chigurh
15.02.08, 21:57
Romans. Od ponad roku. Ona jest moją studentką. Układ od początku był jasny,
to tylko seks. Ja nic do niej nie czuję. Ona mnie podobno kocha. Ostatnio,
niby w żartach, zapytała mnie, kiedy się rozwiodę i ożenię się z nią. I co dam
jej na urodziny. Już po raz któryś też, niby w żartach, ściąga moją obrączkę i
mówi mi, że jej nie odda, że jej się podoba i żebym sobie kupił nową.
Powiedziałem jej na odczepnego, że jej taką kupię. Srebrną. Powiedziała, że
ona srebra nie nosi, tylko białe złoto. Panienka najwyraźniej chce, żeby, jej
dawał prezenty. A jaj jej wyraźnie powiedziałem, że za seks nigdy nikomu nie
płaciłem i tego robić nie zamierzam. Teraz jest między nami chyba wojna, bo
podobno kiedyś coś jej obiecałem, ale o tym zapomniałem, a ona nie będzie mi
wciąż przypominac, "bo ja zawsze obiecuję, a potem o niczym nie pamiętam".
Panienka jest zaburzona. Już kiedyś zrobiła mi małą akcję, tzn. jej się
wydawało, że dużą - powiadomiła moją żonę, zaczęła wydzwaniać. Nie chcę jej
rzucać, bo za dobra jest w łóżku. Ale z drugiej strony może tym razem, za brak
tych prezentów, odwali jej na dobre? Aha, wiem, jestem, byłem głupi - ona ma
moje nagie fotki...