rzjelana
21.05.07, 16:35
Zawsze uchodziłam za osobe dobra, prawa, altruistyczna i rozwazna. Taka
mialam opinie, ludzie liczyli sie z moim zdaniem, wierzyli mi. Wszystko
pryslo, a to tylko przez jeden incydent z kims, na kim nawet oka zawiesic nie
warto. Wyszlo na jaw, ze bylam falszywa, podstepna i mala lyzeczka a stale
robilam swinstwa. Najgorsze jest to, ze te moje drobne swinstewka przyjmowane
byly z duza aprobata, a teraz ci ludzie nie chca mnie znac.
Opowiem Wam pokrotce.....
Ja, moja przyjaciolka i jeszcze jedna moja przyjaciolka postanowilysmy dac
takiej jednej nauczke, na ktora naszym zdaniem zaslugiwala jak nikt inny.
Szczegolnie nienawidzila jej moja przyjaciolka, ktora teraz mnie unika i
obwinia mnie za falsz i oblude. Wypytywala mnie o te jedna a ja tylko
powiedzialam, ze spotykala sie z facetem, ktory ma zone. Tak mnie podeszla,
ze powiedzialam wszystko, co wiedzialam, kiedy, gdzie, po co i dlaczego.
Przyjaciolka wpadla na pomysl zadzwonic do jego zony i umowic sie na
spotkanie w celu poinformowania jej kto byl kochanka jej meza, dac jej
dokladne dane, takie jak imie i nazwisko, adres i telefon. Tak tez sie stalo,
umowily sie, porozmawialy i nawet tak zagralysmy, zeby zona mogla zobaczyc te
kochanice. Spodziewalysmy sie, ze dostanie jej sie, jednak uszlo to jej chyba
plazem, a nalezalo jej sie duzo wiecej.
Jednak nie w tym rzecz. Przyjaciolka teraz zwala cala wine na mnie i mowi, ze
wiekszego falszywca niz ja nigdy wczesniej nie spotkala. Wypomniala mi nawet,
ze moj narzeczony jest rowniez zonaty, chociaz u mnie to bylo zupelnie co
innego. Moj narzeczony mial bardzo niedobra zone i ja pojawilam sie w
odpowiedniej chwili, zeby go uratowac.
Co teraz mam? Boje sie do kogokolwiek zadzwonic z prosba o spotkanie, bo
reakcja moze byc taka sama, jak mojej przyjaciolki, a w zasadzie bylej
przyjaciolki.
Pomozcie, jak przełamac lęk?