Niezdecydowany facet

IP: *.ucl.ac.uk / *.ucl.ac.uk 10.10.03, 21:11
Ciekawa jestem waszych opini na temat decyzji jaka jakis czas temu podjelam
lecz wciaz nie mam pewnosci czy byla ona sluszna. Wszystko wiaze sie
oczywiscie z facetem.
Mam 25 lat, od 6 lat jestem z pewnym facetem w tym samym wieku co ja, bardzo
go kocham on twierdzi ze kocha mnie i wszysko byloby w porzadku gdyby nie
jedno ale. Poniewaz tak dlugo jestesmy razem w pewnym momencie zaczelam o nim
myslec jako o kims z kim chce w przyszlosci zalozyc rodzine, miec dzieci i
tak dalej. Wydawalo mi sie oczywiste, ze jego plany sa takie same. Tymczasem
kiedy ktoregos razu zaczelismy dluzej rozmawiac na ten temat okazalo sie, ze
on nie wie do konca co bedzie w przyszlosci, na razie nie czuje sie gotowy do
wchodzenia w zwiazek malzenski. Generalnie moglby zyc tak jak do tej pory
(mieszkamy razem) cale zycie i zupelnie by mu to nie przeszkadzalo.
Taka sytuacja mi zupelnie nie pasuje i dlatego zdecydowalam sie zmobilizowac
go do podjecia jakiejs decyzji, przynajmniej w kwestii tego czy wogole
zamierza sie ze mna ozenic. Poniewaz aktualnie jestem za granica (trzy
miesiace) pozostawilam mu ten czas na podjecie decyzji: albo sie zareczamy,
co oznacza ze on chce byc ze mna w przyszlosci i kiedys sie pobierzemy albo
rozstajemy sie.
Czy to jest uczciwa propozycja?
    • Gość: girlfriend nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.03, 21:15
      ponieważ facet lat 25 jest mniej wiecej na takim "szczeblu" rozwoju emocjonalno-
      społecznego, jak Ty byłaś, kiedy miałaś 18 lat. On do myślenia w "Twoich"
      kategoriach dorośnie moze za 5 lat.

      pzdr :)
      • Gość: Agata Re: nie IP: *.ucl.ac.uk / *.ucl.ac.uk 10.10.03, 21:34
        To co ja mam robic przez te piec lat? Takie przechodzone zwiazki nie rokuja
        moim zdaniem wielkich nadziei. A jesli on nie dorosnie nigdy? Tez sie tacy
        zdazaja.
        • komandos57 tak,tak 10.10.03, 21:40
          wiec bede czekal na ciebie idiotko.a do czego ty doroslas?kopnieta krasulo z 3 cycami.
        • Gość: girlfriend Re: nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.03, 21:44
          a czy to warto zaraz zakładać najgorsze (ze nigdy nie dorośnie) mimo ze to
          statystycznie rzecz biorac mało realne?

          Ty byś chciała żeby on wbrew sobie teraz powiedział "tak"? przeciez to recepta
          na pewną klęske małżeństwa za kilka lat...nie daj Bóg juz "dzieciatego"...

          przechodzone? może i tak, ale moim zdaniem Wasz związek ma inny słaby punkt: Wy
          praktycznie oboje nie macie innych waznych (czytaj: dłuższych i zawartych
          w "dorosłym" zyciu) związków-doświadczeń, skoro jesteście razem 6 lat czyli od
          matury.

          kiedyś jeden mądry człowiek powiedział mi, że do 30-tki
          należy "eksperymentować" z różnymi ludźmi i koło 30-tki właśnie podjąć jakąś
          decyzję

          nie wiem co Ci powiedzieć, ale dla mnie to wygląda słabo
          możesz go oczywiście postawić pod ścianą, ale jak powie "tak" to bym się
          pochopnie nie cieszyła - sorry ze Cię nie podtrzymuję na duchu, ale tak to
          widzę, a rozumiem że zależy Ci na szczerości.
          • jmx też nie ;-) 11.10.03, 02:48
            Gość portalu: girlfriend napisał(a):

            > kiedyś jeden mądry człowiek powiedział mi, że do 30-tki
            > należy "eksperymentować" z różnymi ludźmi i koło 30-tki właśnie podjąć jakąś
            > decyzję

            Nawet wiem kto ;-)))). Ale do rzeczy - eksperymentowanie nie gewarantuje
            szczęścia bo większość jednak eksperymentuje i widać co z tego wynika, a koło
            trzydziestki człowiek jest po prostu dojrzalszy i wie czego chce.
            A po drugie - decyzji można sobie podejmować dowolną ilość, tylko co z tego,
            gdy nie można znaleźć odpowiedniego kandydata (w przypadku kobiet)?
            Poza tym - co z teorią "jedynej połówki"? A jeśli ktoś ją spotkał przed
            trzydziestką to ma dalej eksperymentować czy jednak "ryzykować" brak
            wyszumienia?
            • Gość: girlfriend Re: też nie ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 11:34
              co to znaczy "nie można spotkać odpowiedniego kandydata"? nie wierzę w to.
              ludzie po prostu mają oczy szeroko zamknięte.

              tu nie idzie o wyszumienie, tylko o doświadczenia z różnymi ludźmi (także
              smutne) ktore dają Ci wiedzę o ludziach - jestem głeboko przekonana ze nie
              należy sie wiązac na zawsze z pierwszym boyfriendem serio.
              • jmx Re: też nie ;-) 11.10.03, 14:17
                Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                > co to znaczy "nie można spotkać odpowiedniego kandydata"? nie wierzę w to.
                > ludzie po prostu mają oczy szeroko zamknięte.

                Słyszłaś kiedyś o nieodwzajemnionej miłości?


                > tu nie idzie o wyszumienie, tylko o doświadczenia z różnymi ludźmi (także
                > smutne) ktore dają Ci wiedzę o ludziach - jestem głeboko przekonana ze nie
                > należy sie wiązac na zawsze z pierwszym boyfriendem serio.

                Wiedzę o ludziach można czerpać tylko ze związków? Jeśli wiesz, że tylko ten i
                nikt inny to co masz go porzucić "bo nie należy"? Myślę, ze to wszystko zależy
                od charakteru, osobowości i okoliczności.
                • Gość: girlfriend Re: też nie ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 14:33
                  > Słyszłaś kiedyś o nieodwzajemnionej miłości?

                  Nie mogłabym kochać serio mężczyzny, który by mnie nie kochał. Po prostu nie
                  sądzę zeby był dla mnie atrakcyjny, moja podświadomośc takich kosi, myślę.
                  podejrzewam coś podejrzanego w mechanizmie tzw.nieodwzajemnionej miłości - albo
                  kochasz swoje wyobrażenie zamiast faceta (bo skąd wiadomo jaki jest skoro nie
                  wchodzi w relacje z Tobą), albo jakas skłonność do autosabotażu...ja wiem?
                  melodramatyzmu?
                  ja mówię ofkors o takiej nm, prze ktora się cierpi (rzekomo).

                  > Wiedzę o ludziach można czerpać tylko ze związków?
                  Podobno tyle wiemy z psychologii, ile sami doświadczymy ;)
                  Myslę, że szansa na znalezienie "tego" w wieku 19lat jest bliska zeru.
                  To zresztą nie rzecz w wiedzy, tylko w doświadczeniach - na cudzych daleko nie
                  zajedziesz.
                  • jmx Re: też nie ;-) 11.10.03, 16:55
                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                    > Podobno tyle wiemy z psychologii, ile sami doświadczymy ;)

                    Będąc wśród ludzi też "doświadczasz". Chyba, że chodzi Ci o doświadczenia
                    seksualne. Ale każde inne jest dostępne również 'bezzwiązkowcom'.

                    > Myslę, że szansa na znalezienie "tego" w wieku 19lat jest bliska zeru.
                    > To zresztą nie rzecz w wiedzy, tylko w doświadczeniach - na cudzych daleko
                    nie
                    > zajedziesz.

                    Jeśli kogoś wcześnie poznałaś (właśnie granica 19-20 lat) i jesteś z nim przez
                    kilka lat i nic takiego się nie zdarzyło, co doprowadziłoby do rozstania. I co
                    wtedy?
                    • Gość: girlfriend Re: też nie ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 17:01
                      > Będąc wśród ludzi też "doświadczasz". Chyba, że chodzi Ci o doświadczenia
                      > seksualne. Ale każde inne jest dostępne również 'bezzwiązkowcom'.

                      w ten sposób mozna postawic tezę, że będąc wśród ludzi np.30 lat i nie mając
                      zadnych osobistych doświadczeń, wiesz tyle samo o mężczyznach, jakbys miała za
                      soba 3 miłości i 10 miłostek.
                      to ewidentna nieprawda - nic nie zastapi wagi osobistego doswiadczenia,
                      podobnie jak nie nauczysz sie życia z książki.


                      > Jeśli kogoś wcześnie poznałaś (właśnie granica 19-20 lat) i jesteś z nim
                      przez
                      > kilka lat i nic takiego się nie zdarzyło, co doprowadziłoby do rozstania. I
                      co
                      > wtedy

                      To, co u autorki tego wątku...czyli raczej klęska.
            • samber Re: też nie ;-) 11.10.03, 14:00
              jmx napisała:

              > Poza tym - co z teorią "jedynej połówki"? A jeśli ktoś ją spotkał przed
              > trzydziestką to ma dalej eksperymentować czy jednak "ryzykować" brak
              > wyszumienia?
              Każdy może być Twoją "jedyną połówką":)))). Zakładając ucziwość uczuć, każda
              kolejna "połówka" staje się jedyna.

              • jmx Re: też nie ;-) 11.10.03, 14:11

                Hehe, nie do mnie te słowa, bo nie wierzę w teorię "jedynych połówek", w
                przeciwieństwie do Girlfriend :-).
                • Gość: girlfriend a skąd! ja nie wierzę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 14:35
                  uwarzam, że na swiecie istnieje minimum tysiąc innych mężczyzn, których
                  mogłabym kochać bardzo ;)
                  oby mnie omijali...
                  • Gość: girlfriend uważam, a nie uwarzam, haha... n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 14:35
                  • jmx Re: a skąd! ja nie wierzę! 11.10.03, 16:57

                    A to czemu? ;-)
                    • Gość: girlfriend Re: a skąd! ja nie wierzę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 17:02
                      bo jestem monogamistką i nie szukam guza ;)
    • Gość: Yes Re: Niezdecydowany facet IP: *.devs.ac-net.pl 10.10.03, 22:30
      dla mnie jest to jedyne wlasciwe postawienie sprawy
      ale zgadzam sie z girlfriend, ze jestescie w zupelnie innych miejscach w
      kwestii planowania przyszlosci, a z tego wynika, ze on sie nie zdecyduje (nie
      powinien nawet) i pozostanie sie rozstac (co uwazam za zdrowe i dobre dla
      Ciebie), albo bedziesz sie frustrowac, cierpiec a... i tak z tego nic pewnie
      nie bedzie.
      Ja kiedys "czekalam" 10 lat az moj ukochany dojrzeje do czegos wiecej
      niz "chodzenie" ze soba. Nie naciskalam, nawet nie wspominalam o slubie, dalam
      mu czas dorosnac w ogole i dorosnac do posiadania rodziny, chcialam, zeby ta
      potrzeba wyszla od niego. Ale nie mozna w nieskonczonosc dreptac w miejscu,
      jesli para nie planuje, nie dazy do wspolnych celow, nie buduje razem, to taki
      zwiazek jest skazany na porazke, najwieksza nawet milosc zwiednie.
      Moj 'ukochany' obudzil sie nagle i przybiegl z oswiadczynami, kiedy ja juz
      mialam dosyc czekania, psychicznie sie oddalilam i bylam otwarta na nowe
      znajomosci. I bylo juz za pozno.
      Teraz nigdy bym tak dlugo nie czekala i chociaz to byla wielka milosc z czasow
      LO, uwazam, ze conajmniej 5 lat zmarnowalam.
    • seksuolog Zdecydowana facetka 10.10.03, 22:58
      Gość portalu: Agata napisał(a):

      > Mam 25 lat, od 6 lat jestem z pewnym facetem w tym samym wieku co ja, bardzo
      > go kocham on twierdzi ze kocha mnie i wszysko byloby w porzadku gdyby nie
      > jedno ale.

      > Poniewaz aktualnie jestem za granica (trzy
      > miesiace) pozostawilam mu ten czas na podjecie decyzji: albo sie zareczamy,
      > co oznacza ze on chce byc ze mna w przyszlosci i kiedys sie pobierzemy albo
      > rozstajemy sie.
      > Czy to jest uczciwa propozycja?

      Jest wrecz za uczciwa. 6 lat to o wiele za dlugi czas na podejmowanie
      decyzji o wspolnym zyciu. Jako kobieta masz do tego wszelkie prawo
      a nawet obowiazek bo twoj zegar biologiczny bije szybko jesli ma
      sie na mysli posiadanie rodziny.

      O facecie na razie nalezy myslec bardzo pozytywnie bo byc moze jak
      to sie czesto obecnie zdarza przyzwyczail sie do zycia z wszelkimi
      wygodami bez zobowiazan i jest po prostu dziecinnie szczery mowiac
      ze tak moglby do konca zycia. Kiedys gdy kawaler chodzil za panna
      a wygod nie mogl dostac to faceci byli napaleni na szybki slub.

      Postawilas sprawe jasno, nawet czas na zastanowiencie sie gdy nie
      jestescie razem jest w tym kontekscie luksusem i teraz tylko
      pozostaje zelazna konsekwencja. Zadnego odkladania, krecenia ani
      grania na zwloke.
      • Gość: girlfriend ale bzdury! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.03, 23:19
        zegar biologiczny szybko tyka 25-latce...hahaha
        • Gość: Teresa Re: ale bzdury! IP: *.devs.ac-net.pl 11.10.03, 02:04
          nie takie znowu bzdury!
          Agata jest wlasnie w najlepszym okresie swojego zycia do wydawania potomstwa na
          swiat(maksimum witalnosci), a nie wiadomo, czy wlasciwy tatus (facet, z ktorym
          bedzie chciala miec dzieci) pojawi sie tak od razu
          • Gość: girlfriend Re: ale bzdury! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 02:15
            jest gotowa biologicznie, ale nie społecznie - co to za matka, co ma 25 lat,
            niewiele przezyła i nie zdążyła się nacieszyć pracą?
            • jmx Re: ale bzdury! 11.10.03, 02:41
              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > jest gotowa biologicznie, ale nie społecznie - co to za matka, co ma 25 lat,
              > niewiele przezyła i nie zdążyła się nacieszyć pracą?

              A jak któraś nie chce?
              • Gość: girlfriend Re: ale bzdury! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 11:29
                ta chyba chce akurat - nie chce dziś dzieci.
        • seksuolog Ignorancja prymitywu 11.10.03, 08:09
          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

          > zegar biologiczny szybko tyka 25-latce...hahaha

          Po co demonstrowac pelna geba swoj prymitywizm?

          Wystarczy sprawdzic statystyki. Optymalny wiek rozrodczy to
          18-23 lat: najlatwiej zachodzi sie w ciaze, noworodki sa zdrowsze
          i maja wieksza wage.

          Powyzej 25 lat zaczyna rosnac liczba komplikacji w ciazy, trudnosci w
          zajsciu, nieplodnosc, nowrodki sa slabsze i maja mniejsza wage. Powyzej
          30 liczby zaczynaja gwaltownie rosnac.

          To sa statystyki wiec oczywiscie mozna byc w dobrej czesci ale
          czesc niedobra niestety sie powieksza czyli zegar bije.
          • Gość: girlfriend Re: Ignorancja prymitywu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 11:45
            między "szybko tyka 25latce" a "zdrowsze sa kiedy kobieta ma 23 lata" jest
            wielka różnica...
            25latka ma spokojnie 20 lat na dziecko, więc gdzie tu szybkie tykanie?

            po co demonstrować pełną gębą swój brak inteligencji i konserwatyzm
            podlany "naukowym" sosem?

            p.s.rodzenie dzieci przez dzieci (18lat) to patologia społeczna.
          • malwinamalwina Re: Ignorancja prymitywu 11.10.03, 12:19
            powtorze sie ale to dawno bylo i nie na tym forum

            hitler powiedzial : "kobiety , wasze macice naleza do narodu"

            a teraz gadajcie sobie co chcecie !





            > Po co demonstrowac pelna geba swoj prymitywizm?
            >
            > Wystarczy sprawdzic statystyki. Optymalny wiek rozrodczy to
            > 18-23 lat: najlatwiej zachodzi sie w ciaze, noworodki sa zdrowsze
            > i maja wieksza wage.
            >
            > Powyzej 25 lat zaczyna rosnac liczba komplikacji w ciazy, trudnosci w
            > zajsciu, nieplodnosc, nowrodki sa slabsze i maja mniejsza wage. Powyzej
            > 30 liczby zaczynaja gwaltownie rosnac.
            >
            > To sa statystyki wiec oczywiscie mozna byc w dobrej czesci ale
            > czesc niedobra niestety sie powieksza czyli zegar bije.
    • Gość: ryb Re: Niezdecydowany facet IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.10.03, 09:13
      Z UCL nadajesz, to zobowiazuje do odpowiedniego myslenia...Twoja propozycja
      jest uczciwa. Nawet ze wzgledu na to ze macie odmienne zdania co do
      przyszlosci. Dobrze ze zmusilas go do podjecia decyzji, a nie bycia z Toba.
      Trzy miesiace rozstania to wystarcajaco dlugi okres czasu aby sie zdecydowac.



      Pozdr.


      ryb
      • wannia Re: Niezdecydowany facet 11.10.03, 10:27
        co do tego dojrzewania... po 30. twój luby też może ci powiedzieć, że nie jest
        jeszcze gotowy. ta cezura to żaden gwarant!
        a to, że autorka wątku i jej facet nie mięli wcześniej długich zwiazków, też o
        niczym nie świadczy. znam wielu kolesi o różnym stażu w kolejnych związkach,
        którzy "wciąż jeszcze maja czas"...
        swoja drogą przyzwyczaiłaś go do sytuacji związku bez zobowiązań. ty nigdy nie
        pytałaś o ślub, nie podejmowałaś tego tematu - więc on wygodnie z tym żył.
        teraz on zapewne czuje, że postawiłaś go pod ścianą: "o co jej chodzi? zawsze
        wszystko było ok i nagle zachciało jej sie ślubu"... cóż, osobiście nie ufam
        tego typu wiecznie niepewnym mężczyznom. ale życzę powodzenia!
        • Gość: girlfriend bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 11:41
          cezura "30" jest umowna oczywiście. to naturalne ze 25latek nie jest gotowy do
          poważnych życiowych decyzji. uważam, za niedojrzałych własnie tych co się w tym
          wieku radośnie rzucają w małżenstwo. zwykle po kilku latach sie rozwodzą albo
          miewają przygody na boku.

          ślub to nie obóz karny, obowiązek i nieprzyjemność czy niewygoda - powinien
          wynikać z potrzeby i głębokiej miłości 2 osób, inaczej to rzeczywiście galery.

          jeśli ktoś traktuje małżeństwo jak zamianę części praw na obowiązki i mimo to
          do niego prze, nie jest moim zdaniem w pełni władz umysłowych.
    • zalotnica Re: Niezdecydowany facet 11.10.03, 13:41
      Gość portalu: Agata napisał(a):

      > Mam 25 lat, od 6 lat jestem z pewnym facetem w tym samym wieku co ja...

      Zawsze uwazalam, ze mezczyzna powinien byc "troszeczke" starszy
      od kobiety...zwlaszcza, kiedy zawiera sie znajomosci majac 19 lat...
      • Gość: girlfriend Re: Niezdecydowany facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 14:36
        bo i czego można się nauczyć od 19-latka? ;)
        • malwinamalwina Re: Niezdecydowany facet 11.10.03, 14:52
          przeciez jest jasne ze tego typu wypowiedzi (o jakiejs tam super plodnosci
          miedzy 19 - 23) nie chcac nic ani o milosci ani o zwiazku glebokim ani o
          czlowieku przekazac-
          autorzy takich argumentow mowia nam o spelnieniu jedynej kobiecej roli jaka
          nam przypisuja : rodzenie dzieci
          zredukowana w ten sposob kobieta pozwala im sie czuc nie zagrozonym w tzw
          meskosci - biedacy nie wiedza i nigdy sie nie dowiedza o co chodzi
          w sumie moze to oni maja najwiekszy pociag do mezczyzn ...???

          od 19- latka mozna sie nauczyc jak sie pozbyc tradziku mlodzienczego (wyjatki
          niech milcza bo sa wyjatkami) i to wszystko


          > bo i czego można się nauczyć od 19-latka? ;)
          • Gość: girlfriend Re: Niezdecydowany facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 14:56
            to są faceci niepewni swojej męskości i lubiący mieć kontrolę nad kobietą ergo
            mizogini (czasem tzw.ukryci geje)
            oni de facto nie lubią kobiet
            wcale mi ich nie żal - nie lubię ich nawet! :)))
            • Gość: Agata Re: Niezdecydowany facet IP: *.ucl.ac.uk / *.ucl.ac.uk 16.10.03, 11:31
              Dzieki wszystkim za opinie. Szczerze mowiac mocno zamacilo mi to w glowie. Z
              waszych wypowiedzi wynika, ze najlepszym rozwiazaniem byloby rozstanie, trudno
              jest sie pogodzic z taka diagnoza...z drugiej strony zdaje sobie sprawe, ze
              nasze szanse na wspolne szczescie sa raczej male. Chyba, ze moj ukochany nalezy
              do wyjatkow w tej materii.:)
              Zastanawiam sie tylko jak zaczyna sie zycie w pojedynke po szesciu latach.
              Widze to w totalnie czarnych barwach. On jest czescia mnie, wszystko co wazne w
              moim zyciu zdarzylo sie jak bylismy razem, w tej chwili wydaje mi sie tak
              oczywiste ze jestem z nim, ze szczerze mowiac trudno mi sobie nawet wyobrazic
              ze moglobybyc inaczej. Podejrzewam, ze skonczyloby sie to depresja albo czyms
              takim. I gdzie sa Ci wszyscy wspaniali faceci, ktorych mozna pokochac? Przez 6
              lat nie zauwazylam nikogo interesujacego...
              • Gość: roxi Re: Niezdecydowany facet IP: 5.3.1R4D* / *.saix.net 16.10.03, 12:00
                Lepilas galy w tego jednego to jak mialas innych widziec.
              • Gość: Ona Re: Niezdecydowany facet IP: 212.244.226.* 16.10.03, 12:41
                Ja tez przyparłam mojego do muru. Mówił zaufaj mi.. więc nie nacislkałam
                później..ale po mału zaczęłam sama organizowac sobie zycie..a jemu nagle
                przypomniało się o zaręczynach...tylko że ja juz nie byłam zaintereowana..
                Twój partner mógł byc zaskoczony twoim zachowaniem i potrzebuje troche
                pomysleć.
                Ja tez tak mam, niby chce czegos ale jak przyjdzie oc do czego to sie wycofuje
                (np. z wspólnym mieszkaniem takmiałam) i musze to przemyślec i przetrawić.
                Mysle,że jest dałas mu uczciwa propozycję.
                Pozdrawiam i zycze,żeby sie ułozyło :))
                • Gość: de_ska do girlfriend - nie na temat IP: 62.233.197.* 16.10.03, 14:25
                  girlfriend napisała:

                  jest gotowa biologicznie, ale nie społecznie - co to za matka, co ma 25 lat,
                  niewiele przezyła i nie zdążyła się nacieszyć pracą?

                  hmmm...podczytywałam Ciebie, girlfriend, w watku o tym, czemu faceci nie chca
                  dziecka i po cichu kibicowałam, bo broniłas mezczyzn, którzy powinni miec
                  prawo do decyzji o dziecku (co prawda czasami rzucałas argumentami dosc
                  ciezkiego kalibru, ale Twój idealizm jesli chodzi o relacje w zwiazku, tj.
                  prawdomownosc, zaufanie, jest mi bliski). Ale teraz kompletnie nie czaje, o co
                  Ci chodzi.
                  Wytłumaczyłabys mi, co to jest przygotowanie społeczne do macierzyństwa?
                  Czy musze przepracowac X lat (np.przynajmniej tyle, by składki na ZUS, które
                  zapłace, wystarczyły potem na pokrycie wypłat za urlop macierzyński), by móc
                  sie zrealizowac jako matka? Co tu ma do rzeczy wiek - 25, 28 czy 30 lat do
                  swiadomie i wspólnie podjetej decyzji o powiekszeniu rodziny? Przeciez sama
                  mówiłas, ze nie lubisz argumentacji - jestem starsza, wiec wiem lepiej - skad
                  wiec teraz takie granice wiekowe?
                  Co do nacieszenia sie pracą, wiemy jak to teraz z pracą bywa...Zresztą
                  przeciez po urodzeniu dziecka tez sie mozna cieszyc pracą, nie rozumiem Cię w
                  ogóle..

                  W temacie dwa słowa - słusznie, ze postanowiłaś wreszcie wydobyć z faceta
                  jakies konkrety, tylko dlaczego tak późno? Wczesniej nie myśleliscie o
                  przyszłości? No tak, w sumie jak się z kimś jest tak długo, to zwiazek
                  traktuje się chyba jako coś tak normalnego, naturalnego, że cięzko wybiec
                  myslami nieco do przodu.

                  pzdr
                  de_ska
                  • Gość: girlfriend Re: do girlfriend - nie na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.03, 15:07
                    Oczywiście nie ma czegoś takiego jak "każdy 25-latek". To jest wielce umowna
                    decyzja.
                    Generalizujemy tu na podstawie znajomosci osobników w tym wieku - zaden ze
                    znanych mi 25-letnich chłopaków nie był dorosły. Tyle. Oczywiście jednak, ze
                    może istnieć drosły 25-latek w przyrodzie, uważam jednak że prawdopodobieństwo
                    jest nie za wielkie.

                    Za gotowego uważam takiego, który

                    1/potrafi sprostać dziecku finansowo (oraz jest swiadomy i akceptuje fakt taki,
                    ze wydatki na dziecko ograniczą wydatki na inne frajdy)

                    2/nie kieruje sie żadnymi presjami typu "wypada", "mama chce miec
                    wnuka", "sąsiadki gadają", "wszyscy koledzy juz mają", "trzeba mieć dziecko
                    przed ... rokiem życia" etc.

                    3/zdążył się nasycic trochę pracą, rozwojem zawodowym i ma już na czym "osiąść"
                    tak, żeby potem nie miał podświadomego żalu do dziecka, że mu coś odebrało. A
                    swiat oferuje dziś więcej frajd niż kiedykolwiek, więc trzeba się dobrze
                    zastanowić kiedy jest się już w stanie powiedzieć "wystarczy mi".

                    4/jest dorosłym czlowiekiem w sensie emocjonalnym - potrafi zidentyfikować
                    swoje emocje i nieźle nimi kierować.


                    To nie takie proste z tym powrotem do roboty - jesli dziewczyna przepracuje
                    rok, to raczej jeszcze za wiele nie osiągnie - wróci po roku, bedzie dym z
                    ciągłymi zwolnieniami, bedzie chciała wrócić jak dziecko pójdzie do
                    przedszkola - moze nie byc dokąd wrócić, bo na jej miejsce bedą młodsze o
                    podobnym poziomie kwalifikacji a bez zobowiązań.


                    Problem polega na tym, ze generalnie rzecz biorąc dziewcyny szybciej dorastają.
                    Oni mają metrykalnie tyle samo lat, ale , jak widac, społecznie nie. On by
                    chciał jeszcze nie miec zobowiązań ani nieodwołalnych planów czy obietnic, ona
                    by już chciała nastepnego etapu...

                    pozdrawiam :)

                    p.s.najlepiej kibicować głośno, hihi ;)
              • Gość: girlfriend Re: Niezdecydowany facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.03, 14:50
                > Przez 6
                > lat nie zauwazylam nikogo interesujacego...

                bo byłas impregnowana :)

                > Zastanawiam sie tylko jak zaczyna sie zycie w pojedynke po szesciu latach.
                > Widze to w totalnie czarnych barwach.

                ciesz się, ze nie po 30 - podobno to jest trudne.

                > Podejrzewam, ze skonczyloby sie to depresja albo czyms
                > takim.

                Pewnie tak. Imagine nazwał to raz ładnie: terytorium bólu.
                Ale chyba warto, ze wzgledu na to, co może stać potem :))))
                bo pewnie nie chciałabyś, zeby Twoje zycie do końca wygladało tak, jak teraz.

                powodzenia :)
    • Gość: Oxalina Re: Niezdecydowany facet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.03, 15:10
      Czesc Agato,
      mozna powiedziec, że mamy ten sam problem. Rady wszystkich znajomych
      sprowadzają się do tego, że najlepszym rozwiązaniem jest rozstanie. Wiem jak Ci
      ciężko, ja też nie potrafię tego zrobić. Zdaję sobię jednak sprawę z tego, że
      jeśli nie zakończe tego związku i zostanę to niestety na jego warunkach, nie
      będe mogła liczyć na rodzine (na razie), na dziecko (na razie), bo mój partner
      nie jest gotowy. Nie wiem i On nie potrafi określic kiedy przyjdzie ten
      odpowiedni moment, może dla niego nigdy, a ja będe żyć marzeniami i
      złudzeniami, az w końcu stanę sie starą, zrzędlią i niespełniona kobietą. Nie
      wiem czy ja potrafie tak się poświęcic dla miłości, skoro On nie potrafi czy
      nie chce mnie uszczęsliwić.
      Mam znajomych, którzy byli ze sobą 6 lat, On nie był gotowy na ślub, wszem i
      wobec deklarowali wolny związe, że papierek niczego nie zmienia, kochają się i
      tak będzie do końca. Jednak na jego drodze stanęła inna kobieta, więc zostawił
      ten wolny związek i po 3 miesiącach był juz zaręczony z ta 2, za miesiąc ślub.
      I teraz jego punkt widzenia, faceta który zarzekał się że kocha, ze nic tej
      miłości nie zburzy, powiedział mi, że jeśli facet kocha szczera prawdziwą
      miłoscia sam dąży do ślubu, dlaczego ma nie dać kochanej kobiecie tego czego
      ona pragie ? Wiec dało mi to dużo do myslenia .... .
      Sama nie wiem co zrobie, wiem że nie potrafie tak życ, bez planów, tylko i
      wyłącznie nadzieją. Czy kogoś poznam nie wiem, juz nawet nie pamietam jak się
      chodzi na randki, poznaje nowych męzczyzn, to dla mnie takie obce ..., byłam i
      jestem zapatrzona w tego jednego wiec nie wiem jak ułoże sobie życie, nie wiem
      czy zadecyduje rozsadek czy serce
      powodzenia
      • Gość: guzik Re: Niezdecydowany facet IP: *.u.mcnet.pl 17.10.03, 16:38
        Czesc
        Czytam wasze posty i jakbym slyszala swoja historie. Tylko, ze jestem troche
        starsza ale tez jeszcze przed 30 (2 lata):-). U mnie dodatkowo on nie pracuje,
        jest na utrzymaniu rodzicow, ciagnie dawno juz zalegle studia i ciagnie i
        ciagnie. Nie moze podejmowac zaangazowania bo przeciez nie pracuje, nie ma
        wlasnych srodkow itd. Ja natomiast pracuje, zdazylam skonczyc studia zaocznie i
        pewne etapy w moim zyciu sie koncza, chcialabym isc dalej i co robic?
        czasami mysle, ze nie ma senu rozmawiac po raz setny, tysieczny, prosic o
        dezycje itd juz zamilklam.:-((
    • coquette18 kochać ? 17.10.03, 14:46
      '' Kochać - to nie patrzeć wzajemnie na siebie, lecz patrzeć razem w tym samym
      kierunku''
Inne wątki na temat:
Pełna wersja