Dodaj do ulubionych

Pytanie w sprawie pytań

31.08.03, 02:14
Teza:
Etyka-filozofia-cała_wiedza_świata dają się uzgodnić, gdy
mówimy wspólnym językiem.

Antyteza:
Nie można dojść do porozumienia, gdy przedmiot nie został
zdefiniowany, a poziomy mowy zasadniczo odmienne.

Rozwinięcie:

Przykład 1.
<<Jaki jest ideał Waszego mezczyzny. Wysoki, przystojny, chudy,
z kasa, z
mieszkaniem, z duzym nosem? Za pewne kazda z Was ma inny
typ. A wiec...>>

Ideał = typ. Pojęcia raczej sprzeczne, nie wiem o co pytają ;-)

Przykład 2.
"Ludzie odmawiający sobie wszelkich
przyjemności stają się zgorzkniali, nie mają nic do
zaoferowania innym".

Wszelkie przyjemności - czyli jakie? Nieporozumienie w dyskusji
(bardzo ciekawej) biło po ślepiach ;-)

Poproszę o syntezę (w wersji light lub hard, jak kto woli).
Liczę na kilka osob, zobaczymy czy się nie przeliczę :-)

Marta




Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: Pytanie w sprawie pytań IP: *.d1.club-internet.fr 31.08.03, 02:19
      nieporozumienie dotyczylo nie tyle zle sprecyzowanego tematu ale raczej
      odmiennych diametralnie wizji swiata, innego temperamentu, innego podejscia do
      zycia, moralnosci powiem wiecej (bo wiem i prosze mnie nie pytac skad)
      polityki typu wyksztalcenia i perspektyw zyciowych.
      Z takim zroznicowaniem jednakowy sposob skladania czcionek w jezyku x mozna
      rozbic o ...
      • empeka Re: Pytanie w sprawie pytań 31.08.03, 02:30
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > nieporozumienie dotyczylo [...]
        > Z takim zroznicowaniem jednakowy sposob skladania czcionek
        > w jezyku x mozna rozbic o ...

        Ależ pytam ogólnie. Przykłady były przykładowe ;-)))))

        Marta

        PS. Co do owego nieporozumienia, masz rację :-)
        • Gość: Malwina Re: Pytanie w sprawie pytań IP: *.d1.club-internet.fr 31.08.03, 02:37
          ogolnie to jest tak : pewien typ ludzi potrafi wylozyc co mysli i jeszcze
          przetlumaczyc na rozne jezyki lacznie z jezykiem dyskutanta przy okazji
          precyzujac temat lub (i)kierujac nim
          a inny typ ludzi bedzie zasuwal jak lekarz na sympozjum i nic nie poradzisz

          nie ma niejasnych tematow
          sa niejasni ludzie
          (co nie znaczy ze sa ciemni ;-)
          • cossa Re: Pytanie w sprawie pytań 31.08.03, 02:41
            Malwina, znowu wyjelas mi z to z ust ;)
            nieporozumienie mozna wyjasnic
            a przy okazji spojrzec na sprawe nie tylko ze swojej
            strony; przyjemnosc - ilez to skojarzen sie nasuwa ;)

            pozdrawiam
            cossa

            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > ogolnie to jest tak : pewien typ ludzi potrafi wylozyc
            co mysli i jeszcze
            > przetlumaczyc na rozne jezyki lacznie z jezykiem
            dyskutanta przy okazji
            > precyzujac temat lub (i)kierujac nim
            > a inny typ ludzi bedzie zasuwal jak lekarz na sympozjum
            i nic nie poradzisz
            >
            > nie ma niejasnych tematow
            > sa niejasni ludzie
            > (co nie znaczy ze sa ciemni ;-)
    • kamfora Re: Pytanie w sprawie pytań 31.08.03, 09:05

      No tak..."odmawianie sobie" czegoś, nie znaczy, ze się
      tego nie odczuwa. Odmawianie sobie wszelkich przyjemności
      jest dla mnie pewnym sposobem na życie, wedle którego
      człowiek nie ma prawa chcieć/odczuwać przyjemności.
      Poczucie winy, że się przyjemność odczuwa tam, gdzie jeno
      obowiązek lub szlachetne cierpienie być powinny.

      Inną zupełnie sprawą jest pogoń za przyjemnościami, a
      właściwie za czymś, co "świat" oferuje jako przyjemności,
      czymś, co wmawiają jako przyjemność TV, radio, prasa...A
      jak się już to "dogoni" to okazuje się, że to nie to - i
      rusza się dalej w pogoń.

      Może da się znaleźć "złoty środek"? :-)))
    • trzcina Gadanie ku dogadaniu 31.08.03, 18:30
      Wersja light nie wiadomo czego, bo syntezy nie widziało na oczy, a z
      dialektyką ani się nie wąchało.
      To jedziemy;) Na bazie tego tu pytania o pytaniach.
      Poziomy mowy odmienne, acz nie zasadniczo, tuszę.
      Czy wspólny język, nie sądzę. Inny aparat pojeciowy, duża różnica precyzji
      nazywania itd.
      Przekładając na moje;): rozumiem Cię (albo mi się wydaje), ale nie jestem w
      stanie odpowiedzieć na tym samym poziomie.
      Co mogę z tym zrobić, zakładając, że poruszany temat i mnie porusza?
      Mogę:
      1.od razu zrezygnować, wątpiąc w powodzenie
      2.mówić swoje, nie bacząc, jak bardzo obok
      3.mówić swoje, w nadziei, że coś z tego wyniknie, a nieporozumienia wyjaśnią
      się w toku
      4.dopytać, by być pewną, że właściwie zrozumiałam pytanie i liczyć na równą
      otwartość i wolę dogadania się z Twojej strony

      Dwie pierwsze postawy nie rokują sukcesu.
      Trzecia, bywa, że doprowadza rozmówców do uświadomienia sobie koniecznosci
      uporządkowania tematu i toku rozmowy.
      Czwarta daje widoki na uzgodnienie.
      Czy wystarczy jednak sama potrzeba i wola dogadania się?
      O, z pewnoscią nie byłoby źle, gdyby języki rozmówców nie były różne skrajnie,
      z " najwyższej" i "najniższej" półki. Skrajności na ogół zamykają się w
      sobie, łatwo wtedy o pogardę dla rozmówcy, który szybko staje się
      przeciwnikiem.
      Wskazana byłaby również jakże trudna umiejętność zmieniania poziomów języka,
      czyli tłumaczenia "o co mi idzie", z zachowaniem istotnego dla wypowiedzi
      początkowej i ...szacunku dla rozmówcy:)
      Streszczając z bardzo grubsza, jedna szansa na cztery (oj, czy nie na więcej,
      jeszcze liczy się postawa partnera rozmowy, to bedą jakieś kombinacje) i to
      przy spełnieniu ekstra warunków. Ilość szans ma się odwrotnieproporcjonalnie
      do stopnia skomplikowania zagadnienia. Czyli jeszcze cieniej. Za to wprost -
      co czasu i uwagi kwestii poświęconego.

      I ciągle wydaje się możliwe - trzcinie nieustająco naiwnej
      pozdrawiam
      t.))




      • empeka Re: Gadanie ku dogadaniu 01.09.03, 01:47
        trzcina napisała:

        > Wersja light nie wiadomo czego, bo syntezy nie widziało na oczy,
        a z
        > dialektyką ani się nie wąchało.
        Zgadzam się, to był mój nocny bełkot. Ale i tak chwytasz sens,
        dzięki :-)
        A nie miałam na widoku dialektyki właściwej, tylko zakpiłam z
        dialektyki "rytualnej" wymaganej w szkołach francuskich, myślałam
        że rozbawię Malwinę. Ale ona chyba wiedzy zakosztowała w
        ojczyźnie. Co, Malwinko?

        > To jedziemy;) Na bazie tego tu pytania o pytaniach.
        > Poziomy mowy odmienne, acz nie zasadniczo, tuszę.
        No jakżesz, zasadniczo...
        Co nazywasz poziomem mowy w odróżnieniu od wspólnego języka?

        > 3.mówić swoje, w nadziei, że coś z tego wyniknie, a
        > nieporozumienia wyjaśnią się w toku
        Tak na ogól robię, ale zdaje się, że owo wyjaśnianie w toku zabiera
        niekiedy zbyt wiele czasu (mam na myśli konkretny temat z innego
        forum).

        > 4.dopytać, by być pewną, że właściwie zrozumiałam pytanie i
        liczyć na równą
        > otwartość i wolę dogadania się z Twojej strony
        Taaak.
        Szkoda, że jestem niecierpliwa ;-)

        > O, z pewnoscią nie byłoby źle, gdyby języki rozmówców nie były
        > różne skrajnie,
        Byłoby łatwiej, ale robi się w czym się ma ;-)

        > Wskazana byłaby również jakże trudna umiejętność zmieniania
        > poziomów języka,
        Byłaby, była.

        > Streszczając z bardzo grubsza, [...] Ilość szans ma się
        > odwrotnieproporcjonalnie
        > do stopnia skomplikowania zagadnienia. Czyli jeszcze cieniej. Za
        to wprost -
        > co czasu i uwagi kwestii poświęconego.

        Dzięki Ci, Trzcino - poproszę o podanie źródeł ;-)

        >
        > I ciągle wydaje się możliwe - trzcinie nieustająco naiwnej
        > pozdrawiam

        I ja pozdrawiam
        Marta
        • trzcina Pomieszanie języka 01.09.03, 21:46
          empeka napisała:

          > Zgadzam się, to był mój nocny bełkot.

          Nie żartuj, czy mam prostować, ze o mój bełkot śróddzienny szło i moje z
          dialektyką i syntezą gwarantowane rozminięcie?


          > Co nazywasz poziomem mowy w odróżnieniu od wspólnego języka?

          Uprzedzać nie muszę, w oczy w poście moim bije, język i mowa, na ogół używam
          ich wymiennie:( - Saussure nie zamieszkał w moim mózgu na stałe, stąd uwaga o
          precyzji języka, gdzie widzę znaczną miedzy nami różnicę. Nie muszę chyba
          dodawać, ze na Twoją korzyść, a dodaję, bo net lubi przekłamać oczywiste
          komunikaty.
          I tak, początek mojego postu do potocznego rozumienia odsyła - poziom mowy jako
          stopień opanowania umiejętności artykułowania słów, układania ich w zdania;
          wspólny język - juz bardziej potocznie być nie może - jako wspólne, wynikające
          z kultury, wiedzy, rozumienie wypowiadanych słów.
          Jak Ty je rozumiesz?


          > Taaak.
          > Szkoda, że jestem niecierpliwa ;-)

          Nie ubolewaj;), nie teraz, rozmowa przyjemną bywa, zdarza się, że i pouczającą,
          tu akurat nie o życie i śmierć nam idzie, ale gdyby.... jak bez cierpliwości
          wiedzą się podzielić?



          > Dzięki Ci, Trzcino - poproszę o podanie źródeł ;-)

          W gadaniu - źródło w głowie gadającego. To już wiesz;)

          pozdrawiam
          t.))

    • Gość: 1qaz Re: Pytanie w sprawie pytań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.03, 21:52
      Co robisz w MPK??
    • Gość: kolop Re: Pytanie w sprawie pytań IP: *.acn.waw.pl 01.09.03, 22:34
      A czyz idealem nie moze byc typ czlowieka?
    • Gość: wyjadacz Re: Pytanie w sprawie pytań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 02:29
      empeka napisała:

      > Teza:
      > Etyka-filozofia-cała_wiedza_świata dają się uzgodnić, gdy
      > mówimy wspólnym językiem.
      >
      > Antyteza:
      > Nie można dojść do porozumienia, gdy przedmiot nie został
      > zdefiniowany, a poziomy mowy zasadniczo odmienne.


      Myślę, że odp na to pytanie mieści się gdzies pomiedzy tezą a antytezą.
      Nie ma idealnej zgodności, bo nigdy nie mówimy idealnie tym samym językiem.
      Nasze języki mogą się co najwyżej asymptotycznie zbliżać do siebie.

      Bywa, że definiowanie pojęć w matematyce zajmuje setki stron, a samo
      twierdzenie jedną linijkę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka