Gość: czarownica IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 23:05 ostatnio usłyszałam od zanjomego, ze jestem naiwna czy to można "leczyć"? jak mam żyć, żeby sobie nie zaszkodzić? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cossa Re: naiwność 22.06.03, 23:09 nic tak nie uleczy Cie z naiwnosci jak zycie ;) (hhehe) ale moze nie jest tak zle? "jak Ci powiedza raz, zes osiol - wysmiej, jak drugi - zastanow sie, a jak trzeci raz uslyszysz to samo - idz i kup sobie siodlo":) wprawdzie osobiscie sie do tego nie stosuje, ale jakims tam wymiernikiem moze byc. czy zdarzylo sie to juz kiedys?:) cossa Gość portalu: czarownica napisał(a): > ostatnio usłyszałam od zanjomego, ze jestem naiwna > czy to można "leczyć"? > jak mam żyć, żeby sobie nie zaszkodzić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarownica Re: naiwność IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 23:15 cossa napisała: > nic tak nie uleczy Cie z naiwnosci jak zycie ;) (hhehe) właśnie o to chodzi, żeby siebie takim życiem nie zniszczyć.... da się jakoś tego uniknąć? > ale moze nie jest tak zle? "jak Ci powiedza raz, zes > osiol - wysmiej, jak drugi - zastanow sie, a jak trzeci > raz uslyszysz to samo - idz i kup sobie siodlo":) > wprawdzie osobiscie sie do tego nie stosuje, ale jakims > tam wymiernikiem moze byc. czy zdarzylo sie to juz kiedys?:) tak- to nie pierwsza taka opinia.... czy to znaczy, ze nie ma dla mnie miejsca na świecie? przecież ja chce właśnie zyć normalnie..... > > cossa Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: naiwność 22.06.03, 23:24 Gość portalu: czarownica napisał(a): > cossa napisała: > > > nic tak nie uleczy Cie z naiwnosci jak zycie ;) (hhehe) > > właśnie o to chodzi, żeby siebie takim życiem nie zniszczyć.... > da się jakoś tego uniknąć? stanowczo wole ufnosc od naiwnosci. a dla wielu moze byc to okresenie tej samej cechy. nie ubedzie Cie i nie musisz sie zmieniac, by byc mniej naiwna. nie wiem z czym Ci sie kojarzy czlowiek, ktory nie jest naiwny. jaki jest ten obraz? wydaje mi sie, ze eliminowanie naiwnosci jest jednym z etapow dojrzewania (nie mylic z biologicznym). mozesz byc ufna, ale nie naiwna. > tak- to nie pierwsza taka opinia.... to masz jeszcze dwie przed soba ;) moze nie ma co sie zawczasu martwic?:) a w jakich to bylo okolicznosciach? > czy to znaczy, ze nie ma dla mnie miejsca na świecie? > przecież ja chce właśnie zyć normalnie..... slucham?? a dla kogo jest miejce? a dla kogo nie ma?? ciekawa jestem tej klasyfikacji:) cossa Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: naiwność 24.06.03, 20:33 a nie ma nic posrodku? lallka napisała: > ja jednak wole naiwnosc od wyrachowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: run_a Re: naiwność IP: 212.127.95.* 24.06.03, 12:01 "naiwnie" wierzyłam w pomyślność kilku spraw, które "racjonalista" uznał za stracone - i udało się. Częściej naiwnośc mi pomaga niż szkodzi. jak dla mnie - można wygodnie z nią żyć (naiwność może mieć coś wspólnego z ufnością i otymizmem). pzdr. run_a Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alla Re: naiwność IP: *.a2000.nl 24.06.03, 12:54 To ze ktos inny ma na nasz temat okreslona opinie, swiadczy tylko i wylacznie o tymze znajomym, nie o tobie. Swiadczy o jego postrzeganiu ciebie, a nie o tym jaka jestes naprawde. Wiec nie przywiazuj sie za bardzo do tego co uslyszalas. Moze wcale nie jestes naiwna, tylko ten znajomy ma skrzywione spojrzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Leczenie? Balsam na porost duszy? 24.06.03, 15:15 Gość portalu: czarownica napisał(a): > ostatnio usłyszałam od zanjomego, ze jestem naiwna > czy to można "leczyć"? > jak mam żyć, żeby sobie nie zaszkodzić? Wbrew pozorom to nie jest ani śmieszny, ani mało istotny problem. Naiwność to taki stan umysłu, kiedy wydaje ci się, że cały świat i ludzie na nim funkcjonuje na zasadzie prostego mechanizmu: to, co słyszę, widzę i czuję, jest szczere i prawdziwe. A tak nie jest. Czy to można leczyć? Nie sądzę. Uważam, że naiwność jest efektem pewnej (hm, boję się użyć tego słowa) dysfunkcji emocjonalnej. Wbrew pozorom nasze decyzje i osądy nie są czysto racjonalne, a ocena stanu emocjonalnego innych osób jest równie ważna jak ocena treści ich wypowiedzi. Mówiąc w dużym skrócie - twój mózg po prostu funkcjonuje tak a nie inaczej. Aby sobie poradzić ze swoją naiwnością, trzeba się pozbyć... swojej naiwności. To nie żart. Musisz wyrobić w sobie nawyk zadawania sobie pytań, poddawania w wątpliwość, kwestionowania itd. To nie znaczy, że masz popaść w drugą skrajność i przemienić się w maniakalnego łowcę spisków, ale musisz od czasu do czasu zadać sobie pytanie, czy dana osoba mówi to, co mówi, bo tak myśli czy dlatego że chce w ten sposób coś osiągnąć. Oczywiście, nie będziesz potrafiła sobie odpowiedzieć na to pytanie, ale potem - tj. znając skutki zachowania tej osoby - będziesz mogła sobie powiedzieć: "aha, czyli wtedy kłamała" albo "oho, można jej zaufać". Zawsze jest szansa, że takie post- factum-refleksje (pardon my French!) zmniejszą kiedyś stopień twojej naiwności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.tele.pw.edu.pl 24.06.03, 16:50 beton-stal napisał: > Zawsze jest szansa, że takie post- > factum-refleksje (pardon my French!) zmniejszą kiedyś stopień twojej naiwności. Moim zdaniem naiwnosc jest cecha dodatnia - oznacza pozytywny, a priori (nie ch bedzie, ze to francais :-), stosunek do ludzi. Sam uwazam sie za naiwnego i z duma to podkreslam. Problemy maja ci nienaiwni, czyli wyrachowani, zaklamani, "mataczaści". Oczywiscie naiwni czasem przegrywaja. Np. slyszac na swoim slubie przysiege dochowania wiernosci biora to doslownie, zamiast parskac smiechem, wiedzac, ze ta cala przysiega jest, w ustach partnera, zapewne "dla jaj". Tym niemniej naiwni wygrywaja na pewnym planie - zachowuja czyste sumienie i moga spojrzec w twarz sobie i ludziom. Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 25.06.03, 10:47 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Moim zdaniem naiwnosc jest cecha dodatnia - oznacza pozytywny, a priori > (niech bedzie, ze to francais :-), stosunek do ludzi. Sam uwazam sie za > naiwnego i z duma to podkreslam. Pożycz stówę. Albo dwie. > Problemy maja ci nienaiwni, czyli wyrachowani, zaklamani, "mataczaści". Uważam się za osobę umiarkowanie wyrachowaną i dobrze mi z tym. > Oczywiscie naiwni czasem przegrywaja. Np. slyszac na swoim slubie przysiege > dochowania wiernosci biora to doslownie, zamiast parskac smiechem, wiedzac, > ze ta cala przysiega jest, w ustach partnera, zapewne "dla jaj". Ej, bez taniej demagogii proszę. Nie znam osoby, wyrachowanej czy naiwnej, która nie traktowałaby serio przysięgi małżeńskiej. I nie znam osoby, która nie liczyłaby się z tym, że kiedyś może się zdarzyć, że zostanie zdradzona. Albo że sama zdradzi. > Tym niemniej naiwni wygrywaja na pewnym planie - zachowuja czyste sumienie i > moga spojrzec w twarz sobie i ludziom. Sugerujesz, że jako osoba nienaiwna mam nieczyste sumienie? Że jestem bandytą i łobuzem? Oj, panie, jak na osobę naiwną masz zbytnią łatwość ferowania wyroków wobec ludzi, których zupełnie nie znasz. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 25.06.03, 11:17 > Gość portalu: Przemek napisał(a): > > Moim zdaniem naiwnosc jest cecha dodatnia - oznacza pozytywny, a priori > > (niech bedzie, ze to francais :-), stosunek do ludzi. Sam uwazam sie za > > naiwnego i z duma to podkreslam. beton-stal odpisał:> > Pożycz stówę. Albo dwie. NAIWNY NIE ZNACZY ŻE GŁUPI! :)) Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 25.06.03, 11:24 procesor napisała: > beton-stal odpisał:> > > Pożycz stówę. Albo dwie. > > NAIWNY NIE ZNACZY ŻE GŁUPI! Ale ja chcę tylko pożyczyś dwie stówy. Przecież oddam. Baj de łej - może poproszę w takim razie definicję naiwności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.tele.pw.edu.pl 25.06.03, 14:59 beton-stal napisał: > > Ej, bez taniej demagogii proszę. Nie znam osoby, wyrachowanej czy naiwnej, > która nie traktowałaby serio przysięgi małżeńskiej. I nie znam osoby, która > nie liczyłaby się z tym, że kiedyś może się zdarzyć, że zostanie zdradzona. > Albo że sama zdradzi. Jest wewnetrzna sprzecznosc w cytowanej wypowiedzi. Jesli traktuje serio, to nie dopuszcza mozliwosci, ze zdradzi! Jesli naiwna, to rowniez nie dopuszcza mozliwosci ze zostanie zdradzona. Jesli "umiarkowanie wyrachowana" to zapewne liczy sie z taka mozliwoscia. > Sugerujesz, że jako osoba nienaiwna mam nieczyste sumienie? Nie! To nieporozumienie. Nienaiwnosc to warunek konieczny, ale nie wystarczajacy do wjscia w konflikt z sumieniem. Naiwny nikogo nie skrzywdzi, a nienaiwny moze skrzywdzic, ale nie musi! Moze pozostac przyzwoitym czlowiekiem, z duza podejrzliwoscia podchodzacym do innych. Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 25.06.03, 15:16 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Jest wewnetrzna sprzecznosc w cytowanej wypowiedzi. > Jesli traktuje serio, to nie dopuszcza mozliwosci, ze zdradzi! > Jesli naiwna, to rowniez nie dopuszcza mozliwosci ze zostanie zdradzona. > Jesli "umiarkowanie wyrachowana" to zapewne liczy sie z taka mozliwoscia. Czy nigdy nie słyszałeś o czymś takim jak realizm? Składając deklarację małżeńską wypowiadam słowa, w które wierzę: "nie opuszczę, do śmierci, kocham, nie zdradzę" itp. Zakładam, że druga strona też jest szczera. Ale wiem, że życie to nie bajka i wszystko się może wydarzyć. Na pewno, kiedy zostanę zdradzony, będę się czuł oszukany, ale nie mogę powiedzieć, że nigdy nie przyszło mi do głowy, że kiedykolwiek coś takiego się wydarzy. Bo zawsze trzeba zachować margines błędu. > Nie! To nieporozumienie. Nienaiwnosc to warunek konieczny, ale nie > wystarczajacy do wjscia w konflikt z sumieniem. Naiwny nikogo nie skrzywdzi, > a nienaiwny moze skrzywdzic, ale nie musi! Moze pozostac przyzwoitym > czlowiekiem, z duza podejrzliwoscia podchodzacym do innych. To po co było całe to pieprzenie o czystym sumieniu? Skoro mogą je zachować i naiwni, i nienaiwni, to argument był do dupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.tele.pw.edu.pl 25.06.03, 20:07 beton-stal napisał: > Czy nigdy nie słyszałeś o czymś takim jak realizm? Składając deklarację > małżeńską wypowiadam słowa, w które wierzę: "nie opuszczę, do śmierci, kocham, > nie zdradzę" itp. Zakładam, że druga strona też jest szczera. Ale wiem, że > życie to nie bajka i wszystko się może wydarzyć. Jak ja lubie takie argumenty... Zycie jest takie, jakim my je tworzymy. Jesli bedziesz chcial dotrzymac przysiegi, to jej dotrzymasz. Jesli podejmiesz decyzje, by ja zlamac, to odium spada na Ciebie. To samo dotyczy wspolmalzonka. > To po co było całe to pieprzenie o czystym sumieniu? Skoro mogą je zachować i > naiwni, i nienaiwni, to argument był do dupy. :-) Wszyscy naiwni i nie wszyscy nienaiwni. A wiec naiwnosc cos jednak jest warta - daje pewnosc, podczas gdy nienaiwnosc jedynie szanse na zachowanie czystego sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Pewność 26.06.03, 03:06 Naiwnośc daje pewność - cierpienia. Bo człowiek ma nieziszczalne i nierealne oczekiwania - tak wobec siebie jak i wobec innych. "Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono" Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Pewność 26.06.03, 07:51 Zbyt pozytywne znaczenie nadaje się naiwności. Jeśli postawić ją jako przeciwieństwo wyrachowania. A jeśli trochę zmienić podejście i uznać wyrachowanie przeciwieństwem prostolinijności (to nie to samo co naiwność)? A naiwność przeciwieństwem zdrowego realizmu? Cóż, wtedy naiwność straci swój wątpliwy urok i może nie wyrządzi tyle krzywdy swoim oderwaniem od faktów, realiów, prawdy. Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Alfiko 27.06.03, 08:16 Dlatego pozwoliłam sobie rozwinąć myśl :))) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Pewność 26.06.03, 12:43 jmx napisała: > Naiwnośc daje pewność - cierpienia. To plus czy minus naiwności? Wiesz, nie chciałbym się pomylić. > Bo człowiek ma nieziszczalne i nierealne oczekiwania - tak wobec siebie jak > i wobec innych. To pora zejść na ziemię. > "Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono" To cytat z protokołu pokontrolnego NIK-u czy z jakiegoś bardziej uduchowionego źródła? Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Pewność 26.06.03, 16:12 beton-stal napisał: > jmx napisała: > > > Naiwnośc daje pewność - cierpienia. > > To plus czy minus naiwności? Wiesz, nie chciałbym się pomylić. To zależy. Jak ktoś lubi cierpieć, stawiać sobie wygórowane cele, którym nie sprosta... > > Bo człowiek ma nieziszczalne i nierealne oczekiwania - tak wobec siebie ja > k > > i wobec innych. > > To pora zejść na ziemię. Do mnie te słowa? Ja jestem na ziemi i dobrze mi z tym. > > "Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono" > > To cytat z protokołu pokontrolnego NIK-u czy z jakiegoś bardziej uduchowionego > źródła? Zofia Nałkowska "Medaliony". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Pewność IP: *.tele.pw.edu.pl 26.06.03, 14:19 jmx napisała: > > Naiwnośc daje pewność - cierpienia. Bo człowiek ma nieziszczalne i nierealne > oczekiwania - tak wobec siebie jak i wobec innych. Niekoniecznie tak. Raczej wysokie wymagania wobec siebie (calkiem realne!) przenosi na innych, ktorzy nie potrafia stanac na wysokosci zadania. Wracajac do przykladu z przysiega: sam jest w stanie sie z niej wywiazac i wywiazuje sie - wobec tego oczekuje tego samego od partnera, co jest oczywista naiwnoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Pewność 26.06.03, 16:17 Powiem Ci coś - nic tak nie boli jak urażona miłość własna i świadomość - "jak mogłem/am tak zrobić?!". Z przekonania o własnej doskonałości wyrasta się powoli i to bolesna nauka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Pewność IP: *.tele.pw.edu.pl 26.06.03, 19:39 jmx napisała: > Powiem Ci coś - nic tak nie boli jak urażona miłość własna i świadomość - "jak > mogłem/am tak zrobić?!". "Tak" to znaczy jak? Zle, niegodnie? Recepta jest prosta - nalezy unikac postepkow, po ktorych chce sie rzygac widzac swoja gebe w lustrze. Czasem wydaje mi sie, ze niektorzy ludzie sa wyjatkowo odporni na torsje wywolane nieczystym sumieniem. Jutro ide do sadu jako obwiniony o spowodowanie kolizji, w wyniku klamliwych zeznan rzeczywistego sprawcy wypadku i jego kolesia (cofali swoj pojazd, najechali na moj stojacy, a potem zgodnie oswiadczyli, ze... to ja najechalem na nich z tylu!). Zwrocilem sie do sprawcy cytatem "nie mow falszywego swiadectwa przeciw blizniemu swemu", a ten odpowiedzial... ze jest niewierzacy i jego to nie dotyczy. O tempora, o mores! > Z przekonania o własnej doskonałości wyrasta się > powoli i to bolesna nauka... Zdaje sie ze mylisz slowo "doskonalosc" ze slowem "elementarna przyzwoitosc". Z elementarnej przyzwoitosci lepiej nie wyrastac - i z przekonania o niej takze. > Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Pewność 26.06.03, 21:28 "Należy unikać" - święte słowa. Tylko, niestety, nie da się czasem uniknąc złego. Czasem złe dla kogoś jest dobrem dla nas. A czasem można komuś zrobić krzywdę niechcący, nieświadomie. Chciało się dobrze a wyszło... > Zdaje sie ze mylisz slowo "doskonalosc" ze slowem "elementarna przyzwoitosc". > Z elementarnej przyzwoitosci lepiej nie wyrastac - i z przekonania o niej takze. Nie, nie mylę. Dostrzegam różnicę pomiędzy stwierdzeniem "nigdy tego nie zrobię" a "będę się starał do tego nie dopuścić". To pierwsze to dla mnie doskonałość, to drugie - przyzwoitość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Pewność IP: *.tele.pw.edu.pl 27.06.03, 18:13 jmx napisała: > "Należy unikać" - święte słowa. Tylko, niestety, nie da się czasem uniknąc > złego. Pisze "nalezy unikac" - to znaczy ze nie mam na mysli rzeczy niemozliwych do unikniecia. > Czasem złe dla kogoś jest dobrem dla nas. Bylbym bardzo ostrozny przy wypowiadaniu takich sadow. Wszystko zalezy od tego, jak dazymy do tego naszego dobra. Przyklad: jest jedna posada i 2 kandydatow - jesli wygram bo bylem lepszy, to nie ma powodow do wyrzutow sumienia, jesli wygram, bo "podlozylem swinie", to powinienem sie wstydzic. >A czasem można komuś zrobić > krzywdę niechcący, nieświadomie. Chciało się dobrze a wyszło... Jest wielka roznica miedzy dzialaniem z premedytacja, a niechcacy. Np. morderstwo i potracenie pieszego. Wyrzuty sumienia tez powinny byc adekwatne do winy. > Nie, nie mylę. Dostrzegam różnicę pomiędzy stwierdzeniem "nigdy tego nie > zrobię" a "będę się starał do tego nie dopuścić". > To pierwsze to dla mnie doskonałość, to drugie - przyzwoitość. > Jesli chodzi o dzialania zaplanowane to nie ma roznicy miedzy "nie zrobie" a "bede sie staral". Jesli sie rzeczywiscie starasz to nie zrobisz. Problem jest w dzialaniach "niechcacy". Np. jesli postanowie, ze nie zamorduje, nie zdradze, itd. to tego nie zrobie. Nie moge jednak powiedziec ze nigdy nie przyczynie sie do smierci czlowieka, bo nastepnego dnia moge przejechac pieszego. Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 26.06.03, 12:40 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Jak ja lubie takie argumenty... Zycie jest takie, jakim my je tworzymy. Ja tak napisałem? Gdzie? Kiedy? > Jesli bedziesz chcial dotrzymac przysiegi, to jej dotrzymasz. Jasne. Ale druga strona może być mniej wytrwała. I trzeba się z tym liczyć. Ryzyko jest wkalkulowane w związek, w miłość itp., co zresztą dodaje całości odrobiny pikanterii. > Jesli podejmiesz decyzje, by ja zlamac, to odium spada na Ciebie. To samo > dotyczy wspolmalzonka. Mogę zapisać do sztambucha to wiekopomne odkrycie? > Wszyscy naiwni i nie wszyscy nienaiwni. A wiec naiwnosc cos jednak jest > warta - daje pewnosc, podczas gdy nienaiwnosc jedynie szanse na zachowanie > czystego sumienia. Głębia twych przemyśleń powala mnie z nóg i rozorywa mi serce wraz z mózgiem. I jaką to pewność daje ci naiwność? Że znowu dałeś się wyrolować? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.tele.pw.edu.pl 26.06.03, 14:14 beton-stal napisał: > Gość portalu: Przemek napisał(a): > Jak ja lubie takie argumenty... Zycie jest takie, jakim my je tworzymy. > > Ja tak napisałem? Gdzie? Kiedy? Napisales: "Ale wiem, że życie to nie bajka i wszystko się może wydarzyć" Jest to argument z serii (jak to sam okresliles) do d..., bo zycie jest wlasnie takie, jakim my go tworzymy. To my, ludzie, decydujemy, czy jest "bajka" czy pieklem. > > Jasne. Ale druga strona może być mniej wytrwała. I trzeba się z tym liczyć. > Ryzyko jest wkalkulowane w związek, w miłość itp., co zresztą dodaje całości > odrobiny pikanterii. Dziekuje za taka pikanterie... Kojarzy sie z rosyjska ruletka. > > > Jesli podejmiesz decyzje, by ja zlamac, to odium spada na Ciebie. To samo > > dotyczy wspolmalzonka. > > Mogę zapisać do sztambucha to wiekopomne odkrycie? Dla wielu jest to rzeczywiscie odkrycie :-) - bo nie traktuja oni czlowieka jak istote rozumna i odpowiedzialna za swoje czyny. Przyswieca im wizja czlowieka miotanego namietnosciami, nad ktorymi nie jest w stanie zapanowac, w zwiazku z czym mozna go zawsze usprawiedliwic i zwolnic z odpowiedzialnosci. Taka wizja czlowieka jest mi obca. > > Głębia twych przemyśleń powala mnie z nóg i rozorywa mi serce wraz z mózgiem. Powyzsze zdanie jest calkowicie "niemerytoryczne", wobec czego nie bede sie do niego ustosunkowywal. > I jaką to pewność daje ci naiwność? Że znowu dałeś się wyrolować? Pewnosc, ze ja nikogo nie wyroluje - to sie bardziej liczy. Tak naprawde to jestem naiwny, ale nie bezgranicznie, ucze sie na bledach :-) Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 26.06.03, 15:53 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Napisales: "Ale wiem, że życie to nie bajka i wszystko się może wydarzyć" Tak. Napisałem tyle i nic więcej. I proszę na przyszłość nie wkładać mi w usta słów, których nie wypowiedziałem. > Jest to argument z serii (jak to sam okresliles) do d..., bo zycie jest > wlasnie takie, jakim my go tworzymy. To my, ludzie, decydujemy, czy > jest "bajka" czy pieklem. Kolego, to, że życie swoje w całości wykuwasz "własnymy ręcamy", to twój argument, więc jeśli wyciągasz z niego jakieś wnioski, to z łaski swej nie mów, że są to moje przemyślenia. Ad rem - pisząc, że życie to nie bajka, miałem na myśli, że bez względu na to, kto, kiedy, jak i gdzie, chce swoje życie kontrolować (albo już kontroluje), owo życie jest nieprzewidywalne. I czy jesteś naiwny, czy - nie, powinieneś się z tym liczyć. > Dziekuje za taka pikanterie... Kojarzy sie z rosyjska ruletka. Kto nie rzyzykuje, ten nie wygrywa. Ja na przykład nie grywam w rosyjską ruletkę (jak również w chińską, norweską czy kenijską), więc omija mnie ryzyko utraty życia, ale i satysfakcja ze stawiania czoła śmierci. Ot, życie. > Dla wielu jest to rzeczywiscie odkrycie :-) - bo nie traktuja oni czlowieka > jak istote rozumna i odpowiedzialna za swoje czyny. Przyswieca im wizja > czlowieka miotanego namietnosciami, nad ktorymi nie jest w stanie zapanowac, > w zwiazku z czym mozna go zawsze usprawiedliwic i zwolnic z > odpowiedzialnosci. Taka wizja czlowieka jest mi obca. Mnie nie. Życie mnie tego nauczyło. Możesz to zapisać do swojego pamiętnika. > Powyzsze zdanie jest calkowicie "niemerytoryczne", wobec czego nie bede sie > do niego ustosunkowywal. Czemu jesteś taki zimny i niewyluowany? > Pewnosc, ze ja nikogo nie wyroluje - to sie bardziej liczy. Naprawdę jesteś tego w 100% pewien? Możesz z ręką na sercu (albo innym organie, jak wolisz) przysiąc, że nigdy i nikomu nie zrobisz wbrew? > Tak naprawde to jestem naiwny, ale nie bezgranicznie, ucze sie na bledach :-) To mi zadałeś klina, bo dla mnie właśnie uczenie się na własnych błędach jest dowodem bycia nie-naiwnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.tele.pw.edu.pl 26.06.03, 19:26 beton-stal napisał: > Ad rem - pisząc, że życie to nie bajka, miałem na myśli, że bez względu na to, > kto, kiedy, jak i gdzie, chce swoje życie kontrolować (albo już kontroluje), > owo życie jest nieprzewidywalne. I czy jesteś naiwny, czy - nie, powinieneś > się z tym liczyć. Z tym sie moge zgodzic. > > .......nie traktuja oni czlowieka > > jak istote rozumna i odpowiedzialna za swoje czyny. Przyswieca im wizja > > czlowieka miotanego namietnosciami, nad ktorymi nie jest w stanie zapanowa > c, > > w zwiazku z czym mozna go zawsze usprawiedliwic i zwolnic z > > odpowiedzialnosci. Taka wizja czlowieka jest mi obca. > > Mnie nie. Życie mnie tego nauczyło. > Możesz to zapisać do swojego pamiętnika. Mozemy w tej sytuacji podpisac protokol rozbieznosci - i tyle. > > Czemu jesteś taki zimny i niewyluowany? Bo nie dalem sie sprowokowc do "pyskowki"? > > > Pewnosc, ze ja nikogo nie wyroluje - to sie bardziej liczy. > > Naprawdę jesteś tego w 100% pewien? Jesli zostane naiwny (a o tym dyskutujemy) - to tak. Ale z tej mojej naiwnosci juz tak wiele nie zostalo - moze bardziej sie nia przechwalam, niz praktykuje :-) > > > Tak naprawde to jestem naiwny, ale nie bezgranicznie, ucze sie na bledach > > To mi zadałeś klina, bo dla mnie właśnie uczenie się na własnych błędach jest > dowodem bycia nie-naiwnym. Naiwny jestem a priori - jak poprosisz mnie o pozyczke, to Ci pozycze (jak bede mial z czego - dzis nie probuj, bo corka zabrala cala "kase" i pojechala nad morze :-). Ale jak nie oddasz, to drugi raz Ci juz nie pozycze - bo ucze sie na bledach. Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 30.06.03, 14:01 Gość portalu: Przemek napisał(a): > > Ad rem - pisząc, że życie to nie bajka, miałem na myśli, że bez względu na > > to, kto, kiedy, jak i gdzie, chce swoje życie kontrolować (albo już > > kontroluje), owo życie jest nieprzewidywalne. I czy jesteś naiwny, czy -\ > > nie, powinieneś się z tym liczyć. > > Z tym sie moge zgodzic. Cieszę się, bo to właśnie kwintesencja realizmu życiowego. > Mozemy w tej sytuacji podpisac protokol rozbieznosci - i tyle. Czy to by nie wyrachowanie? Człowiek naiwny chyba wierzy, że przekona wreszcie swojego dyksutanta. > Bo nie dalem sie sprowokowc do "pyskowki"? Nie. Bo czasem bije od ciebie taka nudna świętoszkowata powaga. > Jesli zostane naiwny (a o tym dyskutujemy) - to tak. To gratuluję. Zawsze, kiedy słyszę kogoś tak jak ty przekonanego o swojej poprawności (szeroko rozumianej), to dla mnie sygnał, aby takiej osobie nie wierzyć. Bo ja nie mogę powiedzieć, że nigdy nikomu nie zrobię nic złego. > Ale z tej mojej naiwnosci juz tak wiele nie zostalo - moze bardziej sie nia > przechwalam, niz praktykuje :-) To pytanie raczej nie do mnie. > Naiwny jestem a priori - jak poprosisz mnie o pozyczke, to Ci pozycze (jak > bede mial z czego - dzis nie probuj, bo corka zabrala cala "kase" i > pojechala nad morze :-). Ale jak nie oddasz, to drugi raz Ci juz nie > pozycze - bo ucze sie na bledach. I ja bym zrobił to samo. Więc gdzie tu naiwność? Przecież to jest typowe trzymanie się ziemi i niebujanie w obłokach. Czy wyrachowanie? Po trosze, ale przede wszystkim - realizm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.tele.pw.edu.pl 01.07.03, 15:32 beton-stal napisał: > > Mozemy w tej sytuacji podpisac protokol rozbieznosci - i tyle. > > Czy to by nie wyrachowanie? Człowiek naiwny chyba wierzy, że przekona wreszcie > swojego dyksutanta. Rzeczywiscie juz niewiele zostalo z mojej naiwnosci... a cieszylem sie kiedys opinia "najbardziej naiwnego na roku". > > Nie. Bo czasem bije od ciebie taka nudna świętoszkowata powaga. Bronie pewnych wartosci, co nie wszystkim moze byc w smak. Jesli jestem przy tym nudny, to chetnie dolicze to do rachunku. > Bo ja nie mogę powiedzieć, że nigdy nikomu nie zrobię nic złego. > Tez nie moge, jesli chodzi o dzialania pod wplywem chwilowego impulsu. Np. gdybym byl wczoraj przy tym, jak mojej corce jakis dran wyrwal z reki telefon komorkowy, to w pierwszym odruchu rzucilbym sie na niego, co mogloby sie skonczyc uszkodzeniem ciala. Po zlapaniu drania, jednak bym juz go nie uderzyl. Z naiwnosci zostalo mi to nieustajace zdziwienie: Dlaczego ktos obrabowal moja corke? Dlaczego kierowca ciezarowki, po spowodowaniu stluczki, klamliwie oskarzyl mnie o sprawstwo? Dlaczego ktos, kto przysiega wiernosc, nagle oswiadcza, ze go to nie obowiazuje, bo "jest teraz innym czlowiekiem"? (to ostatnie proponuje zastosowac w banku: wziac kredyt a potem szybko "stac sie innym czlowiekiem" :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gb Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.toya.net.pl 01.07.03, 18:07 Optymistyczne jest to, że ci, którzy maja całkiem przyzwoite podejście do życia, jeszcze się kłócą o to, który ma lepsze :))) Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 02.07.03, 10:24 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Rzeczywiscie juz niewiele zostalo z mojej naiwnosci... a cieszylem sie > kiedys opinia "najbardziej naiwnego na roku". A czym to się objawiało? Pytam, dlatego że niektóre twoje wypowiedzi świadczą o realistycznym i rozsądnym podejściu do życia. Może po prostu dojrzałeś emocjonalnie? Ale to powód do radości raczej niż do smutku. Wiem, o czym mówię, bo sam kiedyś przejawiałem bardzo idealistyczne podejście do rzeczywistości. > Bronie pewnych wartosci, co nie wszystkim moze byc w smak. Jesli jestem przy > tym nudny, to chetnie dolicze to do rachunku. Powiem szczerze - trochę nudne i przesadzone wydaje mi się stawianie naiwności na świętym piedestale. > Tez nie moge, jesli chodzi o dzialania pod wplywem chwilowego impulsu. Np. > gdybym byl wczoraj przy tym, jak mojej corce jakis dran wyrwal z reki > telefon komorkowy, to w pierwszym odruchu rzucilbym sie na niego, co mogloby > sie skonczyc uszkodzeniem ciala. Po zlapaniu drania, jednak bym juz go nie > uderzyl. Skąd ta pewność, Ojcze Święty? Nie mam dzieci, ale sądzę, że gdyby ktoś robił krzywdę mojemu dziecku, to trudno byłoby mi się pohamować. > Z naiwnosci zostalo mi to nieustajace zdziwienie: Dlaczego ktos obrabowal > moja corke? Dlaczego kierowca ciezarowki, po spowodowaniu stluczki, > klamliwie oskarzyl mnie o sprawstwo? Dlaczego ktos, kto przysiega wiernosc, > nagle oswiadcza, ze go to nie obowiazuje, bo "jest teraz innym czlowiekiem"? > (to ostatnie proponuje zastosowac w banku: wziac kredyt a potem szybko "stac > sie innym czlowiekiem" :-)) Bo trudniej jest uczciwie pracować niż być bandytą. Trudniej jest przyznać się do błędu niż kłamać. Trudniej jest wreszcie zadać sobie wysiłek i spróbować zrozumieć uczucia innej osoby niż powiedzieć: "to nie mój problem". A ludzie z reguły wolą łatwiejsze rozwiązania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.tele.pw.edu.pl 03.07.03, 17:22 beton-stal napisał: >... a cieszylem sie > > kiedys opinia "najbardziej naiwnego na roku". > > A czym to się objawiało? Chyba w dawaniu wiary wypowiedziom kolegow. Cos z tego musialo pozostac, bo jeszcze dzis koledzy z pracy potrafia mnie przywitac rewelacja tylu "cofneli dotacje, nie bedzie wyplaty", ja zaczynam "bluzgac", a koledzy sie ciesza w duchu. Oczywiscie po chwili okazuje sie, ze nic takiego nie nastapilo. Jednak coraz trudniej jest mnie przylapac na latwowiernosci. > Powiem szczerze - trochę nudne i przesadzone wydaje mi się stawianie naiwności > na świętym piedestale. Byc moze inaczej rozumiemy naiwnosc. Wg mnie naiwny to taki, ktory dziwi sie, jak ktos postapi niegodnie, a nienaiwny dziwi sie, jak ktos sie zachowa przyzwoicie. > Skąd ta pewność, Ojcze Święty? Nie mam dzieci, ale sądzę, że gdyby ktoś robił > krzywdę mojemu dziecku, to trudno byłoby mi się pohamować. > Byc moze moglbym zabic pod wplywem impulsu w obronie dziecka, nawet mienia (w znaczeniu polskim i rosyjskim :-), ale nie wyobrazam sobie, ze zblizam sie do zlapanego i zwiazanego i z zimna krwia podrzynam mu gardlo. > A ludzie z > reguły wolą łatwiejsze rozwiązania. Tez lubie isc na latwizne, ale nie cudzym kosztem. Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 04.07.03, 11:33 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Chyba w dawaniu wiary wypowiedziom kolegow. Cos z tego musialo pozostac, bo > jeszcze dzis koledzy z pracy potrafia mnie przywitac rewelacja tylu "cofneli > dotacje, nie bedzie wyplaty", ja zaczynam "bluzgac", a koledzy sie ciesza w > duchu. Oczywiscie po chwili okazuje sie, ze nic takiego nie nastapilo. > Jednak coraz trudniej jest mnie przylapac na latwowiernosci. Cóż, jesteś łatwowierny, ale czy naiwny? Naiwny to ktoś, komu przy podejmowaniu mniej lub bardziej ważnych decyzji życiowych można wmówić wszystko. Każdy co jakiś czas daje się nabrać na czyjś mądry bądź głupi kawał, ale każdy powinien biorąc dużą pożyczkę przeczytać umowę przed podpisaniem albo nawet wziąć jej niepodpisany tekst i pokazać komuś, komu ufa. A niestety znam ludzi, którzy najpierw podpisują, potem czytają, a na końcu - myślą. A potem twierdzą, że ten pan od umowy mówił, że wszystko będzie dobrze, żeby się nie martwić, że ta umowa to tylko formalność bez znaczenia itp. To jest nawiność. > Byc moze inaczej rozumiemy naiwnosc. Wg mnie naiwny to taki, ktory dziwi > sie, jak ktos postapi niegodnie, a nienaiwny dziwi sie, jak ktos sie zachowa > przyzwoicie. Rzeczywiście, inaczej rozumiemy naiwność. > Byc moze moglbym zabic pod wplywem impulsu w obronie dziecka, nawet mienia > (w znaczeniu polskim i rosyjskim :-), ale nie wyobrazam sobie, ze zblizam > sie do zlapanego i zwiazanego i z zimna krwia podrzynam mu gardlo. Toteż ja nic nie wspominałem od razu o podrzynaniu gardła. Chodziło mi o to, że nie potrafię powiedzieć, że w sytuacji kryzysowej zachowam się tak i tak. > Tez lubie isc na latwizne, ale nie cudzym kosztem. Dlatego nie jesteś bandytą. Ja również. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.tele.pw.edu.pl 05.07.03, 19:54 beton-stal napisał: > > Rzeczywiście, inaczej rozumiemy naiwność. To niech bedzie, ze jestem latwowierny i raczej przychylnie nastawiony do kazdego (poki sie na nim nie zawiode). > Chodziło mi o to, > że nie potrafię powiedzieć, że w sytuacji kryzysowej zachowam się tak i tak. > Masz racje. Pod wielkim naciskiem czlowiek moze sie ugiac i postapic wbrew sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 09.07.03, 09:42 Gość portalu: Przemek napisał(a): > To niech bedzie, ze jestem latwowierny i raczej przychylnie nastawiony do > kazdego (poki sie na nim nie zawiode). To niemal jak ja. Może nie jestem łatwowierny, ale udzielam na dzień dobry kredytu zaufania i sympatii. > Masz racje. Pod wielkim naciskiem czlowiek moze sie ugiac i postapic wbrew > sobie. Nie w tym rzecz. Waląc po łbie bandytę, który atakuje twoje dziecko, nie działasz wbrew sobie. Inaczej musiałbyś przyznać, że w głębi ducha wolałbyś tłuc swoje dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.tele.pw.edu.pl 09.07.03, 12:27 beton-stal napisał: >> Pod wielkim naciskiem czlowiek moze sie ugiac i postapic wbrew sobie. > > Nie w tym rzecz. Waląc po łbie bandytę, który atakuje twoje dziecko, nie > działasz wbrew sobie. Myslalem o innych sytuacjach. Np. o kompromisach, w ktore sie czlowiek wikla chcac przezyc w systemie totalitarnym. Nawet tacy "krysztalowi" ludzie jak Herbert, stawiali sie na wezwanie w ubecji i odpowiadali uprzejmie na pytania, zeby dostac paszport, zamiast huknac juz z progu "Wy pacholki moskiewskie!" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 09.07.03, 15:54 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Myslalem o innych sytuacjach. Np. o kompromisach, w ktore sie czlowiek wikla > chcac przezyc w systemie totalitarnym. Nawet tacy "krysztalowi" ludzie jak > Herbert, stawiali sie na wezwanie w ubecji i odpowiadali uprzejmie na > pytania, zeby dostac paszport, zamiast huknac juz z progu "Wy pacholki > moskiewskie!" :-) Rozumiem, ale to już nie jest kwestia naiwności, tylko działania pod presją siły wyższej. Choć znajdą się szaleńcy, którzy będą twierdzić, że nawet w takich okolicznościach należy zrobić to i tamo. Ciekawe, jak sami by się zachowali w takiej sytuacji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.tele.pw.edu.pl 10.07.03, 18:42 beton-stal napisał: > Choć znajdą się szaleńcy, którzy będą twierdzić, że nawet w > takich okolicznościach należy zrobić to i tamo. Ciekawe, jak sami by się > zachowali w takiej sytuacji... Sa ludzie, ktorzy potrafili "sie zachowac" i w gorszych sytuacjach. Np. niejaki Maksymilian Kolbe. Ja jednak do takiej kategorii ludzi nie naleze... Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 11.07.03, 10:45 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Sa ludzie, ktorzy potrafili "sie zachowac" i w gorszych sytuacjach. Np. > niejaki Maksymilian Kolbe. > Ja jednak do takiej kategorii ludzi nie naleze... Ja również, ale to naprawdę nie ma nic wspólnego z naiwnością. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? IP: *.tele.pw.edu.pl 11.07.03, 14:37 beton-stal napisał: > > ...ale to naprawdę nie ma nic wspólnego z naiwnością. Fakt, nie utrzymalem sie, moim zwyczajem, w temacie. Chyba wypada zakonczyc dyskusje, rowniez z powodu mojego wyjazdu. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
beton-stal Re: Leczenie? Balsam na porost duszy? 14.07.03, 13:59 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Chyba wypada zakonczyc dyskusje, rowniez z powodu mojego wyjazdu. Szerokiej drogi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martyna Re: naiwność IP: *.proxy.aol.com 24.06.03, 18:16 Gość portalu: czarownica napisał(a): > ostatnio usłyszałam od zanjomego, ze jestem naiwna > czy to można "leczyć"? > jak mam żyć, żeby sobie nie zaszkodzić? A czy on to powiedzial po jakijes sytuacji czy Twojej uwadze, czy tak generalnie? Warto by sie przyjrzec ktore z Twoich zachowan sa naiwne. I poza tym nie jest za dobrze myslec o sobie jestem naiwna , bo naiwnaosc nie jest Toba. Moze zachowujesz sie czasami naiwnie ale nie Ty jestes wiecej niz tylko naiwnoscia .Wiele osob tk mysli ale schemat a takiego myslenia : jestem naiwna czy jestem... plus cecha jest nieprecyzyjne i toksyczne dla naszych emocji. Odpowiedz Link Zgłoś
lallka Re: naiwność 24.06.03, 18:28 naiwnosc czesto szkodzi w zyciu, czasem pomaga, ale z tego nie da sie wyleczyc. podobnie jak z innych "chorob" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Re: naiwność IP: *.unl.edu 11.07.03, 15:43 Gość portalu: czarownica napisał(a): > ostatnio usłyszałam od zanjomego, ze jestem naiwna > czy to można "leczyć"? > jak mam żyć, żeby sobie nie zaszkodzić? mam takie dziwne przeczucie, ze leczyc to sie powinien twoj znajomy. a ty ufaj tak jak dawniej. masz brylant w srodku. Pozdr, Imagine. Odpowiedz Link Zgłoś
lallka2 Re: naiwność 11.07.03, 19:53 > Gość portalu: czarownica napisał(a): > > > ostatnio usłyszałam od zanjomego, ze jestem naiwna > > czy to można "leczyć"? > > jak mam żyć, żeby sobie nie zaszkodzić? > mam takie dziwne przeczucie, ze leczyc to sie powinien twoj znajomy. > a ty ufaj tak jak dawniej. masz brylant w srodku. > Pozdr, Imagine. na dobre ta ufnosc jej nie wychodzi. juz nie wie, kto jest kim i co mysli. Odpowiedz Link Zgłoś