saana
14.08.03, 05:09
poszlam z mezem na kawe do parku, usiedlismy a tam pare stolikow dalej
znajoma twarz samotnie siedziala. Byla mezowska Sambo.(no bez smiechow
sambo to oficjalna konkubina). Zwiazek ich rozpadl sie byl jakies 3 lata
temu -On ja zostawil,ale wciaz Ona o jakies doniczki paski sie upomina. Co
dziwne jest nad wyraz. Zwazywszy waznosc tych przedmiotow.
wracajac do tematu , Ona podniosla sie i przysiadla sie do nas. Zaskoczyla
nas tym. Maz sie rozwalil i zrobil sie nadwyraz malomowny,wiec ja zeby nie
bylo glupio z neutralnego tematu na neutralny temat skakalam. Ale juz po
dwoch godzinach mialam dosyc meza - leb w piasek. Z nia w efekcie tylko
gadalam , w koncu zaproponowalam piwo bo mi zaschlo i o dziwo Ona nie poszla
sobie ale dalej siedziala. No ale zamykali lokal na szczescie.
I mysle tak sobie czy baba ma tupet? Czy byla spontaniczna.
Normalnie moze powinismy wstac i przeprosic ze sie spieszymy ale ten maz
zadnej reakcji. Potem sie tlumaczyl , ze czul sie nieswojo.
A teraz mysle o mezu ze zachowal sie jak niewychowany burak i nie wiem co
tez myslec o niej.