anuska22
06.05.06, 17:48
Mam do Was jedno pytanie, odpowiedźcie proszę najlepiej według własnego
doświadczenia, albo z obserwacji.Czy istnieje miłość, taka prawdziwna, na
długie lata? .Czy miłość w ogóle nie istnieje? a jest za to zauroczenie,
pożądanie które prędzej czy później wygasa, bądź po prostu przyjaźń? mam
straszny mętlik w głowie.Zawsze wierzyłam w miłość i czekałam cierpliwie,
bardzo cierpliwie, aż w końcu się doczekałam.Byłam bardzo szczęśliwa, dawałam
szczęście, dostawałam je.A teraz z naszej miłości nic już nie zostało, nic!
Więc może to nie była prawdziwa miłość, ale ja czułam że jest wielka i
najprawdziwsza.Wątpię już we wszystko.Obserwuję też rodzinę i znajomych i tam
też pesymistycznie.10-letnie związki w ciągu paru miesięcy sie
rozpadają.Mężczyzna bardzo kochający swą żonę przez wiele lat nagle ją
zostawia z trójką dzieci i odchodzi do innej.Czyli nie było nigdy miłości?Albo
po 20 latach szczęsliwego( nie tylko z pozoru) małżeństwa, mąż mówi żonie, że
tak naprawdę nigdy jej nie kochał.Nie wyobrażam sobie nawet jak to musi
boleć!Kolejny przykład-chłopak po paru latach związku odchodzi, a na słowa
kocham cię usłyszane z ust kobiety wybucha śmiechem.Wiem, że nie wszystkie
związki się rozpadają, ale ta miłość chyba naprawdę nie istnieje :( skąd więc
czerpać siłę do życia?(drugie pytanie), ale chyba juz retoryczne!pozdrawiam
serdecznie.