idealista_romantyk
02.04.08, 13:24
no właśnie. będę się starał przedstawić problem tak, by nie wyjść
na narcyza, bo naprawdę to ostatnia rzecz o jaką mi chodzi.
problem. niedawno zostałem zatrudniony w nowej firmie, rekrutowała
mnie głównie szefowa departamentu, w którym pracuje. od początku,
czyli od rozmowy kwalifikacyjnej, która przebiegła dosyć luźno, mam
wrażenie, że wysyła dziwne sygnały w moją stronę.
lista sygnałów:
1. na rozmowie zwróciła uwagę na mój głos (często przez kobiety
zauważany jako atrakcyjny), potwierdziła to żartując w rozmowie
telefonicznej informującej o moim zatrudnieniu.
2. zachowuje się dosyć nerwowo gdy jesteśmy sam na sam - jest coś
takiego, że czuję się napięcie w powietrzu. poza tym gdy już
rozmawiamy w takiej sytuacji gubi słowa, dużo się uśmiecha itd.
3. unika mnie - wiem, to dziwnie brzmi. ale wygląda na to, że stara
się zminimalizować kontakt bezpośredni. woli raczej coś zlecić
koledze z biura niż mi. chyba, że to należy do moich wyłącznych
kompetencji, wtedy patrz punkt 2.
jest tego więcej, ale to są niuanse, bo kobieta jest naprawdę miła,
inteligentna itd. podoba mi się też, ale kurcze, jeżeli to prawda,
że coś jest na rzeczy to... Taki biurowy romans to nie dość, że
straszny banał, to w dodatku powód do kwestionowania moich
kompetencji.
co o tym myślicie?