Dodaj do ulubionych

Porandkowa cisza...Eh

13.04.22, 19:26
Czuję się dziś kiepsko, kolejne rozczarowanie w procesie randkowania..Zacznę od tego, że od rozstania z mężem minęło już trochę czasu i od roku próbuje swoich sił w randkowym świecie. Chodzę nawet na sporo randek, głównie z neta bo w realu okazji za wiele się nie zdarza...Przez ten czas miałam jakieś romanse i jeden krotki zwiazek. Często Panowie chcą kontynuować spotkania po pierwszych randkach (żeby nie było - od razu dodam, że nie chodzę od razu do łoża, muszę najpierw kogoś trochę poznaćsmile, lecz mało kto trafia mi w serce, budzi coś więcej niż sympatię. Jakiś czas temu poznałam mężczyznę, z którym poszłam na kawe. Spotkanie udane, na spokojnie. Był flow, gadalo się miło. Zaproponował kolejne, wziął mnie na fajna wystawę. Spędziliśmy wtedy prawie cały dzień razem, było lekko, przyjemnie, fajny intelektualny flow, opowiadaliśmy sobie różne rzeczy z życia ale bez wchodzenia jeszcze w grubsze historie. Dwa dni później zaproponował kolejna randkę w kinie. Też ok, choć tego dnia byłam faktycznie zmęczona +PMS wink więc nisko wibrowałam energetycznie ale ogólnie było sympatycznie, po kinie poszliśmy jeszcze na długi spacer. Facet trochę ode mnie starszy, nienaganne maniery wobec kobiety (nalegał by za wszystko płacić, zakłada płaszcz, odwozi, przywozi, otwiera drzwi w aucie), no jak na moje oko chyba zainteresowany? Niemniej zero jakichkolwiek ruchów wobec mnie, w sensie nawet objęcia w pasie, smyrgania jakiegoś, no nic. Tak jakby duży flow, wzajemne inspirowanie się muzyczne (mamy tu duży wspólny "kawałek") ale nie czuję z jego strony żadnej "iskry" w moim kierunku. Takiej wiecie seksualno-romansowej, a jednocześnie przecież to są randki a nie kumpelskie spotkania które on inicjował więc nic nie rozumiem...Kilka razy to ja go smyrgnelam, coś tam dotknelam jego dłoni itd ale nie podchwycił w ogolee...Widzę, że go interesuję, że słucha tego co mówię, że mnie szanuje więc uznałam, że po prostu mamy problem z przełamaniem tych lodów tylko. Po ostatniej więc randce sama mu napisałam z uśmieszkiem, że liczyłam na buziaka. Odpisał też coś w lekkim tonie. I nastala cisza. Dzień milczenia. Nic. Mimo że wcześniej każdego dnia podsylal coś, w ciągu dnia był kontakt. Zero. Nic.
Nie jestem naiwna więc wiem co to oznacza, więc nic na siłę. Przyznam jednak że jestem rozczarowana bo z takim flow liczyłam jednak na jakikolwiek rozwój znajomości, zwłaszcza że rzadko kiedy to mi się ktoś podoba. Najwcześniej jest odwrotnie - proszę nie odbierzcie tego jako zarozumialstwo. Ten Pan mi się autentycznie spodobał, kontakt był fajny, lekki, dużo podobieństw, poczucie humoru i sytuacja życiowa też się zgadzały...Tylko mam wrażenie że możemy gadać godzinami ale z jego strony tylko tyle. Może to moje rozpuszczenie bo jestem przyzwyczajona do tego że to facet próbuje zrobić pierwszy ruch, że dąży do bliskości. A tu nic.
Pana już sobie odpuszczam bo wiem że to najpewniej game over skoro po tak wyraźnym zielonym świetle wycofuje się .
Jest mi jednak przykro bo gdzieś zdążył obudzić we mnie nadzieję że w sumie może coś by fajnego można było z tego wykręcić. A tu znowu dooopasad((
Eh...
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka