zizzi 17.01.02, 13:36 Tyle było już dyskusji na temat zdrady, kochanki, rozwodów.Nasuwa mi sie pytanie ? Czy zdradzana żona powinna wiedzieć?.Czy dopóki nic nie wie wszystko jest ok ?.Czy nie powinno to być prawem kobiety? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Dora Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 212.244.205.* 17.01.02, 13:44 żona ma prawo nie być zdradzana Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frisky2 Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI IP: 62.233.139.* 17.01.02, 13:45 I ma prawo wiedziec Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 17.01.02, 13:45 To zalezy od zdrady... No bo jesli maz ja zdradza regularnie, utrzymujac romans, to najlepiej jej powiedziec i zakonczyc fikcje. Z drugiej strony, w koncu jestesmy tylko ludzmi, nikt nie moze przewidziec, czy nie zdarzy mu sie jednorazowy "skok w bok" - i co wtedy? Jesli byla to jedna jedyna tego typu akcja, o ktorej sam skaczacy chcialby zapomniec? Wtedy niekoniecznie warto mowic... Z trzeciej strony, jesli ktos ma setki "jednorazowych skokow w bok" to taki uklad tez jest nie tego :(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: charlie Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 217.11.133.* 17.01.02, 13:58 Zdrada to zdrada. Należy powiedzieć nawet jeżeli był to "tylko" jednorazowy skok w bok. Popełniło się błąd i mozna liczyć tylko na to że druga osoba nam to wybaczy...powiedzieć w każdym razie trzeba, wymaga tego chociażby szacunek dla tej zdradzonej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 17.01.02, 14:08 Pomijając całą argumentację typu: dlaczego,przyczyny zdrady,itp.Czy to że zdradził w jakiś sposób nie świadczy o jego charakterze,wartościach,zapatrywaniu na życie,powagi ,szacunku ? Odpowiedz Link Zgłoś
faxio Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 17.01.02, 14:54 Moim zdaniem odpowiedź zależy od żony. Dobrze by było, gdyby mąż znał ją na tyle, by móc przewidzieć jej reakcje. W wypadku takich świętych, jak moi szanowni przedmówcy,lepiej nie mówic, bo nigdy nie wybaczą. Przez jeden błąd przekreślą całe małżeństwo. Osobiscie wolałabym wiedzieć, ale moje poczucie własnosci jest stosunkowo niskie i zdrada fizyczna w ogóle mnie nie rusza. Chciałabym wiedzieć, bo wtedy mam równe szanse przy spotkaniu z "nią". Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 17.01.02, 14:57 No wiec wszystko zalezy wg mnie czy byl to czysty akt seksualny (ale fajnie brzmi), czy chodzilo o cos wiecej. Bo wiesz, mimo calego szacunku i zapatrywaniu sie na swiat, gdybym na przyklad byl z jakiegos powodu odizolowany od lubej na czas dluzszy (powiedzmy kilka-kilkanascie miesiecy) to nie wiem, czy w pewnym momencie zwykla potrzeba fizjologiczna nie wzielaby gory. Nie bede sie zazegnywal, ze nie, bo nigdy sie w takiej sytuacji nie znalazlem i nie wiem. Natomiast czy jesli np. skorzystalem z uslug prostytutki - to jest to zdrada, czy nie? I czy mam o tym swojej ukochanej powiedziec? Odpowiedz Link Zgłoś
faxio Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 17.01.02, 15:08 Chyba tylko wtedy ma to sens, jeżeli zdrada ma jakiś wpływ na dalsze funkcjonowanie małżeństwa. Jeżeli zdradzjacego przytłacza poczucie winy. Albo gdy istnieje możliwość, że osoba zdradzona otrzyma tę informację z innego żródła. Wydaje mi się, że większośc żon wolałaby nie wiedzieć, bo nie potrafia o tym zapomniec. Dla mnie zdradą jest tylko ukrywanie czegoś, ale to chyba nie jest powszechne podejście do tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
malwinamalwina Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 17.01.02, 15:33 nie dosyc ze glupoty robisz to jeszcze chcialbys aby ci wybaczono ! no, to juz szczyt ! samemu psychologiczne konsekwencje skoku w bok ponoscie zamiast ranic bliskie osoby i wasz problem na ich barki skladac ! nic nie mowic, i juz nic nie robic ! cicho sza ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.csk.pl 17.01.02, 15:20 zizzi napisał(a): > Czy zdradzana żona powinna wiedzieć?.Czy dopóki nic nie wie wszystko > jest ok ?.Czy nie powinno to być prawem kobiety? oooo, pliiizzzzzz, czy się mogę zrzec tego prawa? jakoś nie bardzo mogę sobie wyobrazić jak mój mąż (hipotetyczny) składa mi mi miesiączne (albo tygodniowe) raporty ze swoich skoków w bok Jak już musi skakać to niech to przynajmniej robi na tyle inteligentnie, żebym się nie dowiedziała. To, że ja mówię, ze wrócę dnia tego i tego o godzinie takiej i takiej, to wcale nie znaczy, że tak zrobię. A nie chciałabym zastać go wtedy z tabunem kochanek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: onnanohi Coś na temat potrzeb fizjologicznych. IP: 213.17.193.* 17.01.02, 16:08 Kwieto. I wszyscy inni, którzy tez uważaja, że podczas długiej rozłąki z ukochana mogą pójść do lóżka z inną: prostytutką, koleżanka, laską z baru itp. "ZE WZGLĘDU NA POTRZEBY FIZJOLOGICZNE". Czy słyszeliście o masturbacji? I czy nie uważacie, że zadośćuczynienie potrzebom fizjologicznym w ten sposób jest doskonałym sposobem na przeżycie okresu rozłąki? Obrzydliwe usprawiedliwienie - nie było jej kilka miesięcy, no a moje potrzeby fizjologiczne ... Kwieto - to mi nie pasuje do Ciebie, ale przecież w ogóle sie nie znamy. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Onnanohito 17.01.02, 16:28 Czy ja do zdrady w ramach "potrzeb fizjologicznych" zachecam? Czy to pochwalam? Mowie tylko, ze to jest aspekt zwykle nie brany pod uwage. Bo zwykle mowi sie: "zdradzil/a bo nie bylo dobrze, bo nie kocha, bo cos sie popsulo". A To nie jest jedyna przyczyna. I zdrade nalezy rozumiec wieloplaszczyznowo. Takie, czysto fizycznye i seksualne przyczyny zdrady tez trzeba brac pod uwage. Nie kazdy jest sobie w stanie z tym poradzic "na wlasna reke" (no tak - masturbacja, nawet pasuje tu ta wlasna reka, hihi), pytanie czy ktos taki ma mowic o tym, ze zdradzil, i czy jest jakas roznica "jakosciowa" takiej zdrady (to znaczy, czy jest ona latwiej, czy trudniej wybaczalna)? Odpowiedz Link Zgłoś
nikt_inny Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 17.01.02, 16:10 Żona, nie (zależy czyja) ale dlaczego nie mieliby o tym wiedzieć wszyscy czytelnicy forum. Napisz coś więcej ale ze szczegółami ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kameleon CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.01.02, 16:42 "Najgorsza rzecz, jaka może się zdarzyć pomiędzy dwojgiem kochających się ludzi, to kłamstwo". Kto zgadnie z jakiej książki to pochodzi? Uważam, że bez względu na to, jakie są motywy zdrady, żona (lub mąż) powinni o niej się dowiedzieć. A to z tego prostego powodu, że jeżeli się o niej nie powie, to związek jest w stanie kłamstwa, czyli jest nieszczery i nie warto go kontynuować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.csk.pl 17.01.02, 16:49 Gość portalu: Kameleon napisał(a): > "Najgorsza rzecz, jaka może się zdarzyć pomiędzy dwojgiem kochających się > ludzi, to kłamstwo". tylko moim zdaniem jest spora róznica między kłamstwem a niepowiedzeniem prawdy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorkasz Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 217.98.233.* 18.01.02, 03:15 a dla mnie nie ma takiej roznicy, co wiecej niepowiedzienie prawdy w momencie gdy jest to rzecz dotyczaca obojga osob jest dla mnie szczegolnie okrutnym rodzajem klamstwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorkasz Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 217.98.233.* 17.01.02, 16:54 powiem szczerze ze nie wiem czy nie wolalabym wiedziec. hmmm oczywiscie tylko w przypadku, gdy bylby to przypadek sporadyczny stanowi to problem, bo dluzszego romansu podejrzewam nie da sie dlugo ukrywac przynajmniej przy ukladzie jaki wyznajemy z mezem. wiem jednak ze wiedza taka bylaby dla mnie bardzo przykra i mocno zachwialaby moim poczuciem zaufania. hmmm wiecie, marzy mi sie taki uklad, zeby facet mial takie wyrzuty sumienia po tym fakcie, ze nie wytrzymalby w tajemnicy i mi to powiedzial :-))) pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ally Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.02, 19:12 Oczywiście, że powinna się dowiedzieć!! Choćby po to by przekonać się,że ktoś kogo dotychczas uważała za męża i przyjaciela jest w rzeczywistości tylko malutkim, obrzydliwym robaczkiem (z całym szacunkiem dla robaczków) z mocno awaryjnym genem samokontroli! :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
mallina Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 17.01.02, 18:22 lepiej nie wiedziec, jesli byl to wyskok...bo potem rozpamietywanie tego faktu moze bardziej zaszkodzic niz sam wyskok.. ale tez lepiej byc poinformowanym przez bliska osobe o zdradzie niz jakies "przyjaciolki" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.csk.pl 18.01.02, 02:14 nie wiem, ale wydaje mi się, że jeśli facet zdradza tak, że go pół miasta widzi i zaraz się zaczynają urywać telefony od "przyjaciółek", to jest albo beznadziejnie głupi(czyli należy sie go czym prędzej pozbyć), albo mu wogóle już na tej żonie nie zależy(czyli ta żona również powinna pomyśleć jak się go czym prędzej pozbyć)bo gdyby mu na niej zależało to by bardziej to zdradzanie zakonspirował. A tak to już jest jawne lekceważenie Odpowiedz Link Zgłoś
zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 18.01.02, 09:01 Jedynie kilka osób uchwyciło sens zawarty w pytaniu, mam na myśli Kameleona i Alli.To ,kiedy i od kogo się druga strona dowie jest tu nie istotne, można żyć długo zdradzająć, zależy to od min.sprytu i związek może być tzw.udany.Ale każdy wie że udany nie jest. Dobrze powiedziała Alli w takich przypadkach okazuje się z kim mamy do czynienia,jaka jest ta druga osoba której zawierzyliśmy i której ufaliśmy. Jej obraz widzimy w całej okazałości,a przyczyny zdrady nie są tu istotne, a im głupsze np.fizjologia (jak to napisał Kwieto)tym większy bezsens. Kwieto gdybyś był moim facetem i zdradził byś mnię a kochała bym Cię naprawdę odeszła bym ,choćbyś błagał o wybaczenie,a jeśli na dodatek zrobił byś to z przyczyn fizjologicznych to dziwiłabym się sobie jak mogłam się zadawać z takim człowiekiem. Kwieto rozumiem że próbujesz sprowadzić seks do poziomu obiadu ,nie ma w domu-zjem na mieście.Pozdrawiam Zizzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kameleon Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 10:08 Na razie nikt nie odpowiedział, z jakiej książki pochodzi ten cytat. A szkoda, bo naprawdę warto ją przeczytać - John Fowles "Mag".Znajdziecie tam wiele odpowiedzi (lub ich prób)na pytania związane ze zdradą (nie tylko małżeńską). Ja na swój własny użytek wyniosłam z niej to, że człowiek może całe życie przeżyć w świecie własnej fikcji, być bohaterem powieści, którą sam tworzy i albo może być tego świadomy, albo nie.A jak się to ma do naszego tematu? Ano, jeżeli w naszej prywatnej historii życia chcemy odgrywać udane małżeństwo, to należy robić wszystko, aby kontynuować pomyślnie naszą opowieść. Ale jeżeli zależy nam na jakiejś niezależnej i bezwarunkowej prawdzie (tzn.spoglądamy na naszą powieść spoza jej kartek), to trwanie w kłamstwie (lub w niepowiedzeniu prawdy - sprowadza się to do tego samego!)zakłóca nam (jako twórcom)kontynuację powieści.Jeżeli żona(lub mąż) nie dowie się o zdradzie, to (sorry, że się powtarzam)ich związek trwa w fałszu.I taka osoba nie jest już w stanie właściwie ocenić rzeczywistości wokół niej. A co gorsza, sama o tym nie wie, że żyje w fikcji. Zatem jeżeli ma ambicję świadomego tworzenia swojego życia, to fakt nieświadomości sprawia, że jest w swoim nieprawdziwym już życiu upośledzona. Nie uważam, aby zdrada fizyczna miała jakikolwiek wpływ na związek. Jeżeli partner jest o niej poinfomowany, to po prostu wie, co się wokół niego dzieje i może tylko dziękować temu, co go zdradził i o tym powiedział za lojalność (nie tą fizyczną, lecz emocjonalną). Ale jeżeli jest to zdrada emocjonalna, która może nawet nie mieć swojego finału w łóżku, to związek jest skończony, bo zerwane zostało wzajemne zaufanie.Dla mnie zdrada fizyczna jest przykra, bo jestem kobietą i łaczę seks z uczuciami, ale mogę zrozumieć, że ktoś inny wcale tego nie musi łączyć.Natomiast nie mogłabym zaakceptować zdrady w uczuciach - jeżeli mojego męża naprawdę zafascynował ktoś inny, to nie musi on pójść z "nią" do łóżka,abym ja podjęła decyzję o rozstaniu. Owszem, jesteśmy ssakami i mamy pewne naturalne odruchy, ale mamy też swój umysł i swoją świadomość i przepraszam za wyrażenie, ale dla mnie WAŻNE JEST TO, CO DZIEJE SIĘ W GŁOWIE,A NIE MIĘDZY NOGAMI. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 18.01.02, 10:23 Bardzo ładnie to ujęłaś.Obawiałam się że nie uda się tego ująć w słowa ,a Tobie się udało.Dodam jeszcze że bardzo trudno jest żyć z takim podejściem,ale generalnie wybór zawsze należy do nas samych, a dobrze jest sobie samemu spojrzeć w oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
faxio Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 18.01.02, 10:25 Zgadzam sie całkowicie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fanny Re: Kameleonie i podobnie myslacy IP: *.chello.pl 18.01.02, 12:22 Kameleonie, czy mozesz mi napisac po co chcesz wiedziec, ze maz Cie fizycznie zdradzil, jezeli taka zdrada nie ma dla Ciebie znaczenia? Niepoinformowanie Cie o tym nie jest KLAMSTWEM, tylko, jak napisala Ida, przemilczeniem. Bo widzisz, ja kiedy cos nie ma dla mnie znaczenia (jak dla Ciebie jednostkowa zdrada fizyczna) to sie nie interesuje tym! Nie ciekawi mnie to, czy dane zdarzenie mialo, czy nie mialo, miejsca. Bo to i tak nie ma znaczenia. Np. nie ma dla mnie znaczenia czy moj maz rozmawial dzisiaj z klientem X. Wiec jezeli mnie o tym nie poinformuje nie mam wrazenia, ze zyje w falszu, obludzie i zaklamaniu, a moj maz to nic nie warty gnojek. Nie uwazam tez, zeby powiedzenie mi o tym fakcie (rozmowy z klientem) jakos przydawalo mu dobrych uczuc wobec mnie. Prosze napisz mi dlaczego Ty mimo wszystko uwazasz, ze twoj maz bedzie lepszym mezem, kiedy o tej w sumie nieistotnej sprawie zdrady fizycznej Ci powie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kameleon Re: Kameleonie i podobnie myslacy IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 12:39 Gość portalu: fanny napisał(a): > Kameleonie, czy mozesz mi napisac po co chcesz wiedziec, ze maz Cie fizycznie > zdradzil, jezeli taka zdrada nie ma dla Ciebie znaczenia? Niepoinformowanie Cie > > o tym nie jest KLAMSTWEM, tylko, jak napisala Ida, przemilczeniem. Widzę, że nie złapałaś, o czym mówiłam.Należy wiedzieć nie dlatego, że zdrada fizyczna ma znaczenie, tylko dlatego, że znaczenie ma stopień porozumienia między partnerami. Jeżeli jedno coś przemilczy (nawet mając przy tym dobre intencje, bo chce na przykład oszczędzić drugiemu przykrości), to porozumienie to zostaje zakłócone, bo stan wiedzy po obu stronach jest różny.Więc poziomy, na których się znajdują też są różne. Jeżeli kogoś kocham i mi na nim zależy, to chcę, aby ta druga osoba była świadoma, co się dzieje, była na tym samym poziomie wiedzy, co ja.Więc odpowiadam Ci: ja chcę wiedzieć nie o zdradzie, ale o tym, że nie jestem oszukiwana. I uwierz mi, przemilczanie czegokolwiek ma taki sam SKUTEK, jak kłamstwo, jego skutek jest taki sam: wprowadzenie w błąd drugiej osoby. Czy chciałabyś, aby Twój ukochany wprowadzał Cię w błąd, w obojętnie jakiej sprawie, zdrady, zarobków, jego nałogów, czy osób z którymi się spotyka? Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Przemilczenia 18.01.02, 12:46 Wiesz, czasem przemilczenie moze miec wplyw wrecz zbawienny. Na przyklad gdy masz co do czegos watpliwosci, wahasz sie... Zalozmy, ze zastanawiasz sie czy nie odejsc od zony. Czy naprawde chcesz jej o tym mowic, wybebeszac sie jej, rozpatrywac przy jej udziale wszystkie swoje "za i przeciw", majac ja za jedynie bierna sluchaczke swoich watpliwosci - w imie szczerosci? I ona, wystarczajaco ponizona poprzez Twoje glebokie analizy dowiaduje sie, ze mimo wszystko chcesz zostac... Wiesz, ja wolalbym po prostu poczekac na ostateczna decyzje. A szczerosc i brak przemilczen mam tu dokladnie gdzies. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kameleon Re: Przemilczenia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 12:55 Zgadzam się z Tobą.Moja "bezwględność" dotyczy bowiem FAKTÓW,czyli rzeczy dokonanych, a nie takich, które mogą, lecz nie muszą się spełnić.Cały czas męczę tu pojęcie wiedzy o rzeczywistości, która nas otacza.Jeżeli uznam, że moje myśli wpływają na rzeczywistość, to owszem warto jest o nich mówić, ale jeżeli coś nie pozostawia żadnych reperkusji, to faktycznie po co zaśmiecać tym komuś głowę?Jeżeli partner uzna, że marzenia seksualne o trzeciej osobie mają dla niego, i dla niej, jakieś znaczenie, to powinien o nich powiedzieć.Ale jeżeli są tylko głupią i niepowtarzającą się fantazją, to po co tą drugą osobę niepokoić?Ale zdrada zawsze jest faktem, ona zaistniała, czy to w umyśle, czy w łóżku, ale JEST i to ma znaczenie dla komunikacji między dwojgiem ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Przemilczenia 18.01.02, 13:03 Wiesz, tylko ze w ten sposob musze mowic o wszystkich swoich fantazjach erotycznych. Czy jesli widze swoja ponetna kolezanke z pracy, i wyobrazam sobie dziki seks z nia na biurku, to czy jest to zdrada (mentalna) czy nie? Powinienem o tym powiedziec zonie, czy nie bardzo? Definicja zdrady jest rozmyta. Dla mnie zdrada jest zwiazana z koncem milosci. Zakladam, ze jesli kogos kocham, to nie bede chcial rzucac sie do cudzych lozek na prawo i lewo. Z drugiej strony zastanawiam sie co bym zrobil w przypadku dlugotrwalego postu seksualnego, spowodowanego rozlaka, i wcale nie jestem taki pewien, czy nie dalbym sie skusic jakims ponetnym cialem - po prostu tego nie wiem. A jesli nie wiem, to czy moge autorytarnie wyrokowac, ze nie? Wiec, czy taka zdrada jest zdrada, czy nie? Jesli na przyklad owszem kochalem sie z inna kobieta, ale przed oczami mialem obraz ukochanej? - zdrada czy nie zdrada? Dlatego pytalem o seks z prostytutka. Bo seks z prostytutka opiera sie na czystej fizycznosci, zadne mentalne aspekty nie wchodza w gre. Wiec seks z prostytutka - zdrada, czy nie zdrada? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kameleon Re: Przemilczenia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 13:36 kwieto napisał(a): > Wiesz, tylko ze w ten sposob musze mowic o wszystkich swoich fantazjach > erotycznych. Czy jesli widze swoja ponetna kolezanke z pracy, i wyobrazam sobie > > dziki seks z nia na biurku, to czy jest to zdrada (mentalna) czy nie? > Powinienem o tym powiedziec zonie, czy nie bardzo? Owszem, jeżeli uznasz, że ma to dla niej znaczenie.Znasz ją, więc wiesz, czy wolałaby żyć w słodkiej nieświadomości, czy woli raczej wiedzieć, jakie masz fantazje.Zauważ, że być może jeżeli byś jej o tym powiedział, to uznałaby to za fakt wielkiego zaufania do niej z Twojej strony. Zaufania, że się nie obrazi, wścieknie, wyśmieje, czy odegra. > > Definicja zdrady jest rozmyta. Oczywiście, ona może dla każdego oznaczać coś innego. Dlatego tak bardzo wkurza mnie tekst przysięgi małżeńskiej (tej kościelnej), w której "ślubowanie wierności" może coś zupełnie innego oznaczać dla panny młodej, pana młodego, dla księdza, dla cioci Wandzi, czy kuzyna Edka.A zebrani w kościele niby mają być świadkami tego ślubu, czyli co, o czym mają świdaczyć, każdy o swoim własnym wyobrażeniu wierności???... No tak, od razu można powiedzieć, że jak w kościele, to wszyscy powinni tak samo to rozumieć, ale przecież wg. nauki kościelnej (jeżeli dobrze się orientuję) nawet myśl o grzechu jest już grzechem. Wiec seks z > prostytutka - zdrada, czy nie zdrada? Pewnie, że zdrada, ale co się kryje za tym słowem?:o) Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Przemilczenia 18.01.02, 13:49 A ja mysle, ze z tym zwierzaniem sie z fantazji erotycznych z kolezanka z pracy w roli glownej, to mniej chodzi o to, czy ma to znaczenie dla zony, czy dla mnie. I tu jest tak na prawde problem :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kameleon Re: Przemilczenia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 14:00 No pewnie, jak sobie powiesz, to Ci lżej.Ty powiedziałeś, jesteś lojalny, teraz ona musi się z tym uporać, teraz ona ma problem. Sęk w tym, żeby wiedzieć, czy Tobie zrobi się lepiej, i czy ona na tym skorzysta, czy straci. A skąd możesz to wiedzieć, jeżeli wcześniej sobie tego nie ustalicie? Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Przemilczenia 18.01.02, 14:15 A jak sobie wyobrazasz takie ustalenia? Kochanie, jak bede myslal o srubokrecie to nie bede sie zwierzal, jak pomysle o pupci kumpla, to tez nie, ale jak pomysle o pocalunku z nieznajoma, to w te pedy powiem? I myslisz, ze jestes za wczasu przewidziec wszystkie swoje reakcje, i z grubsza wiedziec co zrobisz w tej a nie innej sytuacji? I wiesz jaka sytuacja Cie przerosnie a jaka nie? I co mowisz cos w stylu "kochanie, jesli mnie zdradzisz, to powiedz, ale jesli tylko bedziesz fantazjowal, to nie mow, bo nie znioslabym bolu"??? Kurcze, tez bym chcial miec gotowa odpowiedz i rozwiazanie wszystkich dylematow zyciowych... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kameleon Re: Przemilczenia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 15:29 kwieto napisał(a): > A jak sobie wyobrazasz takie ustalenia? To, jak sobie je wyobrażam, to jest sprawa tylko mojego związku. I każdy na to pytanie musi sobie odpowiedzieć sam. Sześć lat temu, kiedy zaczynałam z moim obecnym postawiliśmy sprawę jasno: oboje mówimy sobie o wszystkim, czyli szczerość do bólu, bo najważniejsza dla nas w NASZYM związku jest uczciwość i partnerstwo. Bycie przyjacielem, a nie współzawodnikiem w gierce, która nazywa się miłość. Nie ma problemu rywalizacji, walki o partnera, tu nikt nikogo do niczego nie przymusza. > Kurcze, tez bym chcial miec gotowa odpowiedz i rozwiazanie wszystkich dylematow > > zyciowych... Nie sugeruj, że ja mam odpowiedzi i rozwiązania dla wszystkich dylamatów życiowych, bo to nieprawda. To, co tu napisałam odnosi się do tego, jak JA układam sobie życie.Nie próbuję tu nikogo namawiać,ludzie są różni i mają w związkach różne priorytety. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Przemilczenia 18.01.02, 15:49 Zgoda, czy ja Ci narzucam cokolwiek? ja sobie tylko czegos takiego nie wyobrazam, wiec pytam... Natomiast ze "szczerosci do bolu" sie ostatnio wyleczylem, wiecej mozna zepsuc niz naprawic, w imie idiotycznych (dla mnie) ideologii. Szczerosc tak, ale nie po trupach. "Szczerosc - ale z ludzka twarza!" - chcialoby sie powiedziec, hihi Zarazem mowie, ze mowie tu o szczerosci w ogole, a NIE w kontekscie zdrady malzenskiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida Re: Przemilczenia IP: *.csk.pl 18.01.02, 14:04 a czy tak w ogóle to człowiek nie ma prawa już nawet do swoich myśli, żeby zaraz nie został posądzony o kłamstwo, nieszczerość itd.??? i ze wszystkiego musi się spowiadać? przecież to jest chore Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magrat Re: Przemilczenia IP: 57.66.12.* 30.01.02, 15:42 Czy w zwiazku z tym uwazasz, ze mozesz zdradzac swoja partnerke przez np. rok, bo caly czas sie wahasz??? I sprawdzasz sobie obie - bo sie wahasz? Zastanow sie chwilke... Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Przemilczenia 30.01.02, 21:00 Prosze, przeczytaj jeszcze raz DOKLADNIE mojego posta. Nie mowilem tam nic o zdradzaniu, a tylko o tym, ze jesli mam watpliwosci, waze cos (np. odejsc czy zostac, bez zaangazowania w drugia kobiete)- czasem lepiej jest poczekac z opowiadaniem o tych watpliwosciach do momentu, kiedy pojawi sie decyzja. Chodzilo tu o samo przemilczenie, a nie zdrade. Powiedzmy, ze uwazasz ze zwiazek sie wypalil. Nie jestes zainteresowany nikim innym, nie masz romansu - ale zastanawiasz sie czy nie odejsc. Z drugiej strony, moze po prostu maz ciezki okres, jestes przemeczony, i stad wrazenie "wypalenia". I teraz zastanow sie, co poczuje twoja dziewczyna/zona, jesli jej powiesz "wiesz, tak sie zastanawiam, czy sie nie rozstac/rozwiesc, ale w sumie to nie jestem pewien, gdybam tylko sobie..." Moze wtedy warto takie mysli przemilczec, dopoki sie nie zdecydujesz na TAK albo NIE? Odpowiedz Link Zgłoś
faxio Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 18.01.02, 10:23 Dlaczego takie ogromne znaczenie ma zawierzyć i zaufać, że mąż nie prześpi się z inną kobietą? Dla mnie ważne jest zaufać i zawierzyć, że będziemy się wzajemnie wspierać w trudach życia, że będzie przyjacielem i pocieszycielem, może doradcą. Zdradzi mnie i skrzywdzi jeżeli opuści w potrzebie, jeżeli w mojej obecności będzie flirtował z innymi zostawiając mnie z boku. Fakt, że mąż zdradził mnie fizycznie, jeżeli nie zawódł mnie jako przyjaciel, nic nie znaczy. Przecież nie stała mi się żadna realna krzywda. Urażone może być tylko poczucie dumy i własności. Po co to? Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 18.01.02, 10:45 No i to mam na mysli mowiac o jednorazowym skoku w bok. Seks jest piekny jesli jest wzmocniony uczuciem, ale nie mozna zaprzeczyc tez faktu, ze jest tez zwykla biologia. Wiec co, jesli np. z jakichs wzgledow nie widze sie z ukochana przez rok, to mam sie codziennie masturbowac???? To ja na prawde wole pojsc do prostytutki... Oczywiscie, nie znaczy to, ze jest to jedyne rozwiazanie, najlepiej bylo by po prostu sie powstrzymac. Ale czy kazdy ma wystarczajaco silna wole? Watpie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A27 Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 18:50 Rok masturbacji to male piwo w porownaniu do tego, ze przy Twojej upierdliwoaci albo cale zycie spedzisz masturbujac sie albo chodzac do prostytutki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dora Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 212.244.205.* 18.01.02, 12:11 >Fakt, że mąż zdradził mnie fizycznie, jeżeli nie zawódł mnie jako przyjaciel, >nic nie znaczy. Dla ciebie może nic nie znaczy ale to nie zmienia faktu że taki facet nie dotrzymuje obietnic i kłamie. W tej dziedzinie życia a więc może w przyszłości i w innych też. Chyba że się umówiliście że skoki w bok są dozwolone i cicho sza, to co innego. >Przecież nie stała mi się żadna realna krzywda Bardzo dobrze. Ale uprawianie seksu z przypadkowymi kobietami to ryzyko zarażenia stałej partnerki, ryzyko zaangażowania się emocjonalnego, ryzyko skandalu (jeśli ta druga okaże się nie na poziomie) i pewnie inne ryzyka. I on na to wszystko naraża wasz związek. Nie jest więc tak zupełnie w porządku, może mu nie zależy albo jest nieodpowiedzialny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kameleon Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 12:23 To, co piszesz Dora, to wszystko prawda, tylko to jest kolejnym argumentem za tym, że zdradzona żona powinna o tym wszystkim wiedzieć.Pytanie tego wątku nie skupia się na moralnej ocenie osoby zdradzającej, ale na praktycznym podejściu do tego, co zrobić, jeżeli nas ten fakt dotknął.Jestem przekonana, że taka ewentualność powinna zostać uwzględniona (i uzgodniona) na samym początku każdego związku, trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co zrobimy, jeżeli to się zdarzy - mówimy, czy nie mówimy. Pozostajemy razem w nieprawdzie, czy pozostajemy razem w prawdzie, czy pozostajemy osobno w prawdzie.Wierz mi, to jest podstawowa sprawa każdej pary. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dora Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 212.244.205.* 18.01.02, 13:12 >Pytanie tego wątku nie >skupia się na moralnej ocenie osoby zdradzającej, ale na praktycznym podejściu >do tego, co zrobić, jeżeli nas ten fakt dotknął Wiesz mnie po prostu jakoś zaintrygowało to co napisała faxio, że zdrada fizyczna to nie jest żadna krzywda jeśli nadal można na faceta liczyć i nic się w widoczny sposób nie zmienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.csk.pl 18.01.02, 13:54 Gość portalu: Dora napisał(a): > Wiesz mnie po prostu jakoś zaintrygowało to co napisała faxio, że zdrada > fizyczna to nie jest żadna krzywda jeśli nadal można na faceta liczyć i nic się > > w widoczny sposób nie zmienia. a wiesz Dora, że mnie również bardziej zabolałoby gdyby się okazało, że on zawiódł mnie jako przyjaciel (bo wtedy dopiero nie mielibyśmy już o czym rozmawiać) niż że zdarzyło mu się z takich czy innych przyczyn przespać zprostytutką czy gdzieś może było za dużo wina... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dora Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 212.244.205.* 18.01.02, 14:55 >mnie również bardziej zabolałoby gdyby się okazało, że on >zawiódł mnie jako przyjaciel Ale też uważasz że to nie jest ŻADNA krzywda? Bo mnie to najbardziej zastanawia, rozumiem że można wybaczyć i to nie jedno, ale mówić że to zupełnie nic nie znaczy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.csk.pl 18.01.02, 16:12 Gość portalu: Dora napisał(a): > Ale też uważasz że to nie jest ŻADNA krzywda? Bo mnie to najbardziej > zastanawia, rozumiem że można wybaczyć i to nie jedno, ale mówić że to zupełnie > > nic nie znaczy? tak wogóle to nie nazwałabym tego krzywdą bo to trochę za mocne słowo no i wcześniej napisałam, że wolałabym nie wiedzieć, jesli to tak w sumie nic nie znaczący skok w bok. Jeśli dla niego samego taki skok w bok nie ma żadnego znaczenia to niech będzie łaskawy mnie o tym nie powiadamiać. Ale nie zniosłabym gdyby facet prowadził sobie na boku drugie zycie Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 18.01.02, 10:39 Wiesz - seks nie jest tylko obiadem. Ale pewnych rzeczy nie przeskoczysz i zwykla fizjologia daje o sobie znac. I wtedy wszystko zalezy, czy ktos ma silny charakter, czy nie. Zwroc uwage, ze pisalem o tym w kontekscie WIELOMIESIECZNYCH przerw w kochaniu sie u partnerow... Odpowiedz Link Zgłoś
zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 18.01.02, 13:29 Kwieto i inni: Twoja ukochana ,miłość Twojego życia,osoba dla której poświęcił byś wiele,poniósł wiele wyżeczeń wyjeżdża na kontrakt na drugą półkulę,nie będzie jej WIELE,WIELE,WIELE miesięcy żegnacie się,omawiacie wiele spraw,ustalacie szczegóły, a o tym jednym milczycie ,na co Ty możesz liczyć z jej strony,na co ona z Twojej.Och kochanie nie martw się jak mnię przydusi pójdę do prostytutki,a jak Ciebie, wierzę że sobie poradzisz.W takich właśnie przypadkach wychodzi cała nasza miłość,właśnie wtedy sprawdza się uczucie.Co to za wierność gdy mamy seks pod ręką i pod dostatkiem.Czy można przejśc do porządku dziennego gdy znajdziesz jakieś usprawiedliwienie.Czy brak poświęcenia Twojego partnetanie nie odbierzemy jako zdradę miłości.Owszem wierzę że takie związki trwają,i z pozoru mają się dobrze.Łatwiej się żyje w takim układzie gdy nie ma w nim uczucia,gdy jest sprawa, jest nie do wybaczenia.Partner powinien wiedzieć,wtedy sam zadecyduje jestem z nim dalej,lub kończymy. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 18.01.02, 13:35 Sluchaj, czy ja gdzies napisalem, ze to pochwalam? Jednym taki uklad pasuje, innym nie. Dla mnie w ogole uklad w ktorym moja ukochana wyjezdza na dlugo i daleko jest poczatkiem konca milosci - bo kochac kogos mozna tylko bedac przy nim... No to w koncu seks z prostytutka jest zdrada czy nie? I dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.02, 13:38 po co jej robic przykrosc co oczy nie widza a uszy nie slysza to sercu nie zal w dlugosci zyci zdrada malzenska jest sprawa banalna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kameleon Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 13:45 Można i tak, a co jest niebanalne? Odpowiedz Link Zgłoś
zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 18.01.02, 14:00 Dobrze już dobrze,wszyscy mają rację-zależy o co komu w życiu chodzi.Odpowiem już sama na to pytanie,ale jest to odpowiedż tylko dla mnie tzn.do mojego wewnętrznego użytku ,jeśli kocham-nie zdradzę choćbym się miała wywinąć na drugą stronę,jeśli kocham a on zdradzi-to sprawa jest krótka następuje koniec (choćby jak wyżej).W moim ubogim pojęcu nie istnieje wybaczenie.Zdrada to zdrada-skaza.W tym przypadku na związku.Sklejanie czegokolwiek nie wchodzi w rachubę. I tu nasuwa się kolejne pytanie czy takie idealne związki się zdarzają? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: annka Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 18.01.02, 14:01 Gość portalu: jacek napisał(a): > w dlugosci zyci zdrada malzenska jest sprawa banalna tylko jak czesto przez ten banal rujnuje sie zycie -nie tylko wlasne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UOP CHYBA OSZALAŁEŚ IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.02, 02:45 Jak kręcisz maluchem "na boku" to trzymaj mordę na kłódkę i nie rób przynajmniej przykrości żonie. A jak już chcesz być taki szczery, to napisz np. do "Chwila dla Ciebie" lub "Pani domu". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karo13 Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.interpc.pl 21.01.02, 13:59 Moim zdaniem zona powinna wiedziec o tym (w malzenstwie nie powinno byc tajemnic) i tak wogole to Ty chcesz od niej odejsc? Bo jezeli tak to lepij zeby wiedziala od razu. POzdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 213.17.225.* 29.01.02, 21:38 Jestem kobieta.Zdradzilam.Powiedzialam.Niczego w zyciu tak nie zaluje.I tak by sie to nie powtorzylo.Z balaganem w glowie trzeba sie uporac samemu,nie niszczyc drugiej osoby do cna.Nie chcesz zrobic tego nigdy wiecej-nie mow.Zniszczy ja bol,rozmyslanie i bolesna zazdrosc napedzana przez wyobraznie. Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze To znaczy czego zalujesz... 29.01.02, 22:24 ...tak strasznie bardzo? Tego ze zdradzilas, czy tego, ze powiedzialas? Pozdrawiam, mk. (wscibski dzis wyjatkowo) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.hartford-03rh15rt.ct.dial-access.att.net 12.02.02, 01:29 Gość portalu: ja napisał(a): Zniszczy ja bol,rozmyslanie i bolesna zazdrosc napedzana przez wyobraznie. wlasnie po to zeby zazdrosc nie byla napedzana wyobraznia trzeba szczerze odpowiedziec na wszystkie pytania zadawane przez zdradzonego. a bol zdradzonego mozna ukoic swoja cierpliwoscia i zrozumieniem lawiny emocji przez zrade wywolanej. u u Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 30.01.02, 15:07 Nie, nie i jeszcze raz nie. Takie jest moje zdanie, ale nikt nie musi sie z nim zgadzać. Pomijając fakt, że takiej sytuacji nie powinno być w ogóle. Mówienie zonie o zdradzie nie jest, jak to ktoś sugerował, oczyszczeniem małżeństwa, aby nie trwał on w stanie kłamstwa, lecz zwyczajnym zrzucaniem własnego "wyrzutu sumienia" na barki żony. Mąż wytzucił już z siebie ten błąd - czuje się w porządku, bo przeciez powiedział prawdę, a teraz będzie juz tylko czekał na wybaczenie! No, bo przeciez musi zostać wybaczone - bo to przeciez nic nie znaczący epizod w jego życiu, bo to tylko raz, po pijanemu... bo to przeciez nie jego wina,... bo to tamta go omotała, zaciągnęła do łózka... on jest tylko biednym facetem, który został wykorzystany... Tylko nikt nie pomyślał, co po takim wyznaniu czuje żona, jak jej cięzko odbudowac teraz zaufanie... Wybaczyć? ja bym chyba nie potrafiła... Zapomnieć? tym bardziej... zagłuszyć własną wyobraźnię, widok ukochanego mężczyzny w ramionach obcej... nie... to bardzo trudne... Dlatego uważam, że o ile był to "wyskok" bez żadnych konsekwencji dla małżeństwa - druga strona nie powinna o tym wiedziec. A pokutą zradzającego niech będzie jego wieczny strach, aby współmałżonek nigdy sie o zdradze nie dowiedział! Może to powstrzyma go przed podobnymi wyczynami w przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
malwinamalwina Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 30.01.02, 16:17 to ja - i podkreslam ze to nader amorale, bardziej niz sama glupia zdrada ! Odpowiedz Link Zgłoś
zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 11.02.02, 12:33 Powracam jeszcze do zadanego tematu.Wszyskie argumenty które zostały przytoczone w dyskusji mają swoje za i przeciw.I ja zastanawiam się ciągle nad tym.Doszłam ( może jeszcze wciąż zmierzam)do pewnego wniosku,że najprostrze rozwiązania są najlepsze ,chodzi mi mianowicie o treśc przysięgi małżeńskiej-na dobre i na złe -zdrada czy to fizyczna ,czy emocjonalna dla więkrzości to jest właśnie to zło-i pytanie jest następujące czy mamy prawo wiedzieć o tym właśnie "złym" w naszym związku,czy też wspaniałomyślny partner nas przed tym uchroni.Pytanie czy ta ochrona jest nam potrzebna,a może jednak lepiej wiedziec .Ktoś już wyżej mówił że zdrada jest wynikiem jakiś niedociągnięc,nieporozumień,niedomówień w związku-świadczy że dzieje się coś niedobrego.Myślę że wiedza może być dla nas zbawienna,a przynajmniej mamy możność świadomie zadecydować co dalej? Jak myślicie???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A27 Pytanie do kwieto - superwredne IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 18:57 Tak piszesz o tym, ze fizjologi nie przeskoczysz i skok w bok przy dlugiej rozlace to zanowu nie taka straszna rzecz. Twierdzisz, ze fizjologii nie prezskoczysz. Moim zdaniem pieprzysz andriny. Pozawol, ze zapytam w jaki sposob przeskakujesz fizjologie, gdy nie masz kobiety. Bo z tego co czytamy na forum to na raie nie ma takeij glupiej, ktoraby Cie chciala bzykac. No wiec jak sobie radzisz z fizjologia? Masturbacja czy prostytutka? I jesli to prostttutka to jak godzisz te wydatki z bezrobociem? Odpowiedz Link Zgłoś