tea_time
07.10.03, 11:58
Czytam sobie:
" Kobiety w rzeczywistosci wiedza mniej o mezczyznach, niz im sie wydaje.
Przez cale stulecia wyksztalcily w sobie umiejetnosc przystosowywania sie do
mezczyzn, co nie oznacza, ze ich rozumieja.
Kobiety czesto zyja w zludnym przeswiadczeniu, iz mezczyzni maja znacznie
latwiejsze zycie, w porownaniu z ich wlasnym losem. Nigdy nie uswiadamiaja
sobie, jak ciezkim i skomplikowanym wysilkiem jest dla mezczyzny dojscie do
prawdziwej doroslosci.
Nie zdaja sobie sprawy, jak trudna i uciazliwa jest droga, ktora musi
przebyc chlopiec, zmuszony odseparowac sie od poczatkowo niezbednej w jego
zyciu opiekunczosci matki i zdobyc doswiadczenia nie bedace jej
doswiadczeniami, ktorych nie moze sie nauczyc ani na jej przykladzie, ani
sluchajac jej rad. Biorac pod uwage te czynniki, latwo zrozumiec, iz
dziewczynka musi sie nauczyc byc podobna do swojej matki, podczas gdy
chlopiec musi sie nauczyc byc innym od niej, baczac jednoczesnie, by ta
innosc nie przerodzila sie w antagonizm lub strach".
Mysle sobie: Obie strony monety nigdy nie patrza na ten sam swiat.
Tea