Dodaj do ulubionych

pytanie do Naturelli

07.01.03, 11:29
Witaj!
Mam do Ciebie pytanie, związane z Twoimi doświadczeniami:
Czy jak zaczynałaś romans, to wiedziałaś, że on się rozwiedzie? czy tez
decyzję o odejściu od zony podjąl on będąc już zaangażowanym w romans z Tobą?
Pytam, bo chyba jestem na początku jakiejś drogi...
Kia
Obserwuj wątek
    • naturella Re: pytanie do Naturelli 07.01.03, 12:05
      Hej! W momencie, gdy się poznaliśmy wiedziałam, że jest w trakcie sprawy
      rozwodowej. Sprawa trwała już pół roku. Decyzję o rozwodzie podjęli z powodów
      związanych tylko z nimi i ich nieudanym małżeństwem, nie było w tamtym momencie
      żadnych osób trzecich. Widziałam pozew, widziałam daty i w momencie, kiedy
      zdecydowałam się z nim związać miałam stuprocentową pewność, że on chce od żony
      odejść, pozew został złożony bez orzekania o winie. Poza tym do momentu naszego
      poznania odbyły się już dwie sprawy rozwodowe. Chyba nie zdecydowałabym się na
      związek z facetem, który jest w normalnym związku i który tylko "oszalał" z
      miłości do mnie. O ich małżeństwie wiedziałam tyle, że od początku jest
      małżeństwem tylko i wyłącznie ze względu na dziecko, co potwierdzili też jego
      rodzice - to, że przetrwało tyle lat, spowodowało "dobro" dziecka, które, gdy
      dowiedziało się o rozwodzie powiedziało "i dobrze. Lepiej, żeby byli osobno niż
      razem, mam dość tych ciągłych kłótni".

      Kia, wiele osób mnie tu atakowało, ale powiem Ci, że z ich punktu widzenia
      mieli rację - nie da się zbudować szczęścia na czyimś nieszczęściu. Wiele
      dziewczyn pisało, że porzucił je mąż bez żadnego ostrzeżenia, dla jakiejś
      nowopoznanej dziewczyny. Jestem przekonana, że nie zdecydowałabym się na taki
      związek. Miałabym ogromne wyrzuty sumienia, mimo, że jestem przekonana, że
      jeśli facet decyduje się na nową znajomość, to małżeństwo nie może być
      szczególnie szczęśliwe. Ale to moja subiektywna ocena, są też faceci, którym
      monogamia jest obca. Kia, dobrze się zastanów nawet dla własnego dobra -
      rola "tej trzeciej" nie jest łatwa. Obojętnie, co piszą żony - ta "trzecia" też
      cierpi, też czeka, też ma poczucie bycia z boku, chciałaby mieć mężczyznę na
      wyłączność, ale tak się nie da. To duże cierpienie.
      • kia5 Re: pytanie do Naturelli 07.01.03, 12:29
        dziękuję Naturello, choć on faktycznie oszalał, a ja jestem pelna rezerwy...
        I on robi podchody już od pół roku.
        PoZdrawiam
        kia
        • naturella Re: pytanie do Naturelli 07.01.03, 12:45
          Kia, pewnie dostanie mi się po głowie od przeróżnych porzuconych żon, ale
          napiszę to. Skoro mężczyzna stara się o Ciebie już pół roku to nie ma mowy tu o
          jakiś chwilowym amorach z jego strony, dzikim pędzie do udowadniania swojej
          męskości i zwykłego samczego nastawienia. Nie ma też mowy o tym, żeby jego
          małżeństwo było idealne. Jestem w stanie zrozumieć, że w idealnym małżeństwie
          zdarza się czasem tak, że jednorazowa kłótnia powoduje chęć umówienia się na
          kawę z inną kobietą. Ale półroczne starania - to znak, że to małżeństwo kuleje.
          Mimo wszystko, Kia, postaraj się zachować ten dystans jak najdłużej. I tę
          rezerwę. Po to, żebyś potem nie cierpiała, jak już go pokochasz. Wyobraź sobie,
          że po romantycznej kolacji ze świecami, kiedy dał Ci kwiaty i powiedział, że
          kocha, on o pewnej godzinie się ubiera i wychodzi - a Ty wiesz, że on wraca do
          domu, do żony. To kłuje w serducho bardzo mocno. Nie byłam w takiej sytuacji,
          ale mogę sobie to wyobrazić. Dlatego nie decyduj się na ten związek, dopóki nie
          będziesz miała jakiejś jasności.
          • kia5 Re: pytanie do Naturelli 07.01.03, 12:56
            Naturella, dziękuję. Jesteś bardzo rozsądną kobietą.
            A co do jego małżeństwa to faktycznie, coś musi być na rzeczy, bo jest to jego
            drugie małżeństwo, acz z tą samą zoną.
            Ale nie wiem, nie wiem...
        • carmella Re: pytanie do Naturelli 07.01.03, 13:13
          kia5 napisała:

          > dziękuję Naturello, choć on faktycznie oszalał, a ja jestem pelna rezerwy...
          > I on robi podchody już od pół roku.
          > PoZdrawiam
          > kia

          Widze, ze Naturella jest tu ekspertem ;-))) Sama jestem w zwiazku, ktory
          wlasciwie nie wiem w jakim jest punkcie.
          Gdy go poznalam byli malzenstwem, w sumie dalej sa. Ja bylam w pewnym sensie
          kropla, ktora przelala kielich i pomogla mu podjac decyzje o odejsciu. Jestesmy
          juz z soba ponad 2 lata.
          Ja mu mowilam, ze nie chce byc powodem czyichkolwiek rozstan itd. Nie
          mieszkaja juz razem, z rozwode sprawa sie ciagnie. My jestesmy juz oficjalnie
          para itd. Ale czuje wewnetrzne wyrzuty, mimo, ze wiem, ze z tamtego malzenstwa
          juz nic nie bylo to jednak
          Czasami sie czuje jak tylko i wylacznie kochanka. On nie daje mi tego odczuc, z
          nim jest ok. To siedzi gdzies we mnie.
          On jest kochany. Moze bede z nim szczesliwa do konca zycia, czas pokaze
          Jednak drugi raz z czlowiekiem zajetym juz bym sie nie zwiazala, bo jest mi
          czasami za ciezko na sercu.











          • naturella Re: pytanie do Naturelli 07.01.03, 14:48
            Carmella, żebyś Ty wiedziała, ile nas tu jest... Takich dziewczyn, które są w
            takiej sytuacji jak Ty. Dzięki forum poznałam dwie wspaniałe dziewczyny, jedna
            z nich już jest po ślubie (ale jak się poznałyśmy, to rozwód trwał), druga
            prawie na początku całej drogi. Na ostatnim spotkaniu śmiałyśmy się, że
            powinnyśmy jakiś klub założyć, żeby się wzajemnie wspierać i wymieniać
            doświadczeniami. Więc jeśli jesteście z Wawy, to zapraszamy. Mamy już całkiem
            dużą wiedzę na temat przeróżnych zawiłości prawnych związanych z rozwodami :)

            Carmello, a tak na poważnie - wyobraź sobie, że u mnie też było tak, że miałam
            już wszystkiego dość. Ciągnący się rozwód, sprawy co trzy-cztery miesiące, z
            których nic nie wynikało, tylko nowe spieranie się i odpieranie jakiś zarzutów,
            w końcu deprecha mojego mężczyzny, ciągłe telefony z pretensjami jego żony
            (pisałam o tym w wątku "Namolna żona"). Był taki moment, że rozwód trwał w
            miejscu. Zresztą przez matactwa jego żony na 3 miesiące sprawa została
            zawieszona. I wyobraź sobie, że byłam już tak doprowadzona do ostateczności, że
            kazałam sobie pozew pokazać. On odebrał to jako dowód braku zaufania, ale ja
            chciałam mieć namacalny dowód, że to nie jest jakiś wielki kit. Bywało różnie.
            Ale przetrwałam to i teraz wiem, że było warto. Zresztą mój mężczyzna
            oświadczając mi się powiedział "dziękuję, że czekałaś". Ale Carmella, to się
            naprawdę może skończyć. Gdy mi to samo mówiła pierwsza z moich
            netowych "rozwodowych" przyjaciółek, to jej nie wierzyłam. A teraz mówię to
            samo:)

            P.S. A dlaczego sprawa tak się ciągnie?
            • carmella Re: pytanie do Naturelli 07.01.03, 15:29
              dzieki za slowa otuchy!!!
              Nie jestem nieszczesliwa z moim facetem, czasami mi tylko ciezko na sumieniu.
              Wiem, ze nie jestem sama w takiej sytuacji!!
              Choc z drugiej strony jako, ze bylam ta "kropla przepelniajaca kielich" rani
              gdy ktos moze zarzucic, ze to rownoznaczne z rozbiciem tego małżenstwa.
              Ja wiem swoje, ale z drugiej strony... moze by sie jakos dogadali....

              Teraz sprawa sie ciagnie w sumie z braku kasy, bo chcemy, zeby bylo bez
              orzekania o winie i ja chcialam zeby sie dogadali w kwestii majatku itd, ale
              chyba to nie byl dobry pomysl, bo ona nawet glupawe ksiazki wycenila na iles
              tam, teraz je zabrala. O takie pierdoly sa klotnie.
              Ale jedno jest pocieszajace, ze jak jestesmy razem to jest nam bardzo dobrze,
              zapominamy o calym swiecie i wszelkich problemach
    • Gość: Aga Re: pytanie do Naturelli IP: 213.195.142.* 07.01.03, 15:23
      Witajcie... jestem w innej sytacji niz Wy ale bardzo mnie zainteresowały wasze
      wypowiedzi, zresztą z Nuterlla juz wymieniłam pare słów w wątku" mój mężczyzna
      nie ma już żony" Ja jestem byłą żona a raczej w trakcie rozwodu. Nasze
      małżeństwo było raczej trudnym małżenstwem. Opisuje to w watku "rozwody". Gdy
      pojawiła się ta trzecia i tu winie meza bo grał na dwa fronty do mnie
      przychodził z prośba abym mu wybaczyła a zarazem pomieszkiwał z nią.Doszło do
      tego ze nawet zadzwoniła do mnie i powiedziała zebym nie pozwalala sie spotykac
      dziecku z jej meżczyzną i wiecie co wykrzyczałam jej ze jest guwniara i życze
      jej aby ją spotkało to samo co mnie, ale najgorsze było to że maż jej dał tel
      do mnie. Choć uwazam ze na to nie załuzyłam to ja się wyprowadziłm on niego
      zostawiłam go w wyszykowanym mieszkanu ja wyszłam z walizka i dzieckiem pod
      pach i nic on niego nie chce. Tak wiec przeparszam ale uważam że Twój
      meżczyzna Kia5 jest troszke podobny do mojego meza tym batdziej ze sama
      powiedziałaś że to jest jego drugie małżeństwo ... przemyśli sobie to, może on
      się tylko tobą bawi a prędzej czy później wraca do żony bo tam mam ją " kurkę
      domowa " ma dzieci , mam normalne świeta, poprane , ugotowane ... moze się
      mylę ... ale przemyśłi to ... faceci potrafią zranic i to w bardzo w najmniej
      spodziewanym momencie.
      Naturello jesteś wartościową kobietą i mam dużo dla ciebie szcunku po tych
      wszystkich listach które przeczytałam, nie ukrywam ze napoczatku w watku " mój
      meżczyzna..." miałam w stosunku do Ciebie mieszane uczucie... ale ciesze się ze
      ono mineło. Pozdrawiam
      • carmella Re: pytanie do Naturelli 07.01.03, 15:34
        pewnie nienawidzilabym tej "trzeciej" z calego serca gdybym byla Toba
        A sama jestem "ta trzecia" , jeszcze ...

      • kia5 Re: pytanie do Naturelli 07.01.03, 15:37
        Jestem z Wawy i chętnie przystąpię do klubu.
        A co do dzieci - to na szczęscie ich nie ma - on.
        • Gość: Kaga Re: pytanie do Naturelli IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 22:52
          Super!!! No to bedziemy juz cztery!!! Tak, jak napisala Naturella, sluzymy rada
          w kwestiach rozwodowych. Naprawde jestesmy ekspertkami, zwlaszcza w sprawach
          wygladajacych z pozoru na beznadziejne.
          Pozdrawiam serdecznie i zycze cierpliwosci. Przetrwacie to razem. Wiem, co
          mowie, bo doswiadczalam sytuacji rozwodowej przez dwa lata. Teraz jestem "ta po
          slubie". Kaga
      • naturella Re: pytanie do Naturelli 07.01.03, 16:10
        Ago, ja z kolei Ciebie bardzo podziwiam, że potrafiłaś wyjść z dzieckiem i
        walizką, zostawiając mężowi wszystko. Trzeba mieć wiele odwagi, żeby tak
        postąpić. Nie wiem, czy bym się na to zdobyła. Podziwiam Cię też za to, że nie
        winisz wszystkich innych kobiet i potrafisz również przypisać winę mężowi -
        tamta panna w sumie mogła myśleć, że między wami wszystko skończone. Może
        zwodził was dwie naraz? A co do "gówniary" - powtórzę jeszcze raz - też tak o
        niej myślę. Trzeba mieć kupę tupetu, żeby tak się zachować, a przy tym być
        jakąś zimną suką. Dziwię się Twojemu mężowi, że tak go zaślepia "urok" tej
        pannicy, że nie zauważył jeszcze, z jaką wyrachowaną osobą się związał. Nie
        twierdzę, że ona musi pokochać wasze dziecko (dla dziecka dobra lepiej, żeby
        nie), ale ograniczać ojcu spotkania z dzieckiem? To jakaś kretynka, naprawdę. I
        jestem zdania, że Twój mąż jeszcze od życia po uszach dostanie, że się z nią
        związał - ona sama da mu popalić (sądząc po tym jednym telefonie).
        A Tobie, Ago, życzę wszystkiego co najlepsze, przede wszystkim miłości i
        nowego, łatwego i satysfakcjonującego związku.
    • Gość: Terry Poradnik "jak rozbić rodzinę" autor naturella IP: 5.3.* / 167.178.112.* 09.01.03, 12:18
      ...
      • naturella Terry 09.01.03, 13:21
        Rozumiem, że Ty byś raczej napisał poradnik "Jak trwać w małżeństwie do końca -
        aż się wzajemnie pozabijają". Prawdziwy chrześcijanin. Napisz coś jeszcze o
        orgazmie, w końcu on jest najważniejszy, prawda? A swoją drogą, nie myślałeś o
        pójściu do seksuologa? Religijne zakazy da się pogodzić ze zdrowiem
        psychicznym.
        • Gość: Terry naturella IP: 5.3.* / 167.178.112.* 09.01.03, 13:40
          O orgazmie to raczej ty powinnaś napisać. Jak uważasz, że nie należy trwać w
          małżeństwie to tylko patrzeć jak cię kopnie twój ukochany i znajdzie sobie
          lepszą w te klocki. Ja nie muszę nigdzie chodzić bo nikomu rodziny (w
          przeciwieństwie do niektórych) nie rozbijam. Nie mam problemu "na żonatego".
          Po co zaraz wymachujesz religią ? Nie masz argumentów ? A myślisz, że np.:
          judaizm popiera rozbijanie rodzin ? A tacy wyznawcy jak muzułmanie ? Może o
          nich napiszesz ? A może się boisz ?
          • mikawi Re: naturella 09.01.03, 13:44
            Terry, mylisz dwa pojęcia: rozbijanie rodziny a rozstanie małżonków i zawarcie
            przez nich ponownie związku z innymi partnerami to dwie różne sprawy. A to że
            facet poznał naturellę w momencie gdy był W TRAKCIE ROZWODU a nie PO NIM nie ma
            moim zdaneim żadnego znaczenia, bo decyzja o rozstaniu z żoną (a jego żony z
            mężem) już zapadła.
          • naturella Re: naturella 09.01.03, 13:49
            Nie boję się niczego poza oszołomami. I dlatego nie chcę więcej z Tobą
            dyskutować, to pozbawione sensu. Jeśli moje małżeństwo nie będzie udane, jeśli
            mój mąż będzie mnie poniżał, obrażał i odbierał mi godność, to odejdę
            natychmiast. Nie będzie mnie obchodziło, czy to "rozpad rodziny" itp. na pewno
            nie będę trwać w tym związku dłużej, niż to konieczne. I jakoś wiesz... jestem
            na tyle atrakcyjną, wykształconą i samodzielną kobietą, że zdanie "on kopnie
            cię w dupę" mnie nie przeraża. Jego strata w takim przypadku. Oczywiście to
            abstrakcja, bo jesteśmy z moim narzeczonym dla siebie stworzeni. Długo się
            szukaliśmy, ale się udało. Chcę Ci tylko powiedzieć, że nie należę do kobiet,
            których jedynym cemel życiowym jest "złapanie męża" i nie łudź sie, że jest
            wiele takich kobiet.
            I skończ już ględzić. Twoje "zniszczyłaś rodzinę", oprócz tego, że jest
            wierutną bzdurą, jest także nudne.
            • Gość: Terry Re: naturella IP: 5.3.* / 167.178.112.* 09.01.03, 15:33
              Czyżby pycha przez ciebie przemawiała ?
          • naturella Re: naturella 09.01.03, 13:53
            Gość portalu: Terry napisał(a):

            > > Po co zaraz wymachujesz religią ? Nie masz argumentów ? A myślisz, że np.:
            > judaizm popiera rozbijanie rodzin ? A tacy wyznawcy jak muzułmanie ? Może o
            > nich napiszesz ? A może się boisz ?

            A czy ja gdzieś pisałam o Kościele Katolickim???


            A poza tym: zdaje się, że jest napisane "nie potępiajcie, żebyście sami
            potępiani nie byli" czy jakoś tak...
            • Gość: Kaga Re: naturella IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.01.03, 14:42
              A dokladnie: "Nie sadzcie, abyscie nie byli sadzeni" (np Mt 7,1-6) I niech
              sobie Terry, osoba tak religijna, poczyta ciag dalszy, o tym zdzble i belce we
              wlasnym oku. A wiersz 6 ze szczegolna dedykacja dla Terry: "Nie rzucajcie psom
              tego, co swiete, i nie rzucajcie perel przed wieprze, by ich nie podeptaly
              nogami (...)" Naturello, po prostu nie warto dyskutowac z kim takim jak Terry.
              I jeszcze, uprzedzajac jadowite uwagi Terry - z wyksztalcenia, powolania jestem
              teologiem czynnie uprawiajacym ten zawod.
              • Gość: Terry Re: naturella IP: 5.3.* / 167.178.112.* 09.01.03, 15:41
                Gość portalu: Kaga napisał(a):

                > "Nie rzucajcie psom
                > tego, co swiete, i nie rzucajcie perel przed wieprze, by ich nie podeptaly
                > nogami (...)"
                == To tak brzydko wyrażasz się o naturelli ? Przyrównujesz jak do ... ?
                > I jeszcze, uprzedzajac jadowite uwagi Terry - z wyksztalcenia, powolania
                > jestem teologiem czynnie uprawiajacym ten zawod.
                == Z wykształcenia pewnie tak ale z powołania ? Wątpię. Teolog z powołania nie
                będzie popierał złych obyczajów. Kiepski byłby to teolog.
                • Gość: Kaga Re: naturella IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.01.03, 15:57
                  Terry drogi, faktycznie u Ciebie troche kiepsko z odczytywaniem prostych slow.
                  To o perlach przed wieprzami odnosilo sie do Ciebie. Hermeneutyka jest Ci
                  zupelnie obca. Widac musisz miec wszystko wylozone, prosze bardzo: Otoz
                  metefora ta (wiesz chociaz, co to jest metafora, inaczej przenosnia???)w uzytym
                  przeze mnie kontekscie oznacza: Naturello, nie warto pisac i wysilac sie
                  (rzucanie perel), bo Terry i tak nic z tego nie zrozumie i nic do niego nie
                  dotrze (przed wieprze).
                  I jeszcze jedno. Prawdziwy teolog (wlasnie ten z powolania) NIE OCENIA innych,
                  do kazdego podchodzi z miloscia (czy musze Cin tlumaczyc na czym polega mlosc
                  blizniego???). Czego Tobie wyraznie brakuje, ale moze kiedys do tego dojrzejesz.
                  • Gość: Terry Re: naturella IP: 5.3.* / 167.178.112.* 09.01.03, 16:04
                    Jesli dojrzeję to tylko za twoją zgodą. Ty masz patent na wszystko zatem i ty
                    zdecydujesz czy dojrzałem i w jakim stopniu. Potraktowałem cięsatyrycznie a ty
                    ani be ani me. Nic z tego do ciebie nie trafiło zważywszy twoją odpowiedź.
                    Miłość do bliźniego jest ci u mnie ale bardziej do zdradzanych małżonków jest
                    mi bardziej bliźnio niż do ich kochanic, nałożnic czy jak im tam. Dotyczy to w
                    takim samym stopniu obydwu rodzajów (m, ż). Nie jestem teologiem - z powołania
                    oczywiście - i nie muszę popierać zdrad małżeńskich, rozbijania małżeństw,
                    rozwodów i czego tam jeszcze, co prawdziwy teolog powinien popierać. Ty to co
                    innego. Ogranicza cię to, że jesteś teologiem. Współczuję ci.
                    • Gość: Kaga Re: naturella IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.01.03, 16:22
                      A historie o jawnogrzesznicy znasz (przypomne Ci - J 8.1-11)? Jakos nie znalazl
                      sie nikt, kto moglby rzucic w nia kamieniem.
            • Gość: Terry Re: naturella IP: 5.3.* / 167.178.112.* 09.01.03, 15:34
              ... to sprawdź najpierw jak jest napisane a potem próbuj cytować.
              • naturella Re: naturella 09.01.03, 15:52
                Pisałam już na innym topiku, że koniec mojej konwersacji z Tobą. Żyj Ty swoimi
                dobrymi obyczajami, a mi pozwól żyć tymi "złymi". Pamiętaj o NPR.
              • alfika Terry 10.01.03, 07:57
                Przecież Kaga nie umieściła w tym poście żadnego cytatu!
                A do wcześniejszej wypowiedzi: jeśli wyrażanie zdania o czyimś powołaniu w
                takiej formie jak to zrobiłeś(-aś) jest dla Ciebie satyryczne, to, na litość,
                nie zacznij wyrażać się poważniej, bo wszystkich czytajacych pozabijasz słowami!
            • Gość: Terry Re: naturella IP: 5.3.* / 167.178.112.* 09.01.03, 15:36
              naturella napisała:

              > Gość portalu: Terry napisał(a):
              >
              > > > Po co zaraz wymachujesz religią ? Nie masz argumentów ? A myślisz, że
              > np.:
              > > judaizm popiera rozbijanie rodzin ? A tacy wyznawcy jak muzułmanie ? Może
              > o
              > > nich napiszesz ? A może się boisz ?
              >
              > A czy ja gdzieś pisałam o Kościele Katolickim???

              == Mylisz pojęcia: ja nie piszę o instytucji a o religii. A ty odniosłaś się
              do religii dość dwuznacznie pisząc coś o chrześcijaństwie. To twoje
              wykształcenie jest marne jak nie rozróżniasz religii od instytucji.
              • tetryk Re: naturella 09.01.03, 16:52
                Gość portalu: Terry napisał(a):

                > naturella napisała:
                >
                > > Gość portalu: Terry napisał(a):
                > >
                > > > > Po co zaraz wymachujesz religią ? Nie masz argumentów ? A myślis
                > z, że
                > > np.:
                > > > judaizm popiera rozbijanie rodzin ? A tacy wyznawcy jak muzułmanie ?
                > Może
                > > o
                > > > nich napiszesz ? A może się boisz ?
                > >
                > > A czy ja gdzieś pisałam o Kościele Katolickim???
                >
                > == Mylisz pojęcia: ja nie piszę o instytucji a o religii. A ty odniosłaś się
                > do religii dość dwuznacznie pisząc coś o chrześcijaństwie. To twoje
                > wykształcenie jest marne jak nie rozróżniasz religii od instytucji.

                Co piszesz terriaczku o religi ?
                W ktorym tak wybitnym swoim teksciku religia jest dla ciebie wykladnia?
                Widze ze poza swietna znajomoscia religi jestes rowniez telepatka (nie mylic z
                zyciowym fajtlapa) ... widzisz bowiem strach naturelli...ciekawe czego
                naturella sie boi ?
                Gromu z jasnego nieba? (mysle ze nie , wszytskie religie mowia ze BOG jest
                miloscia i trza isc za tym slowem przez swe zycie)
                Juz wiem!!!
                Naturella boi sie koltunstwa ktorego jestes przykladem...
                bez odbioru malenki z ludzmi twojego pokroju szkoda gadac , zero tresci ,
                czlowiek ma tylko sucho w ustach od glupiej gadki ktorej i tak w swoim
                zdewocialym rozumku nie jestes w stanie pojac...
                ehhh zycie ... najzabawniejsze w tym jest to ze posty o takiej tresci wklejaja
                ludzie przerazeni , ludzie ktorzy widza ze sami cos w swoim zyciu pieprza a
                walka z wyimaginowanym wrogiem (w tym wypadku naturella) chce oddalic cos co i
                tak nadchodzi ... ciekawe co na to powiedzial by Froud?
                • Gość: Terry Powiem krótko: sralis mazgalis IP: 5.3.* / 167.178.112.* 10.01.03, 10:34
                  Jak uważasz, że nie można ze mną dyskutowac to po co to robisz ?
    • Gość: Aga Re: pytanie do Naturelli IP: 213.195.142.* 09.01.03, 17:07
      Kochani po co te wszytskie słowa. Czytając was nasuwaja mi się dwie myśłi
      jedna to głodny najedzonego nie zrozumie a dryga to może Terry jest ta osoba
      pozostawioną przeż żonę lun kogos bliskiego. I choc nie jestem ani teologiem
      ani nik to zajmuje się spocjologią ani psychologią To wydaje mi sie że nic tu
      takie wywpody niedadzą bo nie mam najmiejszego sesu. ja osobiście jestem Była
      zoną jak juz pare osób to wie. Tez zawsze byłam przeciwana rozowdą i
      rozbijaniu rodzinny. Ale wiecie co jestem osobą któa zastała swojego męża z
      inną i to w dodaku we własnym domu. Nie uważam żebym była wstanie w tym
      mieszkanu nadal mieszkac i żyć. Wyprowadziłam się jak stałam z dzieckim. od
      tego czasu wiele mineło czasu w tym czasie maz został oskarzony o molestowanie
      seksualne, i miał oczywiście wiele przygód. Maz ( bo nie mamy jesczerozwodu)
      teraz chce do mnie wrócic i błaga mnie abym mu przebaczyła i takie tam (i tak
      jak Terry pisze ) on uwaza że rozbijam najwazniejsza rzecz w życiu. Tylko że
      ta najważniejsza rzecz juz dawno została rozwalona przez niego. Nutelle
      napewno paieta ze ja tez ostro odpowiedziałam na jej jedne z listów bo
      odpisałam jej z pozycji "BYłej" i musze jej przyznać racje że bardzo często
      wystarczy dwoje ludzi do rozwalenia małżenstwa nie koniecznie musi istniec
      osoba trzecia. A równiez osoba po przejściach nalezy się troszke szczęścia
      i normalnośći to to wałście spotkało " mężczyznę " Naturelli czego w głebi
      serca mu zazdrosze bo samotnosc jeste straszna rzeczą. Pozdrawiam Aga
    • Gość: lola Re: pytanie do Naturelli IP: *.client.attbi.com 09.01.03, 23:11
      zazdroszcze Wam troche ,duzo chyba...Ja tez jestem ta trzecia ale jakos
      dziwnie jest,inaczej ...
      • Gość: ona Re: pytanie do Naturelli IP: 213.195.142.* 10.01.03, 09:37
        Iolo co jeste inczej możesz choć troszke powiedzieć ?
        • naturella Re: pytanie do Naturelli 10.01.03, 10:29
          Właśnie, popieram ONĄ (a może JĄ :)) - wróćmy do tematu. Przepraszam was, że
          dałam się sprowokować i dyskusja zboczyła na jakieś inne tory.

          Dziewczyny, naprawdę nie sądziłam, że tyle jest trudnych związków. Dostaję
          trochę maili, poznaję nowe osoby i moje dotychczasowe przekonanie, że chłopak +
          dziewczyna = randka, potem kolejne, a potem ślub, legło w gruzach. W znacznej
          części jest to o wiele bardziej skomplikowane.
          • alfika Re: pytanie do Naturelli 10.01.03, 11:44
            Dlaczego?
            • naturella Re: pytanie do Naturelli 10.01.03, 11:54
              Alfika, to do mnie pytanie? Nie wiem dlaczego...Może dlatego, że świat pędzi
              coraz szybciej, a ludzie za nim nie nadążają, gubią się nawzajem w pędzie za
              pracą, pieniędzmi, dostosowaniem się do ogólnych standardów, a może dlatego, że
              zbyt wiele osób ulega presji rodziny i decydują się na małżeństwo zbyt szybko,
              nie definiując priorytetów w związku, nie chcąc kompromisów i nie widząc
              podstawowej rzeczy - że nie są dla siebie.
              Ogólnie rzecz biorąc, dzisiejszy świat chyba nie sprzyja pochopnym decyzjom - w
              tym przemożnym pędzie wszelkie niedopracowania w związku są natychmiast
              obnażane. Stąd chyba tak wiele nieudanych związków i decyzji, do których
              dorasta się po latach.
              • alfika Re: pytanie do Naturelli 10.01.03, 12:16
                Mam niejasne przeczucie, że świat sam sobie nie pędzi. Tylko ludzie mogą
                narzucić jakiekolwiek tempo. I nie ma co przerzucać odpowiedzialności na
                warunki :)
                Osobiście uważam, że trzecia osoba w związku to piąte koło u wozu, o!
                I niech każdy kieruje się własnym sumieniem - nie czyimś i nie własnymi
                chciejstwami. Może tempo spadnie.
                No.
                • naturella Re: pytanie do Naturelli 10.01.03, 13:16
                  Na szczęście każdy sam jest kowalem własnego losu - nikt mu tempa nie narzuca,
                  a jeśli swiat pędzi za szybko, to można wysiąść i iść piechotą... podobnie jak
                  nikt nikomu nie narzuca, jak ma żyć i każdy sam sobie sposób wybiera - byłoby
                  fatalnie, gdybyśmy musieli stosować się do jednego wzorca.
                  • alfika Re: pytanie do Naturelli 10.01.03, 13:51
                    Otóż to. A w sprawie zawierania małżeństw koniecznie trzeba iść piechotą
                    właśnie. (To tak na przyszłość, nie jako czepienie się przeszłości).
                    Jak się ma wejść w istniejące małżeństwo, to tempo należy zmniejszyć nawet
                    czasem do postoju.
                    Jak ktoś tworzy związek po rozpadzie wcześniejszego to jest to chyba jednak
                    inna sytuacja od takiej, w której dwoje ludzi coś jeszcze trzyma razem.
                    (To do chętnych trzecich).
                    A sumienie ma każdy i czasem dobrze się z niego korzysta, nawet jak podsuwa
                    trudne rozwiazania.
                    Ile potem uciechy, choćby z własnym mężem, gdy człowiek sobie z sumienia
                    pokorzysta!
                    • naturella Re: pytanie do Naturelli 10.01.03, 13:56
                      Alfika, teraz już nie rozumiem, czy te pouczania to do autorki wątku? Bo ja
                      sobie doskonale zdaję sprawę z różnicy między tworzeniem związku, gdy coś ludzi
                      jeszcze razem trzyma, a sytuacją, w której nieodwołalnie już razem nie są. A
                      ponieważ dla mnie decyzja o rozwodzie, podjęta przez obie osoby, złożenie pozwu
                      i trwająca już pół roku sprawa rozwodowa jest jasnym znakiem, że nic już razem
                      tych ludzi nie trzyma (mam nadzieję, że nie mówimy tu o papierach podpisanych
                      przez urzędnika, ale o uczuciach i chęci bycia razem), to nie widzę powodu
                      rozmyślania o sytuacji, jak też działa na związek trzecia osoba. Pewnie źle,
                      ale nigdy w takiej nie byłam.
                      A autorce właśnie coś w tym stylu odpowiedziałam... chyba że ktoś mnie nie
                      zrozumiał.
                      • alfika Re: pytanie do Naturelli 10.01.03, 13:59
                        Właśnie też mnie zastanowiło, dlaczego to wzięłaś do siebie :)))
                        • naturella Re: pytanie do Naturelli 10.01.03, 14:07
                          Chyba dlatego, że zbyt dużo na moich wątkach jest osób, które najpierw rzucają
                          kamieniem, a potem mówią: "zaraz, zaraz... przeczytam, dlaczego rzuciłem. Na
                          pewno coś się znajdzie..."
                          • alfika Re: pytanie do Naturelli 10.01.03, 14:32
                            A ja lubię czytać :)
      • Gość: anitka Re: pytanie do Naturelli IP: proxy / *.pwn.com.pl 10.01.03, 13:12
        Gość portalu: lola napisał(a):

        > zazdroszcze Wam troche ,duzo chyba...Ja tez jestem ta trzecia ale jakos
        > dziwnie jest,inaczej ...
        I u mnie jest inaczej. Raczej nie mam szans na normalny związek, ale trwam.
        Temat rzeka. Fajnie, że dziewczyny chcą o tym mówić.
        Pozdrawiam,
        anitka
        • Gość: Aga Re: pytanie do Naturelli IP: 213.195.142.* 10.01.03, 13:39
          Anita .. nie rozumiełam watku czy możesz jasniej? To chodzi o Ciebie czy o
          poprzedniczke Lola?
          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka