08.06.07, 10:43
lubicie litośc, współczucie?
Czy jest Wam do czegoś potrzebna?
Dla mnie jest to największe poniżenie, jakie może okazać mi człowiek.
Wystarczy w trudnych chwilach być, ale litować się-nie.
Zwłaszcza,jesli jest wyrażana werbalnie.Zgroza.
Ale...niektórzy ludzie to lubią. Nie toleruję takich osób.
Obserwuj wątek
    • ja_adam Re: czy 08.06.07, 11:12
      są sytuacje gdy ona jest niezbędna
      np. litość wobec narodów które głodują...
      w korei ludzie jedzą trawę
      w argentynie ...szkoda gadac

      wzbiera we mnie litość , chciałbym im pomóc

      na co dzień jest mi obca
      • ewag52 Re: czy 08.06.07, 11:35
        litość wobec narodów, jest oczywista.
        Nie o taki rodzaj mi chodziło. Pytałam o litowanie sie nad moja osoba w sytuacji,
        która powiedzmy, do tego prowokuje.
        Spontaniczny odruch. Użalanie, które niczego poza litościa, nie wnosi.
        Moim zdaniem, jest to poprawienie sobie samopoczucia, na zasadzie
        kontrastu.

        Kiwanie głową ze współczuciem, mówienie: ale ty jesteś nieszczęsliwa, biedna.
        Tak bardzo cie los doświadczył.
        Obrażanie mojej godności i tyle.
        • ewag52 Re: czy 08.06.07, 11:39
          są osoby, które tego oczekują ode mnie.
          Więc im to daję. Ale uchowaj Boże,by było odwrotnie
          • light.t Re: czy 08.06.07, 11:43
            Podobna rzecz mialam wlasnie napisac :)
            • ewag52 Re: czy 08.06.07, 11:44
              :)
    • 7zahir Re: czy 08.06.07, 12:49
      Jesli odbieram wspołczucie jako przejaw ciepła
      w chwili zwatpienia - ogrzewam się w nim i moje smutki
      rozlywaja sie jak chmury na niebie.
      Jesli zas jako szyderstwo i wytknięcie mi tego
      że nie jestem the best... wtedy mnie wkurza,
      az do momentu gdy przypomne sobie, że ja wcale nie musze być the best! :-)))
      • shachar Re: czy 08.06.07, 12:54
        wspolczucie trzeba umiec przyjac
        • shachar Re: czy 08.06.07, 12:57
          bo czasami jestesmy godni wspolczucia zaiste i ktos kto jest z nami i
          wspolodczuwa nie tylko wtedy kiedy sie nam wiedzie, ale wtedy tez kiedy
          usmarkani z gaciami w dol i bez tarczy wiemy, ze znowu cos nie wyszlo, wtedy to
          jest prawdziwa bliskosc
          • 7zahir Re: czy 08.06.07, 13:23
            shachar napisała:

            > bo czasami jestesmy godni wspolczucia zaiste i ktos kto jest z nami i
            > wspolodczuwa nie tylko wtedy kiedy sie nam wiedzie, ale wtedy tez kiedy
            > usmarkani z gaciami w dol i bez tarczy wiemy, ze znowu cos nie wyszlo, wtedy
            to jest prawdziwa bliskosc>

            Bliscy sobie ludzie współodczuwaja,
            na granicy porozumienia telepatycznego.
            Moga nawet mieszkac daleko od siebie. :-)
            • ewag52 Re: czy 08.06.07, 14:11
              są ludzie, którzy permanentnie oczekują litości.
              Urodzone ofiary.
              Karmią sie tym, pławią w swoich nieszczęściach, większych i mniejszych.
              Uskarżają wokół i obwiniają, kogo mogą za swoje niepowodzenia.
              Współodczuwanie, wobec konkretnej sytuacji, jest uczuciem naturalnym.
              Współczucie, poparte pomoca- również.
              Ale oczekiwanie litości, jako pożywienia, już nie.
              Mogę sobie być usmarkana, pognebiona, cierpiec z jakiegos powodu w ukryciu.
              Ale krojona na plastry, nie chciałabym ukazywac światu, bolesnego oblicza.
              Wobec innych, ma być wszystko ok.


              • 7zahir Re: czy 09.06.07, 15:59
                Też tak miałam.... do czasu,
                kiedy uznałam, że jestem tylko człowiekiem
                i mam prawo do błędów, gorszych dni, łez.

                Wtedy spadł ze mnie ciężar konieczności
                bycia The best i dzyskałam wolność zycia
                w zgodzie z sama sobą :-)
    • tesknota.we.mnie Re: czy 08.06.07, 13:06
      a ja chyba nie zawsze umiem rozpoznac litosc. owszem, wkurza mnie, kiedy ktos sie nade mna lituje. ale
      nie zawsze jestem w stanie to zauwazyc. nie u kazdego. poniewaz sama jestem dosyc szczera osoba, to
      nie zawsze widze, ze ktos udaje. bo dla mnie litosc, to troche takie udawane wspolodczuwanie. hmm. i
      wlasnie zdalam sobie sprawe z tego, ze nie potrafie sie litowac nad innymi, chyba. bo nie potrafie tak
      oszukiwac. bo czym jest litosc? okazanie komus, ze sie doskonale wie, co on czuje, ze sie odczuwa to, co
      on, ale totalnie tego nie czujac. takie oszustwo uczuciowe.
      • kolejar Misericordia 08.06.07, 14:15
        To ładnie brzmi po łacinie - misericordia. Nie tłumaczyłbym tak dosłownie jako
        litość, ani współczucie. Litość jest bardziej aktywna, skłaniająca do czynów,
        współczucie to współodczuwanie. Misericordia to miłosierdzie. Odkryłem
        niechcący, że to bardzo piękne doświadczenie chrześcijańskie - nawet, gdy
        doświadczający nie jest świadomym chrześcijaninem. Spotkałem pewną Damę.
        Powiedziała, że nie jest w stanie odwzajemnić miłości (nie tylko mojej).
        Zapytałem więc, dlaczego wchodzi ze mną w tak bliskie kontakty. A ona na to, że
        z rozpaczy i desperacji (bo nie ma nikogo innego) oraz współczucia (bo jej żal
        mnie z tych samych powodów).
        - No to mamy pełną wzajemność! - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. To jest piękne
        i jest mi z tym dobrze. Nie spodziewałem się, że może być aż tak.
        • lsilanow Re: Misericordia 09.06.07, 16:30
          misericordia - żałosc, tęsknota serca
    • toja_maja Re: Chyba nie wiesz Ewuniu o czym piszesz:=))) 09.06.07, 16:07
      Zyczylabym swiatu wiecej wspolczucia i litosci.
      Gdyby byla prawdziwa litosc nie byloby w historii ludzkosci wszelakich
      okrucienstw ani zbrodni.

      Nie byloby Oswiecimia,innych strasznych miejsc. Wojen, jakby chocby ta w Iraku
      .
      Litosc to wazny element rozwoju osobowosci czlowieka. Jeden z najbardziej
      duchowych.

      osobom nie lubiacym litosci od innych nalezy okazywac ja w tzw. dykretny sposob.

      Pozdr.
      T:=)))
      • lsilanow Re: Chyba nie wiesz Ewuniu o czym piszesz:=))) 09.06.07, 16:29
        fałszywa litośc robi prawdziwemu miłosierdziu złą reklamę
        to, o czym mówicie, to się nazywa przerost ego i zgrywanie twardziela
        toja_moja ma rację, gdyby kaci okazali litośc ludziom z Oświęcimia, Kambodźy, Turcji, byłej Jugosławi, świat byłby piękniejszy i bogatszy o wszystkich tych ludzi, którzy zostaliby uratowani
        a popapranym twardzielom, ach włoże kij w mrowisko, których jest przeważająca większośc w społeczeństwie, którym wydaje się, że są Panami życia, zosiamisamosiami, dalej będe okazywał współczucie
        czasami bywa, że okazujemy współczucie osobom, które wcale jej nie potrzebują, bo sobie radzą
        no ale to jest zdrowy odruch
        tak, myśle, że Ci sparaliżowani, którzy tak narzekają na babcie, które okazują im współczucie, są trochę popaprani - choc litośc robi im krzywdę, bo przypomina o ich stanie, niepełnosprawności, i powoduje, że zaciśnięte szczęki, determinacja, i samozaparcie na chwile puszcza, nie potrafią dostrzec dobrych intencji
        a i tak w chwilach bez przyjaciół dochodzą do nich myśli samobójcze, więc jak to jest?
        z przyjmowaniem współczucia jest jak z przyjmowaniem pochwał, niektórzy nie umieją tego robic
        a wystarczy załatwic sprawę asertywnie, np: powiedziec, gdy jest to akurat prawda, "Czuje się dobrze." i się uśmiechnąc, albo: "Wie Pani, TO mi nie przeszkadza. Ale mam inny problem. Smutno mi, bo dziewczyna mnie rzuciła"
        myśle, że ludzie sądzą przeważnie, że stan, w którym dostaje się litośc od innych, jest dla nich ujmą, oznacza, że są mali, że są odpowiedzialni sami za to, co ich spotyka
        więc dalej na bagnety, gińmy milionami, nie traciwszy honoru, dla wyższej sprawy!
        nawet pies okazuje mi współczucie, gdy jestem chory
        a więc mamy trzy: litośc (czyli aktywne okazanie komuś współczucia, na skutek odczucia wobec tej osoby empatii, na przykład darowanie życia, odpuszczenie czegoś, zrezygnowanie ze swych praw), współczucie (czyli żal, smutek na widok cierpiącej osoby), nie mylic z empatią, empatię, czyli czucie dokładnie tego samego, co dana osoba w danej chwili przeżywa, albo co wyraża, oraz miłosieredzie, czyli pochylenie się nad człowiekiem i podanie mu pomocnej dłoni :)
        • e_w_a_g_5 Re: Chyba nie wiesz Ewuniu o czym piszesz:=))) 09.06.07, 17:17
          wiem o czym pisze.
          Bardzo dobrze wiem. Ale nie będe sie powtarzac.
          Ja - tego nie lubię.
      • jan_stereo Re: Chyba nie wiesz Ewuniu o czym piszesz:=))) 09.06.07, 23:23
        toja_maja napisała:

        > Zyczylabym swiatu wiecej wspolczucia i litosci.
        > Gdyby byla prawdziwa litosc nie byloby w historii ludzkosci wszelakich
        > okrucienstw ani zbrodni.

        Niekoniecznie, bywa ze z litosci sie dobija slabe i cierpiace osobniki, zatem
        jesli nas za takich biora, to litosc moze sie roznie objawic.
        A tak generalnie, to litosc jest juz po fakcie, pragne zauwazyc,ze ciezko sie
        litowac nad osoba zdrowa,niepokrzywdzona,... zatem jest duzy paradoks w tym co
        tu piszesz, ze gdybysmy byli litosciwi to nie bylo by przemocy na swiecie.Mamy
        wojny i ich ofiary wiec mozemy sie teraz litowac do woli....
        • e_w_a_g_5 Re: Chyba nie wiesz Ewuniu o czym piszesz:=))) 10.06.07, 08:14
          Permanentne okazywanie litości, jednostkom słabym, może poważnie
          uszkodzic ich system samoobronny.Mówi się wtedy o obniżeniu tolerancji,
          na życie.
    • panda_zielona Re: czy 09.06.07, 23:08
      współczucie -tak,litości - nie,bo dla mnie to dwa zupełnie inne uczucia
      • nina9999999 Re: czy 09.06.07, 23:22
        współ czucie- najpiękniejsze uczucie.....
      • lsilanow Re: czy 10.06.07, 06:16
        gdy czyjas litośc zachodzi na nasze prawa, nie pozwala nam sie zmierzyc z życiem, gdy staje się nad-litością
        gdy czyjaś troska ograbia nas z wolnej woli, z woli życia nawet, gdy staje się nad-troską
        ale zawsze można wyrazic swój sprzeciw, choc ludzie nie słuchają
        nie lubicie litosci? a gdy mąż wstaje rano po nie przespanej nocy, jest chory, ma temperaturę, ale upiera się, by iśc na ważne spotkanie, które potem wcale nie okazuje się takie ważne, ledwo dycha i obficie prycha, a żona troszcząc sie o niego, dzwoni do szefa, i tłumaczy wszystko, na to szef, że będzie miał litośc, wie jak to jest, i niech mąż zostanie w domu...
        a gdy spotyka na trzech bandziorów na ulicy, najpierw nas straszą, by zabrac nam kluczki od naszego zaparkowanego w pobliżu nowego Volvo, które śledzili od jakiegoś czasu, później stają się brutalni, ale jeden z nich nas poznaje, bo jest kolegą technikum, i krzyczy do kumpli, zostawcie go!
        a gdy szef nas zwalnia, nie okazując litości, zdradzony przez swoją żonę mąż, któremu my ją podebraliśmy, i wpadający z dubeltówką z obciętą lufą, i strzelający nam w klatkę piersiową, nie okazując litości, gdy facet, od którego wzieliśmy lewy kredyt, łamie nam maską samochodu kolana, a później nasyła ABS'y, które rozwalają nam rzeczy w mieszkaniu, aż w końcu coś naszym bliskim się staje, to co, fajnie nam, co?
        a może chodzi wam o takie stwierdzenie:

        "Ulituje się nad Twoją głupotą"

        o fałszywie brzmiące słowa, o poczucie wyższości, bycia panem czyjegos życia i śmierci, czyjegoś losu bez darma racji?
    • asidoo Re: czy 10.06.07, 09:10
      Ja z litości uratowałam trochę zwierzaków (koty, psy). Litość jest w porządku,
      jeśli dzięki niej robimy coś dobrego.
      • lsilanow Re: czy 10.06.07, 13:26
        :)
        • ewag52 Re: czy 10.06.07, 14:26
          ?
    • czlowiek_powazny Re: czy 10.06.07, 09:45
      Jestem taki sam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka