blue_as_can_be
05.12.07, 19:06
cholera... pierwszy raz to obejrzałam przy okazji Rokity. oczy mi
wyszły na wierzch, muszę powiedzieć. z jakiegoś nieokreślonego
powodu Szymon zawsze kojarzył mi się z osobą raczej na poziomie,
kiedyś by się powiedziało: inteligentem, dziś może wypada
powiedzieć: wykształciuchem. teraz juz nie wiem, nie rozumiem.
jarmarczny, rubaszny humor, schlebianie prymitywnym gustom zawsze
robiły karierę w pewnych kręgach i nic w tym złego czy dziwnego. ale
chyba są granice obciachu??? a może mi się tak tylko naiwnie wydaje?