Dodaj do ulubionych

o co chodzi?

19.01.09, 12:18

Mam 31 lat. Od rana do wieczora jestem wk...wiony. Wk...wia mnie
jazda samochodem, wkur...ia mnie radio w samochodzie (nawet go nie
ruszam i caly czas jest wylaczone). Jak juz pojawie sie w "fabryce",
zabiłbym każdego po kolei i kazdego z osobna. Obok mnie siedzi
zasrana coreczka szefa, opieprza sie caly dzien i wk.. mnie tak, ze
prosze Boga zeby mnie zamknęli, bo któregos dnia zrobię jej krzywdę.
(jak już mnie zamkną i wyjdę, to i tak tu wrócę zeby zrobic jej
krzywdę)
Jestem (bylem) normalnym, zdrowym facetem. Mam dzieci, partnerkę
(tez mnie wk...wia) i żyję dniem codziennym jak wiekszosc szarych
ludzi w Polsce.
Po prostu wiem, ze cos jest ze mną nie tak. Nienawidzę wszystkich
ludzi, najchętniej zamknąłbym się w pokoju, tak żeby nikt nie
zawracał mi tyłka.
Piszę o tym, bo nie wiem gdzie się zgłosić. Boję się pojsc do
psychiatry, bo tez mnie wkur...i i nic z tego nie będzie. Przegadam
gościa , on zgarnie 130 PLN i gó... z tego wyniknie. Dzis wrocę z
całkiem niezłej pracy, całkiem fajnym samochodem służbowym i wiem,
że znów będę miał awanturę w domu, bo wszyscy mnie wk...wią.
Mam dzieci i nie chcę zeby na to patrzyły. Pozostały mi jakieś
resztki świadomości (może przesadziłem) i samokontrola, ale jestem
tak agresywny, że sam się siebie boję.

No i co tu zrobić?




Obserwuj wątek
    • ca-ti Re: o co chodzi? 19.01.09, 12:45
      Co Cię tak frustruje?
      Jakie potrzeby w zderzeniu z rzeczywistością zostały niespełnione?
      • nylon1 Re: o co chodzi? 19.01.09, 12:53
        Wiesz co, chyba to nie do końca tak. Moje problemy nie różnią się od
        codziennych problemów innych (pomijam skrajne przypadki...chociaż
        tak naprawdę ich nie pomijam, bo za każdym razem kiedy mam problem,
        myślę sobie, że inni mają gorsze i jakoś sobie radzą)
        Tak naprawdę to wydaje mi się, że prowadzę potwornie monotonne
        życie. Nigdzie nie wyjeżdzam, bo nie mam takiej możliwości (finanse
        przede wszystkim, ale i kilka innych powodów), średnio udane zycie
        rodzinne, stado snobów w pracy i codziennie to samo. Wiem , o której
        dokładnie się wysikam, kiedy wstaje rano. Nie mam żadnych
        zainteresowań. Po prostu od rana do wieczora jestem niezadowolony.

        Jestem wiecznie niezadowolony i nawet z tego, że jestem
        niezadowolony, jestem niezadowlony..
        • rina.bambina Re: o co chodzi? 19.01.09, 12:57
          wyjedz sam na kilka dni w miejsce odosobnienia, bez telefonu
          komorkowego etc.
          moze uzyskasz odpowiedz
          a w ogole to czyms sie zainteresuj, tylko dla siebie
          znajdz tzw pasje ;)
          pomysl o tym jak juz wyjedziesz sam
          tylko nie mow, ze nie mozesz wyjechac, bo nie uwierze
        • ca-ti Re: o co chodzi? 19.01.09, 14:06
          nylon1 napisał:

          > Wiesz co, chyba to nie do końca tak. Moje problemy nie różnią się
          od
          > codziennych problemów innych (pomijam skrajne przypadki...chociaż
          > tak naprawdę ich nie pomijam, bo za każdym razem kiedy mam
          problem,
          > myślę sobie, że inni mają gorsze i jakoś sobie radzą)




          Nie ma znaczenia, jakie inni mają problemy, to ich świat.
          Porównywanie się do innych ludzi, mimo, iż takie powszechne, jest
          całkowicie nieuzasadnione. Nie masz pełnych danych dotyczących ich
          motywacji, uwarunkowań psychofizycznych i środowiskowych. Każdy
          człowiek reaguje inaczej, a więc coś co Ciebie cieszy, innego może
          smucić...itd.



    • tytus_flawiusz Re: o co chodzi? 19.01.09, 13:48
      > Przegadam gościa , on zgarnie 130 PLN i gó... z tego wyniknie.

      e tam zaraz gó.... On wzbogaci się o te 130 złotych, a ty nadal będziesz
      wku...ony tyle, że frajer.

      Spróbuj innej terapii - za to 130 złotków poszukaj sobie jakieś niskobudżetowe
      dziewcze z branży. Za taką kasę nastaw się lepiej na temperament niż na urodę,
      (bo w tej cenie rzadko kiedy zdarzy się laska, która łączy te dwa elementy) i
      powinno Ci to pomóc chociażby na krótką metę.
      Dobre "spuszczenie z krzyża" na pewno łagodzi stan pobudzenia organizmu.
      Powodzenia
      • nylon1 Re: o co chodzi? 19.01.09, 14:04
        Przetestowane. Działa do wytrzeźwienia.

        "za to 130 złotków poszukaj sobie jakieś niskobudżetowe
        > dziewcze z branży. Za taką kasę nastaw się lepiej na temperament
        niż na urodę"

        Jesteś w błędzie, albo chodzisz w niewłaściwe miejsca. Za 80 PLN
        trafiłem taką, że huhu.

        A tak na poważnie, to nie to. Jak mi się chce - to mam.
        Ale dzięki za poradę:)


        • tytus_flawiusz Re: o co chodzi? 19.01.09, 14:08
          nylon1 napisał:

          > Przetestowane. Działa do wytrzeźwienia.
          >
          > Jesteś w błędzie, albo chodzisz w niewłaściwe miejsca. Za 80 PLN
          > trafiłem taką, że huhu.

          ja nie twierdze, że takie przypadki się nie zdarzają, jednak trudno radząc komuś
          opierać się na czymś innym niż krzywa dzwonowa Gaussa.

          > A tak na poważnie, to nie to. Jak mi się chce - to mam.
          > Ale dzięki za poradę:)

          za to może pozbawione tego właśnie potrzebnego "dreszczyku emocji"
          • nylon1 Re: o co chodzi? 19.01.09, 14:12

            Niee. To nie jest związane z seksem. Myślałem o depresji, ale jakoś
            nie do końca mi to pasuje do objawów klinicznych.
            Mam chyba jakieś zaburzenia osobowości. W jednej chwili pozabijałbym
            wszystkich, a w drugiej potrafię byc "duszą towarzystwa" (co nie
            powoduje wcale, że nadal bym ich nie pozabijał)

            • obrotowy hloopie :) 19.01.09, 14:57
              nylon1 napisał:
              W jednej chwili pozabijałbym
              > wszystkich, a w drugiej potrafię byc "duszą towarzystwa"
              (co nie powoduje wcale, że nadal bym ich nie pozabijał)


              To nie jest z Toba najgorzej.
              Kompilacja tyh dwoch czynnikow zwie sie tylko twardym,
              meskim podejsciem do zycia :)))
    • cvalda12 Re: o co chodzi? 19.01.09, 14:15
      obejrzyj sobie,, dzień świra" i zastanów się,czy chcesz by tak
      wyglądało twoje życie. jak nie chcesz to przesatń się na wszystko
      wkurzać tylko się zluzuj:)
      • nylon1 Re: o co chodzi? 19.01.09, 14:18

        To nie to stadium. Poza tym u tamtego delikwenta na pierwszy plan
        wysuwała sie nerwica natręctw. Przemyślenia bohatera i jego monologi
        nie odbiegają znacząco od naszych przemyśleń, tyle tylko, że nikt z
        nas się z tym nie ujawnia.
    • moon_witch Jednak bez psychiatry sie nie obejdzie! 19.01.09, 15:02
      Potzrebny ci zastrzyk w dupe. Znajomy mial podbne objawy, chodzi co
      trzeci miesiac na zastrzyk czuje sie swietnie!
      Masz problem z balansem dopamina serotonina. tej ostatniej raczej
      mniej w stosunku do dopaminy. Radze ci isc do lekarza przypisz eci
      odpowiedni lek, popros o zastrzyk bo to bardziej skuteczne niz
      codzienne branie lekow i uwolnisz sie od problemow.
      Obalans pomiedzy neuroprzekaznikami jest bardzo niszczacy dla
      organizmu. poza tym przebadaj sie czy nie masz nadcisnienia czy
      innych schorzen.
      • nylon1 Re: Jednak bez psychiatry sie nie obejdzie! 19.01.09, 15:18

        Są dwie możliwości. Albo mnie wkręcasz:):)
        Albo znalazłeś złoty środek na mój problem. Mogę przyjmować
        zastrzyki nawet 3 razy dziennie, żebym tylko nie musiał patrzeć w
        oczy szukające rozumu u psychiatry..
        • moon_witch Re: Jednak bez psychiatry sie nie obejdzie! 19.01.09, 15:29
          Nie gadaj glupot. W nic cie nie wkrecam. Gdybym nie miala tego
          znajomego to tez bym nie wiedziala, o czym tu mowa. Jego stan
          psychiczny byl fatalny, caly czas byl nerwowy, az pewnego dnia
          grozil komiasarzowi sledczemu na policji, ze go zalatwi. Wtedy go
          przymkneli i skierowali na leczenie. Dostal tam ten zastrzyk i
          czuje sie swietnie. Ale nie wiem jak sie ten lek nazywa. Musisz
          pogadac z lekarzem, oni sie znaja.
          • nylon1 Re: Jednak bez psychiatry sie nie obejdzie! 19.01.09, 15:33

            Więc nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zasuwać na wizytę:)
            Podniosłaś mnie na duchu:) Dziękuję.

            A podobno dziś jest najgorszy dzień w roku:)


            • moon_witch Re: Jednak bez psychiatry sie nie obejdzie! 19.01.09, 15:37
              Moj bedzie w srode. Ide na operacje..brrrr
              • nylon1 Re: Jednak bez psychiatry sie nie obejdzie! 19.01.09, 15:39

                3mam kciuki.
    • nangaparbat3 Re: o co chodzi? 19.01.09, 15:12
      To trzeba do lekarza. Do psychiatry, bo przeciez szkoda zycia.
    • ari.vatanen Re: o co chodzi? 19.01.09, 15:33
      A mnie sie zdaje, że jednak chodzi o niespełnione potrzeby, co
      pisała ca-ti. Wpadłeś w koleiny w których może i na początku było Ci
      dobrze ale po pewnym czasie zaczęło Cie irytować to, że nie żyjesz
      wg swoich potrzeb, pomysłów, planów itd. To co pisałeś o monotonii,
      braku pasji w tym co robisz, potwierdzałoby tą teorię.
      Postaraj się zacząć robić coś co będzie Ci dawało radość, relaks.
      Takie zajęcie, chobby jest potrzebne do utrzymania równowagi. U
      Ciebie tej równowagi brakuje, zajmujesz się tylko i wyłącznie
      sprawami które są stresogenne, a nie ma relaksu i odprężenia.
      Osobiście polecam od czasu do czasu piwko z kumplami;]
      • nylon1 Re: o co chodzi? 19.01.09, 15:37

        W 100% się zgadzam. Ale jestem średnio mobilny, bo pomagam troche
        przy najmłodszym dziecku po powrocie z pracy... A wracam późno:(
        Wiem wiem, zawsze mogę coś wykombinować, ale kiedy tylko wspomnę
        mojej parterce, że potrzebuję się wyluzować, bo mam nerwa, to
        usłyszę, że ona też ma nerwa, bo siedzi cały dzień z dzieckiem i nie
        może sobie nigdzie iść!!! I awantura gotowa. A z moim podejściem do
        awantur skończy się to kolejną wyprowadzką.....


        A nie o to chyba chodzi..
        • ari.vatanen Re: o co chodzi? 19.01.09, 15:49
          Tutaj raczej nikt Ci nie pomoże, bo to jest kwestia planowania sobie
          na codzień zajęć.
          Hmmm, może postaraj się z żoną lepiej dogadywać. Może przebywanie z
          rodziną mogłoby być taką oazą spokoju w której byś się odprężył choć
          na chwilę. Choć z małym dzieckiem pewnie nie łatwe ale pewnie też
          nie niemożliwe.
    • ari.vatanen Re: o co chodzi? 19.01.09, 16:57
      A napisze Ci co jeszcze mysle.
      To że sie nieraz porównujesz do innych, że inni mają gorzej to nie jest tak
      całkiem bez sensu. Na prawdę są ludzie, którzy pracują bardzo ciężko na
      utrzymanie rodziny i mogą tylko marzyć o wycieczkach, a relaksem jest nieraz
      kawa i rozmowa z żoną/mężem.

      Rodzina może i powinna dawać szczęście wszystkim jej członkom. To taki
      podarunek, który wymaga w zamian poświęcenia ze swojego życia nieraz bardzo
      wiele. Tym podarunkiem jest szczęście i kto tego nie doświadczył pewnie nie
      uwierzy. Ciężka praca na utrzymanie rodziny też może być szczęściem, ta
      świadomość że robię to bo ich kocham, bo są moim światełkiem, które muszę
      pielęgnować, to jest pełnia życia. I tyle, Możecie się spierać a ja swoje wiem.
      Kropka.
      • adreswstopcepostu Re: o co chodzi? 20.01.09, 13:56
        Panie doktorze, albo pan wklada, albo wyjmuje. Bo juz mnie to
        wk...wia...
        Paddy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka