Dodaj do ulubionych

Kraina Dobrej Myśli

24.11.06, 15:36
Słońce tego ranka nie miało zamiaru wyjść zza chmur. Mariance zupełnie to nie
przeszkadzało, podobnie, jak innym mieszkańcom Krainy Dobrej Myśli. Cieszyli
się tym, co przynosił dzień. Odgłos deszczu wywoływał radość na twarzy
dziewczynki. Wpatrywała się w krople spływające po szybie.
- Jaka wspaniała pogoda- pomyślała. – Wprawdzie miałyśmy z Rozalką bawić się
na łące, ale skoro sa tak wspaniałe kałuże, możemy zmienić plany.
I w podskokach pobiegła do łazienki. Tego już było za wiele dla księcia
Złomyślina, który z najczarniejszej chmury przyglądał się wszystkiemu. Choć
padał deszcz, co w jego kraju byłoby powodem do złości, ta mała się tym
wcalenie zmartwiła.
-Co za kraj – pomyślał Złomyślin. – Ciekawe, kto jest jego władcą?
-Czy ktoś mówi o mnie? – odezwał się Dobromyśl i podpłynął na błękitnej
chmurce. – Witam cię, drogi gościu. Zdaje mi się, że nie podoba ci się mój świat.
-Twoi poddani są chyba niespełna rozumu. Cieszą się, jakby było z czego.
-Oni nie są moimi poddanymi – powiedział Dobromyśl. – Ja nimi nie rządzę. Mam
tylko moc podsuwania dobrych myśli. Od nich zależy, czy zechcą je przyjąć, czy
nie.
-Chcesz powiedzieć, że nie istnieje tu smutek?
-Tego nie mogę powiedzieć – zadumał się książę.
-Smutek jest czasem nieunikniony, ale moją rola jest, by wierzyli, że zawsze
mogą być lepsze dni. Chodź, sam zobaczysz.
-Eee... czy warto? – Złomyślina jak zwykle ogarnęło tysiące wątpliwości. – I
tak wiem, że mi się nie spodoba.
Niezrażony Dobromyśl pociągnął go za rękę. Nawet nie wiedział, na jakie
niebezpieczeństwo naraża swoich przyjaciół.
Marianka właśnie kończyła się myć i zadowolona przeglądała się w lustrze.
-Mam chyba tysiąc piegów! – roześmiała się – Są naprawdę zabawne. I lekko
odstające uszy – stwierdziła z zadowoleniem.
Już chciała biec na śniadanie, gdy cos kazało jej zerknąć w lustro jeszcze
raz. Złomyślin, który stal obok, również oglądał swoje odbicie. Jego myśli
skakały ze złości.
-Ależ jestem brzydki – z niesmakiem patrzył na swoją twarz – mam sterczący
nos i za długi podbródek.
Marianka nie widziała księcia, lecz jedna z jego myśli niepostrzeżenie wkradła
się w jej umysł.
-Jesteś brzydka – szepnęła dziewczynce.
-Wcale nie – powiedziała głośno i rozejrzała się wokół. – Przecież tu nikogo
nie ma – pomyślała. Ale myśl nie dawała za wygraną.
-Przypatrz się dokładnie!
-Może rzeczywiście – zasmuciła się Marianka i niechętnie poszła na śniadanie.
-Dzień dobry córeczko – przywitała ją mama, podając kubek mleka, ale nie
usłyszała odpowiedzi. Spojrzała na Mariankę.
-Czy jestem brzydka? – spytała Marianka.
-Skąd ci to przyszło do głowy? Wiesz przecież, że nie ma brzydkich ludzi, tak
jak nie ma brzydkich kwiatów czy zwierząt.
Ale Marianki to nie przekonało.
-Mama mówi tak, bo jest mamą, ale naprawdę myśli inaczej – pomyślała.
-I pewnie cię nie kocha – dorzucił książę Złomyślin.
-Ty wcale mnie nie kochasz – krzyknęła dziewczynka i ze łzami wybiegła z kuchni.
Mama przestraszyła się nie na żarty. Przestraszył się także Dobromyśl. W jego
świecie nie było dotąd takich problemów. Po chwili domyślił się, że to sprawka
gościa.
-dość tego, mój panie! Opuść mój kraj.
Ale Złomyślin ani myślał się wynosić.
-Zostanę i popatrzę, jak twój kraj zamienia się w Krainę Złośników! – śmiał
się szyderczo.
Marianka zmierzała w kierunku domu Rozalki. Czuła się bardzo nieszczęśliwa. W
pewnym momencie dostrzegła koleżankę. Rozalka biegła w jej stronę, chcąc się
przywitać. Nagle potknęła się i upadla.
-Dobrze ci tak! – krzyknęła Marianka. Skoro mnie nie lubisz, radź sobie sama.
Odwróciła się i poszła w druga stronę.
Złomyślin zacierał z radości ręce. Był tu zaledwie godzinę, a już udało mu się
skłócić ze sobą dwie najlepsze przyjaciółki.
-Widzisz, nie lubi cię – szeptał pochylony nad Rozalką. – Cos z tobą nie tak,
skoro nawet Marianka nie chce Ci pomoc.
-Nie wierz mu. Jesteś wspaniała dziewczynką! – krzyknął Dobromyśl.
-Akurat! – Złomyślin nie miał zamiaru ustąpić. – zasłużyłaś na to. Pamiętasz,
jak w zeszłym tygodniu powiedziałaś Mariance, że jesteś głuptasem?
-Ale ja tak tylko żartowałam i ona o tym wiedziała. Obraziła się – stwierdził
Złomyślin.
-Ona się nie obraża – pomyślała Rozalka, ale nie była już tego taka pewna. –
Źle się zachowałam. Teraz widzę, że nie jestem warta, by mnie lubić. Pójdę do
domu i nie odezwę się do nikogo.
Złomyślin roześmiał się.
-Pójdzie do domu, pokłóci się z mamą. Mama będzie smutna, powie cos przykrego
tacie. Tata pokłóci się w pracy, bo poczuje się nieszczęśliwy. W pracy jest
wielu ludzi – każdy wróci zdenerwowany. I tak dalej – rozmarzył się Złomyślin.
Moje myśli zaczną panować nad nimi. A swoja droga, jak można być tak głupim,
by w nie wierzyć?
Świat zmienił się nie do poznania. Ludzie stali się smutni, źli, zazdrośni i
przestali być szczęśliwi. „O, znowu pada” – narzekali. „Kiedyś było lepiej”,
„Na pewno się nie uda” – mówili coraz częściej. Szybko zapomnieli, że sami
wybrali te myśli, choć mieli tysiące powodów do radości, zawsze znajdowali
coś, czym mogliby się martwić. W ten sposób radosny do tej pory świat zaczął
przypominać ten, w którym my żyjemy. A może to ten sam świat, tylko
zapomnieliśmy o tym?

Iwona Śliwonik („Charaktery”, lipiec 2000)
Obserwuj wątek
    • shangri-la Re: Kraina Dobrej Myśli 24.11.06, 18:35
      Interpretacja tekstu dowolna.....
      Myśli dobre czy złe nie zmienią rzeczywistości, mogą ją jednak odrobinę
      pokolorować:)
    • solaris_38 dobrutkie i milutkie złudzonka 24.11.06, 19:03
      dobre myśli maja moc ale należy strzec sie myślenia życzeniowego które
      szczególnie łatwo atakują w krainie dobrej myśli

      różowe okulary nie zmieniają świata ale tworzą złudzenia

      najpierw należy ropoznac plusy i minusy BEZ żadnej tendencji
      a potem świadomie inwestować w Dobre

      bardzo ładna bajka i wskazuje jak łatwo działanie zastosowane we wpływie
      destrukcyjnych nastrojów powodują dalsze domina smutku i chaosu
      • shangri-la Re: dobrutkie i milutkie złudzonka 24.11.06, 19:05
        Domino trzeba "dotknąć niezdarnie"......
        Czarnowidztwo też nie pojawia się znikąd.
        • ja_adam Re: dobrutkie i milutkie złudzonka 24.11.06, 23:14
          Czasami chwytając nić, która prowadzi to tej Krainy mam wrażenie jakbym chwytał
          strunę od fortepianu. Boję się jej, bo jak zaraz szarpnie, to palce mi utnie.
          Pamiętam taki film.."między...a...."
          Chciałbym tak malować!
          • solaris_38 czarny biały i szare i neiwidzialne 25.11.06, 02:34
            a ja wolę żyć w rzeczywistej krainie
            nie jest ona dobra ani zła


            jest tajemnica

            jedyne co mogę zrobić to poznawać
        • solaris_38 życie wśród domina 25.11.06, 02:29
          czarnowidztwo jest taką samą namiętnością jak inne

          namiętności uwodzą nie dlatego ze jest czym ale dlatego że nie umiemy odróżnić
          tego co wzmaga nasza energię a co jej szkodzi

          nic nie pojawia sie znikąd WSZYSTKO JUZ JEST

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka