sonai
25.07.06, 20:50
Przeczytalam dziennik bulimiczki i wiecie co?Zobaczylam wiele z siebie.Ja co
prawda nie wymiotuje, ale to w jaki sposob ta dziewczyna doszla do godneg
opozalowania stanu przypomina nasze zycie.Brak zrozumienia,
akceptacji,poczatkowo sukcesy w odchudzaniu, a pozniej wpadki i
wpadki...Zaczynam sobie wspolczuc, ale wierze ze jeszcze bedzie dobrze.Nie
poddawajcie sie dziewczyny.Warto walczyc o wlasne zycie.W koncu nalezy ono do
nas i mamy prawo robic z nim co chemy.Po co je marnowac?Pokochajmy siebie ze
slabosciami, nikt nie jest idealny, a wtedy przyjdzie rozwiazanie, wyjscie z
choroby.Nie ma co sie nienawidziec, skoro jest jak jest, tzreba to
zaakceptowac, a jednoczesnie dazyc do pozytywnych zmian.A poza tym zauwazylam
cos istotnego.Nie mam figury modelki, ale mam co innego, ladne oczy, profil,
zgrabne lydki,wysportowana sylwetke, a ze tu i owdzie pojawi sie faldka.No
trudno.Moze w przyszlosci sie jej pozbede?Glowa do gory.Zanim rzucicie sie na
jedzenie, zastanowcie sie co ono wam zastepuje.Czesto to pomaga w
opamietaniu.POZDRAWIAM