mariaeva
14.07.08, 13:49
kilka dni temu rozmawialam z moja kolezanka, troche starsza, z
doswiadczeniem zyciowy,zaprosilam ja zeby pogadac o niczym
weszla na chwile
przyniosla piwo
wiec latwiej wtedy poruszac trudne tematy
powiedziala mi ze zna mnei tyle lat ze w koncu
musi mi powiedziec ze jestem dla wszystkich za bardzo otwarta,
gotowa rzucic wszystko, ze nei wymagam tylko daje
ze ludzie przez to ludzie przestaja mnei z czasem szanowac
przeciez maja wszystko czego chca
dostaja bo ja juz jestem na zawolanie
a ja tez czuje sie zle kiedy proszac o pomoc slysze ze niestety ale
nikt z tych obdarowywanych nie ma dla mnie czasu
wzielam sobie do serca, analizowalam
ona ma racje
przez caly weekend z listy znjomych w telefonie nie odezwal sie nikt
a lista jest z kilkudziesiecioma nazwiskami
tzw. znajomych , przyjaciol
i nie w tym rzecz zeby sie ktos rzucal wszystko ale chocby
zadzwonil i zapytal co slychac
dzis byl telefon
kolezanka
opowiadala jak seiwtnie spedzila weekend, oj zaluj ze nie bylas
neistety nie bylam zaproszoana...no wlasnie
i najwazniejsze- zadzownila poniewaz miala do mnie interes
co powiedzialm
ze mam dosc
naprawde mam
najbardziej siebie :(