agab51
30.06.06, 06:49
może ktoś mi podpowie, jak mam postępować, będę wdzięczna
mam dwie córki, jedna z nich, młodsza jest poważnie chora, wymaga ciagłej
pracy na co dzień, kilku godzin zabiegów dziennie, do tego dieta i walka o kg,
leki, odżywki, etc... wszystko w ciągu dnia kręci się wokół choroby- mój rytm
dnia, rytm dnia innych domowników, co jemy, co robimy, no niemal wszystko.
a do tego co jakiś czas znikamy obie w szpitalu. z nią kłopotów nie mam
niemalże żadnych, nawet bunty tzw dwulatków jakoś nas ominęły.
i jest druga córka, ona jest tylko półtora roku starsza, i jeszcze ciagle
malutka. i jest zdrowa. z nią odkąd roczek skończyła są kłopoty.
wiem, że cokolwiek nie zrobię, ile czasu starszej nie poświęcę, to i tak
zawsze będzie zbyt mało. jest ciągle zbuntowana, niegrzeczna, niepokorna,
nieposłuszna, taka jest, bo ciągle stara się zwrócić na siebię moją uwagę.
wystarczy jej poswięcić trochę czasu, i jest milsza, fajniejsza, spokojniejsza.
ale ja nie daję już rady.
chcę dać jej więcej siebie, a już nie mam czasu, i także sił i cierpliwości,
bo do takiego "tajfunu" muszę mieć znacznie więcej cierpliwości.
bardzo pomogło, gdy poszła do przedszkola, znalazła swój świat, swoje zabawy,
swoich kolegów i koleżanki. bez młodszej siostry. tam była sobie po prostu Asią.
pomogło także, gdy młodszą córkę przenieśliśmy do jej pokoju, chętnie małą
przyjęła do swojego "terytorium". właściwie jedyna awantura była, gdy chciałam
usunąć jeden stolik, starsza okrutnie zaprotestowała, więc zostawiliśmy tego
grata, i od tego czasu właściwie jakoś się układa. przeprowadzka młodszej do
starszej była o tyle dobra, że starsza przestała się izolować- potrafiła po
kilka godzin siedzieć sama w swoim pokoiku. teraz już nie może tak, bo pokój
jest wspólny, i młodsza też ma prawo tam się bawić.
ostatnio byłam z obiema w szpitalu, zaledwie 3dni, relacje między siostrami,
oraz relacje moje ze starszą córką były naprawde wspaniałe. wreszcie obie w
szpitalu i obie jednakowo cierpiące, jednakowo pod kroplówkami, obie "równe".
no może młodsza trochę bardziej "równa" bo miała takze wszystkie swoje zabiegi
takie jak zwykle.
ja zdaję sobie sprawę, że dzieci nie potzrebują "po równo" tylko według
potrzeb. wiem także, że ile bym czasu nie poświęciła, to i tak starszej może
być za mało i za mało. i z tym właśnie mamy problem, bo według tego wychodzi,
że jak jesteśmy w domu, to cała uwaga skupia się na małej, a starsza jest
zupełnie z boku.
pomóżcie mi jakoś, coś doradzcie, bo kocham obie córki, do tego dręczą mnie
wyrzuty sumienia. starsza ma przerąbane z taką siostrą i taką matką. kiedyś mi
wypomni, że liczyła się tylko mała, mała, mała.....