IP: 57.66.12.* 31.12.01, 10:08
Moze ktos pamieta watek sprzed jakiegos czasu pt. Poczatek czy koniec.
Wiec dzisiaj jestem w szoku.
Zorganizowalismy ze znajomymi Sylwestra. Moj a raczej nie moj facet (mieszkamy
razem od 6 lat, od 3 tygodni sie wyprowadza) zaprosil swoich kolegow, ja
zaprosilam swoje kolezanki i nagle przedwczoraj poklocil sie z jednym kolega i
powiedzial, ze nie idzie. Jak go zapytalam, o co mu chodzi - stekal i wzdychal,
ale nic nie powiedzial.
Wczoraj powiedzial mi, ze ma zamiar przyjsc ze swoja przyjaciolka, bo predzej
czy pozniej i tak bym ja poznala, a poza tym chce ja "poznac z towarzystwem".
Moja reakcja byla taka, ze nie mam zamiaru jej ogladac NIGDY, a szczegolnie w
Sylwestra. I jesli bez niej nie moze zyc - to na pewno bedzie mogl zyc beze
mnie, bo teraz ja go nie bede mogla patrzec. W koncu ma przyjsc na tego
Sylwestra bez niej (zdaje sobie sprawe, ze nikt by sie dobrze nie bawil - nasi
znajomi, ktorzy wczoraj widzieli nas razem - rowniez). Powiedzialam jeszcze, ze
moze sobie jechac do niej, ale bedzie sie musial wszystkim wytlumaczyc - i
oczywiscie wtedy nie ma po co wracac do mnie. I w ogole - zanim do niej
pojedzie - musi sie wyprowadzic.
Nie wiem - czy to tylko szok czy to juz nienawisc. Czy to normalne, ze nie chce
jej w zyciu ogladac? Wiem, ze on zachowuje sie jak dziecko, ale zastanawiam
sie, czy ja tez nie zachowuje sie jak dziecko. Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • Gość: Renka Re: Koniec czego? nudy? IP: *.home.cgocable.net 31.12.01, 10:17
      Przyjaciolka moze byc milym urozmaiceniem na Sylwestra.Ja bym chciala , aby
      ja przyprowadzil. Mialabym mila zabawe. Przynajmniej mniej powodow do nudy.A
      jak panowie by sie urzneli, przeprowadzilabym z nia rozmowe, po ktorej
      zapomnialaby o moim facecie.
      • Gość: Fizia Re: Koniec czego? nudy? IP: 57.66.12.* 31.12.01, 10:27
        Tego, ze bylby ubaw - wlasnie bym sie najbardziej obawiala (nie znam panny, ale
        on sam mowil, ze jest "prosta" - jest kelnerka i mieszka w lesie). A ja i moja
        przyjaciolka, ktora zabieram - jestesmy inteligentne, wyksztalcone i - co
        najwazniejsze - barrrrrdzo zlosliwe. A rozmawiac z nia bym nie musiala ani nie
        chciala - wystarczy, ze skomentowalabym, ze moj chlop spi z jedna a na impreze
        przychodzi z druga - mysle, ze jest na tyle madra, ze by zrozumiala - i wiecej
        bym jej nie widziala.
        • Gość: mskr Re: Koniec czego? nudy? IP: 195.187.97.* 31.12.01, 10:40
          Oj, Fiziu! Jeżeli jesteś inteligentnta i wykształcona, a facet rzuca cię dla jakiejś głupawej szmaty, to chyba
          pozostaje ci tylko powinszować szczęścia, że taki pajac od ciebie odchodzi, i współczuć, że przez tyle lat nie
          poznałaś się na gamoniu. Wiesz, ostatnio zdarzyło mi się, że po sześciu latach odeszła ode mnie kobieta (nawet
          jej się oświadczyłem). Z początku - dramat, ale dość szybko dotarło do mnie, że to, co czuję, to powiew
          wolności, a przez ostatnie sześć lat tak naprawdę dusiłem się w związku z kimś, komu najbardziej nie podobało
          się to, co wszystkim pozostałym znajomym najbardziej imponuje. Ciesz się życiem, olej swojego ex, nie był ciebie
          wart!
          • Gość: Fizia Re: Koniec czego? nudy? IP: 57.66.12.* 31.12.01, 11:51
            Olej swojego ex - latwo powiedziec. Ja nie wiem, co on knuje, bo na poczatku
            mnie przytulil i powiedzial, ze nie chce sie wyprowadzac a teraz pyta "dlaczego
            jestem taka oschla". Czy mam go wykopac, zeby zrozumial, co zrobil???
            • Gość: masaker Kopnij go... IP: 195.187.97.* 31.12.01, 12:01
              ...mocno w sam środek dupy. Kobietom brakuje czasem niestety właśnie owego postawienia wszystkiego na
              jedną kartę. Chcesz być z facetem, który gotów cię zdradzić z pierwszą lepszą (a właściwie - gorszą)? Trzeba
              się szanować, skoro inni nie kwapią się z szacunkiem. Pomyśl, że jeżeli będzie tak dalej, jak jest obecnie,
              to spieprzysz sobie życie. A po co ci to?

              A więc - kopnij, kopnij (tak żeby go bolało).
      • Gość: onnanohi Re: Koniec czego? nudy? IP: *.devs.futuro.pl 01.01.02, 10:36
        Oj, Renka, Ty chyba jesteś niereformowalna ... :)

        POZDRAWIAM WSZYSTKICH W NOWYM ROKU 2002!!!
        • Gość: Aga Re: Koniec Renki.... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.02, 18:35
          O Rence mam to samo zdanie i tak mnie wkurzaja jej wypowiedzi, ze nieraz nie
          moge...Dzieki Onnanohito ze jestes ...Pozdrawiam
          • Gość: onnanohi Re: Koniec Renki.... IP: 213.17.193.* 03.01.02, 14:34
            Dziękuję, bardzo mi miło :)
            Pozdrowienia dla Ciebie, Aga
    • atasa Re: Koniec 31.12.01, 10:18
      Fiziu bardzo Ci wspolczuje bo po 6 latach bycia z Toba gostek po prostu chce
      pokazac sie ze swoja nowa lala niech spada do niej a Tobie da choc chwilke
      spokoju. Mam nadzieje ze jakos dasz sobie rade a jej absolutnie nie wpuszczaj
      do domu niech siedzi sama w Sylwka. Zycze mimo wszystko udanej zabawy i
      wszystkiego dobrego w Nowym roku.
      Atasa ktora kiedys miala podobna sytuacje ale po wiele krotszym zwiazku bo
      zaledwie rocznym zwiazku z chlopakiem.
      papa
      • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 31.12.01, 10:43
        Dzieki za zyczenia. Ja rowniez zycze wszystkim wszystkiego dobrego w nowym
        roku. Tak wiec mu powiedzialam - zeby do niej spadal, jak ma sie ze mna meczyc -
        tylko musi sie liczyc z konsekwencjami. Przyjaciolki we mnie miec nie bedzie.
      • Gość: Aga Re: Koniec IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.02, 18:38
        nie rozumiem dlaczego ta dziewczyna jest atakowana...A Ty
        jestes "inteligentna "? Bo ona z lasu i kelnerka to co ? to gorsza ? nie
        rozumiem chyba wielu rzeczy...
        • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 03.01.02, 11:24
          Ona rowniez zostala skrzywdzona - moze nie tak jak ja (czas i swiadomosc) - nie
          chce jej atakowac. Nie jest nic winna - ale mam uraz i tyle. Nie - nie musi byc
          gorsza - byc moze jest lepszym czlowiekiem niz ja. Mysle, ze ten temat jest juz
          zakonczony.
    • tijo Re: Koniec 31.12.01, 10:21
      Tak jak w wątku niżej pisałam ja też przeżyłam coś takiego tylko że on był na
      tyle podły że nie powiedział mi że ją przywiezie najgorsze było to że mieszkamy
      na jednym osiedlu no i paradował z nią za rączkę w objęciach i wyglądało to tak
      jakby mieli się kopulować na ławce pod blokiem. Najpierw to jest okropny szok,
      przez dwa tygodnie ryczałam tylko jest ta różnica że jednego było wszystko OK,
      kochaliśmy się a następnego dnia on mi oświadczył że się zakochał ale mnie też
      kocha. Fakt po 2 miesiącach wrócił a że bardzo go kochałam to go przyjęłam ale
      taki niesmak pozostaje. Po szoku była nienawiść potem okrutna złość i chęć
      zemsty. Ale serce rozrywało się z bólu kiedy ich tylko widziałam, wstydziłam
      wychodzić się na ulicę bo wszyscy komentowali i informowali mnie o nowej
      znajomej mego faceta. To był koszmar.
      • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 31.12.01, 10:32
        U mnie jest taka roznica, ze ja o niej wiem juz od ponad pol roku, ale on mnie
        caly czas "kocha" i "nie chce skrzywidzic". Mysle w zwiazku z tym, ze kop mu
        sie przyda. Natomiast jestem w o tyle lepszej sytuacji, ze ona mieszka ok. 70
        km od nas. Skoro wiec nie musze jej ogladac - nie chce tego robic z wlasnej
        woli (tym bardziej, ze widzialam ja na zdjeciach i wyobrazam sobie, ze bym
        puscila pawia na jej widok). Nie chce po prostu wiecej cierpiec.
    • 20key Re: Koniec 31.12.01, 10:34
      Mnie, po dwóch latach, zostawiła moja kobieta. Poznała kogoś, kogo pokochała
      bardziej niż mnie. Zostaliśmy przyjaciólmi, choć było to dla mnie bardzo
      trudne. Spotykamy się czasami, ale chyba nigdy nie zdecyduję się na poznanie
      faceta, dla którego mnie zostawiła. Bo i po co? I nie widzę w tym nic
      dziecinnego.
      • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 31.12.01, 10:47
        Szczerze mowiac, ja tez nie wyobrazam sobie, zeby w ogole sie od niego odciac.
        Zbyt duzo nas laczy - jest jedyna osoba na swiecie, ktorej moge powiedziec o
        wszystkim, nie wstydzac sie niczego, przy ktorej moge plakac itd., poza tym po
        tylu latach wspolnego zycia mamy wspolny dorobek - nie mozemy wiec tak po
        prostu zerwac kontaktu raz na zawsze.
        • tijo Re: Koniec 31.12.01, 11:53
          Ja jednak uważam że faceci są stuknięci!!!
          • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 31.12.01, 11:59
            Jednak???
            Przeciez to prawda stara jak swiat. Ale z nimi jest zle, i bez nich tez zle -
            wiec chyba my tez jestesmy stukniete
          • 20key Re: Koniec 31.12.01, 12:05
            Możesz mi napisać czemu uważasz, że jestem stuknięty???
            • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 31.12.01, 12:14
              Przepraszam. Po pierwsze nie napisalam, ze wszyscy a po drugie - napisalam, ze
              ja tez. Wiec chyba wszystko w porzadku. Co?
              Sadzac po przykladach, jakich tu wiele, mozna chyba stwierdzic, ze wszyscy mamy
              zle w glowach, bo zyjemy - hej hej bec!!!
              • Gość: masaker Re: Koniec IP: 195.187.97.* 31.12.01, 12:24
                Jestem facetem. Wiem, dlaczego kobiety generalnie uważają nas za koszmarnych pajaców - z tych samych
                względów, dla których my, faceci, uważamy się za normalnych. I vice versa, kochane panie.
                Ale to jest właśnie najlepsze - że czasami uda się osiągnąć "porozumienie" (tym razem nie mam akurat na myśli
                orgazmu).
                • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 31.12.01, 12:29
                  To co ja mam pomyslec, skoro Ty - uwazajac pewne (pajacowate dla kobiet)
                  zachowania - nazwales go pajacem? Kto wiec jest tu pajacem? Ja czy on? A moze
                  nasz kot?
              • 20key Re: Koniec 31.12.01, 13:37
                Fiziu! Ja się pytałem nie Ciebie a tijo. Co prawda nie napisałem tego, ale
                odpowiadałem na jej post w twoim wątku. Chciałem się dowiedzieć, na jakiej
                podstawie wyciągnęła taki wniosek. Bo jeśli, podobnie jak ty, słucha
                elektrycznych gitar to już wszystko rozumiem :)
                • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 31.12.01, 13:42
                  Nie slucham Elektrycznych Gitar. Chyba zreszta nikt nie wysuwa wnioskow z
                  piosenek (chyba ze na temat autora lub wykonawcy).
                  • Gość: renifer Re: Koniec IP: *.sympatico.ca 31.12.01, 16:26
                    taaaaaaaaak, Ty jestes piekna i inteligentna..a facet cie rzucil po szesciu
                    latach wspolnego zycia dla jakiejsc ( o zgrozo!) brzydkiej, malo inteligentnej
                    KELNERKI, ktora w dodatku mieszka w lesie!! hahaha!!
                    tylko dlaczego Ty masz pretensje do tej biednej dziewczyny a nie do swojego
                    faceta??? i czy zastanawialas sie, dlaczego Cie rzucil?? moze jednak nie jestes
                    tak wspaniala jak siebie sobie wyobrazasz???

                    zycze udanego sylwestra i wiele madrych decyzji w nowym roku!
                    renifer
                    • szary_ptak Re: Koniec 01.01.02, 10:58
                      Gość portalu: renifer napisał(a):

                      > taaaaaaaaak, Ty jestes piekna i inteligentna..a facet cie rzucil po szesciu
                      > latach wspolnego zycia dla jakiejsc ( o zgrozo!) brzydkiej, malo inteligentnej
                      > KELNERKI, ktora w dodatku mieszka w lesie!! hahaha!!
                      > tylko dlaczego Ty masz pretensje do tej biednej dziewczyny a nie do swojego
                      > faceta??? i czy zastanawialas sie, dlaczego Cie rzucil?? moze jednak nie jestes
                      > tak wspaniala jak siebie sobie wyobrazasz???

                      Nikt nie jest idealny...
                      Ale przedstawianie sprawy w taki sposob - moze kazde swinstwo, dranstwo i
                      cotamjeszcze usprawiedliwic.
                      Czlowiek jest uczciwy, albo nieuczciwy bez wzgledu na to, jak zachowuje sie/jaki
                      jest inny czlowiek, ten, z ktorym przyszlo im razem...(mam tu na mysli doroslych
                      ludzi)
                      "Zwalanie" swoich brudow na "brak wspanialosci" partnera...Zalosne.

                      Obysmy w tym Nowym Roku potrafili wziac odpowiedzialnosc za nasze czyny.
    • zdezorientowana Re: Koniec 31.12.01, 17:29
      Fiziu, mnie się cała sytuacja wydaje patologiczna, przez rok jesteś z facetem,
      który mimo że cię długofalowo zdradza, to jednak nie chce Cię skrzywdzić. Tego
      to nie rozumiem. A w ramach polepszenia Twojego samopoczucia, chce Cię poznać
      na organizawanej przez Ciebie imprezie ze swoją kochanką. Już dawno powinnaś go
      na moje oko wykopać, i stosownie do jego zachowania dokopać mu.
      pozdr
    • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 02.01.02, 09:57
      Witam w nowym roku.
      Do renifera: Po pierwsze nie mam pretensji do tej biednej dziewczyny - ja tez
      skrzywdzil. Brzydka nie jest a o jej inteligencji niewiele wiem. Wiem tylko
      tyle, ze nie jest zbyt "wyrafinowana". Pytalam go, w czym jest ode mnie lepsza -
      powiedzial, ze w niczym. Najwazniejszym problemem (nie twierdze, ze blahym) w
      naszym zwiazku jest to, ze moja rodzina go nie bardzo akceptuje - a ja nie
      potrafie tego zalatwic. Drugim problemem jest to, ze ja bardzo duzo daje -
      mozna powiedziec, ze on ma wszystko, czego chce - i na pewno tego nie szanuje.
      Ale to jest moj problem. I wcale nie jestem hetera, ktora trzyma biedaka na
      uwiezi albo ofiara, ktora na okraglo biadoli. Zreszta uwazam, ze nawet gdybym
      byla - tak sie spraw nie zalatwia. A tak przy okazji - on spedzil tego
      Sylwestra bez niej (postawila mu ultimatum - w zwiazku z czym nie chce go teraz
      widziec) a ja mu tego Sylwestra zepsulam - bawilismy sie wiec wszyscy rownie
      dobrze. Idac na tego Sylwestra wybral mnie a z niej zrezygnowal. Korzysc z tego
      taka, ze juz wie, jak jestem zdesperowana i jak to przezywam - wie, co zrobil
      (i mnie i jej). Dla kogos i tak sie to musialo zle skonczyc - skonczylo sie zle
      dla wszystkich.
      Mam nadzieje, ze Wy sie lepiej bawiliscie???
      • faxio Re: Koniec 02.01.02, 10:16
        Kobieto, uczuc nie można tak analizowac- w czym lepsza, w czym gorsza...
        Facet czuje coś do Ciebie i do innej i pewnie miał nadzieje, ze sie dogadacie,
        a wtedy będzie miał obie. Dla mnie to jasne jak słońce, jak Miki i Mode.
        Uda się, albo nie ,ale próbowac warto. Na jego miejsu pewnie też bym spróbowała.
        Miłego Nowego Roku!
        • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 02.01.02, 10:27
          Oczywiscie - masz racje. Gdyby do mnie niczego nie czul - dawno by sie wyniosl -
          ale sie nie wynosi, bo mu strasznie mnie brakuje. Gdyby do niej niczego nie
          czul - nie mialby problemu. Na pewno jest bardzo nieszczesliwy. Ale te radosne
          pomysly...
          • faxio Re: Koniec 02.01.02, 10:42
            Wolałabyś, żeby nie próbował was pogodzić tylko wszystko ukrywał?
            A potem nagle odkryłabyś puste półki w szafie, żadnego listu czy wyjaśnienia.
            Ja tego doświadczyłam i nie życzę nikomu.
            Sto razy wolałabym wiedzieć o niej jak najwiecej.
            • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 02.01.02, 10:49
              Ja kiedys chcialam ja poznac - ale on wtedy stwierdzil, ze nie ma takiego
              powodu. W tej chwili mysle, ze jej widok wywolalby bardzo negatywne uczucia -
              a wolalabym je zachowac dla siebie.
              • faxio Re: Koniec 02.01.02, 11:20
                To zupełnie naturalne, ze najpierw przychodzi złość, wściekłość i łzy.
                Ale potem jest czas na racjonalne myślenie. Co i jak konkretnie.
                Po pierwsze - jak chciałabym, żeby potoczyła sie sytuacja.
                Po drugie na ile jest to realne = jak to widzi druga strona.
                Po trzecie - jeżeli nasze wizje nie są zgodne - czy wchodzi w grę jakiś
                kompromis.
                Po czwarte, czy wynegocjowane warunki zadowalają mnie na dłuższą metę, czy nie
                potrafię się z tym pogodzić.
                Bilans zysków i strat i odważna decyzja.
                • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 02.01.02, 11:37
                  Wiesz - w pewnym sensie masz racje. Taka sytuacja ma ten plus, ze zmusza do
                  bardzo szczerej rozmowy - okreslenia swoich oczekiwan i swoich granic. A to
                  jest jedyny sposob na poznanie siebie nawzajem. Negocjacje czy bilans to moze
                  zbyt suche slowa. Ale tak to pewnie wyglada.
    • Gość: Charlie Re: Koniec IP: 217.11.133.* 02.01.02, 11:37
      Piszesz, że "zanim do niej pojedzie - musi sie wyprowadzic.". Tak naprawdę to
      nie wiem czy Ty tego chcesz. Jeżeli jesteś tego pewna to skończ szybko tą
      sytuację. W przeciwnym przypadku będzie to ciągnęłosię w nieskończoność, aż w
      końcu stracisz szacunek do samej siebie. To że nie chcesz oglądać jego nowej (
      jak kolwiek ją nazwać) to normalne. Myslę że to największe świństwo jakie można
      zrobić to przyprowadzic swojąnową dziewczynę na imprezę gdzie będziesz TY.
      Jestem facetem i niektórzy ( niestety) z nas lubią takie sytuacje: poznam sobie
      nową dziewczynę, ale ze "starej" ( przepraszam za słowo)nie zrezugnuję bo w
      razie czego..... dla własnego dobra zakończ te jego gierkę...
    • faxio Re: Koniec 02.01.02, 11:45
      Droga Fiziu - sucho, czy nie, ze sobą samym trzeba być szczerym.
      Inaczej człowiek miota się po życiu i nigdy nie jest zadowolony, sam nie wie
      dlaczego. Sama sobie musisz odpowiedziec na te pytania, bo co powiesz "jemu" to
      całkiem inna historia.
      • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 02.01.02, 12:11
        Widzisz - ja, okazuje sie, tez sie miotam - rozsadek mowi mi cos innego,
        intuicja i uczucia co innego. Glowa mowi "kopnij", serce mowi "przytul i
        wybacz". Czego sluchac?
        • Gość: charlie Re: Koniec IP: 217.11.133.* 02.01.02, 12:34
          Zawsze będzie tak że intuicja będzie mówiła coś innego niz uczucia. Mam/miałem
          podobny problem jak TY( wątek "dlaczego tak jest" to moje dzieło)Myślę że
          powinnaś pokierować się rozsądkiem. Ja pokierowałem się uczuciami i byłem
          wykorzystywany przez pół roku od momentu rozstania( byliśmy 4,5 roku ze sobą),
          aż w końcu musiałem sam powiedzieć dość. Poświęciłem całą swoją dumę ( facetowi
          nie przychodzi to łatwo), poczucie godności...dlatego uważam że powinnaś
          skończyć z nim -nim doprowadzi Cię do kresu wytrzymałości psychicznej, narobi (
          nie daj Boże )nadziej i.....powie Koniec - jako facet mówię Ci : nie możesz
          tego zrobić..
        • Gość: masaker Re: Koniec IP: 195.187.97.* 03.01.02, 10:01
          Fiziu! Znam bardzo dobrze dwoje ludzi, którzy od czterech lat są ze sobą razem. Ona jest wspaniałą
          kobietą, dla której - gdyby nie tzw. przyczyny natury obiektywnej - mógłbym oszaleć, on zaś - to kawał
          łobuza (mimo że to mój przyjaciel). On zawsze ja zdradzał, zdradza i będzie zdradzać (chyba że pozna
          lepszą, a tę - kopnie bez żalu w dupę). Ona natomiast wierzy w jego wierność, choć dostawała już
          tysiące sygnałów, że jest inaczej. Więcej nawet - przyjmuje jego emocjonalny chłód i dystans
          wyłącznie jako przejaw nieumiejętności wyrażania uczuć - "on po prostu taki jest". Nie, on po prostu
          nic do niej nie czuje, jest z nią z lenistwa, bo wie, że zawsze, kiedy zadzwoni, ona w podskokach do
          niego przyleci - nie musi się starać ani o nic martwić. A kiedy przyjdzie sezon (tzn. zrobi się cieplej)
          ruszy w tango, a ona znowu będzie wynajdywać sobie coraz głupsze powody, dla których on nie chce
          się z nią spotkać. I tak dalej, i tak dalej, aż do żałosnego końca.
          Czy to wystarczająco obrzydliwa historia, żebyś zrozumiała, że facet jest z tobą wyłącznie dla własnej
          wygody? Nie chce cię skrzywdzić? A co właśnie robi? Uszczęśliwia cię? Im dłużej, tym gorzej, bo
          uzależniasz się od niego, a to nałóg jak każdy inny - destrukcyjny.

          Powodzenia!
          • faxio Re: Koniec 03.01.02, 10:19
            I kto by pomyślał, że przyjdzie mi się kiedyś z toba zgodzić?
            • faxio Re: Koniec 03.01.02, 10:27
              Chociaż może nie do końca.
              A jeśli tej kobitce to wystarcza do szczęścia? To, że on zawsze do niej wraca.
              Przez to może czuć się lepsza od tych wszustkich, z którymi ją zdradza. W końcu
              zostawia je i wraca do niej, no nie?

              Fiziu, wyobraź sobie wasze wspólne życie za rok, za dwa, za pięć, za 10 lat.
              Posłuchaj swoich wewnętrznych odczuć. Jeżeli czujesz wewnętrzną radość zostań z
              nim, jeżeli niepokój albo złość - zerwij. A jeżeli nie potrafisz sobie tego
              wyobrazić - rzuć monetą. Zawsze będziesz mogła zwalić wszystko na zły los.
              • Gość: charlie Re: Koniec IP: 217.11.133.* 03.01.02, 10:35
                Taka sytuacja nie może odpowiadać. Precież nie można ciągle kogoś porzucać i
                później wracać. Na razie to może jest do zaakceptowania, ale tak nie można żyć
                cały czas. To spowoduje jedynie psychiczne wykończenie nic więcej
                • kwieto Re: Koniec 03.01.02, 10:39
                  Dlaczego nie moze - na przyklad zdradzana krolowa ma mimo wszystko wladze i
                  zaszczyty (zdobyte przez ozenek), a jesli jej tylko o to chodzi?

                  Pytanie tylko - czy jej to odpowiada - jesli tak, to nie ma sprawy.
                  (Ale gdyby odpowiadalo, to chyba nie byloby tego watku?)
                  • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 03.01.02, 11:57
                    Sorry, ale z ta krolowa to przesada.
                    Wczoraj duzo rozmawialismy - mysle, ze ta sytuacja tak samo zmienila jego, jak
                    i mnie. On dostal takiego kopa, ze raczej tego bledu nie powtorzy. Ja
                    zrozumialam, jego sytuacje przez ostatnich pare lat (byl cierpliwy i mu
                    zalezalo) - czekanie na moje decyzje i zalatwienie sprawy z rodzina nie bylo
                    takie rozowe. Nie uprawnialo go to co prawda do zrobienia tego, co zrobil - ale
                    ma swiadomosc, ze zrobil swinstwo. Wiem, ze oboje chcemy sprobowac jeszcze raz -
                    byc razem, z tym ze na odleglosc - i przede wszystkim zupelnie szczerze. Znamy
                    juz swoje oczekiwania i okreslilismy problemy. Pozostaje czekac, co z tego
                    wyjdzie.
                    • Gość: masaker Re: Koniec IP: 195.187.97.* 03.01.02, 12:11
                      No cóż, to życzę powodzenia, choć jakoś nie czuję, żeby optymizm rozwalał ci czaszkę. Jeśli tobie taka
                      sytuacja odpowiada, to w porządku, ale jeśli w głębi ducha jest jakaś zadra, jakiś niewybaczalny ból,
                      to przygotuj się - przepraszam za określenie - na zeszmacenie. Ale to twoje życie i twój wybór.
                      • Gość: Fizia Re: Koniec IP: 57.66.12.* 03.01.02, 12:31
                        Nie - optymizm nie rozwala mi czaszki. Ale mysle, ze moze byc tylko lepiej. W
                        samotnosci bede miala czas na zapomnienie i zdystansowanie sie. A uwazam, ze
                        pielegnowanie zadry jest bardzo niezdrowe - mozna sie od tego rozchorowac.
                        Jesli sie okaze, ze nie wyszlo - trudno, ale jesli sie okaze, ze tak - bede
                        pewna, ze to jest to, czego oboje chcemy.
    • Gość: Fizia Re: A CZY JEST KTOS IP: 57.66.12.* 03.01.02, 14:16
      na tym forum, komu udalo sie odbudowac zwiazek po czyms takim? Czy jest mozliwe
      szczescie dwojga ludzi ktorzy choc znaja sie lepiej niz ci bez takich
      doswiadczen, musieli zaleczyc rany? Czy da sie po tym odbudowac zaufanie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka