tropposole
26.04.08, 22:30
Sobota wieczór, wczesny bardzo, jutro chcę rano wstać, więc wracam ze
spotkania z moim ukochanym o dziesiątej. Wchodzę do domu pełna planów na
przyszłość, bliższą i dalszą, tryskam energią i chęcią życia.
Już w progu mnie to wszystko opuszcza. Moi rodzice, oboje pod wpływem,
oglądają telewizję. Czasami się kłócą, czasami prawei normalnie gadają, ale
zawsze tylko o telewizji. Nie mają żadnych innych zajęć, praca i telewizja,
praca i telewizja. Patrzę na nich i robi mi się niedobrze. Nie są bardzo
pijani, ale na tyle, by mnie wkurzyć. Denerwuje mnie już samo to, że piją. To
chyba negatywne wspomnienia z dzieciństwa. Mają prawo się napić, choć (może
przez nich) ja nie piję wcale, nigdy, ani kropli).
Jak są pijani to gardzą sobą jeszcze bardziej niż na co dzień. Wydaje im się,
że się tak świetnie znają, ciągle lecą teksty w stylu: "bo ty nigdy" "bo ty
zawsze".. tragedia.
Ja wracam w sam środek tego syfu. Nie chcę ich ani oglądać, ani słuchać, ani
nie chcę mieć z nimi nic wspólnego, aż wytrzeźwieją, bo od razu mam ochotę coś
zjeść. Ale nie idę do kuchni, zamykam się z kompem w pokoju i wyżalam mojej
forumowej rodzinie.
Ale ciągle do mnie coś mówią. W taki charakterystyczny sposób, taki
pogardliwy, nie wiem, jak go lepiej opisać.Jakby się ze mnie wyśmiewali. Jak
byłam mała w takich moemtach postanawiałam sobie, że NIGDY im nic więcej nie
powiem (matce). Jeśli wspomniałam coś o jakimś chłopaku, po alkoholu nabijała
się z mojej "miłości" z ciotkami, znajomymi. Jeśli planowałam coś, nie wiem,
naukę języka czy coś, też było to obśmiewane. Przy stole mówiono mi wtedy
"żebym się nie pakowała, bo nigdzie nie jadę", albo tajemniczo: "wyjeżdżasz?"
- to miało znaczyć, że za dużo jem. Oczywiście z tego, że kradnę z szafek
batoniki zlewała się cała rodzina. Ciekawe że nikogo nie zastanowiło, dlaczego
to robię.
Dlatego dziś, a mam już grubo ponad 20 lat, kiedy wracam do domu, chce mi się
tak samo rzygać jak wiele lat wcześniej. Odechciewa mi się wszystkiego, nawet
jak nic nie mówią słyszę to ich (jej właściwie) gadanie w głowie. Odechciewa
mi się naprawdę wszystkiego.
dziękuję za uwagę :)
tr