walentyna
28.07.03, 17:06
Tygodniowy wysiłek machania wiosłem w kajaku albo przewędrowane wzdłuż
Bieszczady... Jak to zmienia perspektywę patrzenia! Polecam wszystkim takie
wakacje, gdzie można się zmachać, gdzie śpi się twardo i na twardym podłożu,
gdzie mięśnie pracują do bólu, a oczy chłoną piękno świata tego.
To jakby przejście na inny poziom siebie, poczucie i pomyślenie siebie i
świata inaczej. Bo najważniejsze staje się dobre odbicie wiosłem, znalezienie
stabilnego miejsca na kolejny krok, przepchnięcie kajaka przez zwaloną kłodę,
żeby nie padało, żeby było z czego rozpalić ogień, żeby była gorąca
herbata... Najważniejsze stają się rzeczy małe. I jednocześnie te małe rzeczy
uszczęśliwiają tak, że gęba się śmieje do plastra cytryny w herbacie.
I dzięki temu wszystkiemu przypominam sobie, co jest naprawdę ważne, a co
tylko wylansowane.
Walentyna Pokajakowa
:-)))