Dodaj do ulubionych

pomocy szukam

15.08.06, 21:44
zwiazek w ktorym łaczy dwojga ludzi JUZ tylko seks, czy mozna miec nadzieje na
cos wiecej.. :( u jednego "partnera" sa to tylko fizyczne doznania, u
drugiego pozostałosci(pewnie cos wiecej;( ) po głebokim uczuciu i zadowolenie,
szczescie, przyjemnosc.. i nadzieja ze bedzie tak jak kiedys.. ;(

jak jestem z nim czuje sie najszczesliwsza osoba na swiecie, gory moge
przenosic, mam mnostwo energii, checi do zycia, optymizmu.. zawsze przed
spotkaniem mam metlik w głowie, wiem ze postepujac tak trace wiele.. czuje sie
jak szmatka do podłogi, ktora oszukuja sama siebie ze jest kims kim juz dawno
przestała byc... jestem tak słaba, nie potrafie trwac w swoich
postanowieniach, nie potrafie sie zmobilizowac, wziasc w garsc.. zapomniec..
ułozyc sobie zycia na nowo.. ciagle zyje przeszłoscia i nadzieja, jestem
młoda, całe zycie przede mna.. a ja kocham tesknie pragne czekam.. i usycham;(

Obserwuj wątek
    • a.niech.to Re: pomocy szukam 15.08.06, 22:01
      bzyyy napisała:

      > czuje sie
      > jak szmatka do podłogi, ktora oszukuja sama siebie ze jest kims kim juz dawno
      > przestała byc...
      Dlaczego, bo nie rozumiem.
      > jestem tak słaba, nie potrafie trwac w swoich
      > postanowieniach, nie potrafie sie zmobilizowac, wziasc w garsc.. zapomniec..
      > ułozyc sobie zycia na nowo.. ciagle zyje przeszłoscia i nadzieja, jestem
      > młoda, całe zycie przede mna.. a ja kocham tesknie pragne czekam.. i usycham
      Będę szczera: jesteś jakaś niedorobiona, bo działasz przeciwko sobie. Myślę, że
      przydałoby się nabrać dystansu do tej największej miłości i podejść doń ze
      znacznym poczuciem humoru. Zamiast życiowego dramatu w postaci usychania
      mielibyście zabawę- chociaż odmienną- Ty i on. To chyba lepsze niż tak
      beznadziejnie się kurczyć w upale własnego serca i jego szowinistyczno-męskiej
      drwiny, tudzież instrumentalnego stosunku.
      • bzyyy Re: pomocy szukam 15.08.06, 22:14
        wszystko widze w kolorowym swietle wtedy gdy on jest tak blisko ze moge z nim
        pogadac, posmiac sie, złapac za reke, całowac, kochac.. wszystko wtedy wydaje mi
        sie w jak najlepszym porzadku, ze robie to miedzy innymi, jak nie głownie dla
        siebie, ze tego własnie chce, bo chce ze wszystkich sił byc szczesliwa. jednak
        tak jest od swieta, czyli wtedy kiedy to ON chce mnie ogladac, całowac i kochac,
        tylko wtedy jest szansa na spotkanie.. teraz np nie widzielismy sie juz 2 tyg,
        podczas ktorych on milczy, a ja płacze, i nie potrafie sie usmiechac do tego,
        chce ale jakos trudno mi skupic mysli na czymkolwiek innym niz te na pozor
        banalne sprawy. chce sie cieszyc z tego co jest piekne miedzy nami, bo jest..
        ale ja potrzebuje, chce WIECEJ.. boje sie ze on przestanie mnie szanowac, ze ja
        przestane siebie szanowac, za to ze tak łatwo przychodzi mi seks z facetem od
        którego nie moge dostac nic wiecej.. boje sie..
        • 3mocj4 Re: pomocy szukam 15.08.06, 22:33
          hmmm... po tym co przeczytałam to jego jednak kochasz... [lub zauroczona jestes] bo jak jest przy Tobie to promieniejesz...jak go nie ma płaczesz. W takim razie musisz z nim pogadać... i wyjaśnic sobie czy to tylko sex was łączy /bo tak to zrozumialam/ czy może coś wiecej, a jak coś wiecej....to pogadaj z nim o swoich uczuciach kiedy on sie nie odzywa, że Ci smutno i jeden SMS na dzień da Ci promyk słoneczka / przestaniesz płakać w poduche/... myśle ze nikt nie da Ci szczerej rady na forum, z prostej przyczyny....nikt was nie zna i nie zna waszych relacji. Wiec życze wytrwałości w szczerości jak tej w myśli tak i w rozmowie. Pozdrawiam :)
          • 3mocj4 Re: pomocy szukam 15.08.06, 22:40

            aaaa ...jeszcze jedno...jak to tylko sex to daj sobie spokój! każdy człowiek zasługuje na coś wiecej :) niż tylko sex. Przecież masz uczucia :) a nie tylko fascynacje cielesne, a myślisz serduchem , a nie :x.... przynajmniej ja tak myśle ....pozdro
            • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 15:09
              A wiesz, że sex i reszta to jedność?
          • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 15:08
            3mocj4 napisała:

            > życzę wytrwałości w szczerości jak tej w myśli tak i w rozmowie.
            Prawda jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Poszukaj jej w sobie. Być sobą nie
            hańbi. Pisałam Ci o tym. Pamiętaj jednak o opiece nad sobą.
        • duszek49 Re: pomocy szukam 15.08.06, 22:38
          Po Twoim opisie - mam odczucie tylko jedno - może to brutalne co powiem ale...
          Ani on Ciebie nie szanuje, ani Ty siebie nie szanujesz...

          Skąś to znam - dlatego tak piszę
          Życzę odnalezienia własnej drogi przede wszystkim do samej siebie
          pozdrawiam
          • bzyyy Re: pomocy szukam 15.08.06, 22:48
            pisze tu o sytuacji w jakiej sie znalazłam bo nie mam z kim o tym porozmawiac,
            wszystkie bliskie mi osoby mowia to samo.. ze mam byc silna, i dac sobie z nim
            spokoj. wstydze sie tego co robie, po tym ostatnim komentarzu jeszcze bardziej..
            nie chce sie tak czuc, ale wtedy gdy to sie dzieje, gdy dochodzi do zblizenia,
            czułosci.. nic nie jest w stanie mnie powstrzymac, ciagnie mnie do niego, a on
            to troche wykorzystuje, a ja sie nie sprzeciwiam, bo tego chce.. nie tylko tego
            oczywiscie, ale dostaje tylko to, a czekam na cos wiecej.. beznadziejna
            sytuacja, ale moze warto zyc dla takich chwil.. moze dodam ze nie spotkałam w
            zyciu nikogo przy kim czułabym sie tak swobodnie, na codzien jestem zamknieta w
            sobie, niesmiała.. a przy nim zmieniam sie o 180 stopni, czuje sie wyzwolona z
            jakiejs sztucznosci, tylko na krotko.. wszystko ma swoje złe i dobre strony..
            ale gorzej jest gdy brak rownowagi, ;(
            • tamara33 Re: pomocy szukam 16.08.06, 13:41
              Nie warto...mialam podobnie. Myslalam ze moje uczucie i zaangazowanie go
              odmienią, skoro chcial sie spotykac, chocby czasami..ze cos znacze.Tlumaczylam
              jego brak czasu-pracą, nieczesty kontakt z nim jego osobowością (skomplikowana,
              a jakże)jego dystans , poza bardzo czulym seksem jego dawnymi zranieniami...I
              nagle przeszło mu jak ręką odjął.Poznał dzidzie do ktorej nie czul dystansu,
              dla ktorej mial czas i nagle okazalo sie ze nawet z psychika jego ok....:))))
              Kobiety nie badzcie glupie, nie chce - fora ze dwora, szkoda czasu na dupkow!!!
              Nigdy wiecej takiego samego bledu.A uczucie -minie, czas, czas, mi zajelo to 13
              miesiecy, ale wyleczylam sie.Jest teraz ktos kto ma dla mnie czas i nie tylko
              na seks...
              • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 15:12
                Racja, chłodny rozsądek gorą, lecz nie każda/y jest w stanie się uporać ze złą
                miłością tak jak Ty to zrobiłaś.
        • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 15:03
          bzyyy napisała:

          > boje sie ze on przestanie mnie szanowac, ze ja
          > przestane siebie szanowac, za to ze tak łatwo przychodzi mi seks z facetem od
          > którego nie moge dostac nic wiecej.. boje sie..
          Widzę, że nie ma dla Ciebie nadziei na uleczenie. Zresztą na zdrowiu Ci pewnie
          wcale nie zależy. Nie dyndaj mu na szyi wzorem kamienia na sznurze, nie czep
          się jego kolan, kiedy zechce odejść i będzie w porządku. Zachowasz do siebie
          szacunek, a i on pewnie go zachowa do Ciebie, chyba że trafiłaś na durnia i
          prostaka. Zdarzają się takie szaleńcze miłości, lecz to nie uczucie ma prawo
          rządzić, lecz Ty masz taki obowiązek w stosunku do siebie.Jeszcze jedno: uważaj
          w tym miłosnym amoku, abyś zamiast na jednego księcia nie trafiła na siedmiu
          krasnoludków. To nie byłoby dobre. Życzę powodzenia.
          • bzyyy Re: pomocy szukam 16.08.06, 16:54
            troszke sie wytłumacze, to nie jest tak, ze to ja nalegam na spotkania, i
            uczepiłam sie jego kolan, i nie chce puscic. juz nie jestesmy razem, on wie ze
            moje uczucie nie mineło, powiedziałam mu o tym jasno i konkretnie (co wczesniej
            nie zawsze mi wychodziło) mam jeszcze jakies resztki dumy, ale starcza mi jej
            tylko tyle by moc sie do niego nie odzywac, wtedy kiedy on milczy. wtedy czuje
            sie taka silna, ze wytrwam, mam znajomych, rodzine, mnostwo ludzi wokół, którzy
            chca mi pomoc.. ale słabosc jest w kazdym, i przychodzi w najmniej oczekiwanym
            momencie.. wtedy czekam na to az to on sie odezwie, zaproponuje wspolny spacer,
            wyjscie do kina "jak dawniej"... karmi mnie takimi ciepłymi słowami.. i wtedy ja
            ulegam.. zawsze, i on i ja wiemy ze tak bedzie nadal, ze ja bede ulegała, i
            wpadała w jego ramiona wtedy kiedy jemu sie o mnie przypomni, albo o swoich
            potrzebach, wtedy kiedy wysle krotka wiadomosc z pytaniem co u mnie, itd.... bo
            co z tego ze mnie rani, jak ja szybko o tym zapominam, i miekne gdy słysze jego
            głos, czułe słowa, "tak bardzo teskniłem" "tak ciesze sie ze cie widze" ... i to
            spojrzenie mowiace jedno.. tak było podczas ostatniego spotkania.. przyjechał do
            mnie, nie czułam sie za dobrze.. on zaczał swoja litanie (oczywiscie ktora
            zawsze na mnie działa) ja lezałam, chciałam zeby mnie przytulił.. zrobił to od
            razu, połozył sie za mna, tuz za moimi plecami, i połozył swoje dłonie na moim
            brzuchu.. wtulił głowe w moja szyje.. ja nie potrafie trwac w swoich
            postanowieniach gdy on jest tak blisko, gdy tak na mnie patrzy, gdy mowi mi
            takie miłe rzeczy.. wiem ze nie powinnam dopuszczac do tych sytuacji, nie
            zgadzac sie na te spotkania.. ale to takie trudne. mam ciezki dzien, chce mi sie
            płakac, przypominam sobie jak było, co zawsze robiłam w takich chwilach, zwykle
            jest to wieczorami.. mysle o nim.. zwykle w takich momentach chce do niego
            zadzwonic.. odezwac sie.. spytac sie co u niego.. i tak to sie zwykle zaczyna..
            potem gadamy na gg.. mowi ze teskni, ja mowie ze tesknie.. on mowi ze nei
            powinnismy sie niczym przejmowac, ze skoro oboje tego chcemy to dlaczego mamy
            sie nie spotykac.. ja tez to sobie tak tłumacze.. dochodzi do spotkania, zawsze
            (trwa to juz pół roku) jest cudownie... ale na chwile, krotka chwile, ktora
            chciałabym zatrzymac, przetrzymac na całe zycie..

            ale co z tego.. czy to ma jakies znaczenie.. zaraz po tym spotkaniu, jak opadna
            emocje, euforia, zaczyna sie ból, potrworne poczucie winy, i smutek kiedy on
            milczy. ja przed nim troche gram, oszukuje go, smieje sie z tego, gram twarda..
            on mysli ze podchodze do tego tak jak i on, czyli ze przychodzi mi to łatwo.. i
            równie tak samo odchodzi.. a tak nie jest.. ja go kocham, i tylko dlatego sie na
            to godze..

            1000 razy juz sobie obiecywałam ze nigdy wiecej, ze nie pozwole sie tak
            traktowac, ze zasługuje na cos wiecej, ze on nie jest dla mnie.. ze było, ale
            jak wszystko w zyciu sie skonczyło..

            szkoda ze dla mnie sa to jedynie puste słowa, dzisiaj wraca z wakacji.. wczoraj
            sie odezwał, pytał co u mnie.. nie odpisałam.. do czasu.. ciekawa jestem jak
            długo wytrwam... zawsze trwa to najdłuzej 2 do 3 dni.. tyle czasu trwa moja siła..
            • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 17:10
              Bidulko, jesteś stracona. Jedyna nadzieja, że to on Ciebie rzuci. Nie znam go,
              ale zapewne orientuje się w Twojej sytuacji. Jeśli to przyzwoity facet to albo
              Cię wkrótce zostawi, albo się z Tobą ożeni. Nie wiem, co dla Ciebie byłoby
              gorsze.
            • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 17:12
              Nie możecie zostać przyjaciółmi? To dobre rozwiązanie.
              • bzyyy Re: pomocy szukam 16.08.06, 17:42
                jak sie rozstawaliśmy, tak oficjalnie, było to w marcu, to oboje mielismy
                nadzieje na przyjazn. ja nawet długo w to wierzyłam.. był i jest dla mnie
                bardzo wazna osoba, pisałam juz ze przy nim czuje sie naprawde soba w 100%.. z
                tego powodu po zerwaniu, nie chciałam konczyc naszej znajomosci na amen, miał
                byc stały kontakt, spotkania od czasu do czasu. a jak to wyglada? seks od czasu
                do czasu.. on czesto mowi o tym ze tak nie moze byc, ze nie o to mu chodzi, ale
                fakty mowia same za siebie.. nie ma przyjazni, nie ma miłosci, za to jest
                namietnosc...
                • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 18:02
                  bzyyy napisała:

                  > nie ma przyjazni, nie ma miłosci, za to jest
                  > namietnosc...
                  Nie wiem, ile masz lat, ale ja bym powiedziała, że to całkiem nieźle, a nawet
                  całkiem dobrze.
    • alfika Re: pomocy szukam 16.08.06, 13:53
      Bzyyy, piszesz, ze jest tak, bo tego chcesz - i równocześnie piszesz w
      sąsiednim wpisie, że chcesz więcej niz tylko tego

      - to czego chcesz?

      jak bedziesz wiedziała, to powinno być łatwiej podjąć decyzję, w którą stronę
      Ty chcesz iść, a nie w jaką popychają Cię bliscy...
      Ty wybierasz, jak układa się Twoje życie, tylko Ty
      ani on, ani bliscy, ani znajomi (jemu jedynie możesz powiedzieć, jak się
      czujesz i czego naprawdę chcesz - bo dlaczego nie miałabyś mu powiedzieć?)

      na dodatek tylko Ty będziesz odczuwała tego skutki, nikt więcej - bo to Twoje
      życie i Twoje decyzje
      więc wybierz to, czego naprawdę chcesz - i idź w tę stronę, która wybierzesz
      • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 15:15
        alfika napisała:

        > więc wybierz to, czego naprawdę chcesz - i idź w tę stronę, która wybierzesz
        Bacz tylko, byś nie wzięła po łbie. Marny byłby to wybór. Uważaj!
        • alfika Re: pomocy szukam 16.08.06, 20:47
          ?
          • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 21:07
            W sam raz jak z Twoją sygnaturką.
            • alfika Re: pomocy szukam 16.08.06, 21:10
              co to znaczy "w sam raz jak z Twoją sygnaturką"?
              :)
              tak tylko pytam :)))
    • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 15:31
      bzyyy napisała:

      > zwiazek w ktorym łaczy dwojga ludzi JUZ tylko seks, czy mozna miec nadzieje na
      > cos wiecej.. :( u jednego "partnera" sa to tylko fizyczne doznania, u
      > drugiego pozostałosci(pewnie cos wiecej;( ) po głebokim uczuciu i zadowolenie,
      > szczescie, przyjemnosc.. i nadzieja ze bedzie tak jak kiedys.. ;(
      Nie oczekuj więcej niż możesz otrzymać. Tym prostym sposobem unikniesz
      rozczarowania.
    • bzyyy Re: pomocy szukam 16.08.06, 18:19
      zycie dla namietnosci? z poczuciem winy i smutkiem.. w ciagłym oczekiwaniu na
      zmiane.. wprawdzie ze słodkimi, choc ulotnymi chwilami..

      gdybym mogła, na pewno posłuchałabym głosu mojej rodziny i znajomych, ktory jest
      posrednio głosem mojego rozsadku.. gdybym mogła.. czuje sie zniewolona, to
      prawda ze sama nie wiem czego chce.. raz chce wiecej, raz chce sie uwolnic, a
      innym razem chce by on mnie przygarnał... załosne, ale chyba prawdziwe.. a
      najczesciej jest wszystko na raz..
      • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 19:55
        bzyyy napisała:

        > to
        > prawda ze sama nie wiem czego chce.. raz chce wiecej, raz chce sie uwolnic, a
        > innym razem chce by on mnie przygarnał... załosne, ale chyba prawdziwe.. a
        > najczesciej jest wszystko na raz..
        Z Twoich postów wynika jasno, czego byś chciała. Ty boisz się związku, w którym
        ugrzęzłaś i zbliżenia z facetem. Uświadom sobie czemu, a zyskasz odpowiedź, co
        dalej masz z tym robić. Wiem, że to niełatwo odnaleźć dróżkę rozsądku wśród
        gąszczu pogmatwanych myśli i sprzecznych uczuć.
    • justyna41 Re: pomocy szukam 16.08.06, 19:36
      Zamęczysz się, żyjąc w ten sposób - prosta droga do załamania.

      Zasługujesz na cos więcej, ale żeby to coś znaleźć musisz najpierw uwolnić się
      od przeszłości.

      A nie uwolnisz się, spotykając się z Nim.

      Ale decyzja musi być Twoja.

      Zastanów się, czy takie życie to godne życie.
      • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 19:59
        Proponowałam już wcześniej przesunięcie związku na płaszczyznę koleżeństwa,
        przyjaźni. Dalibóg, nie widzę w ich obecnych stosunkach niczego uwłaczającego.
        • alfika Re: pomocy szukam 16.08.06, 20:48
          Bzyyy widzi - to wystarczy jak na ten wątek
      • bzyyy Re: pomocy szukam 16.08.06, 20:02
        a wyrzekajac sie miłosci sie nie mecze?.. oj mecze sie potwornie, ale co
        poradzic.. wszystko jest dla ludzi.. podobno.. kwestia czasu.. trza zapomniec...
        pogodzic sie z tym ze miłosc nie trwa wiecznie.. nie da sie zamknac w klatce
        ukochanego.. patrzec na niego, i naiwnie wierzyc w to ze bedzie tak do konca...
        • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 20:17
          bzyyy napisała:

          > a wyrzekajac sie miłosci sie nie mecze?.. oj mecze sie potwornie, ale co
          > poradzic.. wszystko jest dla ludzi.. podobno.. kwestia czasu.. trza
          zapomniec..
          Szkoda zapominać o tym, co było dla Ciebie piękne. Wystarczy przestać kochać.
          > pogodzic sie z tym ze miłosc nie trwa wiecznie..
          A on Cię kiedyś kochał? Odróżnij czyny od słów, a będzie Ci łatwiej.
          > nie da sie zamknac w klatce
          > ukochanego.. patrzec na niego, i naiwnie wierzyc w to ze bedzie tak do
          konca...
          Ten Twój akurat mało się nadaje do przymykania w pudełku. Jeśli nawet by Ci się
          to przypadkiem udało, zrobiłabyś mu krzywdę. Mogę się mylić, ale to typ
          Piotrusia Pana, wolny dachowiec-samotnik. Zwiałby Ci przy pierwszej okazji.
          Widać to nie Ty...a może nawet żadna. Nie płacz, nie ma czego...Tak też się
          składa w życiu. Normalka.
          • bzyyy Re: pomocy szukam 16.08.06, 20:31
            kochał.. lubie opowiadac o tym.. bylismy razem 3 lata, naszym głownym problemem
            było to, ze on chciał mnie ciagle wiecej, i ciagle.. ja na poczatku miałam do
            tego zwiazku spory dystans, (teraz jak o tym mysle, to trudno jest mi w to
            uwierzyc).. ja sie przekonałam do niego na dobre, a on najwidoczniej przestał
            mnie kochac.. chociaz on mowi, ze wcale tak nie jest.. mowi, ze to po prostu juz
            nie jest to samo co kiedys, bez fajerwerkow, ze za duzo było problemow, ze go
            zmeczyłam.. ze za duzo wymagałam.. moze to i prawda.. prawda jest tez to ze
            ostatnie poł roku, jeszcze przed zerwaniem nei było sielanka- był to czas kiedy
            to oboje wkroczylismy w nowe srodowisko- poszlismy na studia, do tego samego
            miasta, ta sama uczelnia, inne wydzIały.. on miał coraz mniej czasu dla mnie,
            dal nas.. tłumaczył sie nauka.. mniej wiecej od tego momentu sytuacja miedzy
            nami zaczeła sie zmieniac.. czyli ja zrozumiałam kim on jest dla mnie, odkryłam
            swoje uczucie, w ktore wczesniej nie do konca wierzyłam.. a on przestał mnie
            kochac.. nadal trudno jest mi sie z tym pogodzic, dlatego wydaje mi sie ze bedac
            z nim fizycznie, dostane to czego chce.. dostane jego milosc, czułosc, dobroc..
            a on przypomni sobie o tym ze kiedys mnie kochał.. jak to czytam to wydaje mi
            sie to załosne hmm..
            • a.niech.to Re: pomocy szukam 16.08.06, 20:44
              bzyyy napisała:

              > wydaje mi sie ze beda
              > c
              > z nim fizycznie, dostane to czego chce.. dostane jego milosc, czułosc,
              dobroc..
              > a on przypomni sobie o tym ze kiedys mnie kochał.. jak to czytam to wydaje mi
              > sie to załosne hmm..
              Nie potępiaj siebie. Zachowałaś się jak większość kobiet, ktore sex utożsamiają
              z miłością. Mężczyźni są inni, ale o tym nikt nas nie uczył w szkole. Na
              pociechę mogę Ci powiedzieć, że ja-dojrzala kobieta-zrobiłam podobną woltę,
              próbując związek ratować przez sex, taki powrót do początku. Oczywiście wyszedł
              mi guzik z pętelką. Zarzuć to. W trakcie sexowania facet dość rzadko myśli, a
              żeby o miłości - nie czytałam w najstarszych annałach. To, o czym piszesz, nie
              jest żałosne, to błąd w rozumowaniu.
            • alfika Re: pomocy szukam 16.08.06, 20:55
              a ja mam wrażenie, że mogłaś chcieć czegoś stałego i jak on się oddalił, to
              postanowiłaś go zatrzymać
              i się zapętlasz zamiast złapać głęboki oddech i poczekać na coś, co polubisz
              odpuść - pogadaj z nim, czego chcesz - i odpuść, on wybiera, czy mu to będzie
              pasowało
              póki co obecny układ nie za bardzo pasuje Tobie

              nawet jak nie jest tak, jak sobie myślę, to odpuść
              jak macie być razem, to i tak będziecie - a nie ma sensu się szarpać w czymś,
              co póki co unieszczęśliwia choć jedno
    • witch-witch Re: Bo facet jest moze leń.. 16.08.06, 21:01
      I na nic wiecjej nie ma już ochoty....Powzdychaj sobie za sobą samą daj sobie
      to co chcesz aby on ci dał. Uwolnij się od niego emocjonalnie a sama zobaczysz
      jakz acznie za tobą ganiać...Jezeli miał jakiekolwiek uczucia...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka