Dodaj do ulubionych

obawa przed jazdą samochodem

30.01.08, 19:43
Odczuwam bardzo duży strach jadąc samochodem.Nie mam takich obaw jadąc
autobusem lub tramwajem lub taksówką.Mój mąż jest świetnym kierowcą lecz
doszło już do tego ,że wiem kiedy i jaki manewr wykonają inni kierowcy.Nie
ufam im.Jadąc 20 minut do pracy rano i wracając z pracy mam całe ręce
mokre.Niedługo jedziemy z mężem i dzieckiem w długą trasę i już jestem
przerażona.Czy są jakieś sposoby ,aby ten strach opanować?
Obserwuj wątek
    • green_land Re: obawa przed jazdą samochodem 30.01.08, 20:28
      Pierw odpowiedz sobie na pytanie, czy było tak zawsze, czy narasta
      to od jakiegoś czasu. Jeżeli to drugie - musisz znaleźć przyczynę.
      Czasami bywa prozaiczna i pozornbie nie związana z problemem. Trzeba
      szukać. Tak czy siak pora coś z tym zrobić:) To w końcu jakaś fobia,
      a każdy z nas ma ich parę:) Tak myślę:) Skoro mocno utrudnia Ci
      życie, czas na wizytę u psychologa.

      >Mój mąż jest świetnym kierowcą lecz
      > doszło już do tego ,że wiem kiedy i jaki manewr wykonają inni >
      >kierowcy
      Nie do końca rozumiem, o co chodzi - czy ciągle mówisz mężowi, co ma
      zrobić? Czy pouczasz, przestrzegasz?

      Wiesz, nie wierzę w tzw. bezkolizyjnych kierowców. Nie znam ani
      jednego, który by przynajmniej raz nie zrobił głupstwa w stylu -
      przytarcie karoserii,drobna stłuczka... Jeżeli słyszę że ktos nigdy
      nie miał żadnego takiego przypadku - wolałabym takiego kogoś nie
      spotkać na ulicy:/ Bo najczęsciej jest to albo niedzielny kierowca,
      albo tzw. zachowanie zachowawcze - prędkość minimalna, wszystko co
      do joty zgodnie z - czasami debilnymi - przepisami.

      Odpowiedz sobie na pytanie, czego dokładnie się boisz - wypadku,
      kalectwa, samego faktu, że przez stłuczkę będą problemy? A potem
      odpowiedz, co się stanie, gdy np. rozwalisz lampę? Bo w końcu
      wszystko rozgrywa się pomiędzy dwoma sprawami - bezpieczeństwem
      jadących /zdrowie fizyczne/ a straty materialne/auto/. To drugie
      jest nie warte zachodu - to "tylko" pieniądze i jeżeli tylko nikt
      nie odniesie poważniejszych obrażeń, nie warto brać pod uwagę tych
      strat. Mam tu na myśli roztrząsanie typu: musze zapłącić za naprawę,
      a mogłam kupić sobie za to nowe buty! To tylko samochód, jest takim
      samym narzędziem jak lodówka, ekspres do kawy czy choćby nóż. Zuzywa
      się i podlega wymianie.
      Jeżeli jednak panicznie boisz się obrażeń ciała, to może się to
      skończyć hipochondrią:) Wtedy tym bardziej powinnaś coś z tym
      zrobić.

      Ze swojego doświadcznia mogę napisać, że dobrze jest odczuć na
      własnej skórze parę wypadków. Człowiek wtedy hartuje się, zaczyna
      doceniać zdrowie i zyskuje świadomoć, że samochód to tylko samochód.
      Ponad 2 lata temu mieliśmy wypadek. 2 osoby zginęły. Mąż 2 tygodnie
      leżał w szpitalu, dziecko 3 dni, ja nie mogłam - ktoś przecież
      musiał kursować miedzy tymi szpitalami:) Po tym wydarzeniu zaczęłam
      doceniać zdrowie, a samochód uważać za narzędzie do m.in. pracy -
      porysuję karoserię - to nic, walnie we mnie jakiś zagapiony biedak -
      też nic, w końcu ważne, że nic się nam nie stało:) I tak włąśnie
      staram sie myśleć.

      Gdy byłam świażo upieczonym kierowcą przez chyba rok miałam małą
      fobię - bałam się, że auta jadące z naprzeciwka zjadą na moją
      stronę:/ Musiałam jednak to przezwyciężyć - starałam się jak
      najmniej o tym myśleć i ani się spostrzegłam, a udało się:) Ty także
      spróbuj w czasie jazdy odprężyć się i nie myślec o potencjalnym
      zagrożeniu. Takie myślenie NIC dobrego nie daje, wierz mi:)
      Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrych myśli:)
      • a1aga Re: obawa przed jazdą samochodem 30.01.08, 21:07
        Bardzo dziękuję,że za odpowiedź.Przede wszystkim jestem tylko
        pasażerem;)myślę,że boję się bo nigdy nie uczestniczyłam w wypadku i chyba
        najbardziej boję się całego zamieszania wokół tego.Mój mąż miał 2 wypadki i
        jedną kolizję.Niedawno wjechali nam w tył samochodu i poczułam leciuteńkie
        szarpnięcie.Spieszyłam się do pracy i rozliczyliśmy się na miejscu tylko za
        rozbitą lampę.Napewno nie chodzi mi o kasę .to wiem napewno :)Gdybym nie ufała
        mojemu mężowi to by była tylko jedna osoba ,ale ja nie ufam reszcie
        kierowców(sporo ich).U nas w mieście pozamykali sporo głównych ulic i trzeba
        mieć oczy na około głowy,zwłaszcza kiedy trzeba się"wepchnąć"-zawsze zamykam
        oczy rękoma.Śmiejemy się ,że nie mogłabym być świadkiem wypadku,bo przy
        wyprzedzaniu lub wciskaniu się zakrywam twarz rękoma.
      • a1aga Re: obawa przed jazdą samochodem 30.01.08, 21:09
        jeszcze raz bardzo dziękuję i mam jeszcze jedno pytanie
        Wiesz może czy jest może takie forum gdzie konkretnie psycholog odpowiada bo
        może faktycznie czas się wybrać do niego,a nie koniecznie mam na to czas:(
        aga
        • green_land Re: obawa przed jazdą samochodem 31.01.08, 11:11
          Obawiam się że chyba nie ma forum z psychologiem:/
          Ale zawsze możesz sama uczynić pierwszy krok - zacznij od drobnych
          rzeczy - nie zakrywaj oczu, staraj się uświadamiać sobie, że
          stłuczka to tylko stłuczka. Trochę zamieszania i tyle:) Gdy nikomu
          nic poważnego się nie dzieje - nie warto trzymać tego w pamięci.Ot,
          jak stłuczony kryształ - szkoda, ale nic poza tym:)
          Po wypadku miałam 3 miesiące później stłuczkę - właściwie wypadek -
          prawie wjechałam pod ciężarówkę. Oj, trochę nerwów mi to zjadło. Ale
          tylko z tego powodu, że zaczęłąm myśleć że chyba jestem
          beznadziejnym kierowcą:/ Długo myślałam, zastanawiałam się... i
          doszłam do wniosku, że zdarza się nam wszystkim. Rok później przy
          fatalnej pogodzie zarysowałam facetowi auto, a tydzień później młody
          człowiek nie wyhamował i wjechał mi w tył mocno przestawiając
          bagażnik. I wiesz, po tym wypadku nabrałam pewności siebie, że nie
          tylko ja, baba popełniam głupie błędy, ale także faceci:) Tylko że
          oni nie traktują tego jak błędów swoich, ale cudze:) To coś w stylu-
          ja wjechałem, ale wina jego , bo stał w złym miejscu:)))
          A zamieszanie wokół wypadku? Pamiętam pogotowia, straż, policję,
          mnóstwo, mnóstwo gapiów /święto zmarłych/... Ale wtedy nic a nic
          mnie to nie obchodziło.
          Niedawno natknęłam się w necie na stronę ze zdjęciami bardzo
          drastycznych wypadków. Pierw żałowałam,że je oglądałam, ale potem
          doszłam do wniosku, że takie coś bardzo dobrze robi - po prostu
          pierwszy szok jest "na sucho", gdy później widzi się ofiary
          wypadków, nie jest to tak szokujące, łatwiej to wtedy znieść. To
          podobnie jak np. z porodami - czlowiek boi się pierwszego, bo nie
          wie, co go czeka. Ale kązdy następny jest łątwiejszy - kobieta ma
          już jakieś doświadczenie, wiedzę i nie czuje się nowicjuszką.

          Chyba jednak będziesz musiała poszukać w realu jakiegoś dobrego
          psychologa - może wystarczy kilka wizyt? Tak czy siak warto to
          zrobić:)
          • a1aga Re: obawa przed jazdą samochodem 01.02.08, 21:35
            O ja!!!!!!!!!!!!!!
            ile Ty masz racji:)
            Może powinnaś zostać psychologiem??
            bardzo mi pomogłaś,dziękuję raz jeszcze.Mam nadzieję ,że ta podróż będzie
            spokojniejsza:)
            • ja_adam Re: obawa przed jazdą samochodem 01.02.08, 21:59
              Mam mieszane uczucia.

              Często jeżdżę. Wiem, ze musiałbym szaleć by zginąć, albo mieć głupie szczęście
              jak mój przyjaciel który dobił tirem do osobowego samochodu tak nieszczęśliwie,
              że mimo iż nic mu sie nie stało, spłoną żywcem...

              Mieszane uczucie bo wiem że poruszanie się na naszych polskich drogach to
              kwestia życia i śmierci!! tak, tak...
              Drażni mnie mydlenie oczu, że nic ci sie nie stanie, to tylko kolizja...
              Szczerze, jak Tir 50 tonowy wiedzie w ciebie...toż to lokomotywa a sami wiemy
              jak wiele tych ciągników pomyka ulicami.
              Albo garb na jezdni, bądź dziura...wystarczy jedna w złym miejscu i czasie -
              giniesz.
              Przyjaciel, Sławek bardzo ostrożny kierowca, jechał po deszczu pustą drogą...
              podjechał na górkę a tuż za nią zrobiła się poduszka z błota które naleciało z
              pobocza. Stracił panowanie nad samochodem i zawinął się na jedynym drzewie jakie
              było w pobliżu.

              Ale jak juz mówiłem żyję wiarą, że jak jade spokojnie to nic mi sie nie stanie.
              Jak Policjanci wierzący w swą nietykalność przed kulami...

              • bszalacha Re: obawa przed jazdą samochodem 02.02.08, 01:11
                To nie jest strach przed samochodem ale przed jednoosobową,wyłączną
                odpowiedzialnością.Jest to świetna konfrontacja z samą
                sobą,najczęściej mamy o sobie inne wyobrażenie.
                To,co pisze "Adam" jest jak balsam/umieć kierować nie szarżując/.Ja
                osobiście jeżdżę zbyt ostroznie w taka tez,niestety jestem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka