zeng
05.05.07, 23:03
Mam taką teorię, pewnie dlatego ją stworzyłem, że sam jestem w żałobie, w
życie po smierci w sensie spirytystycznym nie wierzę, a taka teoria mi
pomaga. Ciekaw jestem czy ktoś już to kiedyś wymyślił, czy ma to podstawy
teoretyczne, po prostu opinii różnych osób, w tym psychologów.
---------------------------------------------------------
Umysł człowieka jako niematerialny ma swój dom w fizycznym ciele. Odpowiednio
dobrze poznając człowieka (nieraz po całym życiu wspólnym się kogoś nie zna)
można dać dom jego umysłowi w swoim ciele (mózgu). Oczywiście części jego
umysłu. Można symulować w ograniczonym stopniu w swoim umyśle tok myślenia
znanej na wskroś osoby. Oczywiście tylko i wyłącznie w podświadomości,
świadomość zawsze należy tylko do nas. Dostęp do podświadomości jest np we
śnie. I w prosty i logiczny sposób tłumaczy się rozmowy w snach... To
rozmawia w podświadomości nasz umysł z żyjacą w naszym mózgu (poznaną)
częścią umysłu zmarłej osoby. My z nimi. I nie ma w tym obłudy, na prawdę
poznajemy ich zdanie na niektóre tematy, uzyskujemy od nich odpowiedzi, które
naprawdę byśmy uzyskali. To jest to co pozostaje po miłości i
przyzwyczajeniu. Oni w nas. Niestety tylko tak długo jak długo tak ogromną
ilość informacji jest w stanie pamiętać nasz umysł..