Nienawidzę Swiąt

18.12.07, 12:00
I nienawidzę świata, ktory jest cały poukładany dla par. A ja jestem sama, nie
mam nikogo. Święta spędzę w trójkę bo moja rodzina składa się już tylko z tylu
osób a na Sylwestra zostaję w domu sama i mogę sobie conajwyżej wychylić
flaszkę do lusterka. Myślałam, że mam przyjaciół - otóż nie mam. Bo co to za
przyjaciele, którzy maja w d.. czy bedziesz miała w ogóle z kim się podzielić
żyzceniami w tym na siłe hucznie obchodzonym dniu :( Oni mają swoje połowy,
mają swoje rodziny, swoje imprezy a reszta ich nie obchodzi. Mogę nawet
wyskoczyć z balkonu i nikt nie zauwazy.
    • otara Re: Nienawidzę Swiąt 18.12.07, 22:58
      nie martw się , ja mam podobnie. jestem sama z synem , syn idzie jak
      co roku do mojego wujka , a ja świeta spędzam w pracy ( jak co
      roku ) chyba tak mi lepiej.owszem , spedzam te dni cześciowo z synem
      ale wieczory spędzam w pracy. a sylwester ? 4 lata z rzedu bralam
      zmiany nocne , ale w tym roku szef sam mnie wygonil na wolne ...
      wiec jedyne co mi pozostanie to .. picię do lustra ...niestety nie
      mam pary z ktorą moglabym spędzić ten czas...
      • snowflake1 Re: Nienawidzę Swiąt 18.12.07, 23:08
        Moja "para" przez cale lata trzymala (i trzyma) mnie na sylwestra w
        domu, bylo nudno i nijako, ale moglam miec pretensje do siebie,
        ze "nic dla nas nie zorganizowalas".
    • solaris_38 Re: Nienawidzę Swiąt 18.12.07, 23:15
      nienawidzisz samotności a nie świąt

      dlatego trzeba coś z tym zrobić

      skoro samotność nie czujesz sie dobrze
      to to zmień

      skoro jedni znajomi są dobrzy do czegoś
      a na sylwestra nie to znajdź innych

      częścią życia jest przecież szukanie
      rozwiązań
      mieszkania
      przyjaciół ]
      pracy
      partnera
      sojuszników
      bluzki nagrobka lekarza
      przygody
      spokoju
      wszystkiego

      wszystko jest szukaniem


      szukaj

      • ab08 Re: Nienawidzę Swiąt 25.12.07, 16:58
        Masz piękny nick - Solaris.
    • doric1 Re: Nienawidzę Swiąt 20.12.07, 15:20
      Ja narazie nie myśle o świetach bo po co sobie psuć humor i się
      zadręczac. Zacznę od poniedz;)
    • fikus28 Re: Nienawidzę Swiąt 21.12.07, 12:29
      Chyba nikt albo bardzo niewielu przepada za śętami, każdy z róznych
      powodów. Chodzi o to że nie wszyscy siedzą w domu, mają za złe i
      czekają aż ktoś im zorganizuje i zaanimuje czas wolny. Nikt z Twoich
      znajomych nie ma obowiązku organizować Ci rozrywek w sylwetra i
      święta tylko z tego tytułu że są Twoimi znajomymi. Może jeszcze
      powinni czuć się winni bo jesteś sama a oni nie? Jak sama napisałaś
      oni mają swoje rodziny i swoich partenrów i te osoby są dla nich
      najważniejsze. Nie masz prawa mieć o to do nich pretensji. Nie
      chcesz być sama w ten dzień to zrób sylwestra u siebie. Zrób
      cokolwiek ze swoim życiem a nie wymagaj że inni je będą za Ciebie
      naprawiać. I nie mów mi że ja to mam napewno łatwe życie usłane
      różami. Bo mnie nie znasz. Nie miałam łatwo, ale sama sobie z tym
      poradziłam, więc i Ty sobie poradzisz.
      Pozdrawiam.
      • shangri.la Re:Do Wszystkich Fikusów świata.... 21.12.07, 12:39
        Święta to okres nasilenia się stanów depresyjnych u osób samotnych i
        opuszczonych, to okres w którym ludzie popełniają najwięcej samobójstw, a
        tysiące innych cierpi w milczeniu patrząc na kolorowe reklamy i roześmiane buźki
        w TV.
        Nie wszyscy są w stanie "poradzić sobie" z obezwładniającym poczuciem samotności
        i wyobcowania w świecie w którym promuje się rodzinny styl życia, wspólnotę i
        partnerstwo.
        Fikusy "poradziły sobie", ale tysiące innych ludzi nie, co nie znaczy, że inni
        są gorsi lub mniej wartościowi....sa po prostu INNI, bardziej wrażliwi, bardziej
        subtelni, bardziej złamani niepowodzeniami swojego życia.
        • fikus28 Re:Do Wszystkich Fikusów świata.... 22.12.07, 16:24
          Shangri.la. Ja rozumiem o czym mówisz, dla mnie święta to również ciężki okres,
          ale nie siedzę sama w domu i nie obwiniam znajomych o to że jestem sama. I nie
          mam im za złe że mają partnerów, dzieci i własne życie, a ja nie. Mnie chodzi
          głównie o to że każdy jest panem własnego losu i tylko od nas zależy jak
          przeżyjemy nasze życie. Chodzi mi o to żeby nie sidzieć w samotności i nie tonąć
          we własnych smutnych i gorzkich myślach, bo to do niczego nie prowadzi.
          • charmaine Re:Do Wszystkich Fikusów świata.... 22.12.07, 16:56
            a ja tam lubie byc sama, moze przyczyna jest, ze jestem jedynaczka i
            b. wczesnie zostalam sama. doceniam to, nie nudze sie.
            poza tym naprawde nie jest problemem znalezc sobie kogos
            odpowiedniego, tylko trzeba chciec, szukac a nie czekac na zbawienie
            boskie.
            wracajac do samejsamosi - swieta spedza w trojke, wiec niech nie
            narzeka. kobieto, sama sobie robisz piekielko! na wlasne zyczenie.
            poza tym zeby oczekiwac czegos od przyjaciol trzeba rowniez cos dac,
            to sa naczynia polaczone.
            I niech mi nikt nie mowi, ze samotne kobiety traktuje sie z rezerwa -
            ja jestem zapraszana wszedzie i zawsze - moze dlatego, ze nie mam
            pretensji, nie uzlalam sie, nie zazdroszcze facetow innym i nie rwe
            ich na oczach partnerek.

            samasamosiu - czas dorosnac, mila moja.
            • smamasamosia Re:Do Wszystkich Fikusów świata.... 22.12.07, 22:40
              Słuchajcie, już mi trochę przeszło :)) A co to kryzysu mieć nie mozna??
              W kazdym razie jakoś to będzie, z Sylwkiem nadal nie wiem co zrobić, ale może
              coś się wykluje. A jak nie to trudno :(
              Mówicie zrób coś - otóż moi znajomi i przyjaciele to właśnie nowi znajomi,
              wyszukani, lubiani, robimy razem dużo rzeczy, bywają u mnie, ja u nich ale
              dziwnym trafem w tego Sylwestra wszyscy mają wszystko gdzieś. Pytałam, ta nie
              wie co robi, ta jest zakochana i spędza we 2, ci jadą za granice itp itd. Po
              prostu tak jest. Ale mam zal i mam prawo mieć żal. Wg mnie to czysty egozim,
              taki na zasadzie ja mam swojego mosia a ty mnie nie obchodzisz rób co chcesz.
              Nie rozumiem czemu ludzie, którzy wiążą się w pary zapominają o innych bliskich!
              Ja nigdy tak nie miałam i tego po prostu nie rozumiem. A potem tacy ludzie
              dziwią się, że gdy im to zauroczenie przechodzi i dopada codzioenne życie z nie
              zawsze idealną 2 połowa to nagle sa sami, bo olali kiedys przyjaciół.
              Co do Sylwestra u mnie to jest niemożliwe na 30 metrach. Nawet nie mam stołu
              przy którym można by normalnie usiąść a o tańczeniu nie ma mowy bo nie ma gdzie.
              I tyle.
              • akwarysta84 Re:Do Wszystkich Fikusów świata.... 23.12.07, 01:22
                he, he fajne. "Nie rozumiem czemu ludzie, którzy wiążą się w pary
                zapominają o innych bliskich!" wytłumaczenie jest proste.
                Podzielność czasu i uwagi jest skończona. To nie zła wola, tylko
                taka kolej rzeczy. Naprawde, gdy byłas z kimś nie zdażąło ci się
                to???
                • smamasamosia Re:Do Wszystkich Fikusów świata.... 23.12.07, 12:06
                  W tym sek że nie. Właśnie wprost przeciwnie - dzieliłam się swoją radością z
                  całym światem i o nikim nie zapominałam.
    • naprawdetrzezwy A sama pracowałaś na to, by znajomi 23.12.07, 01:09
      (bo nie przyjaciele(*)) cię nie lubili?



      (*-dlaczego baby szafują tym wyrazem? czy jednorazowe siedzenie przy
      jednym stoliku w knajpie MUSI kończyć się nazywaniem sąsiadów
      przyjaciółmi???)
      • smamasamosia Re: A sama pracowałaś na to, by znajomi 23.12.07, 12:08
        Ale o co chodzi?? Oni mnie lubią :) Przyjaciele i znajomi są dla mnie bardzo
        wazni i zawsze mam dla nich czas, umiem dbać o przyjaźnie.
        • naprawdetrzezwy Pisałaś, że mają cię w d.upie. 25.12.07, 21:32
          Widocznie masz problemy z prawidłowym odbiorem rzeczywistości.

          (święta nie są po to, by znajomi siedzieli z tobą w knajpie. święta
          są dla wierzących - i oni wiedzą o ch w tym wszystkim chodzi. reszta
          ma się najeść, napić i rozdać prezenty)
    • lidka_77 mam tak samo 23.12.07, 11:22
      nigdy nie spędziłam sylwestra z kimś, a nie.. byłam w Necie rok temu
      i dwa lata temu - to wspaniały wynalazek jednak ten Internet...

      nie wiem, może po prostu to kolejny etap w Twoim życiu - kiedyś
      bawiłaś się z jednymi znajomymi, którzy mają rodziny teraz, więc
      teraz czas na nowych znajomych. Są podobno w niektórych miastach
      Polski kluby singli, które organizują się na rózne imprezy w ciągu
      roku, więc i zapewne w Sylwestra.

      Presja wychodzenia gdzieś w sylwestra jest duża..., ale nie łam się,
      kiedyś się bawiłaś w Sylwestra i miałaś znajomych, więc teraz na
      pewno też znajdziesz z czasem nowych.
      Trzymaj sie i.. nie skacz z balkonu (to bardzo ryzykowna metoda, nie
      zawsze skuteczna;)
      • smamasamosia Re: mam tak samo 23.12.07, 12:09
        Dzięki :) Skakanie to była taka przenośnia. Chodzi mi o to że czasami czuję się
        samotna i zapomniana.
    • paauvl Re: Nienawidzę Swiąt 24.12.07, 23:35
      Święta szybko miną. Już niedługo wszyscy wrócą do swoich codziennych zajęć i
      szybko zapomną o świętach. Jakoś często tak jest, że to co jednego dnia wydaje
      się bardzo ważne, za parę dni traci znaczenie i nikt już do tego nie wraca.
      • e_w_a_g_5 Re: Nienawidzę Swiąt 25.12.07, 10:13
        w sylwestra problem polega na tym, że wiekszość czuje absolutny obowiązek, picia
        szampana skakania, niespania, radości ludzi i zabawy

        Nigdy nie lubiłam sylwestra i sylwestrowej atmosfery. Nienawidzę, kiedy świat mi
        narzuca, kiedy mam sie bawić i cieszyc.
        Z czego tu sie cieszyć? że rok do tyłu? że ceny do góry? że starsi o rok?

        Darujcie, ale 31 grudnia, jest najgorszym dniem w roku przez to bezsensowne
        zamieszanie, wrzaski pijanych huk pod oknem i zakłócanie
        spokoju

        Tak mam od zawsze i na szczęście nigdy nie uległam ogólnej presji
        • hazzard Re: Nienawidzę Swiąt 25.12.07, 19:23
          Popieram:-) też nie cierpię gdy jest mi coś narzucane odgórnie. Naprawdę nie ma powodów do radości, a wiara w to, że kolejny rok będzie lepszy może być złudna
          • markus.kembi Re: Nienawidzę Swiąt 25.12.07, 19:56
            Zgadza się, ja wierzyłem, że kolejny rok będzie lepszy od poprzedniego, ale
            przez ostatnich kilka lat tak się składa, że się myliłem i to bardzo. Ale tak
            naprawdę, to co za różnica, od którego dnia rozpoczniemy rok? - przecież to
            tylko cyferki, sprawa umowna.

            A co do nocy sylwestrowej, to rzeczywiście, nienawidzę tego dnia, tj. 1 stycznia
            od północy do ok. 5-6 rano. Ludzie nie potrafiący się zachować wydzierają się
            jak zwierzęta, zachowują się jak bydło - wrzeszczą, krzyczą, skaczą, tupią i co
            najgorsze bardzo głośno odtwarzają pseudomuzykę, przez co nie można się wyspać.
    • sunsilk Re: Nienawidzę Swiąt 25.12.07, 20:00
      ja napisze cos od siebie (akurat robie sobie chwile przerwy od nauki):

      trzy czy cztery poprzednie wigile i Świeta spedzalam z mnostwem osob. bylam
      wtedy z moim exem (dzieki bogu ten "przeswietny" zwiazek juz sie skonczyl) i
      mialam obowiazek pojawic sie jednego wieczoru na czeterch wigiliach: u jego
      rodzicow, u jego dziadkow (exowi rodzice i dziadki nie mogly spedzac razem
      wigilii, bo matka exa nienawidzi swojej tesciowej i musi miec swoja wigilie..
      ehh), u mojej mamy i u mojego taty (moi rodzice sa rozwiedzeni). to bylo
      straszne. nie bylo mozliwosci dotrzec wszedzie na czas, zawsze wyszedl jakis
      poslizg, jedni na nas czekali wsciekli ze sie spozniamy, drudzy i trzeci w tym
      czasie wydzwaniali, gdzie jestesmy, ex niedoszla tesciowa zawsze byla na mnie
      zla, ze nie sprobowalam wszystkich potraw u niej, jakby nie mogla zrozumiec, ze
      nie jestem w stanie sprobowac wszystkich ponad 40 potraw, ktorymi bylam
      czestowana tego wieczoru... pamietam dwa lata temu do mojej mamy, ktora akurat
      tego roku miala spedzac wigile tylko ze mna i moim facetem, dotarlam przed 22ga
      i zastalam ja placzaca z wystygnietymi, nie ruszonymi potrawami na stole. to
      bylo okropne. i to, o czym pisze, to tylko czesc tego koszmarku...

      w tym roku za to wszystko odwrocilo sie do gory nogami. pol roku temu wyjechalam
      za granice i jestem tu sama, bez rodziny. dzieli mnie od nich ocean i tysiace
      kilometrow. w wigilie czyli wczoraj zaminenilam z nimi tylko kilka slow przez
      skypa, bo w tym roku i tata i mama maja gosci na wigile i byli ekstremalnie
      zajeci. do tego ja mam bardzo wazny dla mnie egzamin za dwa dni, wiec zamiast
      swietowac, ucze sie. fakt, odwiedzilam wczoraj rodzine mojego faceta, ktrego mam
      tutaj, ale byl to tylko wieczor (zreszta oni tu nie swietuja swiat tak jak my w
      polsce) i kiedy odwiozl mnie do domu, "wykopalam" go od siebie, zeby wracal do
      swojej rodziny, bo ja i tak musze sie uczyc, wiec nie moge z nimi byc i nie ma
      powodu, zeby i on siedzial ze mna, kiedy ja mam nos w ksiazkach. i nie powiem,
      lza zakrecila mi sie w oku kiedy juz odjechal, bo zostalam zupelnie sama w
      wigilijny wieczor (o przepraszam, z ksiazkami), bo poczulam, jak bardzo tesknie
      za rodzina i za barszczem czerwonym, kapusta wigilijna, pierogami i kompotem z
      suszu, za usciskiem mojej mamy i niczym niezmaconej obojga moich rodzicow wiary
      we mnie (ktorej mi samej czasem brakuje), za ich usnmiechem, za moimi kotami
      cieplymi, za wszystkim, co tam w polsce zostalo. a oni w polsce i tak juz
      wszyscy spali (roznica czasu miedzy nami), dzis tez jeszcze nie mieli czasu do
      mnie zadzwonic. no ale co z tego, ciesze sie, ze oni tam sa razem, kupa,
      rodzinami, wiem, ze mysla o mnie, ale tez chce, zeby nie bardzo sie smucili ze
      mnie nie ma. zyjmy i dajmy zyc innym. spedze z nimi wielkanoc :) jade na wakacje
      do polski juz za niecale trzy miesiace :):):)

      a sylwester? tez niecierpie jak zmusza sie mnie do zabawy, na ktora nie mam
      ochoty, nie lubie wybuchow fajerwerkow nad ranem, moje koty boja sie ich, a ja
      nie moge spac :) tak bylo zawsze w polsce. w tym roku spedze sylwestra tu gdzie
      jestem, to juz za tydzien, ale nadal nie mam zadnych planow, na szczescie bede
      juz po egzaminie, wiec nie bede musiala sie uczyc :) to najwazniejsze :) i
      wiara, ze bedzie fajnie :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja