abuelka
08.01.02, 06:22
Wstalam dzisj wczesniej, zeby sie wreszcie z kims podzielic moim
problemem. Podobnie jak autor watku o lenistwie co kilka dni obiecuje sobie,
ze to bedzie pierwszy dzien reszty mojego zycia. I co? Jajco. Zawsze konczy
sie tym samym.. Wiem, ze w pewnym momencie zaczne jesc jak koparka i nie bede
mogla przestac. Robie to po powrocie z pracy i czuje sie podle. Probowalam i
chodzic na gimnastyke i basen...Moge pociwczyc, czemu nie, ale potem zawsze
dopadnie mnie taki cholerny glod niewiadomo skad.
Pewnie ktos napisze, ze jestem niedowartosciowana w zyciu czy cos. Nic
bledniejszego. Mam fajna prace, dobrego meza, ktory wie o moim problemie i
mysli, ze to nic wielkiego, bo i tak jestem ladna i zgrabna. Nie wie biedaczek
o srodkach pzreczyszczajacych i tych dniach, kidy glodze sie dla wyrownania
balansu spozytych kolorii.
Nie wysylajcie mnie tylko do psychologa, bo juz niejednego zaliczylam w moim
wojewodztwie. Zawsze byl ten sam schemat. Na pocztaku radocha, ze z tym
wlasnie psychologiem to sie skonczy, a potem rozczarowanie. Mam juz dosyc
sluchania tych samych pierdul i opowiadnia o tym czy mnie matka kochala. Mam
dosyc wydawania wiecej pieniedzy na moj pierdolony probleik, ktorego nawet nie
widac. Gdy psycholog odkrywczo stwierza, ze ja mam neurotyczne sklonnosci to
mam ochote wyc: 'czlowieku, o tym to ja wiem juz ze cztery lata". Czasami mam
wrazenie, ze gdy ja doktorom opowiadam o moim obzarstwie, to oni mysla, ze ja
sobie jaja robie.
Pewni nic mi nie poradzicie, ale co mi tam. No dobra, musze spadac, bo do
pracy czas i chlop sie tez zaraz zbudzi.