Dodaj do ulubionych

Problem z "teściową"

19.02.08, 14:01
Wklejam z FK, może macie jakies konkretne rady jak reagować na takie
zachowanie - agresję.
Mam problem z przyszłą teściową, która - nie
znając mnie, kompletnie mnie nie akceptuje. Niestety z pewnych
powodów musze zmienić nicka.
Moja historia w skrócie wygląda tak.
Jesteśmy razem od pół roku, od miesiąca mieszkamy razem, matka
mojego partnera kompletnie mnie nie akceptuje, ze względu na to, że
mam dziecko z poprzedniego związku. Widziała mnie raz w życiu i
bardzo się jej spodobałam, do momentu, ża sie dowiedziała o dziecku.
Ja jestem samowystaczalna, mam swoje mieszkanie, pracę, studiuję,
mąż mnie zostawił, ponieważ odszedł do kochanki, która zaszła w
ciążę.
I jak widać, wiatr dalej w oczy, teściowa mierzy mnie jakąś dziwną
miarką. Nic o mnie nie wie, ale uważa, że rozwódka (choć jestem
młodsza o 4 lata od jej syna) to cytuję: puszczalska, wyrachowana
kobieta, wyćwiczona w zdobywaniu facetów, chcąca omotać i
wykorzystać finansowo jej syna ?(czyt. zagarnąć jej mieszkanie).
Żadne racjonalne argumenty do niej nie trafiają, o rozmowie nie ma
mowy.
Ostatnio jest coraz gorzej, zaczęły się smsy z wyzwiskami do mnie i
moich rodziców, pogróżki, zakaz wstepu do rodzinnego miasta mojego
R., próbuje dotrzeć do wszyts5kich jego znajomych i mnie oczerniać
przed nimi, obawiam się, że jest zdolna do wszytskiego.
Zachowania R. nie komentuję, bo jest ok, wstyd mu za matkę, jest
całkowicie po mojej str., chce sę od niej odciąć, jednak wizyty w
jego rodzinnym miasteczku są nieuniknione.
Jestem już powoli załamana.
Teściowa jest z pokolenia raczej zatwardziałych fanatyczek - 60 lat,
synek o którego się tak martwi - jedynak niedługo kończy 30. ...
Ona ode mnie złego słowa nie usłyszała. Napoisałam jej o tym, ze jej
syn jest rozbity, ze dlaczego nie chce mnie poznać, mojej rodziny,
dopiero wtedy oceniać, że chętnie byśmy ją zaprośili i zabrali
gdzieś. Na takiego smsa posypały się wyzwiska: "nie wpiep...aj się
przebiegła su.o, nie ze mną takie gierki, do garów!!"
Ja już nie wiem co robić:(


Obserwuj wątek
    • veroy Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 14:09
      wydaje mi sie, ze ty nic tu nie poradzisz, z tego co piszesz wynika,
      ze probowalas juz chyba wszytskiego, nie pomoglo - przykro mi.Nie
      piszesz nic o ewentualnych dzialaniach twojego mezczyzny i jej syna
      w kierunku zalagodzenia konfliktu. czyzby nic nie robil ? dziwi mnie
      to bardzo. wydaje mi sie, z on najwiecej jest tu w stanie zrobic.
      Jak dlugo trwa ta sytuacja ? jaki jest twoj kontakt z tesciem ?
      • eeevii Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 14:16
        Teść nie żyje, teściowa jest zupełnie sama, to też utrudnia
        sytuację, bo mój R. jest z nia silnie związany i jednak nie chce
        robic nic przeciwko niej, jest rozdarty, choć stoi twardo po mojej
        stronie. Narazie poprostu uciął z nią kontakt, gdyz każda próba
        kończyła sie awanturą.
        Zapowiedział matce, ze jak nie zmieni zdania, to go nie zobaczy, ale
        nie chce się odcinac całkowicie, ja go rozumiem, zbliżaja sie święta
        itp.
        • eeevii Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 14:17
          Ostatnio reaguje tak, że nie chce już o tym rozmawiać, męczy go ta
          sytuacja, postanowił przeczekać.
          • veroy Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 14:28
            wydaje mi sie, ze problem moze nie tkwic wylacznie w fakcie, ze masz
            dziecko z poprzedniego malzenstwa itp ale tez tesciowa byc moze
            obawia sie ciebie jako konkurentki o uwage syna - jak piszesz,
            zostala sama i byla z nim silnie zwiazana.
            To tylko moje przypuszczenia, ale bez wzgledu na to czy sa sluszne,
            w mojej opini R. pogarsza sprawe przez izolowanie sie od niej. Ona
            za jego zachowanie wina obarczy ciebie i konflikt sie zaostrzy.
            radzilabym raczej postepowanie odwrotne - niech syn czesto ja
            odwiedza i utrzymuje kontakt, narazie bez ciebie, pozniej razem.
            Niech sie oswaja.
            jak wygladaly wasze wspolne odzwiedziny u tesciowej ? jak dlugo to
            trwa ?
            • eeevii Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 14:39
              Więc tak, mieszkamy w innym mieście, tam tez się poznaliśmy, więc
              mamy mały kontakt.
              Ja widziałam się z nia tylko raz, zareagowała bardzo pozytywnie,
              wręcz cieszyła się, że taka fajna jestem, dopóki nie ikazało się, że
              mam dziecko.
              Wtedy poczuła sie oszukana, front się odwrócił. Zerwaliśmy na 2
              miesięce przez to, R. mieszkał wtedy jeszcze razem z nią, Jednak
              cały czas utrzymywaliśmy kontakt, ona wtedy nie miała pretensji, gdy
              byłam tylko koleżanką. Jednak postanowiliśmy wrócić do siebie.
              Ona zaczęła robioć awantury, więc się wyprowadził i właściwie od
              początku stycznia mieszkamy razem.
              W tym czasie R. widział się z matką 3 razy, ja wogóle.
              Pojechał, jak się z nią umówił, jednak jej nie było w domu, wyszła
              specjalnie.
              Za drugim razem byliśmy razem, ja czekałam w aucie, on poszedł do
              matki, ale zrobiła mu awanture i powiedziała, ze nie życzy sobie
              rozwódek z obcymi dziećmi.
              Za 3 razem też był sam u niej, dosłownie na chwilę, ale znowu
              awantura i potem posypały się już sms - owe obelgi.
              Początkowy plan był taki, ze on nie zrywa kontaktu z matką i jezdzi
              do niej sam, ale ona robi mu awantury za każdym razem jak przyjedzie
              i nie chce go słuchać, dopóki jest ze mną. On już nie chce z nią
              rozmawiać.
              • veroy Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 15:34
                jedyne co mi przychodzi do glowy to nie zniechecac sie tymi
                reakcjami tesciowej i postawic na cierpliwosc - odwiedzac, dzwonic,
                moze sie oswoi i przyjmie do wiadomosci. sytuacja jest trudna i
                innego rozwiazania nie widze.zycze powodzenia...
    • solaris_38 Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 14:34
      przede wszystkim twój facet na pewno jest bardzo obciążony psychicznie
      wychowaniem przez tak trudną matkę
      jest bardzo toksyczna

      szkoda ze masz taka babcie dla swoich wnuków ale to sie może przynajmniej
      częściowo zmienić JEŚLI pokocha wnuki
      może choć one zaznają od niej sympatii a może nie

      czy tak czy tak poradzicie sobie

      teściowej nie tłumacz sie

      raczej okaż że nei akceptujesz jej zachowania
      ona może je zmieni kiedyś
      niech pamięta że WTEDY będziecie mogły spróbować jeszcze raz sie poznać i choć
      względnie zaprzyjaźnić

      na razie niech nei czuje ze to ona cię odrzuca a ty prosisz o jej łąskę bo to
      ja tylko upewni ze masz coś na sumieniu

      raczej niech poczuje że jesli sie nie

      ludzie lubią bycpotzrebni

      nawet nie lubiąc i nie ufając tobie
      moze ? bedzie miałą ochotę na wnuki

      ogólnie i tak będzie z nią kłopot zawsze wiec lepiej sie tym nie przejmować za
      bardzo i pogodnie znosić uciążliwości jej skrzywdzonego i chorego charakteru

      trzymaj sie :)

      • eeevii Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 15:39
        Sytuacja się zmienia, dlatego, ze mój R. jest już tym barzdo
        zmęczony. Teraz to ja chcę, żeby jechał do matki ją odwiedzić, a on
        mówi, że chce odpocząć od tego tematu:( Paranoja
        • solaris_38 Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 18:41
          zastawiam sie czemu napisałaś ten list
          bo na pewno nie czytasz co ci ludzie piszą
    • spinline Re: Toć to chore babsko! 19.02.08, 15:44
      jak ona pisze?! ja rozumiem ze kazdy jest w stanie się
      zdenerwować, jedank ta kobieta wyraznie przegina.

      Nie wiem co bym zrobiła w podobnej sytuacji.

      Pewnie nie chciałabym z nią jakiegolwiek kontaktu.

      Z takimi ludzmi w ogole nie mozna mieć ludzkiego kontaktu z tego
      co piszesz. To są extremalni ludzie.
    • greengrey Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 17:12
      wygląda jednak,że metoda niereagowania Twojego R w stosunku do mamy-
      nie zdaje egzaminu. Matka " niezatrzymywana" w swojej nienawiści
      coraz bardziej się rozkręca

      co ona o Tobie myśli- to myśli i pewnie długo jeszcze się, o ile w
      ogóle, to nie zmieni- więc dajmy temu spokój

      natomiast to co robi- to inna sprawa
      chce przez to powiedzieć, że Twój R mógłby ( a może już to zrobił?)
      zdecydowanie matce powiedzieć,że nie toleruje wyzywania, obmawiania,
      szkalowania Ciebie i Twojej rodziny. Jeśli matka tego nie
      zaprzestanie - to straci jego, syna i zostanie sama.

      może taka ostateczna groźba ją trochę utemperuje, choć z tego co
      piszesz o jej występach - to głowy bym nie dała

      swoją drogą to wyjątkowy przypadek chamstwa
      • renebenay Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 18:03
        To jest sprawa Twego partnera i tylko i wylacznie,najwazniejsze abys nigdy zle
        nie wypowiadala sie o jego matce.Powinnas przyjac tylko ze,on ma matke ktora
        powinien od czasu do czasu odwiedzic,napewno po kazdej wizycie wraca psychicznie
        roztrzesiony i wtedy miej takt aby nie pytac sie jak bylo i co matka mowila-jak
        bedzie chcial lub odczuje potrzebe to sam opowie.Takie konfrontacje raczej
        koncza sie gdy urodzi sie dziecko,wtedy chore tesciowe nagle rozumieja swoja
        glupote i sytuacja sie normalizuje.
        • lalacruz Re: Problem z "teściową" 19.02.08, 23:55
          Mam podobną sytuację z akceptacją przez teściową. I urodziłam dziecko. I na
          szczęście nie po to by zrealizować receptę na chorą zazdrość o synka swojej
          mamusi. Syndrom pustego gniazda.
          Co jakiś czas awantura albo wielka babcia na pokaz. Przez 8 miesięcy dziecko
          widziała 9 razy.
          Do wszystkiego się wtrąca.
          Nie ma się czym przejmować. Trzeba to zaakceptować albo jeśli bardzo Cię to
          męczy odejść.
    • psychoguru Niestety tylko kategorycznie radykalne rozwiazanie 20.02.08, 08:47
      eeevii napisała:

      > syn jest rozbity, ze dlaczego nie chce
      mnie poznać, mojej rodziny,
      > dopiero wtedy oceniać, że chętnie byśmy ją
      zaprośili i zabrali
      > gdzieś. Na takiego smsa posypały się
      wyzwiska: "nie wpiep...aj się
      > przebiegła su.o, nie ze mną takie gierki,
      do garów!!"
      > Ja już nie wiem co robić:(

      Niestety przy tym poziomie fanatyzmu,
      agresji i chamstwa majacego formy
      przestepstwa jedynym mozliwym rozwiazaniem
      sytuacji jest oficjalne zerwanie stosunkow z
      matka przez twojego faceta. Jezeli on nie
      jest na to gotowy to ty zrezygnuj ze zwiazku.

      Kategorycznie nalezy sobie wybic z glowy ze
      sytuacja jakos sie ulozy, probowac ja
      lagodzic, starac sie byc dobrym, myslec o
      swietach, i tak dalej.

      Matka tak perfidinie szczuje sadzac ze tym
      odciagnie syna od ciebie. On musi byc wiec
      gotowy do calkowitego zerwania z nia i
      zrobic to konsekwentnie i nieodwolalnie. To
      oczywiscie niezmiernie przykre ale tu jest
      absolutnie jasna sytuacja: albo ty albo ona.
      Jezeli on bedzie dalej choc w niewielkim
      kontakcie z matka to wasz zwiazek bedzie
      niszczony, ty sie wykonczysz psychicznie i
      zycie bedzie sie marnowalo.

      Tu nawet nie ma po co rozwazac dlaczego
      matka taka jest. Skrajny fanatyzm jest
      objawem braku klepek w glowie i nalezy sie
      trzymac od niego z daleka. Nie ma tez sensu
      probowanie zmiany tego stanu, na to jest za
      pozno.

      Zeby podkreslic powage zerwania, twoj facet
      powinien napisac oficjalny list do matki.

      Nie zaszkodziloby w nim wspomniec ze jesli
      nadal bedzie jego i ciebie molestowala to
      sprawie bedzie mozna nadac bieg urzedowy.
      • eeevii Re: Niestety tylko kategorycznie radykalne rozwia 20.02.08, 10:31
        Spróbuję trochę uporządkować to co napisałam.

        Po pierwsze ja w żaden sposób nie zabraniam/zabraniałam mu kontaktów
        z matką, poza tym, co oboje ustalimy. Było kilka prób kontaktu z nią
        z jego strony (od momentu wyprowadzki w grudniu), na które ona
        reagowała furią i awanturą, a R. w takiej sytuacji trzaska drzwiami
        i wychodzi. Wiem, że przydałaby się im spokojna rozmowa, ale on
        nauczony wieloma latami spędzonymi z matką (zawsze wszystko jkej się
        nie podobało) nie umie inaczej z nią rozmawiać, a raczej wogóle nie
        umie z nia rozmawiać. Twierdzi, że rozmowa z nią polega na tym kto
        głośniej krzyczy i żadne argumenty do niej nie trafiają.

        Po drugie jedyny stanowczy ko0ntakt jego z nią odbywał się przez
        smsy, w których padło słowo, że jeżeli będzie się tak zachowywała,
        to już go nigdy nie zobaczy. Bezpośredniej konfrontacji nigdy nie
        było.

        I teraz widzimy dwa mozliwe wyjścia z sytuacji, niestety nie wiem,
        które z nich jest lepsze.
        Pierwsze takie, żeby wogóle zerwać kontakt z matką, a raczej w 90%,
        bo całkowiete zerwanie kontaktu nie jest możliwe. Ona jest samotna i
        R. jest zbyt silnie z nią związany, zeby nie odezwać sie na święta,
        czy pomóc jej w potrzebie. Ja to rozumiem.

        Drugie wyjście jest takie, abym ja absolutnie nie próbowała
        nawiązywc z nia żadnych bliższych relacji, natomiast on utrzymywał
        relacje normalne, ale ich kontakt było stosunkowo mocno ograniczony.
        Np. R. jedzie do matki, ale nie spędza z nią całego dnia tylko 2-3
        godziny, sygnalizując jej wyraźnie, że chciałby spędzić czas również
        ze mną - jednocześnie, ale skoro ona nie zmieniła swojego zdania, to
        nie ma już więcej czasu, bo nie chce zostawiac mnie samej. Daję jej
        tym samym do zrozumienia, że u nas wszystko jest ok, nic mu się nie
        dzieje, a ja nie zabraniam mu kontaktu z nią.

        Co o tym myślicie?:(
        • eeevii Re: Niestety tylko kategorycznie radykalne rozwia 20.02.08, 11:32
          Jest jeszcze druga sprawa, a mianowicie, wizyty w rodzinnym
          miasteczku mojego partnera. Tam mieszkają wszyscy jego znajomi,
          których ja dopiero poznaję, mamy tam działkę (on ma), na której
          chcemy niedługo zacząć bywać.
          To tez rodzi problemy, ponieważ przy ewentualnym przypadkowym
          spotkaniu jego matki mogę spodziewać się awanntury. Pobyt na
          działce, na którą ona może wtargnąć w każdej chwili też nie będzie
          przyjemny, nie mówiąc już o reakcji jego znajomych.
          Nie wiemy jak to rozwiązać.

          Moja matka, która dostawała tez smsy od owej Pani radzi mi wogóle
          tam nie jeździć, ale dla mnie to będzie trochę wyglądało jak
          ucieczka, jakbym dała sie zastraszyć itp.
        • psychoguru Niestety to bardzo watpliwe i ryzykowne 20.02.08, 11:46
          eeevii napisała:

          > Pierwsze takie, żeby wogóle zerwać kontakt
          z matką, a raczej w 90%,
          > bo całkowiete zerwanie kontaktu nie jest
          możliwe. Ona jest samotna i
          > R. jest zbyt silnie z nią związany, zeby
          nie odezwać sie na święta,
          > czy pomóc jej w potrzebie. Ja to rozumiem.
          > Drugie wyjście jest takie, abym ja
          absolutnie nie próbowała
          > nawiązywc z nia żadnych bliższych relacji,
          natomiast on utrzymywał
          > relacje normalne, ale ich kontakt było
          stosunkowo mocno ograniczony.
          > Np. R. jedzie do matki, ale nie spędza z
          nią całego dnia tylko 2-3
          > godziny, sygnalizując jej wyraźnie, że
          chciałby spędzić czas również
          > ze mną - jednocześnie, ale skoro ona nie
          zmieniła swojego zdania, to
          > nie ma już więcej czasu, bo nie chce
          zostawiac mnie samej. Daję jej
          > tym samym do zrozumienia, że u nas
          wszystko jest ok, nic mu się nie
          > dzieje, a ja nie zabraniam mu kontaktu z
          nią.
          > Co o tym myślicie?:(

          Jest zrozumiale ze szukasz jakiegos
          kompromisowego i kulturalnego wyjscia z
          sytuacji. Niestety przy tym poziomie
          agresji, braku kultury i fanatyzmu to nic
          nie da. Natomiast beda bardzo powazne
          zagrozenia dla waszego zwiazku. Matka nie
          ustapi w podburzaniu i podminowywaniu
          zwiazku, bedzie robila wszelkie mozliwe
          rzeczy by go rozbic. Twoj facet bedzie
          stopniowo dolowal psychicznie, to sie bedzie
          na was odbijalo i w koncu moze sie zle
          skonczyc. Takie sprawy rozciagniete na lata
          powoduja wyczerpanie psychiczne.

          Jak sie wydaje nie dostrzegasz realnego
          poziomu paskudztwa w tej sprawie bo przeciez
          wyzwiska i molestowanie matki wobec ciebie
          to przestepstwo, mozna by jej wytoczyc
          sprawe i wygrac. Nie o to tu oczywiscie
          chodzi tylko zeby widziec ze ta osoba nie
          cofnie sie przed niczym.

          Twoj facet jest znacznie rozsadniejszy i
          jesli sam chce z nia zerwac to nie nalezy
          mu szukac innych "miekkich" wyjsc.

          Zwraca tez uwage ze reprezentujesz znacznie
          slabsza postawe psychiczna niz matka.
          Tymaczasem powinnas w obliczu takiej agresji
          byc znacznie bardziej stanowcza: wspomniec o
          mozliwych krokach prawnych i zazadac od
          facet by dokonal jednoznacznego wyboru.

          Jestescie doroslymi ludzmi i wasz zwiazek
          powinien miec absolutny priorytet. Calkowite
          odciecie sie od matki wydaje sie tutaj
          niezbedna podstawa spokojnej przyszlosci.
          Jest przeciez klasycznym faktem ze tesciowa
          chocby malo entuzjastyczna potrafi zatruwac
          zycie a co dopiero przy takim nasileniu
          nienawisci.
          • eeevii Re: Niestety to bardzo watpliwe i ryzykowne 21.02.08, 09:53
            Tak, chyba jestem słabsza psychicznie, nie pałam taką nienawiścią, a
            jej nienawiść daje siłę.
            Poza tym boję się publicznej konfrontacji, bo to nie przyjemne, choć
            wiem, że ona nie ma racji, to przecież nie mmogę nieczego udowodnić.

            Sama rok temu przeżywałam tragedię rozstania z mężem, który odszedł
            do innej kobiety, z dnia na dzień, zostawiając mnie samą z dzieckiem.
            Potem chciał wrócić, ale okazało sie, ze jego Pani zaszła w ciążę...
            Później problemy z naszym dzieckiem itp. a teraz jeszcze jestem
            niewinnie oskarżana.
            Mój ex ma dobre relacje z przyszłymi teściami, choć to on okazał się
            nie w porządku, poza tym zataił przed nimi fakt, że ma żonę i
            dziecko (taki mały szczegół), a teraz niedługo będą mieli wnuczkę,
            więc przecież się go nie wyprą.
            • sisetka26 Re: Niestety to bardzo watpliwe i ryzykowne 05.03.08, 13:38
              witam
              doskonale Cie rozumiem
              mam bardzo bardzo podobną sytuację, z tym że nie mam dziecka, jestem
              rozwódką a moja przyszła teściowa uwielbiała mnie przez pierwsze 4
              miesiące, a znienawidziła jak zorientowała sie ze zwiazek robi się
              poważniejszy niż z początku jej sie wydawalo
              z P jestesmy juz prawie 2 lata, od ponad roku mieszkamy razem
              jego matka juz 1,5 roku uprzykrza nam życie
              probowaliśmy wszystkiego, bycia dobrym, udowadniania jej jak jest
              nam razem świetnie, proszenia jej, P płakał, błagał, prosił o szanse
              ona oczywiście jest bardziej dyplomatyczna i mowi mu zawsze "ale o
              co Ci chodzi", nic Wam nie robie
              a potem obrabia nas za plecami, buntuje wszystkich w koło, rodzine,
              znajomych, wymyśla niestworzone historie na temat mój, mojego byłego
              męża, mojego przyszlego męza i całego naszego zwiazku
              kilka razy obiecała P że potrzebuje czasu zeby nas zaakceptować a
              potem i tak nic z tego nie było
              kilka razy jak była wypita to nawrzucała nam obu
              P powoli kończyła sie cierpliwość i probował bardziej stanowczo
              mowic jej ze jesli tego nie zmieni to straci z nim kontakt
              nie wiele to dało
              ostatnio dowiedzieliśmy sie ze w listopadzie nas obgadala przed
              babcią, swoją byłą teściową ktorej nienawidzi zresztą przez całe
              zycie, a potem perfidnie usiadła z nami przy wigilijnym stole jakby
              nigdy nic
              do mnie oczywiscie sie nie oddzywała bo udaje że mnie nie ma, a dla
              P czasem potrafi być miła
              po tym jak P dowiedział sie o buntowaniu babci jego cierpliwość sie
              skończyła, mi długo o tym nie powiedział i nie chciał sie przyznać
              dlaczego nie kontaktuje sie z matka
              napisał do niej mail że przesadziła i ze nie ma prawa buntowac ludzi
              i udzielac sie na nasz temat, ze nie jest zmanipulowany bo ma swoj
              mozg i to co mowi to jego decyzje i przemyslenia itp
              oczywiscie nie odpisała ani słowa, kontakt urwał sie do zera,
              sytuacja zawisla w powietrzu, zupelnie nie wyjasniona..
              ona dalej uskutecznia swoje działania, nadal obgaduje, nadal jest
              najbiedniejsza, bo jej biedny syn jest przeze mnie zmanipulowany,
              trzymany na smyczy i bardzo nie szczesliwy i nieswiadomy tego co
              mowi i robi, to ja zniszczylam jej rodzine.. to są jej slowa ktore
              nie raz mi wykrzyczała
              P jest calkowicie za mna, wstydzi sie jej, nie ma wsparcia, ale ja
              nie umiem sie z tym pogodzić, nie potrafie życ znienawidzona, płacze
              po nocach, jestem na sklaju wyczerpania
              jak spotykam ludzi to ciagle sie zastanawiam kto co wie o mnie, tym
              bardziej ze wiekszosc tego co ona opowiada ludziom to bzdury przez
              nia wymyslone
              powoli przestaje sobie z tym radzic i mimo ze bardzo kocham P to
              mysle o tym zeby poprostu odejsc bo ona nigdy nie pozwoli mi zyc, to
              jak jakaś psychoza albo najgorszy thriller psychologiczny, kobieta
              mnie przesladuje, grzebie w moim zyciu, obecnym i w mojej
              przeszlosci, szuka kontaktu z moim bylym mezem, zachowuje sie
              idiotycznie
              a w jej przeknaniu to ona jest ofiarą, ona jest skrzywdzona i nic
              zlego nie zrobila...
              i co powinnam w tej sytuacji zrobic..?
              • eeevii Re: Niestety to bardzo watpliwe i ryzykowne 05.03.08, 15:36
                U nas narazie cisza. Tzn. nic się nie dzieje. Nie odzywamy się do
                niej i ona się do nas nie odzywa.
                Nie wysłał nawet R. życzeń urodzinowych. Zastanawiam się co będzie w
                święta. Mamy wyjechać do moich rodziców.
                R. zdarza się załamanie, mówi że to jego matka, jest samotna, nie
                zasłużyła na to bo teraz została zupełnie sama, ale to on nie chce
                sie do niej odezwać. Jest obrażony.
    • shangri.la Re: Problem z "teściową" 05.03.08, 15:51
      Ech....poważny problem masz dziewczyno;(
      Poradziłabym Ci policję, bo to sprawdzony, znakomity sposób na wulgarnych
      psycholi, a taka niestety jest ta osoba, ale w Twoim przypadku sprawa jest dużo
      bardziej skomplikowana i obawiam się, że z czasem będzie się komplikować. Źli
      ludzie, jak ona, mogą zrobić na prawdę wiele złego w życiu, zwłaszcza gdy mają
      większy lub mniejszy wpływ na Twojego mężczyznę.
      On się na razie "trzyma", ale nie wiadomo co ona jeszcze wymyśli przeciw Tobie i
      w którym momencie zasieje w nim zwątpienie.
      Cóż, życzę Ci powodzenia:)
      • eeevii Do sisetka26 05.03.08, 15:55
        Mam pytanie czy Twoj P. reaguje żle na rozmowy o matce?
        Bo mój R. zaczął omijać ten temat, powiedział ze musi odpocząć
        psychicznie i nie chce o niej rozmawiać.
        • sisetka26 Re: Do sisetka26 05.03.08, 16:47
          eeevii wysłałam Ci dzisiaj rano prywatna wiadomosc na www.psychologia.apl.pl
          przeczytaj
          • eeevii Re: Do sisetka26 12.03.08, 09:38
            Wczoraj nastąpił "przełom".
            R. pojechał do matki, powyztywała, potem jej przeszło, byli na
            działce, było ok, a na końcu znowu sie pokłócili.
            Jak tylko wspomina coś o mnie, to się kłócą.

            Stwierdziliśmy, że będzie jezdził sam do matki i narazie nie
            rozmawiał z nią na nasz temat, a ona jak będzie widziała, że
            wszystko z nim ok, to może się przekona do mnie.

            Wkurza mnie tylko to, co wygaduje ta kobieta, uważa że nie dbam o
            jej synka, podaje jakiieś przykłady, kompletnie z palca wyssane:(
    • annas1961 Re: Problem z "teściową" 12.03.08, 22:34
      jak jedynak to go przytnij w drzwiach raze z jego mamusia dobra
      rada , wiem cos o jedynakach i ich mamusiach

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka