Dodaj do ulubionych

Kiedy silna osobowość zostaje sama

03.11.03, 19:02
Kiedy? Zawsze.
Silna jednostka jest sama.

Dlaczego?
Otoczona rzeszą wielbicieli nie widzi oczu przyjaznych, tylko wierność w
oczach poddanych.

Jesli zaś żyje w ciszy, mało kto ma odwagę stawić czoło jej sile.
Mało kto, jeśli się już pokusi o to, ma dość siły, by to udźwignąć.

Po pierwszych próbach rywalizacji odczuwa złość, że się nie udaje zbić z
pantałyku kogoś, kto na pewnie stoi na nogach - i w bardziej wysublimowany
lub mniej sposób - kończy znajomość.
Najczęściej szukając winnego - i to poza sobą.

Ma swoje twarde zasady, zdanie zmienia nie dla przyjemności innych, ale
dlatego, że dostrzegła swój błąd, nie nagina karczku.
Często ma misję - z którą się nie obnosi, ale ją pełni (wciąż ni mówimy o
pieniaczach i pozorantach).

Silni ludzie są sami.

Tak czy nie?
Obserwuj wątek
    • malvvina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 19:05
      aha
    • Gość: frustro Expose czy resume ? n/t IP: *.future-net.pl 03.11.03, 19:15
      • alfika Re: Expose czy resume ? n/t 03.11.03, 19:28
        Ani, ani.
        Znak zapytania jest nie do przeoczenia.
    • Gość: girlfriend Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 19:17
      Silni są z silnymi, myślę :)
      • malvvina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 19:23
        nie, wykonczyliby sie w kompetycji
        a nie zawsze lubia

        > Silni są z silnymi, myślę :)
        • malvvina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 19:41
          nie wiem czy rywalizacja to dobre slowo ja wole kompetycje bo b sportowe
          dlaczego musi ?
          bo to nieodzowny element jej natury
          i pacyficznie spokojnie lub gwaltownie lecz bedzie reagowac
          kompetycja ze slabszymi jest glupota bo nic nie przynosi wiec pozostaja tylko
          silni jako element dalszego rozwoju
          • Gość: girlfriend Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 19:54
            :)

            a tam
            silny silnego kocha :)
      • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 19:24
        Tak, ale trudno im na siebie trafić czasem.
        • katara Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 19:34
          niestety zbyt duży odsetek zadawala się namiastkami. Pozdr.
          • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 19:44
            Wytracają siły w ten sposób - mogą polec.
            Niebezpieczne.

            Pozdrawiam również.
    • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 19:37
      Bzdura :"))

      > Po pierwszych próbach rywalizacji

      Myslisz ze silna jednostka musi rywalizowac?
      Po co?
      • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 19:49
        Nie - to było o słabszym, który usiłuje dostać się w sferę silniejszego.
        Na co silniejszemu wszak taka rywalizacja nierównych sił?

        Jeśli mu się uda, to nie nadąża - jako słaby usiłuje we własnych
        oczch "nadrobić" - odzyskać rzekomo traconą wartość (a to tylko wyłażą
        wspaniale braki do nadrobienia, ech).

        A z tego nadrabiania bierze się albo przyjęcie roli ucznia, albo chora
        rywalizacja.

        I sytuacja wraca do punktu wyjścia.
        • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 00:40
          Tym bardziej, nie rozumiem czemu samotnosc mialaby byc z definicji wpisana w silna osobowosc?

          Jesli silny nie wdaje sie w spory, nie mataczy, nie kombinuje (nie musi), to odpada mu wiekszosc
          problemow z zakresu komunikacji innymi - nie musi niczego nikomu udowadniac.

          I moze zajac sie zyciem.
          A zycie to chyba nie jest samotnosc?
          • Gość: az Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama IP: *.magtel.net.pl 04.11.03, 00:54
            Jeśli 'silna osobowość = człowiek z zasadami' to nie widzę powodu dla
            samotności. No chyba, że te zasady są jakieś takieś owakieś, czyli mocno
            odstające od poglądów innych ludzi.
            • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 09:08
              Taaak?
              A choćby podstawowa zasada nie kradnij?
              Niby każdy jest całym sercem przeciwko kradzieżom, prwda?

              Ale jak się uda komuś zakombinować, pocwaniaczyć, naciągnąć - szczególnie jeśli
              to ktos bliski - to jesteśmy gotowi ucieszyć się i usprawiedliwić baaardzo
              sensownie, od ręki. Za to spróbuj tylko głośno potępiać.

              To zasada "nie kradnij" okaże się zła, jakaś taka owaka?
              Nie?
              To wprowadzaj konsekwentnie w życie przed wszystkimi swoimi znajomymi, bez
              wyjątku. Długo będziesz miał tłumy przyjaciół?

              (przykro mi, ja nie jestem niezłomną strażniczką tej zasady, szczęściem
              nieziemskim mnie napawał fakt rozmawiania w czasie studiów z rodzicami na jeden
              żeton C przez pół godziny z automatu, który czasem się zacinał)
              • Gość: az Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama IP: *.magtel.net.pl 04.11.03, 12:32
                alfika napisała:

                > Ale jak się uda komuś zakombinować, pocwaniaczyć, naciągnąć - szczególnie
                jeśli
                >
                > to ktos bliski - to jesteśmy gotowi ucieszyć się i usprawiedliwić baaardzo
                > sensownie, od ręki. Za to spróbuj tylko głośno potępiać.
                >
                > To zasada "nie kradnij" okaże się zła, jakaś taka owaka?
                > Nie?
                > To wprowadzaj konsekwentnie w życie przed wszystkimi swoimi znajomymi, bez
                > wyjątku. Długo będziesz miał tłumy przyjaciół?
                Trudny przykład podałaś. Wyrosłem w świecie, gdzie zakombinowanie było normą,
                bo system społeczno-gospodarczy był nienormalny.
                Co innego jednak mieć zasady, co innego je głosić, co innego jeszcze karcić
                innych za ich łamanie (w tym ważne jest jak się wytyka czyjąś kombinację).
                Myślę, że możliwości są tu na tyle szerokie, że i sprawa samotności może być
                też różnoraka.

                > (przykro mi, ja nie jestem niezłomną strażniczką tej zasady, szczęściem
                > nieziemskim mnie napawał fakt rozmawiania w czasie studiów z rodzicami na
                jeden
                >
                > żeton C przez pół godziny z automatu, który czasem się zacinał)
                Też nie jestem święty w tym względzie. Obawiam się, że trudno będzie takich
                znaleźć. Ale z drugiej strony coraz łatwiej jest iść przez życie bez potrzeby
                kombinowania.
            • malvvina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 09:28
              silna osobowosc to nie jest czlowiek z zasadami (jakimi ????)
              to czlowiek ktory ma odwage zyc
              i wcale nie jest ich wielu ....


              > Jeśli 'silna osobowość = człowiek z zasadami' to nie widzę powodu dla
              > samotności. No chyba, że te zasady są jakieś takieś owakieś, czyli mocno
              > odstające od poglądów innych ludzi.
              • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 11:33
                Jaaasne, tylko siłę charrrakteru można sobie poćwiczyć najpierw na zasadach.
          • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 09:01
            kwieto napisał:

            > Tym bardziej, nie rozumiem czemu samotnosc mialaby byc z definicji wpisana w
            si
            > lna osobowosc?
            >
            > Jesli silny nie wdaje sie w spory, nie mataczy, nie kombinuje (nie musi), to
            od
            > pada mu wiekszosc
            > problemow z zakresu komunikacji innymi - nie musi niczego nikomu udowadniac.
            >
            > I moze zajac sie zyciem.
            > A zycie to chyba nie jest samotnosc?



            Jeśli odpadają problemy z czymkolwiek, to nie znaczy, że się tym zajmujesz -
            jak masz reanimować, to nie bierzesz się za nawiązywanie kontaktu duchowego z
            pacjentem - nawet jeśli zrobiłbyś to doskonale, prawda?

            Życie to życie, a nie tylko kontakty społeczne.
            Tak to widzę.
            • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 05.11.03, 00:02
              alfika napisała:


              > Jeśli odpadają problemy z czymkolwiek, to nie znaczy, że się tym zajmujesz

              No wlasnie sie nie zajmuje, skoro nie mam problemow.


              > jak masz reanimować, to nie bierzesz się za nawiązywanie kontaktu duchowego z
              > pacjentem - nawet jeśli zrobiłbyś to doskonale, prawda?

              A to w jakim kontekscie?


              > Życie to życie, a nie tylko kontakty społeczne.
              > Tak to widzę.

              Ale samotnosc dotyczy kontaktow spolecznych.
              Tak to widze :")
              • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 05.11.03, 07:57
                kwieto napisał:

                > alfika napisała:
                >
                >
                > > Jeśli odpadają problemy z czymkolwiek, to nie znaczy, że się tym zajmujesz
                >
                > No wlasnie sie nie zajmuje, skoro nie mam problemow.

                *** chcesz powiedzieć, że zajmujesz się wszystkim, z czym masz problemy, póki
                się nauczysz???

                Poza tym nie widzę silnego człowieka, który m aproblemy z komunikacją, bo to
                jest po prostu człowiek, który ma problemy z komunikacja.
                Wiesz, można kogos z IQ 260 zamknąć z takimi, co mają 100 - i nawet może sobie
                bez problemu radzić w kontaktach z nimi.
                Ale powiedz, na pewno nigdy nie poczuje znużenia?
                To równiez pisała Malwina jarowi.


                >
                >
                > > jak masz reanimować, to nie bierzesz się za nawiązywanie kontaktu duchoweg
                > o z
                > > pacjentem - nawet jeśli zrobiłbyś to doskonale, prawda?
                >
                > A to w jakim kontekscie?


                ***W kontekście pełnienia misji czyli zajmowania się sprawami, które uważasz za
                ważniejsze od innych, nawet wartościowych.


                >
                >
                > > Życie to życie, a nie tylko kontakty społeczne.
                > > Tak to widzę.
                >
                > Ale samotnosc dotyczy kontaktow spolecznych.
                > Tak to widze :")

                ***Ale nie zawsze problemów z nimi.
                • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 05.11.03, 08:40
                  alfika napisała:

                  > *** chcesz powiedzieć, że zajmujesz się wszystkim, z czym masz problemy, póki
                  > się nauczysz???

                  Chce powiedziec, ze "problemy" (albo jesli wolisz - np. kompleksy) bardzo istotnie zafalszowuja
                  komunikacje. I poki nie zostana rozwiazane, w mniejszym lub wiekszym stopniu wplywaja na
                  odbior przekazu od drugiej osoby. Sa swego rodzaju wbudowanym filtrem, ktory przeszkadza a
                  ktorego nie bardzo mozna sie pozbyc.
                  I zamiast rozmawiac, taka osoba koncentruje sie na obronie przed wyimaginowanymi atakami, albo
                  udowadnianiu rownie wyimaginowanych rzeczy. A to skutecznie uniemozliwia miedzy innymi
                  sprawna komunikacje.
                  Tu nie da sie powiedziec "nie bede sie tym zajmowac", bo rzecz wplywa na wszelkie aspekty zycia.


                  > Poza tym nie widzę silnego człowieka, który m aproblemy z komunikacją, bo to
                  > jest po prostu człowiek, który ma problemy z komunikacja.

                  No dobrze, ale to przeciez Ty postawilas na poczatku teze, ze czlowiek silny jest samotny.
                  A czym jest samotnosc, jak nie efektem problemow z komunikacja? (o samotnych z wyboru, np.
                  pustelnikach nie mowie, bo IMHO nie maja oni poczucia samotnosci, jestem tez przekonany, ze
                  gdyby wrocili do ludzi, nie mieliby problemow by sie odnalezc)
                  Moim zdaniem jedna z cech osoby silnej jest umiejetnosc radzenia sobie z tymi wlasnie
                  slabosciami.

                  > Wiesz, można kogos z IQ 260 zamknąć z takimi, co mają 100 - i nawet może sobie
                  > bez problemu radzić w kontaktach z nimi.
                  > Ale powiedz, na pewno nigdy nie poczuje znużenia?
                  > To równiez pisała Malwina jarowi.

                  Co innego znuzenie, co innego nieumiejetnosc.


                  > ***W kontekście pełnienia misji czyli zajmowania się sprawami, które uważasz za
                  > ważniejsze od innych, nawet wartościowych.
                  >

                  Mysle ze za bardzo mieszamy pojecia.
                  Wg mnie misja nie jest tozsama z silna osobowoscia.

                  Misje mial np. Martin Luter King, ale mial ja rowniez Adolf Hitler cz Jozef Stalin.
                  Czy wszyscy wymienieni panowie byli silnymi osobowosciami? Smiem watpic.
                  Duze poczucie misji maja czesto shizofrenicy - czy sa to osoby silne albo slabe?

                  Inna sprawa jest takze odmiennosc, innosc.
                  To tez nie jest moim zdaniem kategoria wg ktorej moznaby oceniac czy ktos jest silny. Wariat jest
                  tak samo odmienny jak geniusz, czy mozna wylacznie z tego powodu powiedziec o
                  ktorymkolwiek z nich, ze jest silna osobowoscia?
                  Czy silna osobowoscia jest np. Andrzej Lepper, albo Gabriel Janowski? Obaj sie bardzo
                  wyrozniaja...

                  Mysle ze nie tedy droga.
                  Prosze o definicje czlowieka silnego, bo chyba zaczynamy sie dosc mocno rozmijac :")


                  > > Ale samotnosc dotyczy kontaktow spolecznych.
                  > > Tak to widze :")
                  >
                  > ***Ale nie zawsze problemów z nimi.
                  >

                  Jesli jest to samotnosc z wyboru, to nie jest to samotnosc, o czym pisalem wyzej.
                  Chyba ze masz na mysli cos jeszcze innego?
                  • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 05.11.03, 10:21
                    kwieto napisał:

                    " (albo jesli wolisz - np. kompleksy) bardzo istot
                    > nie zafalszowuja
                    > komunikacje. I poki nie zostana rozwiazane, w mniejszym lub wiekszym stopniu
                    wp
                    > lywaja na
                    > odbior przekazu od drugiej osoby. Sa swego rodzaju wbudowanym filtrem, ktory
                    pr
                    > zeszkadza a
                    > ktorego nie bardzo mozna sie pozbyc.
                    > I zamiast rozmawiac, taka osoba koncentruje sie na obronie przed
                    wyimaginowanym
                    > i atakami, albo
                    > udowadnianiu rownie wyimaginowanych rzeczy. A to skutecznie uniemozliwia
                    miedzy
                    > innymi
                    > sprawna komunikacje.
                    > Tu nie da sie powiedziec "nie bede sie tym zajmowac", bo rzecz wplywa na
                    wszelk
                    > ie aspekty zycia.


                    ***Nie piszemy o nieszczęśliwej jednostce, która z powodu swoich kompleksów lub
                    ograniczeń jest samotna, bo nie potrafi nawiązać kontaktu.
                    To zupełnie inne zagadnienie.


                    >
                    >
                    > > Poza tym nie widzę silnego człowieka, który m aproblemy z komunikacją, bo
                    > to
                    > > jest po prostu człowiek, który ma problemy z komunikacja.



                    ***Jw - nie piszemy o człowieku, który sam w sobie ma problemy z komunikacją.


                    >
                    > No dobrze, ale to przeciez Ty postawilas na poczatku teze, ze czlowiek silny
                    je
                    > st samotny.
                    > A czym jest samotnosc, jak nie efektem problemow z komunikacja? (o samotnych
                    z
                    > wyboru, np.
                    > pustelnikach nie mowie, bo IMHO nie maja oni poczucia samotnosci, jestem tez
                    pr
                    > zekonany, ze
                    > gdyby wrocili do ludzi, nie mieliby problemow by sie odnalezc)



                    ***Właśnie o takich ludziach mowa - choć nie o pustelnikach dosłownie, bo silne
                    jednostki nie potrzebują usuwać się aż do pustelni, by uniknąć towarzystwa - to
                    raczej świadomy wybór, by iść swoją drogą.



                    >
                    > > Wiesz, można kogos z IQ 260 zamknąć z takimi, co mają 100 - i nawet może s
                    > obie
                    > > bez problemu radzić w kontaktach z nimi.
                    > > Ale powiedz, na pewno nigdy nie poczuje znużenia?
                    > > To równiez pisała Malwina jarowi.
                    >
                    > Co innego znuzenie, co innego nieumiejetnosc.
                    >


                    ***Ale tu nigdzie nie bylo mowy o nieumiejętności!



                    >

                    > >
                    >
                    > Mysle ze za bardzo mieszamy pojecia.
                    > Wg mnie misja nie jest tozsama z silna osobowoscia.


                    ***Kwieto, a jakby misja miała być "tożsama z silną osobowością"? :)
                    To z założenia bez sensu - mimo, że czasem silna osobowość misję takową posiada.


                    >
                    > Misje mial np. Martin Luter King, ale mial ja rowniez Adolf Hitler cz Jozef
                    Sta
                    > lin.
                    > Czy wszyscy wymienieni panowie byli silnymi osobowosciami? Smiem watpic.
                    > Duze poczucie misji maja czesto shizofrenicy - czy sa to osoby silne albo
                    slabe
                    > ?


                    ***O tym, o kim mówimy, a o kim nie, było w kilku postach wcześniej. Niemal we
                    wszystkich.






                    > Prosze o definicje czlowieka silnego, bo chyba zaczynamy sie dosc mocno
                    rozmija
                    > c :")
                    >

                    >
                    > Jesli jest to samotnosc z wyboru, to nie jest to samotnosc, o czym pisalem
                    wyze
                    > j.
                    > Chyba ze masz na mysli cos jeszcze innego?



                    A jak Ty to nazwiesz?
                    • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 05.11.03, 12:06
                      alfika napisała:

                      > ***Nie piszemy o nieszczęśliwej jednostce, która z powodu swoich kompleksów
                      > lub ograniczeń jest samotna, bo nie potrafi nawiązać kontaktu.
                      > To zupełnie inne zagadnienie.

                      > ***Jw - nie piszemy o człowieku, który sam w sobie ma problemy z komunikacją.

                      > ***Właśnie o takich ludziach mowa - choć nie o pustelnikach dosłownie, bo
                      > silne jednostki nie potrzebują usuwać się aż do pustelni, by uniknąć
                      > towarzystwa - to raczej świadomy wybór, by iść swoją drogą.

                      To szczerze powiedziawszy, ja nie widze gdzie widzisz samotnosc (z definicji) u
                      takiej osoby. Pojscie wlasna droga skazuje na samotnosc?
                      Jesli tak, to kazdy, lub prawie kazdy jest sam. Sila lub jej brak nie ma tu nic
                      do rzeczy.


                      > ***Ale tu nigdzie nie bylo mowy o nieumiejętności!

                      Ale bylo o znuzeniu. Znuzenie to jeszcze nie "sam".
                      Zwlaszcza ze czasem osoba o IQ 100 ma wiecej do powiedzenia niz osoba o IQ 160.
                      "Sam" to nieumiejetnosc, moim zdaniem.


                      > ***Kwieto, a jakby misja miała być "tożsama z silną osobowością"? :)
                      > To z założenia bez sensu - mimo, że czasem silna osobowość misję takową
                      posiada.

                      No widzisz... Wlasnie dlatego chcialbym poznac Twoja definicje silnego
                      czlowieka, bo wychodzi na to, ze nie rozumiemy sie na tej plaszczyznie, a bez
                      tego ciezko w ogole zaczac rozmowe.

                      Acha "pojscie wlasna droga" to jest w pewnym sensie misja.

                      > ***O tym, o kim mówimy, a o kim nie, było w kilku postach wcześniej. Niemal
                      > we wszystkich.

                      Jak na razie, nie odpowiedzielismy jeszcze na pytanie: "kto to jest 'czlowiek
                      silny'" - bez tego bedziemy gadac kukulki z kangurami.


                      > A jak Ty to nazwiesz?

                      Czlowieka silnego?
                      Troche o tym napisalem w poscie na dole (kto to jest czlowiek silny),
                      przytaczajac chinskie opowiadanko. Uwazam ze pointa jest trafiona w punkcik -
                      silny to taki, ktory nie koniecznie ma duzo sily - ale potrafi ja w pelni
                      wykorzystac.

                      Lubie tez "sile wody" - elastycznosc (nie mylic z chwiejnoscia) w dazeniu do
                      celu. Woda oplywa przeszkode, zamiast probowac ja przebic.

                      Wlasciwie ciurkiem moglbym wymienic jeszcze: konsekwencje (ale nie upor),
                      wielkodusznosc, otwartosc, akceptacje, troske, odwage, dystans do pogladow, etc.

                      Nie widze miejsca na "sam" u takiej osoby.
                      • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 05.11.03, 12:25
                        kwieto napisał:

                        > alfika napisała:
                        >
                        > > ***Nie piszemy o nieszczęśliwej jednostce, która z powodu swoich kompleksó
                        > w
                        > > lub ograniczeń jest samotna, bo nie potrafi nawiązać kontaktu.
                        > > To zupełnie inne zagadnienie.
                        >
                        > > ***Jw - nie piszemy o człowieku, który sam w sobie ma problemy z komunikac
                        > ją.
                        >
                        > > ***Właśnie o takich ludziach mowa - choć nie o pustelnikach dosłownie, bo
                        > > silne jednostki nie potrzebują usuwać się aż do pustelni, by uniknąć
                        > > towarzystwa - to raczej świadomy wybór, by iść swoją drogą.
                        >
                        > To szczerze powiedziawszy, ja nie widze gdzie widzisz samotnosc (z definicji)
                        u
                        >
                        > takiej osoby. Pojscie wlasna droga skazuje na samotnosc?
                        > Jesli tak, to kazdy, lub prawie kazdy jest sam. Sila lub jej brak nie ma tu
                        nic
                        >
                        > do rzeczy.


                        ***Ma do rzeczy, przeczytaj pierwszy post.
                        Pójście własną drogą nie jest charakterystyczne dla każdego.
                        Wręcz dla mało kogo.
                        Bawisz się w negowanie, a nie wypowiadasz, wrrrrrrr.

                        >

                        >
                        > Ale bylo o znuzeniu. Znuzenie to jeszcze nie "sam".
                        > Zwlaszcza ze czasem osoba o IQ 100 ma wiecej do powiedzenia niz osoba o IQ
                        160.
                        > "Sam" to nieumiejetnosc, moim zdaniem.
                        >
                        >

                        ***Z tego znużenia rodzi się osamotnienie - czyli brak towarzystwa. ew. brak
                        poczucia posiadania towarzystwa - ale bez cierpień, że tak jest, to już
                        ustalone.
                        A to, ze osoba z IQ 100 ma więcej do powiedzenia niż ze 160 to dość częsty
                        przypadek. Wartość słowa jeno inna.
                        "Sam" to nieumiejętność? To nalezałoby uznać, że w towarzystwie = dobrze,
                        samemu = źle? Jak dla mnie bzdura.
                        A gdzie niezależność?

                        >
                        > Acha "pojscie wlasna droga" to jest w pewnym sensie misja.


                        ***Też.


                        >
                        >
                        > Czlowieka silnego?
                        > Troche o tym napisalem w poscie na dole (kto to jest czlowiek silny),
                        > przytaczajac chinskie opowiadanko. Uwazam ze pointa jest trafiona w punkcik -
                        > silny to taki, ktory nie koniecznie ma duzo sily - ale potrafi ja w pelni
                        > wykorzystac.
                        >
                        > Lubie tez "sile wody" - elastycznosc (nie mylic z chwiejnoscia) w dazeniu do
                        > celu. Woda oplywa przeszkode, zamiast probowac ja przebic.
                        >
                        > Wlasciwie ciurkiem moglbym wymienic jeszcze: konsekwencje (ale nie upor),
                        > wielkodusznosc, otwartosc, akceptacje, troske, odwage, dystans do pogladow,
                        etc
                        > .
                        >
                        > Nie widze miejsca na "sam" u takiej osoby.


                        ***Konsekwencja i dystans do poglądów mi się nie zgadzają - chyba że dystans do
                        cudzych poglądów, a konsekwenscja we własnych?
                        Troska - o innych, ma się rozumieć. A co z pójściem własną drogą?
                        To juz było - pochylamy się nad każdym, czy opływamy jak woda?
                        To na razie jest niespójne.

                        Reszta by się w naszych definicjach zgadzała, więc możesz spokojnie to układać.
                        • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 05.11.03, 15:50
                          alfika napisała:

                          > ***Ma do rzeczy, przeczytaj pierwszy post.
                          > Pójście własną drogą nie jest charakterystyczne dla każdego.
                          > Wręcz dla mało kogo.
                          > Bawisz się w negowanie, a nie wypowiadasz, wrrrrrrr.

                          Alez ja caly czas probuje powiedziec, ze poglady danej osoby to tylko
                          kawaleczek, wycinek, a ich "twardosc" czy "innosc" albo "misja" czestokroc
                          nijak sie nie ma do czegos takiego jak "sila osobowosci".
                          Acz bywa wykorzystywane by zamaskowac faktyczna slabosc.

                          Poza tym, w pewien sposob kazdy kroczy wlasna droga - ja ide wlasna, a Ty
                          wlasna. A ze moja czy Twoja droga moze byc podobna do tysiecy innych? Mysle ze
                          to nieistotne, bardziej liczy sie na ile jest to kwestia swiadomego wyboru, a
                          na ile mody. Najczesciej mamy do czynienia ze swego rodzaju miksem, troche
                          tego, troche tego.


                          > ***Z tego znużenia rodzi się osamotnienie - czyli brak towarzystwa. ew. brak
                          > poczucia posiadania towarzystwa - ale bez cierpień, że tak jest, to już
                          > ustalone.

                          Czy ja wiem? byc moze jest to brak towarzystwa do rozmow okreslonego typu
                          (aczkolwiek moze bardzo dobrze da sie rozmawiac z nimi na inne tematy?)
                          Ale tez nikt nie zyje w zamknieciu, moze poszukac rozmowcow gdzie indziej.
                          Z nikim nie da sie rozmawiac o wszystkim, kazdym mozna sie znuzyc po pewnym
                          czasie. inteligencja, czy (blizej tematu) sila osobowosci nie ma tu moim
                          zdaniem nic do rzeczy.

                          > A to, ze osoba z IQ 100 ma więcej do powiedzenia niż ze 160 to dość częsty
                          > przypadek. Wartość słowa jeno inna.

                          No wiec wlasnie wartosc slowa mialem na mysli. "wiecej" bylo uzyte w
                          znaczeniu "wiecej jakosciowo" :"))


                          > "Sam" to nieumiejętność? To nalezałoby uznać, że w towarzystwie = dobrze,
                          > samemu = źle? Jak dla mnie bzdura.
                          > A gdzie niezależność?

                          Wydawalo mi sie, ze na samym poczatku odlozylismy na bok samotnosc z wyboru?


                          > ***Konsekwencja i dystans do poglądów mi się nie zgadzają - chyba że dystans
                          > do cudzych poglądów, a konsekwenscja we własnych?

                          Nie rozumiem, dlaczego mialoby to sie wykluczac?
                          Konsekwencja w pogladach nie przekresla ciaglego weryfikowania ich, tudziez nie
                          utozsamiania sie z nimi zbytnio. Bliskie jest to zasadzie Zen: "ufaj, ale
                          sprawdzaj".

                          Moim zdaniem brak dystansu do wlasnych pogladow przede wszystkim usztywnia i
                          sprawia, ze w kontaktach z innymi mniej liczy sie rozwoj, a bardziej walka.
                          Kojarzy mi sie to dosc jednoznacznie ze slaboscia...


                          > Troska - o innych, ma się rozumieć. A co z pójściem własną drogą?

                          Znowu - czy jedno wyklucza drugie?
                          Po pierwsze - troska generalnie o wszystko, mowiac pompatycznie - o caly swiat.
                          Jesli wolisz, zastapmy to slowo nie mniej pompatycznym, acz dobrze oddajacym
                          istote sprawy haslem: "szacunek dla zycia"
                          Po drugie - isc wlasna droga niekoniecznie trzeba z gracja walca drogowego,
                          miazdzac wszystko co na drodze. (znowu - takie podejscie kojarzy mi sie ze
                          slaboscia). Mozna robic swoje, a zarazem zadbac o wystarczajaco duzo
                          przestrzeni dla innych.
                          Jesli ktos forsuje swoja "sile" bez zwracania uwagi na to co wokol, to moim
                          zdaniem silny nie jest.


                          > To juz było - pochylamy się nad każdym, czy opływamy jak woda?

                          W jakim sensie? Troche nie rozumiem.


                          P.S.
                          Z calej naszej rozmowy zaczynam odnosic wrazenie, ze traktujesz "czlowieka
                          silnego" bardzo jednowymiarowo, utozsamiajac go niemal calkowicie z jego
                          pogladami i konsekwencja ich wyznawania.
                          A przeciez poglady, system wartosci - to jeszcze nie caly czlowiek.
                          I wlasnie od sily czlowieka zalezy to, czy umie oddzielic od siebie rozne
                          plaszczyzny swojej osobowosci.

                          Zastanawialem sie wlasnie nad osobami ktore znam, a ktore uwazam za silne.
                          Przyszedl mi na mysl glownie pewien znajomy ze Slaska - niezaleznie myslacy,
                          majacy wyraznie zaznaczone podejscie do pewnych spraw, nie godzacy sie w owych
                          strefach na kompromisy i ustepstwa.
                          Ale zarazem - jedna z najbardziej towarzyskich osob jakie znam. Przeswietny
                          kompan, "dusza czlowiek", uwielbiany przez znajomych, ze znakomitym poczuciem
                          humoru...
                          • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 06.11.03, 09:09
                            kwieto napisał:

                            >
                            > Alez ja caly czas probuje powiedziec, ze poglady danej osoby to tylko
                            > kawaleczek, wycinek, a ich "twardosc" czy "innosc" albo "misja" czestokroc
                            > nijak sie nie ma do czegos takiego jak "sila osobowosci".
                            > Acz bywa wykorzystywane by zamaskowac faktyczna slabosc.


                            ***O tym już było - jednak dużo można powiedzieć o człowieku patrząc na jego
                            przekonania, czyli drogę, jaką sobie wytycza - i jego własny stosunek do nich,
                            prawda?
                            I w tym kontekście mówi się tu o sile charakteru, osobowości - nie
                            rozdrabniajmy się nad każdą literką.


                            >
                            > Najczesciej mamy do czynienia ze swego rodzaju miksem, troche
                            > tego, troche tego.


                            ***Właśnie - najczęściej. Nie wyobrazam sobie tego w wykonaniu silnych
                            osobowości. Oni tego po prostu nie potrzebują (i nadal mówimy o silnej
                            osobowości, a nie wszelkich odmianach zakompleksienia)...


                            >

                            >
                            > Czy ja wiem? byc moze jest to brak towarzystwa do rozmow okreslonego typu
                            > (aczkolwiek moze bardzo dobrze da sie rozmawiac z nimi na inne tematy?)
                            > Ale tez nikt nie zyje w zamknieciu, moze poszukac rozmowcow gdzie indziej.
                            > Z nikim nie da sie rozmawiac o wszystkim, kazdym mozna sie znuzyc po pewnym
                            > czasie. inteligencja, czy (blizej tematu) sila osobowosci nie ma tu moim
                            > zdaniem nic do rzeczy.


                            ***eeetam, potrzeba rozmów? Rozmawiać mozna niemal z każdym, a odczuwanie
                            porozumienia trafia się "raz na milion lat".
                            Osamotnienie nie polega wszakna niemożliwości rozmawiania, chodzi o poczucie
                            bliskości.
                            Ale nie ma tak dobrze - rzeczywiście nie każdy, któ czuje sie osamotniony od
                            razu jest silną sosobowością. Zwykle to niestety nieumiejętność utrzymywania
                            bliskich kontaktów, o której Ty piszesz.

                            >

                            > Konsekwencja w pogladach nie przekresla ciaglego weryfikowania ich, tudziez
                            nie
                            >
                            > utozsamiania sie z nimi zbytnio. Bliskie jest to zasadzie Zen: "ufaj, ale
                            > sprawdzaj".
                            >
                            > Moim zdaniem brak dystansu do wlasnych pogladow przede wszystkim usztywnia i
                            > sprawia, ze w kontaktach z innymi mniej liczy sie rozwoj, a bardziej walka.
                            > Kojarzy mi sie to dosc jednoznacznie ze slaboscia...


                            ***jaaasne, ale musiałbyś mieć idiotyczne poglądy, jeśli każdy by się nadawał
                            od pierwszego klapsa do weryfikacji.



                            > Po pierwsze - troska generalnie o wszystko, mowiac pompatycznie - o caly
                            swiat.
                            > Jesli wolisz, zastapmy to slowo nie mniej pompatycznym, acz dobrze oddajacym
                            > istote sprawy haslem: "szacunek dla zycia"


                            ***wszystko pieknie, Kwieto, ale Einstein gdyby pochylal się nad każdym
                            kwiatkiem, w życiu nie dotarłby na wykłady - nie mówiąc o oddaniu się swojej
                            pracy naukowej.



                            > Po drugie - isc wlasna droga niekoniecznie trzeba z gracja walca drogowego,
                            > miazdzac wszystko co na drodze. (


                            ***To było bardzo dokładnie przerobione na początku watku, w kilku postach.


                            >
                            >
                            > > To juz było - pochylamy się nad każdym, czy opływamy jak woda?
                            >
                            > W jakim sensie? Troche nie rozumiem.


                            ***Albo pochylasz się z troską nad wszystkim i wszystkimi i głównym celem
                            Twojego zycia jest nawiązanie kontaktu i ujednolicenie w dyskusjach ze
                            wszystkimi spotkanymi przekonań, albo poznajesz czyjeś poglądy i umiesz iść
                            swoją drogą, robić swoje, pozwalając temu komuś na to samo.


                            >
                            >
                            > P.S.
                            > Z calej naszej rozmowy zaczynam odnosic wrazenie, ze traktujesz "czlowieka
                            > silnego" bardzo jednowymiarowo, utozsamiajac go niemal calkowicie z jego
                            > pogladami i konsekwencja ich wyznawania.
                            > A przeciez poglady, system wartosci - to jeszcze nie caly czlowiek.
                            > I wlasnie od sily czlowieka zalezy to, czy umie oddzielic od siebie rozne
                            > plaszczyzny swojej osobowosci.


                            ***Ale nie wszystkie aspekty powodują tę samotność.


                            >
                            > Zastanawialem sie wlasnie nad osobami ktore znam, a ktore uwazam za silne.
                            > Przyszedl mi na mysl glownie pewien znajomy ze Slaska - niezaleznie myslacy,
                            > majacy wyraznie zaznaczone podejscie do pewnych spraw, nie godzacy sie w
                            owych
                            > strefach na kompromisy i ustepstwa.
                            > Ale zarazem - jedna z najbardziej towarzyskich osob jakie znam. Przeswietny
                            > kompan, "dusza czlowiek", uwielbiany przez znajomych, ze znakomitym poczuciem
                            > humoru...


                            ***Widzisz, a mi ciągle po głowie chodzi inna znajoma, która robi baaardzo dużo
                            dla innych, nie przywiązuje się ani do efektów swojej pracy, ani do ludzi,
                            których spotyka, jest niezaleznie myśląca, inteligentana bestia do twego,
                            ciepła i zyczliwa - ale gdyby jej życie kręciło się wokół towarzystwa - guzik
                            by zrobiła z tego, co robi.
                            I ze względu na czas, i ze względu na wyciszenie, które jest w jej pracy po
                            prostu konieczne.
                            • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 07.11.03, 00:17
                              alfika napisała:
                              >
                              > ***O tym już było - jednak dużo można powiedzieć o człowieku patrząc na jego
                              > przekonania, czyli drogę, jaką sobie wytycza - i jego własny stosunek do nich,
                              > prawda?
                              > I w tym kontekście mówi się tu o sile charakteru, osobowości - nie
                              > rozdrabniajmy się nad każdą literką.

                              Napisalas, ze silny czlowiek zawsze jest sam. Rozumiem ze wystarczy miec jasno ugruntowane
                              przekonania i droge by byc "samemu"?
                              Jak przekonania maja sie do samotnosci?
                              Czy, jesli ktos np. jest zwolennikiem legalizacji narkotykow, potrafi bronic tego pogladu i nie ugina
                              sie pod presja itd, itp - z automatu jest skazany na samotnosc? Dlaczego niby?

                              Czy jesli ktos az tak bardzo utozsamia sie ze swymi pogladami, ze nie potrafi nawiazac wiezi z
                              osobami o innych pogladach, to nie jest to dowodem wlasnie slabosci?


                              > ***Właśnie - najczęściej. Nie wyobrazam sobie tego w wykonaniu silnych
                              > osobowości. Oni tego po prostu nie potrzebują (i nadal mówimy o silnej
                              > osobowości, a nie wszelkich odmianach zakompleksienia)...

                              Pokaz mi jedna osobe na swiecie, ktora nie jest "zafarbowana" nalecialosciami kultury i wychowania.
                              Nie przecze, taki byt w teorii jest mozliwy. W praktyce, mysle ze nawet takie osoby jak Jezus czy
                              Budda nie byly od owych nalecialosci wolne.
                              Sila moim zdaniem polega rowniez na tym, aby te nalecialosci dostrzec.


                              > ***eeetam, potrzeba rozmów? Rozmawiać mozna niemal z każdym, a odczuwanie
                              > porozumienia trafia się "raz na milion lat".

                              To ja zyje lat miliardy, w takim razie :")
                              Myslisz ze silna osoba rozmawia wylacznie o swoich gornolotnych celach i idealach?
                              A nie moze pogadac o tym, ze "fajny film wczoraj widziala"?

                              Oddzielmy porozumienie w kwestii wyznawanych przez kogos zasad (bo nijak sie to nie przeklada na
                              "sam"), od porozumienia jako takiego w ogole.


                              > Osamotnienie nie polega wszakna niemożliwości rozmawiania, chodzi o poczucie
                              > bliskości.

                              A co ma bliskosc do pogladow?
                              Bosz, jakbym nawiazywal bliskie relacje jedynie z osobami, ktore podzielaja moje poglady (albo
                              ktorych poglady ja podzielam), to wiekszosc moich znajomych odpadlaby w przedbiegach.

                              Myslisz ze nie mozna np. kogos kochac, niezaleznie od tego czy i co soba prezentuje?
                              Albo zwyczajnie lubic?
                              A bliskosc to nie poglady, a kochanie czy lubienie, przeciez.

                              > Ale nie ma tak dobrze - rzeczywiście nie każdy, któ czuje sie osamotniony od
                              > razu jest silną sosobowością. Zwykle to niestety nieumiejętność utrzymywania
                              > bliskich kontaktów, o której Ty piszesz.

                              Zaryzykuje stwierdzenie, ze sila polega na umiejetnosci znalezienia bliskosci z wszystkimi i
                              wszystkim. W tym wzgledzie imponuje mi np. Jezus, ktory kochal wszystkich, rowno jak leci.
                              Silna osobowoscia byl, i nie sadze by czul sie kiedykolwiek samotny.
                              Wrecz przeciwnie, podkreslal wiez nawet z tymi, ktorzy go szykanowali.


                              > ***jaaasne, ale musiałbyś mieć idiotyczne poglądy, jeśli każdy by się nadawał
                              > od pierwszego klapsa do weryfikacji.

                              Musialbym byc idiota by nie rozumiec, ze niezaleznie od wyznawanych pogladow moge sie mylic.
                              Konsekwencja to jedno, a balwochwalcze, bezrefleksyjne wyznawanie jakiejs idei to drugie.
                              A weryfikacja nie zawsze musi byc negatywna, czestokroc potwierdza wczesniej obrana droge.

                              Posluze sie analogia do zarzadzania operacyjnego - gdy wprowadza sie w zycie nowe rozwiazanie
                              idee, czestokroc najpierw robi sie plan, wedlug ktorego jest ona wdrazana. Ale owego planu nie
                              wprowadza sie bezmyslnie, tylko bacznie obserwuje jakie sa konsekwencje implementacji kolejnych
                              etapow. I jesli jest cos nie tak, natychmiast sie ow plan zmienia tak, aby wdrozenie przebiegalo jak
                              najplynniej, najsprawniej.

                              Podobnie z silna osobowoscia - ktos kto nie patrzy jakie sa konsekwencje tego co robi (i nie zmienia
                              swoich poczynan, jesli zajdzie taka potrzeba), nie jest moim zdaniem zbyt silny, a po prostu sztywny.


                              > ***wszystko pieknie, Kwieto, ale Einstein gdyby pochylal się nad każdym
                              > kwiatkiem, w życiu nie dotarłby na wykłady - nie mówiąc o oddaniu się swojej
                              > pracy naukowej.

                              Kilka zagadnien:
                              1. Skad wiesz czy Einstein sie nie "pochylal"? A jesli jego praca naukowa byla owym pochylaniem sie?
                              2. Czy Einstein byl silna osobowoscia?
                              3. Czy szacunek (troska) jest tozsamy z "pochylaniem sie"?
                              4. Co rozumiesz przez pochylanie sie, w takim razie?
                              5. Czy szacunek oznacza "kompleks matki Polki" (zyc przede wszystkim dla innych)?


                              > ***To było bardzo dokładnie przerobione na początku watku, w kilku postach.

                              1. Co nie znaczy, ze ja sie z tym co inni powiedzieli zgadzam
                              2. Dosc duzo akcentow bylo polozonych na to, by silny nie uszkadzal slabszych. Czyli unikal gracji
                              walca drogowego..



                              > ***Albo pochylasz się z troską nad wszystkim i wszystkimi i głównym celem
                              > Twojego zycia jest nawiązanie kontaktu i ujednolicenie w dyskusjach ze
                              > wszystkimi spotkanymi przekonań,


                              1. Czy szacunek jest rownoznaczny z "ujednolicaniem przekonan"? Dlaczego niby?
                              2. Jak ma szacunek czy troska do "...glownym celem twojego zycia jest nawiazanie kontaktu..."?

                              > albo poznajesz czyjeś poglądy i umiesz iść
                              > swoją drogą, robić swoje, pozwalając temu komuś na to samo.

                              Czyz "pozwalanie komus na to samo" nie jest wlasnie troska i szacunkiem? A jesli nie, to czym?



                              > ***Ale nie wszystkie aspekty powodują tę samotność.

                              A ktore ja powoduja?


                              > ***Widzisz, a mi ciągle po głowie chodzi inna znajoma, która robi baaardzo dużo
                              > dla innych, nie przywiązuje się ani do efektów swojej pracy, ani do ludzi,
                              > których spotyka, jest niezaleznie myśląca, inteligentana bestia do twego,
                              > ciepła i zyczliwa - ale gdyby jej życie kręciło się wokół towarzystwa - guzik
                              > by zrobiła z tego, co robi.
                              > I ze względu na czas, i ze względu na wyciszenie, które jest w jej pracy po
                              > prostu konieczne.
                              >

                              A kto tutaj mowi o "zyciu krecacym sie wokol towarzystwa"????


                              W ogole, czytajac to co piszesz, mam wrazenie, ze silna osobowosc to kawal harowy i nie ma czego
                              takiej osobie zazdroscic :"P
                              BTW, drazni mnie martyrologiczno-werterowskie podejscie do osob silnych, ktore czesto widze. A
                              mniej na kleczkach sie nie da?
                              Czy silna osoba, to musi byc cierpietnicze skrzyzowanie Wallenroda, Matki Polki i Doktora Judyma?
                              • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 07.11.03, 10:00
                                kwieto napisał:

                                > Napisalas, ze silny czlowiek zawsze jest sam. Rozumiem ze wystarczy miec
                                jasno
                                > ugruntowane
                                > przekonania i droge by byc "samemu"?
                                > Jak przekonania maja sie do samotnosci?
                                > Czy, jesli ktos np. jest zwolennikiem legalizacji narkotykow, potrafi bronic
                                te
                                > go pogladu i nie ugina
                                > sie pod presja itd, itp - z automatu jest skazany na samotnosc? Dlaczego niby?
                                >
                                > Czy jesli ktos az tak bardzo utozsamia sie ze swymi pogladami, ze nie potrafi
                                n
                                > awiazac wiezi z
                                > osobami o innych pogladach, to nie jest to dowodem wlasnie slabosci?
                                >
                                >


                                ***Bycie silnym nie kojarzy mi się z nieposkromioną miłością i podziwem dla
                                własnych przekonań :)))
                                O legalizacji narkotyków - bywają szczytniejsze prawdy życiowe :)))
                                W kontekście narkotyków nie ma sensu nawet nadużywać określenia silna osobowość.
                                Chyba że powiemy o Kotańskim, ale on zalegalizacja raczej nie był ;)


                                > > ***Właśnie - najczęściej. Nie wyobrazam sobie tego w wykonaniu silnych
                                > > osobowości. Oni tego po prostu nie potrzebują (i nadal mówimy o silnej
                                > > osobowości, a nie wszelkich odmianach zakompleksienia)...
                                >
                                > Pokaz mi jedna osobe na swiecie, ktora nie jest "zafarbowana" nalecialosciami
                                k
                                > ultury i wychowania.
                                > Nie przecze, taki byt w teorii jest mozliwy. W praktyce, mysle ze nawet takie
                                o
                                > soby jak Jezus czy
                                > Budda nie byly od owych nalecialosci wolne.
                                > Sila moim zdaniem polega rowniez na tym, aby te nalecialosci dostrzec.

                                ***Łooomatko, i to jest najważniejsze? Kultura i pochodzenie w kwestii siły
                                charakteru???
                                Mieszasz i zaraz dojdziemy do czynników pogodowych :)


                                >
                                >
                                > > ***eeetam, potrzeba rozmów? Rozmawiać mozna niemal z każdym, a odczuwanie
                                > > porozumienia trafia się "raz na milion lat".
                                >
                                > To ja zyje lat miliardy, w takim razie :")
                                > Myslisz ze silna osoba rozmawia wylacznie o swoich gornolotnych celach i
                                ideala
                                > ch?
                                > A nie moze pogadac o tym, ze "fajny film wczoraj widziala"?


                                ***I taka rozmowa o filmie Ci wystarczy, by poczuć prawdziwą wspólnotę i pełne
                                zrozumienie drugiego człowieka? Takie, o którym sie mówi związek, miłość albo
                                przyjaźń???


                                >


                                >
                                > A co ma bliskosc do pogladow?


                                ***Niewiele. Choć może byc trudniejsze, gdy całkowicie różne u dwóch osób, ale
                                przy dużej tolerancji i zrozumieniu - nie ma najmniejszego znaczenia.



                                >
                                > Myslisz ze nie mozna np. kogos kochac, niezaleznie od tego czy i co soba
                                prezen
                                > tuje?
                                > Albo zwyczajnie lubic?
                                > A bliskosc to nie poglady, a kochanie czy lubienie, przeciez.


                                ***Bingo.


                                >

                                >
                                > Zaryzykuje stwierdzenie, ze sila polega na umiejetnosci znalezienia bliskosci
                                z
                                > wszystkimi i
                                > wszystkim. W tym wzgledzie imponuje mi np. Jezus, ktory kochal wszystkich,
                                rown
                                > o jak leci.


                                ***Po pierwsze, jeśli to jest owa misja - by być dla wszystkich i ze
                                wszystkimi - to i owszem, masz rację. Zauważ, ze Jezus własnie taką misję miał.
                                Ale umiejętność jedno, a zadanie drugie.
                                Myślisz, że choćby wielcy odkrywcy - nawet niech będzie leków - tak samo się
                                wśród ludzi kręcili cały czas???
                                Po drugie siła polega na umiejętności kontaktowania się - ale czasem wybór pada
                                na co innego.

                                >
                                >
                                > > ***jaaasne, ale musiałbyś mieć idiotyczne poglądy, jeśli każdy by się nada
                                > wał
                                > > od pierwszego klapsa do weryfikacji.
                                >
                                > Musialbym byc idiota by nie rozumiec, ze niezaleznie od wyznawanych pogladow
                                mo
                                > ge sie mylic.


                                ***Świadomość, że możesz się mylić, a przyznawanie racji wszystkim dookoła to
                                dwierózne sprawy, Kwieto, nie szalej :)


                                >
                                > Podobnie z silna osobowoscia - ktos kto nie patrzy jakie sa konsekwencje tego
                                c
                                > o robi (i nie zmienia
                                > swoich poczynan, jesli zajdzie taka potrzeba), nie jest moim zdaniem zbyt
                                silny
                                > , a po prostu sztywny.


                                ***To już było :)
                                >
                                >
                                > > ***wszystko pieknie, Kwieto, ale Einstein gdyby pochylal się nad każdym
                                > > kwiatkiem, w życiu nie dotarłby na wykłady - nie mówiąc o oddaniu się swoj
                                > ej
                                > > pracy naukowej.
                                >
                                > Kilka zagadnien:
                                > 1. Skad wiesz czy Einstein sie nie "pochylal"?

                                Swego czasu troche poczytałam na jego temat. Nie poświęcał całego swojego czasu
                                innym jak Matka Teresa, ale swojej pracy.

                                A jesli jego praca naukowa byla
                                > owym pochylaniem sie?

                                Można tak to widzieć, of kors, ale na pewno nie dosłownie - patrz wyżej.

                                > 2. Czy Einstein byl silna osobowoscia?

                                Był.


                                > 3. Czy szacunek (troska) jest tozsamy z "pochylaniem sie"?

                                Nie.

                                > 4. Co rozumiesz przez pochylanie sie, w takim razie?

                                Poświęcanie w danym momencie całej uwagi bliźniemu - z częstymi takowymi
                                momentami :)

                                > 5. Czy szacunek oznacza "kompleks matki Polki" (zyc przede wszystkim dla
                                innych
                                > )?

                                Nie.
                                (dlaczego do rozmów dokładasz tyle bocznych wątków, na które odpowiedzi są
                                oczywiste? Zobacz, jak się mnożą)

                                >
                                >
                                > > ***To było bardzo dokładnie przerobione na początku watku, w kilku postach
                                > .
                                >
                                > 1. Co nie znaczy, ze ja sie z tym co inni powiedzieli zgadzam

                                Ale jeśli rozmawiasz ze mną, w tym wątku, i masz moje wypowiedzi na jakiś
                                temat - to czy nie dobrze byłoby to brać pod uwagę? :)
                                >
                                >
                                >
                                > > ***Albo pochylasz się z troską nad wszystkim i wszystkimi i głównym celem
                                > > Twojego zycia jest nawiązanie kontaktu i ujednolicenie w dyskusjach ze
                                > > wszystkimi spotkanymi przekonań,
                                >
                                >
                                > 1. Czy szacunek jest rownoznaczny z "ujednolicaniem przekonan"? Dlaczego niby?

                                Nie. Drugie pytanie więc traci sens :)

                                > 2. Jak ma szacunek czy troska do "...glownym celem twojego zycia jest
                                nawiazani
                                > e kontaktu..."?

                                ???
                                >
                                > > albo poznajesz czyjeś poglądy i umiesz iść
                                > > swoją drogą, robić swoje, pozwalając temu komuś na to samo.
                                >
                                > Czyz "pozwalanie komus na to samo" nie jest wlasnie troska i szacunkiem? A
                                jesl
                                > i nie, to czym?


                                Hmmm...

                                >
                                >
                                >
                                > > ***Ale nie wszystkie aspekty powodują tę samotność.
                                >
                                > A ktore ja powoduja?

                                Patrz: pierwsze posty.
                                >
                                >
                                > > ***Widzisz, a mi ciągle po głowie chodzi inna znajoma, która robi baaardzo
                                > dużo
                                > > dla innych, nie przywiązuje się ani do efektów swojej pracy, ani do ludzi,
                                >
                                > > których spotyka, jest niezaleznie myśląca, inteligentana bestia do twego,
                                > > ciepła i zyczliwa - ale gdyby jej życie kręciło się wokół towarzystwa - gu
                                > zik
                                > > by zrobiła z tego, co robi.
                                > > I ze względu na czas, i ze względu na wyciszenie, które jest w jej pracy p
                                > o
                                > > prostu konieczne.
                                > >
                                >
                                > A kto tutaj mowi o "zyciu krecacym sie wokol towarzystwa"????
                                >
                                >
                                > W ogole, czytajac to co piszesz, mam wrazenie, ze silna osobowosc to kawal
                                haro
                                > wy i nie ma czego
                                > takiej osobie zazdroscic :"P


                                Zła interpretacja - nikt normalny, a juz na pewno nie silny psychicznie
                                człowiek, nie będzie się nad sobą znęcał :)))))

                                > BTW, drazni mnie martyrologiczno-werterowskie podejscie do osob silnych,
                                ktore
                                > czesto widze.

                                Mnie też, a najwyraźniej tak Ci się kojarzy.


                                A
                                > mniej na kleczkach sie nie da?

                                Próbuj, na pewno się da.
                                Ja nie piszę o problemach, płaczach, lękach i poczuciu nieszczęścia - ja bez
                                nadawania epitetów samotności stwierdziłam prosty fakt. A Ty wciąż sie upierasz
                                przy tym, że samotność ma charakter negatywny - i upierasz sie przy
                                cerpiętnictwie.
                                Czytaj, co piszę.
                                • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 08.11.03, 16:25
                                  alfika napisała:

                                  > ***Bycie silnym nie kojarzy mi się z nieposkromioną miłością i podziwem dla
                                  > własnych przekonań :)))

                                  Nieposkromiona miloscia - do kogo, czego?
                                  Gdzie mowilismy o podziwie dla wlasnych przekonan, bo przeoczylem?

                                  > O legalizacji narkotyków - bywają szczytniejsze prawdy życiowe :)))

                                  Bywaja. I co z tego wynika?

                                  > W kontekście narkotyków nie ma sensu nawet nadużywać określenia silna osobowość

                                  Dlaczego niby?
                                  Nie mowimy o narkomanach ale o czyims stosunku do narkotykow jako takich. To roznica.


                                  > ***Łooomatko, i to jest najważniejsze? Kultura i pochodzenie w kwestii siły
                                  > charakteru???
                                  > Mieszasz i zaraz dojdziemy do czynników pogodowych :)

                                  A czy ja gdzies powiedzialem ze to jest najwazniejsze?
                                  Jedyne co stwierdzilem, to to ze nie unikniesz wplywu kultury i wychowania na to jakie jest Twoje
                                  podejscie do zycia. Kwestia proporcji to juz zupelnie co innego.
                                  Chodzi o to, ze "niewiele" nie znaczy "nic"
                                  I o to, ze tak naprawde nikt nie jest w stanie okreslic ile czego w nim siedzi.

                                  W moim przekonaniu silny nie tyle nie ma takich nalecialosci, co zdaje sobie z nich sprawe.


                                  > ***I taka rozmowa o filmie Ci wystarczy, by poczuć prawdziwą wspólnotę i pełne
                                  > zrozumienie drugiego człowieka? Takie, o którym sie mówi związek, miłość albo
                                  > przyjaźń???

                                  Mysle ze wspolnoty nie poczujesz inaczej niz sercem. A serce nijak sie nie ma do sily :")
                                  Myslisz ze da sie zbudowac milosc lub przyjazn odwolujac sie wylacznie i caly czas do sily lub jej
                                  braku? A jesli nie, to dlaczego "silny jest ZAWSZE sam"?
                                  Poza tym, powiedzialas tu jeszcze jedna istotna rzecz - wspomnialas o pelnym "zrozumieniu
                                  drugiego czlowieka" - Moim zdaniem jedynie silny ma szanse zrozumiec i byc rozumianym w pelni.
                                  Gdzie tu miejsce na "zawsze sam"?



                                  > > A co ma bliskosc do pogladow?
                                  >
                                  > ***Niewiele. Choć może byc trudniejsze, gdy całkowicie różne u dwóch osób, ale
                                  > przy dużej tolerancji i zrozumieniu - nie ma najmniejszego znaczenia.

                                  Ooo, widzisz.
                                  A co ma w takim razie bliskosc do sily?
                                  Bo poglady (a wlasciwie sposob ich wyrazania, obrony, rozmowy o) maja do sily calkiem sporo.


                                  > ***Bingo.

                                  Czyli jesli dobrze zrozumialem, to sila eliminuje zdolnosc kochania lub lubienia (skoro "silny jest
                                  zawsze sam")? Dlaczego?


                                  > ***Po pierwsze, jeśli to jest owa misja - by być dla wszystkich i ze
                                  > wszystkimi - to i owszem, masz rację. Zauważ, ze Jezus własnie taką misję miał.
                                  > Ale umiejętność jedno, a zadanie drugie.
                                  > Myślisz, że choćby wielcy odkrywcy - nawet niech będzie leków - tak samo się
                                  > wśród ludzi kręcili cały czas???

                                  Ale dlaczego caly czas?
                                  Czy umiejetnosc nawiazania bliskich relacji oznacza ze robi sie to bez przerwy?


                                  > Po drugie siła polega na umiejętności kontaktowania się - ale czasem wybór pada
                                  > na co innego.

                                  No wlasnie, "Czasem". Ale czasem, to chyba nie "zawsze", nieprawdaz?

                                  Poza tym, "wybor czasem pada na co innego" u kazdego chyba czlowieka. Dlaczego silni mieliby byc
                                  tu jakos szczegolnie wyroznieni?

                                  Jeszcze jedna rzecz. Jak to ladnie ujelas, silny "wybiera czasem cos innego". Ale ma wybor, ktorego
                                  dokonuje swiadomie i samodzielnie. Dlatego jest jedyna wlasciwie osoba, ktora moze nie byc sama.
                                  Bo slaby nie ma wyboru, musi byc sam i nie potrafi niczego z tym zrobic. A silny ma wybor.


                                  > ***Świadomość, że możesz się mylić, a przyznawanie racji wszystkim dookoła to
                                  > dwierózne sprawy, Kwieto, nie szalej :)

                                  To ktos tutaj mowil o przyznawaniu racji wszystkim dookola?
                                  Kiedy i gdzie?


                                  > > Kilka zagadnien:
                                  > > 1. Skad wiesz czy Einstein sie nie "pochylal"?
                                  >
                                  > Swego czasu troche poczytałam na jego temat. Nie poświęcał całego swojego czasu
                                  > innym jak Matka Teresa, ale swojej pracy.

                                  Dobrze, co to w takim razie "pochylanie sie"?
                                  Bo jesli masz na mysli Matko-Teresowanie, to zdaje sie, ze nigdzie o tym nie mowilem. (samo
                                  "pochylanie sie" jako pierwsze padlo zreszta z Twojej strony)
                                  Wiec mysle ze mozemy sobie temat "pochylania sie" po prostu odpuscic.


                                  > A jesli jego praca naukowa byla
                                  > > owym pochylaniem sie?
                                  >
                                  > Można tak to widzieć, of kors, ale na pewno nie dosłownie - patrz wyżej.

                                  Rowniez patrz wyzej :"))


                                  > > 2. Czy Einstein byl silna osobowoscia?
                                  >
                                  > Był.

                                  Skad ta pewnosc?


                                  > > 3. Czy szacunek (troska) jest tozsamy z "pochylaniem sie"?
                                  >
                                  > Nie.

                                  O, wlasnie.
                                  Tym bardziej mozemy wiec sobie ten temat odpuscic.


                                  > > 4. Co rozumiesz przez pochylanie sie, w takim razie?
                                  >
                                  > Poświęcanie w danym momencie całej uwagi bliźniemu - z częstymi takowymi
                                  > momentami :)

                                  Moim zdaniem nijak sie to nie ma do sily.
                                  Moze dotyczyc tak silnych jak i slabych.

                                  > Nie.
                                  > (dlaczego do rozmów dokładasz tyle bocznych wątków, na które odpowiedzi są
                                  > oczywiste? Zobacz, jak się mnożą)

                                  Bo lepiej jest cos pokazywac na przykladach, i zmuszac do myslenia nad nimi :"))
                                  To Ty zinterpretowalas szacunek (troske) jako pochylanie sie, nie ja.


                                  > Ale jeśli rozmawiasz ze mną, w tym wątku, i masz moje wypowiedzi na jakiś
                                  > temat - to czy nie dobrze byłoby to brać pod uwagę? :)

                                  Szczerze mowiac, nie widze zebys powiedziala tam co innego niz tutaj.
                                  I tu i tam sie z tym nie zgadzam :")


                                  > > 1. Czy szacunek jest rownoznaczny z "ujednolicaniem przekonan"? Dlaczego n
                                  > iby?
                                  >
                                  > Nie. Drugie pytanie więc traci sens :)

                                  Ooooo, widzisz.... wlasnie.


                                  > Czyz "pozwalanie komus na to samo" nie jest wlasnie troska i szacunkiem?
                                  > A jesli nie, to czym?

                                  > Hmmm...

                                  ??


                                  > > A ktore ja powoduja?
                                  >
                                  > Patrz: pierwsze posty.

                                  No i wlasnie sie z tym nie zgadzam.
                                  Czy silny musi z marszu miec "rzesze wielbicieli"? I jak to wplywa na samotnosc? Jesli nie potrafi
                                  wylapac z tej rzeszy "oczu przyjaznych" to nie jest silny - sila to takze uwaga.
                                  I dlaczego ktokolwiek ma "stawiac czolo" czy "dzwigac" jego sile? Jesli jest silny, to nie musi stawiac
                                  czola, nie musi tez swoja sila obarczac innych. Potrafi to od siebie odseparowac.
                                  I dlaczego relacja z osoba silna mialaby polegac na "rywalizacji"? Czy naprawde uwazasz, ze swiat to
                                  jedna wielka olimpiada gdzie wszyscy sie ze soba scigaja?


                                  > Zła interpretacja - nikt normalny, a juz na pewno nie silny psychicznie człowiek, nie będzie się nad
                                  > sobą znęcał :)))))

                                  Wiec gdzie tu miejsce na "zawsze sam"?
                                  (i odsylam nizej w kwestii "sam z wyboru")

                                  > Mnie też, a najwyraźniej tak Ci się kojarzy.

                                  A czyz teza "silny jest zawsze sam" nie jest martyrologiczno-werterowska?
                                  Przypominam, nie mowimy tu o samotnosci z wyboru. A jesli to "zawsze sam" nie jest z wyboru, nie
                                  jest akceptowane, to raczej nie jest rowniez lubiane, nie sadzisz?

                                  O ile czasem widze miejsce na "sam" to nie widze miejsca na "zawsze".
                                  A stwierdzenie "silny bywa czasem sam" ma tyle sensu co "sikorka lata". Niemal kazdy ptak lata,
                                  niemal kazdy czlowiek bywa czasami sam. Slaby czy silny.
                                  Bylo ostatnio na forum cos o Majchrzaku. Sparafrazuje: Gdzie jest Twoje "co" w tym watku?

                                  Powtorze tez jeszcze raz to co napisalem wyzej - moim zdaniem tylko silny ma tak na prawde szanse
                                  nie byc sam. slaby jest sam i nie potrafi nic z tym zrobic, bo jest na to za slaby.
                                  • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 08.11.03, 18:40
                                    Kwiatuszku, a skąd u Ciebie takie święte przekonanie, że samotność to zło z
                                    definicji niemal?
                                    Bo tu nam się mocno poglądy rozjeżdżają.
                                    • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 08.11.03, 19:07
                                      Samotnosc sama w sobie zla nie jest :")

                                      Aczkolwiek, byc skazany na samotnosc (wbrew swoim odczuciom i potrzebom) bym nie chcial.
                                      Tak jak nie chcialbym pic codziennie tranu (obrzydlistwo), choc zapewne znajda sie tacy, ktorzy go
                                      uwielbiaja.

                                      Dlaczego wiec silny ma byc na samotnosc skazany?
                                      • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 08.11.03, 19:11
                                        kwieto napisał:

                                        > Samotnosc sama w sobie zla nie jest :")
                                        >
                                        > Aczkolwiek, byc skazany na samotnosc (wbrew swoim odczuciom i potrzebom) bym
                                        ni
                                        > e chcial.
                                        > Tak jak nie chcialbym pic codziennie tranu (obrzydlistwo), choc zapewne
                                        znajda
                                        > sie tacy, ktorzy go
                                        > uwielbiaja.
                                        >
                                        > Dlaczego wiec silny ma byc na samotnosc skazany?

                                        I tu jest pies pogrzebany, nie w "byciu skazanym" sprawa, ani nie potrzebuje,
                                        ani wbrew swoim odczuciom silny nie wystąpi.
                                        Bo czego innego dotyczą oczekiwania niż towarzystwa, nawet jak czasem żal się
                                        odezwie.
                                        Hough.
                                        • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 08.11.03, 19:20
                                          Myslisz ze kazdy silny CHCE byc ZAWSZE sam?
                                          Wiekszej bzdury w zyciu nie slyszalem.

                                          W tym sila, zeby gdy potrzebne jest "sam" byc sam, a gdy potrzebne jest "miec towarzystwo" miec
                                          towarzystwo.

                                          Czepiam sie slowka "zawsze"
                                          • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 08.11.03, 21:26
                                            kwieto napisał:

                                            > Myslisz ze kazdy silny CHCE byc ZAWSZE sam?
                                            > Wiekszej bzdury w zyciu nie slyszalem.
                                            >
                                            > W tym sila, zeby gdy potrzebne jest "sam" byc sam, a gdy potrzebne jest "miec
                                            t
                                            > owarzystwo" miec
                                            > towarzystwo.
                                            >
                                            > Czepiam sie slowka "zawsze"


                                            Kwieto, czepiasz się swoich odpowiedzi na swoje pytania.
                                            Słówko - owszem, pojawiło się. Mam nadzieję, że nie jest jedyne, jakie
                                            wyczytałeś. Sens jest oddany paroma też innymi.
                                            I nigdzie tam nie stoi napisane, że silny człowiek chce być zawsze sam.
                                            Hej.
                                            • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 08.11.03, 21:33
                                              "Kiedy silna osobowość zostaje sama

                                              Kiedy? Zawsze.
                                              Silna jednostka jest sama."

                                              To cytat z Twojego postu.
                                              Nigdzie nie stoi ze silny czlowiek chce zawsze byc sam.

                                              Jak wol stoi ze silny czlowiek JEST sam, czy tego chce czy nie chce.

                                              I z tym sie nie zgadzam, a jak widze Ty chyba rowniez :"))
    • ta Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 19:40
      Silny ma siłę być człowiekiem "osobnym". Tym bardziej, im jest silniejszy.
      Dodam: taki "silny", o jakim ja myślę, nie obtłukuje słabszych.

      Ta_

      • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 19:51
        Ale czasem może szturchnąć - w dobrej wierze. Prawda?

        (bez podtekstów - u mnie)
        • ta Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 20:12
          alfika napisała:

          > Ale czasem może szturchnąć - w dobrej wierze. Prawda?
          > (bez podtekstów - u mnie)

          Oczywiście, że bez podtekstów, tak też umiem :)

          Pstryczek w nos w tonie żartobliwym i z miłością do bliźniego dopuszczam.
          Jednak pstryczek w wykonaniu olbrzyma może być dla słabeusza kopem obalającym,
          krzywdzącym, niesłusznym i co tam chcesz jeszcze.
          Więc nie pstrytczek, a pstryczusiek z pilnym baczeniem na skutek i gotowością
          do zrekompensowania ew. powstałej krzywdy.

          Ta_

          • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 20:15
            A jak słabszy okazuje się gruboskórnym być?...
            • ta Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 20:27
              alfika napisała:

              > A jak słabszy okazuje się gruboskórnym być?...

              Wielkoduszność wielkiego pozwala zachować się wielkodusznie.
              Wielki ma wielkie all :)) Serce, rozum itepe, tyle wybaczy, że gruboskórność to
              pryszcz na Jowiszu. Wielki patrzy z wielkiej góry z MIŁOŚCIĄ ( tyż wielką :))
              na maluczkość maluczkich.

              Ta_
              • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 20:35
                Wielka miłość wielkich mistrzów nie może polegać na głaskaniu po głowie jeno -
                wszak pamiętamy bardziej nauczycieli wymagających?

                Ale jeśli to nie misja owego rozważanego silnego, to da spokój.

                A jak misja?...
      • antyk1 Re:Ta_ 04.11.03, 00:45
        Tym razem nie na temat napisalas. A pani zaba boi? Cos w tym stylu.
        >
        ta napisała:

        > Silny ma siłę być człowiekiem "osobnym". Tym bardziej, im jest silniejszy.
        > Dodam: taki "silny", o jakim ja myślę, nie obtłukuje słabszych.
        >
        > Ta_
        >
    • Gość: frustro można mieć silną osobowość albo być szczęśliwym IP: *.future-net.pl 03.11.03, 19:40
      wybór należy do nas
      • alfika Re: można mieć silną osobowość albo być szczęśliw 04.11.03, 09:11
        Silni być może na swej drodze dyktowanej sercem są być może duzo szczęśliwsi?
    • trzcina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 20:41
      Słabi też są sami, nawet jesli okresowo
      uwieszeni na silniejszych i "się im zdaje".
      To tak w głębokim.

      A bliżej skóry...
      Jest siła "miękka", ta która nie szturcha bez
      potrzeby, duża moc, ale nie mierzona ciosami.
      Nie wyrąbuje rzeczywistości, ale ją urabia i lepi.
      Konsekwentnie i z cuciem.
      I jest "twarda", której ślad gołym okiem widoczny.
      Ta moze łacno zostać czołgiem, bo nie uważność jest
      jej mocnym punktem.
      A trudno być z czołgiem.

      zdrowienia
      t.))
      • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 20:49
        Oj oj, nie lubię mówić o przyzwoleniu na okrucieństwo, bo takowego nie ma, ale
        słabi w działaniu "czołgu" widzą okrucieństwo - zaś przecież lepienie,
        dzierganie, majstersztyki zajmują ogrom czasu - dobrze sensu nie zgubić w
        roztkliwianiu się nad tymi, którzy słabsi - byle ich nie niszczyć...

        Ale słabszy i tak zapłacze nad swoją krzywdą, nawet jeśli tylko przeoczony.

        Czy dziergacz może być jeszcze silną osobowością, czy tylko urabia sobie
        towarzystwo?
        • ta Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 21:22
          alfika napisała:

          > słabi w działaniu "czołgu" widzą okrucieństwo - zaś przecież lepienie,
          > dzierganie, majstersztyki zajmują ogrom czasu - dobrze sensu nie zgubić w
          > roztkliwianiu się nad tymi, którzy słabsi - byle ich nie niszczyć...

          A kto silnemu misję ma ustawić i cel wytyczyć, jak nie on sam?
          Jeśli misją jego jest "roztkliwianie się" nad tymi , którzy słabsi, aby ich nie
          niszczono? Piękna to misja i godna największych. Przykładów niewiele, za to
          porywające.

          > Czy dziergacz może być jeszcze silną osobowością, czy tylko urabia sobie
          > towarzystwo?

          Towarzystwo np zawszonych, trędowatych, chorych psychicznie, odrzuconych z
          tysiąca innych powodów udziergane ze słabości w celu "urobienia" ?
          Eeeetam alf

          Pozdr
          Ta_

          P.S.Celowo daleko odeszłam, iżby mi podtekstów nie przypisywano :)


        • trzcina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 21:28
          Miedzy wykuwaniem w granicie, a dzierganiem, otchłań
          pośrednich.
          Miedzy, niech i mimowolnym, okrucieństwem czołgu,
          a roztkliwaniem się, podobnie.
          Jest coś, co nazywam mentalnoscią vipowską, blisko
          czołgu ona.
          Jest w niej i deptanie, i omijanie niewygodnego, nie
          po drodze. Uzasadnione na ogół. Celem. Misją.
          Tak prawdę mówiąc, ile jest misji godnych wdeptania
          kogokolwiek w grunt?
          I kto uznaje, ze misja jest taką właśnie?
          Dla mnie jak zwykle w przypadku krzywdzenia istotnym
          momentem jest przyznawanie/lub nie sobie do tego prawa.
          W imię czegokolwiek.

          peesik
          Nie mówie tu o wiecznej trzęsionce, ze rozdepcze sie
          kwiatek nieostrożny i lęku przed zrobieniem kroku.


          pozdrawiam
          t.))
          • malvvina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 21:33
            ten ktory depcze innych jest slaby z definicji


            > Jest coś, co nazywam mentalnoscią vipowską, blisko
            > czołgu ona.
            > Jest w niej i deptanie, i omijanie niewygodnego, nie
            > po drodze. Uzasadnione na ogół. Celem. Misją.
            > Tak prawdę mówiąc, ile jest misji godnych wdeptania
            > kogokolwiek w grunt?
            > I kto uznaje, ze misja jest taką właśnie?
            > Dla mnie jak zwykle w przypadku krzywdzenia istotnym
            > momentem jest przyznawanie/lub nie sobie do tego prawa.
            > W imię czegokolwiek.
            >
            > peesik
            > Nie mówie tu o wiecznej trzęsionce, ze rozdepcze sie
            > kwiatek nieostrożny i lęku przed zrobieniem kroku.
            >
            >
            > pozdrawiam
            > t.))
            • trzcina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 21:39
              malvvina napisała:

              > ten ktory depcze innych jest slaby z definicji
              >

              No, a co z tym deptaniem "niechcący", bo o to się jakos zahaczyło?
              Bo o takim, ze komus się zdaje, ze wdeptany, to chyba lepiej
              nie zaczynać:)

              t.))
              • malvvina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 21:47
                to sie przeprasza i naprawia
                >
                > No, a co z tym deptaniem "niechcący", bo o to się jakos zahaczyło?
                > Bo o takim, ze komus się zdaje, ze wdeptany, to chyba lepiej
                > nie zaczynać:)
                >
                > t.))
                • trzcina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 21:55
                  Rozumiem, ze ten tytułowy silny, nie widzi,
                  że depcze, bo wzrok ma w dal misyjną utkwiony.
                  Co z takim?
                  A nawet, jak zobaczy, to a)nie zrozumie tego, co widzi,
                  b)odrzuci, co widzi, bo ważniejsze go pili.
                  Ha?
                  Dla mnie to on bardziej ślepy, niz silny;)
                  t.))
                  • kwieto Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 00:35
                    A powiedzze, czy ten silny musi ta misje w dali miec?
                    :")
    • pakana Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 21:39
      alfika napisała:

      > Kiedy? Zawsze.
      > Silna jednostka jest sama.

      w tych kategoriach "silna jednostka" wyroznia się tylko wiedzą, że człowiek
      jest zawsze sam
      >
      > Dlaczego?
      > Otoczona rzeszą wielbicieli nie widzi oczu przyjaznych, tylko wierność w
      > oczach poddanych.
      >
      chyba mowa nie o sile tylko o wladzy

      > Jesli zaś żyje w ciszy, mało kto ma odwagę stawić czoło jej sile.
      > Mało kto, jeśli się już pokusi o to, ma dość siły, by to udźwignąć.

      oj... cos tu nie gra - bo tylko ci ktorzy nie dziela sie sila, odstraszaja

      >
      > Ma swoje twarde zasady, zdanie zmienia nie dla przyjemności innych, ale
      > dlatego, że dostrzegła swój błąd, nie nagina karczku.

      no - w końcu chyba cos prawdziwego

      > Często ma misję - z którą się nie obnosi, ale ją pełni (wciąż ni mówimy o
      > pieniaczach i pozorantach).
      >
      idea na zycie?

      Moze to nie ta kategoria - silni, slabi tylko np. świadomi i nieswiadomi,
      szczesliwi i nieszczesliwi lub otwarci i "zamknieci" albo cos podobnego???
      • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 09:18
        Zostajemy jednak przy silnych i słabych :)

        To, że silna jednostka jest sama - to nie kategoria, to nie charakterystyka
        (!?) silnej osobowości, ale jeden z aspektów, nad którym toczy sie dyskusja.
    • cossa Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 22:01
      a mi jakos z sentencji zyciowych
      przyswieca kiedys zaslyszane..

      "trzeba byc samemu by byc silnym
      i trzeba byc silnym by umiec byc samemu"

      wniosek:
      zdadzam sie z Toba Alfiko ;)

      pozdr.cossa

      alfika napisała:

      > Kiedy? Zawsze.
      > Silna jednostka jest sama.
      >
      > Dlaczego?
      > Otoczona rzeszą wielbicieli nie widzi oczu przyjaznych, tylko wierność w
      > oczach poddanych.
      >
      > Jesli zaś żyje w ciszy, mało kto ma odwagę stawić czoło jej sile.
      > Mało kto, jeśli się już pokusi o to, ma dość siły, by to udźwignąć.
      >
      > Po pierwszych próbach rywalizacji odczuwa złość, że się nie udaje zbić z
      > pantałyku kogoś, kto na pewnie stoi na nogach - i w bardziej wysublimowany
      > lub mniej sposób - kończy znajomość.
      > Najczęściej szukając winnego - i to poza sobą.
      >
      > Ma swoje twarde zasady, zdanie zmienia nie dla przyjemności innych, ale
      > dlatego, że dostrzegła swój błąd, nie nagina karczku.
      > Często ma misję - z którą się nie obnosi, ale ją pełni (wciąż ni mówimy o
      > pieniaczach i pozorantach).
      >
      > Silni ludzie są sami.
      >
      > Tak czy nie?
      >
    • jmx Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 22:31
      alfika napisała:

      > Kiedy? Zawsze.
      > Silna jednostka jest sama.

      Każdy tak naprawdę jest sam, tylko nie każdy sobie z tego zdaje sprawę.
      Hmmm, chyba, że to zdawanie sprawy to właśnie siła...


      > Dlaczego?
      > Otoczona rzeszą wielbicieli nie widzi oczu przyjaznych, tylko wierność w
      > oczach poddanych.

      To wtedy nie jest silna. Skrajny to przykład ale na myśl przychodzi mi
      Hitler...


      > Jesli zaś żyje w ciszy, mało kto ma odwagę stawić czoło jej sile.
      > Mało kto, jeśli się już pokusi o to, ma dość siły, by to udźwignąć.

      A po co stawianie czoła, rywalizacja?
      Hm, czy to chodzi o grunt zawodowy czy bardziej prywatny? Bo to jednak zmienia
      postać rzeczy. Ale, z moich obserwacji - prawdziwie silne osoby nie odczuwają
      potrzeby rywalizacji ani "stawiania czoła". Po prostu żyją robiąc swoje. Im
      bardziej kto słabszy tym bardziej chce coś komuś "udowodnić". A silny nie
      musi. Ale nikt, zaden człowiek nie jest monolitem i nawet silny ma swoje
      słabości. I być może to czego szuka w innych to akceptacja i zrozumienie, że
      nie jest zawsze i w każdej sytuacji z kamienia.
      Być może nie znajdując tego - wybiera samotność...?

      Poplątałam chyba.... Może ktoś rozplącze? Za dużo rzeczy na raz poprzychodziło
      mi do głowy ;-)
      • procesor jmx! :) 03.11.03, 22:43
        Jak zaczynałam pisac swoje to twojego jeszcze nie było widac.. :)
        Ale jak widac sie zgadzamy..
        • jmx matko kochana...! 03.11.03, 23:04
          procesor napisała:

          > Jak zaczynałam pisac swoje to twojego jeszcze nie było widac.. :)
          > Ale jak widac sie zgadzamy..

          ...jesteś mną?? ;-)
          Nieprawdopodobne... :-)
          • antyk1 Re: matko kochana...! 03.11.03, 23:07
            ((---(((((:
            Co to wszystko znaczy,matko kochana
      • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 09:22
        jmx napisała:

        >
        > A po co stawianie czoła, rywalizacja?
        > Hm, czy to chodzi o grunt zawodowy czy bardziej prywatny? Bo to jednak
        zmienia
        > postać rzeczy. Ale, z moich obserwacji - prawdziwie silne osoby nie odczuwają
        > potrzeby rywalizacji ani "stawiania czoła". Po prostu żyją robiąc swoje. Im
        > bardziej kto słabszy tym bardziej chce coś komuś "udowodnić". A silny nie
        > musi. Ale nikt, zaden człowiek nie jest monolitem i nawet silny ma swoje
        > słabości. I być może to czego szuka w innych to akceptacja i zrozumienie, że
        > nie jest zawsze i w każdej sytuacji z kamienia.
        > Być może nie znajdując tego - wybiera samotność...?
        >
        > Poplątałam chyba.... Może ktoś rozplącze? Za dużo rzeczy na raz
        poprzychodziło
        > mi do głowy ;-)
        >

        Masz rację, silnemu rywalizacja nie jest do niczego potrzebna - ale czasem
        słabi usiłują poprzez rywalizację i dyskredytację silnego podciągnąć wzwyż
        własna ocenę w oczach swoich lub innych.
        I stąd czasem takie jednostronne wariactwo miewa miejsce.
        • jmx Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 12:49
          alfika napisała:

          > Masz rację, silnemu rywalizacja nie jest do niczego potrzebna - ale czasem
          > słabi usiłują poprzez rywalizację i dyskredytację silnego podciągnąć wzwyż
          > własna ocenę w oczach swoich lub innych.
          > I stąd czasem takie jednostronne wariactwo miewa miejsce.

          Mam trzymac się ściśle liter czy czytać między wierszami?
          Bo coś mi się nasunęło... ;-)

          Generalnie - ktoś kto odstaje z szeregu, coś go wyróżnia silniej niż innych (bo
          przecież każdy jest inny), wyrasta ponad przeciętność - to się go ludzie
          czepiają bo chcą sprowadzić do "normy" (szeroko rozumianej). I chyba z tego
          wynikają takie sytuacje. Trudno jest akceptować (tolerować?) inność. Kłuje w
          oczy i pokazuje, że można inaczej żyć. Ani gorzej ani lepiej - po prostu
          inaczej.
          • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 23:53
            Pisz, pisz, co tylko Ci sie nasuwa - ale ja między wierszami u siebie nie
            widzę, nic nie wsadzałam - tym bardziej pisz :))))))

            Ta inność to tu ma chyba bardzo duże znaczenie - a do tego tej innosci nie da
            się potrzktować z góry i z agresją - tym bardziej kole.
    • procesor Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 03.11.03, 22:42
      alfika napisała:
      > Kiedy? Zawsze.
      > Silna jednostka jest sama.

      Hmm. Mam wrazenie że właściwie KAŻDA jednostka jest sama. Silna czy nie.
      Kiedy? Zawsze. :)


      > Dlaczego?
      > Otoczona rzeszą wielbicieli nie widzi oczu przyjaznych, tylko wierność w
      > oczach poddanych.

      Skąd założenie że silna jednostka jest otoczona rojem wielbicieli? Czy silna
      jednostka czuje potrzebe posiadania wielbicieli? Czy istotne jest dla niej co
      widzi w ich oczach? Czy w ogól epatrzy w ich oczy??
      Tak sobie tylko myslę..


      > Jesli zaś żyje w ciszy, mało kto ma odwagę stawić czoło jej sile.
      > Mało kto, jeśli się już pokusi o to, ma dość siły, by to udźwignąć.

      Po cholere stawiac czoło silnej jednostce?? Skąd wiadoma że ta cicha istota to
      silna jednostka? I czy świadomość jej siły musi prowokowac do jakichs
      reakcji???? I co dźwigac, przepraszam nie rozumiem??


      > Po pierwszych próbach rywalizacji odczuwa złość, że się nie udaje zbić z
      > pantałyku kogoś, kto na pewnie stoi na nogach - i w bardziej wysublimowany
      > lub mniej sposób - kończy znajomość.
      > Najczęściej szukając winnego - i to poza sobą.

      Cz rywalizacja polega na zbijaniu z pantałyku? I po co w ogól eto ząłożenie że
      takie jednostki prowokuja od razu do walk? Znajomośc? Kończona? Czy w ogóle
      taki układ da sie nazwac znajomościa? Raczej starciem osobowosci.. No a
      szukanie winnego w takim kontekście jest dla mnie jakimś nieporozumieniem.
      Szukanie winnego że kończy sie znajomość..?


      > Ma swoje twarde zasady, zdanie zmienia nie dla przyjemności innych, ale
      > dlatego, że dostrzegła swój błąd, nie nagina karczku.
      > Często ma misję - z którą się nie obnosi, ale ją pełni (wciąż ni mówimy o
      > pieniaczach i pozorantach).


      A tu sie zgadzam. :) Choć nie lubie połączenie słowa "twardy" ze
      słowem "zasady". No ale ja mam taka nature.. Zasady to zasady. A otwartość
      spojrzenia to tez zasada.


      > Silni ludzie są sami.

      KAZDY człowiek jest sam. :)

      > Tak czy nie?

      Skoro silny człowiek jest jednym z "każdy człowiek" - to TAK.
      :))
      • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 09:25
        Każdy człowiek jest sam, owszem.
        Ale nie każdy dosłownie.
        Dosłownie - w każdej chwili, osamotniony w swoich celach, rozumieniu - nawet
        najbardziej szczytnym (wciąż mówimy o silnych, a nie tyranach czy sadystach).
        • jmx Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 12:56

          A takie postępowanie to raczej cechuje ludzi wielkich? Tzn. mających jakąś
          idee, misję itp.; wielcy artyści, geniusze - zazwyczaj są nierozumiani przez
          swoich współczesnych, często dopiero po latach doceniani.
          Ale czy wielki = silny? Chyba nie zawsze....
          • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 23:58
            Wielkich też - ale mówię o silnych.
            Cel tego człowieka też nie musi być wielki (choć czesto bywa) - a osobowość ma
            silną.

            Znam paru ludzi bardzo silnych. Nie kazdy jest wielki.
            Hmmm, właściwie żaden z nich nie pisze, nie maluje i nawet nie śpiewa arii.
    • antyk1 Re: Orzel zyje sam,wrony stadami. 03.11.03, 22:58
      Silna osobowosc jest zawsze sama.
      • j_ar Re: Orzel zyje sam,wrony stadami. 05.11.03, 12:29
        a slonie?
        • alfika Re: słonie 05.11.03, 13:11
          A Ty nie słyszałeś, ze tesłonie, co maja kokardki na ogonie, to żyją we cztery?!

          A nawet słyszałam, ze niektóre we sześć :)))))))))
    • j_ar Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 10:06
      > Kiedy? Zawsze.
      > Silna jednostka jest sama.

      widocznie nie jest taka silna skoro nie potrafi nie byc sama, to czasami takie
      raczej tlumaczenie ludzi, ktorzy sa sami i swoj czas poswiecaja na zajecia dla
      siebie

      > Otoczona rzeszą wielbicieli nie widzi oczu przyjaznych, tylko wierność w
      > oczach poddanych.

      bo moze boi sie wyjsc poza swoj zamkniety bezpieczny swiat i odczuc cos co moze
      ja zranic, lek

      > Jesli zaś żyje w ciszy, mało kto ma odwagę stawić czoło jej sile.
      > Mało kto, jeśli się już pokusi o to, ma dość siły, by to udźwignąć.

      co udzwignac? samotnosc i nieszczescie takiego samotnika? czy tez udzwignac cos
      czego ta osoba nie potrafi oddac?

      > Po pierwszych próbach rywalizacji odczuwa złość, że się nie udaje zbić z
      > pantałyku kogoś, kto na pewnie stoi na nogach - i w bardziej wysublimowany
      > lub mniej sposób - kończy znajomość.
      > Najczęściej szukając winnego - i to poza sobą.

      to co to za silna osobowosc co to pierwsze nieudane proby wywoluja w niej zlosc?

      > Silni ludzie są sami.

      > Tak czy nie?

      czasami
      • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 10:31
        Eeeetam,
        ta silna jednostka wcale nie użala się nad sobą że sama,
        czy umie, czy nie umie być z kimś, to już tajemnica, bo taka silna jednostka
        niekoniecznie to sprawdza
        (myslę podobnie, ze naprawdę silna jednostka - jesli będzie chciała - będzie
        umiała być z kimś - tylko z kim? z kimś, kogo na plecach będzie całe życie
        targać?),
        ale złosć przy rywalizacji dotyczyła słabego, który siłą rzeczy przegrywa.
        • j_ar Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 10:41
          > Eeeetam,
          > ta silna jednostka wcale nie użala się nad sobą że sama,

          widocznie nie czuje potrzeby by byc z kims, albo nie dopuszcza do siebie mysli
          (taka samoobrona), ze mozna odrzucic to co uwaza za wspaniale zycie w pojedynke
          na ciekawe zycie we dwojke

          > czy umie, czy nie umie być z kimś, to już tajemnica, bo taka silna jednostka
          > niekoniecznie to sprawdza

          widocznie ma inne priorytety niz bycie z kims, ale co to ma wspolnego z silna
          osobowoscia?

          > (myslę podobnie, ze naprawdę silna jednostka - jesli będzie chciała - będzie
          > umiała być z kimś - tylko z kim? z kimś, kogo na plecach będzie całe życie
          > targać?),

          noo.. jezeli by tak patrzyla na zwiazek to naprawde musi to byc silna osobowosc
          hahaha...albo raczej przestraszona, ze musialaby ciagnac kogos na plecach przez
          zycie, bo do glowy jej nie wpadnie, ze mozna zyc bez zawieszania kogos sobie na
          plecach..

          > ale złosć przy rywalizacji dotyczyła słabego, który siłą rzeczy przegrywa.

          ach..no coz...to pomylka:(.. to slaby mial sie szybko denerwowac przy silnej
          osobowosci...to by sie zgadzalo
          • malvvina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 10:44
            silna jednostka sama to wcale nie znaczy ze nie ma towarzystwa
            lub malzonka (-i)
            tzn sama ze swoimi koncepcjami ktore niewiel osob dzieli
            niezrozumiana
            lub zazdroszczona
            • j_ar Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 10:48
              ach..chodzi o silna sama bedaca w zwiazku, typ osoby, ktory nie uwiesza sie na
              kims a realizuje swoje zainteresowania nie patrzac na innych, tak?
              • malvvina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 10:49
                wiesz co, nie tyle nie patrzac na innych
                po prostu inni nie nadazaja ...

                • j_ar Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 10:51
                  nie nadazaja?.. chodzi o temat tak wyrafinowany, ze inni go nie lapia?
                  • malvvina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 10:54
                    nie, chodzi o to ze ma odwage podejmowac i realizowac decyzje bo wie o co mu
                    chodzi, dokad idzie i jest wzglednie pewien w jakim kierunku dazy i po co
                    a niestety wiekszosc ludzi siada mysli lamentuje i wyciaga z glowy przeszkody,
                    negatywy, strachy na lachy i w sumie robi wszystko zeby tylko nie isc naprzod
                    • j_ar Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 11:02
                      czyli chodzi po prostu o osobe zdecydowana, ale dlaczego niby taka osoba
                      mialaby byc sama? realizuje swoje pomysly, jest pewna siebie, nie wiesza swoich
                      marzen na kims - to o taka samotnosc chodzi?
                      • malvvina Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 11:37
                        sama w podejmowaniu decyzji w szybkim mysleniu w robieniu
                        nie dlatego ze odtraca tylko dlatego ze nikt nie nadaza
                        ani w ilosci ani w szybkosci ani w jakosci

                        M

                        PS o bezmyslnych tu nie mowimy
                        zdecydowanie ma duzo wspolnego z silna osobowoscia
                        slabsi ludzie nie potrafia sie zdecydowac
                        wiedza ze moga nie podolac
                        i obawiaja sie tego
                        taki ludz z silna osobowoscia tez wie ze moze nie dac rady ale go to nie
                        przeraza :-) bo jest na tyle silny zeby zainkasowac niepowodzenia




                        --
                        La vita e' bella
                        • j_ar Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 04.11.03, 11:50
                          chyba rozumiem: silna osobowosc = zdecydoanie, samodzielnosc, inteligencja,
                          gdzie samodzielnosc jest najwieksza czescia tej ukladanki...czyli po prostu
                          zdrowy samodzielny czlowiek a nie ktos kto ciagle liczy na innych, ale
                          samodzielny i inteligentny to taki bardziej silny niz zwykly samodzielny:)
    • kvinna Silne osobowości 04.11.03, 11:53
      to ponoć ludzie najbardziej kochani. Bo tak naprawdę nie zależy im na
      akceptacji. Nie łakną jej. I to jeszcze bardziej nakręca sympatię innych.
      Są niezależni. W swoich poglądach. I często sami.

      Nie wiem, czemu.

      Mogie o sobie?
      Złapałam się wczoraj na tym, że z innymi mogę być niedługo, trochę.
      Potem muszę wrócić do siebie.
      Czy jestem silna? So so.

      Polecam piękny tekst w ostatnim "Zwierciadle".
      O Włóczykiju.

      • Gość: Rest Re: Silne osobowości IP: *.joint.eu.org 04.11.03, 16:15
        Dzikie zwierzątko...
        Potrafi się zadomowić na bardzo długo. Z czasem, niestety, zaczynasz je lubić, a ono co jakiś czas wyciąga pazury i wbija Ci
        je do krwi. Tylko w miarę upływu czasu powstałe rany goją sie coraz gorzej, jątrzą się i coraz bardziej bolą. Ile ich
        potrzeba, żeby żeby została zabita wrażliwość i chęć życia?
        Ale "być" z kimś tylko po to, by tego zwierzątka nie spotkać - to jeszcze gorzej. To przestać byc sobą od razu i na własną
        prośbę, to wegetacja.---------> to pewnie znacie....
        .....mysle że silne osobowości nawiązują do szlachetnych...
        -wyostrzone zmysły estetyczne , etyczne , moralne... zle znoszą toważystwo ludzi ktorzy nato niezważaja - i w tym jest cierpienie - pragną ludzi ..a jednocześnie odżuca ich ludzka małostkowość
    • kwieto Kto to jest czlowiek silny? 05.11.03, 00:08
      Kung Yi-tsu slynal z wielkiej sily. Krol Husan z Chou przybyl don z cala swita, ale gdy znalazl sie
      na miejscu odkryl, ze Kung jest cherlakiem. Krol zapytal: "Jak bardzo jestes silny?" Kung odparl:
      "Moge zgniesc pancerz wiosennego zuczka, moge uniesc skrzydlo jesiennej cykady".
      Krol zmieszal sie i powiedzial: "Ja jestem na tyle mocny, by wyrwac nosorozca z jego kryjowki i
      pociagnac dziewiec wolow za ogony - jednak wciaz uzalam sie nad swoja slaboscia. Wiec jak to sie
      dzieje, ze ty slyniesz ze swej sily?"
      Kung odparl: "Ciesze sie taka slawa nie dlatego, ze posiadam sile, ale dlatego, ze jestem zdolny ja
      wykorzystac"
    • carduus Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 06.11.03, 12:27
      Wszędzie przewija się wprost lub gdzieś w podtekście twierdzenie, że
      tzw. „silna osobowość” to dobry człowiek. Kwieto nawet napisał, że Hitler i
      Stalin to nie były „silne osobowości” w przeciwieństwie do Martina Luther
      Kinga.
      Moim zdaniem to nieprawda. „Silna osobowość” to człowiek, który wywiera duży
      wpływ na innych, niekoniecznie świadomie.. Swoim postępowaniem, swoimi
      poglądami, sposobem bycia umie przyciągnąć do siebie zwolenników (przy czym
      zaznaczam, że nie musi mu na tym zależeć), ale też (i znów: czasami bez udziału
      woli) spowodować, że wielu wyrośnie na jego wrogów. A jednocześnie sam niełatwo
      poddaje się wpływom innych. I w tym sensie i Martin Luther King i Adolf Hitler
      i Józef Wisarionowicz Stalin (tak mu chyba było?) byli silnymi osobowościami.
      Tak samo zresztą jak całe rzesze innych mniej lub bardziej znanych.
      A co do pytania głównego, cóż... Myślę, silny człowiek niekoniecznie musi być
      sam. To wcale nieprawda, że jest tak bardzo inny, że to uniemożliwia mu pełne
      porozumienie z innymi i skazuje na samotność. Są „silne osobowości” samotne i
      nie samotne, takie, którym samotność nie przeszkadza i takie, które się w niej
      duszą. Nie można wszystkich silnych osobowości wrzucić do jednego worka i
      doczepić mu etykietkę z napisem „SAMOTNI”.
      Chyba, że jak procesor_ka i jmx, przyjmiemy, że każdy, jako odrębna jednostka
      nie mająca dostępu do wewnętrznego świata innych jednostek i nie mająca
      możliwości stworzenia innym takiego dostępu jest samotna. Bo każdy nas jest
      samotny w bólu, który dotyka tylko nas, w cierpieniu i w radości, którą
      odczuwamy my, nikt inny. Ale jeśli tak, to – przynajmniej pod tym względem –
      silny znaczy tyle samo co słaby, bo i ten i ten jest sam.

      carduus
      • kwieto Uscislijmy... 06.11.03, 21:48
        Nie wiem czy ML King byl dobrym czlowiekiem :"))

        Post pod Toba Martyna napisala, ze silna osobowosc szanuje siebie i innych - bardzo sie z tym
        zgadzam.
        Nie wyobrazam sobie jednak kogos, kto szanuje siebie i innych, i zachowuje sie jednoczenie jak
        Hitler czy Stalin.
        Kloci mi sie to ze soba - z szacunkiem wysylamy do gazu i mordujemy tysiace ludzi?
        Eeee...

        Wynika stad, ze charyzma, tudziez apodyktycznosc nie tworzy "silnej osobowosci", musi byc cos
        jeszcze.
        • Gość: az Re: Uscislijmy... IP: *.magtel.net.pl 07.11.03, 00:29
          kwieto napisał:

          > Post pod Toba Martyna napisala, ze silna osobowosc szanuje siebie i innych -
          ba
          > rdzo sie z tym
          > zgadzam.

          Co ma szacunek do siebie i innych, do silnej osobowości?
          Silna osobowość nie musi być szacownym człowiekiem.
          Dla mnie silna osobowość to w miarę stałe zasady postępowania, znajomość celu i
          brak wyraźnej podatności na wpływy otoczenia na te zasady i cele.
          • kwieto Re: Uscislijmy... 07.11.03, 07:50
            A czy szacunek dla innych maja wylacznie szacowni ludzie?

            Ja to widze tak - kazdy (silny czy slaby) czlowiek zyje w jakims otoczeniu, srodowisku. Tworzy z
            tym otoczeniem jakies relacje - lepsze lub gorsze. Brak takich relacji oznaczalby, ze ktos zyje w
            doskonalej pustce, a jest to po prostu niewykonalne (cokolwiek robisz, robisz to na zasadzie relacji
            z otoczeniem - zywym i martwym - akcja<>reakcja)

            I teraz, mysle ze silna osoba potrafi stworzyc relacje o wiele lepsze "jakosciowo" - na tym polega
            miedzy innymi jej sila. A do tego jest niezbedny pewien szacunek.
            Przyszlo mi na mysl, ze byc moze kojarzysz to slowo z wiernopoddancym uwielbieniem dla np.
            autorytetow - mam cos zupelnie innego na mysli :")))
    • Gość: Martyna Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama IP: *.proxy.aol.com 06.11.03, 20:05

      Poza tym co napisano jeszcze dodam, ze jedna z aspektow silnej osobowosci
      jest to, ze potrafi ona: 1stawic czola wlasnym obawom. Jej leki, strach
      niepokoje nie dyktuja jej wyborow, nie sa przeszkodami -silna osobowosc
      pokonuje je.

      2. Siega po to czego chce w zyciu i konkwentnie do tego dazy .
      3.Nie robi sama z siebie ofiary.
      4.Nie obawia sie opini innych .
      5.Szanuje sama siebie i innych.
      6. Wierzy sama w siebie .
      7.Przeciwnosci losu , dramaty, cierpienie po drodze nie sa dla niej
      przeszkoda.

      Chyba najlepiej jej z druga silna osobowoscia , ktora czasami trudno znalezc.
      Moze dlatego, ze z reguly jednak nie boi sie samotnosci i podoba sie jej zycie
      w pojedynke nie obniza poprzeczek i szuka kogos kto naprawde jej odpowiada.
      • alfika Re: Kiedy silna osobowość zostaje sama 06.11.03, 20:07
        :)
        Pozdrawiam.
      • kvinna Dzięki 06.11.03, 20:12
        Podpisuję się pod tym.

        i duże dzięki, właśnie teraz ten tekst był mi potrzebny, amen :)
        • alfika Re: Dzięki 06.11.03, 20:21
          Pozdrawiam ciepło bardzo :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka