jadz0707
30.01.07, 00:11
Nie widze tu nigdzie wątku o podobnym temacie, a potrzebuje pomocy. A
właściwie to nie ja, moja współlokatorka...
Jest bardzo inteligentną, sympatyczną dziewczyną. Problem polega na tym że
ona gromadzi w domu dosłownie WSZYSTKO - kosmetyki, ciuchy, książki,
flakoniki, stare bilety, gazety, nawet jedzenie - niesamowite ilości puszek i
słoików z rozmaitymi rzeczami. Nie wyrzuca starych szczoteczek do zębów (bo
sie przydadzą), pustych słoików, z ciuchów to chyba tylko stare majtki, bo
stare koszulki są odkładane 'na szmatki'. Co chwile do naszego pokoju
wpakowuje jakąś starą szafkę na kolejne ciuchy, albo upycha rzeczy pod
biurkiem i na szafach. Okna nie da sie otworzyć, można tylko uchylić, bo by
sie rozsypała sterta pocztówek i maskotek. W łazience nie ma sie jak ruszyć,
podobnie jak i w kuchni - mamy maszyny chyba już do wszystkiego (maszynke do
krojenia chleba, grill elektryczny, toster, gofrownice, trzy(!) miksery, i co
tam jeszcze... - nawet nie wiem do czego niektóre)...
Na razie nie moge zmienić mieszkania, jestem skazana na moją współlokatorke,
nie wiem jak na nią wpłynąć, bo ona nie widzi problemu.... A ja mam dość tego
wiecznego bałaganu - te sterty rzeczy działaja na mnie dołująco i nie
rozumiem tego - mieszkamy razem dopiero pare miesięcy, co będzie za
kolejnych parę??.....Pomocy!!!