Dodaj do ulubionych

CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ?

17.01.02, 13:36
Tyle było już dyskusji na temat zdrady, kochanki, rozwodów.Nasuwa mi sie
pytanie ? Czy zdradzana żona powinna wiedzieć?.Czy dopóki nic nie wie wszystko
jest ok ?.Czy nie powinno to być prawem kobiety?
Obserwuj wątek
    • chudyy Re: CZY ZDRADZANA ŻONA ? 17.01.02, 13:41
      jedni chcą widzieć inni nie
    • Gość: Dora Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 212.244.205.* 17.01.02, 13:44
      żona ma prawo nie być zdradzana
      • Gość: frisky2 Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI IP: 62.233.139.* 17.01.02, 13:45
        I ma prawo wiedziec
    • kwieto Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 17.01.02, 13:45
      To zalezy od zdrady... No bo jesli maz ja zdradza regularnie, utrzymujac
      romans, to najlepiej jej powiedziec i zakonczyc fikcje. Z drugiej strony, w
      koncu jestesmy tylko ludzmi, nikt nie moze przewidziec, czy nie zdarzy mu sie
      jednorazowy "skok w bok" - i co wtedy? Jesli byla to jedna jedyna tego typu
      akcja, o ktorej sam skaczacy chcialby zapomniec? Wtedy niekoniecznie warto
      mowic... Z trzeciej strony, jesli ktos ma setki "jednorazowych skokow w bok" to
      taki uklad tez jest nie tego :((
    • Gość: charlie Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 217.11.133.* 17.01.02, 13:58
      Zdrada to zdrada. Należy powiedzieć nawet jeżeli był to "tylko" jednorazowy
      skok w bok. Popełniło się błąd i mozna liczyć tylko na to że druga osoba nam to
      wybaczy...powiedzieć w każdym razie trzeba, wymaga tego chociażby szacunek dla
      tej zdradzonej osoby.
      • zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 17.01.02, 14:08
        Pomijając całą argumentację typu: dlaczego,przyczyny zdrady,itp.Czy to że
        zdradził w jakiś sposób nie świadczy o jego
        charakterze,wartościach,zapatrywaniu na życie,powagi ,szacunku ?
        • faxio Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 17.01.02, 14:54
          Moim zdaniem odpowiedź zależy od żony.
          Dobrze by było, gdyby mąż znał ją na tyle, by móc przewidzieć jej reakcje.
          W wypadku takich świętych, jak moi szanowni przedmówcy,lepiej nie mówic, bo
          nigdy nie wybaczą. Przez jeden błąd przekreślą całe małżeństwo.
          Osobiscie wolałabym wiedzieć, ale moje poczucie własnosci jest stosunkowo
          niskie i zdrada fizyczna w ogóle mnie nie rusza. Chciałabym wiedzieć, bo wtedy
          mam równe szanse przy spotkaniu z "nią".
        • kwieto Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 17.01.02, 14:57
          No wiec wszystko zalezy wg mnie czy byl to czysty akt seksualny (ale fajnie
          brzmi), czy chodzilo o cos wiecej. Bo wiesz, mimo calego szacunku i
          zapatrywaniu sie na swiat, gdybym na przyklad byl z jakiegos powodu odizolowany
          od lubej na czas dluzszy (powiedzmy kilka-kilkanascie miesiecy) to nie wiem,
          czy w pewnym momencie zwykla potrzeba fizjologiczna nie wzielaby gory. Nie bede
          sie zazegnywal, ze nie, bo nigdy sie w takiej sytuacji nie znalazlem i nie
          wiem. Natomiast czy jesli np. skorzystalem z uslug prostytutki - to jest to
          zdrada, czy nie? I czy mam o tym swojej ukochanej powiedziec?
          • faxio Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 17.01.02, 15:08
            Chyba tylko wtedy ma to sens, jeżeli zdrada ma jakiś wpływ na dalsze
            funkcjonowanie małżeństwa. Jeżeli zdradzjacego przytłacza poczucie winy.
            Albo gdy istnieje możliwość, że osoba zdradzona otrzyma tę informację z innego
            żródła. Wydaje mi się, że większośc żon wolałaby nie wiedzieć, bo nie potrafia
            o tym zapomniec.
            Dla mnie zdradą jest tylko ukrywanie czegoś, ale to chyba nie jest powszechne
            podejście do tematu.
      • malwinamalwina Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 17.01.02, 15:33
        nie dosyc ze glupoty robisz to jeszcze chcialbys aby ci wybaczono ! no, to juz szczyt ! samemu
        psychologiczne konsekwencje skoku w bok ponoscie zamiast ranic bliskie osoby i wasz problem na ich
        barki skladac !
        nic nie mowic, i juz nic nie robic ! cicho sza !
    • Gość: ida Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.csk.pl 17.01.02, 15:20
      zizzi napisał(a):

      > Czy zdradzana żona powinna wiedzieć?.Czy dopóki nic nie wie wszystko
      > jest ok ?.Czy nie powinno to być prawem kobiety?


      oooo, pliiizzzzzz, czy się mogę zrzec tego prawa?
      jakoś nie bardzo mogę sobie wyobrazić jak mój mąż (hipotetyczny) składa mi mi
      miesiączne (albo tygodniowe) raporty ze swoich skoków w bok

      Jak już musi skakać to niech to przynajmniej robi na tyle inteligentnie, żebym
      się nie dowiedziała. To, że ja mówię, ze wrócę dnia tego i tego o godzinie takiej
      i takiej, to wcale nie znaczy, że tak zrobię. A nie chciałabym zastać go wtedy z
      tabunem kochanek
      • Gość: onnanohi Coś na temat potrzeb fizjologicznych. IP: 213.17.193.* 17.01.02, 16:08
        Kwieto. I wszyscy inni, którzy tez uważaja, że podczas długiej rozłąki z
        ukochana mogą pójść do lóżka z inną: prostytutką, koleżanka, laską z baru
        itp. "ZE WZGLĘDU NA POTRZEBY FIZJOLOGICZNE".

        Czy słyszeliście o masturbacji? I czy nie uważacie, że zadośćuczynienie
        potrzebom fizjologicznym w ten sposób jest doskonałym sposobem na przeżycie
        okresu rozłąki?

        Obrzydliwe usprawiedliwienie - nie było jej kilka miesięcy, no a moje potrzeby
        fizjologiczne ...

        Kwieto - to mi nie pasuje do Ciebie, ale przecież w ogóle sie nie znamy.
        • kwieto Onnanohito 17.01.02, 16:28
          Czy ja do zdrady w ramach "potrzeb fizjologicznych" zachecam? Czy to pochwalam?
          Mowie tylko, ze to jest aspekt zwykle nie brany pod uwage. Bo zwykle mowi sie:
          "zdradzil/a bo nie bylo dobrze, bo nie kocha, bo cos sie popsulo". A To nie
          jest jedyna przyczyna. I zdrade nalezy rozumiec wieloplaszczyznowo. Takie,
          czysto fizycznye i seksualne przyczyny zdrady tez trzeba brac pod uwage. Nie
          kazdy jest sobie w stanie z tym poradzic "na wlasna reke" (no tak -
          masturbacja, nawet pasuje tu ta wlasna reka, hihi), pytanie czy ktos taki ma
          mowic o tym, ze zdradzil, i czy jest jakas roznica "jakosciowa" takiej zdrady
          (to znaczy, czy jest ona latwiej, czy trudniej wybaczalna)?
    • nikt_inny Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 17.01.02, 16:10
      Żona, nie (zależy czyja) ale dlaczego nie mieliby o tym wiedzieć wszyscy
      czytelnicy forum. Napisz coś więcej ale ze szczegółami ;))
      • Gość: Kameleon CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.01.02, 16:42
        "Najgorsza rzecz, jaka może się zdarzyć pomiędzy dwojgiem kochających się
        ludzi, to kłamstwo". Kto zgadnie z jakiej książki to pochodzi? Uważam, że bez
        względu na to, jakie są motywy zdrady, żona (lub mąż) powinni o niej się
        dowiedzieć. A to z tego prostego powodu, że jeżeli się o niej nie powie, to
        związek jest w stanie kłamstwa, czyli jest nieszczery i nie warto go
        kontynuować.
        • Gość: ida Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.csk.pl 17.01.02, 16:49
          Gość portalu: Kameleon napisał(a):

          > "Najgorsza rzecz, jaka może się zdarzyć pomiędzy dwojgiem kochających się
          > ludzi, to kłamstwo".

          tylko moim zdaniem jest spora róznica między kłamstwem a niepowiedzeniem prawdy
          • Gość: dorkasz Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 217.98.233.* 18.01.02, 03:15
            a dla mnie nie ma takiej roznicy, co wiecej niepowiedzienie prawdy w momencie
            gdy jest to rzecz dotyczaca obojga osob jest dla mnie szczegolnie okrutnym
            rodzajem klamstwa
    • Gość: dorkasz Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 217.98.233.* 17.01.02, 16:54
      powiem szczerze ze nie wiem czy nie wolalabym wiedziec. hmmm oczywiscie tylko w
      przypadku, gdy bylby to przypadek sporadyczny stanowi to problem, bo dluzszego
      romansu podejrzewam nie da sie dlugo ukrywac przynajmniej przy ukladzie jaki
      wyznajemy z mezem. wiem jednak ze wiedza taka bylaby dla mnie bardzo przykra i
      mocno zachwialaby moim poczuciem zaufania. hmmm wiecie, marzy mi sie taki
      uklad, zeby facet mial takie wyrzuty sumienia po tym fakcie, ze nie wytrzymalby
      w tajemnicy i mi to powiedzial :-))) pozdrawiam :-)
      • Gość: Ally Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.02, 19:12
        Oczywiście, że powinna się dowiedzieć!! Choćby po to by przekonać się,że ktoś
        kogo dotychczas uważała za męża i przyjaciela jest w rzeczywistości tylko
        malutkim, obrzydliwym robaczkiem (z całym szacunkiem dla robaczków) z mocno
        awaryjnym genem samokontroli! :-))
    • mallina Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 17.01.02, 18:22
      lepiej nie wiedziec, jesli byl to wyskok...bo potem rozpamietywanie tego faktu
      moze bardziej zaszkodzic niz sam wyskok..

      ale tez lepiej byc poinformowanym przez bliska osobe o zdradzie niz
      jakies "przyjaciolki"
      • Gość: ida Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.csk.pl 18.01.02, 02:14
        nie wiem, ale wydaje mi się, że jeśli facet zdradza tak, że go pół miasta widzi
        i zaraz się zaczynają urywać telefony od "przyjaciółek", to jest albo
        beznadziejnie głupi(czyli należy sie go czym prędzej pozbyć), albo mu wogóle
        już na tej żonie nie zależy(czyli ta żona również powinna pomyśleć jak się go
        czym prędzej pozbyć)bo gdyby mu na niej zależało to by bardziej to zdradzanie
        zakonspirował. A tak to już jest jawne lekceważenie
        • zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 18.01.02, 09:01
          Jedynie kilka osób uchwyciło sens zawarty w pytaniu, mam na myśli Kameleona i
          Alli.To ,kiedy i od kogo się druga strona dowie jest tu nie istotne, można żyć
          długo zdradzająć, zależy to od min.sprytu i związek może być tzw.udany.Ale
          każdy wie że udany nie jest. Dobrze powiedziała Alli w takich przypadkach
          okazuje się z kim mamy do czynienia,jaka jest ta druga osoba której
          zawierzyliśmy i której ufaliśmy. Jej obraz widzimy w całej okazałości,a
          przyczyny zdrady nie są tu istotne, a im głupsze np.fizjologia (jak to napisał
          Kwieto)tym większy bezsens. Kwieto gdybyś był moim facetem i zdradził byś mnię
          a kochała bym Cię naprawdę odeszła bym ,choćbyś błagał o wybaczenie,a jeśli na
          dodatek zrobił byś to z przyczyn fizjologicznych to dziwiłabym się sobie jak
          mogłam się zadawać z takim człowiekiem. Kwieto rozumiem że próbujesz
          sprowadzić seks do poziomu obiadu ,nie ma w domu-zjem na mieście.Pozdrawiam
          Zizzi.
          • Gość: Kameleon Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 10:08
            Na razie nikt nie odpowiedział, z jakiej książki pochodzi ten cytat. A szkoda,
            bo naprawdę warto ją przeczytać - John Fowles "Mag".Znajdziecie tam wiele
            odpowiedzi (lub ich prób)na pytania związane ze zdradą (nie tylko małżeńską).
            Ja na swój własny użytek wyniosłam z niej to, że człowiek może całe życie
            przeżyć w świecie własnej fikcji, być bohaterem powieści, którą sam tworzy i
            albo może być tego świadomy, albo nie.A jak się to ma do naszego tematu? Ano,
            jeżeli w naszej prywatnej historii życia chcemy odgrywać udane małżeństwo, to
            należy robić wszystko, aby kontynuować pomyślnie naszą opowieść. Ale jeżeli
            zależy nam na jakiejś niezależnej i bezwarunkowej prawdzie (tzn.spoglądamy na
            naszą powieść spoza jej kartek), to trwanie w kłamstwie (lub w niepowiedzeniu
            prawdy - sprowadza się to do tego samego!)zakłóca nam (jako twórcom)kontynuację
            powieści.Jeżeli żona(lub mąż) nie dowie się o zdradzie, to (sorry, że się
            powtarzam)ich związek trwa w fałszu.I taka osoba nie jest już w stanie
            właściwie ocenić rzeczywistości wokół niej. A co gorsza, sama o tym nie wie, że
            żyje w fikcji. Zatem jeżeli ma ambicję świadomego tworzenia swojego życia, to
            fakt nieświadomości sprawia, że jest w swoim nieprawdziwym już życiu
            upośledzona. Nie uważam, aby zdrada fizyczna miała jakikolwiek wpływ na
            związek. Jeżeli partner jest o niej poinfomowany, to po prostu wie, co się
            wokół niego dzieje i może tylko dziękować temu, co go zdradził i o tym
            powiedział za lojalność (nie tą fizyczną, lecz emocjonalną). Ale jeżeli jest to
            zdrada emocjonalna, która może nawet nie mieć swojego finału w łóżku, to
            związek jest skończony, bo zerwane zostało wzajemne zaufanie.Dla mnie zdrada
            fizyczna jest przykra, bo jestem kobietą i łaczę seks z uczuciami, ale mogę
            zrozumieć, że ktoś inny wcale tego nie musi łączyć.Natomiast nie mogłabym
            zaakceptować zdrady w uczuciach - jeżeli mojego męża naprawdę zafascynował ktoś
            inny, to nie musi on pójść z "nią" do łóżka,abym ja podjęła decyzję o
            rozstaniu. Owszem, jesteśmy ssakami i mamy pewne naturalne odruchy, ale mamy
            też swój umysł i swoją świadomość i przepraszam za wyrażenie, ale dla mnie
            WAŻNE JEST TO, CO DZIEJE SIĘ W GŁOWIE,A NIE MIĘDZY NOGAMI.
            Pozdrawiam.
            • zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 18.01.02, 10:23
              Bardzo ładnie to ujęłaś.Obawiałam się że nie uda się tego ująć w słowa ,a Tobie
              się udało.Dodam jeszcze że bardzo trudno jest żyć z takim podejściem,ale
              generalnie wybór zawsze należy do nas samych, a dobrze jest sobie samemu
              spojrzeć w oczy.
            • faxio Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 18.01.02, 10:25
              Zgadzam sie całkowicie.
            • Gość: fanny Re: Kameleonie i podobnie myslacy IP: *.chello.pl 18.01.02, 12:22
              Kameleonie, czy mozesz mi napisac po co chcesz wiedziec, ze maz Cie fizycznie
              zdradzil, jezeli taka zdrada nie ma dla Ciebie znaczenia? Niepoinformowanie Cie
              o tym nie jest KLAMSTWEM, tylko, jak napisala Ida, przemilczeniem.
              Bo widzisz, ja kiedy cos nie ma dla mnie znaczenia (jak dla Ciebie jednostkowa
              zdrada fizyczna) to sie nie interesuje tym! Nie ciekawi mnie to, czy dane
              zdarzenie mialo, czy nie mialo, miejsca. Bo to i tak nie ma znaczenia. Np. nie
              ma dla mnie znaczenia czy moj maz rozmawial dzisiaj z klientem X. Wiec jezeli
              mnie o tym nie poinformuje nie mam wrazenia, ze zyje w falszu, obludzie i
              zaklamaniu, a moj maz to nic nie warty gnojek. Nie uwazam tez, zeby powiedzenie
              mi o tym fakcie (rozmowy z klientem) jakos przydawalo mu dobrych uczuc wobec
              mnie.

              Prosze napisz mi dlaczego Ty mimo wszystko uwazasz, ze twoj maz bedzie lepszym
              mezem, kiedy o tej w sumie nieistotnej sprawie zdrady fizycznej Ci powie?
              • Gość: Kameleon Re: Kameleonie i podobnie myslacy IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 12:39
                Gość portalu: fanny napisał(a):

                > Kameleonie, czy mozesz mi napisac po co chcesz wiedziec, ze maz Cie fizycznie
                > zdradzil, jezeli taka zdrada nie ma dla Ciebie znaczenia? Niepoinformowanie Cie
                >
                > o tym nie jest KLAMSTWEM, tylko, jak napisala Ida, przemilczeniem.
                Widzę, że nie złapałaś, o czym mówiłam.Należy wiedzieć nie dlatego, że zdrada
                fizyczna ma znaczenie, tylko dlatego, że znaczenie ma stopień porozumienia między
                partnerami. Jeżeli jedno coś przemilczy (nawet mając przy tym dobre intencje, bo
                chce na przykład oszczędzić drugiemu przykrości), to porozumienie to zostaje
                zakłócone, bo stan wiedzy po obu stronach jest różny.Więc poziomy, na których się
                znajdują też są różne. Jeżeli kogoś kocham i mi na nim zależy, to chcę, aby ta
                druga osoba była świadoma, co się dzieje, była na tym samym poziomie wiedzy, co
                ja.Więc odpowiadam Ci: ja chcę wiedzieć nie o zdradzie, ale o tym, że nie jestem
                oszukiwana. I uwierz mi, przemilczanie czegokolwiek ma taki sam SKUTEK, jak
                kłamstwo, jego skutek jest taki sam: wprowadzenie w błąd drugiej osoby. Czy
                chciałabyś, aby Twój ukochany wprowadzał Cię w błąd, w obojętnie jakiej sprawie,
                zdrady, zarobków, jego nałogów, czy osób z którymi się spotyka?
                • kwieto Przemilczenia 18.01.02, 12:46
                  Wiesz, czasem przemilczenie moze miec wplyw wrecz zbawienny. Na przyklad gdy
                  masz co do czegos watpliwosci, wahasz sie... Zalozmy, ze zastanawiasz sie czy
                  nie odejsc od zony. Czy naprawde chcesz jej o tym mowic, wybebeszac sie jej,
                  rozpatrywac przy jej udziale wszystkie swoje "za i przeciw", majac ja za
                  jedynie bierna sluchaczke swoich watpliwosci - w imie szczerosci? I ona,
                  wystarczajaco ponizona poprzez Twoje glebokie analizy dowiaduje sie, ze mimo
                  wszystko chcesz zostac... Wiesz, ja wolalbym po prostu poczekac na ostateczna
                  decyzje. A szczerosc i brak przemilczen mam tu dokladnie gdzies.
                  • Gość: Kameleon Re: Przemilczenia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 12:55
                    Zgadzam się z Tobą.Moja "bezwględność" dotyczy bowiem FAKTÓW,czyli rzeczy
                    dokonanych, a nie takich, które mogą, lecz nie muszą się spełnić.Cały czas
                    męczę tu pojęcie wiedzy o rzeczywistości, która nas otacza.Jeżeli uznam, że
                    moje myśli wpływają na rzeczywistość, to owszem warto jest o nich mówić, ale
                    jeżeli coś nie pozostawia żadnych reperkusji, to faktycznie po co zaśmiecać tym
                    komuś głowę?Jeżeli partner uzna, że marzenia seksualne o trzeciej osobie mają
                    dla niego, i dla niej, jakieś znaczenie, to powinien o nich powiedzieć.Ale
                    jeżeli są tylko głupią i niepowtarzającą się fantazją, to po co tą drugą osobę
                    niepokoić?Ale zdrada zawsze jest faktem, ona zaistniała, czy to w umyśle, czy w
                    łóżku, ale JEST i to ma znaczenie dla komunikacji między dwojgiem ludzi.
                    • kwieto Re: Przemilczenia 18.01.02, 13:03
                      Wiesz, tylko ze w ten sposob musze mowic o wszystkich swoich fantazjach
                      erotycznych. Czy jesli widze swoja ponetna kolezanke z pracy, i wyobrazam sobie
                      dziki seks z nia na biurku, to czy jest to zdrada (mentalna) czy nie?
                      Powinienem o tym powiedziec zonie, czy nie bardzo?

                      Definicja zdrady jest rozmyta. Dla mnie zdrada jest zwiazana z koncem milosci.
                      Zakladam, ze jesli kogos kocham, to nie bede chcial rzucac sie do cudzych
                      lozek na prawo i lewo. Z drugiej strony zastanawiam sie co bym zrobil w
                      przypadku dlugotrwalego postu seksualnego, spowodowanego rozlaka, i wcale nie
                      jestem taki pewien, czy nie dalbym sie skusic jakims ponetnym cialem - po
                      prostu tego nie wiem. A jesli nie wiem, to czy moge autorytarnie wyrokowac, ze
                      nie? Wiec, czy taka zdrada jest zdrada, czy nie? Jesli na przyklad owszem
                      kochalem sie z inna kobieta, ale przed oczami mialem obraz ukochanej? - zdrada
                      czy nie zdrada?
                      Dlatego pytalem o seks z prostytutka. Bo seks z prostytutka opiera sie na
                      czystej fizycznosci, zadne mentalne aspekty nie wchodza w gre. Wiec seks z
                      prostytutka - zdrada, czy nie zdrada?
                      • Gość: Kameleon Re: Przemilczenia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 13:36
                        kwieto napisał(a):

                        > Wiesz, tylko ze w ten sposob musze mowic o wszystkich swoich fantazjach
                        > erotycznych. Czy jesli widze swoja ponetna kolezanke z pracy, i wyobrazam sobie
                        >
                        > dziki seks z nia na biurku, to czy jest to zdrada (mentalna) czy nie?
                        > Powinienem o tym powiedziec zonie, czy nie bardzo?

                        Owszem, jeżeli uznasz, że ma to dla niej znaczenie.Znasz ją, więc wiesz, czy
                        wolałaby żyć w słodkiej nieświadomości, czy woli raczej wiedzieć, jakie masz
                        fantazje.Zauważ, że być może jeżeli byś jej o tym powiedział, to uznałaby to za
                        fakt wielkiego zaufania do niej z Twojej strony. Zaufania, że się nie obrazi,
                        wścieknie, wyśmieje, czy odegra.
                        >
                        > Definicja zdrady jest rozmyta.
                        Oczywiście, ona może dla każdego oznaczać coś innego. Dlatego tak bardzo wkurza
                        mnie tekst przysięgi małżeńskiej (tej kościelnej), w której "ślubowanie
                        wierności" może coś zupełnie innego oznaczać dla panny młodej, pana młodego, dla
                        księdza, dla cioci Wandzi, czy kuzyna Edka.A zebrani w kościele niby mają być
                        świadkami tego ślubu, czyli co, o czym mają świdaczyć, każdy o swoim własnym
                        wyobrażeniu wierności???... No tak, od razu można powiedzieć, że jak w kościele,
                        to wszyscy powinni tak samo to rozumieć, ale przecież wg. nauki kościelnej
                        (jeżeli dobrze się orientuję) nawet myśl o grzechu jest już grzechem.


                        Wiec seks z
                        > prostytutka - zdrada, czy nie zdrada?
                        Pewnie, że zdrada, ale co się kryje za tym słowem?:o)

                        • kwieto Re: Przemilczenia 18.01.02, 13:49
                          A ja mysle, ze z tym zwierzaniem sie z fantazji erotycznych z kolezanka z pracy
                          w roli glownej, to mniej chodzi o to, czy ma to znaczenie dla zony, czy dla
                          mnie. I tu jest tak na prawde problem :(
                          • Gość: Kameleon Re: Przemilczenia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 14:00
                            No pewnie, jak sobie powiesz, to Ci lżej.Ty powiedziałeś, jesteś lojalny, teraz
                            ona musi się z tym uporać, teraz ona ma problem. Sęk w tym, żeby wiedzieć, czy
                            Tobie zrobi się lepiej, i czy ona na tym skorzysta, czy straci. A skąd możesz
                            to wiedzieć, jeżeli wcześniej sobie tego nie ustalicie?
                            • kwieto Re: Przemilczenia 18.01.02, 14:15
                              A jak sobie wyobrazasz takie ustalenia? Kochanie, jak bede myslal o srubokrecie
                              to nie bede sie zwierzal, jak pomysle o pupci kumpla, to tez nie, ale jak
                              pomysle o pocalunku z nieznajoma, to w te pedy powiem?

                              I myslisz, ze jestes za wczasu przewidziec wszystkie swoje reakcje, i z
                              grubsza wiedziec co zrobisz w tej a nie innej sytuacji? I wiesz jaka sytuacja
                              Cie przerosnie a jaka nie? I co mowisz cos w stylu "kochanie, jesli mnie
                              zdradzisz, to powiedz, ale jesli tylko bedziesz fantazjowal, to nie mow, bo nie
                              znioslabym bolu"???

                              Kurcze, tez bym chcial miec gotowa odpowiedz i rozwiazanie wszystkich dylematow
                              zyciowych...
                              • Gość: Kameleon Re: Przemilczenia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 15:29
                                kwieto napisał(a):

                                > A jak sobie wyobrazasz takie ustalenia?
                                To, jak sobie je wyobrażam, to jest sprawa tylko mojego związku. I każdy na to
                                pytanie musi sobie odpowiedzieć sam. Sześć lat temu, kiedy zaczynałam z moim
                                obecnym postawiliśmy sprawę jasno: oboje mówimy sobie o wszystkim, czyli
                                szczerość do bólu, bo najważniejsza dla nas w NASZYM związku jest uczciwość i
                                partnerstwo. Bycie przyjacielem, a nie współzawodnikiem w gierce, która nazywa
                                się miłość. Nie ma problemu rywalizacji, walki o partnera, tu nikt nikogo do
                                niczego nie przymusza.

                                > Kurcze, tez bym chcial miec gotowa odpowiedz i rozwiazanie wszystkich dylematow
                                >
                                > zyciowych...
                                Nie sugeruj, że ja mam odpowiedzi i rozwiązania dla wszystkich dylamatów
                                życiowych, bo to nieprawda. To, co tu napisałam odnosi się do tego, jak JA
                                układam sobie życie.Nie próbuję tu nikogo namawiać,ludzie są różni i mają w
                                związkach różne priorytety.

                                • kwieto Re: Przemilczenia 18.01.02, 15:49
                                  Zgoda, czy ja Ci narzucam cokolwiek? ja sobie tylko czegos takiego nie
                                  wyobrazam, wiec pytam...

                                  Natomiast ze "szczerosci do bolu" sie ostatnio wyleczylem, wiecej mozna zepsuc
                                  niz naprawic, w imie idiotycznych (dla mnie) ideologii. Szczerosc tak, ale nie
                                  po trupach.

                                  "Szczerosc - ale z ludzka twarza!" - chcialoby sie powiedziec, hihi

                                  Zarazem mowie, ze mowie tu o szczerosci w ogole, a NIE w kontekscie zdrady
                                  malzenskiej
                          • Gość: ida Re: Przemilczenia IP: *.csk.pl 18.01.02, 14:04
                            a czy tak w ogóle to człowiek nie ma prawa już nawet do swoich myśli, żeby
                            zaraz nie został posądzony o kłamstwo, nieszczerość itd.???

                            i ze wszystkiego musi się spowiadać?

                            przecież to jest chore
                  • Gość: magrat Re: Przemilczenia IP: 57.66.12.* 30.01.02, 15:42
                    Czy w zwiazku z tym uwazasz, ze mozesz zdradzac swoja partnerke przez np. rok,
                    bo caly czas sie wahasz??? I sprawdzasz sobie obie - bo sie wahasz? Zastanow
                    sie chwilke...
                    • kwieto Re: Przemilczenia 30.01.02, 21:00
                      Prosze, przeczytaj jeszcze raz DOKLADNIE mojego posta.

                      Nie mowilem tam nic o zdradzaniu, a tylko o tym, ze jesli mam watpliwosci, waze
                      cos (np. odejsc czy zostac, bez zaangazowania w drugia kobiete)- czasem lepiej
                      jest poczekac z opowiadaniem o tych watpliwosciach do momentu, kiedy pojawi sie
                      decyzja. Chodzilo tu o samo przemilczenie, a nie zdrade.

                      Powiedzmy, ze uwazasz ze zwiazek sie wypalil. Nie jestes zainteresowany nikim
                      innym, nie masz romansu - ale zastanawiasz sie czy nie odejsc. Z drugiej
                      strony, moze po prostu maz ciezki okres, jestes przemeczony, i stad wrazenie
                      "wypalenia". I teraz zastanow sie, co poczuje twoja dziewczyna/zona, jesli jej
                      powiesz "wiesz, tak sie zastanawiam, czy sie nie rozstac/rozwiesc, ale w sumie
                      to nie jestem pewien, gdybam tylko sobie..." Moze wtedy warto takie mysli
                      przemilczec, dopoki sie nie zdecydujesz na TAK albo NIE?
          • faxio Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 18.01.02, 10:23
            Dlaczego takie ogromne znaczenie ma zawierzyć i zaufać, że mąż nie prześpi się
            z inną kobietą?
            Dla mnie ważne jest zaufać i zawierzyć, że będziemy się wzajemnie wspierać w
            trudach życia, że będzie przyjacielem i pocieszycielem, może doradcą.
            Zdradzi mnie i skrzywdzi jeżeli opuści w potrzebie, jeżeli w mojej obecności
            będzie flirtował z innymi zostawiając mnie z boku.
            Fakt, że mąż zdradził mnie fizycznie, jeżeli nie zawódł mnie jako przyjaciel,
            nic nie znaczy. Przecież nie stała mi się żadna realna krzywda.
            Urażone może być tylko poczucie dumy i własności. Po co to?
            • kwieto Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 18.01.02, 10:45
              No i to mam na mysli mowiac o jednorazowym skoku w bok. Seks jest piekny jesli
              jest wzmocniony uczuciem, ale nie mozna zaprzeczyc tez faktu, ze jest tez
              zwykla biologia. Wiec co, jesli np. z jakichs wzgledow nie widze sie z ukochana
              przez rok, to mam sie codziennie masturbowac????

              To ja na prawde wole pojsc do prostytutki...
              Oczywiscie, nie znaczy to, ze jest to jedyne rozwiazanie, najlepiej bylo by po
              prostu sie powstrzymac. Ale czy kazdy ma wystarczajaco silna wole? Watpie...
              • Gość: A27 Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 18:50
                Rok masturbacji to male piwo w porownaniu do tego, ze przy Twojej upierdliwoaci
                albo cale zycie spedzisz masturbujac sie albo chodzac do prostytutki.
            • Gość: Dora Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 212.244.205.* 18.01.02, 12:11
              >Fakt, że mąż zdradził mnie fizycznie, jeżeli nie zawódł mnie jako przyjaciel,
              >nic nie znaczy.

              Dla ciebie może nic nie znaczy ale to nie zmienia faktu że taki facet nie
              dotrzymuje obietnic i kłamie. W tej dziedzinie życia a więc może w przyszłości
              i w innych też. Chyba że się umówiliście że skoki w bok są dozwolone i cicho
              sza, to co innego.

              >Przecież nie stała mi się żadna realna krzywda

              Bardzo dobrze. Ale uprawianie seksu z przypadkowymi kobietami to ryzyko
              zarażenia stałej partnerki, ryzyko zaangażowania się emocjonalnego, ryzyko
              skandalu (jeśli ta druga okaże się nie na poziomie) i pewnie inne ryzyka. I on
              na to wszystko naraża wasz związek. Nie jest więc tak zupełnie w porządku, może
              mu nie zależy albo jest nieodpowiedzialny.
              • Gość: Kameleon Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 12:23
                To, co piszesz Dora, to wszystko prawda, tylko to jest kolejnym argumentem za
                tym, że zdradzona żona powinna o tym wszystkim wiedzieć.Pytanie tego wątku nie
                skupia się na moralnej ocenie osoby zdradzającej, ale na praktycznym podejściu
                do tego, co zrobić, jeżeli nas ten fakt dotknął.Jestem przekonana, że taka
                ewentualność powinna zostać uwzględniona (i uzgodniona) na samym początku
                każdego związku, trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co zrobimy, jeżeli to
                się zdarzy - mówimy, czy nie mówimy. Pozostajemy razem w nieprawdzie, czy
                pozostajemy razem w prawdzie, czy pozostajemy osobno w prawdzie.Wierz mi, to
                jest podstawowa sprawa każdej pary.
                • Gość: Dora Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 212.244.205.* 18.01.02, 13:12
                  >Pytanie tego wątku nie
                  >skupia się na moralnej ocenie osoby zdradzającej, ale na praktycznym podejściu
                  >do tego, co zrobić, jeżeli nas ten fakt dotknął

                  Wiesz mnie po prostu jakoś zaintrygowało to co napisała faxio, że zdrada
                  fizyczna to nie jest żadna krzywda jeśli nadal można na faceta liczyć i nic się
                  w widoczny sposób nie zmienia.
                  • Gość: ida Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.csk.pl 18.01.02, 13:54
                    Gość portalu: Dora napisał(a):


                    > Wiesz mnie po prostu jakoś zaintrygowało to co napisała faxio, że zdrada
                    > fizyczna to nie jest żadna krzywda jeśli nadal można na faceta liczyć i nic się
                    >
                    > w widoczny sposób nie zmienia.

                    a wiesz Dora, że mnie również bardziej zabolałoby gdyby się okazało, że on
                    zawiódł mnie jako przyjaciel (bo wtedy dopiero nie mielibyśmy już o czym
                    rozmawiać) niż że zdarzyło mu się z takich czy innych przyczyn przespać
                    zprostytutką czy gdzieś może było za dużo wina...
                    • Gość: Dora Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 212.244.205.* 18.01.02, 14:55
                      >mnie również bardziej zabolałoby gdyby się okazało, że on
                      >zawiódł mnie jako przyjaciel

                      Ale też uważasz że to nie jest ŻADNA krzywda? Bo mnie to najbardziej
                      zastanawia, rozumiem że można wybaczyć i to nie jedno, ale mówić że to zupełnie
                      nic nie znaczy?
                      • Gość: ida Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.csk.pl 18.01.02, 16:12
                        Gość portalu: Dora napisał(a):


                        > Ale też uważasz że to nie jest ŻADNA krzywda? Bo mnie to najbardziej
                        > zastanawia, rozumiem że można wybaczyć i to nie jedno, ale mówić że to zupełnie
                        >
                        > nic nie znaczy?

                        tak wogóle to nie nazwałabym tego krzywdą bo to trochę za mocne słowo
                        no i wcześniej napisałam, że wolałabym nie wiedzieć, jesli to tak w sumie nic
                        nie znaczący skok w bok. Jeśli dla niego samego taki skok w bok nie ma żadnego
                        znaczenia to niech będzie łaskawy mnie o tym nie powiadamiać.
                        Ale nie zniosłabym gdyby facet prowadził sobie na boku drugie zycie

          • kwieto Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 18.01.02, 10:39
            Wiesz - seks nie jest tylko obiadem. Ale pewnych rzeczy nie przeskoczysz i
            zwykla fizjologia daje o sobie znac. I wtedy wszystko zalezy, czy ktos ma silny
            charakter, czy nie. Zwroc uwage, ze pisalem o tym w kontekscie
            WIELOMIESIECZNYCH przerw w kochaniu sie u partnerow...
            • zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 18.01.02, 13:29
              Kwieto i inni: Twoja ukochana ,miłość Twojego życia,osoba dla której poświęcił
              byś wiele,poniósł wiele wyżeczeń wyjeżdża na kontrakt na drugą półkulę,nie
              będzie jej WIELE,WIELE,WIELE miesięcy żegnacie się,omawiacie wiele
              spraw,ustalacie szczegóły, a o tym jednym milczycie ,na co Ty możesz liczyć z
              jej strony,na co ona z Twojej.Och kochanie nie martw się jak mnię przydusi
              pójdę do prostytutki,a jak Ciebie, wierzę że sobie poradzisz.W takich właśnie
              przypadkach wychodzi cała nasza miłość,właśnie wtedy sprawdza się uczucie.Co to
              za wierność gdy mamy seks pod ręką i pod dostatkiem.Czy można przejśc do
              porządku dziennego gdy znajdziesz jakieś usprawiedliwienie.Czy brak poświęcenia
              Twojego partnetanie nie odbierzemy jako zdradę miłości.Owszem wierzę że takie
              związki trwają,i z pozoru mają się dobrze.Łatwiej się żyje w takim układzie gdy
              nie ma w nim uczucia,gdy jest sprawa, jest nie do wybaczenia.Partner powinien
              wiedzieć,wtedy sam zadecyduje jestem z nim dalej,lub kończymy.
              • kwieto Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZI 18.01.02, 13:35
                Sluchaj, czy ja gdzies napisalem, ze to pochwalam? Jednym taki uklad pasuje,
                innym nie. Dla mnie w ogole uklad w ktorym moja ukochana wyjezdza na dlugo i
                daleko jest poczatkiem konca milosci - bo kochac kogos mozna tylko bedac przy
                nim...

                No to w koncu seks z prostytutka jest zdrada czy nie? I dlaczego?
    • Gość: jacek Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.02, 13:38
      po co jej robic przykrosc co oczy nie widza a uszy nie slysza to sercu nie zal
      w dlugosci zyci zdrada malzenska jest sprawa banalna
      • Gość: Kameleon Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 13:45
        Można i tak, a co jest niebanalne?
        • zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 18.01.02, 14:00
          Dobrze już dobrze,wszyscy mają rację-zależy o co komu w życiu chodzi.Odpowiem
          już sama na to pytanie,ale jest to odpowiedż tylko dla mnie tzn.do mojego
          wewnętrznego użytku ,jeśli kocham-nie zdradzę choćbym się miała wywinąć na
          drugą stronę,jeśli kocham a on zdradzi-to sprawa jest krótka następuje koniec
          (choćby jak wyżej).W moim ubogim pojęcu nie istnieje wybaczenie.Zdrada to
          zdrada-skaza.W tym przypadku na związku.Sklejanie czegokolwiek nie wchodzi w
          rachubę.
          I tu nasuwa się kolejne pytanie czy takie idealne związki się zdarzają?
      • Gość: annka Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 18.01.02, 14:01
        Gość portalu: jacek napisał(a):

        > w dlugosci zyci zdrada malzenska jest sprawa banalna

        tylko jak czesto przez ten banal rujnuje sie zycie -nie tylko wlasne

    • Gość: UOP CHYBA OSZALAŁEŚ IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.02, 02:45
      Jak kręcisz maluchem "na boku" to trzymaj mordę na kłódkę i nie rób
      przynajmniej przykrości żonie. A jak już chcesz być taki szczery, to napisz np.
      do "Chwila dla Ciebie" lub "Pani domu".
    • Gość: karo13 Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.interpc.pl 21.01.02, 13:59
      Moim zdaniem zona powinna wiedziec o tym (w malzenstwie nie powinno byc
      tajemnic) i tak wogole to Ty chcesz od niej odejsc? Bo jezeli tak to lepij zeby
      wiedziala od razu.
      POzdrawiam.
    • Gość: ja Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: 213.17.225.* 29.01.02, 21:38
      Jestem kobieta.Zdradzilam.Powiedzialam.Niczego w zyciu tak nie zaluje.I tak by
      sie to nie powtorzylo.Z balaganem w glowie trzeba sie uporac samemu,nie
      niszczyc drugiej osoby do cna.Nie chcesz zrobic tego nigdy wiecej-nie
      mow.Zniszczy ja bol,rozmyslanie i bolesna zazdrosc napedzana przez wyobraznie.
      • maly.ksiaze To znaczy czego zalujesz... 29.01.02, 22:24
        ...tak strasznie bardzo? Tego ze zdradzilas, czy tego, ze powiedzialas?

        Pozdrawiam,

        mk. (wscibski dzis wyjatkowo)
      • Gość: ula Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? IP: *.hartford-03rh15rt.ct.dial-access.att.net 12.02.02, 01:29
        Gość portalu: ja napisał(a):

        Zniszczy ja bol,rozmyslanie i bolesna zazdrosc napedzana przez wyobraznie.

        wlasnie po to zeby zazdrosc nie byla napedzana wyobraznia trzeba szczerze
        odpowiedziec na wszystkie pytania zadawane przez zdradzonego.
        a bol zdradzonego mozna ukoic swoja cierpliwoscia i zrozumieniem lawiny emocji
        przez zrade wywolanej.
        u
        u

    • iwles Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 30.01.02, 15:07
      Nie, nie i jeszcze raz nie. Takie jest moje zdanie, ale nikt nie musi sie z nim
      zgadzać. Pomijając fakt, że takiej sytuacji nie powinno być w ogóle.
      Mówienie zonie o zdradzie nie jest, jak to ktoś sugerował, oczyszczeniem
      małżeństwa, aby nie trwał on w stanie kłamstwa, lecz zwyczajnym zrzucaniem
      własnego "wyrzutu sumienia" na barki żony. Mąż wytzucił już z siebie ten błąd -
      czuje się w porządku, bo przeciez powiedział prawdę, a teraz będzie juz tylko
      czekał na wybaczenie! No, bo przeciez musi zostać wybaczone - bo to przeciez
      nic nie znaczący epizod w jego życiu, bo to tylko raz, po pijanemu... bo to
      przeciez nie jego wina,... bo to tamta go omotała, zaciągnęła do łózka... on
      jest tylko biednym facetem, który został wykorzystany...
      Tylko nikt nie pomyślał, co po takim wyznaniu czuje żona, jak jej cięzko
      odbudowac teraz zaufanie... Wybaczyć? ja bym chyba nie potrafiła... Zapomnieć?
      tym bardziej... zagłuszyć własną wyobraźnię, widok ukochanego mężczyzny w
      ramionach obcej...
      nie... to bardzo trudne...
      Dlatego uważam, że o ile był to "wyskok" bez żadnych konsekwencji dla
      małżeństwa - druga strona nie powinna o tym wiedziec. A pokutą zradzającego
      niech będzie jego wieczny strach, aby współmałżonek nigdy sie o zdradze nie
      dowiedział! Może to powstrzyma go przed podobnymi wyczynami w przyszłości.
      • malwinamalwina Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 30.01.02, 16:17
        to ja - i podkreslam ze to nader amorale, bardziej niz sama glupia zdrada !
        • zizzi Re: CZY ZDRADZANA ŻONA POWINNA O TYM FAKCIE WIEDZIEĆ? 11.02.02, 12:33
          Powracam jeszcze do zadanego tematu.Wszyskie argumenty które zostały
          przytoczone w dyskusji mają swoje za i przeciw.I ja zastanawiam się ciągle nad
          tym.Doszłam ( może jeszcze wciąż zmierzam)do pewnego wniosku,że najprostrze
          rozwiązania są najlepsze ,chodzi mi mianowicie o treśc przysięgi małżeńskiej-na
          dobre i na złe -zdrada czy to fizyczna ,czy emocjonalna dla więkrzości to jest
          właśnie to zło-i pytanie jest następujące czy mamy prawo wiedzieć o tym
          właśnie "złym" w naszym związku,czy też wspaniałomyślny partner nas przed tym
          uchroni.Pytanie czy ta ochrona jest nam potrzebna,a może jednak lepiej
          wiedziec .Ktoś już wyżej mówił że zdrada jest wynikiem jakiś
          niedociągnięc,nieporozumień,niedomówień w związku-świadczy że dzieje się coś
          niedobrego.Myślę że wiedza może być dla nas zbawienna,a przynajmniej mamy
          możność świadomie zadecydować co dalej? Jak myślicie????
          • Gość: A27 Pytanie do kwieto - superwredne IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 18:57
            Tak piszesz o tym, ze fizjologi nie przeskoczysz i skok w bok przy dlugiej
            rozlace to zanowu nie taka straszna rzecz. Twierdzisz, ze fizjologii nie
            prezskoczysz. Moim zdaniem pieprzysz andriny. Pozawol, ze zapytam w jaki
            sposob przeskakujesz fizjologie, gdy nie masz kobiety. Bo z tego co czytamy na
            forum to na raie nie ma takeij glupiej, ktoraby Cie chciala bzykac. No wiec
            jak sobie radzisz z fizjologia? Masturbacja czy prostytutka? I jesli to
            prostttutka to jak godzisz te wydatki z bezrobociem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka