bianka213
16.07.07, 14:28
Dwa miesiące temu rozstałam się z facetem. Byliśmy ze sobą tylko dwa
miesiące,coś tam po drodze nie wyszło.
Po trzech tygodniach przypadkiem wpadliśmy na siebie i od tego czasu mieliśmy
ze sobą sporadyczny kontakt:maile,czasem smsy.
Zostawiłam u wspomnianego faceta pewną rzecz-miał mi ją przesłać pocztą,ale
jakoś nie udawało mu się to przez te dwa miesiące,a to zgubił adres,a to
zapomniał,itd.itp. W końcu tak się złożyło,że postanowił przekazać mi ją w
realu,umówiliśmy się na mieście,myślałam że zabiorę co moje i się
pożegnamy,ale zaproponował wypad na piwko. Zgodziłam się. Miło nam się
rozmawiało,niezobowiązująca konwersacja,facet sprawiający wrażenie dość
obojętnego,niezainteresowanego. Niby normalnie w takiej sytuacji-już nie
para,a tylko znajomi. No właśnie...troszkę byłam zaskoczona,gdy ów towarzysz
zaczął mnie poklepywać ot tak dla zabawy,jak kumpla spod trzepaka,w końcu
popychać dość mocno(prawie spadłam z kanapy)w końcu z czułością głaskać po głowie.
Musiałam oddawać mu "ciosy"-zresztą wyraźnie zachęcał mnie do tego.
Przysuwał się do mnie tak,żeby nasze ramiona się stykały,muskały...
I teraz zastanawiam się,co ten fizyczny kontakt oznacza-czy chciałby zrobić
sobie ze mnie "kumpla do piwka",czy chodzi o coś innego?
Wiem,że temat jest śmiesznie błahy,ale naprawdę byłam trochę zaskoczona tym
brakiem dystansu z jego strony...