14.05.06, 22:42
Trzymanie w ryzach swojego nadapetytu i próba kontroli nad opychaniem się
trwa,albo lepiej- nie ma jej wcale..To jest po prostu żenujące,nie chcę się
użalać i pisać, jak mi z tym żle,jak bardzo chcę się zmienić i jak jeszcze
bardziej nic z tego nie wychodzi :( Z każdym dniem wpadam w coraz głębsze dno.
Dziś byłyśmy z przyjaciółkami na żużlu, w połowie drogi złapał nas deszcz i
oczywiście mecz opóżnił się nieco z powodu niesprzyjącej aury.Jednak nie
chciało się nam czekać i moknąć toteż ruszyłyśmy z powrotem. Może i nie miało
to sensu,w każdym razie ja chciałam się tylko przejść,chodzić żeby poczuć się
lżej po wcześniejszym napadzie, pozbyć się tych cholernych kalorii, jedzenia
obciążającego mój obolały żołądek..
Było wesoło,sympatycznie, śmiałyśmy się do rozpuku..
Po póżnym powrocie oczywiście znów się objadłam no bo przecież nie pójdę spać
"głodna" ..Jestem beznadziejna, bezradna i taka strasznie zagubiona w tym
wszystkim. Nie wiem do kogo się zwrócić, boję się tego ,że wrócę do swojej
poprzedniej wagi,że będę brzydka, gruba ,nieciekawa,że będę myslec juz tylko o
jedzeniu,że się od tego nie uwolnię..Ale najbardziej boję się przyszłości, teg
oco przyniesie jutro,że znowu będzie to porażka . Wiem,że moje szczęście
zależy ode mnie,ale dopóki nie znajdę przyczyny mojego postępowania ,bedzie
coraz gorzej..będę coraz bardziej zła,sflustrowana,smutna..To tak łatwo
powiedzieć: idz do psychologa,ale jakoś nie wyobrażam sobie tej wizyty,chyba
nie mam w sobie dość odwagi,siły..
Nie wiem jak się zmienić...
Obserwuj wątek
    • negritha Re: Destroyer 15.05.06, 07:43
      Jak sie zmienić?
      Jest tylko jeden sposób, niezależnie od tego czy skorzystasz z pomocy psychologa
      czy też nie (choć jak skorzystasz to będzie Ci łatwiej):
      Polub siebie, zaakceptuj osobę, którą jesteś. Zrozum,że jesteś wspaniała i
      niepowtarzalna, że stać Cię na wiele i że możesz osiągnąć jeszcze bardzo wiele i
      być szczęśliwa. Życie może być jeszcze piękne. Możesz jeszcze wstawać rano i
      uśmiechać się na myśl o nadchodzącym dniu. Co Cię nie zabije to Cie wzmocni,
      potraktuj więc swoje niemiłe doświadczenia z ED jako coś, co da Ci siłe. I tak
      samo traktuj w życiu codziennym. To nieprawda że problemy życia codziennego Cię
      przerastają i musisz od nich uciekać. Człowiek nawet nie wie ile ma w sobie siły
      i jaki ma potencjał do rozwiązywania problemów. Uwierz więc wkońcu w ten
      potencjał i w swoją wartość. Mów sobie: jestem super i nic mi tego nie odbierze!
      Wyrzuć raz na zawsze ze swojego słownika słowa: beznad$ziejna, nieciekawa,
      gruba, brzydka i bezradna. Nigdy nie myśl o sobie w ten sposób, niezależnie od
      tego jak sie zachowasz, czy ile tam zjesz. Puść po napadzie wszystko w
      niepamięć, potem pomyśl o swoich zaletach i zajmij się czymś co lubisz.
      Naprawde, z czasem uwierzysz że jesteś fajna. Masz przecież przyjaciółki, więc
      na pewno tak jest. A nawet jakbyś nie miała to wtedy myśl sobie że świat się
      jeszcze po prostu na Tobie nie poznał ;-P
      Bądź przygotowana na to, że mimo że Twoja samoocena wzrośnie, napady jedzenia
      będą się nadal zdarzać. Ale z czasem wszystko sie uspokoi i znormalnieje a Ty
      będziesz myśleć o tym czasie jak o doświadczeniu, które Cię wzmocniło.
      pozdrawiam i trzymaj sie!
    • xitax Re: Destroyer 15.05.06, 08:37
      Czesc ashley
      byc moze czytajac, ze masz polubic siebie, zaakceptowac porazki itp. zupelnie
      nie wiesz, jak do tego technicznie podejsc, jak to zrobic. Tez mialam taki
      problem, szczerze mowiac do dzis nie do konca jestem przekonana o swojej
      wartosci, ale problemy z jedzeniem jakby przycichly: czasem jem za duzo, ale nie
      mysle juz w kategoriach: "o nie, mialam nic nie jesc, a zjadlam kanapke, to
      teraz wszystko stracone, i tak bede gruba, wiec po co mam teraz przestac jesc"itp.
      Wiesz po prostu za ktoryms razem do mnie dotarlo, ze moze nie jestem piekna,
      najbardziej wyjatkowa na swiecie, moze nie jestem ekstrasympatyczna, ale to
      jestem JA. Nie mam innego ciala, osobowosci i zycia do dyspozycji. To ja jestem,
      nie moge byc przeciwko sobie i robic sobie samej krzywdy.
      Super, ze poszlas na ten zuzel z kolezanka: zapisz to na konto sukcesow dnia!
      Kazde wyjscie,samej czy z kims, to krok do przodu. Kazde zajecie inne niz
      jedzenie samotnie w domu to krok w dobra strone. Ja sobie kiedys wymyslilam 10
      rzeczy, ktore mozna robic zamiast jedzenia, planowalam je na kazdy dzien i
      robilam, niezaleznie od tego, czy do tego byl napad czy nie. bylo to chodzenie
      do kina, odnawianie znajomosci z zapomnianymi ludzmi, przejechanie na rowerku
      dookola osiedla (dla przyjemnosci), zrobienie sesji zdjeciowej mojemu psu,
      odwiedzenie Babci i inne proste rzeczy. Mozesz tego sprobowac, mnie troszke pomoglo.
      Trzymaj sie i dawaj znac, jak Ci idzie. Wiosenne usciski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka