Dodaj do ulubionych

Witold i Imagine walczą o rząd dusz

19.02.03, 10:08
Każdy ma jakąś niespełnioną potrzebę ewangelizacji i depczą sobie po
paluszkach... W każdym razie takie jest najbardziej bijące po oczach
wrażenie. Panowie kochani, czy ktoś kiedykolwiek rzucił palenie, narkotyki,
albo zmienił swoje życie bo ktoś do niego przyszedł i powiedział: "stary,
mówię ci, rzuć to, będzie fajnie". Niestety... Najpierw musi chcieć, potem
będzie się zwracał do swojego lokalnego guru. Gdy ktoś do was przyjdzie po
radę - radźcie, pomagajcie, pokrzykujcie. Ale nie odwracajcie kolejności.
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: Witold i Imagine walczą o rząd dusz IP: *.unl.edu 19.02.03, 15:50
      amidala napisała:

      > Każdy ma jakąś niespełnioną potrzebę ewangelizacji i depczą sobie po
      > paluszkach... W każdym razie takie jest najbardziej bijące po oczach
      > wrażenie. Panowie kochani, czy ktoś kiedykolwiek rzucił palenie, narkotyki,
      > albo zmienił swoje życie bo ktoś do niego przyszedł i powiedział: "stary,
      > mówię ci, rzuć to, będzie fajnie". Niestety... Najpierw musi chcieć, potem
      > będzie się zwracał do swojego lokalnego guru. Gdy ktoś do was przyjdzie po
      > radę - radźcie, pomagajcie, pokrzykujcie. Ale nie odwracajcie kolejności.

      Ja z nikim nie walcze, a juz napewno nie z Witoldem. Nikogo nie chce tu
      ewngelizowac. Jedno co robie to staram sie pokazac jak najszersza panorame
      naszej egzystencji, znalezc odpowiedz na fundamentalne pytania co do naszej
      kondycji, na pytanie KIM jestesmy tak naprawde. Nie daje zadnych recept typu
      witoldowego: jak bedziesz myslal tak jak pan X, to twe zycie sie ulozy
      pomyslnie. Nikomu nic nie obiecuje, a jedna rzecz do ktorej zachecam to
      medytacja, chwila spokoju wewnetrznego. Staram sie pokazac droge do wodopoju,
      ale nie pokazuje jak pan Y ma pic swoja wode. Ja nikogo nie wrzucam na sile
      do pociagu ktorym jade, w przeciwienstwie wlasnie do Witolda. To on jest
      zagrozony, nie ja. Ja mowie raczej, odrzuc wszelkie drogi i metody a prawda
      przyjdzie do ciebie, Witold nie ruszy z miejsca bez wskazowek dla czytelnika.
      Jak bys dokladnie czytal o czym pisze, ale wszystko, od kilku lat, to jasnym by
      sie stalo, ze ja namawiam do wolnosci, do szerokiego, panoramicznego spojrzenia
      na zycie, od ktorego punktem wyjscia, pierwszym i ostatnim jest medytacja.
      Jesli masz inna droge, to dobrze. Medytacja jest stanem bycia i jesli umiesz w
      tym stanie sie znalezc bez jakiejkolwiek pomocy, BYWAJ wiec. Dla Witolda nie
      jest to tak oczywiste. Dla niego to ty musisz isc w kamasze kogos, kto juz
      kiedys gdzies doszedl. Nie namawia cie do poszukiwania swojej drogi, tylko
      musisz sluchac jego porad. Gdyz tylko taka droga, jaka on poda jest warta
      swieczki.
      Mysle, ze nie warto nas wrzucac do tego samego kosza. Ja nie mam nic wspolnego
      z zapedami witoldowymi. Dlatego ja nie walcze z nim o cos.
      Pozdr, Imagine.
      • calusna Re: Witold i Imagine walczą o rząd dusz 19.02.03, 16:29
        Gość portalu: Imagine napisał(a):
        > Ja z nikim nie walcze, a juz napewno nie z Witoldem. Nikogo nie chce tu
        > ewngelizowac.
        > Mysle, ze nie warto nas wrzucac do tego samego kosza. Ja nie mam nic wspolnego
        > z zapedami witoldowymi. Dlatego ja nie walcze z nim o cos.
        > Pozdr, Imagine.


        Nie walczysz i na pewno nie musisz udowadniać że nie jesteś wielbłądem. :-)
        A tak w ogóle to obraziłabym się na Ciebie gdybyś walczył z Witoldem
        o cokolwiek.
        Bywaj Wodzu Imagine!
        całuśnie całuję :-)))
        calusna
        • Gość: dodo Re: Witold i Imagine walczą o rząd dusz IP: 209.226.65.* 19.02.03, 16:59
          a czy dusza moze sobie wybrac rzad bez poczucia, ze zostala wywalczona?
          jak moze, to ja bym tak raczej z wodzem w tym samym rzedzie.
          wodz nawiedzony jest i bzdury czasem wypisuje takie, ze az mu liscie z uszu
          rosna ale przynajmniej ma poczucie humoru, czego u volnego-witolda-prawdy
          i innych nickow tego samego osobnika dodo jak dotad nie stwierdzilo. a jak tu
          stawac w rzedzie bez mruzenia oka chociaz raz na jakis czas?
          teraz tylko pytanie, czy po powyzszym wodz bedzie sklonny zaakceptowac takie
          koslawe w swoich pogladach dodo do tego rzedu (rzadu?)... bo dodo to tak
          naprawde i duszy nie ma, piora tylko i moze jaki dziob, pazur... ;-)
          • Gość: Imagine Re: Witold i Imagine walczą o rząd dusz IP: *.unl.edu 19.02.03, 17:06
            Gość portalu: dodo napisał(a):

            > a czy dusza moze sobie wybrac rzad bez poczucia, ze zostala wywalczona?
            > jak moze, to ja bym tak raczej z wodzem w tym samym rzedzie.
            > wodz nawiedzony jest i bzdury czasem wypisuje takie, ze az mu liscie z uszu
            > rosna ale przynajmniej ma poczucie humoru, czego u volnego-witolda-prawdy
            > i innych nickow tego samego osobnika dodo jak dotad nie stwierdzilo. a jak tu
            > stawac w rzedzie bez mruzenia oka chociaz raz na jakis czas?
            > teraz tylko pytanie, czy po powyzszym wodz bedzie sklonny zaakceptowac takie
            > koslawe w swoich pogladach dodo do tego rzedu (rzadu?)... bo dodo to tak
            > naprawde i duszy nie ma, piora tylko i moze jaki dziob, pazur... ;-)

            Wodz akceptuje kazdego, co nie znaczy ze sie zgadza z kazdym. Wodz jedzie na
            tantrycznym koniku, ktory stara sie ogarnac dwa bieguny egzystencji, nie
            zatrzymujac sie na popas zadlugo nigdzie. No to jak to jest dodo ? Chcesz byc
            dusza nie przymuszona do wybory rzadu, wybrac Wodza, a potem mowisz mi zes
            ty bezduszna. Oj, dodo, nie zmuszaj mnie, zeby mi znowu liscie z uszu sie
            puscily.
            Pozdr, Wodz Imagine.
            • Gość: dodo Re: Witold i Imagine walczą o rząd dusz IP: 209.226.65.* 19.02.03, 20:19
              eh, wodzu - bo ja sama jestem taka bezduszna duszyczka blakajaca sie to tu to
              tam po tym padole (od jednego rzadu do drugiegu rzedu itd.)... bo jak sie gdzie
              robi duszno ;-) to i duszek zmyka... chocby i juz nie mial duszy :-)
              • Gość: Imagine Re: Witold i Imagine walczą o rząd dusz IP: *.unl.edu 19.02.03, 20:23
                Gość portalu: dodo napisał(a):

                > eh, wodzu - bo ja sama jestem taka bezduszna duszyczka blakajaca sie to tu to
                > tam po tym padole (od jednego rzadu do drugiegu rzedu itd.)... bo jak sie
                gdzie
                >
                > robi duszno ;-) to i duszek zmyka... chocby i juz nie mial duszy :-)

                Tedy pojdz do mnie. Moj tipi jeszcze jedna squaw pomiesci. Howk !!!
              • Gość: ryba Re: Witold i Imagine walczą o rząd dusz IP: *.blueyonder.co.uk 22.02.03, 22:44
                Wybacz ale...You are - curly wurly disconnected brain affected DODO.

                rybsko :)
    • Gość: Witold jak widac to sa pozytywne i negatywne strony forum IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 19.02.03, 18:52
      a po zatym masz calkowice racje
      ale czy masz takze rozwiazanie jak uzywac do tego
      internetu. Bo krytykowac mozna wszystkich ale od dawania
      rad rzeczowych i uzytecznych ludzie szybko uciekaja

      Witold

      amidala napisała:

      > Każdy ma jakąś niespełnioną potrzebę ewangelizacji i
      depczą sobie po
      > paluszkach... W każdym razie takie jest najbardziej
      bijące po oczach
      > wrażenie. Panowie kochani, czy ktoś kiedykolwiek rzucił
      palenie, narkotyki,
      > albo zmienił swoje życie bo ktoś do niego przyszedł i
      powiedział: "stary,
      > mówię ci, rzuć to, będzie fajnie". Niestety... Najpierw
      musi chcieć, potem
      > będzie się zwracał do swojego lokalnego guru. Gdy ktoś
      do was przyjdzie po
      > radę - radźcie, pomagajcie, pokrzykujcie. Ale nie
      odwracajcie kolejności.
      • Gość: Renka Re: jak widac to sa pozytywne i negatywne strony IP: *.ADSL.mnsi.net 19.02.03, 21:01
        Prawde mowiac, lubie unosic sie na falach oceanu mojego bytu okreslanego jako
        niebyt. I nie zastanawiam sie, czy ma to sens czy nie.
        Jest to wygodne i mile.Czuje sie, jakbym byla w bezpiecznej kapsule rzuconej w
        przestrzen kosmosu.Otoczona niewidzialna i widzialna energia, ktora nie ma
        jasnej formuly, tylko zmienia sie nieustannie i nieskonczenie.
        Dlatego zgadzam sie z volnym, ze nie jestesmy w stanie naprawde o sobie nic
        powiedziec, bo myslimy, a od tego, jak myslimy zalezy, kim jestesmy, co
        znaczymy dla siebie i innych.Zalozenie, ze jest to proces nieskonczony i
        ciagly, sprzyja teoriom o niemozliwosci zmiany osobowosci czlowieka na
        trwale.Ja nie wiem tak na pewno, czy wola musi byc silna, czy slaba,zeby te
        pozorne zmiany zaistnialy. Mysle, ze okolicznosci zewnetrzne moga wywolac
        tymczasowe zmiany, ktore moze powinna, a nie wywolala moja wola.Wtedy moja
        wola nie ma udzialu w zmianach, tylko wola innych, ktorzy aktualnie SA
        SILNIEJSI.Jezeli oni chca mi pomoc, pomoga mi, jezeli chca zaszkodzic zrobia
        to.
        Jezeli chodzi o rozwazania Imagine, to jest on czesto brutalny w swoich
        sformuowaniach i nawet, kiedy dzieki niemu odkrylam roznice miedzy mna i moim
        ego, to faktycznie pomniejszylo to moj selfesteem i doszlam do wniosku, ze to
        bzdura, zeby w swiecie iluzji zyc realnie, tzn zdawac sobie sprawe z tego, ze
        sie jest nikim :)
        Krzyzowanie sie strumieni energii mysli w sposob nieprzypadkowy, bo
        wyplywajacy z poszczegolnych woli, ktore sa dla siebie wzgledne to rodzaj
        bitwy.Walki o dominacje, walki na wole.
        Kto silniejszy, ten wygra, tylko co wygra? Kolejny stan swojej woli, ktory
        zostanie poddany probie przez nastepny atak z zewnatrz.Ale wtedy mozemy byc
        juz w innym wymiarze :)))
        Odplywam w niebyt swojego bytu.
        • Gość: Imagine do Renki IP: *.unl.edu 19.02.03, 21:13
          Widzisz Renka, w rozumowaniu volnego jest pewien metodyczny blad. Volny obraca
          sie w kregu EGO, uwazajac, calkiem slusznie ale jednoczesnie opacznie, ze nie
          mozemy siebie poznac, bo myslimy. Slusznie, bo umysl kreuje coraz nowe wizje w
          ktore sie przyoblekamy, a nieslusznie bo MY to nie to, w co UMYSL nam kaze
          wierzyc. Ale tak daleko volny juz nie zaglada. Zmiany za jakimi optuje volny to
          zmiany w polu umyslu, ktore zmianami NIE SA I NIE BEDA. Jedna idea zastapi
          druga, chowajac to co najdrozsze. NAS.
          Piszesz, ze jestem okrutny. Moze. Prawda jest bolesna. I niewielu ludzi jest
          w stanie stawic czola nagiej prawdzie o nas samych. Prawdzie, ktora mowi ze
          jestesmy NIKIM i WSZYSTKIM jednoczesnie. Niektorych kosztowac to moze spadek
          wlasnej wartosci, niektorym moze to dac skrzydel nirwany. Zalezy to tylko od
          stopnia zrozumienia istoty.
          Pozdr, Imagine.
          • Gość: Renka Re: do Renki IP: *.ADSL.mnsi.net 19.02.03, 22:23
            Ja mysle, ze prawda o nas samych nie istnieje w takiej formie.Nie mozemy byc
            sprzecznoscia, jestesmy zbiorem logicznym.Mozemy ksztaltowac siebie metoda
            krotkich blyskow, konkretnie mysli, a i tak do konca nic nie wiemy, bo
            myslenie i nasze mysli to energia, a ona ciagle przechodzi z jednej formy w
            druga i tak naprawde nie jestesmy w stanie tego zatrzymac.Mozemy tylko opisac
            stan chwilowy patrzac z innego wymiaru. Zatem teoria JA i moje EGO nie jest
            prawda uniwersalna. Jest semiprawda, nawet powiedzialabym kolejna ILUZJA.
            I bombardowanie swiadomosci groznymi sformuowaniami, ze jest sie nikim i
            wszystkim, prowadzi do zaprzeczenia wlasnej egzystencji, ktora przeciez
            istnieje w formie materialnej, namacalnej.
            Odplywam w niebyt, Imagine :))
            • Gość: Imagine Re: do Renki IP: *.unl.edu 19.02.03, 23:09
              Gość portalu: Renka napisał(a):

              > Ja mysle, ze prawda o nas samych nie istnieje w takiej formie.Nie mozemy byc
              > sprzecznoscia, jestesmy zbiorem logicznym.Mozemy ksztaltowac siebie metoda
              > krotkich blyskow, konkretnie mysli, a i tak do konca nic nie wiemy, bo
              > myslenie i nasze mysli to energia, a ona ciagle przechodzi z jednej formy w
              > druga i tak naprawde nie jestesmy w stanie tego zatrzymac.Mozemy tylko opisac
              > stan chwilowy patrzac z innego wymiaru. Zatem teoria JA i moje EGO nie jest
              > prawda uniwersalna. Jest semiprawda, nawet powiedzialabym kolejna ILUZJA.
              > I bombardowanie swiadomosci groznymi sformuowaniami, ze jest sie nikim i
              > wszystkim, prowadzi do zaprzeczenia wlasnej egzystencji, ktora przeciez
              > istnieje w formie materialnej, namacalnej.
              > Odplywam w niebyt, Imagine :))

              Skad Ty wiesz Renka w jakiej formie istniejesz ? I czy tylko w jednej.
              Ja robie zalozenie, ze istnieje wszedzie, a dlatego mi to wychodzi, bo JA
              to nie moje cialo. Jesli zamkniesz sie w kokonie swego ciala, to tak, jestesmy
              tylko tu, na ziemi, zyjemy raz i hajda na piwo, zyje sie raz. Tylko ze to jest
              zludzenie Renka. Nie bede Cie przekonywac, bo mi sie to nie uda. Nie
              wartosciowuje tego co ja wiem, zyj swym swiatopogladem do woli. Kiedys
              powiedzialbym Ci, ze musisz jeszcze dorosnac, ale teraz juz nie. Bo to i tak
              nie ma sensu co powiem. Ja dopiero podnosze swa egzystencje na piedestal, na
              ktorym powinna byc, czyli WSZEDZIE. Tobie sie wydaje ze zaprzeczasz swej
              egzystencji, gdy zgodzisz sie na bycie NIKIM. Wiec jednak to Twoje EGO Ci to
              podpowiada, EGO, ktore boi sie konkurencji, ktore chce zawsze posiadac,
              kierowac, panowac i byc NAj NAJ NAJ. Ja takich lekow nie mam. Wiem ze w takiej
              czy innej formie istnialem zawsze i wszedzie. I nie znacze nic wiecej niz zdzblo
              trawy, a jednoczesnie znacze tak wiele, bo jestem czescia tego niewyobrazalnego
              ogromu ISTNIENIA i nie wazne do czego mnie TAO przeznaczylo.
              Pozdr, Imagine.
              • Gość: Renka Re: zaprzeczenie istnienia IP: *.ADSL.mnsi.net 20.02.03, 01:51
                To nie moje Ego, bo ja w nie WATPIE.To twoje widzenie swiata, moje jest inne.
                Swiat jest zbiorem logicznym, a wiec uporzadkowanym zbiorem materialnej i
                niematerialnej energii, a wiec energii w roznych formach.Nie rozumiem jak ja
                moge byc wszystkim i nikim.Jestem przeciez tylko elementem tego zbioru.To nie
                jest takie proste dla mnie do zrozumienia. Moge byc wszedzie jako, ze jestem
                czescia zmaterializowanej energii, ktora jest znana jako zbior atomow
                pierwiastkow prostych, ale zebym byla wszystkim, to nie zgadza mi sie.Chyba,
                ze dlatego, ze trawa zbudowana jest z takich samych atomow jak ja, to moglabym
                byc trawa. O to ci chodzi? W takim sensie moznaby wytlumaczyc wszystko, ale
                nic? To co znaczy nic ?
                Punkt na linii czasu ? Jak to ubrac w formule ?
                Jedyne, co mi przychodzi do glowy, to, ze nic to jakas czastka energii, ktora
                jest tak mala, ze praktycznie nie jest w stanie istniec( a istnieje), kwant
                czy co ?
                No pewnie, ze przy zalozeniu, ze jestem zbiorem kwantow, jestem kwantem, czyli
                niczym.O to ci chodzi?
                To tak jakbym powiedziala, ze jestem kwiatem, a ja jestem bukietem kwiatow.W
                dodatku roznych, kazdy z innej manki, hehehe Niby nie sklamalam, ale
                powiedzialam tylko czesc prawdy.
                • Gość: Imagine potwierdzenie istnienia IP: *.unl.edu 20.02.03, 17:03
                  Zapomnij o atomach. To tylko zewnetrzna powloka CIEBIE. TY to Swiadomosc.
                  To, ze w tej sekundzie zdajesz sobie sprawe ze swego istnienia, ta Swiadomosc
                  jest tym czym jestes. I ta swiadomosc istnieje wszedzie, a skoro ona istnieje
                  wszedzie, i Ty Renka istniejesz wszedzie. Naszym limitem, ograniczeniem
                  sa nasze zmysly, ktore odbieraja wielkosci, do jakich sa wykalibrowane. Kazdy z
                  nas ma wokol siebie powloke, poza ktora nie jest w stanie sie poruszyc, to
                  jest dystans, na jaki pozwalaja nam nasze zmysly. Dowodem na ograniczonosc
                  naszych zmyslow sa chociazby instrumenty, ktore wyostrzaja sztucznie nasze
                  rozdzielczosci i pokazuja nam swiaty spoza naszego "punktu widzenia i
                  slyszenia". To samo dotyczy zwierzat, ktore komunikuja sie na czestotliwosciach
                  niedostepnych dla nas, widza i slysza tam, gdzie my juz jestsmy glusi i slepi.
                  Nie trzeba duzej wyobrazni, zeby domyslec sie swiatow daleko glebszych niz moga
                  siegnac nasze instrumenty, nie mowiac o zmyslach. Jesli takie swiaty istnieja,
                  to nie sa one jakims odpadkiem naszej cywilizacji, tylko sa przetkane
                  swiadomoscia. Jaka swiadomoscia ? Ta sama, ktora my jestesmy. Dlaczego wiec nie
                  mozemy explorowac tamtych swiatow ? Jeszcze raz, odpowiedzialne sa nasze zmysly,
                  nasze osadzenie w tym 3-wymiarowym swiecie, nasza grawitacja ku tej obecnej
                  manifestacji nas samych. Ale explorowanie innych swiatow, wymiarow odbywa sie
                  ciagle, w nas samych. Sny, umieranie, to sa te punkty zwrotne, gdzie nasze
                  zmysly juz nie dzialaja, uzyskujemy wolnosc i ulatujemy w inny realm. I to
                  dzieje sie bez najmniejszej przerwy. Jak sobie zdasz sprawe Renka z przeogromu
                  tej potegi jaka jest egzystencja, wtopisz sie w nia z najwieksza radoscia
                  i zapomnisz o swoim JA, ktorego tak bronisz. Dlatego tu, niektorzy nazywaja
                  medytacje nasza pierwsza i ostatnia wolnoscia.
                  Don't take my words for it. Just experiment.
                  Pozdr, Imagine.
                  • Gość: Renka Re: mysle, wiec jestem IP: *.ADSL.mnsi.net 21.02.03, 02:50
                    To, co mysle o sobie, tym jestem.To,jak slysze i co slysze, to tez dodaje
                    barwy do tego, co o sobie mysle. Co widze, czyli czysta iluzje, tez dodaje
                    barwy do tego, czym jestem, bo np widze jedyna osobe (usmiechnieta) w drodze
                    do pracy i juz sie ciesze i wygladam na zadowolona :)
                    Czyli procesowanie informacji odbywa sie w zamknietym ukladzie ograniczonym
                    (piecioma)szescioma zmiennymi, czyli zmyslami.Umysl.Ale jak wyjdziesz poza
                    umysl, znajdziesz sie w nieskonczonym obszarze, ktorego nie jestesmy w stanie
                    blizej okreslic.Niewiadoma, a wedlug ciebie SWIADOMOSC, bo jest WSZEDZIE,
                    czyli rowniez poza obszarem umyslu. Mozna zalozyc, ze jest to obszar, gdzie
                    rzadza takie same prawa jak w umysle, ale wcale tak nie musi byc.
                    Czy jestem na tropie zrozumienia tego w co wierzysz, Imagine ?
                    Jezeli rzadza inne prawa, to jakie? A jak te same, to dlaczego? Czy dlatego,
                    ze swiat zbudowany jest z atomow, ktore sa wszedzie i sa takie same, tzn atom
                    wegla to atom wegla ?
                    Z tego, co napisales,to ja rozumiem MOJA swiadomosc i umysl jako to samo.Zbior
                    informacji, ktore moge kontrolowac przy pomocy zmyslow.Przy pomocy tych
                    informacji NIE moge kontrolowac obszaru, ktorego nie moge ogarnac umyslem.A
                    wiec tego obszaru, gdzie rzadza prawa mi nieznane.
                    uff:)))
                    Dodatkowo, chcialabym podwazyc twoje zdanie o tym, ze podczas snu nie dzialaja
                    zmysly. Otoz zdarzylo mi sie wyczuc podczas snu (2 w nocy) zapach palacej sie
                    swiecy w innej czesci domu i zeszlam po to, zeby stwierdzic, ze swieca sie
                    rozlala szeroko i plonela jasnym szerokim strumieniem o pare centymetrow od
                    mojego komputera.I ja przypuszczam, ze zmysly dzialaja podczas jakichs faz
                    snu.Przeciez zmysl wzroku dziala.Widzimy sceny, myslimy we snie..Potem czesto
                    na jawie przychodzi rozwiazanie tego, co bylo zagadka we snie.
                    odplywam w niebyt mojego bytu :)
                    • Gość: Astar Re: mysle, wiec jestem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.03, 18:50
                      Jak sie pomylę to poprawiajcie
                      Uznałem kiedyś że dojście do jakiejkolwiek prawdy wymaga tego aby elementy,
                      które doprowadziły mnie do danego stwierdzenia były 100% pewne, tzn.
                      racjonalnie udowodnione. To doprowadziło mnie do tego, że jedyne co mogę
                      stwierdzić to fakt że istnieje. Istnieje napewno jako ego (dusza, umysł, ego
                      dla mnie to samo). Aha mogę też udowodnić, że w danej chwili nie mogę wiedzieć
                      nic po nad to. Ten dowód polega na tym, że nie mogę 100% zaprzeczyć
                      solipsyzmowi (Berkeley). Oczywiście może kiedyś dowiem się czegoś więcej.
                      Aha i nie mówcie, że w cokolwiek wierze bo to mnie wyprowadza z równowagi.
                      Astar w nic nie wierzy, Astar co najwyżej coś WIE.
                      Imagine wytłumacz bo nie rozumiem czemu moja świadomość jest wszędzie.
                      wszędzie to znaczy gdzie?
                      nie znam sie za bardzo na filozofii, interesuje sie tym od nie dawna. może jak
                      skoncze liceum za rok to beda ja studiowac, moze.
                      i jeszcze jedno pytanie: jak rozróżniacie ego od świadomości rozumu czy duszy?
                      bo ja tak nie umiem
                      • Gość: Malwina ktora kombinuje ale i tak w to nie wierzy ;-) IP: *.d1.club-internet.fr 22.02.03, 19:44
                        swiadomosc jest we mnie i na nia dzialam
                        dusza :-) jest poza mna
                        umysl mysli (niby ma ale sie buntuje - synapsy strajkuja i neurony korki
                        strzelaja)
                        ego jest nabyte (rowniez i narzucone)i czesto sie z nim szarpie
                      • Gość: Imagine Re: mysle, wiec jestem IP: *.navix.net 22.02.03, 23:19
                        Gość portalu: Astar napisał(a):

                        > Jak sie pomylę to poprawiajcie
                        > Uznałem kiedyś że dojście do jakiejkolwiek prawdy wymaga tego aby elementy,
                        > które doprowadziły mnie do danego stwierdzenia były 100% pewne, tzn.
                        > racjonalnie udowodnione. To doprowadziło mnie do tego, że jedyne co mogę
                        > stwierdzić to fakt że istnieje. Istnieje napewno jako ego (dusza, umysł, ego
                        > dla mnie to samo). Aha mogę też udowodnić, że w danej chwili nie mogę
                        wiedzieć
                        > nic po nad to. Ten dowód polega na tym, że nie mogę 100% zaprzeczyć
                        > solipsyzmowi (Berkeley). Oczywiście może kiedyś dowiem się czegoś więcej.
                        > Aha i nie mówcie, że w cokolwiek wierze bo to mnie wyprowadza z równowagi.
                        > Astar w nic nie wierzy, Astar co najwyżej coś WIE.
                        > Imagine wytłumacz bo nie rozumiem czemu moja świadomość jest wszędzie.
                        > wszędzie to znaczy gdzie?
                        > nie znam sie za bardzo na filozofii, interesuje sie tym od nie dawna. może
                        jak
                        > skoncze liceum za rok to beda ja studiowac, moze.
                        > i jeszcze jedno pytanie: jak rozróżniacie ego od świadomości rozumu czy
                        duszy?
                        > bo ja tak nie umiem

                        Czytaj moj watek "Psychologia duszy". Tam jest wytlumaczenie pojec o ktorych
                        mowisz.
                        Pozdr, Imagine.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka