misourii22
12.03.08, 10:22
Witam,może znajdę tutaj kogoś kto mi doradzi w jakś sposób lub
uświadomi, że nie ma sensu się tym przejmować.Mój problem polega na
tym że nie dawno rozstałam sie ze swoim chłopakiem byłam z nim 10
msc. powodem były częste kłótnie nie zawsze umieliśmy się
prozumieć,On ostatnimi czasy ma wiele swoich problemów przez co
odbijało się zaniedybywaniem mojej osoby,On był tego świadomy że
mnie rani poprostu taki już jest ale potrafił być też
kochany ,opiekuńczy w każdej chwili mogłam na niego liczyć.Ostania
nasza sprzeczka zakończyła się tym ze wykrzyczałam mu wszystko i
zerwłam z nim ale pózniej tego bardzo żałowałam bo po długim namyśle
stwierdziłam że zależy mi na tym facecie i postapilam tak bo
chciałam dać mu jakąś nauczkę i było to zachowanie pod wpływem
chwili,On nastepnego dnia do mnie zawdzownił i powiedział ze musimy
sobie to wszystko przemysleć .Ja pojechaŁam na 3 dni na uczelnie i
po powrocie spotkałam sie z nim ,On doszedł do wniosku ze musi sobie
to wszystko poukładac ,że sam nie wie czego chce i nie chce mnie
ranić ani obarczać swoimi problemi więc narazie chce byc sam,ale też
powiedział że mu zależy na mnie ,nie rozumiem tu czegoś...Ja
myślałam że damy sobie jeszcze jedną szanse ze spróbujemy od nowa po
co burzyć coś co już zbudowaliśmy ,Wczoraj powiedział mi że nie chce
ze mna tracić kontaktu i że mogę na nim polegać.Ale ja go kocham i
brkuje mi go ale jako kogoś bardzo bliskiego nie tylko jako
przyjaciela.Dodam że to ja praktycznie zawsze wyciągałąm pierwsza
ręke,może to był błąd? niewiem ale jednego jestem pewna że go nadal
bardzo kocham.Co robić mam być cierpliwa i czekać aż poukłada swoje
sprawy czy dać sobie spokój?