Praca - zaklete koło

03.05.08, 15:07
Moze ktos mi poradzi co mam zrobic w sytuacji kiedy nie uklada mi sie w
pracy .Praca ktora wykonuje jest ok ,szef ma dobre zdanie o mnie ,klienci sa
bardzo zadowoleni gdyz jest osoba pogodną ,zawsze do usług ,bez humorówi
fochów.PROBLEM to zaloga ,ktore mnie nie toleruje ,nie wiem tak naprawde
dlaczego .
Jesli ktoś czuje się na siłach ,że może mi pomóc napiszę więcej.

Nie muszę dodawać ,że mam wszystkiego dość i nie jest mi do śmiechu .Nie ma
nic gorszego jak niemoznośc pogadania z kolegami w pracy i zero pozytywnych
kontaktów. Co mam zrobić?
Dziekuję
    • lifeisaparadox Re: Praca - zaklete koło 03.05.08, 15:42
      No, cos musi byc nie tak z tym jak sie zachowujesz.
      Zero fochow powiadasz... pogodne usposobienie, szef zadowolony i klienci.
      Obawiam sie ze tutaj nie trafie w sedno, tylko ogolnikowo. Cos mi intuicja
      podpowiada ze chodzi o "bycie gwiazda", zbieranie pochwal i komplementow ktore
      sprawiaja ze pojawia Ci sie aureola nad glowa i czujesz sie wspaniala osoba.
      Chcesz byc w centrum zainteresowania i zbierac pochwaly, byc ta od ktorej nalezy
      sie uczyc i nalezy ja doceniac.
      • ko-ka Re: Praca - zaklete koło 03.05.08, 22:51
        Wlaśnie ,zero fochów , nie jestem również protegowaną szefa .Mam dobry kontakt z
        klientami gdyż robie to co lubię :)
        Gwiazdą nie chciałam i nie mam zamiaru być , to nie mój styl raczej styl
        kumpla.Jednak nie potrafię takich relacji nawiązać.
        Na początku jedna z koleżanek powiedziała,że nie ma zamiaru się ze mną kolegować
        i takie tam klimaty .Druga miała akurat depresyjne dni ,przed rozwodem i takie
        tam klimaty i coś mi mówiła ,że nie tak robię - odpowiedziałam jej ,że owszem
        tak jest właściwie ,że tak mnie w szkole nauczono .Rzuciła ze wściekłością czym
        na podłogę w obecności klientów .Po jakieś chwili miałam do niej pytanie
        /początki mojej pracy i stąd te ciągłe pytania/ .Gdy je zadałam wtedy
        odpowiedziała ze nie musi mi odpowiadać.Jako ,że to było na początku i strasznie
        ta sytuacje przeżyłam powiedziałam ,że idę do szefa no i poszłam z płaczem:) No
        niestety wstyd przyznać ale była ta sytuacja naprawdę poniżej pasa.No i się
        zaczęło.Opowiedziałam wszystkim jak ta sytuacja wglądała i żeby nie było
        niejasności.Cześć mi przyznała rację niektórzy nie byli zachwyceni .Przez cały
        ten czas jestem ciągle narażona na ataki jakiś osób , jak nie jedna to druga .O
        pierdoły ,takie przyczepianie sie nie mające żadnych uzasadnień i tyle .Z tego
        co zauważyłam jest to towarzystwo wzajemnej adoracji .Pracują już sporo lat i
        maja za sobą rożne okresy .Nie są w stosunku do siebie w porządku , jeden stara
        się być ważniejszy od drugiego .Kompetencje i takie gadki a szefami .Jeden
        neguje drugiego za jego plecami ale w obecnej chwili jakoś sie skonsolidowali
        przeciwko mnie.
        Strasznie humorzaści ,aż mi się czasami wierzyć nie chce ,że takie typy ludzkie
        mogą pracować w takim zawodzie.
        Czasami myślę ,że to lata pracy tak i skrzywiły .
        Oni są sobie potrzebni w tym dalszym podtrzymywaniu się ,jeszcze lata pracy
        przed nimi a ja ......nie kryje tego nie mam zamiaru tu zostać.Chce sie
        podszkolić zdobyć doświadczenie i poszukać czegoś innego .
        Ktoś mi kiedyś powiedział ,że mnie tak traktują bo chcą się dowartościować ! są
        źli ,że nie mogą na mnie nadawać na szefa bo zostali za to zrugani kiedyś i
        teraz nie mają śmiałości! zazdrość bo jestem ładna ,blondynka i wykształcona
        !.Ostatnio znowu byłam u szefa ale tylko aby mu powiedzieć ,że moje relacje z
        załogą są złe i nie bardzo to widzę.On powiedział ,że wie i że mam sobie
        pozadawać jakieś pytania ..........................???????
        Powiedziałam,że jak będzie okazja aby pomyślał o moim przeniesieniu.
        Nie wiem czy dobrze postąpiłam.Chociaż wg mnie tak .
        Czy mam ich całkowicie ignorować , chociaż już to robię .Probować dyskutować
        ,wyjaśniać też próbuję ale widzę ,że to jak grochem o ścianę. Zwolnić się - to
        mi trąci tchórzostwem a nie nalezę do nich.
        Dzięki za zrozumienie .
        Koka
        • lifeisaparadox Re: Praca - zaklete koło 04.05.08, 00:39
          Znaczy sie wiesz Koka, sprawa tyczy sie tego jakie wrazenie wywolujesz swoim
          zachowaniem i dotychczasowymi przekonaniami, jak Ci to przeszkadza w kontaktach
          miedzyludzkich. Albo skupiasz sie na sobie i swoim postepowaniu, albo ciagle
          bedziesz zmuszona szukac winy po stronie "innych" i tlumaczyc sobie swoja
          niewinnosc, bedziesz ciagle, z uporem osla upychac otoczeniu w jakim sie
          znajdujesz zeby sama siebie usprawiedliwiac i taki zgubny nawyk juz masz.

          Neurotyk ma tak, ze ilekroc ktos podwaza to jak funkcjonuje, czuje sie atakowany
          i przyjmuje postawe obronna broniac swojej nieomylnosci. Taki beton po prostu do
          ktorego nie dotrzesz. Takim betonem wlasnie jestes i nigdy w zyciu nie bedzie Ci
          sie ukladac. Wygladem i wyksztalceniem bedziesz mogla sobie podetrzec tylek co
          najwyzej, bo nikt Cie nie scierpi. Ciagle beda "Ci zli ludzie ktorzy Cie nie
          doceniaja i nie widza Twojego dobra i pozytywnych intencji, bo sa ograniczeni i
          maja problemy z soba". Kazda praca bedzie zla, kazdy zwiazek bedzie sie w koncu
          rozpieprzal, a rozwodom nie bedzie konca.
          Ludzie ciagle beda Cie obgadywac za plecami i okazywac brak sympatii, a Ty
          ciagle bedziesz odbijac pileczke. To Cie wykonczy psychicznie.

          Prawdopodobnie zapomnisz ta moja odpowiedz, znajdziesz mniej czy bardziej
          neurotycznych ludzi ktorzy wespra Twoja wersje i "jakos to bedzie", do czasu
          kolejnych przejsc i kolejnych i nastepnych.
          • leda16 Re: Praca - zaklete koło 04.05.08, 08:00
            Neurotyk ma tak,

            O, już jest diagnoza. Psycholog musi zrobić baterię testów psychometrycznych, żeby wiedzieć, czy ma do czynienia z neurotykiem, a Ty szast-prast, po jednym poście fachowe rozpoznanie. Ty się wyraźnie marnujesz Life z Twoimi zdolnościami. Nie masz jeszcze doktoratu z psychologii? A co do Autorki wątku - po prostu na wejściu zrobiła złe wrażenie, okazała lekceważenie starszej koleżance, która z mało dyplomatycznym dystansem potraktowała Jej próby zacieśniania znajomości. Potem zaczęła kablować o swoim złym samopoczuciu związanym z relacjami towarzyskimi w pracy szefowi. I już ma przechlapane - kapusiów nikt nie lubi. Ten najprawdopodobniej pozbędzie się Koki przy najbliższej okazji, bo żaden szef na dłuższą metę nie ścierpi jak "nowa", wywyższająca się panienka zakłóca pracę wieloletniego, zgranego zespołu ludzi. I wątpię, czy to akurat będzie kop w górę.
            • lifeisaparadox Re: Praca - zaklete koło 04.05.08, 14:23
              Leda wie ze to nie depresja kolezanek i ich zwichrowane praca umysly, a Kokainka
              jak maly konik trojanski wjechala do pracy ze swoim destrukcyjnym nakreceniem
              socjalizacyjnym. Wiemy co jej szkodzi, jak i dlaczego.

              A ze to widnieje w "neurotyk w pigulce" na pierwszej stronie w googlu to
              zaowocowalo blyskotliwa diagnoza, no zastrzel mnie za upraszczanie, ale
              mechanizmy neurotyczne czy jak zwal tak zwal ma i nie czarujmy sie, psuja krew
              dziewczynie jak jasna cholera...
    • veroy Re: Praca - zaklete koło 03.05.08, 23:12
      ileż to wspanialych ,pogodnych , zawsze do uslug i bez humorow ludzi
      trafia do pracy do gniazd szerszeni. No aż sie czlowiek nadziwic nie
      moze ,ze slepy traf tyle razy wokol takich perelek gromadzi
      wszystkie czarne owce tego swiata.
    • kol.3 Re: Praca - zaklete koło 04.05.08, 08:19
      W środowiskach np. handlowców w handlu krajowym czy zagranicznym( o
      ile w takim środowisku pracujesz) stosunki tak się właśnie układają.
      Poszczególni pracownicy nie tworzą zespołu, rywalizują ze sobą,
      często podkładają sobie świnie, nie pomagają sobie, żeby wykazać
      swoją wyższość zawodową, mieć lepsze wyniki finansowe, wg których są
      oceniani i od czego zależą ich podwyżki.
      Jest to po prostu specyfika tej grupy zawodowej i trzeba się z nią
      pogodzić albo zmienić pracę.
      • kol.3 Re: Praca - zaklete koło 04.05.08, 08:33
        Dodatkowo jako osobie nowej koleżanka próbowała doradzać,że coś źle
        robisz, odrzuciłaś jej radę, a zaraz potem pytałaś ją o zdanie w
        innej sprawie. Koleżanka nie chciała już doradzać, skoro raz ją
        olałaś. No i to latanie na skargę do szefa. Rozpoczęłaś wojnę z
        zespołem i raczej ją przegrasz, nawet jeśli ci państwo nie współżyją
        ze sobą zbyt przyjaźnie i nie są zbyt zgrani.
    • gadagad Re: Praca - zaklete koło 04.05.08, 11:50
      W czym problem?Niesocjalizowana Barbie jest może wykształcona,zdolna i miła,ale
      nie zna podstawowych technik wchodzenia obcego do stada.Wobec postępującego z
      cywilizacją izolacjonizmu na rzecz perfekcjonizmu jednostki,mądre państwa
      wprowadzają obowiązek przedszkolny dla czteroletnich dzieci w zróżnicowanych
      socjalnie placówkach pod odpowiednią pedagogiczną opieką,"dla
      zabawy".Przynajmniej na jakąś regularną "chwilę" dziennie.Samo absolwowanie
      "zadaniówek" dla wyścigu szczurów,niczego nie gwarantuje.No, a kogo ominie nauka
      instynktowna,naturalna,"podwórkowa",a musi sobie zafundować jakiś "kursik".Jest
      to proteza tego co powinno powstać naturalnie,i jak to z protezami,często za
      droga i nie działająca optymalnie.A tak indywidualnie do koki,do każdej grupy
      wchodzi się z pozycji outsidera,a nie, zobaczcie kto wspaniały zaszczycił was
      swoją obecnością i kochajcie od momentu przekroczenia progu.To stado ma pozwolić
      ci się do niego przyłączyć,a ty musisz dać do zrozumienia,że jest dla ciebie
      cenne.Dopiero po przyłączeniu się ,wychodzącym z pozycji pokory,można,będąc
      wewnątrz, zacząć walczyć o stopniowe budowanie swojej pozycji.Jeśli sięgniesz
      ponad swoje siły i przegrasz walkę o jakiś stopień,możesz zostać wygnana ze
      stada,bądź znów spaść na najniższą pozycję.A poza tym,zobacz co tych ludziach
      napisałaś,za taki stosunek mają cię lubić?Nawet jak się uśmiechasz,takie
      podejście czuć.Nie obrażaj się na wstępie za brak życzliwości,bo nieufność i
      brak zachwytu na wstępie jest naturalny,i wypatruj cech pozytywnych,które
      pozwolą ci się do kogoś zbliżyć.No i wobec grupy,w którą chcesz wejść obowiązuje
      cię lojalność,nawet nadmierna,by zdobyć jej zaufanie,a nie latanie na skargę do
      szefa, jak do mamusi -ten chłopczyk pokazuje mi język.Musisz umieć to załatwiać
      sama.
      • ko-ka Re: Praca - zaklete koło 04.05.08, 15:07
        Fajnie ,wielkie dzięki za informacje i za chęć pomocy.
        Może faktycznie jestem neurotyczna , nie wiem nie badałam się pod tym kątem.Może
        o by wyjaśniło te moje problemy.
        Nie mniej nie zgadzam się całkowicie z Wami.
        Otóż dlaczego im wolno chodzić do szefa i na mnie nadawać ? Z tego co mi wiadomo
        w tej grupie jest normą nadawanie u szefa na resztę.Ja nie nadaję ale poszłam z
        konkretną sytuacją.Dwie osoby z mojej ekipy również były u szefa na skardze i
        one właśnie mnie zmotywowały aby ja też poszła.
        Nie wiem czy słusznie ale bardziej uważam się tam za ofiarę ,nie sprzeciwiam sie
        ich decyzjom ,nie wykłócam w porównaniu do tych dwóch które są cały czas contre
        .Dlatego bardziej mnie to skłaniało do przypuszczenia ,że sobie na mnie
        "używają" bo nie oponuję.
        Wiem,że teraz jest za późno na zmiany ,komu mogłam to wyjaśniłam powody mojego
        zachowania i przyznali mi rację. Z tego co mi wiadomo 3 osoby były już
        parokrotnie na dywaniku i do zwolnienia za chamskie zachowanie i problemy.Mieli
        je w innych zespołach i tam nie chcieli z nimi pracować i pozostali tutaj .Nie
        chodzi o to abym się oczyszczała ale takie są fakty.Kiedy zapytałam jednej z
        przychylnej mi osób co mam zrobić aby pomimo to zbliżyć się do nich
        ,odpowiedziała -To oni mają problem ,nie cierpią się nawzajem ,nie dawno żarli
        kogoś innego teraz się wielce kolegują i sobie przytakują.Hipokryci i tyle .Nie
        rób nic !
        Jednak pomimo wszystko chce sprobować = albo to zepsuję do reszty albo naprawię
        .Co mi radzicie.
        Koka

        PS.W związku żyję bardzo dobrze już parę latek:)

        • lifeisaparadox Re: Praca - zaklete koło 04.05.08, 17:03
          Neuotyzmy sa udzialem kazdego czlowieka mniej czy bardziej, psuja zycie. Z tymi
          neurotykami w pigulce na googlu to sobie mozesz poczytac. Ja jestem na
          psychoterapii i wale glowa w mur co po chwile jak sobie uswiadamiam takie
          sprawy, ale to co innego poczytac z dystansu a wejsc z prywatnym usposobieniem
          na obstrzal, tam gdzie terapeuta zna Cie jak wlasna kieszen. W grupie kilkunastu
          osob nasluchalem sie juz o roznych przypadkach i sytuacjach oraz jak to ludzie
          zle sobie sami tlumacza swiat, a jak to wyglada faktycznie.

          No dobra, skoro to do Ciebie dociera choc troche to nie jest zle. Zawalilas, a
          teraz wypadalo by przerobic kolejny, ten.... yhhh, odskocznik ktory Ci sie tu
          wlancza, a wiec chec bycia akceptowana przez wszystkich.
          Zanim wtopisz na calego, zostaw to niech lezy. Uczepili sie na Tobie jak
          pitbulle teraz i tak jak pitbullowego szczekoscisku nie zalagodzisz, tak z nimi
          sie nie dogadasz. Jedni Cie lubia, inni nie, skup sie na tych z ktorymi masz
          lepszy kontakt i tyle. Atmosferki rodzinnej raczej tam nie uraczysz. Takie jest
          zycie, nigdy nie ma tak zeby wszyscy Cie lubili, chocbys nie wiem jak
          super-nieneurotyczna byla!
          • shangri.la Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 04.05.08, 19:40
            ...tyle, że w różnym stopniu"
            To cytat z artykułu witryna.czasopism.pl/pl/gazeta/1026/1092/1126/

            Już rozumiem dlaczego Twoje posty są pełne takiej nienawiści do kobiet (tekst o
            powieszeniu sobie na ścianie wypchanej trocinami kobiety n.p, obrzydliwe)
            Ktoś Ci kładzie do głowy chore teorie sprzed dziesiątek lat, Horney zapewne, a
            Ty bezkrytycznie je propagujesz wierząc w tego swojego guru, który nie tylko
            zabiera Twój czas i pieniądze, ale przede wszystkim niszczy Twoje postrzeganie
            świata i ludzi techniką rodem z czasów polowań na czarownice.
            Twoje czarownice , to neurotycy, ale pamiętaj, że jesteś jednym z nich.
            A prywatnie radzę Ci spacer, wycieczkę, wędrówkę po górach...odzyskasz siły
            fizyczne i wiarę w ludzi, których pozbawia Cię "psychoterapeuta" leczący własne
            psychozy piorąc mózg Tobie i innym.
            • lifeisaparadox Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 04.05.08, 21:09
              Wlasnie mi sie normalnie mysli zatrzymaly jak to przeczytalem i wpadlem w
              sokowirowke relatywizmu indywidualizmowego.

              Gdzies Ty wygrzebala nienawisc do czarownic i psychotycznego terapeute?
              Milczenie owiec i te sprawy co? Hannibal Lepper w przebraniu... niezle to sobie
              obmyslilas haha
              • lifeisaparadox Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 04.05.08, 21:14
                znaczy sie ten, Hannibal Lecter mialo byc, ale nawet Lepper bardziej pasuje w
                kontekscie archaicznego polskiego terapeuty ;)
                • shangri.la Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 04.05.08, 21:19
                  Cynizm jest lekko strawny tylko w małych dawkach.
                  Spacer polecam, długi spacer zamiast dziewiętnastowiecznego terapeuty.
                  Zyczę spokoju ;)
              • leda16 Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 04.05.08, 21:20
                Jest w tym, co pisze Azjatka trochę prawdy - psychoterapeutyczny paranoik szkoli Cię w kierunku postrzegania na każdym kroku neurotyków. Ty już wpadasz w neurotyczną obsesję :))).
                • ko-ka Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 04.05.08, 21:51
                  Fajnie :) Masz rację ,że brakuje mi troszkę akceptacji ,małego gestu,coś w
                  takim stylu .Może to moje "sieroctwo" brak tego wyniesiony z domu i stąd taki
                  problem.Wszystko biorę pod uwagę ale cóż z tego jak najgorsze jest to ,że nie
                  umie to ze mnie "spłynąć" .Nie potrafię "olać" tego .
                  Zawsze gdzieś tam w głębi mnie wydobywa się pytanie -dlaczego??? i zaczyna się
                  tłumaczenie siebie ,innych i całego świata.
                  Chyba się nie nadaję do takich reguł gry.
                  Dzieki wielkie za rady i wysłuchanie a raczej przeczytanie mojego problemu .
                  • lifeisaparadox Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 05.05.08, 06:19
                    Koka akceptacja to cos czego nie wynudzisz ani nie wymeczysz od innych, no po
                    prostu, to bardziej szacuneczek wobec tego jaka jestes. Ale ten szacuneczek
                    znowu zdobywa sie nie poprzez udawadnianie jaka silna jestes, ale taki realizm w
                    byciu i obyciu.
                • lifeisaparadox Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 05.05.08, 06:14
                  To moja obsesja nie mojego terapeuty, ja tu mam misje :)
                  • shangri.la Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 05.05.08, 06:30
                    Może lepiej , abyś z tą poronioną misją wyjechał w lasy amazońskie?
                    Szkoda, bo w poprzednim poście już mówisz do rzeczy.
                  • leda16 Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 05.05.08, 07:19
                    lifeisaparadox napisał:

                    > ja tu mam misje :)


                    Że co proszę?! A nie mówiłam...?
                    >
                    >
                    • lifeisaparadox Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 05.05.08, 07:31
                      No przeciez Shangrila mnie rozpracowala, dzialam z ramienia inkwizycji
                      psychoterapeutycznej i pale czarownice na forum.

                      Albo robimy sobie jaja, albo gadamy z sensem, co?
                      • shangri.la Re: "Wszyscy jesteśmy neurotykami..." 05.05.08, 14:31
                        lifeisaparadox napisał:

                        > No przeciez Shangrila mnie rozpracowala, dzialam z ramienia inkwizycji
                        > psychoterapeutycznej i pale czarownice na forum.
                        >
                        > Albo robimy sobie jaja, albo gadamy z sensem, co?
                        >

                        Uhm...neurotyczne czarownice;)))
    • przyjazny_log Re: Praca - zaklete koło 05.05.08, 08:14
      Oprócz zmiany pracy można poszukać innej pracy ;)
    • solaris_38 Re: Praca - zaklete koło 05.05.08, 22:39
      czasem potzreba dużo zcasu anim znajdzie sie swoje miejsce w zespole
      dużo zcasu i okazji aby do kogoś sie przyzwyczaić i doznać od niego życzliwości
      dobrze byłoby zbadać jakiego zachowania oczekują od ciebie

      czasem po prostu tzreba przeczekać

      ale zawsze warto szukać miejsca i zespołu gdzie można funkcjonować swobodniej
Inne wątki na temat:
Pełna wersja