Dodaj do ulubionych

Pomożecie mi?

07.11.03, 09:38
Uciec z trójkąta.

Weekendy solo są fantastyczne, ale ze świadomością, że-jestem wolna.
Dziś jest piątek.


Dlaczego ci, którzy "mają dwie", pojawiają się stęsknieni w poniedziałki?
Zauważyliście taką prawidłowość?
Jestem przesycona ironią, bo takie spojrzenie na sprawę bardzo mi pomaga.
Wolę zrobić z tego komedię.

Trójkąt bermudzki to niewola. Wsysa. Nie chcę!
Jak mieć siłę i nie reagować na zaproszenie do kina, kafejki..?

Nie łapać się na czyjeś "ogniki" w spojrzeniach (złagodziłam :) miało
być "maślane oczy")

Jak?

Ja nie jestem z kamienia..
Jestem żywa, czuję.

Jak zamknąć uszy (stoppery?) na nieustanne: "kocham was dwie"?
Człowiek sprytnie nie zamierza dokonać wyboru (śmieję się)

Helpnijcie me, proszę!
To, co się dzieje obecnie w moim życiu to jakiś ślepy zaułek!

Kretik


Obserwuj wątek
    • malvvina Re: Pomożecie mi? 07.11.03, 10:20
      faktycznie slepy zaulek :-(
      i tylko ty mozesz zadecydowac z niego wyjsc
      sama wiesz ze sprawa jest beznadziejna
      • kvinna czy można 07.11.03, 10:34
        ..odezwać się do żony (mam namiary) i rzec:

        - Pani, zatrzymaj pani tego pana w domu, aby Ci nie nawiewał?

        :)

        --
        Życie to kabaret! A ja mam ochotę temat maksymalnie obśmiać. Aby się z tego
        wyrwać :)

        Propozycja: mam odrobinę szampana we krwi.
        Napijcie się też i radźcie mi dalej, robicie to świetnie!!


        • butter_fly Re: czy można 07.11.03, 10:39
          kvinna napisała:

          > ..odezwać się do żony (mam namiary) i rzec:
          >
          > - Pani, zatrzymaj pani tego pana w domu, aby Ci nie nawiewał?
          >
          > :)
          >
          > --
          > Życie to kabaret! A ja mam ochotę temat maksymalnie obśmiać. Aby się z tego
          > wyrwać :)
          >
          > Propozycja: mam odrobinę szampana we krwi.
          > Napijcie się też i radźcie mi dalej, robicie to świetnie!!
          >
          >
          Z zona nie rozmawiaj - to bedzie czarna rozpacz (jej)
          Zyj pelnia zycia a zpanem umow sie... w kolejnym wcieleniu (dbaj przy tym o
          swoja karme by to kolejne wcielenie warte bylo tego spotkania)
          • kvinna dobre, Motylu 07.11.03, 10:48
            Będę żyć pełnią życia.

            Ale na początek się w piątkowy wieczór upiję.

            :)

            Zauważ jednakże, że ten pan też powinien dbać o swoją karmę. Bo jak będzie
            kotem? A ja nie przepadam..

            :)
            • butter_fly Re: dobre, Motylu 07.11.03, 10:52
              kvinna napisała:

              > Będę żyć pełnią życia.
              >
              > Ale na początek się w piątkowy wieczór upiję.
              >
              > :)
              >
              > Zauważ jednakże, że ten pan też powinien dbać o swoją karmę. Bo jak będzie
              > kotem? A ja nie przepadam..
              >
              > :)

              Ach widzisz jak latwo pozbyc sie watpliwosci? Kto wie, moze ten pan juz jest
              kotem a ty tego jeszcze nie widzisz...
              To moze jesli dyskretnie dowiesz sie czy zona lubi koty... pokretna nie-logika
              A na to picie piatkowe - wiem, ze sprzedaja takie niemieckie wino, ktore pije
              sie tylko grzane...
        • zdzichu-nr1 Re: czy można 07.11.03, 10:40
          no jak latają teksty typu "kocham Was dwie" to jedyne wyjście wziąść sobie
          nowego chłopa Jak przyjdzie ten kochaś pokaż mu następcę i powiedz "kocham Was
          obu"
          • kvinna super!! 07.11.03, 10:49
            I wziąć ich obu za łapki, jak w koncówce "Och, Karol"

            :)
            • goidbaum No dobrego wyjscia to tu nie ma, Kvinna 07.11.03, 11:05
              ale mam takie niedobre, takie w rodzaju tabletek znieczulajacych:

              znajdz sobie prace od piatku do niedzieli
              a w poniedzialek, wtorek i srode bierz wolne,
              dla ukochanego.
          • Gość: rybkaa Re: czy można IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.11.03, 11:10
            Zdzichu ma rację :)
            Serio to chyba sama wiesz. Nawet jeśli założymy że można kochać dwie osoby
            równocześnie, zawsze jedną kocha się odrobinę bardziej.
            Tak naprawdę nie zmusiłaś go wystarczająco do dokonania wyboru, pewnie
            obawiałaś się że przegrasz. Jesli już dojdziesz do etapu że jego ewentualna
            strata będzie mniej bolała niż bycie 'tą drugą' wtedy twoje działania mają
            sens, inaczej nigdy nie będziesz skuteczna w egzekwowaniu praw do wyłączności.
            • kvinna egze..co? 07.11.03, 11:23
              Mnie się to kojarzy z egzekucją!!

              Postawiłam ultimatum, ale tamta chyba też. Pech :)
              Wybrał ją.
              To poczemu później zaprosił mnie do kina?

              Ja tu czegoś nie rozumiem.
              Mam książkę "Kochanka. Motywy i konsekwencje". Tam radzą uciekać.

              Truudne..
              • alfika Re: egze..co? 07.11.03, 11:26
                Jeszcze jest Asji Łamtiuginy "Spowiedź kochanki".
                Krótka i treściwa, bez całkowicie zbędnej teorii.

                Jeśli chcesz.
              • Gość: girlfriend Kvinka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 12:24
                Jak wybrał tamtą, to znaczy że jest głupi - czyż nie?
                Jak jest głupi to należy go olać - czyż nie?
                Jak może Ci się podobać głupi, który uważa, ze ktoś jest fajniejszy niż Ty???
                • Gość: ten drugi dziekuje... IP: 193.0.236.* 07.11.03, 12:26
                  widze, za latwo przychodzi Wam ocenianie innych nie znajac ich, ich sytuacji i
                  nie stawiajac sie w ich sytuacji.
                  • Gość: girlfriend owszem łatwo, ponieważ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 12:41
                    byliśmy i bywamy w takich sytuacjach.
                    Nie lituj się tak nad sobą, bo krzywdzisz 2 kobiety.
                    • Gość: ten drugi ooo nie to nie litowanie sie IP: 193.0.236.* 07.11.03, 12:47
                      nie rozumiem dlaczego sadzisz kogos po slowach innych.
                      Nie znasz mnie, nie wiesz co czuje, jakie mam rozterki jak mi z tym zle.
                      Robie jednak cos by to zmienic i wyjsc na prosta, ale na to trzeba czasu.
                      Dziekuje za slowa krytyki. Beda pewnie pomocne.
                      • Gość: girlfriend Re: ooo nie to nie litowanie sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 12:51
                        wierzę, ze masz roterki i że Ci źle

                        rzecz w tym, że Twoją rzeczą jest podjąć decyzję. ostateczną.
                        nie za pół roku
                        jutro
                        • alfika Re: ooo nie to nie litowanie sie 07.11.03, 13:37
                          to byla decyzja na wczoraj
                          teraz już po wszystkim
                          pytanie, kiedy Kvinna przestanie znosić jego ciągłe skupienie na sobie: ja
                          cierpię, ja tęsknię, ja jestem taki niezrozumiany, ja, ja, ja...
                          • Gość: girlfriend Re: ooo nie to nie litowanie sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:49
                            Być może jest to sytuacja, która Kvi w głębi jej duszy odpowiada.
                            Ludzie sa różni - niektórzy dziwni ;)

                            Zasadniczą rzeczą (moim skromnym zdaniem) jest świadomośc tego, co jest grane i
                            nie oszukiwanie samych siebie. Wydaje mi się, że oni mają z tym niejaki kłopot.
                            • alfika Re: ooo nie to nie litowanie sie 07.11.03, 14:00
                              Dla mnie to tkwienie w chorej konstelacji nie przez dziwność, ale przez
                              nieumiejętność wyrwania się z tego.
                              Nieumiejętność obojga.

                              Co nie zmienia faktu, że próbują - i jestem spokojna, w końcu się uda.
    • alfika Re: Pomożecie mi? 07.11.03, 10:53
      hoho, o tej porze po szampańsku? :)))

      A cóż żona zawiniła, zeby jej swiat stawiać na głowie?
      Daruj jej:)

      Kvinna, ruszaj na terapię.
      Sama wtedy dojdziesz do kolejnych beznadziejnych wątków tej sytuacji i - mogę
      się mylić, ale to możliwe - nabierzesz odwagi do zwiazku z męzczyzną, który
      będzie cały dla Ciebie.

      A najpierw odwagi do postawieniaswojego życia na głowie, ustalenia priorytetów
      i poustawiania po swojemu.
      • kvinna dobre, dobre 07.11.03, 11:05

        Ale zero terapii.
        Już nie chcem.
        Kropka.

        Masz rację, te priorytytytety..
        Życie na głowie stawiam dziś.
        Jutro już będę grzeczna..

        Żona? Niewinna?
        Haa. Dobre..

        To czemu go wypuszcza?
        Bo nie pyta:

        - Jóóózek, gdzie idziesz, huncwocie?!

        Toleruje.

        I nie mówi:

        - Jóózek? Nie daruję Ci tej nocy!

        Wiesz, Alfiko? Nie lubię hipokrytów.
        Żona się domyśla, ale klapki na oczy i woli "nie wiedzieć".

        Ja jestem hipokrytką?
        Nie, bo walczę, chcę się wyplątać.
        Ale najpierw się upiję :)

        (zdarza mi się to baaardzo rzadko, ten raz jest dziś :)

        • alfika Re: dobre, dobre 07.11.03, 11:18
          W kwestii żony: żona jest czasem od ufania (ha ha) - nie jest jej obowiązkiem
          wypytywać i pilnować męża.

          W kwestii hipokryzji: kto nie był nigdy, choć przez malutką chwilkę, choćby w
          myśli - hipokrytą - niech nam tu świeci.
          Hipokrytę dobrze jest lubić. On sam ma z tym siłą rzeczy problem.
          To najczęściej rezultat bezsilności.
          Dobrze nie godzić się na nią u siebie i całkowicie rozumieć u innych. Bez
          ingerowania. Chyba, że się usłyszy prośbę.

          W kwestii upicia: pij sobie spokojnie ile wlezie - bylebyś przeżyła!
          Potem zalecz syndrom dnia następnego.
          Ale potem spokojniej wróć do tematu swojego miejsca w życiu. I miejsca innych w
          Twoim życiu też.
    • Gość: ten drugi Re: Pomożecie mi? IP: 193.0.236.* 07.11.03, 11:02
      Mnie juz nie ma. Rozumiesz. Odchodze. Nie bede Cie nekac.
      • kvinna Nie, to ja odchodzę 07.11.03, 11:08

        Dlaczego Twoje ma być zawsze na wierzchu?
        To Ty się dobrze bawisz, mając nas dwie.
        • Gość: ten drugi Re: Nie, to ja odchodzę IP: 193.0.236.* 07.11.03, 11:11
          Mysl jak chesz. Mnie juz nie ma.
          I nie bawilem sie nigdy.
          Nie mialem takiego celu.
          Nigdy tego nie zrozumiesz jesli nie bedziesz w takiej czuc tego co ja.
          Wybacz, jesli skrzywdzilem i zapomnij o mnie.
          • kvinna Re: Nie, to ja odchodzę 07.11.03, 11:18
            No, cóż..Ujawniam, tak to on. I to ja (leciutko pijana, ale leciutko).

            Nie gniewajcie się, że niechcący zrobiła się z was publiczność i pomóżcie,
            proszę..
            Nie wysyłajcie nas na terapię, ja jej nie potrzebuję.

            To znaczy, ja o pomoc proszę na pewno.
            Wstępuje we mnie diabeł i nękam tego pana.
            A nie chcę tak.
            Miłość to ciepło, czułosć, prawda?

            Nie nadaję się wyłącznie na kochankę..
            Rozrabiam wtedy jak pijany zając w kapuście.

            (Panie Adminie, skasuj mnie wieczorem :)

            --
            Nie można JEDNOCZEŚNIE kochać dwóch osób!!!
            • Gość: ten drugi Re: Nie, to ja odchodzę IP: 193.0.236.* 07.11.03, 11:22
              Mozna kochac i ja to wiem. Moze kiedys i Ty sie przekonasz.
              Tak Panie Adminie skasuj to.
              • kvinna B Z D U R A !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.11.03, 11:29
                Cierpię, gdy wiem, że jesteś wieczorami z nią, rozumiesz?
                Nienawidzę zasypiać sama.
                Śpię z misiem, tak, śmiej się.
                Miś nie ma majtek :)

                Nie mam oporów przed pisaniem tu i naprawdę nie jestem pomylona.
                Cierpię, rozumiesz?!

                A skoro pozwalasz na moje cierpienie, to gdzie tu k**** miłość?

                Poszła, nie ma, zasnęła..

                Jesteś z nią, myślisz o mnie, jesteś ze mną..

                TO BOLI!!!!!

                Nie wystarczają mi zaszyfrowane sms-y "Tęsknię i myślę".


                Potzrebuję kontaktu, rozumiesz?
                :(

                Nie tego od prądu i strumienia elektronów..


                • Gość: ten drugi Re: B Z D U R A !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 193.0.236.* 07.11.03, 11:38
                  Juz tyle razy tlumaczylem...
                  Ja tez cierpie i jestem w tym sam!!!
                  Nie rozumiesz mnie i mojego cierpienia.
                  Wiem, ze Ty tez cierpisz i to rozumiem. Mam tego swiadomosc.
                  To cholernie boli wiec juz nic nie napisze, nie powiem...
                  • kvinna kurna.. 07.11.03, 11:43
                    Uciekł..

                    Znowu.

                    Nie chcę nazywać Cię tchórzem.
                    Wracaj tu i gadaj do mnie.

                    O co Ci chodzi? Chcę wiedzieć. o co w tym wszystkim chodzi.
                    • Gość: ten drugi Re: kurna.. IP: 193.0.236.* 07.11.03, 11:52
                      Kiedys powiedzialas, ze trudno mnie wyprowadzis z rownowagi i to jest prawda.
                      Nie bede rodzieral szal i nie bede krzyczec.
                      ODEJDE i zamilkne, bo ta rozmowa do niczego nie prowadzi.
                    • malvvina Re: kurna.. 07.11.03, 11:53
                      zle formulujesz
                      nie week end chcesz spedzic z konfitura pomaranczowa nago w lozku
                      lecz chcesz byc jedyna przez niego kochana osoba
                      A to niemozliwe
                      • kvinna chcę jednego i drugiego 07.11.03, 12:09

                        to się chyba nie wyklucza
                        swoje ciało udostępniam (ale to brzmi, ale wybacz, dziś popsuły mi się słowniki
                        w głowie) jednej osobie

                        kochanej osobie
                        zatem nie chcę wiedzieć, że on będąc ze mną, myśli o niej

                        tu nie chodzi o jam z kimkolwiek

                        tak, chcę wyłączności
                        więc pora podkulić ogonek i wiać..

                        Ułóżcie mi plan na weekend, pls...
                        Dziś - upijam się
                        Jutro - do południa leczę się
                        12:00 - idę po samotne bagietki

                        :(

                        Co dalej?

                        czarna dziura...
                • kvinna wiesz? 07.11.03, 11:40

                  Robimy tu przedstawienie, ale to nic..
                  Tu na siebie nie będziemy wrzeszczeć, jak wczoraj wieczorem..

                  Doskonale wiesz, że ekshibicjonistką jestem wyłącznie w kontakcie 1 na 1 (i
                  dziś, ale naprawdę tego nie żałuję), zatem..

                  Ja chcę spędzić z Tobą cały weekend, nago, w łóżku, z konfiturą pomarańczową,
                  wszędzie, z gorącą kawą, z bagietką, z muzyką. Z oblewaniem się wodą. Chcę
                  zrobić powódź w Twoim mieszkaniu! Tak, wiem..mam nie po kolei, już to
                  słyszałam..

                  Chcę wrzeszczeć, gdy będę dolatywać (Adminie, nie wstydzę się tego, co piszę,
                  to ludzkie, kasuj, jeśli krzyczysz w poduszkę).

                  I..

                  d...


                  Weeekendu nie spędzisz ani z nią, ani ze mną.
                  Uciekniesz.

                  dlatego chcę się wyplątać

                  :(
                  • Gość: ten drugi Re: wiesz? IP: 193.0.236.* 07.11.03, 11:43
                    Prowokujesz i to cholernie... ale to nic.
                    W w& bede pracowac. I bede... tak, bede uciekac, ale od siebie.
                    • kvinna i nie przestanę 07.11.03, 11:51
                      Uwielbiam tracić hamulce, wszędzie!!!
                      Ostatnio straciłam je pod drzewem.

                      Uwielbiam moją sąsiadkę, która zrobiła trzy spacerki koło nas.
                      Miałeś kaptur na głowie.
                      (nieee, nic złego się nie działo)

                      Mijałam ją dziś.
                      Jakoś wyjątkowo szybko szła po schodach :)
                      Miała pecha :) Piesek się zatrzymał, zaczął się gapić i przytrzymał panią razem
                      z jej źle maskowaną ciekawością.
                      Lubię go.

                      Taa, pracuj, ja będę pisać pracę (dlaczemu mnie nie pilnujecie? :)
                      ale dziś urżnę się jak prosię.

                      Co jest złego w seksie???

                      Rzuć żonę, która wyznaje tylko "związki duchowe".

                      Co jest złego w miłości?

                      :(


                      • goidbaum Kvinna, akurat znam to 07.11.03, 11:58
                        nawet jezeli z zona ma sie glownie zwiazki duchowe,
                        to nie jest lekko
                        cos zmienic.
                        sa dzieci
                        wspolne zle i dobre lata
                        przywiazanie.
                        poczucie odpowiedzialnosci
                        za wlasne slowa
                        za drugiego czlowieka
                        ja tez nie wiem co zrobic, gdy trafia sie nowa milosc

                        Nie potrafie Ci nic doradzic.
                        poczekaj
                        pomysl
                        wiele spraw rozwiazuje czas.

                        pozdrawiam
                        • kvinna Ty jesteś "od Girlf", prawda? 07.11.03, 12:14

                          też jesteś w podobnej sytuacji, co nie?
                          intuicyjnie..

                          nie oceniam..

                          jeśli wolno coś zdradzić (ten drugi nie krzycz)

                          cholera!! a dlaczego Ty się tak nazwałeś?
                          to ja jestem ta druga...
                          merde..

                          ten drugi jest w wolnym związku
                          ta pani nie jest jego żoną
                          mieszkają razem kilka miesięcy

                          ciekawe, prawda?

                          i może dlatego ta schizofrenia tak boli i sprawia, że wstępują we mnie demony

                          :(
                          • goidbaum no jesli tak, 07.11.03, 12:18
                            to masz latwiej
                            widze sens tej Twojej walki.

                            pozdrawiam
                            serdecznie.
                    • tea_time Moi Drodzy.... 07.11.03, 11:54
                      nie rancie sie, prosze. Laczy Was cos pieknego, to nie Wasza wina, ani Twoja
                      Kwinno, ani Jego, czasem tak sie zycie uklada, wierzcie, wierze, ze wszystko ma
                      sens i jest po cos. Po co, jeszcze teraz nie wiecie, ale nic sie nie dzieje bez
                      powodu. Co mozecie zrobic? Uratowac to, co Was polaczylo. Uratowac byc moze
                      przez odpuszczenie, zostawienie. Zauwazcie, ze nie rania nas tak bardzo czyjes
                      slowa, jak slowa wypowiadane przez Najblizszych. Wasze emocje sa jak nagie
                      bezbronne ciala, potrzebuja otuliny, by nie zmarzly w chlodzie bolu, by nie
                      spalily sie w goraczce slow wypowiadanych w rozpaczy. Wybaczcie mi, ze wtracam
                      miedzy Was swoje trzy grosze, naprawde rozumiem, co czujecie i przez co
                      przechodzicie i nie ma sensu licytowac sie, kto bardziej cierpi, cierpicie
                      oboje, a poniewaz tak jest - nie pomozecie sobie teraz wzajemnie, bo kazde z
                      Was osobno wsparcia potrzebuje, poszukajcie go poza soba, poza Wami, wierze, ze
                      znajdziecie. A co z Wami? Nie przestajecie istniec przeciez, to tylko ten uklad
                      sie nie sprawdzil, z rozmaitych powodow, ale to nie znaczy, ze w innym ukladzie
                      byc ze soba nie mozecie. Ale nie teraz, teraz nadszedl czas dla kazdego z Was
                      osobno. Zycze Wam obojgu wszystkiego, co dobre i co dla Was najlepsze. Tea
                      • Gość: ten drugi Dziekuej Tea IP: 193.0.236.* 07.11.03, 12:01
                        dziekuje Tea
                      • kvinna Kocham Cię, Tea!!! 07.11.03, 12:02
                        Myślałam, że każesz nam stąd spieprzać, a Ty do nas mówisz. Nawet jeszcze nie
                        za bardzo wiem, co :) Ale za chwileczkę się wczytam.

                        Czyli rozwód, tak, Tea?
                        Mój i jego..

                        No dobra..

                        Cieszę się, że mnie nie zlekceważyłaś.
                        To była naprawdę odrobinka szampana.

                        Jak tu sobie tego pana wyrzucić z głowy..
                        Klin klinem, jak mówią starzy chińscy drwale :)

                        Niee, odpada.
                        Poranię się strasznie, a nie chcę tego.

                        Coś czuję, że po prostu usiądę i będę klepać pracę, co ją mam do napisania.

                        • kvinna buu.. 07.11.03, 12:03
                          Ten pan i ja nawet gusta mamy podobne, lubimy Tea :(
                          • tea_time Re: buu.. 07.11.03, 12:13
                            To chyba dobrze, Kwinna:) Jeden powod do sprzeczki odpada:) Ucalowania:) Tea
                        • tea_time Re: Kocham Cię, Tea!!! 07.11.03, 12:12
                          Kwinno, ja nie mowie o wyrzucaniu, ja nie wierze w wyrzucenie, jesli uczucie
                          bylo autentyczne, a zwiazek prawdziwy, nasze milosci w nas zostaja, mysle, ze
                          na zawsze, tylko zmieniaja miejsce. Znajdzcie dla siebie nowe miejsce. Ono nie
                          musi, nie bedzie wcale gorsze, bedzie inne, po prostu. Kiedy mysle o sercu to
                          ono mi sie wydaje najbardziej stworzone na boskie podobienstwo - jest
                          niezwykle, niewyobrazalnie pojemne:) I dlatego wierze, ze mozna kochac dwie
                          osoby, nie mozna, nie nalezy byc/zyc jednak z dwiema osobami, kazdy dla tej
                          Jedynej osoby pragnie byc Jedyny i mysle, ze to bardzo ludzka rzecz taka
                          slabosc:) Jest Ci teraz zle, Kwinno i zle Ci pewno jeszcze dlugo bedzie, Jemu
                          rowniez, mezczyzni cierpia bardzo i bardzo zle sobie radza z takim poczuciem,
                          wielu naturalnych rzeczy dla kobiet nie zrobia, nie tylko dlatego, ze nie
                          potrafia, ale ze nie przyjdzie im to do glowy. Ja Wam wspolczuje obojgu, ale
                          jednoczesnie pisze te slowa z wielka nadzieja, ze ten czas smutku minie.
                          Niemniej wiem tez, ze teraz jego czas, jego 5 minut, wiec niech kroluje. Tea
    • Gość: asia Re: Pomożecie mi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 12:15
      przeczytałam to i płaczę i zaraz się uchleję, bo kvinna, to jest o mnie. tyle,
      że ona też nie była żoną.
      wiedziałam, że to mnie zabija, wiedziałam, że jest jedno wyjście- odejść. ale
      on za każdym razem mnie za3mywał- bo chciałam mu wierzyć,że mnie potrazebuje,
      bo bałam się odejść, bo potrzebowałam seksu (a z nim było tak cudownie), bo...,
      bo,...
      jak się skończyło? znalazł sobie trzecią. :) okazało się nagle, że może być
      tylko z jedną, że znosi jej obłędną zazdrość, pilnowanie, wspólne mieszkanie. a
      podobno nie był stworzony do takiego życia. jeszcze pisał, że mnie też
      potrzebuje, że tęskni, że chce pogadać. a teraz koniec- ona podsłuchuje nasze
      rozmowy.
      odejdź, kvinna.
      ja wierzyłam mu, że może kochać dwie, że inaczej nie potrafi. i bardzo żałuję
      tego, że wierzyłam.
      odejdź, kvinna.
      • kvinna Uwalimy się razem :) 07.11.03, 12:27
        Tak, myślę czasem, że tu jest trzecie wyjście z sytuacji. Jeszcze inna kobieta.

        Tea? Ja jestem człowiekiem z krwi i kości, nie jestem duchem. To, co piszesz
        jest piękne, uduchowione, etrryczne i..nie wiem, jeszcze jakie.
        Miłość wg mnie to kontakt.
        Dotyk, czucie kogoś, słowa, robienie czegoś wspólnie.

        Moje serce nie jest pojemne. W każdym razie nie dla miłości, które mają podłoże
        erotyczne. Tu jestem brutalna. Palę mosty, depczę butkiem. Nie ma. Zmiecione.
        Moja metoda na niecierpienie. Nie chcę się smucić. Nie.

        Poradzisz mi?
        Chyba najbardziej nie radzę sobie z agresją...
        Nie chcę na niego znów krzyczeć.

        Panie Drugi, wracaj.
        Powiem Ci wprost: fakt, że teraz uciekłeś jest MANIPULACJĄ.
        Nie lubisz krzyku, wiem, już to słyszałam.
        A ja nie lubię Twojej "żony".
        Królowa Śniegu..
        Przepraszam..

        Nie polecę za Tobą :)
        Pokrzyczę sobie znów :)

        Powiedz..
        O co tu tak naprawdę chodzi.
        Tylko - proszę - dziś nie wchodź w rolę zdarta płyta kompaktowa.


        Nie kochasz mnie, co nie?

        (mówię jak typowa kobieta..wiem, wiem)


        • kvinna P A S .. P O S Z E D Ł S O B I E 07.11.03, 12:31
          Bo chcę prawdy.

          To teraz będe sobie w ciszy.
          Samo.

          Długość dźwięku samotności.
          Kanał lewy, kanał prawy.
        • Gość: ten drugi Re: Uwalimy się razem :) IP: 193.0.236.* 07.11.03, 12:34
          Nie ucieklem.
          Jestem.
          I kocham Cie.
          Nie wstydze i nie boje sie tego powiedziec.
          • kvinna płacz............................................. 07.11.03, 12:35
            Ja Ciebie też.

            Pisałam to wczoraj w sms-ie.

            Nie wysłałam...
            • Gość: girlfriend spiszcie wspólny testament IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 12:42
              każcie się razem pochować.
          • Gość: girlfriend jeśli ją naprawdę kochasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 12:43
            pozwól jej odejść.

        • tea_time Re: Uwalimy się razem :) 07.11.03, 13:07
          Kvinno, jestem takim samym czlowiekiem z krwi i kosci jak kazdy, ani mniej, ani
          wiecej. Tylko moze zyje nieco dluzej od niektorych:), a zycie mnie nie
          rozpieszcza. Zycie? Raczej ja sama, nie ma co zwalac na nie swoich wlasnych
          bledow i pomylek:) Czytalas moj pierwszy post na tym Forum, wiec wiesz, ze i
          jak bardzo cierpialam z powodu rozstania z kims bliskim. Ale pozwolilam sobie
          wowczas na wszystko: na bol, na rozpacz, na smutek, na placz ( byl taki weekend
          bez jednej przerwy), na ekhibicjonizm ( w zyciu nie przypuszczalam kiedys, ze
          na publicznym Forum przyznam sie do tego, co czuje), na smsy, ktorych wyslanie
          chwile pozniej zalowalam ( na szczescie On byl/jest czlowiekiem wspanialym i
          wiedzial czy i jak zareagowac na nie ). Dlugi czas jezdzilam na okolo, by nie
          przejezdzac znajomymi okolicami. Teraz juz nie unikam tych miejsc, ale nie jest
          tak, ze mijam je obojetnie. Potrafimy/potrafie juz pisac do Niego, potrafie
          odpowiadac na maile i to bez poczucia przykrosci czy bolu, byl mi bliski i
          nadal pozostanie, interesuje mnie, co sie z Nim dzieje, chociaz o kobiety nie
          pytam i wiedziec nie chce:)Nie zdecydowalam sie dotad jednak np na telefon i
          rozmowe bezposrednia, chociaz do niej dojrzewam, nie spotkalabym sie tez z Nim,
          gdyby o spotkanie poporosil, wiem jednak, ze tego nie zrobi:) Poznalismy sie na
          tyle dobrze, ze wiemy, co dla Nas najlepsze:)Wiesz, przypomnialam sobie, co
          napisalam w liscie pozegnalnym, ktory nie powstal wcale tuz po rozstaniu, ale
          kilka tygodni pozniej. Napisalam, ze nie tyle musze pozwolic Jemu odejsc ode
          mnie, ale sobie odejsc od Niego. Tylko wowczas zaczniemy zycie od nowa, zrobimy
          miejsce dla nowych uczuc. Czlowiek jest stworzony do milosci:) A coz to znaczy
          podloze erotyczne? Kvinno, erotyka jest zapachem milosci, jak odzielic zapach
          od kwiatu?:) Nie radzisz sobie z agresja...Co moge poradzic? Cos bardzo
          konkretnego:) Odetnij sobie i siebie od mozliwosci kontaktu. Wyjdz z domu, bo
          inaczej bedziesz pisac na Forum i czekac na Jego odpowiedzi, wydatkuj energie -
          idz na basen, na silownie, do sauny, pobiegaj. Zmecz sie, by nie miec sil, by
          krzyczec. Byc moze bedziesz miala wowczas sile tylko, by plakac, byc moze nie
          bedziesz miala sily na nic. Agresja jest wyrazem bezradnosci, rozumiem Cie,
          masz dwa wyjscia: albo sie jej poddac albo z nia walczyc.Walczyc zamieniajac ja
          na dobra energie. Wszystko przed Toba, Kvinno, naprawde, uwierz, naprawde
          wszystko, co dobre przed Toba jest. Tea
          • goidbaum piekne slowa, Tea 07.11.03, 13:14
            madre
            dojrzale
            i cieple
            dziwnie mi przyznac,
            ze mnie zatkaly.

            pozdrawiam.
    • Gość: girlfriend ten pan kocha siebie Kvinna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 12:39
      ani Ciebie ani jej.

      owszem, jest w Was obu zakochany (w każdym razie w Tobie napewno) jest też do
      Was przywiazany, lubi Was, blablabla.

      I Was nie kocha. Co nie znaczy absolutnie, że jest zły...
      Wywal złudzenia na śmietnik, bo zasługujesz na dużo dużo dużo więcej niż na
      jakiegoś rozhisteryzowanego melodramatycznego chłopca. Co w nim takiego znowu
      atrakcyjnego? Że nie jest mężczyzną? Nie oczekujesz od mężczyzny męskich
      decyzji?

      To wszystko, co mam do powiedzenia na ten temat.

      p.s.jeśli kręci Cię rola wenezuelskiej amantki - to olej ofkors to, co
      napisałam ;)
      • tea_time Re: ten pan kocha siebie Kvinna 07.11.03, 12:46
        Nie mozesz o tym wiedziec, Girfriend, nie mozesz, wiec nie mow. Nic ( mnie) tak
        nie wkurza, jak ludzie, ktorzy wiedza ode mnie lepiej, co ja czuje. Tea
        • Gość: girlfriend mało mnie to interesuje, co cię wkurza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 12:49
          intersuje mnie Kvi i to, że pozwala sobie robić krzywdę.

          do Ciebie nie mówię

          vaya con dios
          • Gość: ten drugi Re: mało mnie to interesuje, co cię wkurza IP: 193.0.236.* 07.11.03, 12:52
            malo Cie to intersuje, bo nie wiesz wszystkiego. Nie obejmujesz tego swym
            rozumiem
            Nie znasz mnie. Nie wiesz jaki jestem. Jaki nie chce byc i jaki bylem.
            Znasz tylko jadna strone
            • Gość: girlfriend Re: mało mnie to interesuje, co cię wkurza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 12:53
              tak znam Kvi i wiem ze ją krzywdzisz. długo tak zamierzasz?
              • Gość: ten drugi Re: mało mnie to interesuje, co cię wkurza IP: 193.0.236.* 07.11.03, 12:58
                nie, nie zamierzam i nigdy nie mialem takiego zamiaru.
                wiesz co to znaczy kochac, wiec pomysl co sie we mnie dzieje, gdy uczucie to
                jest do 2 osob.
                Kvinna wiedziala jakie sa moje uczucia i wie o wszystkim - niczego nie ukrywam -
                a jednak byla ze mna i nie zmuszalem Jej do tego
                • Gość: girlfriend Re: mało mnie to interesuje, co cię wkurza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:03
                  wiem, że jej nie zmuszałeś, jej dobrowolność nie ma nic do rzeczy

                  rozumiem, że panie nie zgadzają się na trójkąt
                  także musisz wybierać
                  teraz
                  rozumiesz to?
                  bez wględu na to jak kochasz tą, którą mniej kochasz, musisz ją zostawić.
                  rozumiesz to czy nie?

                  no, chyba że wybieracie wieloletni melodramat - Wasza rzecz, ale szczęśliwi nie
                  będziecie.
                  • Gość: ten drugi Re: mało mnie to interesuje, co cię wkurza IP: 193.0.236.* 07.11.03, 13:16
                    Wiem i rozumiem to doskonale.
                    Jadnak nie tylko ja musze chcec zerwac kontakt.
                    Nawet nie wiesz ile razy juz to robilismy i zawsze jakos sie nie udawalo.
                    Poprostu to co NAS laczy jest silne i podswiadomie, a moze nawet swiadomie
                    dazymy do utrzymania kontaktu
                    • Gość: girlfriend Re: mało mnie to interesuje, co cię wkurza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:20
                      Nie - ulegacie pokusie.

                      Ty jesteś mężczyzną i powinieneś czuć się odpowiedzialny za skuteczność
                      zerwania.
                      Jeśli to Kvi jest tą, której nie wybierasz - zmień numer komórki i do cholery
                      nie dzwoń.

                      Kvi! Ty też zmień numer.

                      Przestań bywać w miejscach, gdzie istnieje duże prawdopodobieństwo spotkania.
                      Innym ludziom sie udaje, to i Tobie się uda.
                      Miej chociaż nad soba samym litość. Chyba że - powtarzam - swiadomie wybieracie
                      melodramat.
                    • Gość: asia Re: mało mnie to interesuje, co cię wkurza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:24
                      doskonale wiem jak to jest- nie jestem w stanie policzyć ile razy odchodziłam w
                      ciągu trzech lat znajomości. to oczywiste, że obojgu Wam zależy, by być razem-
                      inaczej nie byłoby tego wątku.
                      Bardzo potrzebuję wierzyć, że faceci w sytuacji "tego drugiego" naprawdę
                      kochają obydwie.
                      Przedtem sądziłam, że nigdy nie pozwolę nikomu na życie ze mną w trójkącie.
                      Gdyby mnie ktoś pytał mówiłabym tak jak ktoś tu: jedną ma do łóżka, drugą do
                      kochania. Ale przeżyłam to i wiem, chcę wierzyć, że to nie takie proste.
                      • goidbaum no nie jest proste. 07.11.03, 13:37
                        gdyby bylo,
                        wszyscy jadalibysmy na sniadanie
                        jedynie rogaliki z dzemem pomaranczowym
                        po francusku.
                • Gość: asia Re: mało mnie to interesuje, co cię wkurza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:13
                  przykro mi, ale tak naprawdę w pewien sposób zmuszałeś ją do bycia z Tobą.
                  Zmuszałeś, mówiąc, że ją kochasz, że Ci na niej zależy. Przywiązywałeś ją do
                  siebie, dając jej nadzieję. Byłam w podobnej sytuacji, jak kvinna. Napisałam
                  wyżej,że żałuję. Wszyscy dokoła mówili mi "zostaw go", a ja wierzyłam jemu.
                  Wierzyłam w to, że kocha nas obie, że nie umie wybrać, że ma wyrzuty sumienia.
                  Do dziś chcę wierzyć, że mnie kochał. Ale jeśli kochał, to dlaczego nie mógł
                  być tylko ze mną? Dlaczego teraz umie być tylko z jedną? Bo ona go pilnuje? Bo
                  jest zaborcza? Bo potrafiła być stanowcza i nie uwierzyła w jego gadanie.
                  • tea_time Wymoc milosc czy obudzic ja w sobie 07.11.03, 13:19
                    Jejku, Kochani, nikt nas nie moze zmusic do niczego, nikt tez nie moze nas
                    zranic, jesli mu na to nie pozwolimy; czujemy sie zranieni dopiero wowczas,
                    kiedy zranienie do siebie dopuscimy. Nie zrzucajmy winy za nasze slabosci i
                    pomylki na drugiego czlowieka. Czy ktos kochajac nas wymusza na nas kochanie
                    siebie? W jaki sposob? Inna rzecza jest obudzic w sobie milosc do kogos pod
                    wplywem czyjejs milosci, ale nadal to jest nasz wlasny wybor. Tea
                    • Gość: girlfriend Chyba żartujesz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:22
                      Nie, miłość nie podlega żadnym wyborom.
                      Wyborom podlegają wyłącznie czyny.
                      • tea_time Re: Chyba żartujesz... 07.11.03, 13:25
                        A kto decyduje o tym, ze zakochasz sie w Panu X, a nie w Panu Y? Sasiadka?:)
                        Tea
                        • Gość: girlfriend Oł rili? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:29
                          Naprawdę chcesz powiedzieć, że potrafisz sobie nakazać "w tym się zakocham"????
                          My chyba nie to samo nazywamy zakochaniem...
                          • tea_time Non topic 07.11.03, 13:33
                            Nie rozumiemy sie, Girlfriend. Moze ja pisze niejasno, moze Ty czytasz
                            wybiorczo. Nigdzie, moim zdaniem, nie napisalam o "nakazaniu sobie kochania"
                            tego lub innego, ale o tym, ze my "wybieramy", w kim sie zakochujemy. Tea
                            • Gość: girlfriend Re: Non topic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:39
                              Powtórzę jeszcze raz: nie można wybrać obiektu miłości/zakochania.

                              Dla mnie "wybrać" oznacza "podjąć decyzję kierując się rozumem". Wydaje mi się,
                              że jest to właściwa definicja "wyboru".
                              • tea_time Re: Non topic 07.11.03, 13:43
                                Tak, masz racje, dlatego slowo wybrac w kolejnej odpowiedzi wlozylam w
                                cudzyslow, nie mialam bowiem wyborow rozumu na mysli, ale serca:) Tea
                                • Gość: girlfriend Re: Non topic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:46
                                  Po to mamy rozum, żeby kontrolował emocje.
                                  Nie nadużywałabym słowa "serce". Dla mnie jest blisko spokrewnione
                                  z "sumieniem" - jest mi bliski sens "serca" którym posługuje się Imagine.
                            • goidbaum e... tam, Tea, 07.11.03, 13:44
                              mimo mojej calej sympatii do Ciebie
                              musze Ci zaprzeczyc.
                              Jak pisal Imagine, nie znacie "sami siebie"
                              Zdarzaja sie przypadki, o ktorych medrcom sie nie snilo.
                              Z trudem potrafimy wybrac operatora sieci komorkowej.
                              Jesli myslisz, ze jestesmy calkiem Panami swego losu,
                              (i swych uczuc)
                              to pan Kolski powiedzial mi kiedys, ze nie.
                              I chyba mial racje.
                              • tea_time Re: e... tam, Tea, 07.11.03, 13:47
                                Kolejna mijanka w zrozumieniu, Girl:) Nie uwazam, zebysmy byli Panami siebie i
                                swoich uczuc, ale obok slowa kontrola jest inne - swiadomosc, wybieram to
                                drugie:) Tea
                                • goidbaum przepraszam, czy to bylo do mnie? 07.11.03, 13:52
                                  ja nie jestem Girl...
                                  chciaz lubie Girl i Imagine...

                                  • Gość: girlfriend Re: przepraszam, czy to bylo do mnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:54
                                    ani "girl" ani "od Girl", chciałam nieśmiało zauważyć.
                                    • goidbaum prosze o skomentowanie tego zdania: 07.11.03, 14:01
                                      > Kolejna mijanka w zrozumieniu, Girl:)
                                      Nie uwazam, zebysmy byli Panami siebie <

                                      gdyz zwyczajnie, nie wiem o co Pani Tea chodzi.
                                      • Gość: girlfriend Re: prosze o skomentowanie tego zdania: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 14:06
                                        nie jestem dobrą adresatką Twojego pytania

                                        ja nigdy nie wiem o co tea chodzi
                                        nie uważam tez tego za specjalną stratę - sorry.
                                        • tea_time Re: prosze o skomentowanie tego zdania: 07.11.03, 14:46
                                          Zauwazylam:)
                                          Tea

                                          * Goidbaum, odpowiadalam Girlfriend, naturalnie chetnie odpowiem i Tobie, jesli
                                          takie jest Twoje zyczenie:) Pozdrawiam:)
                                          • goidbaum odpowiedzi na posty 07.11.03, 14:58
                                            zawsze sa zyczeniem.
                                            ale to kwestia Twojej woli, czy uwazasz, ze warto na moj post odpowiadac.
                                            Zareagowalem tak spontanicznie, gdyz myslalem,
                                            ze uwazasz mnie za klona Girl.
                                            i tyle.
                                            przepraszam.

        • Gość: ten drugi Re: ten pan kocha siebie Kvinna IP: 193.0.236.* 07.11.03, 12:50
          Dziekuje Tea.
          • kvinna Tea jest wspaniała, a do Moniki odezwę sie potem 07.11.03, 13:18

            :)

            Hej..Ty, mam ochotę namówić Cię na ujawnienie więcej detali, ale pewnie nie
            chcesz, co nie?

            Monika by wtedy zrozumiała.. I nie nazywałaby Cię Panem Melodramatycznym.
            Bo nie jesteś nim.
            Kocham, ale znów nie będę mogła być z Tobą.
            Nie będę mogła Cię przytulić.
            (ciepło we mnie wstępuje, to dobrze..)

            Mam odejść?
        • j_ar Re: ten pan kocha siebie Kvinna 07.11.03, 13:15
          a ja wiem, ze ten pan bardziej kocha ta z ktora mieszka, a seks woli z pania
          kvinna...oo... i juz ....
          • kvinna wiem, jar 07.11.03, 13:20
            z tamtą panią nie sypia i nie pytaj, skąd wiem..

            a za tę piłę masz w łeb..
            • j_ar Re: wiem, jar 07.11.03, 13:30
              dosc latwo jest sobie wwmowic, ze nasza sytuacja jest wjatkowo pokrecona, ale w
              wiekszosci sprawy relacji nie sa az tak trudne, kiedy nie ukrywamy prawdziwych
              powodow, latwo tez manipulowac slowem, szczegolnie 'kocham cie'-troszke to
              smutne


              > a za tę piłę masz w łeb..

              alez..alez to ostrzezenie dla tych co by nie wiedzieli..wolalabys aby sobie
              jajka poobcinali gamonie??? ;)
              • Gość: girlfriend Re: wiem, jar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:37
                Jesteś mądry. Mersi.
          • Gość: ten drugi to malo wiesz j_ar IP: 193.0.236.* 07.11.03, 13:29
            • j_ar Re: to malo wiesz j_ar 07.11.03, 13:32
              moze malo moze duzo, ale widze to tak jak napisalem, i uwazam ze manipulujesz
              slowem stary
    • pastellowa Re: Pomożecie mi? 07.11.03, 13:30
      Kvinna,
      tkwilam w czym takim ponad 2 lata, kocha nas obie, ma wyrzyty sumienia, wierzy,
      teskni, weekendy w domciu ble, ble, ble. Zaliczylam potworna depresje, bo dla
      mnie kochac to byc, czuc, zyc razem, mieszkac, wspolnie rozwiazywac problemy. Z
      perspektywy czasu powiem, ze nie wyleczylam sie z tego uczucia, ale spojrzalam
      na to chlodniej, z inej strony, tak jakbym sie rozdwoila. Moje serce jest z nim
      niestety:( a ja -ta druga spojrzalam na to w ten sposob:
      czy chce byc z takim niezdecydowanym chlopcem?
      czy chce by taki "mezczyzna" byl ojcem moich dzieci?
      czy akceptuje jego brak meskich, dojrzalych decyzji? (takze w pozniejszym zyciu)
      czy zaakceptuje jego ucieczke w prace?
      czy potrafie zrozumiec jego milczenia na trudne pytania? (juz na poczatku
      wspolnego zycia?)
      czy moge na niego liczyc?
      itp. itd.
      Na wszystkie pytania odpowiedzialam sobie NIE!!! Bo to niedojrzaly, okrutny
      egoista, nie rozumiejacy co to milosc, prawdziwe uczucie, nie maipulowane, nie
      przemyslane, spontaniczne i przez to wspaniale. Zrozumialam, ze on nie kocha
      zadnej z nas, wielbi siebie i nad soba potrafi sie tylko uzalac. Mieczak bez
      honoru i szacunku do ludzi.
      Nie jest mi latwo, ale pomalu dochodze do siebie, a czasem gdy mi bardzo
      teskno...ide powachac do sephory jego ulubione perfumy. I tak niech juz
      pozostanie.
      Zycze Ci wytrwalosci i silnych, kobiecych decyzji, dla wlasnego dobra. Teraz
      liczysz sie tylko Ty i Twoje samopoczucie, zebys kiedys nie plakala jeszcze
      bardziej i zebys nie robila sobie krzywdy, tak jak ja to probowalam. esli maz
      ochote pisz. Powodzenia! Kobieta silna jest!

      • kvinna demaskacja.. 07.11.03, 14:01
        Może ktoś zrozumie więcej,







        jestem biseksualna
        od momentu, gdy poznałam ją
        On to kobieta..

        (zresztą, podobna do faceta :)
        uwielbiam jej męski sposób myślenia)

        (robię to bez porozumienia z Tobą,
        nie krzycz..)


        ---
        Tea, dodałaś mi odwagi,
        nie wstydzę się,
        jakkolwiek nie wiem, czy stąd teraz nie ucieknę..
        nie wiem..
        macham ręką, to nieważne
        • Gość: girlfriend Re: demaskacja.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 14:08
          Nie wydaje mi się Kvi żeby płeć miała jakiekolwiek znaczenie - to pozór
          komplikacji a nie komplikacja.
          • kvinna wiem.. 07.11.03, 14:10
            Ale ona nie jest panem melodramatycznym.
            Czuję inaczej i więcej niż facet w podobnej sytuacji..
            Bardziej się miota.
            Widzę to.
            • Gość: gf Re: wiem.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 14:18
              Nie powiedziałabym, ze mężczyźni czuja mniej - nie wierzę w to.

              Więc jest panią melodramatyczną. Tak czy siak, to jej w żłoby dano, wiec jej
              decyzja i rola jest kluczowa.

              A Ty Kvi, co?
              Co jest dla Ciebie dobre?
              Zdecyduj wreszcie, czego chcesz. Reszta jest wyłącznie kwestia żelaznej
              konsekwencji. Sorry.
              • kvinna off topic 07.11.03, 14:23
                Czy teraz będą ze mną dyskutować mądrzy i tolerancyjni, czy..uciekać?

                :)

                Głupie, ale poczułam ulgę.
                Że napisałąm coś głośno.

                [Ty, hej, nie gniewaj się za demskację :*
                Postaram się być cicho

                Ale to trudne, bardzo

                :(

                ]
                • Gość: girl Re: off topic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 14:25
                  Teraz dr Imagine będzie Cię leczył (oraz siostra Terry) ;))))))
                  • alfika Re: off topic 07.11.03, 14:27
                    Łooomatko, zapomnialam o naszych artstach :)
                    Ale my ich też leczymy, i lekarzy więcej - będzie dobrze, jestem tego więcej
                    niż pewna.

                    Ze wszystkim, Kvinna.
                    • Gość: girlfriend Re: off topic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 14:29
                      Ty Alfika jesteś prawdziwy anioł. Najprawdziwszy na świecie.
                      • alfika Re: off topic 07.11.03, 14:31
                        Ty, Girl, Ty to sobie żartów z porządnych ludzi nie rób.
                        Bo załatwimy Cię z Kvinną malagą i będziesz się miała z pyszna.
                        Dosłownie zresztą, aniołku!
                        • Gość: girlfriend Re: off topic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 14:34
                          Nie, ja naprawdę myślę, że jesteś aniołem.

                          No, nie że bezcielesnym, hihi ;)
                          • alfika Re: off topic 07.11.03, 14:38
                            To poczytaj swoje posty, kochanie ty nasze uparte, i wtedy zobaczysz aniołka.
                            Ju anderstend, aj hołp, maj endżel.

                            :)))
                            • Gość: girlfriend Re: off topic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 14:39
                              Nie, ja jestem głupia. Anioł nie może być głupi.
                              • alfika Re: off topic 07.11.03, 14:44
                                No, powyższym postem to zaszwankowałaś zdrowo ;PPP
                                • alfika Re: off topic 07.11.03, 14:45
                                  Anioły so jakie so, i co im zrobisz!
                                  :)))
                • alfika Re: off topic :) 07.11.03, 14:26
                  Mądrzy będa dyskutować, tolerancyjni będą kochać - to pójdzie razem.
                  Poplątani i tak uciekają prędzej czy później.
        • Gość: asia Re: demaskacja.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 14:21
          a ja naiwna żałowałam, że nie jestem les :))
          sądziłam, że wtedy by mnie trójkącik nie spotkał
          uchleję się dziś!
    • yukka ja nie... 07.11.03, 14:29

      jestem w identycznej sytuacji. Od... od nie wiem kiedy. Od bardzo dawna, od
      kiedy schowałem to, w co wierzyłem do pudełka, którego boję się otwierać.
      Szarpię się, wyrywam, wracam, płaczę, cierpię, uciekam.
      Stawiam ultimatum, nieprzekraczalne, bezdyskusyjne. Potem drugie. Potem trzecie.

      Dławi mnie i dusi, że wciąż jest On (zresztą - u mnie tylko ta różnica, że
      wszystko jest jawne. Rozmawiałem z Nim, rozmawiałem z Nią, wszystko omówione
      i... nic się nie zmienia). Raz jest lepiej, raz jest gorzej, raz za razem...

      Boli.
      Bardzo.

      Kvi.
      Ja też
      dziś piję.
      a co.

      poz... serd...
      YH
      • kvinna jesteś biseksualny? 07.11.03, 14:33
        Przeraziłam się, gdy zdałam sobie z tego sprawę kilka miesięcy temu..

        Yukka? Jesteś gejem?

        Pijemy..Tak...

        [Ty...tęsknię]
        • yukka Nie, Kvi. 07.11.03, 14:43

          ja jestem całkiem hetero.
          co zupełnie nie przeszkadza mi cierpieć.

          pozdrawiam serdecznie,
          YH

          P.S. Dostałaś kiedyś maila?
          • kvinna od Ciebie, Yukka? 07.11.03, 15:28
            Aha.
            Ale ja nie prowadzę Twojego fan-clubu.
            I wierszami się zachwyciłam, ale ich nigdzie dalej "nie popchnę".
            Wykluczone.

            :)
            • yukka ode ode 07.11.03, 15:35

              mnie :-)
              to dobrze.
              i też dobrze.

              dużo dobroci :-)

              pozdrawiam serdecznie
              w tym niewesołym wątku
              i rozważam najpierw pójść do kina
              a dopiero potem się znieświeżyć...
              hmmm...

              Yukka Hakkinen
              • kvinna Yukka? 07.11.03, 15:41
                Twoje wiersze są piękne.

                Ludzie? Znacie wiersze Yukki?
                Zachęćmy go, aby się wydał.

                Jest genialny w tym, co pisze!!!!!!!!!!!!!!!

                Yukka, serio.
                • yukka Kvi... 07.11.03, 15:49

                  proszę...
                  zawstydzasz mnie i jestem teraz zawstydzony.
                  i co ja taki zawstydzony mam ze sobą zrobić? :-)

                  jakoś trudno mi uwierzyć
                  że to do mnie...

                  pozdrawiam serdecznie,
                  YH
        • Gość: Ty ... IP: 193.0.236.* 07.11.03, 15:03
          ... ja tez i co z tym dalej zrobimy?
          Ja juz nie moge tak dluzej.
          • kvinna Re: ... 07.11.03, 15:23

            Nie wiem..

            Przyjedź do mnie.
            Wiem, że uwodzę..

            Próbuję zadzwonić do Ciebie i zapytać o coś głupiego
            Lubię, jak się śmiejesz

            Masz zajęty służbowy

            Tea, ukłony
            Prawie do niej nie dzwoniłam do pracy

            I..strach

            [chodźmy do łóżka..przeginam, jak zawsze]
        • qw5 Co Wy tak dziewczyny, 07.11.03, 15:23
          w biały dzień pijecie ? ;) Ja tez mam melodramat z Komandosem, ale będę
          rozpaczać wieczorem.

          PS. Jakby co, to sorrry. Chciałam rozładowac atmosferę.
          • goidbaum Tylko powiedz mu, 07.11.03, 15:25
            aby porzucil te Maruske,
            bo jak tak mozna
            dwie na raz.
          • Gość: girlfriend Jaki melodramat, dziołcha? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 15:28
            Jakby mnie Komandos chciał, to bym się na innych nie oglądała :)
            Chyba na Marusię...ale Marusia do triangulacji nawykła, więc się zgodzi, a
            Komek życie zna, więc się też zgodzi. A jak Komek jest Marusią to i lepiej ;)
            • qw5 Re: Jaki melodramat, dziołcha? ;) 07.11.03, 15:31
              O sziit !
              • Gość: girlfriend Re: Jaki melodramat, dziołcha? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 15:33
                Ale szit ogólny, czy jak? :)
                • qw5 Re: Jaki melodramat, dziołcha? ;) 07.11.03, 15:36
                  Ogólny :))) Tyle się tu dowiaduje, że aż strach... To już nie melodramat to
                  horror.

                  A tak apopos , Kvinna, jesli jesteś w stanie jeszcze - udziel odpowiedzi, co
                  pijesz ? To będzie mi bardzo pomocne dziś wieczorem.
        • Gość: sanna ja jestem biseksualna IP: *.energis.pl 13.11.03, 01:31
          dlaczego sie przerazilas?
          • Gość: sanna cd. IP: *.energis.pl 13.11.03, 01:50
            dlaczego sie przerazilas swojej biseksualnosci?
            nie znam zadnych biseksualnych kobiet, poza moimi partnerkami ( bylo ich dwie:))
            wiec niewiele wiem o tym, co inne kobiety bieseksualne mysla na ten temat.
            ja mysle, ze w milosci plec nie ma znaczenia.
            oczywiscie, zwiazki z kobieta i zwiazki z mezczyzna roznia sie bardziej niz
            jeden zwiazek z mezczyzna od drugiego zwiazku z mezczyzna :), choc pewnikiem
            takie ogolnienie jest nie do obronienia:).

            ee, pewnie nie bardzo masz chęc dyskutowac o tym akurat w obecnej sytuacji:).

            a co do milosci do wszystkich dwoch, to mysle, ze mozna kochac , tylko nie
            mozna byc z obiema na raz, bo wtedy sie rani wszystke trzy i jest ciezko i
            coraz ciezej.
            a jak sie nie wie , z kim byc, to najpierw trzeba pobyc z samą sobą.
            ale przepraszam, ze sie mądrzę.





            • kvinna o przerażeniu 13.11.03, 15:00
              bo nic nagle (?) nie jest pewne
              dziwne jest uwrażliwienie na urodę kobiet
              na razie mnie to dosyć śmieszy

              na razie jeden wniosek, że jestem w stanie pokochać (po prostu pokochać, a tu
              mieści się pożądanie także) mężczyznę
              kobietę? chyba jednak nie..

              jakiś podziw, zaciekawienie
              to dziwne w świetle moich lekko upitych wyznań, co nie? :)
              nic to

              żyję sobie, staram się zbyt mocno nie wgłębiać w temat
              pozdrawiam, Saana
    • Gość: aniołek Re: Pomożecie mi? IP: *.atol.com.pl / 213.17.147.* 08.11.03, 12:59
      ..jak ja Cię rozumię...czytam te wypowiedzi i czytam...pomagają mi spojrzeć na
      siebie samą..ja też chcę żeby byly ważne moje problemy,moje sprawy,moje
      zdrowie a nie tylko zony...Ty chociaż jesteś zapraszana do kafejki a my
      wszystko pokryjomu...taka milość wyniszcza,zabija mnie powoli...trzeba sie
      wyrwać,ale sił brak...
    • Gość: ipekura lepiej pracować na cudzym IP: *.future-net.pl 08.11.03, 17:53
      interes taki sam, a mniejsza odpowiedzialność i łatwiej się wycofać
    • olga255 Re: Pomożecie mi? 14.11.03, 01:45
      Jest mi ciebie bardzo zal.Wiem co czujesz bo tez jestem to druga.Jest cudownie
      ale boli.Nie mam rady.Najlepiej byloby powiedziec mu dowidzenia,niedzwon
      niewracaj.Trudne.Dlaczego?Moze to lek przed samotnoscia.Choc i tak jestesmy
      samotne!A moze to milosc?Bo jest wspaniale.Tylko czemu te drugie poswiecaja
      sie bardziej.To my wybaczamy i my cierpimy.Choc zona tez cierpi.Chyba ze
      niemapojecia co sie wokol niej dzieje?Bo on zapewne potrafi swietnie grac?
      Jedyna rada to chwytaj dzien.Ciesz sie tym co masz a przyjdzie czas ze bedzie
      wiecej.Moze z nim moze a z kims innym!Kochaj, baw sie i tylko uwazaj by zycie
      nieprzelecialo ci przez palce.Bo to twoje zycie!Trzymaj sie cieplo!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka