ona_sama
30.08.06, 14:36
Nie wiem od czego zacząć... Otóż kiedyś bardzo, bardzo dawno temu straciłam na
wadze ponad 10kg, nie potrafiłam nad tym zapanować, to już mineło i staram się
o tym zapomnieć. Ostatnio podrosłam, ale nie straciłam na wadze. Rodzice mają
nadwagę, od ponad 15 lat z nią walczą, ale im się nie udaje, codziennie
rozmawiają o odchudzaniu, dietach, o tym co zjedli, liczą kalorie. Jeeden
dzień nic nie jedzą, a drugiego się obrzerają, wkurza mnie to. No, ale wróćmy
do tematu, podrosłam, rodzice myślą, że się odchudzam... Ostatnio nie zjadłam
całego obiadu, bo poprostu już nie umiałam, na talerzu został mały kawałek
mięsa... Zaczeło się piekło, krzyczeli na mnie, wyzywali od anorektyczek,
bili... Prosiłam, płakałam, ale to nic nie dało, zjadłabym dla świętego
spokoju, ale ja już poprostu nie mogłam;( dziś rano jedno z moich kochanych
rodziców krzyczało z pretensją, że już nawet śniadania nie jem, a ja poprostu
jeszcze spałam, chciałam pogadać z mamą, ale ona wypomina mi to co kiedyś
było, krzyczy i nie rozumie, odkłada mi mielone na kolacje, zbiera je z
talerzy i każe chować do lodówki... Nie pójdę na policję, boję się. Rodzice do
psychologa nie chcą iść, nie wiem dlaczego, ja chce wiedzieć czy oni mają coś
z psychą, czy naprawdę ja. Jeśli chodzi o rodzinę to nie mam do kogo iść.
Powiedzcie mi co mam zrobić? Jak powiedzieć, że wszystko ze mną ok? Że ja
naprawdę jem do syta, że chcę zapomnieć, a oni mi nie pozwalają? Proszę.
pomóżcie ;(
P.S. Ja naprawdę nie kłamię... Mój wzrost to 173cm i 60kg wagi.