Dodaj do ulubionych

A co z zakochaną kobietą?

23.09.07, 19:57
Zainspirowana sąsiednim wątkiem chciałam zapytać Was, jak zachowuje
się zakochana kobieta?
Obserwuj wątek
    • ciwapcici Re: A co z zakochaną kobietą? 23.09.07, 19:58
      Tak jak kosmos:)
    • shangri.la Re: A co z zakochaną kobietą? 23.09.07, 20:01
      Witaj Mona, miło Cię widzieć...uhm, czytać:)

      Sąsiedni wątek poszedł w zupełnie innym kierunku od zamiarów autorki, ponieważ Ona pytała o sytuacje tzw "utraty czci" i zachowania w tej sutuacji ewentualnego adoratora, ale większość odpowiedzi nie uwzględniała problemu, skupiając się na "objawach zewnętrznych stanu zakochania"
      Szkoda, bo problem był ważny.....
      • fale_morskie Re: A co z zakochaną kobietą? 23.09.07, 20:17
        Każda kobieta inaczej :)

        1) część, od razu, wywali co i jak :)
        2) część, zastosuje metodę 'drobnych kroczków',
        3) inne, nic nie zrobią,
        4) jeszcze inne, zrobią wszystko, aby tamten się nie dowiedział;
        5) jedne powiedzą, tylko koleżankom;
        6) drugie, nawet przed sobą się nie przyznają;
        7) jedne będą radosne, jak wróbelki - drugie wpadną w depresję;
        8) jedne poczują się najpiękniejsze na świecie - inne wpadną w
        kompleksy;
        9) itd.

        Osobiście, na poznanie kim jest "miłość mojego życia",
        zareagowałabym tak: zaakceptowałabym ten fakt; jeśli bym się czuła
        na siłach, mogłabym mówić, że kogoś kocham - ale, NIGDY, kto to
        jest; i tej osobie, też bym NIGDY nie powiedziała.
    • shangri.la Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 20:20
      Bo Twój plan wobec potencjalnego obiektu uczuć zakrawa na manipulację:)
      • fale_morskie Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 20:38
        shangri.la napisała:

        > Bo Twój plan wobec potencjalnego obiektu uczuć zakrawa na
        manipulację:)

        Czemu? Manipulacja, to dyskretne zmuszanie do czegoś, a ja nawet nie
        miałabym do czego zmuszać - nie mam i nie będę miała nic do
        zaoferowania innym :)
        • shangri.la Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 20:42
          Nie tylko........
          Jednym z jej elementów jest DEZINFORMACJA:)
          • fale_morskie Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 20:45
            Czy Ty przypadkie, nie masz na myśli czegoś takiego: ta osoba ma
            prawo wiedzieć, że jest kochana? :)

            No, faktycznie. Ale, przyznając się do czegoś takiego, człowiek
            staje się bezbronny.
            • shangri.la Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 20:46
              Całkowicie się z Tobą zgadzam i to w obu kwestiach;)
              • fale_morskie Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 20:51
                Przyznaję, że gdyby ktoś mnie kochał, to chciałabym to wiedzieć ;)

                Mamy coś takiego: człowiek, którego się kocha, ma prawo wiedzieć;
                osoba, która kocha ma prawo milczeć - czyje prawo jest większe? Na
                początku - trudno odpowiedzieć. Analizując wszystko - ta pierwsza
                osoba.
                Najgłupsza sytuacja: oboje się kochają i oboje milczą; przez całe
                życie, każde żyje oddzielnie i cierpi - a najbardziej cierpią ci,
                którzy mają choć odrobinę empatii i patrzą na to z boku :(
                • shangri.la Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 20:54
                  Szczerze mówiąc , nie spotkałam się z taką sytuacją wsród swoich znajomych....chyba wkroczyłabym do akcji:)
                  A Ty?
                  • fale_morskie Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 21:05
                    Ja, jak zwykle ze swoją "zimnością", zrobiłabym każdemu wykład o
                    tym, że w jego/ jej przypadku, można powiedzieć, bo to i to i to...
                    Jeśli, byłoby widać, że druga strona kocha, to mogłabym to
                    powiedzieć, ale jeżeli ktoś by mi to powiedział w tajemnicy - już
                    nie. Na szczęście, nie znam takich ludzi - tyle, co dziadków, którzy
                    są razem i jeden przypadek - naprawdę beznadziejny.

                    Ja sama, raczej bym się nie przyznała...i lepiej. To byłoby bardzo
                    romantyczne:
                    - No, to tak. Ty jesteś miłością mojego życia. (Ewentualnie, jakieś
                    wstawki). Wszystko rozumiesz? Masz jakieś pytania? Nie? To, tyle. -
                    i tak fale_morskie wróciła do swojego, wcześniejszego życia. Dalej,
                    była tą samą bestią, co wcześniej - choć, tak się zapierała, że
                    podobne wyznania by ją złamały. Bo, z takim potencjałem trzeba się
                    urodzić - by robić wrażenie silnej, podczas, gdy uważa się siebie za
                    skończoną kretynkę.
                    "HAPPY" THE END

                    Ale się uśmiałam :)
                    • shangri.la Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 21:09
                      Ja też:)
                      I jedna rada.....poczekaj na deklarację tej drugiej osoby. To odrobinę bezpiecznejsze, ale również zero gwarancji autentyczności:(
                      • fale_morskie Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 21:14
                        shangri.la napisała:

                        > Ja też:)
                        > I jedna rada.....poczekaj na deklarację tej drugiej osoby. To
                        odrobinę bezpiecz
                        > nejsze, ale również zero gwarancji autentyczności:(

                        Ja tam nie mam/ nie będę miała na co czekać :)
                        Co najlepsze, wszyscy mi zarzucają brak spontaniczności. Trochę
                        lepiej, jak w furię wpadnę, ale też nie powiem czegoś, czego bym nie
                        chciała. Ale, właśnie takim ludziom: zimnym, szczerym
                        i "automatycznym", można wierzyć - chyba, że się je zawiodło.
                        • shangri.la Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 21:16
                          Czasem, kiedy Cię czytam, widzę siebie sprzed iluś tam lat:)
                          Zmieniłam się, spokorniałam wobec życia, ale nie wobec ludzi....
                          Obyś była szcześliwsza ode mnie!:)))
                          • fale_morskie Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 21:32
                            Nienawidzę słowa pokora :)
                            Wobec ludzi nie wolno pokornieć. Szczęśliwa nie będę, ale zawsze
                            będę się rozwijać zawodowo i chcę mieć dzieci, chociaż wiem, że nie
                            będa mnie kochać. I, właściwie, tyle chcę od życia (pomijając to, że
                            więcej mieć nie mogę).
                            Co to znaczy, że spokorniałaś wobec życia?
                            • shangri.la Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 21:44
                              Dzieci piękna sprawa;)
                              Wypełnią Ci życie 24 godz/dobę i zapomnisz o katach, wrogach, bestiach i całej reszcie świata:)
                              No i one kochają cudowną fantastyczną miłością..... zabroczą, zazdosną, ale bezwarunkową!:)
                              Szkoda tylko, że odchodza na pewnym etapie i musisz się z tym pogodzić....

                              Pokora wobec życia , to efekt utraty zaufania wobec własnych poczynań, z jednej strony. Z drugiej kształtujące się wiekiem zaufanie do istoty wyższej, której opiekuńczą obecność zaczynasz powoli dostrzegać, wraz z jakimś sensownym wzorem , w jaki układają się Twoje własne radości , smutki, euforie i tragedie....
                              Jednym słowem, trochę mniej ufasz własnej sile, bo doświadczasz już skutków nieudolności osobistej, trochę więcej wiary w Tobie....wiary, która przynosi spokój i pozwala spokojnie czekać na ostatni akt dramatu zwanego życiem:)
                              • fale_morskie Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 21:53
                                Ja już tak to rozplanowałam, abym miała czas na wszystko. W razie
                                czego, zemsta może poczekać - ja tam nie zapominam :)
                                Ja bardzo ufam Bogu. Między innymi, dlatego łatwo się pogodziłam z
                                tym, że mam złamane życie. Pierwszą depresję miałam, właściwie, z
                                bólu. Jak ból minął, minęła depresja - a powody są dalej. Poza tym,
                                wiem, że to od Boga dostałam taki, a nie inny potencjał, abym mogła
                                to jakoś przeżyć :)
                                Odkąd nauczyłam się myśleć, jeżeli popełniałam błąd, to w pełni
                                świadomy :) Tak było z ufaniem innym, przez co mam drugą depresję,
                                ale to się już nie powtórzy. W razie wątpliwości, radzę się osoby,
                                która nauczyła mnie walczyć. Ona mnie nie zawiedzie, bo to nie
                                byłoby w jej intersie :)
                                • shangri.la Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 22:02
                                  Nie wiem, czy kiedykolwiek można się do końca pogodzić z faktem "złamnego życia"...może raczej nieudanego, niezgodnego z naszymi priorytetami, planami, marzeniami, ale również potencjałem osobistym.

                                  Wierzę, że to ma jakiś sens, ale wcale nie ukrywam, że TO MI SIĘ WCALE NIE PODOBA. I dalej wierzę, że Jemu się podoba , że mnie się nie podoba....bo On nie lubi bylejakości i bezmyślnej czołobitności, ale ceni indywidualność i kreatywność, którą muszę się wykazać omijając wszelkie pułapki w tym matrixie.
                                  • fale_morskie Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 22:08
                                    Mnie też to się nie podoba, ale z pomocą zimnej logiki, można więcej
                                    zrozumieć. Mam wpływ na to, co będę robić w życiu, ale tamtego nie
                                    zmienię. Wierzę, że będę szczęśliwa po śmierci :)
                                    Chociaż, z drugiej strony, nawet niszczeniem katów, można sobie
                                    zająć czas, aby nie cierpieć...
                                    • shangri.la Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 22:11
                                      Hmmm....optymistka z Ciebie:)
                                      Jak się ma niszczenie katów do wizji Pól Elizejskich?:)))
                                      • fale_morskie Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 22:17
                                        To proste. Jest rzeczą naturalną, że ofiara może żądać
                                        zadośćuczynienia. W końcu, nie krzywdzi niewinnych istot. Nie każdy
                                        potrafi wybaczać.
                                        Rodzimy się po to, aby się rozwijać. Nie zawsze się uda za jednym
                                        razem, więc istnieje coś takiego, jak reinkarnacja. Prawdopodobnie,
                                        wiele po śmierci nie odpocznę, tylko wrócę za jakiś czas. Skąd to
                                        wiem? Bo pełnego rozwoju nie osiąga się samemu, ale poprzez kontakt
                                        emocjonalny i spełnienie. W tym życiu tego nie zaznam, a nie mogę
                                        być spisana na straty, skoro tak się rozwinęłam w innych
                                        dziedzinach :)
                                        • shangri.la Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 22:22
                                          Tak....fajnie by było, ale raczej nie jest:)
                                          Nasza wiara wyklucza reinkarcje i myślę, że to ma sens.
                                          Mamy tylko jedną szansę na zdanie tego egzaminu, żadnych amnestii maturalnych, żadnych poprawek...
                                          To jest dopiero wyzwanie!:)

                                          Dzięki za miłą wymianę zdań i dobranockowo życzę miłego, udanego tygodnia:)
                                          • fale_morskie Re: Uważaj Fale....:) 23.09.07, 22:25
                                            Ja nie jestem Katoliczką. Wierzę w parapsychologię, która często
                                            udowadnia to, co dawno wiedzieli Buddyści.

                                            Dobranoc i pozdrawiam :D
    • altinka Re: A co z zakochaną kobietą? 23.09.07, 20:48
      nierozsądnie
      • fale_morskie Re: A co z zakochaną kobietą? 23.09.07, 20:52
        altinka napisała:

        > nierozsądnie

        To zależy :)
    • 13kotek13 Re: A co z zakochaną kobietą? 24.09.07, 13:24
      Zakochana kobieta, podobnie jak mężczyzna, chodzi uśmiechnięta, ma w sobie wiele
      pozytywnej energii.
      Zakochana kobieta biegnie do fryzjera, by się jeszcze bardziej Mu podobać,
      kupuje nowe ciuchy i inwestuje w seksowną bieliznę :)
      I czuje głód - głód wzajemności ...
      • tora83 Re: A co z zakochaną kobietą? 24.09.07, 16:00
        Skacze z radosci, jest wciaz usmiechnieta, ma motyle w brzuchu i
        skrzydla u ramion :]
    • mona.blue Re: Dzięki :) 25.09.07, 12:16
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka