mychazosia
16.02.08, 07:42
Dziecko opowiada że spotkała ją przykrośc w przedszkolu.
Pani dawała cukierki dzieciom , wszystkie dzieci dostały , jedna
dziewczynka nawet dwa , inne dzieci po jednym , ona nie dostała.
Pytam dlaczego.Dziecko odpowiada że dlatego że nie skończyła na czas
pisania literek.Pytam dlaczego nie skończyła na czas.Odpowiada że
dzieci ją rozpraszały.
Co powinnam zrobić?Próbować romawiać z paniami?Z góry wiem że to nic
nie da.Panie poczują się zaatakowane , stwierdzą że dziecko kłamie a
mama jest wariatką i czepia się szczegółów.
Olać sprawe i przetrzymac do końca roku szkolnego?
Dziecko opowiedziało o tym babci i ojcu przez telefon.
Babcia stwierdziła że kupi jej całe kilo cukierków i żeby olać
sprawę , bo jak coś powiem , to panie sie uprzedzą do dziecka i do
mnie.Ojciec jest cudzoziemcem i mieszka za granicą i stwierdził (bo
to nie pierwsza taka sytuacja kiedy dziecko jest traktowane inaczej
niz pozostałe , tyle że wcześniej panie o czymś zapomniały lub
przeoczyły) więc stwierdził że to "faszystowskie" metody i że jego
dziecko jest w Polsce dyskryminowane.
A ja myślę że panie mnie nie lubia i mszczą sie na dziecku.
Co o tym sądzicie?
Próbować rozmawiać z paniami , czy zacisnąć zęby i olać temat?
Dziecko ma od początku problemy z koncentracją i rozprasza ją
wszystko co sie wokół dzieje.Wątpię żeby panie lub pani psycholog to
zauważyły ale jak im o tym powiem to i tak stwierdzą, że nie mam
racji albo jescze gorzej że próbuję je uczyć , że sie wtrącam i tym
podobne bzdury.