Dodaj do ulubionych

historia stara jak świat, byliśmy i było dobrze

16.04.03, 15:38
później się popsuło, ja odeszłam - chciałam wrócić , on już nie chciał.
Nie, nie było nikogo innego.
Kłótnie i spora odległość...
Wróciliśmy na krótko i znowu nic.
Problem w tym, że nie potrafimy bez siebie funkcjonować. Tworzy to
tzw "toksyczny związek". Kocham go , ale nie możemy ze sobą wytrzymać.

Jak to możliwe, że kiedy kogoś nie ma tęsknimy i kochamy, a jak już jest
blisko to jakby nie czujemy.
Jakoś nie chce mi się wierzyć w przyjaźń z byłymi,
Ciągły kontakt z nim na zasadach niby przyjaźni tak naprawde mnie truje,
cofam się zamiast iść do przodu.
Żyje w jakiejś paranoi,

Wiem, że jedyne wyjście z tej sytuacji to zanik kontaktów, ale to takie
trudne. W#szystkich "nowych" podświadomie odpycham , co śmieszne ze strachu
przed odkochaniem.

Boje się, bo choć to głupie , wciąż podświadomie czekam że powie mi że
jestem dla niego wszystkim.
Nie wiem jak mam się od tego uwolnić, jak pogodzić się z rostaniem, kiedy on
wciąż zostawia nadzieje, a raczej maleńką iskierke.

Chyba pójde na spacer , taka ładna pogoda, nie chce rozmyślać i się
zamartwiać.

"Oczywiście, że chciałabym usłyszeć że warto o kogoś walczyć bo czasami
ludzie wracają, ale chyba bardziej przyda mi się kubeł zimniej wody ( byle
nie za)



Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: historia stara jak świat, byliśmy i było dobr IP: *.unl.edu 16.04.03, 15:40
      A skad ta szostka po pszczolce ?
    • mareczekkk Re: historia stara jak świat, byliśmy i było dobr 17.04.03, 15:04
      ha, ha, ha
    • cossa Re: historia stara jak świat, byliśmy i było dobr 17.04.03, 18:43
      a ja mysle, ze kochasz wyobrazenie osoby, a nie nia
      sama:) i dlatego boisz sie odkochac:)

      c.
      • Gość: oak Re: historia stara jak świat, byliśmy i było dobr IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.03, 00:31
        cossa napisała:

        > a ja mysle, ze kochasz wyobrazenie osoby, a nie nia
        > sama:) i dlatego boisz sie odkochac:)
        >
        > c.
        Cosso masz taką formułkę ukutą na stałe ? Bo do tego wątku pasuje jak chrzan do
        lodów. A co ten gość jest winny, że Panienka najpierw chciała, potem nie, potem
        znowu jej się zachciało. A może on pamięta i nie potrafi sobie zrobić prania
        mózgu, może każdego dnia czeka z niepokojem na "odchodzę".
        Ona pisze w formie "MY" i to dla ciebie załatwia sprawę. Opinii tego człowieka
        w ogóle nie bierzesz pod uwagę.
        Ty oceniasz wyobrażenie tej osoby a nie ją samą, czyż nie ? I tak jest Ok ?
        Dla Ciebie ten gośc nie wart jest by go pokochać, bo dostał kopa w brzuch i
        pamieta jak bolało, tak ?
        Gratuluję i nie życzę.
        Dobranoc
        oak
        • cossa Re: historia stara jak świat, byliśmy i było dobr 18.05.03, 15:22
          oo.. jakos nie zauwazylam takiego rodzyneczka. oaku - mam
          nadzieje, ze bedziesz konatynuowal. (zakladam, ze jestes m)

          Gość portalu: oak napisał(a):

          > Cosso masz taką formułkę ukutą na stałe ?

          nie zauwazylam. ale skoro tak twierdzisz. jesli czesto o
          tym mowie to znaczy, ze w ten sposob mysle. tak
          postrzegam relacje miedzy ludzmi. czy to bledne? moze.
          ale nie sadze, by ktokolwiek mial prawo to komentowac.
          mozesz mi powiedziec cos konkretniejszego niz to, ze moja
          wypowiedz pasuje do tego watku jak chrzan do lodow?

          >A co ten gość jest winny, że Panienka najpierw chciała,
          potem nie, potem znowu jej się zachciało. A może on
          pamięta i nie potrafi sobie zrobić prania mózgu, może
          każdego dnia czeka z niepokojem na "odchodzę".

          ?? gdzie ja cos o tym chlopaku napisalam?? heh.. cos mi
          sie wydaje, ze jesli ja sobie cos ukulam to nie jestesm
          w osamotniona.

          > Ona pisze w formie "MY" i to dla ciebie załatwia sprawę.

          niczego nie zalatwilo. nie wiem czego sie doszukales w
          slowach, ktore napisalam. cos mi podszeptuje, ze masz juz
          jakies o mnie wyrobione zdanie i ofkors - masz do tego
          prawo, ale dlaczego akurat pod ta wypowiedzia?

          Opinii tego człowieka
          > w ogóle nie bierzesz pod uwagę.

          a gdzie jest ta opinia? pszczolka pytala jak sie uporac
          ze SWOIM problemem.

          > Ty oceniasz wyobrażenie tej osoby a nie ją samą, czyż
          nie ? I tak jest Ok ?

          pierwsza rzecz - nikogo nie ocenilam. druga rzecz -
          wydaje mi sie, ze to jest powod wiekszosci nieporozumien
          w kontaktach miedzyudzkich. zycie wyobrazeniami. to MOJE
          ZDANIE i poki nie powiesz mi czegos konkretnego - gdzie
          MOGE sie mylic, a nie MUSZE - bede je miala dopoki ja
          tego nie zechce zmienic. wiec badz laskaw nie oceniaj Ty
          mnie. nie oceniaj moich pogladow. moge byc w Twoich i
          wielu innych oczach idiotka - nie zalezy mi na tym. nie
          zalezy, bo nie uszanowales mojej wypowiedzi. obraziles
          mnie osobiscie, a nie utosunkowales sie to tego to co
          powiedzialam.

          > Dla Ciebie ten gośc nie wart jest by go pokochać, bo
          dostał kopa w brzuch i
          > pamieta jak bolało, tak ?

          widzisz, nie wiem czy zrozumieles to co napisalam tak jak
          chcialam to wyrazic. to, ze sa dwie dobre rekawiczki nie
          oznacza, ze moga tworzyc pare. to, ze pszczolka moze miec
          wyobrazenie inne niz jest faktyczny czlowiek nie oznacza,
          ze on jest gorszy. moze byc dwoje bardzo dobrych,
          wspanialych ludzi, ale nie bede za cholere do siebie
          pasowali.

          > Gratuluję i nie życzę.

          gratulujesz mi malego rozumku i nie zyczysz czego?
          nieczego ma sie rozumiec?

          ja chce byc tylko dobrze zrozumiana, ale uszanuje, ze nie
          kazdemu na tym zalezy.

          cossa
          • Gość: oak Re: historia stara jak świat, byliśmy i było dobr IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 13:46
            o: > Cosso masz taką formułkę ukutą na stałe ?
            C: > nie zauwazylam. ale skoro tak twierdzisz.
            o(today): to chyba forma pytająca, czy też mi się tak tylko wydaje ?

            o: >A co ten gość .......
            C: > ?? gdzie ja cos o tym chlopaku napisalam??
            o(today): o tym niżej

            C: > heh.. cos mi sie wydaje, ze jesli ja sobie cos ukulam to nie jestesm w
            osamotniona.
            o(today): wydaje Ci się

            C: > a gdzie jest ta opinia? pszczolka pytala jak sie uporac
            ze SWOIM problemem.
            o(today):A fakt, rzeczywiście żadnej jego opinii, nie ma, wiesz też to
            zauważyłem )

            o(today):dalej pozwolisz, że nie będę już cytował, bo cała reszta i tak rozbija
            sie o słowo "wyobrażenie". I choć masz rację całkowitą, że można pod to
            leksykalnie podciągnąć fakt, iż są to osoby rózne bez wskazywania palcem kto
            gorszy kto lepszy. To jeszcze nie spotkałem się z przypadkiem, żeby ktoś chciał
            przez to wyrazić (w takim temacie jak ten), że ta osoba jest LEPSZA niż
            wyobrażenie o niej, bądź INNA, niż wyobrazenie o niej.
            Skwitowałaś to (ten wątek) krótką lakoniczną sentencją, aż zbyt pospolitą by
            mniemać, że nasiąkniętą szlachetnym przekonaniem o jedynie nie przystawaniu do
            siebie tych dwóch kawałków układanki. Wybacz tak to zrozumiałem. Pomyliłem się.
            Przepraszam.
            A po za tym bajki bardzo bardzo lubię, często czytam, tylko wiary w nie już mi
            nie staje.


            C: > gratulujesz mi malego rozumku i nie zyczysz czego?
            o(today):> gratuluję - wiary w to iż kto krzyczy ma niewątpliwie głos /czytaj:
            kto pierwszy napisze (tu), ten ma rację/
            nie życzę - okazji do odegrania roli w spektaklu "wybacz mi, bo mnie zwiódł/a i
            zjadłem(am)"

            C: > ja chce byc tylko dobrze zrozumiana,
            o(today): > niech ci się spełni, to o czym tylko zamarzysz, każdy tam jakieś
            marzenia ma
            C:> ale uszanuje, ze nie kazdemu na tym zalezy.
            o(today): Bóg Ci zapłać.

            oak
            • cossa Re: oak 19.05.03, 14:41
              dziekuje za odpowiedz. nie bede juz robierala na czesci pierwsze tego co
              napisales. czasem miewam "kolopoty" z wyrazeniem tego co chce powiedziec, gdyz
              wiele dzieje sie w glowie, a czasem nie zauwazam, ze nie napisalam wszystkiego
              wystarczajaco jasno. dlatego bardzo sobie cenie ludzi, z ktorymi rozumiem sie
              bez slow (ale to na marginesie)

              dziekuje, ze podjales sie realizacji po czesci moich marzen. i moze kiedys
              zagram ta ta role o ktorej mowisz. jesli moj sposob postrzegania swiata
              zawiedzie - wejde na forum i zobacze - moze ktos poda mi inny zloty srodek.

              cossa
              • Gość: oak Re: Cosso IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 15:04
                cossa napisała:
                > dziekuje, ze podjales sie realizacji po czesci moich marzen. i moze kiedys
                > zagram ta ta role o ktorej mowisz. jesli moj sposob postrzegania swiata
                > zawiedzie - wejde na forum i zobacze - moze ktos poda mi inny zloty srodek.

                nie dziękuj, bo nie ma z co. Nie było moim zamiarem w najmniejszym stopniu
                przyczyniać się do spełniania Twych marzeń. Jeśli tak wyszło - ot wypadek przy
                pracy, zdarzyło się omyłkowo. Tak samo jak nie zamierzam podawać Ci
                żadnego "złotego" środka na wypadek, gdyby ci się postrzeganie nie sprawdziło.

                ostań w zdrowiu
                oak
                • cossa Re: C..osso chodzi? 19.05.03, 16:14
                  grrr.. cos jeszcze? :)

                  Gość portalu: oak napisał(a):

                  > nie dziękuj, bo nie ma z co. Nie było moim zamiarem w
                  najmniejszym stopniu
                  > przyczyniać się do spełniania Twych marzeń. Jeśli tak
                  wyszło - ot wypadek przy
                  > pracy, zdarzyło się omyłkowo. Tak samo jak nie
                  zamierzam podawać Ci
                  > żadnego "złotego" środka na wypadek, gdyby ci się
                  postrzeganie nie sprawdziło.
                  >
                  > ostań w zdrowiu
                  > oak
    • kahula jakbym czytała swoje słowa... 18.04.03, 08:36
      Z nami było tak samo. Byliśmy razem przez 7 lat. Kochaliśmy się bardzo mocno,
      ale nasz związek był taki "opuchnięty" od ciągłych kłótni i wzajemnego ranienia
      się. Kiedy go nie widziałam tęskniłam okrutnie, kiedy wracał z pracy po chwili
      miałam go już dość i byłam wściekła. On czuł podobnie.
      Czasem, gdy potrafilismy zapomnieć o kłótni płakaliśmy razem przytuleni do
      siebie, że jest tak a nie inaczej. Bo razem źle, a osobno jeszcze gorzej.
      Próbowałam zrywać wielokrotnie, ale kiedy tylko On zaczynał się pakować, znów
      rzucaliśmy się sobie w ramiona. Było cudownie. Dlatego nie miałam siły odejść.
      Wiedziałam jednak, że to nie jest dla mnie dobre i że nie odnajdziemy razem
      szczęścia, wiecznie będziemy się kłócić pod byle pretekstem. Nie potrafię i nie
      chcę Ci niczego radzić.
      Ja zerwałam. Prawie rok temu. Wydawało mi się, że tym razem się uda.
      Wciąż mieszkaliśmy jednak razem, więc na dobrą sprawę nic to nie zmieniło.
      Bałam się momentu, kiedy zobaczę jak On pakuje swoje rzeczy i odchodzi.
      Myślałam, że tego nie zniosę. To co mnie spotkało było okrutnie bolesne -
      zginął w wypadku samochodowym. I to ja musiałam pakować Jego rzeczy i zawieźć
      Jego rodzicom.
      Bardzo, bardzo go kocham. Nigdy nie powiem mu wielu rzeczy ale myślę, że On wie
      co czuję i że na zawsze będzie ze mną.
      Z perspektywy tych wydarzeń widzę, że musieliśmy się rozstać. Nasz związek był
      szalony, cudowny, ale w czasach beztroski. Kiedy się poznaliśmy mielismy po 18
      lat. Gdy zaczęły się problemy nie potrafiliśmy się wspierać ani rozmawiać.
      Przez Jego śmierć widzę wszystko inaczej. Dała mi ona możliwość spojrzenia na
      własne zachowanie bardziej obiektywnie. Teraz wiem, że i ja jestem winna temu
      jak to wszystko wyglądało. Wcześniej winiłam tylko Jego. Teraz potrafiłabym
      łagodzić napięcia między nami, rozładowywać stresy. Byłabym dla Niego lepsza.
      Ale już nie będę miała okazji. Paradoksalnie - po Jego śmierci wiem już jak
      naprawić nasz związek. Ale co mi z tego...

      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo, dużo siły!
      • pszczolka6 Re: jakbym czytała swoje słowa... 18.04.03, 11:37
        Teraz to ja czytam jakby swój tekst, poza końcówką ....przykro mi.

    • marylka1980 Re: historia stara jak świat, byliśmy i było dobr 24.04.03, 21:18
      W opisanej przez ciebie historii ja siedziałam dwa lata,

      Razem z moim "ukochanym" jak mi się wtedy zdawało, nie mogliśmy się rozstać.
      Bałam sie tak naprawde chyba samotności, tego że bez niego nie moge
      prosperować, myliłam się.

      Potrafiłam nawet lepiej, bo nikt mnie nie gasił, nie krytykował.

      Dużo czasu mineło nim poznałam kogoś, z kim spięcia zdarzają się rzadko,
      prawie w ogóle (wcześniej nie wiedziałam, że sie tak da - myślałam,że kłótnie
      w związku są czymś normalnym)
      Teraz jest radość i spokój.

      Trzeba niestety pozwolić odejść. Można zachować dobre stosunki, choć nie za
      bliskie.

      Nic nie radze, życze lepszej miłości

      pozdrawiam

    • Gość: kulka czy myslicie ze mozna 'to wyleczyc'? IP: *.gabo.pl 24.04.03, 23:32
      • Gość: kulka Re: czy myslicie ze mozna 'to wyleczyc'? IP: *.gabo.pl 24.04.03, 23:37
        czy w ogole mozna "wyleczyc" toksyczny zwiazek czy od razu trzeba pojac takie
        drastyczne kroki jak odejsc i zranic?
        probował ktos?
        moze dzieki psychiatrze sie uda??
    • pszczolka6 Re: historia stara jak świat, byliśmy i było dobr 18.05.03, 11:14
      Minął zaledwie miesiąc a ja już żyje w zupełnie innym świecie.
      Poznałam kogoś przy kim odzyskałam swoją wartość...................
      Czy warto tkwić w związku, w którym nie jest się do końca szczęśliwym?
      Nie wiem
      Jedno jest pewne czas pozwala zapomnieć, a nowa miłość znowu zakwitnąć.



      z pozdrowieniami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka