ariel23
05.08.03, 13:11
Mam problem z moja matka.
Nasze relacje zawsze byly poprawne, jednak nie opowiadalam jej nigdy o moich
prywatnych sprawach. (nie moglabym nigdy powiedziec, ze moja mama jest moja
najlepsza przyjaciolka itd, ale nie mam z tego powodu zadnego zalu).
Zyje ze strasznym poczuciem winy i mysle, ze to w glownej mierze dzieki niej.
Ojciec sie od nas wyprowadzil dawno i do tej pory nie ulozyla sobie zycia.
Jest samotna i chyba nie jest w stanie zaakceptowac tego, ze ja doroslam i
chce miec swoje zycie.
Z tym ze nie wtraca sie, tylko robi z siebie wielka ofiare. Np jak gdzies
wyjde (do kina) to pozniej slysze, ze z mam ja w dupie, ze mam swoje
kolezanki, z ktorymi wychodze. Dodam tez ze jak z nia wychodzilam (kino
teatr) to byla ta sama gadka, a teraz po prostu stwoerdzilam, ze mi sie nie
chce wszedzie chodzic z mamusia.
Mam chlopaka od ponad roku. Tego tez nie moze przyjac do wiadomosci. Robi mi
wyrzuty ze nie mam czasu juz dla rodziny i ze zyje w amoku(bez komentarza) i
ze kiedys przejrze na oczy (z kim sie spotykalam= z gownem)
Jak gdzies wychodze to pozniej sie dowiaduje, ze jestem zla corka, bo ona sie
tak zle czula a ja sobie gdzies poszlam (nie sygnalizowala, ze ja cos boli, i
np powiedzial mi o tym po miesiacu)
Takie sytuacje sie powtarzaja.
Zyje w ogromnym poczuciu winy.
Mam mi za zle,ze wyjezdzam na wakacje (na 3-4 dni, bo wiecej nie mam urlopu),
chociaz ona tez jedzie.
Juz nie wytrzmuje tej presji.
Mam nawet wyrzuty sumienia, ze sie spotykam z moim chlopakiem, chociaz jakbym
siedziala w domu to i tak bysmy nie rozmawialy, bo jest permanentnie obrazona.
Miala ktoras z Was podobny problem?
PS Przepraszam, ze tyle napisalam.