30.12.07, 19:10
Nie wiem od kiedy trwa ten moj "koszmarek", ale od paru dni
intensywnie o tym mysle.
Mam 25lat, w tym roku skonczylam studia. Zawsze mialam mala, zgrana
(jak mi sie wydawalo) "paczke znajomych". Ale studia sie skonczyly,
kazdy pojechal w inna strone, ci co zostali pozakladali rodziny i
juz raczej zycie towarzyskie (kini, teatr, pub) im nie w glowie.
Niedlugo po obronie znalazlam prace. A w niej wiekszosc mlodych
ludzi, ktorzy spiesza sie do domu, bo dziecko, zona, pies...
Od dawna nie jestem w zwiazku z zadnym mezczyzna, bo mam wrazenie,
ze wiekszosc tych, ktorych znam, jest "pozajmowana". Poza tym, gdzie
ich poznawac?
Jutro sylwester. Nikt ze znajomych nie zapytal, co robie, wiec mi
jakos glupio bylo zapytac, co robia oni.
Dzisiaj kupilam ksiazke, wino, lody i tabetki na sen. Sama jeszcze
nei wiem, z czego jutro skorzystam.
Czy to jest normalne, aby mloda dziewczyna usychla w domu sama z
samotnosci?
Do tego dochodzi swiadomosc, ze jestem lubiana np. w pracy. Ostatnio
szefowa mi powiedziala, ze bardzo lubi moj optymizm i usmiech.
Skoro inni mnie tak odbieraja, tzn., ze nie jestem potworem, od
ktorego wszyscy chca uciec, albo tak dobrze, nieswiadomie gram?
Jestem strasznie samotna i chcialabym to zmienic.
Obserwuj wątek
    • angery [...] 30.12.07, 19:15
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • renebenay Re: samotnosc 30.12.07, 19:36
        Za niedlugo bedzie wiosna a wiec nie przegap jej.
        • angery Re: samotnosc 30.12.07, 20:07
          czy wiosna to jest jakis lek na głupotę ?
          Siedzi baba i smędzi.
          • yagiennka Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 21:32
            Np jak pozbyć się złości i agresji w stosunku do otoczenia.
            • angery Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 21:36
              po czym poznajesz,że to agresja do otoczenia ?
              • yagiennka Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 21:37
                zamiast smędzić na forum,zajmij się pracą albo czymś interesującym
                i nie wieszaj się na ludziach jak szmata."

                Po tym.
                • angery Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 21:38
                  autorka postu nie jest moim otoczeniem :)
                • female.psycho Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 21:44
                  Ależ baby mu trzeba. Albo jakiś egzamin nad nim wisi, czy praca semestralna. Siedzi więc przy kompie i zmaga się z lenistwem co i raz forum "Psychologia" na pasek spuszczając. A że trochę podku..ony, to się wiesza na ludziach jak ta szmata.
                  • angery Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 21:46
                    to już agresja jest wieszaniem się na kimś ? He,he,co na to psycholo
                    gia ?
                    • female.psycho Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 21:52
                      Nie mam pojęcia, nie jestem psychologiem. Wiem jednak na pewno, że dowalenie komuś tak zagubionemu i zalęknionemu jak autorka postu może powodować spadek jej nastroju na długie godziny. Żal mi jej. Szkoda, że zdobywając się na wysiłek stworzenia takiego wątku w pierwszej odpowiedzi otrzymała cios od jakiegoś gó..arza. Miała pecha.
                      • angery Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:00
                        nie jesteś psycholgiem ?? tylko wspieraczem nieszęśliwych,ocieraczem
                        łez i wyrażaczem swojego żalu i ubolewania ? To każdy potrafi.
                        • female.psycho Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:04
                          angery napisał:

                          > nie jesteś psycholgiem ?? tylko wspieraczem nieszęśliwych,ocieraczem
                          > łez i wyrażaczem swojego żalu i ubolewania ? To każdy potrafi.

                          Nie, Kochanie. Sama potrzebuję wsparcia, chodzę do psychologa i wiem, jaką straszną bronią może być głupota wymierzona przeciwko człowiekowi. W tym przypadku na szczęście nic się nie stało, bo to tylko forum. Dziewczyna się nie powiesi. Ale na pewno było jej bardzo przykro.

                          • angery Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:13
                            sama potrzebuję wsparcia,chodzę do psychologa i to co tam usłyszę
                            ładuję na forum,szkoda,że przez net nie można za rączkę potrzymać,
                            tak cieplutko :). Jeżeli potrzebujesz wsparcia,to nikogo sama nie
                            wesprzesz :). Co to jest to wsparcie,coś jak kondolencje na pogrze-
                            bie,ocieranie lezek,wyrazy ubolewania i współczucia,my też razem
                            tak płaczemy :).A co to ma wspólnego z psychologią ??
                            • female.psycho Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:22
                              angery napisał:

                              Co to jest to wsparcie,coś jak kondolencje na pogrze-
                              > bie,ocieranie lezek,wyrazy ubolewania i współczucia,my też razem
                              > tak płaczemy :).A co to ma wspólnego z psychologią ??

                              Nic. Twoja "definicja" wsparcia wzięta z księżyca rzeczywiście nie ma nic wspólnego z psychologią. Idź lepiej tę pracę skończ semestralną, albo włącz jakiś różowy kanał i ulżyj małemu, to się lepiej zrelaksujesz, niż tutaj.
                              • angery Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:27
                                ciągle slyszę te bajki "psychologów" o ich zadaniach,ktorych głównym
                                jest towarzyszenie,bycie razem,przeżywanie razem :)) i w ten sposób
                                "wspieranie",kto to wymyslił,może wiesz ?? Bo to nie jest żadna psy-
                                chologia,to też zapewne wiesz ? To potrafi każdy.Tylko nie każdy
                                uważa się z tego powodu za psychologa,tylko mitoman.
                                • female.psycho Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:34
                                  angery napisał:

                                  > ciągle slyszę te bajki "psychologów" o ich zadaniach,ktorych głównym
                                  > jest towarzyszenie,bycie razem,przeżywanie razem :)) i w ten sposób
                                  > "wspieranie",kto to wymyslił,może wiesz ??

                                  Nie wiem, kto to wymyślił i czy w ogóle ktoś wymyślił, raczej Ty to teraz wymyśliłeś. Nie znam takiego psychologa, którego GŁÓWNYM zadaniem jest towarzyszenie, bycie razem, przeżywanie razem. Głównym zadaniem dobrego psychologa jest doprowadzenie pacjenta do pozbycia się lęku, depresji, frustracji, niemocy.
                                  • angery Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:39
                                    w tivi slyszalem jak psycholog jeden i drugi to mówił,ale młody
                                    był,chyba dopiero po szkole,tego więc ich uczą.
                                    Niemocy i frustacji mówisz ? To strasznie ambitne.
                                    Ale wiesz,jak potrzymać za rączkę,to juz lepiej,nieprawdaż ?
                      • markus.kembi Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:05
                        female.psycho napisała:

                        > Nie mam pojęcia, nie jestem psychologiem. Wiem jednak na pewno, że dowalenie ko
                        > muś tak zagubionemu i zalęknionemu jak autorka postu może powodować spadek jej
                        > nastroju na długie godziny. Żal mi jej. Szkoda, że zdobywając się na wysiłek st
                        > worzenia takiego wątku w pierwszej odpowiedzi otrzymała cios od jakiegoś gó..ar
                        > za. Miała pecha.
                        ______________________________________________

                        Mogła być ostrożniejsza
                        - zaryzykowała.
                        Wlazła na ring dziewczyna,
                        to dostała strzała :-)
                        • female.psycho Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:11
                          markus.kembi napisał:

                          > Mogła być ostrożniejsza
                          > - zaryzykowała.
                          > Wlazła na ring dziewczyna,
                          > to dostała strzała :-)

                          No tak. Nic jej nie będzie, tylko szkoda, że ta strzała tak na "dzień dobry". A z Tobą Markus tak źle, widzę, nie jest:)
                          • markus.kembi Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:17
                            Fakt, że nie odczuwam stanów euforycznych nie oznacza, że nie mogę się czasem uśmiechnąć albo napisać fraszki :-)
                            • female.psycho Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:25
                              markus.kembi napisał:

                              > Fakt, że nie odczuwam stanów euforycznych nie oznacza, że nie mogę się czasem u
                              > śmiechnąć albo napisać fraszki :-)

                              :) Wyrazy współczucia z powodu przymusowej abstynencji. Długo jeszcze? Eee tam, euforia nie konieczność:)
                              • angery Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:29
                                tylko to potrafi,wyrażać swoje stany,ktore nikogo nie obchodzą,poza
                                nią samą.
                                • female.psycho Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:36
                                  angery napisał:

                                  > tylko to potrafi,wyrażać swoje stany,ktore nikogo nie obchodzą,poza
                                  > nią samą.

                                  Młody się w końcu wkurzył:)
                                  • angery Re: Angery, idź na jakąś terapię :) 30.12.07, 22:44
                                    to tylko podsumowanie oferowanych usług i umiejętności psychologicz
                                    nych.
      • grzesiekk1984 Re: samotnosc 30.12.07, 22:42
        Zglosilem do moderacji - mam nadzieje, ze szybko usuna trola.
        • female.psycho Re: samotnosc 30.12.07, 22:58
          grzesiekk1984 napisał:

          > Zglosilem do moderacji - mam nadzieje, ze szybko usuna trola.

          Właśnie. Ja też zgłosiłam:)
          • angery Re: samotnosc 30.12.07, 23:09
            to dobrze,nieudolnych i szkodliwych amatorow trzeba usuwać
    • paavlo Re: samotnosc 30.12.07, 19:36
      Właśnie święta i sylwester to chyba najtrudniejszy czas dla ludzi samotnych.
      Może jakimś pocieszeniem jest to, że wiele osób jest w podobnej sytuacji.
      Najważniejsze to nie tracić nadziei - może przyszły rok będzie inny.
    • rumnieburak Re: samotnosc 30.12.07, 19:44
      eee tam. Po prostu nie wiesz ilu ludzi jest w identycznej sytuacji. Nie jęcz tylko pracuj nad sobą i nie unikaj ludzi, a na pewno trafisz na kogoś.
    • female.psycho Re: samotnosc 30.12.07, 19:45
      aqualia napisała:

      > Jestem strasznie samotna i chcialabym to zmienic.

      Proszę bardzo:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12359
      • alicjasz0 Re: samotnosc 30.12.07, 19:56
        Nie pisz, że chcesz zmienić tylko zmieniaj. Wyjdź do ludzi a nie
        czekaj aż cię wyciągną za uszy. Dlaczego nie chcesz zapytać
        znajomych co robią w Sylwestra? Czujesz się głupio, bo nie masz
        zaproszenia i nie wiesz co ze sobą zrobić? To nie jest powód do
        wstydu. Jeżeli tylko dasz sobie szansę znajdą się ludzie którzy
        zechcą przebywać w twoim towarzystwie. Zastanów się co chciałabyś
        robić po pracy i wyjdź z domu a z pewnością kogoś poznasz.
        Powodzenia.
        • angery Re: samotnosc 30.12.07, 21:05
          najlepiej wyjść w sylwestra z domu na ulicę,zawsze można kogoś przy-
          gadać i zaprosić na butelkę,i już człowiek nie jest sam.
    • markus.kembi Re: samotnosc 30.12.07, 20:08
      Sam znalazłem się w podobnej sytuacji. Mógłbym napisać to samo - a do tego przewlekłe bezrobocie i nagłe pogorszenie stanu zdrowia - ale jest pewna różnica. Sam nie chciałbym nigdzie wybierać się na sylwestra, prawdę mówiąc, byłoby to dla mnie męczące, włóczyć się gdzieś po nocach. Co prawda sam dosyć często spaceruję wieczorami, czasem rozmyślam, podziwiam gwiazdy, bywa, że wracam późno, ale nie potrafię jakoś bawić się, tańczyć, szaleć, po prostu nie odczuwam takich stanów świadomości. Poza tym leki, które od pewnego czasu biorę, wykluczają spożywanie jakiejkolwiek ilości alkoholu, co odbiera mi jedyną, jak dotychczas, możliwość osiągnięcia stanu pełnego odprężenia, a poza tym mocno ogranicza moje możliwości jeśli chodzi o planowanie sylwestrowe.
      • angery Re: samotnosc 30.12.07, 20:24
        to czym wypełniasz życie,a właściwie egzystencję,bo esencji nie wi-
        dać ?
        • markus.kembi Re: samotnosc 30.12.07, 20:39
          angery spytał:

          > to czym wypełniasz życie,a właściwie egzystencję,
          > bo esencji nie widać ?
          _____________________________________________

          A wiesz, ktoś mi już kiedyś na tym forum to pytanie zadał:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=67982111&a=68210638
          • angery Re: samotnosc 30.12.07, 20:42
            i co odpowiedziałeś i co odpowiedziałbyś dzisiaj ?
            • markus.kembi Re: samotnosc 30.12.07, 20:47
              Jeśliś taki mało domyślny, podpowiem, że powyższy link prowadzi do wpisu, w którym na owo pytanie udzieliłem odpowiedzi. Od tego czasu niewiele w moim życiu się zmieniło.
              • angery Re: samotnosc 30.12.07, 20:50
                to jak do tego doszło,że nic ci się nie zmienia,zapewne to status
                quo jest stanem pożądanym.
                • markus.kembi Re: samotnosc 30.12.07, 21:00
                  Oczywiście: ktoś jest samotnym, to widocznie tego chce; nie ma pracy - widocznie jest leniem i nierobem; choruje - na własne życzenie - w końcu jest takie powiedzenie, że "każdy jest kowalem swojego losu". Wszyscy mają równe szanse i tylko od nich zależy, czy je wykorzystają. Tylko czy aby na pewno tak jest?
                  --
                  Zapraszam - wejdź i zasiądź w starym kinie.
                  • angery Re: samotnosc 30.12.07, 21:03
                    na pewno
                  • yagiennka Re: samotnosc 30.12.07, 21:36
                    Częściowo. Na pewne rzeczy mamy wpływ na inne nie. Chociaz jest chyba tak, że
                    każdemu los daje i szczęśliwe farty i negatywne niefarty, rzecz w tym aby te
                    pożyteczne rzeczy i okoliczności zauwazyć i wykorzystać. To tak jak z chodzeniem
                    na grzyby, jeden przejdzie pół lasu i nic nie zbierze a inny wróci z koszem
                    prawdziwków.
                    • angery Re: samotnosc 30.12.07, 21:42
                      a co na to racjonalizacja ?
    • aqualia Re: samotnosc 30.12.07, 22:29
      Dziekuje wszystkim za pozytywne i na temat wypowiedzi :) Tak sobie
      mysle, ze to brutalne, pocieszac sie cudzym nieszczesciem, ale jesli
      rzeczywiscie nie jestem sama z takim problemem a niektorzy maja
      jeszcze wieksze ;) to nie jest tak zle. I mysle, ze jutro spedze
      samotnego sylwestra z usmiechem na ustach, bo to bedzie moj ostatni
      samotny sylwester w zyciu. Pozdrawiam!
      • angery Re: samotnosc 30.12.07, 22:32
        no tak,inni to mają dopiero nieszczęścia :)) Jak to miło,he,he.
        Szczęśliwego Nowego Roku !
        • party_boy2 Re: samotnosc 30.12.07, 23:20
          Wiesz, to czy ktoś będzie sie z tobą kumplować wcale nie zależy od tego czy
          jesteś miła, fajna itd.

          Każa grupa kieruje się inną dynamiką towarzyską.

          Coraz częśćiej dochodzę do wniosku że ludzie zaprzyjaźniają sieze sobą bez
          żądnego konkretnego powodu. Nie mają znaczenia wspólne zainteresowania, nie mają
          znaczenia

          Ale zawuażyłem że ludzie najbardziej entuzjastycznie i żywiołowo reagują, gdy
          się okazuje że znacie te same osoby. Ty się temu dziwisz, a on to przyjmuje z
          euforią. Dowód na to, że mowa ciała odgrywa tutaj bardzo istotną rolę. I chyba
          tylko o mowę ciała tutaj chodzi. Nie żę ktoś jest miły, fajny, ale kto jak
          reaguje na drugą osobę. Przypomniało mi się, że jak kiedyś wracałem z wakacji to
          poznałem w autobusie kolesia, który miał pewne zainteresowania i sposób bycia,
          który był identyczny z moim i bardzo mnie to interesowało. Z niedowierzaniem i
          olbrzymią ciekawością wypytywałem go i wysłuchiwałem tego co mówił o swoim
          świecie, byłem pod wrażeniem i on też że ktoś zainteresował się jego życiem. Ale

          Dlatego mogę domniemywać że tylko to decyduje o przyjaźniach:

          1. Nic, po prostu to wychodzi samo z siebie
          2. Wiele wspólnego
          3. Mowa ciała, reakcje, zachowania

          Wyobraźcie sobie kumpla, który z obojętnym wyrazem twarzy i sztywnym głosem
          udaje zainteresowanie: "Cześć. Co u ciebie? Aha... No... Co robisz?" a co gdy
          jego mowa ciałą WSPÓŁGRA ze słowami "Siemaaaaa, kurde, ja cię tyle nie
          widziałem!" Od razu czuś różnicę.
          • angery Re: samotnosc 30.12.07, 23:25
            rozmowa w pociągu to nie przyjażń,to zupełnie inna bajka
          • aqualia Re: samotnosc 30.12.07, 23:31
            Duzo prawdy w tym jest. I chyba rzeczywiscie malo entuzjastycznie
            reaguje na ludzi.. Dzieki :)
            • angery Re: samotnosc 31.12.07, 00:10
              entuzjaści są męczący po jakimś czasie
      • alicjasz0 Re: samotnosc 30.12.07, 23:03
        Agualia, spróbuj jednak coś sobie znaleźć, może się uda.
        Przyjmij ode mnie najlepsze życzenia na ten nadchodzący rok i nie
        daj się frustracjom i smutkom.
        • angery Re: samotnosc 30.12.07, 23:07
          aż popłakałem się od tego smutku i łzawości,ojejku :)
        • female.psycho Re: samotnosc 30.12.07, 23:09
          Podłączam się pod życzenia Alicji, jak najszczersze. Sama zresztą wiesz najlepiej. Zobacz, ile Twój wątek wzbudził emocji! Nie wiem, czy dasz się lubić (pewnie tak), ale na pewno nie jesteś nudna:)
          • angery Re: samotnosc 30.12.07, 23:11
            to dopiero teraz dziewczynki obudzily się z życzeniami,jakże niesz-
            czerymi,al dobre i to :)
          • aqualia Re: samotnosc 30.12.07, 23:13
            dziekuje Wam bardzo, rowniez zycze samych radosnych dni!
            P.S. a na trole najlepsze sa klapki na oczy ;)
            • grzesiekk1984 Re: samotnosc 30.12.07, 23:30
              Dokladnie, nie ma to jak ignorancja.:) Mam nadzieje, ze przeczytalas maila, ktorego wyslalem.

              Milej nocy.
              • angery Re: samotnosc 30.12.07, 23:36
                też wyślę,nie macie nic przeciwko ?
      • bet-ma Re: samotnosc 31.12.07, 12:14
        od kilku lat jestem sama, kiedys spedzałam sylwetra u znajomych
        teraz juz mnie nikt nie zaprasza, a jak ja zaprosiłam to wszyscy sie
        wuymigali i tak pozbyłam sie niby przyjaciól. dziaj chyba pójde na
        plac w warszawie-oczywiscie sama i wsród wielu ludzi znów bede sama.
        mam 42 lata. gdyby nie rodzice to pojechałabym na wigilie i swieta z
        innymi samotymi na wczasy dla pojedynczych, ale nie chciałam im
        sprawiac przykrosci.
    • solaris_38 Re: samotnosc 31.12.07, 01:09
      tak to jest normalne

      większość młodych dziewczyn będzie siedzieć w domach, pracować, lub będzie nie
      tam gdzie by chciała być i nie z tym z kim naprawde by chciała być

      fakt ze na studiach najłatwiej o miły krąg znajomych i luz na zabawę
      i wszystkim sie ten luz kończy

      ci którzy maja rodzinę mniej to odczuwają ale i oni tęsknią za wymarzoną zabawą
      która jak im się zdaje przydarza sie innym

      wszyscy myślą ze inni sie super bawią
      i faktycznie niektórzy sie w pewnych okresach super bawią

      ale zabawa
      to niekoniecznie najlepszy sposób na spędzanie sylwestra
      jest taka karta w tarocie trzy panny tańczące z pucharami
      na tej karcie panny beztrosko bawią się i nie myślą o troskach

      każdy z nas tego pięknego stanu zaznał
      warto go przeżyć
      przeżywac czasem

      ale
      ale też warto pamiętać ze częścią tego stanu jest jego ulotność
      nastrój zbieg okoliczności i ..cierpliwe oczekiwanie
      i odrobina odwagi aby sie weń rzucić gdy nadejdzie :)
      • disa Re: samotnosc 31.12.07, 14:33
        samotni są ludzie którzy źle czuja się w swoim towarzystwie
        Brak akceptacji siebie, frustracje, kompleksy…
    • psychoguru Typowy syndrom sylwestrowy 31.12.07, 14:23
      aqualia napisała:

      > Nie wiem od kiedy trwa ten moj "koszmarek",
      ale od paru dni
      > intensywnie o tym mysle.
      > Mam 25lat, w tym roku skonczylam studia.
      Zawsze mialam mala, zgrana
      Poza tym, gdzie
      > ich poznawac?
      > Jutro sylwester. Nikt ze znajomych nie
      zapytal, co robie, wiec mi
      > jakos glupio bylo zapytac, co robia oni.
      > Dzisiaj kupilam ksiazke, wino, lody i tabetki
      na sen. Sama jeszcze
      > nei wiem, z czego jutro skorzystam.

      Pojawia sie w polowie grudnia pod haslem "co
      bede robic w Sylwestra". Bo oczywiscie jest to
      noc w ktorej tradycja absolutnie nakazuje nie
      byc samotnym.

      Niestety nie ma cudu zeby nagle sie ktos znalazl
      wiec trzeba pamietac ze oprocz tej nocy jest 365
      dni w roku ktore sa do dyspozycji dla
      rozwiazania tego problemu. Alarm w ostatnia noc
      swiadczy tylko ze sprawa jest kompletnie
      zaniedbana.

      > Czy to jest normalne, aby mloda dziewczyna
      usychla w domu sama z
      > samotnosci?

      To jest oczywiscie calkowicie nienormalne i
      jesli mialoby tak byc dalej to w perspektywie
      wynikna z tego powazne problemy psychiczne a
      moga rowniez i zdrowotne.

      > Do tego dochodzi swiadomosc, ze jestem lubiana
      np. w pracy. Ostatnio
      > szefowa mi powiedziala, ze bardzo lubi moj
      optymizm i usmiech.
      > Skoro inni mnie tak odbieraja, tzn., ze nie
      jestem potworem, od
      > ktorego wszyscy chca uciec, albo tak dobrze,
      nieswiadomie gram?
      > Jestem strasznie samotna i chcialabym to
      zmienic.

      Pytanie jakie sa przyczyny tego ze twoj mozg nie
      jest nastrojony na dzialanie tylko na wycofanie
      z otoczenia. Aby to ustalic nalezaloby
      przeanalizowac profil osobowosci i historie
      zycia, w szczegolnosci zwiazki z facetami.

      Mozna spekulowac ze jedna przyczyna moze byc
      niska samoocena. Jesli szefowa ma tak duzy wplyw
      na twoja samoocene to nie jest to dobra oznaka.
      Nastepnym razem szefowa moze powiedziec cos
      odwrotnego albo cie zwolnic z pracy - czy wtedy
      zalamiesz sie psychicznie? Samoocena powinna byc
      w jak najwiekszym stopniu autonomiczna tzn.
      niezalezna od tego co kto o nas mowi tylko
      oparta na wewnetrznej ocenie wlasnej wartosci.
      Jest tez bardzo niepokojace ze grasz role tzn.
      stan wewnetrzny psychiki nie pokrywa sie z maska
      zewnetrzna. To prowadzi do napiecia i rozdzwieku,
      na dluzsza mete w efekcie moga pojawic sie
      problemy psychiczne.

      Druga przyczyna moze wynikac z historii zwiazkow
      z facetami. Jesli byly one negatywne to
      nastapilo przestrojenie systemu planowania
      aktywnosci zyciowej w kierunku wycofania sie. Bo
      wycofanie zapewnia pozorny komfort w postaci
      unikania negatywnych bodzcow ktore obnizaja i
      tak niska samoocene. Ale na dluzsza mete
      prowadzi to do katastrofy bo samotnosc jest
      oczywiscie sprzeczna z podstawami biologii i
      fizjologii.

      Zeby to zmienic nie ma innej mozliwosci niz
      staranne przemyslenie sprawy i opracowanie planu
      dzialania, najlepiej na papierze. W twojej
      sytuacji oczywiscie niekorzystne jest to ze
      jestes juz po studiach wiec skonczyl sie latwy
      dostep do szerokich grup ludzi. W tej sytuacji
      trzeba pomyslec nad znalezieniem nowych kregow
      towarzyskich. Pierwszy krok to redukcja
      kontaktow z osobami "zajetymi" bo sa one strata
      czasu, drugi to nawiazanie czy odnowienie
      kontaktow z osobami "wolnymi". Jezeli zacznie
      sie porzadnie myslec jak to konkretnie zrobic to
      znajda sie nowe pomysly jak wyjsc z izolacji, te
      pomysly trzeba zapisac i realizowac.

      W koncu jest wiec tak ze wszystko zalezy od
      ciebie i od twojej aktywnosci. Trwanie w bezruchu
      jest beznadziejne bo najlepszy wiek do
      zawierania znajomosci trwa krotko.

      Jezeli nie bedziesz w stanie zmobilizowac sie,
      zrobic plan i zaczac aktywnie dzialac z jakimis
      efektami np. w ciagu 6 miesiecy to trzeba bedzie
      pomyslec o terapii.
      • angery Re: Typowy syndrom sylwestrowy 31.12.07, 14:38
        najlepsze związki zawiera się po 30-tce :)
      • aqualia Re: Typowy syndrom sylwestrowy 31.12.07, 16:54
        Dzieki psychoguru! Mysle, ze masz duuuzo racji, jesli nie w 100%. Na
        pewno mocno to przemysle.. Pozdrawiam!
        • party_boy2 Re: Typowy syndrom sylwestrowy 31.12.07, 18:10
          Można użyć uczciwego podstępu. Zrób tak, aby ludzie poczuli się zobowiązani
          spędzić z tobą sylwestra.

          Jeśli masz jakąś umiejętność, np. potrafisz żonglować szklankami hehe, to
          zapytaj znajomych czy lubią tekie show. Jeśli tak, to zapewne zaproszą cie do
          siebie bo będziesz im POTRZEBNA żeby im pożonglować.

          Znasz jakiś obcy język? Wykombinuj, aby u znajomych pojawił się jakiś
          cudzoziemiec a ty będziesz jedyną osobą która będzie mogła tłumaczyć. Będziesz
          im wtedy POTRZEBNA.

          Powiedz im że zgubiłaś klucze od mieszkania a w domu nie ma nikogo. Powiesz im
          że nie masz jak wejść do domu i nie wiesz co masz robić. Być może wtedy poczują
          się zobowiązani przyjąć cię do siebie.
          • angery Re: Typowy syndrom sylwestrowy 31.12.07, 18:14
            za cudzoziemca dziękuję,kiedys jak się wydało,że jestem jedyny,ktory
            zna język,to wyciągali mnie telefonem wieczorem z domu,żeby przyjść
            i tlumaczć,a włąsnie butelkę sobie otwierałem :)
            • nowainnaja13 Re: Typowy syndrom sylwestrowy 31.12.07, 19:44
              ACH ACH Ja też siedzę w domu. uf to mój pierwszy raz! UF MAŁA
              POPRAWKA SIEDZIMY Z NARZECZONYM ALE I TAK JAKOŚ DZIWNIE. Presja, iż
              w ten wieczór trzeba się bawić do upadłego mnie dopadła!!!
              Ja się nie dam! Trzymam kciuki za twój stan ducha!!!
              A za rok Wielki Bal!
              • angery Re: Typowy syndrom sylwestrowy 31.12.07, 19:50
                jak żyję,nigdy nie byłem na balu sylwestrowym i nikt mnie tam nie za
                ciągnie,raz dałem się namówić na zabawę w lokalu,najlepsze były bła
                zeństwa pijanego towarzystwa,lepsze niż kabaret,do momentu,gdy pospa
                dali pod stoły,w czym nie gustuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka