do niczego nie są nam potrzebne?

              a co ty właściwie tłumaczysz? ja bardzo chętnie bym poczytał tłumaczenia paru
              kwestii... i czy wybór takiego fachu ma jakiś związek z ewenetualną
              przynależnością do gatunku ludzi, którzy zawsze muszą się tłumaczyć? ;-)

              pzdr!
              • Gość: dear do fnolla IP: 62.233.138.* 20.10.01, 20:01
                Na urodzonego grafomana, fnollu, to trza pono mieć wygląd i pieniądze. Urodzony
                grafoman wielkie miewa pragnienie bycia dostrzeżonym, a zatem choć cząstkę
                swych dokonań z tej dziedziny pragnie zazwyczaj upublicznić w celu ich
                identyfikacji z własnym nazwiskiem. Czyste nastawienie na odbiorcę występuje u
                psychologów, eksperymentatorów, prowokatorów, żurnalistów, ale u grafomanów
                jest zjawiskiem właściwie niespotykanym! To jak wreszcie - grafoman czy co
                insze (co insze?)?
                W profesjonalnym zakresie specjalizuję się w tekstach prawnych, choć zdarzają
                mnie się również techniczne oraz wszelakie, których nikt inny nie jest w stanie
                rozgryźć - powiedziała Wrodzona Skromność.
                Czy fnoll popełnia mniej ulotne formy (np. odtwarzalne czy rozpowszechnialne)?
                • Gość: fnoll Re: do dear IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 20:37
                  dear dear

                  czyli ze nie spelniam warunkow bycia grafomanem? te warunki ktore podalas to skad
                  wzielas, hmm?

                  ja dysponuje tylko skromna definicja ze SWO:

                  grafoman - czlowiek opanowany mania pisania utworow literackich, a nie majacy
                  zdolnosci w tym kierunku

                  no, mi to pasuje - zawsze jak napisze cos glupiego i ktos sie przyczepi, to moge
                  sie zaslonic, ze przeciez nie mam zdolnosci a tylko przymus pisania, wiec czego
                  on ode mnie wymaga? ;-)

                  choc zdecydowanie w ilosci kwieto jest tu krolem ;-)

                  czy popelniam mniej ulotne formy? zdarza mi sie - ale na zakretach zycia jakos
                  zgubilem ambicje zostania literatem

                  dobra, wlasnie ide sie przewietrzyc (przyszedl po mnie diabelek)

                  cos robisz ciekawego poza tlumaczeniem? :)

                  pzdr!
                  • Gość: dear do fnolla IP: 62.233.138.* 21.10.01, 10:53
                    Wszystko, co robię, jest ciekawe, li tylko postrzeganie odgrywa tu rolę wszakże.

                    Fnoll jest wsobny?
                    • Gość: fnoll Re: do dear IP: *.ds.uj.edu.pl 21.10.01, 16:07
                      Gość portalu: dear napisał(a):

                      > Wszystko, co robię, jest ciekawe, li tylko postrzeganie odgrywa tu rolę wszakże

                      aha, no tak, jasne, pewnie :-))))))
                      i jakbys tak nieco zdradzila? jesli wszystko jest takie rownie ciekawe, to moze
                      cos z ostatniego dnia?

                      wiesz, lubie poznawac ludzi :-) - no chyba, ze na razie wolisz zostac niepoznana,
                      nie bede nalegal :-)

                      ja dajmy ostatnio usiluje napisac prace o czynnikach socjo-psychologicznych w
                      etiologii niedokrwiennej choroby serca, poza tym martwie sie co dalej

                      > Fnoll jest wsobny?

                      a co to to znaczy?

                      pzdr!

                      fnoll
                      • Gość: dear do fnolla IP: 62.233.138.* 22.10.01, 06:36
                        to moze
                        > cos z ostatniego dnia?

                        Długo nie widziani przyjaciele, Finlandia żurawinowa w dużej ilości, pijacka
                        wędrówka wedle narodu w kościołach z racji dnia siódmego zgromadzonego, bajecznie
                        żurawinowe sny, w nocy "Śmierć pracodawcy" niejakiego Fo, "Intymność" Sartre'a, w
                        tle Cohen, kilka nieznacznych ruchów pieniężnodajnych.....
                        rozwijać?... kontynuować?...

                        > wiesz, lubie poznawac ludzi :-) - no chyba, ze na razie wolisz zostac niepoznan
                        > a,
                        > nie bede nalegal :-)

                        Ja również, braciszku duchowy (do której to proweniencji sam w którymś z
                        pierwszych postów przyznałeś mi się był, a zatem udaję brak skrępowania
                        formułując podobną tezę :-)), i stąd formuła wątku, w którym to ja domagam się
                        dostarczania mi bodźców przez publikę. Co nie znaczy, że unikam mówienia o sobie
                        z jakichkolwiek powodów. Zdecydowanie jednak wolę konkretne pytania aniżeli
                        uleganie porywom Pędzących Palców Po Klawiaturze. Ot, samica się być może we mnie
                        odzywa, być może w formule wątku rozsmakowałam się już zbyt nieprzyzwoicie, a
                        może i zwykłym lenistwem wyprofilowane jest całe moje podejście. Whatever it is,
                        chętnie ja będę mówić do Cię, jeśli mnie zakres odpowiedzi na porcelanowym
                        talerzyku podanym zostanie. Nie żądam zbyt wiele, prawda? :-)

                        > ja dajmy ostatnio usiluje napisac prace o czynnikach socjo-psychologicznych w
                        > etiologii niedokrwiennej choroby serca, poza tym martwie sie co dalej

                        A ja ostatnio tłumaczę serię jakichś arcydebilnych stron www o wyjątkowo
                        parszywych drukarkach; poza tym borykam się z wyrastającymi na mej drodze z
                        ponadstatystyczną częstotliwością paskudami organizacyjno-finansowo-
                        codziennostkowymi, brr. Ponadto bardzo dużo myślę. A że wszelkie owe czynności
                        nieść mogą ze sobą rozmaite niebezpieczeństwa, stracham się również lekko
                        możliwością ich przemiany w permanentne. To jednak lekko :-)

                        > > Fnoll jest wsobny?
                        > a co to to znaczy?

                        Czy fnoll ekscytuje się czerpaniem, czy fnoll potrzebuje mnóstwa bodźców do
                        poprawnego funkcjonowania, czy fnoll postrzega i postrzeganiem się onanizuje?

                        A pytania na dziś są takie:
                        Co robi fnoll, gdy pada deszcz?
                        Czy fnoll zna zjawisko nudy, a jeśli tak, to jak je definiuje?

                        Pokłony poniedziałkowe,
                        dear
                        • fnoll Re: do dear 24.10.01, 00:00
                          Gość portalu: dear napisał(a):

                          > pijacka wędrówka wedle narodu w kościołach z racji dnia siódmego zgromadzonego,

                          chodzisz do kościoła na bani? no, no, no! :-)))

                          czy też przedzierałaś się w stanie wskazującym przez tłum zgromadzonych przed nim
                          wiernych? - ciekawym wrażeń

                          ja kiedyś witałem pierwszy świt nowego roku na rusztowaniach pewnego kościoła
                          spoglądając z wysokości przejaśniającym się wzrokiem na schodzące się z różnych
                          stron osoby (głównie staruszki) na poranną mszę, po czym do nich dołączyłem
                          (usiadłem sobie grzecznie na uboczu, żeby nikomu nie przeszkadzać, zapachem na
                          przykład) - był to baaardzo niezwykły czas

                          > Czy fnoll ekscytuje się czerpaniem, czy fnoll potrzebuje mnóstwa bodźców do
                          > poprawnego funkcjonowania, czy fnoll postrzega i postrzeganiem się onanizuje?

                          umch... co za styl! cokolwiek masz na myśli nic ze swego doświadczenia bym tak
                          nie nazwał, lubię być w świecie wszystkimi zmysłami (nie tylko wzrokiem) i
                          kierunek w którym zdążam - to spokój; bodźce preferuję złożone i nieoczywiste,
                          ale nie dużo na raz, w otoczeniu prostych i naturalnych; onanizuję się zaś raczej
                          ręką (jak można to robić postrzeganiem????????)

                          > A pytania na dziś są takie:
                          > Co robi fnoll, gdy pada deszcz?

                          z deszczem to ciekawa sprawa - niejednokrotnie byłem na niego wystawiony dzień i
                          noc, w podróży, bez dachu nad głową, i był wtedy po prostu kolejnym wezwaniem ze
                          strony natury, z którym potyczki pozostawiały miłe wspomnienia - ma swój
                          pociągający klimat

                          jak jestem w mieście, to wolę go oglądać przez okno i nie budzi we mnie
                          entuzjazmu, choć, nie powiem, zdarzało mi się przez niego brnąć boso - bo i w
                          mieście czasem (rzadko) dopada mnie duch podróżniczy

                          > Czy fnoll zna zjawisko nudy, a jeśli tak, to jak je definiuje?

                          z obserwacji

                          to chyba jest wtedy, kiedy odczuwa się w sposób przykry potrzebę nieokreślonej
                          aktywności tkwiąc jednocześnie we względnym fizyczno-mentalnym bezruchu

                          myślę, że powody mogą tkwić bądź to w nieuświadomieniu sobie domagającej się
                          zaspokojenia potrzeby - z czego wynika podejmowanie aktywności, które wcale jej
                          nie rozładowują; braku odwagi w sięgnięciu po upragnione; sztywnym postrzeganiu
                          kontekstu zaspokojenia ("albo tak jak chce, albo wcale"); niewiary w swoje
                          możliwości; wychowaniu w duchu "obowiązku" - zycia pod presją "powinności" z
                          zagłuszaniem swoich potrzeb

                          naturalnie mogę się mylić, jako że sam nawet używając w stosunku do sytuacji w
                          której się znajdowałem słowa "nuda" zawsze ją uważałem za całkiem zabawną

                          jeśli oglądałaś beavisa i buttheada, to jednym z moich ulubionych odcinków
                          zbieżnym z tematem nudy jest "killing time", he, he, he

                          moja nuda jest jak "czekając na godota"

                          także wydaje mi się, że nie nudzę się w potocznym znaczeniu tego słowa - ale mogę
                          się mylić, może inni mają dokładnie tak samo?

                          pzdr!
                          • Gość: dear Re: do dear IP: 62.233.138.* 24.10.01, 00:55

                            > chodzisz do kościoła na bani? no, no, no! :-)))

                            rozczaruję Cię - wedle kościoła jeno... wymęczonam była wielce ilością substancji
                            toksycznej w płynach fizjologicznych, zatem nie w głowie mnie były występy
                            paracyrkowe, a szkoda :-)

                            > czy też przedzierałaś się w stanie wskazującym przez tłum zgromadzonych przed n
                            > im
                            > wiernych? - ciekawym wrażeń

                            Konkretnie lazłam drogą, przy której ona bożnica ustawioną była i przed którą
                            tłumy bynajmniej nie rozmodlone, a skoncentrowane na wyjących w wózkach małych
                            potworkach, zbyt ciasnych butach, wiaterku rozwiewającym pieczołowicie
                            przygotowane kościelne fryzury i innych równie przyziemnych dywagacjach, kłębiły
                            się obserwując z niejakim zdumieniem mą chwiejną, zapuchniętą postać powiewającą
                            połami płaszcza, co to ona niby po wierzchu porządne dziewczę przecie
                            przypominała, a jeno gały wytrzeszczone, specyficzna maskowata mina i zatoki
                            chodem wyznaczane wskazywały na stan absolutnego zbetonienia postaci. Bardzo się
                            mnie podobały te biedne, zszokowane gęby. Takie były... barwne :-)

                            > ja kiedyś witałem pierwszy świt nowego roku na rusztowaniach pewnego kościoła
                            > spoglądając z wysokości przejaśniającym się wzrokiem na schodzące się z różnych
                            >
                            > stron osoby (głównie staruszki) na poranną mszę, po czym do nich dołączyłem
                            > (usiadłem sobie grzecznie na uboczu, żeby nikomu nie przeszkadzać, zapachem na
                            > przykład) - był to baaardzo niezwykły czas

                            Takowe wspominki walą z nóg... ech, nie wpadajmy w nastroje kombatanckie, szkoda
                            nerwów... :-)

                            > umch... co za styl! cokolwiek masz na myśli nic ze swego doświadczenia bym tak
                            > nie nazwał, lubię być w świecie wszystkimi zmysłami (nie tylko wzrokiem) i
                            > kierunek w którym zdążam - to spokój; bodźce preferuję złożone i nieoczywiste,
                            > ale nie dużo na raz, w otoczeniu prostych i naturalnych; onanizuję się zaś racz
                            > ej
                            > ręką (jak można to robić postrzeganiem????????)

                            Metaforycznie, oczywiście. Wybacz nadmiar kwiecistości :-)

                            > myślę, że powody mogą tkwić bądź to w nieuświadomieniu sobie domagającej się
                            > zaspokojenia potrzeby - z czego wynika podejmowanie aktywności, które wcale jej
                            >
                            > nie rozładowują; braku odwagi w sięgnięciu po upragnione; sztywnym postrzeganiu
                            >
                            > kontekstu zaspokojenia ("albo tak jak chce, albo wcale"); niewiary w swoje
                            > możliwości; wychowaniu w duchu "obowiązku" - zycia pod presją "powinności" z
                            > zagłuszaniem swoich potrzeb

                            Wykład poprawny, skonstruowany zgrabnie, czytelny i względnie wyczerpujący...
                            przyjrzałam się swojemu pytaniu i skonstatowałam, że oczywiście wyraziłam się
                            nieprecyzyjnie. Osobiste ono miało więcej być. Czy się fnoll sam nudzi i w
                            których wersjach opisanych w wykładzie? Poniekąd odpowiedziane jest dalej.
                            Oględnie, dystansująco - i niech tam, może tak zostać :-)

                            > jeśli oglądałaś beavisa i buttheada, to jednym z moich ulubionych odcinków
                            > zbieżnym z tematem nudy jest "killing time", he, he, he
                            >
                            > moja nuda jest jak "czekając na godota"

                            No dobra. Dziś powrócę do motywu fnolla-grafomana, albowiem stwierdzam, że jego
                            ekscytacja tym zagadnieniem przekracza zerową średnią statystyczną :-), co jest
                            jakimś tam powodem.
                            Czy liczba par oczu gapiących się na produkcje fnolla-grafomana ma jakieś
                            znaczenie?
                            Czy aktywne zachwyty są jemu do czegoś potrzebne? ("wyrazy zachwytu", czy
                            jakiekolwiek inne oblicza ustosunkowania się, jeśli wolisz)
                            Czy jak ja powiem, że mnie zachwyca, to jemu to coś zrobi? (co? :-))
                            I czy on zna uczucie zazdraszczania płodów grafomanii cudzej?
                            I czy jego grafomania potrzebuje odzewów polemicznych? stymulantów? jakich, jeśli
                            owszem?

                            • Gość: dear do fnolla IP: 62.233.138.* 24.10.01, 01:08
                              Post poprzedni o szarmanckim tytule "do dear" jest oczywiście postem do fnolla.
                              Się poprawię, a co tam.
                            • Gość: fnoll Re: do dear IP: *.ds.uj.edu.pl 24.10.01, 10:23
                              Gość portalu: dear napisał(a):

                              >Bardzo się
                              > mnie podobały te biedne, zszokowane gęby. Takie były... barwne :-)

                              a fe, a fe - bywasz moralnie co najmniej wątpliwa! a jeśli wśród nich była moja
                              szanowana przeze mnie ciocia????? nie było by jej miło widząc jak to barwnie ją
                              opisujesz... tak czy siak - broń cię Boże przed Rydzykiem

                              > Czy liczba par oczu gapiących się na produkcje fnolla-grafomana ma jakieś
                              > znaczenie?

                              no pewnie, miło jest napisać coś, co wzbudza zainteresowanie, znaczy to, że myśl
                              się niesie, ale jeszcze cenniejsze są polemiki, z których znowu ja coś
                              nawiązującego mogę wyczytać

                              > Czy aktywne zachwyty są jemu do czegoś potrzebne? ("wyrazy zachwytu", czy
                              > jakiekolwiek inne oblicza ustosunkowania się, jeśli wolisz)

                              pewnie - pogłębiają moje przywiązanie do forum ;-)

                              > Czy jak ja powiem, że mnie zachwyca, to jemu to coś zrobi? (co? :-))

                              działanie pochwały zależy jeszcze od tego, kto chwali - im bardziej kogoś znam i
                              cenię - tym bardziej mnie cieszy jego uznanie; ciebie znam jeszcze mało, także
                              chyba bym się po prostu uśmiechnął do siebie powstrzymawszy się od tarzania po
                              podłodze i rozbijania sobie głowy o sufit ;-)

                              > I czy on zna uczucie zazdraszczania płodów grafomanii cudzej?

                              nie - robią na mnie wrażenie niektóre wywody polityczno-historyczne na
                              "informacjach dnia", style wypowiedzi niektórych osób na różnych forach, trafne
                              złośliwostki i śmiesznostki - ale wiem, że sam mam swoje mocne strony i
                              specjalności, i czując się sam z siebie w miarę zadowolony nie muszę nikomu
                              niczego zazdrościć, raczej się zachwycam

                              > I czy jego grafomania potrzebuje odzewów polemicznych? stymulantów? jakich,
                              > jeśli owszem?

                              to jak z pisaniem listów - tylko maniacy nie nudzą się w końcu słaniem listów na
                              które nikt nie odpowiada (gdy tak po prawdzie na odzewie im nie zależy - mi
                              zależy), albo jak z rozmową, te same zasady


                              poswól że zapytam:

                              co dla ciebie znaczy kwiecistość twego stylu? dlaczego wybrałaś akurat taki styl?

                              jaką lubisz muzykę (style, zespoły)?

                              jak wspominasz szkołę średnią?

                              pzdr!
                              • Gość: dear Re: do dear IP: 62.233.138.* 25.10.01, 12:38
                                a jeśli wśród nich była moja szanowana przeze mnie ciocia?????

                                a jeśli była moja????? wstrząs moralny odniesiony przeze mnie pod wpływem owego
                                odkrywczego wyobrażenia rozbił w gruzy cały przez lata konstruowany system
                                etyczny... zaraz, etyczny, jaki etyczny, do cholery?!... no właśnie! :-)

                                > chyba bym się po prostu uśmiechnął do siebie powstrzymawszy się od tarzania po
                                > podłodze i rozbijania sobie głowy o sufit ;-)

                                A zatem, zanim bliższe poznanie mnie doprowadzić będzie miało szansę do poważnych
                                uszkodzeń cielesnych, wyrażę swój zachwyt w fazie nie grożącej jeszcze niczym
                                (poza zmarszczkami mimicznymi). Wyrażam!

                                > co dla ciebie znaczy kwiecistość twego stylu?

                                Nic!

                                dlaczego wybrałaś akurat taki styl?

                                Nie wybieram go. Ponieważ uważam się za grafomankę z krwi i kości, stylizacje
                                stosuję w innych formach piśmiennictwa aniżeli stukanie forumowe. Tutaj objawia
                                się wyłącznie mój naturalny sposób formułowania myśli. "Wybieranie" jest tu
                                zupełnie nieodpowiednim pojęciem, w ogóle się nad nim nie zastanawiam, nie
                                postrzegam go wręcz nijak. Jedyne, o co się staram, to stosowanie języka w sposób
                                możliwie najprecyzyjniejszy (jeśli mogę wyrazić określone pojęcie przy
                                pomocy "kwiecistego" słowa lub przy pomocy większej liczby słów prostszych,
                                wybieram słowo kwieciste ze względów ekonomicznych - jest krótsze, i być może
                                wymaga zwiększonej dawki koncentracji ze strony odbiorcy, natomiast jest
                                pojemniejsze pod względem treściowym). Dbałości o formę nie ma tu w ogóle. Brzmi
                                to być może pretensjonalnie, ale szczere jest do bólu :-)

                                > jaką lubisz muzykę (style, zespoły)?

                                Jestem muzycznym prymitywem. Nie lubię niczego. Muzyka do mnie nie trafia.
                                Dźwięki docierające do mych uszu mogą być dosłownie czymkolwiek. Nie reaguję ani
                                przychylnością, ani niechęcią. Jedyne dźwięki budzące we mnie jakiekolwiek
                                reakcje to muzyka przywołująca skojarzenia, a dobór jest tu oczywiście
                                najzupełniej przypadkowy.

                                > jak wspominasz szkołę średnią?

                                Rzadko.
                                A to po temu, iż wspomnienia owe są tak barwne i tak zajebiste, iż ich
                                przywoływanie wpędza mnie w złe stany psychiczne. Czego unikam dla zdrowia.

                                Pytania do fnolla:
                                1. Co fnoll czytuje?
                                2. Odwracam pytanie o muzykę + stawiam pytanie o uzasadnienie zadania tego
                                pytania mnie.
                                3. Czy gdy nachodzą fnolla ciągi skojarzeń, to fnoll wita je z zadowoleniem? czy
                                wzbudzają one we fnollu chętkę podzielenia się nimi z publicznością? w jakich
                                okolicznościach/ pod wpływem jakich bodźców nachodzą fnolla ciągi skojarzeń? czy
                                fnoll je lubi i po czemu?

                                Pokłony,
                                dear

                                • Gość: fnoll Re: do przeczytania dear! IP: *.ds.uj.edu.pl 26.10.01, 19:23
                                  dear dear

                                  jako że ten wątek mógłby służyć już spokojnie za kalendarz liturgiczny (jeden
                                  post na każdy dzień roku do rozważania) - ja wymiękam, moje łącze też

                                  jeszcze stuknę ci odpowiedzi i już raczej nie bedę tu zaglądał, także do
                                  przeczytania na innych wątkach!

                                  > Pytania do fnolla:
                                  > 1. Co fnoll czytuje?

                                  ostatnio tylko "literature fachową" + strony internetowe + forum + gazety, ale
                                  dawno, dawno temu, gdy byłem młodszy i bardziej beztroski lubiłem rzeczy
                                  oryginalne i klasyczne (jak Barth, Joyce, Dostojewski, Kerouac, Beckett, Proust
                                  etc.) oraz s-f/fantasy (tyle tego bylo...); jakiś rok temu przeczytałem wszystkie
                                  książki Musierowicz (średnio jedną dziennie) - baaardzo mnie wciągnęły; obecnie
                                  łakomym okiem spoglądam na leżącego u kolegi Pratchett'a

                                  > 2. Odwracam pytanie o muzykę + stawiam pytanie o uzasadnienie zadania tego
                                  > pytania mnie.

                                  och, to takie standardowe pytanie z mojej strony - sam jestem muzykofilem i lubię
                                  się wywiadywać czego tam ludzie słuchają, bo często w ten sposób odkrywam coś
                                  nowego dla siebie - ze swoją amuzycznością jesteś dla mnie prawdziwie egzotyczna!

                                  ja ostatnio ku przerażeniu swojej małżonki wsłuchuję się w "experimental audio
                                  research" co jest radykalnie repetatywnym ambientem (różne pikania, zgrzyty i
                                  pulsacje - zero melodii), a tak ogólnie to lubię muzykę zaangażowano-transowo-
                                  wykopistą, czyli że słychać, że ktoś naprawdę życie w to wkłada

                                  > 3. Czy gdy nachodzą fnolla ciągi skojarzeń, to fnoll wita je z zadowoleniem?
                                  > czy
                                  > wzbudzają one we fnollu chętkę podzielenia się nimi z publicznością? w jakich
                                  > okolicznościach/ pod wpływem jakich bodźców nachodzą fnolla ciągi skojarzeń?
                                  > czy
                                  > fnoll je lubi i po czemu?

                                  fajkami i skojarzeniami dzielę się chętnie - licząc na wzajemność :-)

                                  skojarzenia kojarzą się same i trudno się połapać kiedy, co i jak

                                  często się daję im wyprowadzić w pole lub na maliny - bo nie ma to jak przestrzeń
                                  i owocki!

                                  pzdr!

                                  fnoll
                              • Gość: dear do fnolla IP: 62.233.138.* 25.10.01, 12:40
                                Ponowne zjawisko przekierowania poprzedniego postu o tytule "Re: do dear" na
                                tytuł "do fnolla". Jeśli fnoll lubuje się w czynnościach przypadkowych, proszę
                                to zjawisko spsychoanalizować. Jeśli się fnoll w tym nie lubuje, proszę to
                                zignorować i wybaczyć :-)
      • Gość: unknown Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.travelers.com 20.10.01, 00:24
        unknown, jak sam nickname wskazuje, chce utrzymac incognito i bezpieczny
        dystans i jedyne co moze odslonic to to, ze "siedzi" na tym samym kontynencie
        co Andrzej chociaz nigdy w Nebrasce nie byl i nie zamierza, poniewaz obawia
        sie "twisters".
        A dlaczego tu zaglada? Jako relaksujacy przerywnik w pracy, chociaz ma z tego
        powodu wyrzuty sumienia i ryzykuje wiele, jako ze zgodnie z kodeksem pracodawcy
        korzystanie pozasluzbowe z internetu nalezy ograniczyc do niezbednego minimum.
        Ale ja uwazam, ze jest mi to potrzebne w ramach wlasciwej higieny pracy - ot
        moja racjonalizacja na usprawiedliwienie samej siebie.
        A poza tym ciekawym jest poznawanie virtualnych osobowosci, gdybyz jeszcze
        mozna wiedziec jak daleko one odbiegaja od realnych.

        pozdrawiam
        • Gość: dear do unknown IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:33
          Gdyby unknown chciał(a) się przekonać, jak się mają wizerunki wirtualne do
          realnych, pewnikiem znalazł(a)by sobie analogiczne forum z udziałem postaci
          amerykańskich czy wręcz postaci wewnątrzstanowych, nieprawdaż?
          Unknown woli po polskiemu, woli polskich, czy też nic nie woli, a forum
          tutejsze było po prostu najbardziej przyjazne dla użytkownika unknown?
          • Gość: renka Re: wizerunki wirtualne IP: *.sympatico.ca 20.10.01, 09:13
            To forum (psychologiczne) jest szczegolne, bo mamy tu ludzi , dla ktorych nie
            jest problemem rozszyfrowanie czyjejs osobowosci czyli realnego wizerunku na
            podstawie kilku nawet postow.Niektorzy pisza szczerze, inni nie calkiem,
            chcac moze "zaistniec" na jakis czas.W koncu nie ma to znaczenia. Wazne jest ,
            ze sprawy tu poruszane spotyka sie w zyciu i opinie roznych osob na ten sam
            temat, w dodatku czesto ludzi o duzej wiedzy pomagaja uporac sie z tymi
            problemami. To jest dobra praca, dla ludzi, z mysla, aby im sie dzialo lepiej,
            latwiej .
            • Gość: dear do renki IP: 62.233.138.* 20.10.01, 10:04
              Mnie bardziej tu interesują te osoby niż sprawy. Rozszyfrowanie osobowości
              wbrew pozorom nie jest aż tak proste (no, chyba, że prymitywnych
              mistyfikatorów, ale tacy nas chyba nie interesują), a wgłębianie się w nie jest
              fascynujące... bardziej, z mojego punktu widzenia, niż drążenie spraw... nasze
              codzienne radości, smutki i kłopoty są bądź co bądź zawsze już nieco oklepane,
              a koncentrując się na tych sprawach zbyt wiele czasu poświęcamy chyba na
              potwierdzanie własnego zdania czy polemikę, a zbyt mało - rzeczywistemu
              słuchaniu innych ludzi... To jest oczywiście moje osobiste odczucie, nie jestem
              pewna jego prawdziwości. Ale właśnie wizerunki interesują mnie bardziej niż
              zagadnienia, o których ludzie prawią. A Ciebie, tak naprawdę, co interesuje
              bardziej?
              • Gość: renka Re: drogi dear IP: *.sympatico.ca 21.10.01, 05:25
                Nie wiem dlaczego, ale mysle, ze jestes mezczyzna , dear. Zreszta to nie jest
                istotne. Ja wole analize spraw niz dociekanie kto za tym stoi.Moge sie z
                takich przypadkow zawsze czegos nauczyc, za co autorom postow jestem wdzieczna.
                • Gość: dear do renki IP: 62.233.138.* 21.10.01, 10:41
                  Jestem kobietą, Renko. Gdybym była mężczyzną, pisałabym w rodzaju męskim. To
                  takie proste.
                  Mnie się zdaje, że ponieważ bez tych osób sprawy owe nie istniałyby, nie
                  miałyby racji bytu, te osoby są najważniejsze.
                  Czy jesteś odważna, Renko?
                  • Gość: renka Re: dear, czuje mistycyzm i dusze na sznurkach... IP: *.sympatico.ca 21.10.01, 13:17
                    Tajemnicza dear, to, co oczywiste dla ciebie, nie musi byc takie dla mnie,
                    jako, ze nie mamy tej samej percepcyjnosci zjawisk.Jestem odwazna , tak mysle,
                    nieraz to udowodnilam. A co, moze masz dla mnie misje antyterrorystyczna?
                    • Gość: dear do renki IP: 62.233.138.* 22.10.01, 06:40
                      Nie powiem, by Twe odczucia były mi niemiłe... :-) ale to tylko egocentryzm i
                      mania wielkości się nimi karmią, a staram się, by nie dominowały całokształtu
                      postaci... :-)

                      Na misję antyterrorystyczną z pewnością nie chciałabym Cię narazić, zarówno ze
                      względu na zagrożenia bytowe, jak i ze względu na potencjalny spór
                      wokółpolityczny, jaki mógłby między nami (nie bez udziału innych dyskutantów,
                      pewnikiem) rozgorzeć. A że sporów nie lubię, a i sadystka ze mnie marna,
                      zmartwię Cię - chciałam potwierdzić swoje przypuszczenia. Wydajesz mi się
                      cholernie silną osobą, silną własnym szczęściem... zabrzmiało idiotycznie, ale
                      o to mniej więcej chodziło. Zatem postanowiłam sprawdzić, czy za tym idzie
                      odwaga... I tylko tyle intencji w tym wszystkim było.
                      A czy istnieje jednak coś, czego się boisz?
                      • Gość: renka Re: moja bojazn IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 07:07
                        Czasem wydaje mi sie, ze Bog sie ode mnie odwraca, wtedy sie boje.I blagam go,
                        by znow byl przy mnie.I jest.
                        • Gość: dear Re: moja bojazn IP: 62.233.138.* 22.10.01, 07:11
                          Tego nie rozumiem.
                          Jeśli jest zawsze, to czego się bać?
                          • Gość: renka Re: moja bojazn IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 07:16
                            Lubie czuc Jego obecnosc blisko. To wszystko na ten temat.
                            • Gość: dear Re: moja bojazn IP: 62.233.138.* 22.10.01, 07:21
                              Masz dzieci?
                              • Gość: renka Re: dear, czy ty tlumaczysz Brailea ? IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 07:28
                                Mam dzieci i szczesliwa chyba rodzine, ktora sobie nie wchodzi w
                                droge.Pielegnujemy nasze szczescie jak umiemy najlepiej.
                                • Gość: dear skąd to pytanie? IP: 62.233.138.* 22.10.01, 07:32
                                  W wątku o śniadaniach bodajże wspomniałaś coś o rodzinie, stąd nasunęło mi się
                                  pytanie o dzieci, wydało mi się to ciekawe. Znam bardzo niewielu ludzi, którzy
                                  mają dzieci.
                                  Czy możesz mi coś o nich opowiedzieć?
                                  • Gość: renka Re: skąd to pytanie? IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 07:45
                                    Kocham moja rodzine. KOCHAM. To wszystko. Zyjemy w symbiozie prawie jak
                                    rosliny, ktore takze kocham i hoduje ich mnostwo.Zadziwiajace, w jednej
                                    doniczce rosnie ich kilka gatunkow i wzajemnie sa sobie potrzebne.Wyciagaja
                                    sie do swoich starych "matek", kiedy je przesadzam.
                                    • Gość: dear Re: skąd to pytanie? IP: 62.233.138.* 22.10.01, 07:49
                                      Brr! Ozwało mnie się prywatne nieszczęście językoznawcze - konieczność użycia
                                      tego samego słowa "kocham" w odniesieniu do rodziny i do tych roślin. Język
                                      jest paskudnym elementem rzeczywistości w takich chwilach, bo właściwie niczego
                                      innego przy jego pomocy zrobić się z zagadnieniem nie da...
                                      A poczwary zwierzętami zwane posiadasz? czy posiadałaś kiedyś? (żeby nie
                                      brzmiało zbytnio jak ankieta, pytam z perspektywy durnowatego, acz
                                      najukochańszego na świecie kocura :-))
                                      • Gość: renka Re: poczwary, ktore KOCHAM IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 08:02
                                        Moja Rodzina i Moje Rosliny oraz Moje Poczwary.Dwa snieznobiale KOTY z
                                        rozowymi uszami. Przebiegle, sprytne i kochajace.Ryba tez jest . I
                                        Pies.Wszystko to KOCHAM i nie waham sie uzyc tych samych liter K O C H A M ,
                                        do wyrazenia milosci do ludzi, roslin i zwierzat!
                                        • Gość: dear Re: poczwary, ktore KOCHAM IP: 62.233.138.* 22.10.01, 08:07
                                          Cholera. Skąd Ty bierzesz tyle tej miłości??? Pytanie jest retoryczne i
                                          obwieszcza wyłącznie moje własne upośledzenie emocjonalne. No, chyba, że
                                          mogłabyś mi na nie jakoś odpowiedzieć... :-)
                                          Mój też ma różowe uszy, choć cały jest bury. Wybrałam się parokrotnie na forum
                                          koty.pl, by pooglądać kotomanię innych ludzi, okazało się jednak, iż zamiast
                                          kotomanii kwitnie tam towarzystwo wzajemnej adoracji, z kotami mające sporo
                                          wspólnego, acz nie koty tam są celem samym w sobie.
                                          Z kim najczęściej rozmawiasz?
                                          • Gość: renka Re: poczwary, ktore KOCHAM IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 08:22
                                            Mnostwo ludzi roznej masci przewija sie przez moje zycie.Rozmawiam z nimi, ale
                                            tez uwielbiam rozmowy z moimi KOTAMI, szczegolnie z Lady, ktora jest MATKA
                                            KOTOW.Lady rozumie KAZDE slowo.Pies, caly jest po prostu psia Miloscia, wiec
                                            nie pojmuje ,jak bardzo naraza sie Lady, kiedy ostentacyjnie siedzi godzinami
                                            pod drzwiami, nie pozwalajac wyjsc KOTOM .Jednak one ZAWSZE go przechytrza.A
                                            Lady jest szczegolnie pamietliwa i pare razy kotlowala sie z nim (czarny ,
                                            duzy Labrador)z piskiem i warczeniem.
                                            • Gość: dear Re: poczwary, ktore KOCHAM IP: 62.233.138.* 22.10.01, 08:33
                                              A Ty rozumiesz, co mówi Lady? (czy może, kocim zwyczajem, nie bardzo Cię ona
                                              uważa za godną dyskutantkę? :-))
                                              Nasunęło mi się chyba pytanie zupełnie od czapy, ale niechaj będzie i ono.
                                              Wyobrażam sobie Ciebie, wśród tych wszystkich smakołyków, poczwar, roślin,
                                              ludzi, wgapioną w wyjątkowo komfortowy monitor (te wszystkie wirtualne hawaje i
                                              disneylandy...), w wielkim domu, wśród rozkoszy zmysłowych i w jeziorze
                                              doznań... skąd masz na to pieniądze?
                                              To pytanie jest stąd, że mam podobne zamiłowanie do luksusu (z większą chyba
                                              jednak znacznie dawką swoistego zwichrowania) i że do całego uroku
                                              funkcjonowania w swoim ślicznym świecie potrzebuję również pracy, która jest
                                              źródłem rozsądnej kasy oraz przyjemności. Mam taką właśnie pracę, a to raczej
                                              niespotykane zjawisko. Więc mnie coś mówi, że i Ty takową posiadasz... i
                                              ciekawość moja sięga zenitu! :-)
                                              • Gość: renka Re: poczwary, ktore KOCHAM IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 09:10
                                                Oczywiscie,rozumiem, co mowi Lady. Wylapuje na troche innych czestotliwosciach
                                                niz przecietni ludzie.Moze bylam kiedys kotem, a moze nim jestem.Naleze do
                                                tych , do ktorych podchodza zwierzeta, siadaja i milcza.To prawda.Pracuje
                                                ciezko, glownie glowa.Nie mam duzej kasy.Ale nie lubie sie porownywac do
                                                innych.JA to JA.Renka.STWORZYLAM SWOJ SWIAT i DELEKTUJE SIE KAZDA CHWILA W NIM.
                                                Przykro mi,ze zbyt czesto myslisz o pieniadzach. A one przychodza i odchodza.
                                                Jezioro zmyslow, ladnie to powiedzialas i.... "parzace lodem fale
                                                uczuc ,kipiace jak wrzatek w otchlani ZYCIA".Moj dom jest zarosniety dzikim
                                                winem, a przed wejsciem ZAWSZE siedzi bialy KOT..Moi sasiedzi nie
                                                przeszkadzaja mi. Zyja w swoich zamkach i ogrodach, ale swoje koty trzymaja
                                                zamkniete w klatkach! Pozbawione pazurow i zdolnosci do dawania zycia.
                                                • Gość: dear Re: poczwary, ktore KOCHAM IP: 62.233.138.* 22.10.01, 09:20
                                                  Ja jestem z tych sąsiadów, którzy siedzą zamknięci w swych zamkach. Tak wyszło,
                                                  i pewnie nie jest to rozwiązanie najgorsze, skoro wyraźnie mi odpowiada.
                                                  A kot? Zazwyczaj nie wiem, gdzie jest mój kot. Gdy wychodzi, nie śledzę go
                                                  wzrokiem, dzielimy się nawzajem raczej wolnością aniżeli miłością. Chociaż
                                                  kocha mnie to bydlę, ale taka już jego kundelska natura.
                                                  Widzisz, od Ciebie promienieje to Twoje szczęście. Tylko wygląda, jakby niczego
                                                  od nikogo nie potrzebowało... to prawda?
                                                  • Gość: renka Re: szczescie IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 09:29
                                                    Szczescie potrzebuje kogos lub czegos? Ono jest , albo go nie ma.Gdy
                                                    przychodzi, trzeba je ogrzac i nakarmic.Gdy odchodzi, nie trzeba plakac. Bo
                                                    ono wroci.
                                                  • Gość: dear Re: szczescie IP: 62.233.138.* 22.10.01, 09:38
                                                    Chodziło mi o happiness, nie o luck. Happiness, wewnętrzne poczucie, które
                                                    nigdzie nie odchodzi, bo zależne jest od odczuwającego. A chcąc je mieć trzeba
                                                    na pewnych rzeczach bazować. Dla każdego te rzeczy są inne. Dla mnie są to
                                                    najbardziej podstawowe warunki, w miarę sprawne funkcjonowanie organizmu
                                                    (powiedzmy, że zdrowie), materialne podstawy egzystencji, istnienie przyjaciół,
                                                    spokój wewnętrzny i brak szczególnych powodów do lęku, dążenie do czegoś (nie-
                                                    depresja, może to lepsze określenie), i pewnie jeszcze kilka drobnych rzeczy.
                                                    Bez przyjaciół, bez poczucia, że na kimś mogę polegać, wyhodowanie happiness
                                                    byłoby dla mnie bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe. I o to pytałam - czy do
                                                    Twojego happiness ludzie nie są w ogóle potrzebni?
                                                  • Gość: renka Re: szczescie IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 10:32
                                                    Ten stan szczesliwosci przychodzi i odchodzi tak, jak przychodza i odchodza
                                                    dni.Jak przyplywy i odplywy oceanu.Ludzie sa rozmaici. Przyjaciele przychodza,
                                                    kiedy chca. Wrogowie modla sie nad lalkami woodoo i wbijaja kolejne
                                                    szpilki,ktore lamia sie coraz czesciej.Szczesliwie, mam MUZYKE i OBRAZ . Tego
                                                    szukam w ludziach .Muzyki i obrazu.Moze byc wirtualny, dla mnie wszystko
                                                    jedno.Tylko , prosze nie porownuj mnie do siebie, bo to bez sensu. Ty to ty,
                                                    chcesz sobie to wszystko zbyt ladnie uporzadkowac.Ja zyje w pewnego rodzaju
                                                    chaosie, ciaglym ruchu i wsrod ciaglych zmian. A wiesz co lubie najbardziej ?
                                                    CISZE.Wsrod MOICH roslin.
                                                  • Gość: dear Re: szczescie IP: 62.233.138.* 22.10.01, 11:24
                                                    Skąd wiesz, że to właśnie lubisz najbardziej?

                                                    W chaosie nie ma hierarchii, nie ma wartościowania, nie ma preferencji... jest
                                                    trudno uchwytny zachwyt wszędzie i wszystkim, a jego poziomy chyba trudno
                                                    porównywać... o ile to w ogóle jest możliwe...

                                                    ... ale do takiej Twojego typu szczęśliwości więcej energii płynie chyba jednak
                                                    z wewnątrz niż z zewnątrz... nie nużysz się czasem samą sobą i bezmiarem
                                                    szczęśliwości swej?... i ciszy?...
                                                  • Gość: renka Re: komplikujesz sprawy, dear IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 15:06
                                                    Twoje podejscie do spraw jest mi OBCE.Poczatkowo myslalam, ze jestes bogata
                                                    wewnetrznie osoba, lecz jestes tylko usystematyzowanym magazynem wiedzy.
                                                    Wszelkie "odchylenia", ktore nie sa niczym innym jak odcieniem tego samego
                                                    koloru traktujesz nieufnie.Bo to juz nie to.A kto powiedzial, ze ma byc TO?
                                                    Jezeli bedziemy PAMIETAC, ze kazdy kolor ma tysiace odcieni, a ta sama nuta
                                                    wygrana przez rozne osoby brzmi roznie to chyba blizej bedziemy tej symbiozy z
                                                    otoczeniem.Ktora pewnie niektorym kojarzy sie ze stanem wewnetrznej "sily".
                                                    Dlaczego? Czy trzeba az uzyc sily, aby pokonac to, czego nie potrafimy
                                                    zmienic?
                                                  • Gość: dear Re: komplikujesz sprawy, dear IP: 62.233.138.* 22.10.01, 22:43
                                                    Dlaczego wartościujesz, renko?

                                                    I dlaczego wartościujesz mnie? Pytanie pochodzi stąd, że zrobiło mi się bardzo
                                                    przykro po odczytaniu tak niedobrych słów pod własnym adresem. Mnie Twoja
                                                    odmienność zachwyca i fascynuje, właśnie dlatego, że jest odmiennością. Dlatego
                                                    prowadzę dialog. Nie tylko z Tobą, oczywiście, ze wszystkimi tymi ludźmi,
                                                    którzy chcą się do mnie odezwać, a z których każdy jest ucieleśnieniem
                                                    odmienności. Nie przyszłoby mi do głowy kategoryzowanie "ty jesteś tylko...
                                                    czymś tam" albo "ty nie jesteś... czymś tam", z tego właśnie prostego powodu,
                                                    aby nikogo nie zranić, taka to ci już ze mnie rygorystka. I tylko wtedy mogę
                                                    stwierdzić, że czynię jakieś kroczki w kierunku poznania kogokolwiek. Ty mnie
                                                    skreślasz, przypinając mi łatki, które do rzeczywistości mają się nijak i co
                                                    Ciebie zupełnie nie interesuje. Rozumiem takie podejście, ale się go boję, nie
                                                    zaryzykowałabym aż takich rozmiarów pewności własnej mądrości, aby wydawać sądy
                                                    o ludziach. Zatem cóż... jesteś wobec mnie niesprawiedliwa. I to rani.

                                                    Nie pociąga Cię to, co inna osoba ma do powiedzenia? Ten OBCY sposób myślenia,
                                                    który może Cię tylko wzbogacić podczas jego obserwacji? Musisz negować,
                                                    odmawiając osobie myślącej odmiennie "głębi"?...
                                                  • Gość: renka Re: przepraszam cie, dear IP: *.sympatico.ca 23.10.01, 04:04
                                                    Wiesz, dear, myslalam, ze lubisz ten sam sklep z zabawkami, gdzie wszystko
                                                    skrzy i rusza sie , gdzie czujemy prawdziwe zapachy i bawimy sie ile
                                                    chcemy.Nawet zapominamy, co mielismy kupic.Wszedzie girlandy zieleni i nawet
                                                    zywe zwierzatka.Wyglada na to, ze nie,wolisz ten z katalogami, moze z
                                                    lepszymi cenami, ale nie mozna sie bawic, nic sie nie rusza, nie iskrzy, towar
                                                    przynosza ci juz zapakowany. Ty tylko placisz.Taka jest moja ocena.Wiem, ze
                                                    nie powinnam wydawac sadow. Moze, znajac swoja slabosc, dlatego preferuje
                                                    sytuacje i problemy tu na tym forum, omijajac ludzi. Na codzien spotykam ich
                                                    wielu i niestety,musze to przyznac, ze mimo, ze czesto nie czynia mojej
                                                    egzystencji latwiejsza, KOCHAM ICH, i potrzebuje ich obecnosci jak powietrza.
                                                    Ciebie tez , naprawde.Nie chcialam cie zranic. Mysle, zreszta, ze to tylko
                                                    male zadrapanie.. kocim pazurkiem.
                                                  • Gość: dear Re: przepraszam cie, dear IP: 62.233.138.* 23.10.01, 04:49
                                                    Nie przepraszaj mnie... to nie miejsce, nie pora i nie czas...

                                                    Wiesz... ja się tym nie bawię... i ja tych ludzi nie kocham... Wiesz, dlaczego?
                                                    Bo moje kochanie nie jest im do niczego potrzebne, a ja doprawdy bardzo mało
                                                    mam w sobie egoizmu. Natomiast potrzebny jest im mój szacunek. Chcą ze mną
                                                    rozmawiać, mogą chcieć ode mnie różnych rzeczy. Aby rozmowa miała jakikolwiek
                                                    dla nich sens, nie może być zupełną zabawą, bo zabawa by się im szybko znudziła
                                                    (każda się nudzi). Element szacunku, element traktowania ich jak rozmówców, a
                                                    nie jak brać aktorską w konkursie piękności, jest niezbędny, abym mogła
                                                    prowadzić rozmowę tak, jak uważam to za dobre i fajne. Dlatego muszę być wobec
                                                    nich uczciwa. Nie mam prawa do ich oceniania. Mam prawo zadawać im pytania, bo
                                                    oni chcą na nie odpowiadać. Mam prawo ich obserwować, bo piszą na publicznym
                                                    forum, zatem zgadzają się na bycie obserwowanymi. Mam prawo dostarczać im
                                                    jakiejś tam atrakcji. Ale nie mam prawa się nimi bawić, włączać ich do
                                                    swojego "ogrodu", w którym to ja króluję i pojęcie czystej radości...

                                                    Dlatego robię to wszystko inaczej, niż Ty.

                                                    I tego samego domagam się dla siebie. Szacunku. Jeśli nie chcesz ze mną
                                                    rozmawiać, bo odmienność stylu i priorytetów Ci nie odpowiada - nie rozmawiaj.
                                                    Ale nie neguj. Nie ciskaj we mnie swojej wielkości, bo ona w niczym nie jest
                                                    lepsza od mojej wielkości. I - bo ja sobie będę tu dalej rzeźbiła po swojemu,
                                                    słuchając swoich rozmówców, i od ich potrzeb uzależniając dalszy przebieg
                                                    rozmowy, a nie od tego, co mnie się podoba, czego chcę, co kocham i czym lubię
                                                    się bawić. Od zabawy są zabawki, mam ich wystarczająco wokół siebie, w swoim
                                                    ogrodzie, gdzie chaos pewnikiem nie mniejszy od Twojego. A z ludzi można mieć
                                                    więcej. Od ludzi można się czegoś dowiedzieć, nauczyć, można przy ich
                                                    współpracy budować mądrość, a nie tylko radochę. Może być z nimi, jednym
                                                    słowem, jeszcze fajniej niż tylko ekstatycznie i zabawnie.

                                                    Ja tu nie jestem dla popisu, wiesz? Popisuję się na zupełnie innych
                                                    płaszczyznach życia, bawię się gdzie indziej i gdzie indziej pozwalam dojść do
                                                    głosu dziecku we mnie siedzącemu. Tutaj przyszłam porozmawiać. Zadawać pytania.
                                                    Słuchać. Rozumieć. Dzielić się, wymieniać czymś tam, co warto. Przez chwilę czy
                                                    przez dwie chwile, czy przez tydzień, czy przez wieczność, nie ma to
                                                    najmniejszego znaczenia.

                                                    Nie chciałabym przerwać tej rozmowy z Tobą. Akceptuję Twój styl jej prowadzenia
                                                    (czy się mnie on podoba, czy nie, to wyłącznie moja sprawa), ale żebyśmy mogły
                                                    rozmawiać dalej, i Ty mój styl musisz zaakceptować. Chcesz?
                                                  • Gość: renka Re: czy zycia ci starczy aby sie od ludzi nauczyc? IP: *.sympatico.ca 23.10.01, 07:45
                                                    Przykro mi , ze wywarlam na tobie wrazenie osoby bezczelnej. Nie rozumiem
                                                    rowniez, dlaczego ode mnie oczekujesz szacunku? Czy dlatego, ze jestes? Czy
                                                    dlatego, ze cytujesz roznych ludzi mysli, nie swoje? A moze dlatego, ze pijasz
                                                    finlandie zurawinowa? ..Tylko nie mow, ze Renka nie umie sie bawic, bo sie
                                                    rozplacze..
                                                  • Gość: dear Re: czy zycia ci starczy aby sie od ludzi nauczyc? IP: 62.233.138.* 23.10.01, 07:59
                                                    Nie uczę się po to, aby się NAuczyć. Nie stawiam sobie celów nierealnych... :-)

                                                    Bezczelnej?... Hmmm... oceniasz mnie, ale mało tego, mnie również przypisujesz
                                                    jakieś ocenianie... i to w dodatku negatywne... hmmm... dlaczego? już Ci raz
                                                    zadałam to pytanie, nie odpowiedziałaś mi.

                                                    Szacunek nie jest dlaczegoś, nie jest też po coś. To trochę tak, jakbyś
                                                    zapytała mnie, dlaczego potrzebne mi powietrze do oddychania. Do oddychania, i
                                                    już, to jedyna odpowiedź, jakiej można udzielić. Podobnie jest z szacunkiem
                                                    podczas rozmowy. Do rozmowy, i już...

                                                    Ja Ci niczego o Tobie nie powiedziałam jeszcze dotychczas. I pewnie nie
                                                    powiem, "ludzie mówią sami o sobie, bo to jest zakres, na którym znają się
                                                    najlepiej"... czemuż miałabym Ci, na litość boską, powiedzieć, że nie umiesz
                                                    się bawić?!...

                                                    Widziałaś "Wiarołomnych"?... w tym filmie występuje stary pisarz...

                                                    I jeszcze jedno. Jeśli miałabym ochotę powiedzieć coś, co kojarzy mi się z
                                                    Tobą, powiedziałabym to do Ciebie, nie w jakimś osobnym wątku, do publiki...
                                                    osobą, którą interesuje najbardziej, co sądzisz na temat dear, jest sama
                                                    dear... nie publika...

                                                    A w ogóle... hmmm, ładne rzeczy. Najpierw byłam mężczyzną, teraz jestem kaleką
                                                    na wózku, w dodatku niewidomą... ciekawam, co jeszcze wymyślisz... skąd Ci się
                                                    rodzą w głowie takie, za przeproszeniem, kocopały?... czasem, gdy się słucha
                                                    ludzi, jest się nieco bliżej rzeczywistości, niż gdy się słucha własnych urojeń
                                                    na ich temat... po temu słucham ludzi... głupio tak sobie nos rozbić o realia...

                                                    Cóż... ja tu sobie nadal jestem... podtrzymuję rozmowę, zobaczymy...
                                                  • Gość: renka Re: gra IP: *.sympatico.ca 23.10.01, 21:24
                                                    W slowach,ktore wypowiadasz czai sie ironia i lekcewazenie czlowieka . Inna
                                                    rzecz, ze ludzie lubia rozmawiac. Przygnieceni SAMOTNOSCIA rozpaczliwie
                                                    czepiaja sie kazdej szansy poznania siebie .Chca zmienic swoj stan. Pragna
                                                    kontaktu.Ja przeczytalam twoje wszystkie wypowiedzi i przerazaja mnie twoje
                                                    opinie o ludziach, w rodzaju "te czlowieczki".Znow jestem bezsilna i nie moge
                                                    nic zrobic, kiedy zjawia sie medium i swoim mistycyzmem poraza te wszystkie
                                                    biedne ludzkie istoty, ktore daly sie wciagnac w te zabawe w rozbierane.
                                                  • Gość: dear Re: gra IP: 62.233.138.* 23.10.01, 23:48
                                                    Ironię i lekceważenie najczęściej stosuję wobec samej siebie. Natomiast jeśli
                                                    zarzucasz mi traktowanie w tenże sposób innych ludzi, wczytaj się uważnie w
                                                    treść naszej wymiany zdań na temat szacunku. O ile dobrze pamiętam, to Ty
                                                    zadałaś mi pytanie "a dlaczego chcesz, żebym Cię szanowała?"... O ile dobrze
                                                    pamiętam, to Ciebie bardziej interesowały sprawy niż ludzie... O ile dobrze
                                                    pamiętam, to Ty od pewnego momentu wydzielasz pod moim adresem zjadliwe i
                                                    absurdalne komentarze... Zalecałabym odrobinę opamiętania, choć jest to
                                                    oczywiście Twoja prywatna sprawa, mnie nie przeszkadzają specjalnie Twoje
                                                    zarzuty, bom cierpliwa rzeczywiście nieprzyzwoicie. Tak, z dobrego serca... ten
                                                    pęd do oceniania i pęd do zamykania innych ludzi w wyciosanych przez Ciebie
                                                    szufladkach (oczywiście baaardzo blisko gleby położonych, jeśli ktoś prezentuje
                                                    sposób postrzegania niezgodny z Twym własnym) może się mścić... chociaż, Twój
                                                    ogród jest dość hermetyczny, więc nie powinno Ci to zaszkodzić...

                                                    "Ludziki", "postacie" i inne sformułowania, których używam nader chętnie, to
                                                    taki aspekt języka, który się nazywa "pieszczotliwość". Odgrywanie proroka
                                                    Ezechiela i zwracanie się do ludzi z zadęciem tudzież nadmiernym dostojeństwem
                                                    nie jest w moim stylu. Podobne określenia służą budowaniu zażyłości, bliskości,
                                                    konfidencjalności. Skutecznie lub nie, weryfikuje to rzeczywistość, ale taka
                                                    intencja im przyświeca, i jest akurat dość dobrze widoczna w aurze
                                                    przyjazności, którą staram się roztaczać, gdyż sama ją lubię. Jeśli Tobie w
                                                    niej duszno i klaustrofobicznie - przykro mi z tego powodu, doprawdy. Ale z
                                                    mego doświadczenia wynika, że większości ludzi w tym przyjemnie, swojsko,
                                                    ciepło.

                                                    Renko, jesteś do tej dziwacznej "chatki Dear" zapraszana i witana życzliwie.
                                                    Nie wpadaj do niej ciskając gromy na Dear, zarzucając jej wszelkie paskudztwa
                                                    świata tego (tym razem stałam się medium, ciekawe, kiedy zostanę wilkołakiem,
                                                    gwałcicielem i pożeraczem niemowląt...) i bardzo starając się jej wmówić, że
                                                    robi niedobrze. Jeśli Ci tu niedobrze, nie musisz tu być, mam nadzieję, że nie
                                                    wdzieram się w zakres Twej wolności osobistej ustawiając sobie swoją chatkę na
                                                    tym forum i będąc w niej dopóty, dopóki komuś jest tu ze mną fajnie. Po mnie
                                                    naprawdę tego typu zarzuty spływają jak po kaczce, cenię sobie konstruktywną
                                                    krytykę, ale nie urojenia biorące się Bóg wie skąd, zatem nawet jeśli chcesz mi
                                                    sprawić przykrość, nie będzie to proste. A jeśli nie chcesz - wybacz, ale nie
                                                    widzę sensu podobnych posunięć, zarzutów, oskarżeń o doprawdy przedziwne rzeczy.

                                                    Co Ci to daje?
                                                  • Gość: renka Re: gra IP: *.sympatico.ca 24.10.01, 05:08
                                                    Wiesz, droga dear, ja mysle, ze ty nikogo nie zapraszasz do "swojej chatki".
                                                    Korzystasz z "chatki GW", w dodatku czujesz sie w niej coraz wygodniej. Kiedy
                                                    zaanektujesz nastepne pokoje?
                                                    Masz racje, mam zaszufladkowane typy z ktorymi jestem w stanie nawiazywac
                                                    bardziej lub mniej pozytywne kontakty.Nie widze w tym nic
                                                    niewlasciwego.Natomiast ty jestes nadwrazliwa i nie znosisz najmniejszej
                                                    krytyki.Co mi to daje? Moglabym byc mila i nic nie skorzystac z faktu, ze tu
                                                    jestes. Daje mi to ewidentna korzysc, ze zmuszam cie do pokazania sie od tej
                                                    bardziej interesujacej MNIE strony.
                                                    Latwiej wspolne osiagac cele.
                                                  • Gość: dear Re: gra IP: 62.233.138.* 24.10.01, 05:46

                                                    > Wiesz, droga dear, ja mysle, ze ty nikogo nie zapraszasz do "swojej chatki".
                                                    Korzystasz z "chatki GW"

                                                    Rzeczywiście. Powinnam chyba zaprzestać stosowania jakichkolwiek metafor w
                                                    rozmowie z Tobą, albowiem wykoślawienie ich na moją niekorzyść rzeczywiście jest
                                                    proste. Wydawało mi się, że korzystam forum "GW", na którym założyłam wątek, do
                                                    którego to wątku z kolei zapraszam osoby, które chcą tu pobyć. Ale skoro Ty wiesz
                                                    lepiej...

                                                    w dodatku czujesz sie w niej coraz wygodniej.

                                                    Och! Czy powinnam czuć wyrzuty sumienia z tego powodu? Czy też może oddalić się
                                                    ze wstydem i skruchą, iż moja tu obecność nie podoba się Rence, wobec czego jest
                                                    pewnikiem czymś wyjątkowo niewłaściwym, nie wspominając już o wygodzie, która w
                                                    ogóle jest z mojej strony szczytem bezczelności?...

                                                    Kiedy
                                                    > zaanektujesz nastepne pokoje?

                                                    "anektować" - "przyłączać, wcielać siłą do swego państwa część lub całość
                                                    terytorium innego państwa; zabierać, zagarniać, zajmować" (Słownik języka
                                                    polskiego)
                                                    Hmmm...
                                                    Czy ja tu cokolwiek robię siłą? Nie stwierdziłam. Nawet w klawisze stukam
                                                    łagodnie. Zdaje się, że po prostu rozmawiam sobie z ludźmi...
                                                    Czy cokolwiek komuś zabieram? Nawet się specjalnie do innych wątków nie wtrącam,
                                                    żeby broń Boże nikomu nie przeszkodzić... a anektowanie, zabieranie,
                                                    zagarnianie?... chyba wystąpiło tu całkowite pomieszanie pojęć... Nawiasem
                                                    mówiąc, to doprawdy zdumiewające, aby zwykła życzliwość mogła kogokolwiek tak
                                                    drażnić jak Ciebie, Renko.

                                                    > Masz racje, mam zaszufladkowane typy z ktorymi jestem w stanie nawiazywac
                                                    > bardziej lub mniej pozytywne kontakty.Nie widze w tym nic
                                                    > niewlasciwego.

                                                    Ja również nie.

                                                    Natomiast ty jestes nadwrazliwa i nie znosisz najmniejszej
                                                    > krytyki.

                                                    Przypomnę również, że jestem mężczyzną, medium, niewidomą kaleką na wózku i mam
                                                    duszę na sznurkach. A krytyki wciąż nie mogę się doczekać... :-)

                                                    Co mi to daje? Moglabym byc mila i nic nie skorzystac z faktu, ze tu
                                                    > jestes. Daje mi to ewidentna korzysc, ze zmuszam cie do pokazania sie od tej
                                                    > bardziej interesujacej MNIE strony.

                                                    A jest jakaś strona mnie, która Ciebie interesuje? Jeśli tak, mam dobrą radę. Aby
                                                    się czegoś dowiedzieć, tudzież aby zmusić kogoś do pokazania się z jakiejś strony
                                                    (mmm, zmusić? agresywność Twoich sformułowań niebezpiecznie wzrasta...),
                                                    najprościej jest zadawać pytania. Prowokacją niewiele można zdziałać (aczkolwiek
                                                    są tacy, którzy to potrafią, ale to wyższa szkoła jazdy), a już tym bardziej
                                                    ciskaniem bezpodstawnych i obraźliwych oskarżeń. Nie mnie to stawia w negatywnym
                                                    świetle...

                                                    Przykre jest to, czym mnie zasypujesz, Renko. Nie wiem, czy tak właśnie sobie
                                                    postanowiłaś, ale poniekąd dopięłaś celu, jeśli o to Ci chodziło. Jest mi
                                                    przykro, i zaczynam się czuć jak intruz we własnym wątku. Nie rozumiem, dlaczego
                                                    przeszkadza Ci moja obecność tutaj. Nie wiem, za jaką to przyczyną rościsz sobie
                                                    prawo, aby atakować mnie słowną agresją zewsząd - nie tylko bezpośrednio, ale i
                                                    rozprzestrzeniając tę tematykę na inne wątki. Uważam to za nieuczciwe. Mogłabym
                                                    przecież zaangażować się z Tobą w pyskówkę na tym samym poziomie, przemawiając o
                                                    tym, co to ja sądzę o Rence i o jej pomysłach, w innych wątkach, mogłabym "mścić
                                                    się" Twoją własną strategią. Nie zrobię tego, bo jest to działanie bezcelowe.
                                                    Jestem tutaj, żeby sobie pogadać z ludźmi, z którymi to gadanie sprawia mi
                                                    przyjemność i którzy również mają ochotę ze mną gadać. Jeśli przestaną mieć
                                                    ochotę, pójdę sobie, nie martw się. Ale na razie jestem jeszcze, i jeśli masz
                                                    ochotę mnie tępić - proszę uprzejmie, dobrej zabawy.

                                                    > Latwiej wspolne osiagac cele.

                                                    Pewnie tak. Ale co masz na myśli?
                                                  • Gość: renka Re: gra IP: *.sympatico.ca 24.10.01, 06:11
                                                    Dzieki za odpowiedz i ciesze sie ze jeszcze dychasz i stukasz, bo mialabym
                                                    wyrzuty sumienia, ze znikasz przeze mnie.
                                                    Nie bede cie niepokoic, odchodze do swojego ogrodu troche pomedytowac.
                                                    Nie chcialabym tu wracac i nie wiem jak ci to powiedziec, abys nie odczula
                                                    ulgi,triumfu,czy moze zalu. Moze poczujesz troche chlodu, ale jak sobie
                                                    chlapniesz troszke Finlandii, to bedzie OK.
                                                  • Gość: dear Re: gra IP: 62.233.138.* 24.10.01, 06:19
                                                    Gdybyś miała ochotę kiedyś powrócić, drzwi stoją otworem.
                                                    Pozdrawiam serdecznie, dear
    • Gość: Milka Re: Skąd się tu bierzecie? IP: 195.216.97.* 20.10.01, 09:54
      Wzięłam się z przypadku, wracam z ciekawości
      :))
      • Gość: dear do Milki IP: 62.233.138.* 20.10.01, 10:05
        Ciekawości czego?... drążę! :) które wątki Cię zajmują, które zagadnienia,
        które pseudonimy (czy, jeśli wolisz, osoby :)) ?
        • Gość: Milka Re: do Milki IP: 195.216.97.* 20.10.01, 10:42
          sledzę watek;kobieta, nie lubię chamskiego zazwyczaj "mezczyzny",
          czytam :ksiązki, film i telewizję, urode i kosmetyki, kuchnie swiata. Drukuje
          ciekawe przepisy, kozystam z rad, konsultuje wybór filmu na weekend. "Kobieta"
          ciekawi mnie tym co znów bedzie tematem wzbudzajacym emocje ( niekoniecznie
          moje). Zazwyczaj czytam, rzadko zabieram glos, lubie sie czuc tak , jakbym stala
          przed weneckim lustrem: patrze co piszą, ale oni mnie nie widzą.
          No a psychologie czytam z podobnych wzgledów jak "kobietę" - czasem ciekawe
          wątki, ale takie bardziej stonowane emocje, wiecej zwyklej zyczliwosci.
          Nie napisze ci kogo lubie czytac najbardziej, bo nie lubie wątkow pt."X jet
          cudowny", "Y to nadety bufon".
          pzdr
          :)))
          Mili

          > Ciekawości czego?... drążę! :) które wątki Cię zajmują, które zagadnienia,
          > które pseudonimy (czy, jeśli wolisz, osoby :)) ?

          • Gość: dear Re: do Milki IP: 62.233.138.* 20.10.01, 20:02
            Co robisz w życiu? (przepraszam za otwartość czy wręcz bezczelność pytania)
            • Gość: Milka Re: do Milki IP: 195.216.97.* 22.10.01, 15:18
              ha! Pytanie faktyczne mocno otwarte...-:))
              Kocham, lubie, przyjaźnię się
              Bywam wsiekała, znuzona i zniechęcona
              A do tego pracuje ( co jest dośc powszechnę w społeczeństwie)
              No i uwiebiam tańczyc

              :)))))
              • Gość: dear Re: do Milki IP: 62.233.138.* 22.10.01, 22:45
                Przypomniałaś mi teraz Herminę z "Wilka stepowego". Bardzo to jest ciepłe
                skojarzenie w moim wypadku. Znasz?

                Uczyłaś się kiedyś tańca? Czy tak... samoistnie?
                • Gość: Milka Re: do Milki IP: *.kulczyktradex.com.pl 23.10.01, 08:41
                  Nie znam "Wilka stepowego". Ale juz pobudzilas moja ciekawość i niedługo
                  przeczytam tę książkę.
                  A tańczę samoistnie (fajne słowo...), bo to najzyczajniej w świecie uwielbiam.
                  Nie skończyłam żadnego kursu w tym kierunku, czego żałuję (mając jednakze
                  świadomośc, że wszystko jeszcze przedemną), bo chętnie zatańczyłabym prawdziwe
                  tango. Nie ma to jak czuć ogień w zyłach ..;))
                  A Ty lubisz tańczyć?
                  • Gość: dear Re: do Milki IP: 62.233.138.* 23.10.01, 08:59
                    Uwielbiam...
                    Ja też nie kończyłam "kursów" w tym zakresie, ale mam szczęście, bo się mnie
                    przytrafili rodzice, którzy w zamierzchłej erze swej młodości robili to
                    sprytnie... i prawdziwe tango po raz pierwszy z własnym ojcem zatańczyłam :-) a
                    potem już nie potrzebowałam zachęty, jak również paru mnie się w życiu trafiło
                    tzw. partnerów jednaką przyjemność z tego czerpiących.

                    "Wilka" mogę Ci przysłać, bo ja to sobie czasem podobne cudności składuję na
                    dysku. W dość przypadkowy zresztą i daleki od usystematyzowania sposób,
                    niestety.

                    a muzyka? jaka muzyka jest na Twojej playliście na różne nastroje?...
                    • Gość: Milka Re: do Milki IP: *.kulczyktradex.com.pl 23.10.01, 09:19
                      Tango z ojcem zatańczone ..- to jak w filmie o mafi niemalże ;). Żartuje
                      oczywiście, ale i zazdroszczę.
                      Co do muzyki: nie odgrywa w moim zyciu tak wielkiej roli jak to co widzę.
                      Należę do kategorii tzw. wzrokowców. Niemniej jednak na jesienne nastroje
                      preferuje muzykę nostaligiczną , intrygująca. Ostatnio jest to muzyka z
                      filmu "Czekolada"(polecam film- palce lizać...), Cohen. I wszystko co ma w
                      sobie jakąs harmonię. Nie pytaj mnie o nazwy, bardzo prosze, bo tego niestety
                      nie mam pamięci
                      • Gość: dear Re: do Milki IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:52
                        dance me through the panic til I'm gathered safely in.... :-)

                        Bycie "wzrokowcem" to też zamiłowanie do harmonii? estetyzm? otaczanie się
                        pięknymi przedmiotami? czy bardziej po prostu spostrzegawczość? co przez to
                        rozumiesz?
                        • Gość: Milka Re: do Milki IP: *.kulczyktradex.com.pl 23.10.01, 12:10
                          Jedno i drugie : spostrzegawczość i związana z nią, moim zdaniem , intuicja-
                          czyli kojarzenie faktów poza świadomością, ale jednocześnie zachwyt tym , co
                          zawiera w sobie harmonie i estetyczne piekno, ładne przedmioty, wśród których
                          czuje sie lepsza.
                          Biorąc pod uwagę jakis tam podział, który wyróżnia 3 typy ludzi ze względu na
                          najbardziej wyostrzony zmysł w odbieraniu bodzców zewnetrznch, swiata, czyli
                          podział na : wzrokowców, słuchowców i "czuciowców" - gdzie i dlaczego bys się
                          zakwalifikowała?
                    • Gość: Milka Re: do Milki-książka IP: *.kulczyktradex.com.pl 23.10.01, 09:29
                      A propos ksiązki- dziękuję za Twoja propozycję.Jednak muszę się przyznac, że
                      czytanie KSIĄKI, a wydruków z komputera robi mi kolosalną różnicę.
                      A poza tym z tym tytułem łączy sie taka historia: w mojej koleżance zaduzył
                      sie pewien ekscentrycznych mężczyzna. Łaził, dzwonił, nie dawał sie odstrzelić.
                      Kiedys wybrałysmy sie w wiekszym gronie do fajnej knajpki na piwo i tańce. Bez
                      niego, choc on ją tam przyprowadził. Po dwóch godzinach wrócił, wyciagnał ją z
                      otulonego oparami alkocholu, spoconego motłochu ciał , wręczył jej książkię- tą
                      własnie, następnie wyszedł i więcej sie nie pojawił. Do dzis nie wiemy co to
                      mialo znaczyc, ale ja wiem napewno, że ta księzkę od niej pozycze.
                      Pozdrawiam i życze milego dnia
                      M.
                      • Gość: dear Re: do Milki-książka IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:54
                        Gdy przeczytasz, przekonasz się tym mocniej, że historyjka jest CUDOWNA, że
                        zdarzenie to jest z kategorii zbiegów okoliczności, które zdarzają się rzadko i
                        zimny dreszcz Cię pod ich wpływem przenika barrrdzo głęboko... :-)
                        a co w ogóle lubisz czytać?
                        • Gość: Milka Re: do Milki-książka IP: *.kulczyktradex.com.pl 23.10.01, 12:28
                          Jestem zaintrygowana do granic wytrzymałosci! Głebokie dreszcze, zadziwiajace
                          zbiegi okoliczności, ..powiedz jeszcze , ze i coś z metafizyki łaczy ksiązke i
                          zdarzenie, jakie opisałam, a zaczne ją czyatć jeszcze dzis...:)))

                          Czytac lubie prawie wszystko, co mozna zakawalifikowac jako ciekawą powiesc.
                          Fascynuje mnie świat , jaki stworzył Sapkowski w sadze o wiedzmninie.
                          Kolekcjonuję komiksy Rosińskiego z serii o Thorgalu i Szniklu.

                          Rozumiem, że Twoim zawodowym zajęciem jest tłumaczenie tekstów, gdzies
                          przeczytałam, że są to teksty min. prawne. Czy zdarza ci sie, ze ciekawi cie
                          tresc takich aktów prawnych? Czy może wszystkie są nudne i nieciekawe? Czy
                          dzieki temu zajęciu masz większą wiedzę, czy też raczej nie inetsuje cie tresc
                          przetłumaczonego tekstu ( nie mówię oczywiscie od instrukcji obsługi golarki
                          elektrycznej)
                          • Gość: dear Re: do Milki IP: 62.233.138.* 23.10.01, 23:57
                            Jestem zdecydowanym wzrokowcem, na ucho nadepnęło mi stado nie tyle słoni, co
                            wręcz mamutów (estetyka inżyniera Mamonia, podobają mi się tylko piosenki,
                            które już słyszałam, te sprawy :-)), natomiast zmysł dotyku traktuję czysto
                            instrumentalnie, no, może poza erotycznym aspektem życia, ale to jak każdy.
                            Gapienie się natomiast na świat jest podstawowym źródłem informacji o nim,
                            przeżyć, przemyśleń. Do tego jestem zaawansowanym "literkowcem", bardzo często
                            język i poczynione w nim sformułowania pobudzają moją wyobraźnię znacznie
                            silniej aniżeli gotowe obrazy. Ot, takie lekkie zboczenie (nie zawodowe, zawód
                            jest wtórny wobec tego zjawiska, wybrałam go dlatego, że takie zboczenie
                            posiadam, a pokusom lubię ulegać :)). Co do pracy, sprawia mi onanistyczną
                            wręcz przyjemność, specjalizuję się w języku prawniczym, ponieważ jest
                            specyficzny, ma zdecydowany, ostry smak, jest wciągający przez swe zawijasy,
                            intryguje mnie jego bezdenna struktura, ale rzecz właściwie miewa się podobnie
                            z innymi odmianami języka. To, co tłumaczę, fascynuje mnie (choć i męczy
                            czasami, ale cóż, takie życie), staram się nie robić tego nigdy bez zrozumienia
                            i w celu przetłumaczenia tekstu o wózkach widłowych wysiaduję w knajpie z
                            inżynierami, by mnie w tajniki wózków widłowych wprowadzili... Pewnie, że bywa
                            to nużące, ale cenię ten aspekt pracy, ona jest w gruncie rzeczy niesłychanie
                            rozwijająca, dopóki nie wytraci mnie się ciekawość świata i rzeczy jego
                            wszelakich... :-))
                            A Ty co robisz w życiu? Chodzi mi zarówno o aspekt zawodowy, jak i, powiedzmy,
                            hobbystyczny, czemu (poza tańcem, oczywiście :-)) poświęcasz czas z
                            przyjemnością? I czy to, co lubisz, wiąże się jakoś z zaangażowaniem innych
                            ludzi?... No, rozumiesz, rozprawkę poproszę na temat przyjemności w życiu... :-
                            )))
    • Gość: Chérie Re: Skąd się tu bierzecie? IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 20.10.01, 10:20
      Dear,
      gratuluję pomysłu na wątek i trzymywania kursu (!) ;-)
      Proszę usilnie, żebyś pytanie o powód wybrania pseudonumu i prośbę o
      przedstawienie się, drzemiące w podtekście, zostawiła na nigdy /dużo później. Czy
      to się da zrobić?

      Gość portalu: dear napisał(a):
      > Ja się tu przytułałam, ponieważ nie miałam dokąd pójść, w nadziei, że ktoś mi
      > podpowie lub że odkryję dzięki Wam jakieś miejsce, w które pójść warto.
      Czy możesz rozwinąć to co tu napisałaś ?

      Chérie
      • Gość: dear do Cherie IP: 62.233.138.* 20.10.01, 20:05
        Twoja prośba, o Pani, jest dla mnie rozkazem, a Twoja intuicja (z intelektem
        zmiksowana, naturalnie) podszeptuje mi zresztą rozwiązania zmierzane-do
        niezależnie :)
        Rozwinięcie jest w wątku "Nie mam dokąd pójść".
        Dodam jeszcze, że formuła wątku nie została jeszcze opatentowana, jeśli zaś
        taką się stać by miała, pierwej skieruję do Cię petycję z prośbą o uczestnictwo
        w sfinalizowaniu projektu. Tymczasem zaś zapytam bardziej prostolinijnie, czy
        zechciałabyś w kontynuacji formuły ze mną współdziałać?
        • Gość: Chérie Re: do Cherie - sprawa kontynuacji IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 20.10.01, 23:55
          Propozycja mi pochlebia, dziękuję.
          Ale jestem bezczelnawa i już to przecież robię :)
          Chyba Kreska
          PS. Nie chodzi o amfę, ten nick to też trop z mojej zgadywanki, ale odczytanie
          błędne. Z używek: kawa (tylko bardzo dobra), wino (też, ale z uwzględnieniem
          stosunku cena/jakość), czasem piwko (akurat teraz, na przykład), palenie
          rzuciłam, narkotyków zawsze się bałam; najlepszy jest humor, najwyżej cenię
          abstrakcyjno-sytuacyjny.
          Jeśli taki profil lubisz, to możemy kooperować. Ale napisz więcej o sobie,
          please :)
          Ch.K.
          • Gość: dear Re: do Cherie - sprawa kontynuacji IP: 62.233.138.* 21.10.01, 10:49
            Moja propozycja ani pochlebstwem nie była, ani rzeczywistą zachętą. Hołdem ona
            jeno. Naprawdę. Ja niezłośliwa z natury. Choć to oczywiście jedno z bardziej
            niewiarygodnych stwierdzeń do ujrzenia możliwych... :-)
            Co chciałabyś wiedzieć?
            Pytanie oczywiście również nie jest przewrotne. Najzwyczajniej w świecie nie
            jestem wylewna...
            • Gość: Chérie Re: do Cherie - sprawa kontynuacji się kontynuuje IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 21.10.01, 12:05
              Gość portalu: dear napisał(a):
              Wyżej było:
              >Tymczasem zaś zapytam bardziej prostolinijnie, czy
              >zechciałabyś w kontynuacji formuły ze mną współdziałać?
              Why not? – już rzekła byłam.

              Dalej piszesz:
              > Moja propozycja ani pochlebstwem nie była, ani rzeczywistą zachętą. Hołdem
              ona
              > jeno. Naprawdę. Ja niezłośliwa z natury. Choć to oczywiście jedno z bardziej
              > niewiarygodnych stwierdzeń do ujrzenia możliwych... :-)
              To mnie wzrusza i rozbawia.
              Smok w jednej wersji bajki o smoku został pokonany przez kominiarczka lub
              szewczyka metodą pochlebstw.
              (Nie obawiam się „pokonania”, to o uleganie miłym słowom chodzi.)
              Ale jakie to miłe...
              Co do niezłosliwa - daruj, czasem trzeba; poza tym w to Ci nie uwierzę ;-)

              > Co chciałabyś wiedzieć?
              > Pytanie oczywiście również nie jest przewrotne. Najzwyczajniej w świecie nie
              > jestem wylewna...
              No to zobaczymy jak się los potoczy.
              Pa, Chérie
              • Gość: dear do Cherie IP: 62.233.138.* 22.10.01, 06:42


                > Co do niezłosliwa - daruj, czasem trzeba; poza tym w to Ci nie uwierzę ;-)

                Tom upośledzona w tym zakresie, na własne życzenie zresztą!

                Kiedy trzeba?
                • Gość: Chérie Re: do Cherie IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 22.10.01, 10:58
                  Czasem.
                  • Gość: dear Re: do Cherie IP: 62.233.138.* 22.10.01, 11:26
                    ...milcząca dziś jesteś... lekko zmrużone oczy...

                    ...czas to, brak jego, czy jakaś inna przyczyna?...
                    • Gość: Chérie Re: od Cherie - inna przyczyna IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 22.10.01, 12:14
                      Gość portalu: dear napisał(a):

                      > ...milcząca dziś jesteś... lekko zmrużone oczy...
                      Nie oczy, garbię się.

                      > ...czas to, brak jego, czy jakaś inna przyczyna?...

                      Dalej szukam. Ten brakujący 1% jest jakis nieproporcjonalnie duży.
                      Ch.

                      • Gość: dear Re: od Cherie - inna przyczyna IP: 62.233.138.* 22.10.01, 12:19
                        Perspektywa, kochanie, perspektywa!!!
                        Halo! "Lecz gdy zadzwonił do Pomponii, odpowiedziano mu ZAJĘTE"....

                        SZUKAŁEM
                        Szukałem w książkach
                        przez cud niemówienia o samym sobie
                        przez cnoty gorące i zimne
                        w ciemnym oknie gdzie księżyc udaje niewinnego
                        a tylu pożenił głuptasów
                        w znajomy sposób
                        w ogrodzie gdzie chodził gawron czyli gapa
                        w polu gdzie w lipcu zboże twardnieje i żółknie
                        przez protekcję ascety który nie jadł
                        więc się modlił tylko przed zmartwieniem i po zmartwieniu
                        w kościele kiedy nikogo nie było

                        i nagle przyszedł nieoczekiwany
                        jak żurawiny po pierwszym mrozie
                        z sercem pomiędzy jedną ręką a drugą

                        i powiedział
                        dlaczego mnie szukasz
                        na mnie trzeba czasem poczekać
                        • Gość: Chérie Re: od Cherie - dotyczy widoków IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 22.10.01, 14:56
                          Gość portalu: dear napisał(a):

                          > Perspektywa, kochanie, perspektywa!!!
                          Tak. Wiem. To ona się zgubiła.

                          > Halo! "Lecz gdy zadzwonił do Pomponii, odpowiedziano mu ZAJĘTE"....
                          >
                          > SZUKAŁEM
                          /.../
                          Bardzo fachowo napisany wierszyk. Nie poznaję, jest autorem, czy ks. Twardowski?

                          > z sercem pomiędzy jedną ręką a drugą
                          >
                          > i powiedział
                          > dlaczego mnie szukasz
                          > na mnie trzeba czasem poczekać

                          Ale ta metafora do mnie nie pasuje. Chyba, że rozumieć ją jeszcze szerzej niż się
                          wydaje.
                          Bardzo dziekuję za ten list (za inne też, ale inne to inna sprawa).

                          Wzbudzasz jednak niepokój ;-)
                          Chérie

                          • Gość: dear Re: od Cherie - dotyczy widoków IP: 62.233.138.* 22.10.01, 22:52
                            Tak, to ksiądz Twardowski.

                            I tak, zależało mi na jak najszerszym odczytaniu metafory. Prosta wymowa do
                            mnie również ma się nijak. Miało być to odniesienie do wszystkiego, czego
                            niedosyt, a może czego bandycki kształt robi Ci w tej chwili kuku. Bo też
                            zresztą to odniesienie się sprawdza w takich przypadkach... często, że nie
                            zawsze, wiemy przecież obie doskonale.

                            Wzbudzanie niepokoju jest ryzykiem, które mogę podjąć i móc coś zrobić z jego
                            milczącym towarzyszeniem, albo nie podjąć i nie zrobić niczego, wybrałam
                            pierwszą opcję, co nie oznacza, że ja to lubię. Zdaję sobie sprawę doskonale z
                            form takiego niepokoju, przyczyn, a jednocześnie pogodziłam się już z jego
                            nieodłącznością przy każdej próbie wykonania jakiegoś ruchu nie będącego
                            najczystszą obłudą społeczną. A mnie się już obłuda społeczna bardzo,
                            prymitywnie, znudziła...

                            Wiesz, że całkiem namacalną przykrość odczuwam za przyczyną wyłuskiwania
                            spomiędzy nielicznych słów Twego smutku?... mimo, że powody zrozumieć i
                            zamilczeć potrafię (bo niczego innego się z nimi zrobić nie da, no, chyba, że
                            zechcesz mi o nich powiedzieć), to jednak przykro... to Twoje zgarbienie się...
                            noc... odruchowo zaciskam lekko palce, widząc ten obraz przed oczami...

                            Teraz będzie pytanie brutalne, ryzykowne, ale może i to dobre. Czy gdy jesteś
                            nieszczęśliwa, to jesteś nieszczęśliwa do samego dna?....
                            • kreska12 Re: od Cherie - dotyczy dna 23.10.01, 00:37
                              Gość portalu: dear napisał(a):
                              /.../
                              > Teraz będzie pytanie brutalne, ryzykowne, ale może i to dobre. Czy gdy jesteś
                              > nieszczęśliwa, to jesteś nieszczęśliwa do samego dna?....

                              Lec, niedosłownie, sens dosłowny:

                              Byłem na dnie.
                              Nagle z dołu słyszę: -Puk, puk...

                              Moja odpowiedź: nigdy.
                              Mój organizm mieści w sobie jakieś przedelikacone, zadziorne, smutno-wesołe ciało
                              wewnętrzne. Przeskakujące w ułamku chwili z jednej postaci w drugą.
                              Na zewnątrz panują dwa poczucia: odpowiedzialności i humoru. Czasem gdzies sobie
                              to drugie wyskakuje, na piwko chyba.
                              Bye, bye, Madame :)


                              • Gość: dear Re: od Cherie - dotyczy dna IP: 62.233.138.* 23.10.01, 04:16

                                > Moja odpowiedź: nigdy

                                i humoru. Czasem gdzies sobie
                                > to drugie wyskakuje

                                No to nigdy?
                                czy wtedy?

                                "kiedyś nauczę się śmiać"....
                                tak się kończyła jedna taka fajna książka....
                                mam nadzieję, że moja się tak nie skończy....
                                że zdążę....
                                staram się bardzo....

                                Okrutna jest taka bezradność, kiedy coś widzę, rozumiem i... muszę na tym
                                poprzestać... niemożność ruchu w Twoją stronę tak naprawdę... to był właśnie taki
                                moment... mam nadzieję, że już poszedł sobie tam, gdzie jego miejsce, na yellow
                                lemon tree... i że znowu jesteś o kroczek bliżej od nauczenia się śmiać...

                                Zaczynam szaleć na Twoim punkcie, Cherie. Takich rzeczy się nie mówi. Więc niech
                                to też zostanie potraktowane jako chwila słabości.

                                idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
                                po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
                                (...)
                                bo tak zdobędziesz szczęście którego nie zdobędziesz
                                (...)
                                oni wygrają
                                (...)
                                • Gość: Chérie Re: od Cherie - citronnier jaune... IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 23.10.01, 07:20
                                  Gość portalu: dear napisał(a):

                                  > > Moja odpowiedź: nigdy
                                  [...]
                                  > No to nigdy?
                                  Nigdy dotąd. Żadne wtedy, gdy coś tam pije pieniste napoje.
                                  >
                                  > "kiedyś nauczę się śmiać"....
                                  A ja umiem nadzwyczajnie się śmiać, ja z tego jestem znana (znaczy wśród tych, co
                                  mnie znają, nie żeby ogólnie).

                                  > tak się kończyła jedna taka fajna książka....
                                  > mam nadzieję, że moja się tak nie skończy....
                                  > że zdążę....
                                  > staram się bardzo....
                                  Co to znaczy, wytłumacz mi to, możesz?

                                  > i że znowu jesteś o kroczek bliżej od nauczenia się śmiać...
                                  Umiem, umiem, zapewniam.
                                  Do niebawem,
                                  a dlaczego przywołujesz citronnier jaune...?
                                  Chérie

                                  • Gość: dear Re: od Cherie - citronnier jaune... IP: 62.233.138.* 23.10.01, 08:03

                                    > A ja umiem nadzwyczajnie się śmiać, ja z tego jestem znana (znaczy wśród tych,
                                    > co
                                    > mnie znają, nie żeby ogólnie).

                                    Mnie się rozchodziło o takie umienie, co to humor nie chodzi sobie na piwko...
                                    takie umienie, co Cię nie zostawia samej ni z gruchy, ni z pietruchy... tak
                                    umiesz?... :-)

                                    > > tak się kończyła jedna taka fajna książka....
                                    > > mam nadzieję, że moja się tak nie skończy....
                                    > > że zdążę....
                                    > > staram się bardzo....
                                    > Co to znaczy, wytłumacz mi to, możesz?

                                    Nie teraz. Takie głupoty nocami do głowy przychodzą...

                                    > a dlaczego przywołujesz citronnier jaune...?

                                    "isolation is not good for me... isolation... I don't want to sit on a lemon
                                    tree!"
                                    Jaśniej, czy nie bardzo?

                                    Idę na śniadanie do przyjaciół.
                                    Co dziś będziesz robiła?

                                    • kreska12 Re: od Cherie - citronnier jaune... 23.10.01, 12:24
                                      Miłego śniadania.
                                      Możesz napisać na priva. Co będę robiła nie ciekawi publiczności, jak sądzę.
                                      Ogólnie - będę dość zajęta.
                                      Pa,
                                      Chérie-Kreska
                                      • Gość: dear Re: od Cherie - citronnier jaune... IP: 62.233.138.* 24.10.01, 00:00
                                        Napiszę na priva, oczywiście... ale... dlaczego?...

                                        Wiem, że to pytanie jest obleśne. Chciałabym jednak się dowiedzieć... Mnie się
                                        zdaje, że w gruncie rzeczy nie jest już teraz w naszej rozmowie istotne
                                        zainteresowanie publiki... medium, jakie jest, takie jest, mnie jakoś jego
                                        kształt w ogóle nie wzrusza... powiedz, jak to odbierasz, dlaczego rozmawianie
                                        o sprawach prywatnych na forum publicznym nie pasuje Ci do końca... intymność?
                                        niechęć do nudzenia ewentualnych czytaczy? (heh - gdyby ich nudziło, toby nie
                                        czytali... :-)) czy jeszcze coś innego?
                                        • Gość: Chérie Re: od Cherie - publiczność IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 24.10.01, 02:26
                                          Gość portalu: dear napisał(a):

                                          > Napiszę na priva, oczywiście... ale... dlaczego?...
                                          /.../
                                          > nie jest już teraz w naszej rozmowie istotne
                                          > zainteresowanie publiki... /.../ dlaczego rozmawianie
                                          > o sprawach prywatnych na forum publicznym nie pasuje Ci do końca/.../

                                          Kształt tej rozmowy przestał mi sie podobać.
                                          Za dużo sadzenia się. Dziecinady. Zabawy stylistyczne. Ja się łatwo męczę ;)
                                          Ludzie nie nadają się do wiwisekcji w amfiteatrze.
                                          Nie wszyscy.
                                          Jest późno, piszę żeby nie odkładać na kiedy indziej.
                                          Pisanie na privie pozbawia nas widowni, a osieroconą widownię skręca - co tez tam
                                          się wyprawia.
                                          Pisanie na privie przypomina płot Konrada Lorentza: psy biegnąc wzdłuż płotu
                                          zanoszą się ujadaniem, demonstrtują siłę i wolę walki. Płot znienacka się kończy,
                                          psy stają jak wryte, spogladają na siebie i... rozchodzą się ;)

                                          Jak i ja - spać.
                                          Bonne nuit, Dear

    • Gość: Z Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.radio.com.pl 20.10.01, 15:06
      Z drzewa owoców złego - dobre już ktoś zjadł...
      Było mi kiedyś źle, bardzo źle, trafiłem przypadkiem na Joannę i jej próbę
      wyduszenia odpowiedzi. Przypadek wziął się z agresji. Wściekłość na zjawiska
      zachodzące w pracy - czyli grzebanie w internecie, bo podwładni przecież i tak
      nie będą wiedzieli o co chodzi, a zresztą połowa kolegów w pracy oglądala
      strony internetowe z ...
      A dlaczego powroty? Jakoś przywiązałem się do ludzi piszących tu, kilka razy
      potraktowano mnie jak intruza, który stara się na siłę wepchnąć w jakiś wątek,
      ponieważ należę do tych najbardziej upartych, nie zrażam się choć brak
      akceptacji nie jest najmilszą rzeczą. To tak jak spotykanie się ze znajomymi...
      Nie zawsze wszystkich lubisz na codzien, ale czasami warto się spotkać.
      Dużo można się nauczyć, czasmi moje techniczne wykształcenie i brak elokwencji
      nie pozwalają dyskutować na poziomie jaki porezentują inni pismacy, ale proszę
      o wybaczenie mego braku obycia...
      A w ogóle to nudzi Ci się że wymyślasz takie pytania!
      I bardzo dobrze - pozdrawiam>
      • Gość: samanta1 Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 19:55
        ja wzielam sie z mgly a poniewaz jest jesien i pora ku temu
        odpowiednia ..ciagle wracam.pozdrawiam
        • Gość: dear do samanty IP: 62.233.138.* 20.10.01, 20:09
          Mitologicznie brzmi ta mgła... czy mamy do czynienia z tworem olimpijskim bądź
          paraolimpijskim?... czy z poezją ucieleśnioną?... czy z biologii nieznanym
          tworem mgielnym obdarzonym zdolnością obsługi klawiatury?... kim jesteś, mglana
          córko?...
          • Gość: samanta1 Re: do samanty IP: 213.76.59.* 24.10.01, 20:31
            Mglana corka dopiero dzisiaj tu zajrzala.:) Moja mgla nie jest olimpijska ....
            to chec poznawania nowego ,pustka w sercu i duszy ,odrobina nadzieji na lepsze
            jutro ...Niezla zupke z tego mozna by ugotowac .;)Pozdrawiam dear
            • Gość: dear Re: do samanty IP: 62.233.138.* 25.10.01, 12:42
              A kto by taką zupkę chciał jeść? Znasz takiego?... :-)

              A po czemu mglana córka tak tu rzadko zagląda?
        • Gość: Chérie Re: Skąd się tu bierzecie? IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 21.10.01, 00:39
          Gość portalu: samanta1 napisał(a):

          > ja wzielam sie z mgly a poniewaz jest jesien i pora ku temu
          > odpowiednia ..ciagle wracam.pozdrawiam

          Mam zakodowane gdzieś w (bardzo_chyba_krótkiej) pamięci, że pisujesz raczej
          zdrowo i krzepiąco. Dlatego nie mogę podzielić postawy wyrażonej przez moją
          wspólniczę, cher Dear, i potraktować tej wypowiedzi jako zaproszenia do
          poetyzowania.
          Jest napradwę jesień. Jest naprawdę mgła. Mgła jest piękna, nastrojowa, w
          zasadzie tajemnicza. W zasadzie (lepsze są bowiem opary).
          Mgła niestety utrudnia ruch kołowy.
          Pa
          Chérie
          It's o.k. dear Dear ?

      • Gość: dear do Z. IP: 62.233.138.* 20.10.01, 20:07
        Miast zwać to nudą, zwę to ciekawością, a im rzeczona ciekawość bardziej
        rozbuchana, tym mniejsze jej powinowactwo ze zjawiskiem nudzenia się... Ale
        etykieta działania nie interesuje mnie aż tak bardzo...
        Czy kiedykolwiek zetknąłeś się z którym/którąkolwiek uczestnikiem/uczestniczką
        forum w realu?
        • Gość: alka dlaczego... IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 23:00
          Veni, vidi ... i zostalam. Przyszlam niewiadomo skad, odejde tez niewiadomo
          kiedy, ale teraz jestem i dzieki wam za to.
          Napewno wroce bo jestescie niesamowici wprost!
          • Gość: dear do alki IP: 62.233.138.* 21.10.01, 10:50
            Ryzykowne stwierdzenie... "niesamowici"... czy mogłabyś je jakoś uzasadnić?...
            • alka_xx Re: od alki 23.10.01, 08:59
              Gość portalu: dear napisał(a):

              > Ryzykowne stwierdzenie... "niesamowici"... czy mogłabyś je jakoś uzasadnić?...

              Wrocilam wlasnie z "dalekiej podrozy" dlatego odpowiadam z lekkim opoznieniem :

              Prawde mowiac nie widze zadnego ryzyka w uzyciu tego sformulowania. Moim zdaniem
              jest to stosowane powszechnie, i nie tylko w mowie potocznej,a takze jak sadzilam
              rozumiane powszechnie, okreslenie stanow ,zjawisk czy cech ludzi , wywolujacych
              pewne niesteerotypowe reakcje u "odbiorcow"/interpretacja mocno skrotowa/
              Ale moze rzeczywiscie wzgledna niejednoznacznosc tego sformulowania powoduje
              rozny w zabarwieniu emocjonalnym odbior jego znaczenia, takze pejoratywny, wiec
              uscislam co mialam na mysli.
              Na forum dostrzegam wiec konglomerat ludzi o duzej dozie dowcipu, duzej
              inteligencji i wiedzy wraz z immanentnie zwiazanym z nimi zarozumialstwem i
              cynizmem, ludzi cieplych i szczerych acz nonkonformistow, kreatywnych i szalenie
              kontrowersyjnych w swoich pogladach , czasem niegrzecznych ale jakze
              przyjacielskich i zyczliwych w sytuacjach kryzysowych, nieznanych ale nie do
              konca anonimowych.
              Sa tez palanci i oszolomy, ale ich nie biore pod uwage , choc to wlasnie ta
              "opcja" w duzej mierze przyczynia sie do " jednoczenia" sie pozostalych.

              Powiedz, czy to nie sa wystarczajace powody zeby tu byc i czuc sie jednym/-a z
              Was?
              pozdrawiam
              alka
              • Gość: dear Re: od alki IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:10
                Powody do identyfikacji zaiste rozliczne i przekonujące... tylko można przy ich
                użyciu zaplątać się w krążek wzajemnej adoracji... no bo spróbujmy na przykład
                przyjąć założenie, że to identyfikacja, poczucie wspólnoty (stada? :-)) jest
                pierwotna, a wszystkie te określenia (inteligencja, humor, ..... itd.)
                wtórne... jest to przecież równie prawdopodobne jak relacja odwrotna, i
                oczywiście fajnie by to było i ślicznie, gdybym się tu dobrze czuła, bo wszyscy
                ci ludzie są równie cudowni jak ja... ale jeśli mnie się wydaje, że oni są tacy
                cudowni, ponieważ dobrze się między nimi czuję? to już nie jest tak przyjemne
                założenie... próbowałaś rozpatrywać to od tej strony? ja spróbowałam, i już tak
                chętnie teraz nie szastam superlatywami pod adresem wszystkich tu obecnych,
                wolę wyrażać się czasownikami, "lubię", "jest mi przyjemnie", "czuję się
                niesamowicie"... takie to jakby bezpieczniejsze podejście...

                Cóż to była za podróż? Gdzie byłaś? co czyniłaś? powiesz mi? :-)

                Pozdrawiam :-)
                • alka_xx Re Re: od alki 23.10.01, 10:10
                  Gość portalu: dear napisał(a):

                  > Powody do identyfikacji zaiste rozliczne i przekonujące... tylko można przy ich
                  >
                  > użyciu zaplątać się w krążek wzajemnej adoracji... no bo spróbujmy na przykład
                  > przyjąć założenie, że to identyfikacja, poczucie wspólnoty (stada? :-)) jest
                  > pierwotna, a wszystkie te określenia (inteligencja, humor, ..... itd.)
                  > wtórne... jest to przecież równie prawdopodobne jak relacja odwrotna, i
                  > oczywiście fajnie by to było i ślicznie, gdybym się tu dobrze czuła, bo wszyscy
                  >
                  > ci ludzie są równie cudowni jak ja... ale jeśli mnie się wydaje, że oni są tacy
                  >
                  > cudowni, ponieważ dobrze się między nimi czuję? to już nie jest tak przyjemne
                  > założenie... próbowałaś rozpatrywać to od tej strony? ja spróbowałam, i już tak
                  >
                  > chętnie teraz nie szastam superlatywami pod adresem wszystkich tu obecnych,
                  > wolę wyrażać się czasownikami, "lubię", "jest mi przyjemnie", "czuję się
                  > niesamowicie"... takie to jakby bezpieczniejsze podejście...
                  >
                  > Cóż to była za podróż? Gdzie byłaś? co czyniłaś? powiesz mi? :-)
                  >
                  > Pozdrawiam :-)

                  Czyzby bylo w tym cos niestosownego, ze czlowiek chce nalezec do jakiejs
                  grupy,wcale nie uwazam ze rozwoj cywilizacyjny ma zabic w nas cechy pierwotne.
                  A w adorowaniu sie w nawzajem takze nie widze nic niestosownego jezeli sprawia mi
                  to przyjemnosc i vice versae/ moze by tak wreszcie ktos mnie poadorowal - jasny
                  gwint?!/
                  Ja nie zalozylam wcale ze wszyscy tu obecni to moje idealy i najlepsi przyjaciele
                  a przebywanie z nimi to jedno nieprzerwane pasmo przyjemnosci. Gdyby tak bylo to
                  nie wytrzymalabym tu ani chwili i wolalabym wyc do ksiezyca niz odezwac sie
                  chocby jednym slowem, ale wlasnie dlatego ze jest tak roznorodnie , tak
                  nieprzewidywalnie, ze moge wlaczyc sie w kazdym momencie i odejsc kiedy chce i
                  nikt po mnie nie bedzie plakal 1 / troche szkoda ?, ze moge po prostu zignorowac
                  temat czy niezgadzac sie z interlokutorem nie obrazajac go przy tym .
                  Nie lubie postaw zachowawczych, nie lubie milczec gdy mam co do powiedzenia , ale
                  siedze cicho jak jestem zielona w temacie albo po prostu przyczajam sie w
                  oczekiwaniu "lupu".
                  Zreszta zauwaz na dobra sprawe nawet przyslowiowy kij tez ma dwa konce, czy
                  czlowiek nie moze wiec tez byc omylny?
                  Ale to chyba juz nie ta bajka.

                  Jesli chodzi o podroz to decydowalo sie w niej niejako moje byc albo nie byc,
                  wiec choc nie byla tak dluga / 4 dni/ i tak odlegla / "podnoze"Helu
                  byla dla mnie wazna. Ale najwazniejsze ze z happy end'em.
                  A morze bylo spokojne az nieprzyzwoicie.

                  Takze pozdrawiam z odrobina adoracji.
                  .

                  • Gość: dear Re Re: od alki IP: 62.233.138.* 24.10.01, 00:15

                    moze by tak wreszcie ktos mnie poadorowal - jasny gwint?!

                    Aaa, no to trzeba było tak od razu! Znacznie mi to ułatwia dostosowanie konwencji
                    dialogowej! :-) Żart, bo żart, ale coś w tym jest. Jeśli ktoś potrzeby słownego
                    adorowania tudzież przynajmniej łechtania nie wyraża, ciężej się do takiej osoby
                    przemawia, bo to i trzeba wyczuć potrzeby i chętki, i nie przesłodzić trudno... W
                    takiej sytuacji jednak - luz, blues, pełen komfort, będę Cię adorować przy każdej
                    nadarzającej się okazji i już mamy płaszczyznę porozumienia! :-) Ten wywód nie
                    jest złośliwy, zapewniam, jest naprawdę radosny! :-)

                    ale wlasnie dlatego ze jest tak roznorodnie , tak
                    > nieprzewidywalnie, ze moge wlaczyc sie w kazdym momencie i odejsc kiedy chce i
                    > nikt po mnie nie bedzie plakal 1 / troche szkoda ?,

                    Pod warunkiem, że nie traktujemy tego jako namiastki naturalnej komunikacji (a
                    wynika mnie z tego, że nie traktujesz; ja z pewnością nie, tak naprawdę wcale mi
                    kontaktów społecznych nie brakuje, mam na nie mnóstwo czasu i mnóstwo
                    okoliczności mi sprzyja) - ten aspekt może być zachwycający, te pętle czasowe i
                    możność powrotu... ja sobie na własne życzenie lekko psuję tę konwencję, wikłając
                    się w rozmowy z ludźmi, które bywają wciągające i fajne i w których wobec tego
                    drzemie cień uzależniający... ale nie wnikam w to na razie, zobaczymy...

                    > Nie lubie postaw zachowawczych, nie lubie milczec gdy mam co do powiedzenia , a
                    > le
                    > siedze cicho jak jestem zielona w temacie albo po prostu przyczajam sie w
                    > oczekiwaniu "lupu".

                    Ja mam bardzo rzadko poczucie, iż "mam coś do powiedzenia". Nazwijmy to
                    skromnością (akt autoadoracji z mojej strony :-)), rzadko moje domorosłe mądrości
                    wydają mi się na tyle interesujące, aby odbiorcom się do czegoś przydały; stąd
                    dotychczasowa formuła tego forum nie była moim ideałem, owszem, zapoznawanie się
                    z tym, co postacie mają do powiedzenia, intryguje, ale bez osobistego kontekstu
                    na dłuższą metę to mnie męczyło, konieczność samodzielnego "zbierania w kupę"
                    wypowiedzi poszczególnych postaci, lawirowania pomiędzy wątkami w celu
                    odnalezienia między nimi osób, postaw, opinii...

                    A tu mi dobrzeee... to jest zajebiste, że ci ludzie chcą mówić do mnie, bez
                    odbierania sobie przyjemności dostępu publiki...

                    > Zreszta zauwaz na dobra sprawe nawet przyslowiowy kij tez ma dwa konce, czy
                    > czlowiek nie moze wiec tez byc omylny?
                    > Ale to chyba juz nie ta bajka.

                    No to zróbmy tak, żeby teraz była ta. Ponieważ zdanie jest praktycznie pozbawione
                    kontekstu, poproszę o rozwinięcie. O co się Ciebie rozchodziło konkretnie? :-)

                    Pozdrawiam również z odrobiną adoracji (nadmiaru nie mogę z siebie wykrzesać od
                    razu, bo cóż mi pozostanie na później? :-))

                    i... jeśli mogę, bo to pytanie zostało bardzo szerokim łukiem przez Ciebie
                    wyminięte, poproszę jeszcze o odrobinę precyzji w kwestii podróży... to było
                    intrygujące, ale zupełnie niejasne... :-)

                    • Gość: alka_xx Re Re: od alki IP: 10.10.10.* / *.mr.com.pl 24.10.01, 09:20
                      Gość portalu: dear napisał(a):
                      >
                      > > Zreszta zauwaz na dobra sprawe nawet przyslowiowy kij tez ma dwa konce, cz
                      > y
                      > > czlowiek nie moze wiec tez byc omylny?
                      > > Ale to chyba juz nie ta bajka.
                      >
                      > No to zróbmy tak, żeby teraz była ta. Ponieważ zdanie jest praktycznie pozbawio
                      > ne
                      > kontekstu, poproszę o rozwinięcie. O co się Ciebie rozchodziło konkretnie? :-)
                      >
                      > Pozdrawiam również z odrobiną adoracji (nadmiaru nie mogę z siebie wykrzesać od
                      >
                      > razu, bo cóż mi pozostanie na później? :-))
                      >
                      > i... jeśli mogę, bo to pytanie zostało bardzo szerokim łukiem przez Ciebie
                      > wyminięte, poproszę jeszcze o odrobinę precyzji w kwestii podróży... to było
                      > intrygujące, ale zupełnie niejasne... :-)

                      Oj lubisz czlowieka ciagnac za jezor brakuje tylko jeszcze "lampa po oczach"
                      Zaczne od latwiejszego;
                      Podroz, jak to podroz, kiedys sie zaczyna troche trwa i kiedys sie konczy, jak
                      zycie.
                      Nie zmuszaj mnie abym poszla jeszcze wiekszym lukiem.

                      A co do kija to chyba niechcacy wsadzilam go w mrowisko.Wybacz ale jakos jestem
                      dzis niechetna psychologicznym rozwazaniom. Raczej zanizylabym poziom watku.

                      Mimo wszystko na wzajemna adoracje sie pisze. cieple pa od alki


                      • Gość: dear do alki IP: 62.233.138.* 25.10.01, 12:50

                        > Oj lubisz czlowieka ciagnac za jezor brakuje tylko jeszcze "lampa po oczach"

                        Och, gdybym jeno mogła... Ale staram się nadrabiać dostępnymi środkami :-)

                        > Nie zmuszaj mnie abym poszla jeszcze wiekszym lukiem.

                        Przyznaję się do niecelności poprzedniego strzału, w pierś biję i poprawić się
                        postaram!

                        Wybacz ale jakos jestem dzis niechetna psychologicznym rozwazaniom.

                        Wybaczam i raduję się skrycie, albowiem w chwilach słabości własnej wybaczenia
                        domagać się będę mogła bez wyrzutów tego... no... sumienia?... nie, nie mogło się
                        to tak głupio nazywać! :-)

                        Raczej zanizylabym poziom watku.

                        Eeeee? Yyyy?... generujesz we mnie takimi stwierdzeniami wyjątkowo inteligentne
                        odzywki!....

                        Ale ten... ale jak się Ciebie nie chce w psychologiczną nutę, to ja bym bardzo
                        poprosiła o uderzanie w inne nuty! Konkretnie - w zupełnie dowolne!

                        Zadam pytania od psychologicznej nuty odległe, tak na zachętę i dość bezradnie,
                        ale ten... ale o czymkolwiek bym chciała z Tobą też pogadać, no!!!
                        No więc te pytania idą następująco:
                        1. Masz telewizor? a jeśli tak, to na co się w nim gapisz?
                        2. Jakie dziedziny tzw. "nauki", "wiedzy", czy jak by to tam jeszcze zwać, są
                        Ciebie najbliższe (z perspektywy kształcenia, zamiłowania, niecierpienia, albo
                        wszelkich innych perspektyw)?

                        I pozdrowionka serdeczne od dear :-)

                        > Mimo wszystko na wzajemna adoracje sie pisze.

                        To milutko!

                        • alka_xx Re: teraz od alki 25.10.01, 15:03
                          Gość portalu: dear napisał(a):

                          >
                          > :-)
                          >
                          > > Nie zmuszaj mnie abym poszla jeszcze wiekszym lukiem.
                          >
                          > Przyznaję się ... w pierś biję i poprawić się postaram!>

                          generujesz we mnie takimi stwierdzeniami wyjątkowo inteligentne>
                          > odzywki!....

                          DearDear - ja naprawde nie chcialam a moze ktos inny zrobil Ci krzywde, a moze
                          nam Cie podmienili????? Nawet ja zadko bez protestow godze sie z argumentacja
                          rozmowcow, a co dopiero Ty!!
                          A moze maz juz serdecznie dosyc tej inter-konferencji?Wcale bym Ci sie nie
                          dziwila bo ja dawno juz bym wymiekla.
                          Ale moze Ty pracujesz dla CIA / lub jakiejs rodzimej instytucji o podobnym
                          charakterze/ to niestety wpadlas. Szmal wziety to robote trzeba odwalac.
                          Nie bede Ci wiec bruzdzic i cos Ci chlapne o sobie.

                          Nie sadzilam tylko ze az tak zanizam ten poziom... no ale trudno, jak sie
                          przedstawiasz tak cie widza...
                          >
                          >
                          > ale o czymkolwiek bym chciała z Tobą też pogadać, no!!!
                          > No więc te pytania idą następująco

                          > 1. Masz telewizor? a jeśli tak, to na co się w nim gapisz?

                          A co to jest telewizor? Bylo kiedys u mnie takie cos, na co dziecki sasiadow
                          mowily jakos podobnie, ale gdzies sie zawieruszylo w stercie innych
                          niepotrzebnych rzeczy, wiec nie mam zdania. Nie , zle mowie, to jest wlasnie moje
                          zdanie.
                          A w czasach niskiej swiadomosci umyslowej lubilam najbardziej seriale mlodziezowe
                          i zeby bylo o aniolkach...

                          > 2. Jakie dziedziny tzw. "nauki", "wiedzy", czy jak by to tam jeszcze zwać, są
                          > Ciebie najbliższe (z perspektywy kształcenia, zamiłowania, niecierpienia, albo
                          > wszelkich innych perspektyw)?
                          >Tu powiem wprost: zawsze chcialam byc oblatywaczem samolotow / taki charakter/
                          ale zostalam ekonomista / taki cholerny przypadek/po AE im.O.Langego.

                          A teraz o czymkolwiek;
                          W czymkolwiek jestem najlepsza, bo to ani z obowiazku ani dla pieniedzy, czysta,
                          wysublimowana przyjemnosc.
                          O podrozach juz bylo wiec nie bede sie powtarzac,
                          Sporty zimowe i letnie - czemu nie , tylko ze plywac wylacznie w jedna strone /
                          wracam piechota/nie daj Boze wyplynac wglab morza, bo od razu by mnie ze Szwecji
                          deportowali za brak paszportu,
                          Literatura piekna i przepiekna/ tzn. poezja/ - czasem tylko miesza mi sie to co
                          czytam bo mam idiotyczny zwyczaj zaczynania kilku rzeczy na raz / tak jak w
                          zyciu/ rozumiesz ze chaos w tej sytuacji jest wrecz nieunikniony
                          Zwierzeta kocham nad zycie / ale te od srednich rozmiarow/- na potwierdzenie,
                          mam aktualnie jednego psa ktory zreszta jest suka - bokserka i 5 szt. / slownie
                          piec/ kotow mimo ze z Violetta Villas nie mam wspolnych przodkow.

                          Moze juz starczy bo oponenci z "wrogiego " watku nie spia.
                          Jakby twoi bossowie jeszcze co chcieli wiedziec, to wal jak w dym

                          Pozdrowienia alka



























    • Gość: szybki Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.10.01, 10:21
      zagladam tu bo tu spotyka sie wiele watkow, bardzo szybkich watkow i z roznych
      stron, a ja kocham predkosc i ta rozsadna i ta nie
      • Gość: dear do szybkiego IP: 62.233.138.* 21.10.01, 10:51
        czy to ma przełożenie na prędkość rozumianą fizycznie? na samochody, na
        przykład?...
        • Gość: szybki Re: do dear od szybkiego IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.10.01, 10:55
          samo zycie jest wystarczajaco szybkie, by miec klopot by nad nim zapanowac,
          ponadto i juz to pisalem, kazdy wymiar ma swoja predkosc rowniez FORUM
          • Gość: dear do szybkiego IP: 62.233.138.* 21.10.01, 10:57
            Niewątpliwie. Oświecać mnie acz nie trzeba w podobnych sprawach. Zadałam
            konkretne pytanie. O określonej prędkości, oczywiście. A teraz poproszę o
            odpowiedź, której parametr prędkości nie jest dla mnie najistotniejszy z
            wszelkich parametrów...

            • Gość: szybkieg Re: do dear od szybkiego IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.10.01, 11:03
              Gość portalu: dear napisał(a):

              > Niewątpliwie. Oświecać mnie acz nie trzeba w podobnych sprawach. Zadałam
              > konkretne pytanie. O określonej prędkości, oczywiście. A teraz poproszę o
              > odpowiedź, której parametr prędkości nie jest dla mnie najistotniejszy z
              > wszelkich parametrów...
              >

              OK to odpowiadam "TAK" i powtarzam, bo w pytaniu mogl byc podtekst ze kazdy
              wymiar ma swoja predkosc maksymalna, przekroczysz ja, nie giniesz ale ryzyko
              zaczyna przekracza rubikon, nie widzisz szczegolow wymiaru w ktorym sie poruszasz.
              No, ale chyba zbaczamy tymi pytaniami z Twojego watku.
              • Gość: dear do szybkiego IP: 62.233.138.* 21.10.01, 11:04
                Zbaczamy jeno z pytania oryginalnego. A pytanie oryginalne, jak widać z
                przebiegu wątku, nie jest celem nadrzędnym, a jeno punktem wyjściowym.

                Czym jeździsz i z jaką prędkością?
                • Gość: szybki Re: do dear od szybkiego IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.10.01, 11:11
                  osobowy 1900 cm / 130 PS / predkosci rozne ( max wyciaga 190 ), ale rzadko mnie
                  kto wyprzedza. Nie jezdze zgodnie z przepisami, bo przy 90 km na trasie
                  zasypiam i to jest chyba grozniejsze, wiec musze jezdzic z taka predkoscia,
                  przy ktorej mam lekka adrenaline i wowczas moge jechac 24 godzinny bez przerwy,
                  no chyba ze na tankowanie.
                  • Gość: renka Re: szybki , masz blisko do Niemiec IP: *.sympatico.ca 21.10.01, 13:23
                    Podobniez w Niemczech na autostradzie nie ma ograniczenia szybkosci. Spotyka
                    sie tam auta jadace z 250 km/godz.To musi byc fajne. Niestety tutaj 110 max.Za
                    145 dostalismy mandat , chyba cos kolo 400$.
                    • Gość: szybki Re: szybki , masz blisko do Niemiec IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.10.01, 13:46
                      Gość portalu: renka napisał(a):

                      > Podobniez w Niemczech na autostradzie nie ma ograniczenia szybkosci. Spotyka
                      > sie tam auta jadace z 250 km/godz.To musi byc fajne. Niestety tutaj 110 max.Za
                      > 145 dostalismy mandat , chyba cos kolo 400$.

                      Nie pamietam gdzie i kiedy placilem tak dawno to bylo. Dobre CB+antyradar i nie
                      ma silnych, smurfy sa za wolne.
                  • Gość: dear do szybkiego IP: 62.233.138.* 22.10.01, 06:43
                    Co jeszcze robisz szybko - tudzież w jakich zakresach życia zbyt niska prędkość
                    powoduje Twe usypianie?
                    • Gość: szybki Re: do szybkiego IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 10:19
                      Gość portalu: dear napisał(a):

                      > Co jeszcze robisz szybko - tudzież w jakich zakresach życia zbyt niska prędkość
                      > powoduje Twe usypianie?
                      Prosze nie myl predkosci i szybkosci z pedzeniem na oslep. Patrze na to troszke
                      inaczej, wszystko pedzi Swiat sie kreci 40000 km na dobe, planety, glaktyki,
                      wszystko jest w ruchu, Ty, Ja, zycie.
                      Nie w kadzych oklicznosciach usypiam przy wolnych predkosciach, wrecz przeciwnie
                      kazdy wymiar ma swoja predkosc w ktorej mozesz dawac i odbierac jak najwiecej. A
                      zasypiam i owszem, ale najczesciej z zmeczenia. Reszta w forum Towarzyskie pt "
                      jestem szybki".

                      • Gość: dear Re: do szybkiego IP: 62.233.138.* 22.10.01, 11:28
                        Czy mogę jeszcze o cokolwiek pytać?...

                        Nie jestem odbiorcą debilnym, który myli różne różności poddając je swym
                        płytkim kategoryzacjom...

                        jakim trybem i z jaką prędkością biegnie Twój dzień dzisiejszy?...
                        • Gość: szybki Re: do szybkiego IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 14:15
                          Gość portalu: dear napisał(a):
                          > Czy mogę jeszcze o cokolwiek pytać?...
                          > Nie jestem odbiorcą debilnym, który myli różne różności poddając je swym
                          > płytkim kategoryzacjom...
                          > jakim trybem i z jaką prędkością biegnie Twój dzień dzisiejszy?...

                          Tryb jest 24 godzinny zaczal sie o 0700 i skonczy o 2130, predkosc chyba
                          zbyt wolna bo lapie ciagle opoznienia, ale mieszcze sie w limitach, chyba dam
                          rade, a Twoj ? Co do klasyfikacji odbiory to nadinterpretacja z Twojej strony,
                          wrecz przeciwnie mysle i zapewne wina jest po mojej stronie, gdyz dla
                          lawtwiejszego zrozumienia roznych rzeczy staram sie upraszczac, niestety jak
                          widac ze szkoda dla siebie , gdyz urazam odbiorce. Przepraszam.
                          • Gość: dear Re: do szybkiego IP: 62.233.138.* 22.10.01, 22:57
                            Dajta spokój, Panie, z tym przepraszaniem! Odbiorczyni się wycofała, żeby nie
                            nabroić wobec Cię, nie po temu, że jej się krzywda przydarzyła, odbiorczyni
                            jest cierpliwa jako ten papier!...

                            Ciągle coś wszak upraszczamy, właściwie już sam fakt zdawania sobie z tego
                            sprawy mógłby być przy odrobinie dobrej woli uznany za wartość... :-)

                            Szybki! Po co Szybki wchodzi na to forum?
                            Pytanie jest o cele najczyściej egoistyczne. Rozszerzenia tematu są dozwolone,
                            ale odpowiedź dorzeczna najbardziej pożądana.
                            • Gość: szybki Re: do szybkiego IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 08:38
                              Gość portalu: dear napisał(a):
                              > Szybki! Po co Szybki wchodzi na to forum?
                              > Pytanie jest o cele najczyściej egoistyczne. Rozszerzenia tematu są dozwolone,
                              > ale odpowiedź dorzeczna najbardziej pożądana.

                              Wchodze szybko i z egoistycznych pobudek. Ja cos chce, lubie ludzi z zasady, chce
                              tez ich poznawac nie koniecznie w formie wirtulanej, ale nie kadzego, wieczorami
                              z przyczyn obiektywnych ( nie wiek )bywam uziemiony tam gdzie mieszkam, dlatego
                              siec jest namiastka zycia towarzyskiego, gdy nie mam ochoty na ksiazke lub cos
                              podobnego.Lubie forum, bo daje czas do namyslu nad jakims watkiem, czyims
                              problemem, nie trzeba tutaj klepac korowodow typu dzien dobry i innych glupot jak
                              np na czatach. Jak kazdy marzyciel mysle, ze moze tu kogos spotkam, kim sie
                              zachlysne i uzasadniam to sobie w ten sposob, ze jezeli ciagle tu wracam to los
                              tak chce, tylko ta osoba ciagle nie wie ze to ja .. a to przeciez takie
                              oczywiste.
                              Jezeli do kogos pisze, nawet male zlosliwosci, to dlatego ze to co napisal jest
                              ciekawe. Niszcze chamstwo, staram sie dbac by te gorsze wartosci nie wyparly tych
                              lepszych. Strasznie mi szkoda niektorych osob, ktore naprawde cierpia i to czesto
                              widac jak pisza, ze to nie oszustwo i wiele innych przyczyn, ale to by byla
                              pelna autoanaliza mojej osobowosci i raczej jej nie podolam dlatego koncze szybko
                              w tym momencie. A moze teraz Twoja kolej, czy umiesz odpowiedziec na zadawane
                              przez siebie pytania ?
                              • Gość: dear Re: do szybkiego IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:23
                                Czy mam odpowiedzieć na to samo pytanie, czy też mam odpowiedzieć na pytanie,
                                czy umiem odpowiadać na swoje pytania? :-)

                                Egoistyczne powody mojego przychodzenia tutaj to: a) dziecinna lekko, odkrywcza
                                troszkę, chęć zrobienia czegoś, czego nie robiłam wcześniej; b) sposób
                                dostarczania sobie przyjemności intelektualnej, jeden z wielu, bardzo lubię
                                rozmowę jako zjawisko, przy czym forma nie odgrywa większej roli, jest raczej
                                ozdobnikiem; c) ciekawość, co będzie, gdy (gdy trącę określoną strunę; gdy
                                zadam określone pytanie; gdy wykonam jakieś posunięcie, ruch, gest). Pewnie
                                jeszcze kilka pomniejszych, nad którymi zastanawianie się jest mało celowe. Są
                                również przyczyny, których nie można chyba nazwać czysto egoistycznymi. Ale to
                                już poza zakresem pytania... :-)

                                Potrafię odpowiadać na swoje pytania, tj. nie są one nigdy retoryczne, nie
                                zadaję ich prowokatorsko, są zwyczajnymi ciągami słów zakończonymi takim oto <?
                                > znaczkiem, mogę i na nie odpowiadać. W rozmowie prowadzonej przez ludzi w
                                warunkach "naturalnych" przychodzą czasem do głowy pytania zupełnie inne niż
                                te, które usłyszało się od odbiorcy, "odwracanie" pytań nie jest procederem
                                najczęstszym. Stąd, chcąc może troszkę naśladować komunikację bezpośrednią, nie
                                zadaję pytań po to, aby ktoś je odwrócił, a ja mogłabym wtedy odpowiadać. W
                                ogóle mniej istotne są dla mnie moje własne kwestie, bardziej koncentruję się
                                na słuchaniu. Ot, taka cecha, może poniecham jej "klasyfikowania"... :-)

                                Czy jesteś fatalistą? ciut fatalizmu tkwi w tym, co napisałeś o nadziei
                                na "spotkanie kogoś", dlatego zainteresowało mnie to w szerszym kontekście.
                                Jeśli tak, w jakich okolicznościach uciekasz się do fatalizmu?
                                I jaką rolę w żywociku Twym odgrywa nadzieja?
                                • Gość: szybki Re: od szybkiego do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 09:39
                                  Gość portalu: dear napisał(a):
                                  > Czy jesteś fatalistą? ciut fatalizmu tkwi w tym, co napisałeś o nadziei
                                  > na "spotkanie kogoś", dlatego zainteresowało mnie to w szerszym kontekście.
                                  > Jeśli tak, w jakich okolicznościach uciekasz się do fatalizmu?
                                  > I jaką rolę w żywociku Twym odgrywa nadzieja?

                                  Komentujac poprzednia wypowiedz, to staram sie zawsze zadawac pytania na ktore
                                  umiem odpowiedziec lub mam jakis wyobrazenie o tej odpowiedzi.
                                  Fatalizm nie. Jestem optymista, marzycielem, bardzo dobrze nastawionym
                                  do Swiata zewnetrznego.
                                  Nadzieja, nie wiem co masz na mysli bo to pojecie moze siegac bolu i szczescia,
                                  natomiast wychodze z zalozenia ze trzeba miec w zyciu szczescie i szczesciu
                                  trzeba pomagac, a to jest bardzo ciezka praca ( moze to jest moj fatalizm ?).
                                  • Gość: dear od dear do szybkiego IP: 62.233.138.* 23.10.01, 10:09
                                    Szczęście, czyli fuks? A jakżeż, u diabła, można pomóc fuksowi? (to brzmi
                                    rzeczywiście jak ciężka praca, wręcz niewyobrażalnej dla mnie ciężkości! :-))

                                    Przez "fatalizm" rozumiałam zakładanie istnienia "elementu koniecznego" w toku
                                    zdarzeń (coś się zdarzy, bo się "zdarzyć musi"), nie pesymizm, nie defetyzm.
                                    Więc czegoś mi brakuje w odpowiedzi na pytanie.

                                    Przez nadzieję rozumiem tyle, ile w słowniku języka polskiego stoi -
                                    "oczekiwanie spełnienia się czegoś pożądanego; ufność, że się to spełni,
                                    urzeczywistni". Więc jak?...
                                    • Gość: szybki Re: od dear do szybkiego IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 13:35
                                      Gość portalu: dear napisał(a):

                                      > Szczęście, czyli fuks? A jakżeż, u diabła, można pomóc fuksowi? (to brzmi
                                      > rzeczywiście jak ciężka praca, wręcz niewyobrażalnej dla mnie ciężkości! :-))
                                      >
                                      > Przez "fatalizm" rozumiałam zakładanie istnienia "elementu koniecznego" w toku
                                      > zdarzeń (coś się zdarzy, bo się "zdarzyć musi"), nie pesymizm, nie defetyzm.
                                      > Więc czegoś mi brakuje w odpowiedzi na pytanie.
                                      >
                                      > Przez nadzieję rozumiem tyle, ile w słowniku języka polskiego stoi -
                                      > "oczekiwanie spełnienia się czegoś pożądanego; ufność, że się to spełni,
                                      > urzeczywistni". Więc jak?..

                                      Taka nadzieje, mam i to jest to szczescie ktoremu pomagam !!!
                                      Fatalizm, wiem ze pewne rzezcy sa nieuniknione, ale drugiej strony czy
                                      aby napewno, moze to tylko my robimy takie rzeczy ktorych konsekwencje
                                      pozniej sa nieuniknione. Moze ,,,
                                      • Gość: dear do szybkiego od dear IP: 62.233.138.* 24.10.01, 00:18
                                        Może... może... możemy sobie tą metodą jeszcze długo wydzielać do siebie
                                        nawzajem stwierdzenia neutralne, które nijak się mają do pojęcia dyskusji, gdyż
                                        żadne z nich nie zawiera stanowiska...
                                        tak chcesz? bo ja tak mogę, ale nie jest to najbardziej stymulujący
                                        intelektualnie sposób prowadzenia rozmowy, jaki znam... :-)
                                        Więc jak wreszcie z tym fatalizmem? Masz go czy nie masz? czy samemu sobie
                                        również serwujesz wyłącznie serie gdybań bez odpowiedzi?...
                                        • Gość: szybki Re: do szybkiego od dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.10.01, 09:32
                                          Gość portalu: dear napisał(a):

                                          > Może... może... możemy sobie tą metodą jeszcze długo wydzielać do siebie
                                          > nawzajem stwierdzenia neutralne, które nijak się mają do pojęcia dyskusji, gdyż
                                          >
                                          > żadne z nich nie zawiera stanowiska...
                                          > tak chcesz? bo ja tak mogę, ale nie jest to najbardziej stymulujący
                                          > intelektualnie sposób prowadzenia rozmowy, jaki znam... :-)
                                          > Więc jak wreszcie z tym fatalizmem? Masz go czy nie masz? czy samemu sobie
                                          > również serwujesz wyłącznie serie gdybań bez odpowiedzi?...

                                          Twoja definicja fatalizmu pojmowanego jako elementu koniecznego w czlowieku mnie
                                          nie przekonuje. Nie podoba mi sie to pojecie, moze nie umiem go zrozumiec, choc
                                          wydaje mi sie ze wiem o co chodzi. Czyli, odpowiadajac, chyba go nie mam, choc
                                          skoro nie jestem w stanie targnac sie sam na siebie to byc moze samo moje zycie
                                          jest moim fatalizmem.
                                          Gdybania, moze i tak moze i nie, fajna podpucha, ale powiem tak nigdy nie wiesz
                                          kiedy mysliwy zaczyna byc zwierzyna, ktora poluje na wybranego zwierzaka. Moze
                                          jest to/tu element konieczny !!! :))
                                          • Gość: dear Re: do szybkiego od dear IP: 62.233.138.* 25.10.01, 12:52
                                            A to Ci fajnie, że dostrzegasz, czy choćby wyobrażasz sobie tu elementy
                                            konieczne! Mnie ta łaska nie dana. Ale poczekajmy, a nuż kiedyś...

                                            Poproszę o rozwinięcie zagadnienia myśliwego i zwierzyny. Prośba owa nie
                                            wynika, mam nadzieję, z mego niekapowania, a z zainteresowania możliwymi
                                            rozwinięciami.

                                            A pytanie jest takie do Ciebie na dziś: co słychać?
                                            • Gość: szybki Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 25.10.01, 16:37
                                              Gość portalu: dear napisał(a):

                                              > A to Ci fajnie, że dostrzegasz, czy choćby wyobrażasz sobie tu elementy
                                              > konieczne! Mnie ta łaska nie dana. Ale poczekajmy, a nuż kiedyś...
                                              >
                                              > Poproszę o rozwinięcie zagadnienia myśliwego i zwierzyny. Prośba owa nie
                                              > wynika, mam nadzieję, z mego niekapowania, a z zainteresowania możliwymi
                                              > rozwinięciami.
                                              >
                                              > A pytanie jest takie do Ciebie na dziś: co słychać?

                                              Caly tydzien mocno ( szybko ) pracuje, ale juz lepiej, spokoj wiatrow
                                              weekendu i zastanawiam sie jak go spedze !!!
                                              Relacja mysliwy - zwierzyna, to wielkie zagadnienie, ale lubie
                                              podgladac przyrode i filmy z tym zwiazane, gdy np stado afrykanskich
                                              zebr wstawia polujacym lwicom najslabsze zwierze, tym samym sterujac
                                              poczynaniami mysliwego.
                                              Element konieczny, to ze bylem bardzo mlody, to ze jestem mlody, to ze
                                              czuje sie mlody, to ze bede mlody do konca swoich dni i oby nic / nikt
                                              mnie w tym nie zatrzymal.
    • wsj Re: Skąd się tu bierzecie? 21.10.01, 21:18
      dlaczego pytasz?
      • Gość: dear do wsj IP: 62.233.138.* 22.10.01, 06:44
        Ponieważ chciałabym przeczytać odpowiedź (celowo użyłam czasownika "przeczytać"
        miast "poznać", realistycznie traktowana jest to zachcianka).
    • Gość: sebo Re: Skąd się tu bierzecie? IP: 220.20.200.* 22.10.01, 07:23
      A ja lubię miejsca, gdzie spotyka się ciekawych, czasem trochę niepoukładanych
      ludzi.
      Dobrze się tu czuję.
      Rozczarowany jestem wszystkimi czatami i podobnymi wynalazkami.
      A jak tu trafiłem?
      Szukając odpowiedzi na moje życiowe dylematy, zanim zacząłem docierać do nich w
      sobie, poczytałem to i owo.
      Lubię bardzo to forum.
      • Gość: dear do seba IP: 62.233.138.* 22.10.01, 07:28
        Nie czujesz niedosytu? Braku najprostszych aspektów "spotykania" - wzroku,
        zapachu, gestów, manewrów, wycofań...?
        Powiedziałeś, że rozczarowały Cię czaty i im podobne wynalazki. Jak ma się do
        tego real? Oczywiście nie mam tu na myśli tłumu statystycznych.
        • Gość: sebo Moja Droga IP: 220.20.200.* 22.10.01, 08:03
          Nie potrafię rozdzielić. Dla mnie pod każdym nickem ukryty jest człowiek,
          prawdziwy, ciekawy. A życie pokazuje, że nie powinienem traktować internetowych
          znajomości prawdziwie.
          U mnie zawsze prawdziwa jest ciekawość, tęsknota i uczucia.
          I boli mnie, że bliska osoba (nick) nagle - odcięła się zupełnie.
          A w życiu staram się zachować równowagę, sprawdzam po prostu, czy ten świat,
          który można dotknąć pamięta mnie jeszcze.
          Napisz coś o sobie, Dear.
          • Gość: dear do seba IP: 62.233.138.* 22.10.01, 08:19
            Nie wątpię, że nie rozdzielasz, albowiem nadmiar analizy mógłby doprowadzić co
            najwyżej do obłędu, i nie do niego zmierzałam w swym pytaniu. Pytanie było o
            coś zupełnie innego, o osobisty niedosyt w tego typu kontaktach. Umknąłeś od
            niego i umykanie dalsze oczywiście jest dozwolone (to powiedziała Samozwańcza
            Narzucaczka Reguł Dialogowych), a czepiam się, by rozwiać ewentualną niejasność
            własnego sformułowania.

            Zazdraszczam niniejszym otwartości uczuciowej na tego typu bodźce. Mnie
            przychodziłoby znacznie trudniej wykrzesanie z siebie czy to cieplejszej
            lubości, czy dotkliwszego niezadowolenia z powodu zrobienia-bądź-zaniechania-
            czegoś przez postać, która kojarzy mi się wyłącznie z nickiem. Może
            zdrewnienie, może zakapiorska samoobrona, może zwyczajny chłód, nie mnie to
            oceniać. Będę teraz jednak drążyć relację między tym a realem - już napisałeś w
            moim wątku o niemaniu-dokąd-pójść, iż zastanawiasz się, którego typu relacje są
            Ci właściwie bliższe. Jaki jest wreszcie efekt owego zastanawiania? W którą
            stronę to idzie? Wreszcie - dlaczego (choć to pytanie może być już zbyt
            pojemne)?

            Powiem Ci o sobie, co zechcesz (chyba, że zaskoczysz mnie pytaniem, od którego
            będę musiała umknąć, ale tego nie przewidzę z góry), proszę jednak o konkretne
            pytania. Cytat ku własnemu usprawiedliwieniu: "-Nie lubi pan mówić o sobie,
            co? / -Ja nawet myśleć o sobie nie lubię." :-) Nie chcę również zanudzać
            informacjami z zakresów, które mogłyby po odbiorcy (w tym przypadku po Tobie)
            spłynąć jak po kaczce.

            Z serii "karmmy się ciepłymi słowami, dopóki nie jest za późno" - wypatrywałam
            Twego nicka od momentu założenia wątku. Bardzo się cieszę, że się pojawił.

            I wreszcie, zgodnie z formułą tego wątku, dalsze pytania ode mnie:
            Czy jesteś smutny?
            Jakie konotacje pojawiają się w Twej głowie na dźwięk słowa "rezygnacja"?
            • seboc Re: do seba 22.10.01, 08:38
              Brakuje realnych kontaktów,
              bardzo mi brakuje,
              czasem wręcz stąd (z internetu) uciekam i na siłę robię coś namacalnego.
              Uzależniłem się jednak od internetowych znajomości. Widzą mnie tu jako lepszego
              człowieka, takiego jakim ja chciałem być zawsze. Pochałania mnie to odczucie
              (złudzenie?) i uzależnia.
              przed niczym nie uciekam, można ze mną porozmawiać, na gg choćby - w pracy mam
              cały czas włączone.
              Dear, kim Ty jesteś, kim naprawdę?
              • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 22.10.01, 08:54
                Hmmm... ten brak, i to uzależnienie, stoi mnie jakby w sprzeczności z tym, co
                powiedziałeś o traktowaniu znajomości internetowych (to szło jakoś tak, że "nie
                powinienem traktować prawdziwie"). Zrozumiałam owo traktowanie w taki sposób,
                iż doświadczenie oduczyło Cię jakiegokolwiek przekładania tych wirtualnych
                postaci na ludzi, na namacalność, na te odczucia, których brak. Teraz zaś
                wydaje mi się, że nie była to poprawna interpretacja.
                A że sprzeczność nie pozwala mi prowadzić odpowiedzialnych spekulacji, cofnę
                się jakby w rozumowaniu do innego pytania - co znaczy dla Ciebie "traktować
                prawdziwie"?

                Na pytanie, kim jestem, odpowiem w drodze wyjątku, choć nie powinnam tego
                czynić z wielu przyczyn (po temu, że nie odpowiedziałeś mi na moje pytania; po
                temu, że na tak postawione pytanie należy zazgrzytać zębiskami i odburknąć coś
                o regułach konwersacyjnych; po temu, że na to pytanie nie można udzielić
                wyczerpującej odpowiedzi; po temu, że jest deszczowy poranek, a nie noc z dużą
                ilością alkoholu; itedeee). Żeby się jednak zbytnio nie dać wpuścić w maliny,
                odpowiem kilkoma cytatami.
                "Akrobatką słów i żonglerką wzruszeń" (to cytat z własnego przyjaciela);
                "wilkiem stepowym po transformacji/ po nauczeniu-się-śmiać" (to wariacja, nie
                cytat, oczywiście, jeśli konieczne, mogę rozwinąć);
                "jestem sobie/ jestem głupi/ co ja jestem/ a co jestem" (Mistrz Miron)
                "jestem klownem i kolekcjonuję chwile" (Heinrich Boll)
                "moja twarz w lustrze/ autoportret zmienny/ i nie dopowiedziany do końca" (T.
                Kubiak)
                "twarz bez rysów jeszcze póki w nich nie zastygnie czas" (Andrzej Rybiński)
                "mój cień jest kobietą" (Poświatowska)
                "niebożę, istny człowiek" (noblistka)
                "bo ja wiem? idę... załapuję się na życie" (Kerouac)
                mogłabym tak jeszcze długo, na żądanie będę kontynuować.

                A tymczasem poproszę o odpowiedzi na moje, przyjazne dla użytkownika, pytania...
                • seboc Re: do seba 22.10.01, 09:10
                  Czy te pytania są "user friendly" nie wiem,
                  ale skoro jestem, jak powiedziałaś, otwarty - proszę.
                  Rzeczywiście, osoby w internecie stają mi się bliskie, czasem bliższe niż żona,
                  dom, siostra.
                  I ciekawe - odkąd siostra jest w odległym kraju, i kontakt mam z nią
                  internetowy najczęściej, jest mi droższą osobą, wrażenie to zostaje, gdy czasem
                  pojawia się u nas.
                  Smutny - jestem, ale uwielbiam gdy mnie ktoś ucieszy - udało Ci się. Kocham i
                  lubię smutek, gdy jest piękny, jednak czasem nie bywa, niestety.
                  Rezygnacja - robię wszystko, by słowo to nie pasowało do mnie. Jak nie mam sił
                  i możliwości by pokonać ścianę, cofnę się, rozpędzę i przeskoczę, może później
                  trochę. Tylko wtedy pewnie będę miał na plecach trochę cięższy bagaż.
                  A mówiłem, że powinienem, tak, ale nie potrafię. Wolę być sobą, reagować jak do
                  tej pory, niech to będą dla ludzkości zalety.

                  Dziękuję Ci słowa o Tobie, prawdę mówiąc czegoś takiego oczekiwałem.
                  Nie znikaj z tego forum.
                  Jak ulubiona pora roku - wracaj.
                  • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 22.10.01, 09:16
                    Czyli rezygnacja z konotacjami wyłącznie negatywnymi. Z bezwładem się
                    kojarząca, z celowym odejściem od działania.
                    Ja mam zupełnie inne konotacje z tym słowem. Rezygnacja przedstawia mi się jako
                    zaniechanie tańca pingwina na szkle, odejście od dziecinnych podrygów, wiary
                    trwałej, ślepej i bez podstaw, dostrzeżenie, iż nie warto rozbijać sobie nosa o
                    monumenty przez siebie samego wzniesione. Stąd postrzegam to zjawisko jako
                    bardzo pozytywne.
                    Pytanie kolejne jest takie - po co udzielasz tym ludziom tutaj pomocnych
                    wskazówek? Sformułowanie jest bardzo celowe - "po co". "Dlaczego" - potrafię
                    się domyślić, z niewielkim ryzykiem błędu :-)
                    • seboc Re: do seba 22.10.01, 09:31
                      Zadano mi to pytanie kiedyś.
                      Po co, skoro sam...
                      Może trochę dla siebie, bardzo mi potrzeba coś pomyślnego napisać.
                      Trzymam się potem tego.
                      To taka niepewna gwarancja, że w najczarniejszą godzinę ktoś pomyśli o mnie.

                      Czemu ja tak piszę, jak mnie odbierasz?
                      Tu (w realu), ja się wydaję ludziom dość pogodnym człowiekiem.

                      Bardzo wierzę w dobre zmiany. Choć często nie mam nic oprócz tej wiary właśnie.

                      To bardzo prywatne pytania, Dear, czemu mi je zadajesz?
                      • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 22.10.01, 09:50
                        Zadaję je, ponieważ gdy postanowiłam sprawdzić, czy przy pomocy takiego medium
                        możliwa jest rozmowa (a nie tylko dyskusja tudzież polemika), otrzymałam kilka
                        sygnałów, że tak. Jeszcze nie wiem, na ile sprawdzić się to może na tzw.
                        dłuższą metę, badam to wciąż, natomiast cały pomysł wątku na tym polegał - aby
                        spróbować rozmawiać "z" zamiast rozmawiać "o" lub, co gorsza, rozmawiać "do".
                        Jeśli którekolwiek pytanie przekracza ustanowione przez Cię (świadomie bądź nie
                        do końca :-)) granice prywatności, logiczne jest, że można je pominąć, umknąć
                        od niego czy też zignorować. Prowadzę rozmowę z Tobą i zadaję Tobie pytania,
                        które właśnie Tobie zadać chciałabym, nie cisnąć w przestrzeń i czekać, co
                        będzie. Jak mówiłam - faza jest eksperymentalna, nie mogę powiedzieć Ci w tym
                        momencie, czy zadawanie pytań w tej konwencji jest dobre, fajne, jakiekolwiek.
                        Próbuję. Sama nie wiem do końca, dlaczego, jedynym założeniem, jakie przyjęłam,
                        jest próba zainicjowania czegoś, co ma szansę być dobre, fajne. Zobaczymy, co z
                        tego wyniknie.

                        Zresztą - miło mi się z Tobą rozmawia, mam wrażenie, że vice versa, po co to
                        roztrząsać? :-)

                        Czy siedzisz w jakiejś arcynudnej/ bezużytecznej/ idiotycznej/ swobodnej/
                        niestandardowej/ dołującej* (* - niepotrzebne skreślić lub zastąpić odpowiednim
                        przymiotnikiem) pracy, skoro masz tyle czasu na stukanie w klawisze forumowe?
                        Czy pogoda obserwowana przez otaczające Cię postacie (punkt widzenia owych
                        postaci wyraźnie był podkreślony, stąd pytanie) jest maską? inną wersją?
                        pozycją przyjętą z jakichś względów? Inaczej to samo pytanie - jak się ma to,
                        co prezentujesz postaciom rzeczywistym, do Twego "ja", a jak się mają słowa
                        wypuszczane w internecie do "ja"?
                        • seboc Re: do seba 22.10.01, 10:02
                          O prywatności:
                          Nie przkraczamy żadnych granic, nie pisałbym o sobie publicznie, gdybym nie
                          chciał.
                          Interesuje mnie, dlaczego chcesz MNIE poznać bliżej zadając pytania.
                          Po co ja teraz pytam, skoro cieszę się z tego faktu bardzo, miło mi.

                          O pogodzie:
                          Jestem człowiekiem. Jak każdy z nas zamieszanym w codzienność. Uśmiecham się do
                          koleżanki z pracy. Żartuję z kolegami. Pracuję, wędruję do banku, na zakupy, z
                          psem na spacer. Jadam obiady, słucham radia, sypiam z żoną.
                          I mam wspaniałe marzenia, połamane niektóre już wielokrotnie.
                          Między nimi a życiem jw. stale front atmosferyczny.


                          O pracy:
                          Lubię ją bardzo i daję sobie radę. Jest ciekawa, twórcza.
                          Nie absorbuje mnie w 100%, ale też nie satysfakcjonuje w pełni.
                          • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 22.10.01, 10:11
                            O prywatności (i jej ciągu dalszym) - zakończę ten aspekt brutalnie, bo zbliża
                            się on niebezpiecznie do stadium kręcenia się wokół własnego ogona. Rozmawiam z
                            Tobą, bo chcę z Tobą rozmawiać, przyciąga mnie do Twej osoby zainteresowanie,
                            uśmiech, przychylność, sympatia, zadowolenie z faktu, że ktoś miły chce ze mną
                            rozmawiać, chęć wymiany myśli z tą właśnie osobą, nić porozumienia. Mam
                            nadzieję, jak również obstawiam, że vice versa. Kropka. :-)

                            Nie lubicie się, Ty i rzeczywistość? Hmmm... hiperbanalnie stwierdzę, że mało
                            konstruktywne to założenie, a ponieważ rzeczywistość niewiele ma do powiedzenia
                            (wystarczy, że jest, to i tak bezczelność z jej strony! :-)), zapytam, po co
                            jej nie lubisz? Jest w tym w ogóle jakieś "po co"? Coś masz z jej nielubienia?
                            Bo że marzenia niewielkie mają szanse w konfrontacji z nią, wiemy aż nadto
                            dobrze, nieprawdaż?

                            Jeszcze dalej się posunę z tym pytaniem. Masz jakieś marzenia, o jakie warto
                            byłoby z rzeczywistością kruszyć kopie?
                            • seboc Re: do seba 22.10.01, 10:20
                              Marzenia.
                              Aby one były marzeniami, takimi pozostaną zawsze.

                              A coś bliżej dłoni:
                              - mieć dom ciepły i kochać go, nie ogrzewane mieszkanie,
                              - być czegoś w życiu pewnym, a nie przypuszczać tylko,

                              takie 2, tylko, a może aż 2.

                              Dobrze, że jesteś sobie gdzieś, nie wiem gdzie, blisko dziś.

                              Nie tak, że ja rzeczywistości nie lubię, czasem chciałbym jej na złość zgasić
                              światło, by nie widziała dokąd zmierzam, tak z przekory.
                              • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 22.10.01, 11:35
                                mam nadzieję, że jednak "tylko 2"... nadmierne do nich przywiązanie, i
                                nadmiernie uporczywa ich obecność gdzieś na dnie serca mogłaby przyprawić o
                                utratę zmysłów... a tego nie chcemy, wiem, wiem...

                                takie złośliwostki czyni się raczej jednak bytom nielubianym... coś
                                rzeczywistości udowodnić, prowadząc w gruncie rzeczy dialog anyway wyłącznie z
                                samym sobą, tak ciut histerycznie, a ciut to wszystko jest w ogóle nieważne, i
                                tylko próba analizy powoduje konieczność przystrojenia czegoś w barwne piórka,
                                gdy w gruncie rzeczy nie ma o czym mówić...

                                bliskość rodzi się w oczach, to stary kawał... a ja nie chciałabym kreować
                                dodatkowych iluzji jakimiś świadomymi posunięciami... iluzji mam w zanadrzu i
                                tak wystarczającą liczbę, by mi rozrywki dostarczały we wszystkie bezsenne
                                noce... dla mnie ta rozmowa jest tylko rozmową, choć oczywiście również
                                milczącym, wyrywającym się do światła pragnieniem zawiązania bliskości... ale
                                do tego czas, czas przede wszystkim niezbędny... ostatecznie wszyscy popełniamy
                                błędy... i to, kto, kiedy i skąd znika, nie ma w gruncie rzeczy
                                znaczenia... "zawsze ktoś kogoś opuszcza. Czasem ten drugi cię ubiegnie." - to
                                Remarque, mistrz banalności, a jednocześnie autor porywających opowieści o
                                życiu, ironia, a może piękno...

                                czy Twoje życie mówi Ci, że strasznie trudno jest się z czegokolwiek
                                wykaraskać?...

                                ile masz lat?...
                                • seboc Re: do seba 22.10.01, 11:57
                                  Ale Ty piszesz mi pięknie.
                                  Czytam z prawdziwą przyjemnością.
                                  Dodajesz kolorytu moim szarym myślom. Przemyśleniom, które może na pozór
                                  ciekawe, ale nudnym - bo wracają w to samo, dobrze znane mi miejsce.

                                  Wykaraskać?
                                  - przeciwnie - czasem uświadamiam sobie, że jakiś ruch, krok w moim życiu
                                  uruchomi łańcuszek zdarzeń, jak wiele zależy tylko ode mnie

                                  Ile lat?
                                  - dwadzieścia siedem

                                  A skąd to pytanie?
                                  • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 22.10.01, 12:08
                                    Odkąd odkryłam rozkosz komunikacji, nadziwić się nie mogę faktowi ubarwiania
                                    mych myśli przez czyjąś ingerencję nieprzerwanie i z wielkimi, wybałuszonymi
                                    oczami... i chyba trudność odnalezienia sparring-partnera nadającego na
                                    przystającej długości fal dodaje jeszcze pikanterii całemu zachwytowi
                                    zjawiskiem rozmowy jako takiej...

                                    Pytanie o wykaraskanie zostało przeze mnie nieodpowiednio sformułowane.
                                    Chodziło mi jednak bardziej o sferę czynnościową aniżeli przemyśleniową. A
                                    zatem jak się ma teoretyczna Twa omnipotencja do rzeczywiście wykonywanych
                                    ruchów?

                                    Pytania o wiek nie potrafię uzasadnić innym argumentem niż sztandarowa
                                    ciekawość. Nie zawsze moje pytania są jakimś tam ogniwem procesu myślowego.
                                    Niektóre z nich padają na klawiaturę czysto strumienioświadomościowo,
                                    spontanicznie i pewnie - niestety - w jakiejś mierze również przypadkowo.
                                    Strzelam w Ciebie troszkę tymi pytaniami, stoisz bardzo daleko i nie widzę Cię
                                    przecież zbyt wyraźnie (jakkolwiek wygórowane mogłabym mieć mniemanie o własnym
                                    potencjale domyśleniowo-intuicyjnym), naciągam więc gumkę na tej procy, zanim
                                    zdążę się nazastanawiać, co pytanie ma na celu.

                                    (mnie też możesz pytać o wszystko/ cokolwiek/ pierdoły/ przypadki/ czystą
                                    retorykę, jeśli chcesz! naprawdę... :-))

                                    Masz fart w życiu?
                                    • seboc Re: do seba 22.10.01, 12:26
                                      Cała nasza dyskuska obudziła we mnie pytanie:
                                      - dokąd ona zmierza, ta dyskusja?
                                      Pytasz, ja odpowiadam grzecznie, czując się trochę jak przedmiot eksperymentu
                                      naukowego lub temat pracy.
                                      Wspomniałaś o długości fal.
                                      Jak więc nie ulec wrażeniu, że szukasz tutaj swojego odbicia?
                                      Mam rację?
                                      Już dawno doszedłem do wniosku, że większością ludzi targają podobne lęki i
                                      różni nas tylko optymizm, jako pesymiści - wszyscy jesteśmy tacy sami.

                                      Wykaraskać?
                                      Zawsze coś robię, dla czystości sumienia chociaż.

                                      Czy fart?
                                      Nie mam. Niedawno na tym forum wspomniałem, że są osoby, co uważają, że mam.
                                      Gdzie prawda?
                                      Zawsze do czegoś dążę, szukam.
                                      Zawsze chcę już, natychmiast.
                                      Zdobycz osiągnięta długą i ciężką pracą nie cieszy tak bardzo.

                                      Mogę spytać o cokolwiek.
                                      Nie wiem o co, wiele powiedziałaś, zanim zadałem pytanie.
                                      Może banalne pytanie, ale zastanów się zanim odpowiesz.

                                      Jaką jesteś osobą?
                                      • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 22.10.01, 12:37
                                        ciepłą
                                        dążącą do rozumienia
                                        dającą
                                        zrezygnowaną
                                        niesztampową
                                        samotną
                                        zbyt impulsywną
                                        cichą
                                        szczęśliwą
                                        i olewającą siebie samą, nie zastanawiającą się nad sobą w miarę możliwości, a
                                        nad ludźmi, zdarzeniami. Pogodzoną z. Ufną. Oddającą się bufonadzie, choć
                                        zwalczającą tę cechę. Konsekwentną. Taką tam. Te wszystkie rzeczy są dla mnie
                                        relatywnie mało istotne.

                                        Nie, wrażenie szukania odbicia błędne, albo ja zaślepiona czymś kompletnie, w
                                        każdym razie wydaje mi się, iż zupełne pudło. To wszystko jest działaniem od-
                                        siebie, nie do-siebie, przynajmniej na tyle, na ile mój intelekt jest w stanie
                                        to kontrolować i śledzić.

                                        Wiem, że poczynania nie są ani zwyczajne, ani budzące ufność. Nic na to nie
                                        poradzę, takie ryzyko podjęłam. Zobaczymy.

                                        A czy nie uważasz "mania farta" za relatywne? Zależne od kąta postrzegania? Ja
                                        tak, ja wmawiam sobie fart w większości sytuacji, by nie stawiać przed sobą
                                        zbyt łatwych wyjaśnień, nie lubię się przed samą sobą usprawiedliwiać, wolę
                                        stanąć twarzą w twarz z własną głupotą, słabością, niż pozwolić sobie na
                                        wytłumaczenie "pech".

                                        Nie wiem, niezręcznie mi jest teraz pytać dalej, skoro na tyle nieprzyjemne
                                        wrażenie to wywiera. Może podpowiedz mi, jak inaczej?...
                                        • seboc Re: do seba 22.10.01, 12:53
                                          Pytaj śmiało.
                                          Sprawiasz mi dziś dużą przyjemność, naprawdę.
                                          Dyskusja z Tobą to najfajniejsza rzecz dzisiaj, gdybym wczoraj wiedział, że coś
                                          takigo będzie się tu odbywać, lepszy miałbym wieczór. Niestety, zrobiłem w
                                          pokoju przemeblowanie i brakło kabelka do internetu.
                                          Ciesią mnie wszystkie punkty - wirtualne lub prawdziwe, gdzie, dryfując w
                                          życiowym morzu, wystaję trochę ponad powierzchnię.

                                          Wiele cech w jednym rzędzie.
                                          Samotność.
                                          Czym jest ona, czy to cecha osoby?
                                          Czy raczej jakiś niedokończony układ?
                                          Ja nie odpowiem, sam przed samotnośćią uciekam, czasem mnie dopada jednak
                                          swoimi szponami i oddziera kawałek duszy.

                                          Zaangażowałem swoje myśli dziś tutaj wyjątkowo, ale fajnie, podoba mi się.

                                          Pytaj.
                                          Bardzo mi przyjemnie.

                                          Pisałem już?
                                          Wiara. Mam ją zawsze. Czasem nic więcej.
                                          Też o niej pamiętaj.
                                          • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 22.10.01, 13:14
                                            Ta samotność jest raczej cechą osoby. Powiedzmy, że element wewnętrzny stanowi
                                            orientacyjnie jej 70%. Uwikłania - społeczne i miłosno-innoemocjonalne to cała
                                            reszta. Natomiast bardzo nieznaczna jej część, o ile jakakolwiek, to "samość",
                                            stan przebywania bez ludzi - ten stan lubię, mimo jego jakże częstych krwawych
                                            barw. Nie boję się go, gdyż nie boję się właściwie niczego, a jak się nie ma
                                            przed czym uciekać, to chyba jest nawet gorsze niż zagrożenie stąpające Ci po
                                            piętach. Ale tego akurat nie jestem pewna.

                                            Dziś już się chyba niebawem będę musiała rozłączyć. Nie śpię od ok. 24 godzin i
                                            zaczyna mnie morzyć. Przyjdę ponownie, gdy wstanę (kiedy to będzie - God knows,
                                            kilka godzin, może kilkanaście?).

                                            A dla Ciebie pytanie jest o stosunek do ryzyka. O jego postrzeganie, o emocje z
                                            nim związane, o częstotliwość, o rozbijanie nosa. Sam wiesz, o to wszystko, co
                                            się wiąże.

                                            To fajnie, że tu wrócę, i Ty też. Jakkolwiek to wątłe, debilne, od rzeczy.
                                            Pozdrawiam bardzo mocno.
                                            • seboc Re: do seba 22.10.01, 13:38
                                              Stosunek do ryzyka - w życiu?
                                              Zawsze staram się asekurować, choć rzadko jest to w pełni możliwe.
                                              Ryzyko - największe można podjąć, mając chośby cień pewności, że podjęte decyzje
                                              + wysiłek zakończą się sukcesem.
                                              Nie rzucam życia jak kulki w ruletce.

                                              Samotność - cecha, czy choroba?
                                              Mówiąc samotność, mam na myśli chęć przebywania z ukochaną osobą i brak takiej.
                                              A "samość" - też wyznaję. Potrzeba mi, dla równowagi.

                                              Cały ten wywiad - dla kogo jest?

                                              Pozdrawiam serdecznie, śpij pięknie.
                                              • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 22.10.01, 23:03
                                                Ja mówiąc "samotność" miałam na myśli raczej brak możliwości uwikłania w
                                                bliskość najrozmaitszego typu, chodziło i o miłość, i przyjaźń, i życzliwość, i
                                                zrozumienie. Takie tam.
                                                Co do "miłość", coś się u mnie w tej chwili dzieje w tym zakresie. W formie tak
                                                absolutnie pokręconej i z objawami tak niestandardowymi, że właściwie do mojego
                                                pojęcia "samotność", będącego zupełnie ludzkim i z codziennych pojęć
                                                zbudowanym, ma się toto nijak, nie mam możliwości odniesienia, każde
                                                zestawienie owocuje jeno pogłębiającym się zdumieniem. Więc "samotność"
                                                rozpatruję nadal tak, jak rozpatrywałam, bo nie mam możliwości wkręcić w
                                                rozumowanie pojęcia, jakie rodzi się w mojej głowie pod hasłem "miłość". Gdy
                                                przestanie być dynamicznie, może wtedy. Ale na pewno jeszcze nie teraz.

                                                Ten wywiad jest oczywiście dla "Pani domu", nie mówiłam tego jeszcze? :-)

                                                Którą porę doby lubisz najbardziej?

                                                • seboc Re: do seba 23.10.01, 07:27
                                                  Dobrze, kontunuuję odpowiedź.
                                                  Jaką porę dnia?
                                                  Między czwartą a piątą nad ranem. Chwilę po obudzeniu. Myśli mi po głowie
                                                  wędrują wtedy najrozmaitsze. I ciekawość, co nowy dzień przyniesie. Spojrzenie
                                                  za okno, gdzie Świat pomieszany wygląda pięknie uśpiony i spokojny. Nadzieja
                                                  jakaś nieokreślana, wielka, zanim jej Słońce nie uciszy. Siadam przy biurku,
                                                  wśród zapachu kawy, przy świetle małej lampki. Radio cichuteńko kończy nocną
                                                  audycję. Nikt na mnie wtedy nie patrzy, marzę sobie, buduję miasteczko swoje
                                                  prywatne. Czasem pomyślę o kimś, kto nie śpi o tej porze również. Od lat już
                                                  mam jedno życzenie: "niech budzący się dzień zacznie obracać życie poprawnie
                                                  wreszcie". Na razie to życzenie tylko.

                                                  Without hope I cannot start the day

                                                  A w ogóle, to serdecznie dzień dobry wszystkim.
                                                  • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 23.10.01, 08:08
                                                    Taaa... to jest taka pora, podczas której wszelkie egzystencjalne bóle dokądś
                                                    ulatują... "rzadko jakaś rzecz jest długo poważna, szczególnie nocą. Noc
                                                    przesadza"...

                                                    To jest też jeszcze inaczej, kiedy się z kimś mieszka, i ten ktoś jeszcze
                                                    śpi... pamiętam takie stany... to było przyjemne, choć ulotne...

                                                    Porankami podobnymi często kończę pracę, zupełnie inne uczucia mi towarzyszą o
                                                    tej godzinie.
                                                    Miejsca się pojawiły w tej opowiastce o porankach. Stolik, kawa, "kąt"... gdzie
                                                    jest Ci dobrze? różnicujesz w ogóle miejsca pod względem nastroju?...
                                                  • seboc Re: do seba 23.10.01, 08:41
                                                    Miejsce bardzo wpływa na mój nastrój,
                                                    tak samo pogoda za oknem.
                                                    A czy mam taki kąt mój ulubiony?
                                                    I mam i go nie mam. Jest stolik, mój tylko, komputer, w nim ukryte moje
                                                    tajemnice. Jak blaszana, zardzewiała furtka do świata moich marzeń.
                                                    Znowu te marzenia. Często urywam się, usiłuję zamieszkać w nim nawet.
                                                    Nie lubię swojego miasta. Nie lubię patrzeć z 11p. na zamykające się w coraz
                                                    szybszym tępie miasto. Staję się jak jego odbicie - tak czuję - kiedyś
                                                    błyszczące w Słońcu, teraz zdekompletowane.
                                                    Kocham wciąż te same sprawy i osoby. One pojawiają się i znikają, zmieniają
                                                    może. A ja mam nieaktualny rozkład jazdy.
                                                    Samotność to cecha przyrody tutaj, o tej, mojej ulubionej porze roku
                                                    szczególnie. Piękne ona ma kolory.
                                                    Miłość - nią oddycham. Duszę się czasem z braku tlenu i zwalniam egzystencję.
                                                    Zaglądam często do parku, może dziś jakieś radości zakwitły.
                                                    Czy ulubiona dziewczyna z Japonii płacze znów. Kiedyś obiecałem kochanej Pani,
                                                    że będę ją odwiedzał często, ale dla siebie już tylko.

                                                    I radio sobie cicho gra, klawisze stukają nieśmiało.
                                                    Przyjemnie, choć pusto troszkę.
                                                    Pójdę rozejrzę się po korytarzu, przecież nie mogę być sam tutaj!
                                                  • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:31
                                                    Może, zamiast do pracy, pomyłkowo zabłąkałeś się gdzieś na drugą stronę
                                                    niekoniecznie znanego lustra?... Rozejrzyj się po korytarzu, ale nie odchodź za
                                                    daleko, bo może po powrocie nie zastaniesz już biurka ani komputera, i kto Cię
                                                    wtedy w tym labiryncie odnajdzie?... :-)
                                                    Dla mnie również miłość jest schizofrenicznie wręcz istotna. Do tego stopnia,
                                                    że poza słowem "kocham" nie bardzo potrafię stosować materię języka do mówienia
                                                    o niej... to chyba jednak wyłącznie poeci potrafią, a może ich tylko coś do
                                                    tego zmusza, dla mnie pozostając sferą milczenia? nie wiem. Ale nie potrafię w
                                                    związku z tym również zadawać pytań z tej płaszczyzny... a szkoda... :-)
                                                    Po powrocie z korytarza, który - mam nadzieję - nie okaże się zakamuflowanym
                                                    labiryntem, odpowiedz mi na pytania mniej tym razem o sferę emocji zahaczające.
                                                    Jakiego radia słuchasz (i czy w ogóle jakkolwiek to spostrzegasz i jakąkolwiek
                                                    to Ciebie różnicę robi)?
                                                    Co lubisz jeść?
                                                    Czy śnisz, i czy pamiętasz swoje sny?..... - te kropeczki to zachęta do
                                                    swobodnego rozwinięcia tematu w razie chęci, nie bardzo umiem się domagać
                                                    nadmiernej liczby szczegółów :-)
                                                  • seboc Re: do seba 23.10.01, 10:11
                                                    całe życie jest jak wielka budowa domu. Zbieram cegiełki, czasem świadomie,
                                                    czasem nie. Pamiętam z dzieciństwa jesienne popołudnia, gdy świeciło się w
                                                    pokoju tylko radio. Jakoś ciepło było i przytulnie wtedy. Słucham Trójki, odkąd
                                                    wiem, co to jest radio. Ona jest dla mnie jak zegarek, lusterko, wizytówka,
                                                    diabli wiedzą co jeszcze. Wszędzie jest. Mimo, ze Trójka ostatnio podupadła
                                                    znacznie.
                                                    A jeść lubię nastrojową kolację przy świecach, białe wino, pstrąg pięknie
                                                    pachnący. Zapach wokół, bardziej erotyczny niż jakikolwiek znany oczom widok.
                                                    Dłonie wplecione w gęste włosy. I kocham zaufanie, nagie zupełnie, jak rysunek
                                                    miękkim ołówkiem w białej pościeli. Szeptem wtedy mówię, by nie zakłócić tego
                                                    delikatnego obrazka z cukru.
                                                    To sny. Mam też takie, co się powtarzają, dwa takie. Ciekawe to znane mi
                                                    miejsca, może kiedyś wyglądały one pięknie, jak we śnie?
                                                    Rzadko pamiętam sny.
                                                    Mam często, ostatnio nasila się, wrażenie DEJA VU. Śniło mi się moje życie?
                                                    Może ja gram w jakimś oklepanym filmie?

                                                    To prawda?
                                                    Ty kolekcjonujesz ludzi?

                                                    Może to inna fascynacja?

                                                    Powiedz mi, proszę, co jest dla Ciebie najważniejsze, co trochę mniej ważne.
                                                    Mówisz, rezygnujesz - kiedy i z czego?
                                                  • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 24.10.01, 00:31
                                                    Taaa... iluzja Truman Show przydarza się chyba każdemu, a częstotliwość zależy
                                                    chyba wyłącznie od sposobu postrzegania zbiegów okoliczności, które cię na
                                                    drodze spotykają... jeśli owe zbiegi okoliczności obserwowane są z natężeniem,
                                                    częstotliwość wzrasta, jeśli zaś przyjmowane są naturalnie, "zgodliwie" i
                                                    obojętnie, Truman Show, deja vu (presque vu najczęściej, w moim przypadku) i
                                                    oniryczne uczucie ogarnia bardzo często... to jest też chyba zależne od
                                                    swoistej melancholijności człowieka, skłonności do zamyśleń, odlotów w
                                                    przestwory fantazji czystej i półsennych rozważań...

                                                    Kiedyś miałam znacznie większe skłonności do nurzania się w takich stanach... z
                                                    czasem jakoś coraz bardziej przestawiam się na odbiór, światy kreowane przez
                                                    własną wyobraźnię przestały jakoś tak bardzo zachwycać, może przesyt, a może
                                                    rzeczywiście postrzeżenia są ciekawsze... nie wiem, nie rozstrzygnę tego...

                                                    Czy ja kolekcjonuję ludzi?
                                                    "kolekcjonować" - "zbierać przedmioty jednego rodzaju, tworząc kolekcję"...
                                                    Coś Ty. Skąd w ogóle takie przypuszczenie. Brzmią być może niektóre z moich
                                                    wypowiedzi bufońsko, ale na pewno nie stać mnie na zakapiorstwo tego
                                                    rozmiaru... ludzie przychodzą do mnie, jeśli chcą (a ja raduję się, póki mogę,
                                                    że chcą, tak się im dzieje, i to też jest bufoństwo, ale jakieś bardziej jednak
                                                    pokorne wobec innych osób), a ja ich ugaszczam, wypieszczam, staram się
                                                    przynajmniej swym towarzystwem sprawić im radość... bardzo dużo w tym
                                                    pierwiastków stricte kobiecych ("the experience of creation is feminine by
                                                    nature, as it is the experience of receiving and bearing"), dużo otwartości,
                                                    dużo zwyczajnej życzliwości. Może być postrzegane również w inny sposób,
                                                    zgadzam się, jako rodzaj sublimacji, rodzaj samozaspokajania. Ja jednak nie
                                                    postrzegam tego w ten sposób, a ufam tu swoim własnym postrzeżeniom (w
                                                    perspektywie innych punktów widzenia, jasne, staram się), bo cóż mi innego
                                                    pozostaje. Fascynacja, tak, też, jestem otwarta na własne zachwyty, ale znów
                                                    bardziej skoncentrowana na bodźcach samych w sobie (na tych ludziach, którzy do
                                                    mnie mówią, na tych zjawiskach, które się mym oczom ukazują) aniżeli na
                                                    doznaniach własnych...

                                                    Trochę mi uciekasz w rozpoetyzowanie, w niedopowiedzenia, w czystą
                                                    wrażeniowość, mniej nut osobistych w tym, co napisałeś ostatnio, więcej
                                                    dystansu, więcej obserwacji...

                                                    Czy Ty jesteś szczęśliwy?
                                                  • seboc Re: do seba 24.10.01, 08:18
                                                    Szczęśliwy.
                                                    Kim jest owo szczęście?
                                                    Szczęście jest kobietą. Lekką, ciepłą, otwartą. Szczęscie jest delikatne,
                                                    trzeba dbać o nie. Szczęście trzeba sobie zdobyć i mieć w sobie coś co je
                                                    zatrzyma.

                                                    Uciekam w niedopowiedzenia. Zgadza się. Jestem taki. Jestem zwolennikiem
                                                    niedopowiedzianych historii. Coś ze zdarzeń pozostawiam swojej wyobraźni. Co
                                                    dnia wykonuję mnóstwo takich samych czynności a myślami idę zupełnie w innym
                                                    kierunku. Po części to jest może poza, chęć zrobienia wrażenia jakiegoś. Nie
                                                    staram się zbyt mocno o owo wrażenie. Czasem piszę więcej kolorowych słów, po
                                                    to tylko by nie skończyć opowiści jednym suchym zdaniem.
                                                    Unikam zatrzymywania się i zadumy na własną osobą. Gdzieś tam przede mną
                                                    horyzont nowych dni. Gdy jest mi źle, po prostu czekam na nie.

                                                    Szczęście to dla mnie zwyczajność, poczciwość - taką radość mam.
                                                    Szczęście to marzenia co się realizują - uciekają przede mną.

                                                    Bywam szczęśliwy, chwilami, gdy zapomnę, gdy głupi jestem, naiwny może na
                                                    zapas. Lubię takie chwile.

                                                    Pisałaś pięknie o lustrze. Wiesz, mam ochotę czasem (wczoraj też) spojrześ na
                                                    wszystko przez szybę. Często nawet taką, co się o nią deszcz rozbija i fałszuje
                                                    obraz.

                                                    Piszę ogólnikami. Nie pytasz też o nic konkretnego. Na forum trafiłem również
                                                    po to, by nie zamknąć się w sobie, pozostać otwartym.

                                                    A co jest dla Ciebie najważniejsze?
                                                    Co dziś, co w życiu.
                                                  • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 24.10.01, 08:43
                                                    Ja z chwilozofów rodem... nawet jeśli zacznę barwnie opowiadać o ważnościach,
                                                    nieważnościach, kryteriach, hierarchiach, żadnej wartości owemu bzdurzeniu
                                                    przypisać nie będzie można z perspektywy moich ruchów...

                                                    Więc mogłabym to ubrać w słowo "zmiana"... ale to też nie będzie prawdą... "po
                                                    prostu coś nowego, to już i tak dużo jak na świat, gdzie przeważnie wszyscy,
                                                    jak dzieci, wolą powtarzanie"... też od owej dziecinności nie jestem wolna, też
                                                    widok wciąż tego samego kota nad wciąż tą samą miską, wciąż tej samej twarzy w
                                                    lustrze, wciąż tych samych numerów telefonów przyjaciół w notesie stanowi
                                                    jakąś "ważność", choćby dla równowagi psychicznej...

                                                    No właśnie, być może to pytanie jest nieodpowiednio
                                                    postawione... "najważniejsze" - do czego?... to słowo potrzebuje dopełnienia,
                                                    bez niego wszelkie dywagacje są bełkotem, a tego też do końca nie lubię,
                                                    wymagam od siebie precyzji (nie, ona nie równa się jednoznaczności, tak dobrze
                                                    nie ma), staram się unikać hermetyczności i nieprzenikalności języka... to znów
                                                    chyba spowodowane nastawieniem na komunikację...
                                                    Zatem do czego ma mnie być coś najważniejsze?...

                                                    Nie bardzo potrafię się zdecydować, czy drążyć Ci te twoje niedopowiedzenia,
                                                    nie chciałabym włazić z buciorami rozumowania czy analizy tam, gdzie kwitną
                                                    drzewa czereśniowe... może mi podpowiesz?... :-)

                                                    Chcesz konkretnych pytań, tak nawiasem mówiąc? Zadałam durniutki przykład o
                                                    wiek - nie powstrzymałeś się przed zdankiem "skąd to pytanie?"... stwierdziłam
                                                    zatem, że jeszcze odczekam, aż Ciebie podejrzliwość o intencje niecne/
                                                    ankieterskie/ podglądackie/ czy jakie tam jeszcze wygaśnie, aż przestaniesz
                                                    szukać drugiego dna w jednopoziomowych pytaniach... ale może już mogę?... to
                                                    jak?...

                                                    Rozwiń tę "szybę", poproszę - niejasny ten akapit, mam ochotę zacząć się
                                                    czepiać, ale nie wiem, czy nie będzie to przypadkiem bezpodstawne... cóż znaczy
                                                    stwierdzenie, że "chciałbyś" przez szybę kiedyś spojrzeć? razi Cię nadmierna
                                                    jasność postrzeżeń? nadmierne zaangażowanie w życie?... czy...?

                                                    Świat dziś wyjątkowo perlisty w mej okolicy, iskierki przymrozku wraz z
                                                    promieniami przymglonego słońca rozkosznie wnikają w pęcherzyki płucne...
                                                    powietrze, choć zimne, jakoś opatula... jesteś zwierzęciem pokojowym czy
                                                    przestrzennolubnym? i statycznym czy przemieszczającym się? od czego zależą
                                                    preferencje w tych zakresach?

                                                    Dużo pytań dziś. Dużo pracy. Fajny dzień. :-)
                                                  • seboc Re: do seba 24.10.01, 09:36
                                                    Szyba.
                                                    Czasem nie mam ochoty patrzeć na świat rysowany ostrymi konturami. Przymknąć
                                                    oko, zwolnić, ostudzić się wobec niektórych spraw - muszę. Odizolować,
                                                    uszczelnić, obserwując jednak, przez pryzmat znanych mi doznań.

                                                    Zwierzęta.
                                                    Kocham najbardziej te duże. Silne, pięknie zbudowane.
                                                    Kocham i nie mogę sobie takiego schwytać lub chociaż dogonić i biec w życie
                                                    otwarte z odwagą. A u innych wisieć w pokoju jako zazdrośnie oglądana
                                                    fotografia.

                                                    Buty.
                                                    Nie obawiaj się. Nie drażnią mnie Twoje pytania. Ciekawią. A najbardziej, do
                                                    czego Ci taka wiedza? Nie potrafię pozbyć się dystansu. Opowiedzieć o mojej
                                                    sytuacji życiowej i zawodowej w tej chwili - zmierzasz do tego? Nie chyba, nie
                                                    sądzę.

                                                    Ważność.
                                                    Specjalnie pytanie zadałem. Ja sam nie mam jednego szeregu, nie można raczej
                                                    takiego mieć. Wypchnięcie na czoło jednej rzeczy, spowoduje, że pokuleją inne.
                                                    Jak sobie z tym radzisz?
                                                    Jak pogodzić miłość np. z pracą, nauką, czymkolwiek innym.

                                                    Co wyprowadza Ciebie z równowagi?

                                                    Plączemy się, krążymy wokół Ciebie i mnie.
                                                    Podoba mi się jak dotąd.

                                                    Fajny dzień, taki różowy trochę.
                                                    Lubię oznaczać dni kolorami.
                                                  • Gość: dear Re: do seba IP: 62.233.138.* 25.10.01, 13:04
                                                    O ważności i radzeniu/ nieradzeniu:
                                                    Z niemożnością zhierarchizowania pryncypiów radzę sobie następującymi metodami:
                                                    1. Metodą Grochowiaka i - wtórnie - Pilcha: pisanie terapeutyczne. Rozwinę
                                                    wątek, jeśli zasygnalizujesz taką potrzebę.
                                                    2. Dwiema metodami z "Łuku Triumfalnego" - metodą Joanny Madou (miłością i
                                                    uleganiem porywom endorfin) i metodą Ravica (myśleniem, tak po prostu).
                                                    3. Metodą Herberta - zamyślaniem się nad etyką; rozwojem; kultywowaniem
                                                    mądrości (pojmowanej jako wyważenie, otwartość, rezygnacja).
                                                    4. Metodą Janion (zbieractwem, nadzieją, robieniem wszystkiego, co zrobić mogę
                                                    w obliczu krótkości danego mi czasu).
                                                    5. I jeszcze z dziesięć mam takich metod, mogę je wyliczać, ale nie wiem, czy
                                                    nie będzie to przypadkiem nudne. Dobór metody zależy od tego, która z nich jest
                                                    skuteczna w danym momencie.

                                                    O wyprowadzaniu z równowagi.
                                                    Wyprowadzają mnie z równowagi następujące sytuacje/ zjawiska:
                                                    1. Tępota, głupota, ograniczenie, debilizm, bezczelność, zapatrzenie w siebie
                                                    (u innych ludzi i u siebie, za każdym razem, gdy te zjawiska świadomie
                                                    dostrzegam).
                                                    2. Brak pieniędzy.
                                                    3. Brak siły (powodowany: porywami słabości psychicznej; słabością fizyczną;
                                                    wreszcie ten powodowany nie wiadomo czym, najbardziej rozdrażniający).
                                                    4. Konieczności, z którymi czasem nie chcę bądź nie mogę się pogodzić.
                                                    5. Własne gruczoły wydzielania wewnętrznego, a konkretnie hormony żeńskie i
                                                    hormony tarczycy.
                                                    6. Sam fakt, że coś jest w stanie mnie wyprowadzić z równowagi. To chyba
                                                    najbardziej.

                                                    O podobaniu się.
                                                    Mnie się też podoba.

                                                    Pytania na dziś:
                                                    1. Odwrócenie pytań.
                                                    2. Jaka jest Twoja żona?
                                                    3. Nad czym szczególnie lubisz się zastanawiać (pytanie bardzo szerokie celowo)?
                                                  • seboc Re: do seba 25.10.01, 14:41
                                                    Ważność, nieważność. Mogę powiedzieć, że zależy to od pory dnia, tak samo też
                                                    od pory roku czy mojego wieku. W czasie wakacji ważne jest nasłonecznienie, w
                                                    domu smak obiadu. Co jest naprawdę istotne w danym momencie lubię mieć napisane
                                                    przez kogoś na kartce, tylko czym starszy, coraz rszadziej mi się to zdarza.

                                                    Z równowagi wyprowadza mnie chwilowa nieumiejętność uszeregowania sobie wagi
                                                    różnych swoich spraw.
                                                    I oczywiście jakieś głupie problemy typu brak pieniędzy na płacenie komuś za
                                                    robienie porządku w piwnicy (żartuję).

                                                    Żona.
                                                    Moja uwielbiona istota. Mój obraz, wizerunek i dzieło sztuki zarazem. Osoba
                                                    delikatna i czuła, jednocześnie dumna, zaradna i stojąca twardo na podłodze. Z
                                                    roku na rok coraz szlachetniejsza i cenna, jak klejnot.
                                                    I... moja tylko. Najważniejsza i Świata nie znam poza nią.
                                                    Właścicielka moich smutków i radości.
                                                    Odpowiedź na pytania, których nie zdążyłem zadać.
                                                    Nie jest taka.

                                                    Nie lubię się zastanawiać. Gdzie w tym działaniu życiowym sens. Ile czasu
                                                    jeszcze, kiedy coś się inaczej obróci. Nie lubię mierzyć czasu. Wyliczam czasem
                                                    sobie swoje błędy i zaniechane kroki. Cieszę się jak mam myśleć o czymś innym.
                                                    I dokąd coły Świat zmierza? I jaka moja rola tutaj? Czy znów się na coś nie
                                                    spóżniłem. Czy zapisano mnie do tej samej listy pasażerów, co innych. Jeśli
                                                    tak, czy ja tego chcę naprawdę?
                                                    Pytania, co rodzą kolejne.
                                                    Czemu kogoś pokochałem, czemu tylko ja?
                                                    Czemu jest mi dobrze, czemu kiedyś w innym miejscu nie chciało być?
                                                    A może to ja nie chciałem być (dobry albo w tamtej chwili).
                                                    Czemu ktoś za mną jest bardzo, czy zasługuję?
                                                    I tęsknota, skąd się bierze, jak ją zdefiniować.
                                                    Los jak huśtawka, w górę, w dół, kiedy znów zaświeci Słońce?
                                                    Czemu jesień bywa złoto - czerwona, w innym czasie szara?
                                                    Czemu miłorząb japoński w parku jest moim dzewem tam ulubionym?
                                                    Jak idę z psem, to czemu tam właśnie.
                                                    A tak na końcu - dlaczego myśli są tak uporczywe i czemu lubię je najbardziej
                                                    wieczorem?
                                                    A tak na marginesie już całkiem: zastanawiałem się jakie pytania spotkają mnie
                                                    dziś od Ciebie, to też lubię.
          • Gość: soso Dear, ty Aniolku. IP: 195.41.66.* 22.10.01, 08:22

            Jestem na forum by konfrontowac moje zycie z zyciem innych, moje rozterki z
            rozterkami innych, bo wydaje mi sie wciaz, ze zycie jest krotkie i tak
            chcialoby sie dodawac do niego coraz to wiecej wrazen, ludzi, miejsc.

            koncerto

            :-)
            • Gość: dear do soso IP: 62.233.138.* 22.10.01, 08:40
              No, no, proszę mnie tu nie rozszyfrowywać publicznie na samym wejściu! (w
              gronie przyjaciół znana jestem między innymi pod kryptonimem Angel, stąd moje
              koincydencyjne oburzenie, chyba zrozumiałe... :-))

              Zaraz... "konfrontować <ja> z <somebody>" to bardzo odmienny cel od "chwytać
              wrażenia"... Co bardziej?

              Skąd poczucie kruchości żywota? Ono nie jest, wbrew pozorom, zjawiskiem
              powszechnym, a jego pojawienie się często bywa wynikiem konkretnych doświadczeń
              (nie jest na przykład, jak z moich obserwacji wynika, zależne od poziomu
              przysłowiowego oleju w mózgoczaszce). Po temu jego źródło interesującym dla
              mnie jest.

              I pytanie kolejne - czy nie męczy bieg od jednej spadającej gwiazdy do drugiej
              (a jeśli tak, w jakim stopniu i skąd czerpiesz nań siłę)?

              dear vel Angel :-)
              • mariposa watek 22.10.01, 09:40

                czy Wy sobie zdajecie sprawe z tego, ze ten watek zajmuje juz 28 stron!?!?!?!?!

                ale bede miala fajna lekture do poduszki :-)))
                • Gość: dear do mariposy IP: 62.233.138.* 22.10.01, 09:53
                  Dziękujemy niniejszym (dlaczego wyrażam się w liczbie mnogiej?! :-)) za
                  wniesienie elementu rachunkowego na tę płaszczyznę - zawsze to jakaś inna barwa
                  na horyzoncie!

                  A Pani szanowna to sobie myśli, że tak za darmo się biernie rozłoży na poduszce
                  z ową nieludzką liczbą stron i będzie się rozkoszować? Nie, nie, ja do tego nie
                  dopuszczę, jakem inicjatorką wątku! To było takie dziwne zaproszenie do
                  współuczestnictwa... :-)

                  Po co to czytasz?
                • mariposa Re: watek 22.10.01, 09:53

                  paczkuje i paczkuje ten watek, a misie o NiecoMniejszych rozumkach zaczely sie
                  gubic... ;-(((

                  milo moja Droga, ze sie interesujesz, intrygujesz i drazyc, ale prowadzi to do
                  tego, ze "glupio sie wtracac", a w zalozeniu chcialas zapewne uslyszec jak
                  najwiecej wypowiedzi. pozwole sobie zatem zaproponowac zalozenie indywidualnych
                  watkow dla kazdego z Twoich internetolokutorow.
                  prowadzisz rozmowy w bezposredni i osobisty sposob. gdyby jednak znalazy sie
                  one w osobnych watkach zatytulowanych nick'ami to kazdy moglby sie czegos
                  dowiedziec, o ludziach, ktorzy Go/Ja najbardziej intryguja.

                  mnie osobiscie najbardziej denerwyje, jak nowe wypowiedzi pojawiaja sie gdzies
                  w srodku i musze ich szukac po godzinie wyslania.

                  I co Ty na to Moja Droga?
                  • Gość: dear Re: watek, do mariposy IP: 62.233.138.* 22.10.01, 10:00
                    Formuła wątku nie została jeszcze opatentowana, a na tym rynku, jak i wszędzie,
                    działa zasada wolnej konkurencji. Ja tu sobie prowadzę rozmowy na własnej
                    (przepraszam za wyrażenie) platformie tak, jak mnie dobrze... jeśli wyłącznie
                    obserwacja Cię interesuje, nie pozostaje Ci nic innego jak pogodzić się z owymi
                    niedogodnościami. Jeśli interesuje Cię rozmowa w takiej formie, w jakiej to
                    przedstawiłaś - forum jest elastyczne i dopuszcza zrobienie tego we własnym
                    zakresie, konkurując ze mną, na co ja się z kolei spontanicznie i bez
                    zastrzeżeń zgadzam (choć jeśli konkurencja Twa okaże się skuteczna, powitam ten
                    fakt z niemałym bólem, bardzo mi tu dobrze z tymi ludźmi... :-)).
                    Jejku... przepraszam za niewygody, spójrz, kiedy ja to rozpoczęłam, toć ja
                    jeszcze w kompletnym amoku! Moja ekscytacja jest, zapewniam Cię, znacznie
                    większa niż Twoja, gdzież ja mam mieć jeszcze głowę do rozwiązywania kwestii
                    formalnych! :-)

                    A teraz poproszę o odpowiedzi.... :-)
                    Pozdrowienia dla Dociekliwej Konformistki, z którą łączy mnie wielka ciekawość
                    ludzi..... :-)
                    • mariposa Re: watek, do mariposy 22.10.01, 10:11

                      A CO TO ZNACZY "KONFORMISTKA"? ;-)
                      • Gość: dear Re: watek, do mariposy IP: 62.233.138.* 22.10.01, 10:14
                        ASK THE FIREMAN! :-)
                        • Gość: mariposa Re: watek, do mariposy IP: 195.94.213.* 22.10.01, 13:59
                          nie znam zadnego :-(((

                          a nie bede z Toba konkurowac, bo odnosze wrazenie, ze lepiej byc Twoim
                          przyjacielem niz wrogiem ;-)

                          a w ogole to moze zostaniesz moderatorem tego forum, co? wtedy nie bedziesz
                          musiala nigdzie chodzic, tylko siedziec przek komputerem.

                          bardzo serdecznie Cie pozdrawiam.
                          • Gość: mariposa dinozaury IP: 195.94.213.* 22.10.01, 14:06
                            korzystajac z goscinnosci Drogiej Dear, pragne bardzo, bardzo goraco pozdrowic
                            wszystkich, ktorzy tu zagladali, kiedy watki mozna bylo na palcach policzyc.

                            szkoda tylko, ze Jaro odcieli...

                            czuje sie prawie oswojona miedzy Wami i dziekuje za to przyjemne uczucie!

                            moze bysmy sobie kiedys wszyscy w tym samym momencie kawe zrobili?
                            • Gość: dear Re: dinozaury IP: 62.233.138.* 22.10.01, 23:07
                              Mariposa ma niezliczone pomysły organizacyjne, które są zajebiste...

                              Ja, przy swoim wrodzonym braku inwencji :-), pomysłów mam niewiele, ale za to
                              wdrażam te swoje przypadkowo-wpadnięte-do-główki. Gdybyś Ty wdrożyć zechciała
                              nieco energiczniej (to robienie kawy jest cudowne!), dopiero by się mogło
                              zacząć dziać! Run, Mariposa, run!

                              Mówię poważnie! Służę wsparciem i zaangażowaniem! Róbmy to, co Ci wpada do
                              głowy!

                              Czasem nie wyjdzie, to fakt. Zamiana formuły na konwersacje pomiędzy mną a
                              innymi człowieczkami jest może dobra, ale trochę chyba na to za wcześnie, zbyt
                              ryzykowne byłoby to posunięcie w tej fazie. Ale czasem i wyjdzie coś przecie!
                              Róbmy!...

                              Cmoq!
                              • kreska12 Re: dinozaury 23.10.01, 00:22
                                Jako zalogowana, nie jestem chwilowo Chérie, odzywam sie więc w sprawie
                                ogólnospołecznej:
                                czy Ty, dear, wiesz jak będą rozwijać się dzieje tego wątku? Ten eksperyment ma
                                założenia, scenariusz, przewidzianą dynamikę, straty osobowe, ew. zyski (nie
                                wiem, co by to miało znaczyć, ale brzmi sarkastycznie, nicht wahr?).
                                Dodatek prywatny:
                                To poczucie świnkowato-morskie-i-królikowate, jakie droga dear nawiedza mnie za
                                Twoją sprawą, nieco mnie gniewa.
                                A postowanie z Wami - bardzo cieszy.

                                Gość portalu: dear napisał(a):

                                > Mariposa ma niezliczone pomysły organizacyjne, które są zajebiste...

                                Tez tak uwazam.

                                >(to robienie kawy jest cudowne!), dopiero by się mogło
                                > zacząć dziać! Run, Mariposa, run!

                                Jes, jes :)
                                Juz widze rozliczne warianty parzenia kawy. Zaznaczam, ze mam swój,
                                nieoryginalny, za to absolutnie rewelacyjny.
                                Poza tym ustalenie godziny zero, wspólne odliczanie, marudzenia tych, co się
                                wyłamią i zachwyty tych, co się zachwycą.
                                Jestem ogromnie ciekawa, szalenie ciekawa, zajebiście ciekawa :-))))))

                                > Zamiana formuły na konwersacje pomiędzy mną a
                                > innymi człowieczkami jest może dobra, ale trochę chyba na to za wcześnie, zbyt
                                > ryzykowne byłoby to posunięcie w tej fazie.
                                ^^^^^^^^^^^^
                                Pozwoliłam sobie na wtrącenie się w interesie ogółu. Czy jestem usprawiedliwiona?
                                ;-)))))))))))

                                Uściski dla obu Pań.
                                Maripoza, czy to Ty pisałaś, ze jesteś adminem? Bo miałabym pytanie technicznej
                                natury, jeśli by można.
                                Pa
                                Kreskowana Chérie
                                • Gość: dear Re: dinozaury, do Cherie IP: 62.233.138.* 23.10.01, 04:34

                                  > czy Ty, dear, wiesz jak będą rozwijać się dzieje tego wątku?

                                  Zastanawiałam się nad tym przez kilka godzin. Zaczyna mnie się ten wątek już
                                  mieszać z metaforą życia, metaforyczność miesza mi się z namacalnością, a własna
                                  odwaga z absurdem. Ale do rzeczy...
                                  Wymyśliłam około 100 scenariuszy.
                                  Przykłady:
                                  -znudzi się to tym ludziom, wątek umrze;
                                  -przestanę mieć siłę na podtrzymanie własnej konsekwencji, z rękawkami związanymi
                                  na plecach odjadę w wiadome miejsce;
                                  -ktoś przejmie pałeczkę, lub kilka osób przejmie kilka pałeczek, ja zapomnę, z
                                  rękawkami... itd.
                                  -z rozpaczy nad własną bezradnością zamienię to w socjotechnikę;
                                  -moi rozmówcy zaczną rozmawiać ze sobą nawzajem, przestanę być tu potrzebna i
                                  zamienię się w demiurżą rękę, która napędziła perpetuum (?) mobile i może odejść;
                                  -opublikuję to, ktoś to opublikuje, ja z rękawkami... itd.
                                  -zacznę się tym bawić, na własne życzenie zarzynając pomysł wyjściowy, bo zabawa
                                  znudzi mi się wreszcie, a to - nie potrafi;
                                  -ktoś/coś silniejszego ode mnie wedrze się na to terytorium, a scenariusze, które
                                  potrafię obmyślić, stracą rację bytu;
                                  -zabierze mnie życie;
                                  I tak dalej, jeszcze ok. 80 wymyśliłam. Nie chcę Cię nimi zanudzić.
                                  A wniosek jest taki, że... na razie mam jeszcze na tyle siły, aby tu być, i nie
                                  wiedzieć. Więc jestem tu, nie wiem, występuję w roli lustra, w roli siebie, w
                                  roli skarbczyka, w roli tuby, w jeszcze kilkunastu innych rolach (tylu, z iloma
                                  osobami rozmawiam), i chcę tu być, i robić to dalej. Ale wiesz równie dobrze jak
                                  ja, że jest to duże, i w którymś momencie przestanę sobie z tym radzić. A wtedy
                                  się zmieni. Jak? Nie będę wtedy miała siły tego wiedzieć.

                                  Ten eksperyment ma założenia, scenariusz, przewidzianą dynamikę, straty osobowe,
                                  ew. zyski (nie wiem, co by to miało znaczyć, ale brzmi sarkastycznie, nicht
                                  wahr?).

                                  Jawohl, i w związku z tym prośba do Cię jest taka, abyś mi tego nie robiła, nie
                                  mówiła do mnie podobnych sarkastycznych rzeczy, one mi odbierają siłę do
                                  kontynuacji tego, co robię. To nie jest eksperyment, jest już zbyt dynamiczne i
                                  zbyt angażujące, aby dalej można było stosować to słowo. Tu się już coś dzieje, a
                                  zatem założenia, scenariusze itede pozostawić mogę do dyspozycji mocom
                                  piekielnym, Bułhakowowi, obserwatorom... Nie, Cherie, nie wiem nic, równie
                                  bardzo, jak Ty.

                                  > Dodatek prywatny:
                                  > To poczucie świnkowato-morskie-i-królikowate, jakie droga dear nawiedza mnie za
                                  Twoją sprawą, nieco mnie gniewa.

                                  Wczuj się, wspólniczko, w moją rolę, a następnie zweryfikuj swe gniewanie! :-)
                                  Ja mam gorzej...

                                  > Juz widze rozliczne warianty parzenia kawy. Zaznaczam, ze mam swój,
                                  > nieoryginalny, za to absolutnie rewelacyjny.
                                  > Poza tym ustalenie godziny zero, wspólne odliczanie, marudzenia tych, co się
                                  > wyłamią i zachwyty tych, co się zachwycą.
                                  > Jestem ogromnie ciekawa, szalenie ciekawa, zajebiście ciekawa :-))))))

                                  Pomóż mi. Zrób coś, do jasnej cholery!

                                  > Pozwoliłam sobie na wtrącenie się w interesie ogółu. Czy jestem
                                  usprawiedliwiona?

                                  Ba. Usprawiedliwiona, jasne. Bo akurat potrzebujesz usprawiedliwień, a ja Ci w to
                                  uwierzę!! Mhmm!! Akurat!! :-)

                                  Jak już tak bardzo interes ogółu leży Ci na sercu, wykonaj jakieś ruchy w
                                  kierunku owego ogółu! Bo ja jestem tylko jedna, i to bynajmniej nie demiurżej
                                  natury!

                                  Let's go, Cherie...
                                  :-)


                          • Gość: Ped Re: watek, do mariposy IP: 212.191.70.* 22.10.01, 14:38
                            Czesc ! Dawno Cie tu nie bylo . Czy stosujesz cwiczenia
                            oddechowe Buteyki z dzialu Zdrowie i Depresja ? Zalecam
                            wyprobowac . Pozdrawiam.
                            • Gość: mariposa Re: watek, do Peda IP: 195.94.213.* 22.10.01, 15:04
                              Czesc! jestem tu przez caly czas.

                              DLACZEGO MI TO ROBISZ???
                              • Gość: dear do Peda IP: 62.233.138.* 22.10.01, 23:08
                                Cześć, Ped!

                                Więc o cóż chodzi z tymi ćwiczeniami oddechowymi?
                                :-)
    • Gość: Aguś Re: Skąd się tu bierzecie? IP: 10.2.5.* / *.Elektron.pl 22.10.01, 15:18
      Zajrzałam tu przez czysty przypadek i okazało się że dzień bez forum jest dniem
      straconym. Nie zawsze piszę, ale czytam wszystko. Nawet nie wiecie ile razy w
      przypływie złego nastroju polepszyło mi się po przeczytaniu waszych wypowiedzi.
      Buziaki dla wszystkich psychologów i psychoanalityków których tu mnóstwo :-)
      • Gość: Z Re: Skąd się tu bierzecie? Odp Z IP: *.radio.com.pl 22.10.01, 17:39
        Nie było mnie tylko chwilę - chwila, jakież to ulotne, przeliczyć to na czas,
        na linijki napisanyych słów? Nie wnikam, bo nie umiem już chyba liczyć...
        Odpowiadam na pytanie które powstało ...?n linijek wcześniej:
        "Nudzi Ci się" uzywam celem stwierdzenia zaistnienia zjawiska powstania
        pytania, a nie określenia faktycznych powodów drzemiącego potencjału stwórcy
        wątku...
        A co do spotykania się w "Realu"? - na innym forum poznałem parę osób, z
        którymi udało nam się spotkać. Spotkanie takie obfituje w wielowątkowe
        opowieści, jak kto kogo wyobrażał sobie, a jak wyglądała pierwsza konfrontacja
        nicka z wizją, z tego forum nawiązuję pierwsze kontakty pozaforumowe ale na
        wirtualnej płaszczyźnie, czy dojdzie do spotkania? Nasze przeznaczenie zapisane
        jest w (...) (celowo nie piszę gdzie).
        Mariposa ma rację, ktoś tu powinien zaprowadzić porządek...
        • Gość: dear do Z. IP: 62.233.138.* 22.10.01, 23:14
          Na zaprowadzanie porządku wszyscy macie moje bezwarunkowe pozwoleństwo. A ja
          się najwyżej podporządkuję lub nie... myślę, że wszystkich nas to zresztą
          dotyczy... ja też podjęłam takie ryzyko, zakładając wątek o takim, a nie innym
          kształcie... wygląda nie najgorzej, okazuje się, że jeśli pomysł jest dobry,
          jego niedociągnięcia formalne nie stanowią większego problemu.

          Nader to wygodne, ta możność przeskakiwania pętli czasowych i ponownego
          wkręcania się w coś, w czym mnie nie było wcześniej... nieprzyzwoicie wręcz
          wygodne, powiedziałabym...

          A czy takie spotkania są przyjemne? Czy "warto" je aranżować, z perspektywy
          późniejszego przecie nadal uczestnictwa w forum? Pytanie jest pytaniem
          najzupełniej dziecięco naiwnym - nie przydarzyło mnie się jeszcze ni razu.
      • Gość: dear do Aguś IP: 62.233.138.* 22.10.01, 23:10
        Gdybym miała obstawiać, rzekłabym raczej, że w większości jesteśmy tu bardzo
        domorosłymi i amatorskimi adeptami sztuki dowiadywania się o człeku... :-)

        Jak długo tu jesteś?
        • Gość: Aguś Re: do Aguś (do dear) IP: 10.2.5.* / *.Elektron.pl 23.10.01, 08:50
          jestem od czerwca i lubię tu być
          • Gość: dear Re: do Aguś (do dear) IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:34
            To, z mojej perspektywy, już długo... czy to forum ma jakieś "tendencje
            rozwojowe"? czy widać w nim jakieś konkretne zmiany (tonacji? tematyki? osób?
            itede)? czy może jest wciąż zaskakujące? jak postrzegasz jego zmienność?
            • Gość: Aguś Re: do Aguś (do dear) IP: 10.2.5.* / *.Elektron.pl 23.10.01, 15:41
              jest zmienne, miewa okresy stagnacji, ale zaraz potem wybucha euforia. Są osoby
              które czytuję na co dzień i takie, które ja widzę pierwszy raz (przynajmniej
              ich nicka) mam swoich ulubieńców. Tematyka jest przeróżna, ale moim zdaniem
              generalnie jest tak - on już mnie nie kocha, ma inną (innego), jest mi źle,
              jestem samotny(a)- i zastanawia mnie jedno - dlaczego na miłość boską tak
              wydawałoby się inteligentni ludzie brną w coś o czym sami wiedzą że jest bez
              szans? My naprawdę mamy jedno życie, dlaczego je marnujemy na niespełnione
              nadzieje? Chyba często sami sobie to życie komplikujemy!
              • Gość: dear Re: do Aguś (do dear) IP: 62.233.138.* 24.10.01, 00:37
                Ale im częściej owe komplikacje uzewnętrzniamy, tym prościej się ich pozbyć, to
                stary kawał, i chwała językowi za możność wylania owych przykrych doznań, na
                forum, czy na papierze, czy w postaci wylewów wobec przyjaciół, kochanków,
                czasem obcych zupełnie ludzi... to chyba upraszcza proces radzenia sobie z
                własnymi przypadłościami, wiadomo, każdy je ma, każdemu przydarzają się i
                potknięcia, i kopniaki, i bóle, i rozpacze, i jałowe zastanowienia, powiedzieć
                o tym komuś czy nawet prosto w przestrzeń, i już lżej, już można pójść dalej
                bez balastu głupiutkich w gruncie rzeczy problemów...

                To trochę jest kwestia zgody na samego siebie,
                "musisz się poddać łagodnej przemocy
                nie ma ucieczki przed słabością
                drapieżcy mają miękkie pióra
                wiosła łagodnie młócą mgłę

                musisz się poddać ciemności olśnienia
                szumom głuchoty
                systematom snów
                kalectwu przeczuć

                zaufać oddaleniu które zbliża
                samotność jest najbardziej zażartym dialogiem
                (...)

                i wreszcie trzeba zgodzić się na siebie
                jak się godzimy wcześniej na zło świata
                cóż więcej mogę ci powiedzieć
                oprócz jednego szumiącego morza"

                a takie gadanie bardzo ułatwia, i dobrze, i dobrze, nikt tego nie musi czytać,
                a to jest jakaś droga do spokoju...

                Jesteś silna?
                • Gość: Aguś Re: do Aguś (do dear) IP: 10.2.5.* / *.Elektron.pl 24.10.01, 08:08
                  Gość portalu: dear napisał(a):

                  > Ale im częściej owe komplikacje uzewnętrzniamy, tym prościej się ich pozbyć, to
                  >
                  > stary kawał, i chwała językowi za możność wylania owych przykrych doznań, na
                  > forum, czy na papierze, czy w postaci wylewów wobec przyjaciół, kochanków,
                  > czasem obcych zupełnie ludzi... to chyba upraszcza proces radzenia sobie z
                  > własnymi przypadłościami, wiadomo, każdy je ma, każdemu przydarzają się i
                  > potknięcia, i kopniaki, i bóle, i rozpacze, i jałowe zastanowienia, powiedzieć
                  > o tym komuś czy nawet prosto w przestrzeń, i już lżej, już można pójść dalej
                  > bez balastu głupiutkich w gruncie rzeczy problemów...
                  >
                  > To trochę jest kwestia zgody na samego siebie,
                  > "musisz się poddać łagodnej przemocy
                  > nie ma ucieczki przed słabością
                  > drapieżcy mają miękkie pióra
                  > wiosła łagodnie młócą mgłę
                  >
                  > musisz się poddać ciemności olśnienia
                  > szumom głuchoty
                  > systematom snów
                  > kalectwu przeczuć
                  >
                  > zaufać oddaleniu które zbliża
                  > samotność jest najbardziej zażartym dialogiem
                  > (...)
                  >
                  > i wreszcie trzeba zgodzić się na siebie
                  > jak się godzimy wcześniej na zło świata
                  > cóż więcej mogę ci powiedzieć
                  > oprócz jednego szumiącego morza"
                  >
                  > a takie gadanie bardzo ułatwia, i dobrze, i dobrze, nikt tego nie musi czytać,
                  > a to jest jakaś droga do spokoju...
                  >
                  > Jesteś silna?





                  jestem bardzo silna i nikt nie wie skąd mi się to bierze, ale uwierz mi to jest
                  czasami okropna wada!
                  • Gość: dear Re: do Aguś (do dear) IP: 62.233.138.* 24.10.01, 08:25
                    Yyyy... (inteligentna odzywka)

                    Wada?...

                    Abstrahując od faktu, że ja zdaję sobie oczywiście z tego, iż parametr taki jak
                    siła może zostać wykorzystany w rozmaitych kierunkach, na rozmaite sposoby, i
                    on sam w sobie nie ma pozytywnego czy negatywnego wydźwięku...

                    ... ale mimo wszystko zastanawia mnie, jak siła może stać się wadą!... Oświeć,
                    please! :-)
                    • Gość: Aguś Re: do Aguś (do dear) IP: 10.2.5.* / *.Elektron.pl 24.10.01, 08:41
                      Tak jest w moim przekonaniu. Jak jesteś osobą silną to w pewnym momencie
                      okazuje się że nie potrzebujesz właściwie nikogo (do wysłuchiwania o
                      problemach), bo sama sobie radzisz ze swoim życiem. To Ty jesteś tą która
                      słucha wszystkich problemów i w pewnym momencie żyjesz życiem swoim i życiem
                      innych. Przed facetem nigdy nie zagrasz małej słabej kobietki bo Cię trafia na
                      samą myśl o tym, a poza tym faceci nie przepadają za silnymi kobietami. (Trochę
                      smętnie mi się dzisiaj pisze, ale to z powodu przeziębienia)To jest tak że
                      panuje powszechne przekonanie że podołasz wszystkiemu i tak pewnie jest, ale
                      czasami masz ochotę nie podołać, wylać mnóstwo łez posłuchać smutnej muzyki
                      wypić czerwone wino itd i wtulić się. Pokrętne to wszystko, może gorączka
                      przeze mnie przemawia.
                      • Gość: dear Re: do Aguś (do dear) IP: 62.233.138.* 24.10.01, 08:54
                        No, ale to sobie wtedy "nie podołujesz", wybuchasz płaczem, wypijasz czerwonego
                        wina, ile tylko masz ochotę, fakt, że przygląda się Ciebie publika z nieco
                        rozdziawionymi pyszczkami, ale cóż z tego.
                        Siła, Twoim zdaniem, jest jednobarwna? w ogóle uniemożliwia odbłyski słabości?
                        nie zgodziłabym się, takie nieczęste rozczulenie się nad sobą (a i niechaj
                        będzie, że przeziębieniem spowodowane, to też jakieś wyjaśnienie! :-)) nadaje
                        jeno pikanterii codziennej sile...
                        Słabi mężczyźni nie lubią silnych kobiet! Z wzajemnością zresztą, więc to w
                        ogóle nie jest argument :-)
                        A tak nawiasem mówiąc, do czorta, co przeziębiona osoba z gorączką robi na tzw.
                        nogach (tj. poza łóżkiem) o tej niemiłosiernej porze?! Aspiryny dwie paczki i
                        paść trza!
                        Nigdy sobie nie pozwalasz na rozczulanie się nad sobą, Silna Kobieto?
                        • Gość: Aguś Re: do Aguś (do dear) IP: 10.2.5.* / *.Elektron.pl 24.10.01, 09:19
                          łóżko jest moim marzeniem w tej chwili, ale niestety odpada. Ale zniknę na
                          moment ni rozpisując się zbytnio w tej chwili. Przyznam Ci tylko jeszcze rację
                          i buziaki od rozgorączkowanej z czerwonym nosem (a nie winem niestety) Aguś
                          • Gość: dear Re: do Aguś (do dear) IP: 62.233.138.* 24.10.01, 09:21
                            Za przyznanie racji wdzięczność wyrażam, a jak już wrócisz, zakatarzona istoto,
                            to mnie powiedz o tym rozczulaniu. I aspiryna, pamiętaj! :-)
        • mariposa koniec 23.10.01, 08:57
          ja wiem jak to sie skonczy: albo sie serwer zmeczy, albo my sie zmeczymy, kiedy
          ten watek bedzie sie rozwijal powyzej 5 min.

          szykuj sie wiec D.D. na inauguracje nowego watku! ja juz chlodze szampanskoje
          igriskoje (a niech tam na sylwestra bedze serwatka!)

          a tak BTW to moze pozbieramy swoje inicjaly, losowo je uporzadkujemy (mozna cos
          uporzadkowac losowo?!?!) a potem zrobimy z nich fraszke "Forum Gazetum" w
          ktorej kazdy wyraz bedzie zaczynal sie czyims inicjalem.
          a potem pojedziemy nad morze, ulozymy ja z muszelek i kamykow, zrobimy taka
          ludzka piramide i sfotografujemy ja (fraszke dop.red.) z lotu ptaka.

          a na wiosne mozemy wysadzic ja niecierpkiem na saskiej kepie.

          kurde, chyba mnie ponioslo... ;-(((

          nie wlewajcie mi tak, bo mi potem trudno nie odplynac ;-) a lubie babelki, oj
          lubie... choc do glowy uderzaja... oj uderzaja...
          • Gość: dear Re: koniec IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:38
            Do jasnej cholery!!!! To rób!!!!! Inicjuj!!!!!! Lodówkę to ma każdy, a i o
            szampanskoje nietrudno, zatem chłodzeniem wszyscy się zająć mogą we własnym
            zakresie!!!!!!!! Natomiast wdrażaniem Twych bąbelkowato zachwycających pomysłów
            nie każdy, niestety! Miej litość! Miast owymi pomysłami jako tą czerwoną
            płachtą przed nosami nam machać, miłosierdzie okaż i zaserwuj nam choć jedną z
            tych przecudności! (ja jestem naprawdę tylko jedna....)

            W zamrażalniku dużą ilość whisky na lepsze czasy przechowując, kłaniam się w
            pas, grzywką dywanik zamiatając, i daję nura w radosne oczekiwanie! Całus :-)))
          • Gość: Malwina Re: kropka IP: *.abo.wanadoo.fr 23.10.01, 09:46
            ....to lubie :-)
            • Gość: dear Re: kropka IP: 62.233.138.* 23.10.01, 10:10
              ... ale że o co się rozchodzi? :-)
              • Gość: Malwina Re: kropka IP: *.abo.wanadoo.fr 23.10.01, 11:40
                ale ze rozchodzi sie o to, droga Droga, ze sama przyjemnosc czytac ten watek, az slonce wyszlo :-)
                • seboc Re: kropka 23.10.01, 11:43
                  Mi też trzeba Słońca.
                  Takiego, co by przyszło i zostało już na zawsze.
                  I niech nie mówi, że będzie zawsze, tylko niech będzie - po prostu.
                  • Gość: mariposa slonca na Drodze zycze IP: 195.94.213.* 23.10.01, 12:41

                    wszystkim. z serca calego jak slonce wielkiego.
                    • Gość: dear Re: slonca na Drodze zycze, do mariposy IP: 62.233.138.* 24.10.01, 01:16
                      Nawet i dajesz................ :-)))
                    • Gość: dear do mariposy IP: 62.233.138.* 25.10.01, 13:08
                      Pani! Kiedyś, dawno temu, dostałam maila od nieznanej mi osoby o takiej
                      treści "Czy wiesz, ile jest rowków na płycie gramofonowej?"

                      Bym straszną miała ochotę Ciebie wysłać maila z takim pytaniem. A tymczasem to
                      mogę jedynie posiedzieć i poczekać, aż zajrzysz kiedy do tego wątku, i może
                      zechcesz mi odpowiedzieć. To był taki nietypowy rodzaj prośby. Pozdrowienia!
                • Gość: dear do Malwiny IP: 62.233.138.* 25.10.01, 13:05
                  Halo! Jak zdrówko?
    • orange Re: Skąd się tu wziąłeś? 23.10.01, 09:55

      Ponieważ przez chwilę miałem pragnienie by coś dopisać, później gdzieś
      złośliwie skomentować, dopowiedzieć, a teraz nie wiem. Znikąd.
      • Gość: dear Re: Skąd się tu wziąłeś? IP: 62.233.138.* 23.10.01, 10:04
        I to tak ze wszystkim masz? Impulsy, impulsy i impulsy forever?...
        • orange Re: Skąd się tu wziąłeś? 23.10.01, 10:27

          Przypadki uwarunkowane.
          • Gość: dear Re: Skąd się tu wziąłeś? IP: 62.233.138.* 24.10.01, 00:39
            Albo uwarunkowania przypadkowe, retoryka, nic więcej.

            Sterowane te przypadki? Kontrolowane? obserwowane? (przez Ciebie, rzecz jasna)
            • orange Re: Skąd się tu wziąłeś? 24.10.01, 07:04

              Ależ. To nie to pytanie. Droga Pani, nie trzymajmy się tak ściśle konwencji.
              • Gość: dear Re: Skąd się tu wziąłeś? IP: 62.233.138.* 24.10.01, 07:13
                Okay. Zatem zadaję to drugie pytanie, to właściwe.
                • orange Re: Skąd się tu wziąłeś? 24.10.01, 07:58

                  Czy ta odpowiedź była tą właściwą?
                  • Gość: dear Re: Skąd się tu wziąłeś? IP: 62.233.138.* 24.10.01, 08:22
                    Ta, czyli która?
                    • Gość: orange Re: Skąd się tu wziąłeś? IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.01, 08:40

                      A myślałem że będzie tak jasna...

                      Mimo tego wszystkiego miło mi z Tobą pisać.
                      • Gość: dear Re: Skąd się tu wziąłeś? IP: 62.233.138.* 24.10.01, 08:47
                        Mnie również. Lubię sytuacje, w których miast parać się z odpowiedzialnością za
                        własną konwencję mogę leniwie przystosować się do czyjejś.

                        Przystosowuję się.
                        • Gość: orange Męczą mnie powtarzające się tytuły. IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.01, 09:29

                          Lepiej nie. Możesz stać się bezwolną, a nie przystosowaną, nawiasem mówiąc nie
                          ma do czego.
                          Któż wtedy zada za nas pytania?
                          Kto zostawi je bez odpowiedzi?

                          (zgodnie z konwencją odpowiedź nie jest konieczna, ale pożądana, będzie miło
                          kiedyś przeczytać stwierdzenie lub pytanie oderwane od odpowiedzi, choć w
                          gruncie rzeczy zaprzecza to niekonieczności dostosowania - dobrze się zastanów)

                          • Gość: dear Mnie też, ale nie aż tak bardzo, by się przejąć IP: 62.233.138.* 25.10.01, 13:10
                            No to odpowiem i nie odpowiem, i też będzie dobrze. I niedobrze.

                            Lubisz lody?
                            • Gość: orange tak bardzo IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.01, 08:48

                              ...jeść lody z kimś ulubionym.
                              Tak.
    • realita Re: Skąd się tu bierzecie? 23.10.01, 21:35
      Wybaczcie wielcy pretensjonalni poeci, nie mogłam się oprzeć.
      Czytając ten wątek, z początku z pewną przyjemnością ale już po kilku postach
      zaczynam mieć swoistą klaustrofobię,
      A jest to forum poniekąd psychologiczne,
      Powiedzcie mi zatem kochani psycholodzy: czy to ze mną coś jest nie tak?
      I jak nazwać ten stan umysłu, który się ma snując wątek po kilkanaście godzin
      dziennie: w piątek, sobotę ..... i dziś, zwykły dzień pracy/nauki/studiów?
      Co czujesz o pierwszej w nocy dear Dear? Bez urazy, czytałam w swoim życiu
      bardziej grafomańskie teksty,
      Pozdrowienia
      • Gość: renka Re: duszno IP: *.sympatico.ca 23.10.01, 22:14
        Stan klaustrofobiczny, to jest to , o czym myslalam od samego poczatku tego
        watku.Taka duchota duchowa. Az gesto od szpileczek i doprawdy mozna sie udusic
        i zadlawic.
      • kreska12 Re: Skąd się tu bierzecie? - A cholera wie. 23.10.01, 22:26
        realita napisał(a):

        > Wybaczcie wielcy pretensjonalni poeci, nie mogłam się oprzeć.
        Nieładnie tak ubliżać bez zważenia racji, Szanowna Koleżanko Realito. (Nick masz
        zupełnie niepretensjonalny, tak na marginesie.)

        > Czytając ten wątek, z początku z pewną przyjemnością ale już po kilku postach
        > zaczynam mieć swoistą klaustrofobię,
        Pod nieobecność dear, zapytam ja:
        - W czym się czujesz "swoiście" zamknięta? Możesz opisać ten stan? Dlaczego
        przecztałaś więcej niż kilka postów?

        > A jest to forum poniekąd psychologiczne,
        > Powiedzcie mi zatem kochani psycholodzy: czy to ze mną coś jest nie tak?
        Obawiam się, że nawet "poniekąd" jest na wyrost.
        Co nie znaczy, że "coś jest nie tak". Za mało danych mam na Twój temat, żeby
        cokolwiek sugerować. Brak definicji "czegoś_nie_tak".

        > I jak nazwać ten stan umysłu, który się ma snując wątek po kilkanaście godzin
        > dziennie: w piątek, sobotę ..... i dziś, zwykły dzień pracy/nauki/studiów?
        No widzisz, juz załapałaś... styl pisania zharmonizowany z resztą towarzystwa,
        prawie niczym się nie wyróżniający ;-)))

        > Co czujesz o pierwszej w nocy dear Dear? Bez urazy, czytałam w swoim życiu
        > bardziej grafomańskie teksty,
        A na to już dear odpowie sama.
        Moje pytanie:
        - Czy masz na mysli jakies konkretne "bardziej grafomańskie teksty", czy tak w
        ogóle? Może podasz przykłady, tak dla uchwycenia twoich realistycznych wymagań?

        Realito - masz sporo racji, ja tez nie uważam tego wątku za dzieło literackie i
        też zastanowiło mnie spore pochłanianie czasu przez tę materię.
        Ale:
        dla porównania - otwórz dowolne forum, kilka dowolnych wątków, a szybko zauwazysz
        jak niewiele niegrafomańskich tekstów można spotkać. Wiele prymitywnych,
        prostackich, byle jakich. Są i chlubne wyjątki. Np. szczerze godny polecenia pod
        względem literackim jest pierwszy post (dalej nie wiem, nie przeczytałam jeszcze)
        pod następującym adresem:

        KATALOG FORUM > PRACA > DILBERTOZA
        • Pan Zbyszek i poczatki kapitalizmu adres: *.waw.ppp.coolnet.pl
        Gość portalu: Szczur B 26-09-2001 08:01

        Mogę rozwinąć tę mini recenzję, ale po przeczytaniu dalszego ciągu Pana Zbyszka.

        Co do motywacji ("nie mogłam się oprzeć") - to szanowna realito, napisz coś, co
        pozwoli nam tu obecnym otrząsnąć się z jałowości grafomańskiego ględzenia.
        Pewną rację masz (nawet mi chodziło po głowie napisanie podobnego spiczu, Dear,
        czy to nie Ty to machnęłaś?, tak między nami, nikomu nie powiem...;)), ale pokaż
        nam inne miejsce na Forum, gdzie autorzy tak się starają.
        Ten wątek jest wciągający i ma swój nastrój.
        Gratuluję dołączenia, <<zostań z nami, naprawdę warto>>.

        > Pozdrowienia
        Pozdrowienia
        Kreska

      • Gość: kwieto Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.ipartners.pl 23.10.01, 22:28
        My po prostu sobie rozmawiamy. A ze Dear rozmawia z kilkoma osobami na raz... nie moja
        rzecz wcinac sie w inne rozmowy, moge podpatrzec, ale nie musze. Moge sobie
        porozmawiac przez e-mail, wlasciwie na jedno wyjdzie. Ale poniewaz rozmowa rozpoczela sie
        tutaj - nie widze powodu, dla ktorego mialbym sie z nia zaczac ukrywac.

        Ina czej odbierasz watek czytajac jednym ciagiem ilestam postow, a inaczej kiedy ty wysylasz
        wiadomosc, czekasz na odpowiedz, znowu odpowiadasz...

        Wplatanie w to grafomanii nie ma nic do rzeczy.
        • Gość: renka Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.sympatico.ca 23.10.01, 23:22
          Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze kreska, dear i pare tam jeszcze innych
          uzaleznionych od CUDZYCH mysli indywiduow, moze nawet mediow manewruja
          ludzkimi uczuciami, majac niezla "RADOCHE", ktora zakropia wkrotce pewnie
          FINLANDIA ZURAWINOWA.
          • kreska12 Re: Skąd się tu bierzecie? 23.10.01, 23:45
            Gość portalu: renka napisał(a):

            > Nie moge sie oprzec wrazeniu,
            Renko, radzę Ci - oprzyj sie temu durnemu wrażeniu.
            Możesz bardzo łatwo zrobić komuś krzywdę.
            Co Cie ugryzło? Byłas taka przyjemna osobą.
            Kreska


            ze kreska, dear i pare tam jeszcze innych
            > uzaleznionych od CUDZYCH mysli indywiduow, moze nawet mediow manewruja
            > ludzkimi uczuciami, majac niezla "RADOCHE", ktora zakropia wkrotce pewnie
            > FINLANDIA ZURAWINOWA.

          • Gość: kwieto Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.ipartners.pl 24.10.01, 00:24
            hmmm... zapewne wszystkie te osoby sa zarazem masonami i cyklistami....

            Zdaje sie, ze to z Amerykansko-Kanadyjskie powiedzenie, ktore przywedrowalo do nas:
            "Live and let live". Moze warto sie zastosowac?
            Jesli Ci nie odpowiada formula watku - przeciez nikt Cie nie zmusza do uczestniczenia w tej
            zabawie. Wszyscy ktorzy zabieraja glos licza sie z tego konsekwerncjami. I jesli im to
            odpowiada, to jest ich problem, ich sprawa.
            Ten watek nie ma na celu radzic. Jego celem jest rozmowa. Ze czasem dziwna? To ma byc
            problem? Chcesz aby wszystko podazalo wyswiechtanymi trasami, wydeptanymi na beton
            sciezkami?
            Czego sie wlasciwie boisz?
          • fnoll och, renka, jakie to ma znaczenie? :-) 24.10.01, 00:36
            Gość portalu: renka napisał(a):

            > Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze kreska, dear i pare tam jeszcze innych
            > uzaleznionych od CUDZYCH mysli indywiduow, moze nawet mediow manewruja
            > ludzkimi uczuciami, majac niezla "RADOCHE", ktora zakropia wkrotce pewnie
            > FINLANDIA ZURAWINOWA.

            no i co z tego? jak bedziesz zatapiala sie w takich niezdrowych domyslach, to nie
            bedzie ci od tego lepiej, a nikogo tez tym nie zmienisz - wiec po co?

            jesli ktos brzydko sie bawi czyjas bezposrednioscia - to on ma problem, i , byc
            moze, czuje sie nawet w gruncie rzeczy samotny - bo udajemy zwykle z leku przed
            otwartym spotkaniem sie z druga osoba

            badz dobrych mysli :-)

            pzdr!
      • fnoll do reality - pochwała grafomani 24.10.01, 00:29
        realita napisał(a):

        > Wybaczcie wielcy pretensjonalni poeci, nie mogłam się oprzeć.

        to też do mnie? dzieeeeeki za docenienie :-))))))))))))

        > Powiedzcie mi zatem kochani psycholodzy: czy to ze mną coś jest nie tak?

        psycholog nie wróżka - wartość predykcyjna jednego postu jest zbliżona do fusów

        > czytałam w swoim życiu
        > bardziej grafomańskie teksty,

        grafomania jest w porzo - jesli nikt nie zmusza cię do jej konsumpcji!

        grafomania - to taka głęboko ludzka przypadłość - nauczywszy się pisać, aż żal
        marnować tę umiejętność li tylko na wypełnianie PITów! słowa, słówka, słóweczka,
        pychota! a niektórzy są zbyt aktywni, by zadowolić się tylko wypełnianiem
        krzyżówek, i układają wzory ze słów sami, jak chcą

        i w tych wzorach zawsze coś się odbije!

        pzdr!

        fnoll (wielki)
      • Gość: dear To i ja coś powiem do reality... IP: 62.233.138.* 24.10.01, 01:01
        ... wszyscy to wszyscy, babcia też...

        Pani! Jak się nie podoba, to nie czytajta! Jak się podoba, to czytajta, i
        biadolenie zostawta sobie! Jak mata konstruktywnych słów krytycznych parę,
        czujta się zaproszona - ale konstruktywne, dla informacji, to takie, które od
        bezmyślnego krytykanctwa ("mnie się nie podoba! a fuj! a be!") są odległe...

        A jak chceta pogadać, to powiedzta, a będzie z Wami pogadane! A jak nie chceta,
        to czepta sie tramwaja!

        Co czuje dear o pierwszej w nocy? W tej chwili niechęć do pracy, która piętrzy
        się przed nią w ilości nieprzyzwoitej, jak również przyjemność ze stukania w
        klawisze i otrzymywania odzewów od ludzi, co dear się podobają i co ich dear
        uważa za fajne. Dear sądzi, iż realita owej informacji do niczego nie
        potrzebuje. Pytanie, however, jest pytanie, to i jest odpowiedź. A jeśli
        pytania są retoryczne, to niechaj je realita kieruje w przestrzeń, nie do dear,
        bo dear przestrzega reguł konwersacyjnych i odpowiada.

        A co czuje realita o pierwszej w nocy? hehe.....
        • Gość: Z Re: To i ja coś powiem znów IP: *.radio.com.pl 24.10.01, 14:04
          Minęły sekundy swietlne od moich ostatnich wizji...
          Reality show się Wam nie podoba?
          Najgorsze wśród takich osób, jest to ,że się pojawią naśmiecą, a potem nawet
          nie czytają odpowiedzi, a jeśli nawet, to odwagi wystarczyło tylko na pierwszy
          atak...
          I co będzie z tymi bąbelkami?
          • dupajasiu Re: To i ja coś powiem znów 24.10.01, 20:12
            Dupajasiu, jasiudupa, dupajasiu, jasiudupa.....................
          • realita Re: To i ja coś powiem znów 24.10.01, 20:19
            Och, nie bądźcie zbyt surowi, moje milczenie nie wynika z braku odwagi ale z
            bardzo prozaicznej przyczyny, otóż w pracy nie mogę sobie pozwolić na aktywny
            udział w forum (za bardzo wciąga) a czas po pracy mam też dokładnie
            zaprogramowany, mogę więc wam tylko kibicować, włączając się jedynie wieczorami.
            Pomimo moich zastrzeżań mogę potwirdzić, że ten wątek w porównaniu z innymi, to
            prawdziwa kraina łagodności, za co ci droga Dear chwała.
            Dodam nawet, że pomimo pierwszych odruchów duszności i zawrotów głowy od
            roztrząsania w ślad za wami mało istotnych spraw w sposób zbyt dla mnie zawiły
            i pretensjonalny, przeczytałam wybiórczo kilka kolejnych postów, w których
            odkrywacie nieco ze swojej osobowości.
            Osobiście preferuję styl opisujący poczynania pana Zbyszka (dzięki ci Kresko za
            wskazanie), bo sama mam umysł raczej ścisły. Moje doświadczenia z twórczością
            literacką polegają na tworzeniu całkowicie autorskich dzieł pod wspólną
            nazwą "Sprawozdanie z pracy badawczej", wyobrażacie sobie ile tu miejsca na
            wyczyny grafomańskie! Jednak zawsze obowiązuje zasada aby w poszanowaniu czasu
            klienta pisać tylko to, co mu będzie przydatne: minimum słów maksimum treści.
            Nie mam zatem kwalifikacji do recenzowania dzieł literackich w szerszym od
            sprawozdań zakresie, postrzegam je jedynie jako "przeciętny odbiorca". Zabawa
            słówkami nawet mi sie podoba, powiedziałabym nawet że wymaga też w jakimś
            sensie umysłu ścisłego. I z tego punktu widzenia wypowiedzi Dear wydały mi się
            sztucznie udziwnione i pretensjonalne, zastanawiałam się się kto dziś jeszcze
            posługuje się takim językiem i w jakim celu?
            Ale muszę przyznać, że każdy ma prawo do własnego stylu i snucia swego wątku do
            woli.
            Swojego nie stworzę z braku możliwości czasowych ale będę wam kibicować,
            włączając się od czasu do czasu, gdy kogoś poniesie w stopniu przekraczającym
            mozliwości mojego ścisłego umysłu. O pozwolenie nie pytam, dlaczego miałabym
            prosić, wszak to wolna cyberprzestrzeń...
            A naturę mam nieco figlarną ale bynajmniej nie złośliwą.
            Całusy dla wszystkich, zwłaszcza tych którzy mnie zachęcali do pozostania!
            • dupajasiu Re: To i ja coś powiem znów 24.10.01, 21:30
              (bardzo lagodnie - jakby glosem z "krainy lagodnosci") - dupajasiu, jasiudupa,dupajasiu, jasiudupa,
              dupajasiu.............

              - prawda, ze bardzo lagodnie?
              • Gość: Kreska Re: To i ja - nie trzeba było się aż tak fatygować IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 24.10.01, 22:47
              • Gość: dear Re: To i ja coś powiem znów IP: 62.233.138.* 25.10.01, 11:22
                Alf mówi: kheeeeeee!!!!

                Formuła wątku mówi: do dupajasiu: a dlaczego i czy chciałbyś o tym porozmawiać
                i dlaczego

                Kot dear mówi: miau!

                Inna formuła wątku mówi: jasiudupajasiudupajasiudupajasiudupa

                Panowie zza ściany od pięciu godzin mówią: łubudu jeb, łubudu jeb, łubudu jeb

                Kraina łagodności echem mówi: upa.... upa.... upa...

                Jeszcze inna formuła wątku mówi: muszę sobie pojechać i zaraz wrócę, co ty na
                to, jasiudupa?

                Korporacja taksówkowa mówi: proszę panią, taksówka przyjechała po panią!

                dear mówi: lubię cię, dupajasiu!

                END OF PART I
              • realita Re: To i ja coś ci powiem ty brzydki 25.10.01, 21:26
                Dzięki ci bardzo. Teraz to Dear nawet nie spojrzy w moją stronę.
                Przy okazji: czy zrobiłeś juz sobie to badanie na wąglika? Jaki wynik?
                • dupajasiu Re: To i ja coś ci powiem ty brzydki 25.10.01, 22:06
                  (uspokajajaco do Reality) - dupajasiu, jasiudupa, dupajasiu, jasiudupa........... no widzisz - juz lepiej!

                  (do siebie - przekonywyjaco) - wynik mam sredni.
                  • realita Re: To i ja coś ci powiem ty brzydki 25.10.01, 22:26
                    Uspokoiłeś mnie przed ewentualną infekcją a to oznacza, że może sobie jeszcze
                    pogadamy, ale nie teraz, bo właśnie lecę na wątki Dilbertowe (rewelacja), gdzie
                    mam jeszcze sporo zaległości a jutro wstaję o piątej rano aby stawić się jak
                    zwykle jako wyrobnik w mojej ulubionej firmie.
    • Gość: natalia Re: fajowo-polsko IP: *.bluewin.ch 30.10.01, 18:34
      a ja tesknie za Polska i czytam codziennie rozne bzdurska na tym forum
      bo tu tak....... fajowo-polsko.......
    • Gość: Rybka Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.dtu.pl 22.11.01, 10:46
      moja siostra z miłości, a ja z przypadku
    • Gość: jasna Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.03.02, 16:23
      skad? z reala ;-)
    • miriam6 Re: Skąd się tu bierzecie? 23.03.02, 23:29
      Witam.Ja zaglądam tu od bardzo niedwna jak sami widzicie.Zajrzałam za namową
      przyjaciółki, która Was bardzo lubi i ceni.A zajrzałam w chwili, gdy
      potrzebowałam wygadać się przed kimś kto mnie nie zna.Powiedzieć co myślę , ale
      od razu się schować.Ale po tych paru dniach podczytywania, i czasem tylko
      jakiejś mojej odpowiedzi, mogę powiedzieć , że to przyjemność tu
      bywać.Jesteście w większości , nie wiem jak to powiedzieć, po prostu bardzo
      ciepli i bardzo, bardzo na poziomie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka