Dodaj do ulubionych

myśli które same przychodzą których nie akceptuję

12.05.06, 08:44
czuję się winna że mi czasem przychodzą do głowy
wyłazi z nich ktoś kto ponad uczucia, przywiązanie, Dobro ceni własną wygodę
a może poprostu nie może się doczekać kiedy się to co jeszcze trwa całkowicie
zawali
boję się jej mieć bo często wywołują wilka z lasu
Obserwuj wątek
    • znowuzagubiona Re: myśli które same przychodzą których nie akcep 12.05.06, 09:08
      Nie bój się swoich myśli,
      tylko przyjrzyj sie im
      i zdiagnozuj ich przyczynę.
      Jak rozprawisz się z przyczyną.
      nauczysz się, że Twoje mysli to Twoje dzieło
      i zrozumiesz, ze masz na nie wpływ.
      Daj sobie też prawo do Twoich myśli
      i swojego życia.
    • illiterate Re: myśli które same przychodzą których nie akcep 12.05.06, 12:18
      Sama napisalas, ze to sa mysli - czyli nie 'rzeczywistosc'.
      Przychodzaca mysl nazwij 'mysla'; warto to powtarzac, bo natretne mysli czesto
      powoduja, ze zaczynamy je uwazac za rzeczywistosc, za cos zewnetrznego i
      niezaleznego od nas - a w dodatku pewnego na 100%.

      No i - pod taka mysla czai sie niepokoj, pod nim - najczesciej - lęk. Zamiast
      prob zapomnienia o nim, moze sprobuj sie mu przyjzec?
    • mskaiq Re: myśli które same przychodzą których nie akcep 12.05.06, 12:53
      Mysli kreuje podswiadomosc, mozna je ignorowac wtedy nigdy nie stana sie
      Twoimi. Jesli Twoja swiadomosc je zaakceptuje wtedy sa Twoje, moga przynosc
      strach, smutek, radosc.
      Mysle ze sztuka polega na tym aby wybierac tylko te mysli ktore pzynosza
      radosc, poczucie bezpieczenstwa i unikac tych ktore przynosza niepokoj, smutek
      i beznadziejnosc.
      • illiterate Re: myśli które same przychodzą których nie akcep 12.05.06, 14:44
        A podswiadomosc nie jest czescia jakkolwiek zdefiniowanego 'Ciebie'?
        To, ze Ty sie wypierasz swojego Cienia i tego wszystkiego, co nieswiadome, nie
        oznacza, ze powinni to zrobic inni.
        • znowuzagubiona Re: myśli które same przychodzą których nie akcep 12.05.06, 19:36
          Popieram!
          Upychanie niechcianych mysli,
          to rozwiązanie " na krótką mete"
          i ciągłe życie w leku ,jak na "bombie
          z opóźnionym zapłonem",która predzej
          czy później wybuchnie z zdwojoną siłą.
    • solaris_38 wilki 12.05.06, 19:38


      to sa twoje wilki
      kochaj je
      poznaj je

      daj im to czewgo pragna

      wilki nie sa złe

      sa piękne
    • mskaiq Re: myśli które same przychodzą których nie akcep 13.05.06, 06:29
      Mysle ze nie sposob upchac niechcianych mysli, one wracaja tak dlugo jak dlugo
      rania nas, jak dlugo nasza swiadomosc je akceptuje.
      Czy rozwiazaniem jest ciagle myslec o tym co przynosi nam cierpienie, co jest
      przeciwko nam.
      Znam wiele osob ktore wspoczuja ludziom ktorzy stracili bliskich albo stracili
      wszystko czego dorobili sie w zyciu, lub sa chorzy.
      Nieustannie mysla o tych ludziach, przezywaja ich cierpienia, czesto nie mniej
      niz te osoby ktore rzeczywiscie ucierpialy.
      Ja nie akceptuje takich mysli, potrafia przyniesc zly nastroj, poczucie
      beznadziejnosci, nie pomagaja tym co ucierpieli, a mi przynosza niepokoj
      zaprzeczenie sensu zycia.
      Dla mnie lepiej jest pomoc jesli jest to mozliwe, niz akceptowac negatywizm.
      • illiterate Re: myśli które same przychodzą których nie akcep 13.05.06, 14:55
        Przerazliwie mylisz pojecia.
        Jedna rzecza jest zapraszanie i pielegnowanie pesymizmu, rozpatrywanie czarnych
        scenariuszy w kazdej sytuacji. Druga - wypieranie sie, 'zapominanie' i
        zamiatanie pod dywan tego, co nas dreczy.

        W obu przypadkach jednak nalezaloby sie przyjzec temu, co stoi za zamilowaniem
        do czarnej wizji swiata i co powoduje, ze chcemy, aby pewne uczucia/postawy/etc
        w nas nie istnialy. Podejrzewam, ze w obu przypadkach przyczyny moga byc te
        same.

        Nic gorszego nie ma jednak od debilnego hurraoptymizmu, zanoszenia sie
        smiechem, kiedy dreczy rozpacz i odpowiadania (sobie i innym), ze 'u mnie w
        porzadku' podczas kiedy czujesz sie samotny, niekochany i niepotrzebny a w
        dodatku - bo ja wiem - uwazasz ze jestes egoista, chamem i idiota i ze wszyskto
        popsules. Znam takich, ktorzy tego typu uczuc i mysli jak piszesz 'u siebie nie
        akceptowali'. To jest latwe: wystarczy regularnie pamietac o polykaniu
        przepisanych przez lekarza pigulek albo mantrowac 'jest ok, jest ok, jest
        superultraswietnie'. Tyle, ze to nie poprawia ich zycia - przeciwnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka