Dodaj do ulubionych

chce umrzec

30.01.09, 20:23
moje życie nie ma sensu, nie mam dla kogo żyć, a dla samej siebie szkoda
czasu, i energii. jestem beznadziejnym przypadkiem ofiary losu, cały czas coś
się pie.doli, mam to czego nie chcę, właściwie to nic nie mam, tylko siebie, a
to dla mnie żadne pocieszenie :(

moje życie to improwizacja, udaję że żyję, że staram się znaleźć rozwiązanie
moich problemów, a tak naprawdę marzę już tylko aby zasnąć, i już się nie
obudzić... :((

możecie mnie wdeptać w ziemię, mi i tak nic nie pomoże, ani nie zaszkodzi.
Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: chce umrzec 30.01.09, 20:34
      Jeśli napisałaś ten post, chyba jednak nie wszystko jest Ci obojętne...?
      Po to, aby ktoś Cię tu "wdeptał"?
      Jest tu kilku etatowych "wdeptywaczy" i na zmieszanie z błotem zawsze możesz z
      ich strony liczyć.
      Ale chyba nie o to chodzi....wiec, o co?
      O uwagę, zainteresowanie, zauważenie w tłumie człowieka ?
      • bez_im_ienna Re: chce umrzec 30.01.09, 20:46
        shangri.la napisała:

        > Jeśli napisałaś ten post, chyba jednak nie wszystko jest Ci obojętne...?
        > Po to, aby ktoś Cię tu "wdeptał"?
        > Jest tu kilku etatowych "wdeptywaczy" i na zmieszanie z błotem zawsze możesz z
        > ich strony liczyć.
        > Ale chyba nie o to chodzi....wiec, o co?
        > O uwagę, zainteresowanie, zauważenie w tłumie człowieka ?

        uwaga, zainteresowanie, i zauważenie przez kogos tutaj nie ma co liczyc, temat
        zakonczy sie na 3-5 wypowiedziach i żegnaj kochana..

        nie wiem o co mi chodzi, nie moge znalezc sobie miejsca, chcialabym a nie
        potrafie, czuje sie jakbym wpadla w odretwienie.

        jedno co mi przychodzi na mysl codziennie rano i trwa to - moje zycie nie ma sensu.

        a jak moje zycie nie ma sensu to znaczy, ze nic co robie nie ma sensu. proste i
        logiczne. koło sie zamyka.


        • shangri.la Re: chce umrzec 30.01.09, 20:48
          Owszem, można tu czasem liczyć zarówno na uwagę jak i kilka słów pokrzepienia...;)
          To mi wygląda na początki depresji....:(
        • factory2 Re: chce umrzec 30.01.09, 21:00
          Czy masz jakąkolwiek nadzieję na zmianę stanu rzeczy?
          Debilnych wpisów nie czytaj, bo po co?
      • ab08 Re: chce umrzec 06.02.09, 22:10
        zauważ,że przychodzą tu również ci,którzy potrzebuja trochę
        normalnej życzliwości. Niekoniecznie wychowani przez mass media.
    • jan_stereo Re: chce umrzec 30.01.09, 20:50
      chcesz czy nie chcesz i tak umrzesz, wiec sie nie wysilaj w tym temacie zbytnio...
      • bez_im_ienna Re: chce umrzec 30.01.09, 21:15
        depresja, hmmm to brzmi znajomo :(

        czy mam nadzieje na zmiane rzeczy? nie wiem, cos mnie ciagnie w dół, nie mam
        punktu oparcia, tkwie w zawieszeniu. za mało aby żyć, za dużo aby umrzec..

        wiem, że umre, ale po co sie meczyc, kiedy mozna sobie pomoc :((
        • factory2 Re: chce umrzec 30.01.09, 21:21
          Od kiedy masz takie stany?
          Czy dawniej miałaś siłę, wolę walki, radość zycia?
          czy masz za soba jakies traumatyczne przezycia?
          • bez_im_ienna Re: chce umrzec 30.01.09, 21:41
            factory2 napisała:

            > Od kiedy masz takie stany?

            od paru lat. raz jest lepiej raz gorzej. jest gorzej nawet jak nie mam powodów
            aby zle sie czuc.
            > Czy dawniej miałaś siłę, wolę walki, radość zycia?

            tak, miałam. potrafilam to z siebie wykrzesac, nawet jak cos nie szlo po mojej
            mysli, czy wrecz sie walilo.

            > czy masz za soba jakies traumatyczne przezycia?

            nie mam takich, ale jest we mnie jakas drzazga, ktora mnie sukceswnie coraz
            mocniej uwiera :(
    • solaris_38 Re: chce umrzec 30.01.09, 21:56
      jesli nie miałabyś jedzenia musiałabyś wyjść i szukac go
      czemu z sensem nei postąpić
      jak nie ma go to tzreba znaleźć
      twój głód mówi ze on JEST

      nie marz o zaśnięciu
      marz o znalezieniu sensu :) :) :)
      ale nie tylko marz


      SZUKAJ
      • bez_im_ienna Re: chce umrzec 30.01.09, 22:13
        pięknie napisane. ale ja naprawde mam juz dosyc szukania. cale zycie szukam, i w
        niewielu przypadkach udalo mi sie znalezc to czego chcialam. reszta to jak widac
        utopia, widocznie nie dla mnie szczescie...
        • solaris_38 Re: 30.01.09, 22:44
          jesli nie znajdujesz to znaczy że szukasz nie tam gdzie trzeba

          zresztą samo szukanie jest przygodą
          znalezienie to koniec bajki

          znalezienie tego czego szukasz być może rozczarowało by cię tak samo jak nie
          znalezienie

          jesteś bowiem w stanie rozczarowania

          w rzeczywistości jest to stan zaczarowania

          niekonieczny choć lepki i trudny do porzucenia







          • bez_im_ienna Re: 30.01.09, 23:04
            w takim razie pomyliłam bajki. bo ja nie pasuję do tego świata.

            solaris_38 napisała:

            > znalezienie tego czego szukasz być może rozczarowało by cię tak samo jak nie
            > znalezienie


            wiele razy tak miałam, czy to znaczy, że to nie było właśnie to czego szukałam?
            może to wynik mojej niewdzięczności, hehe.

            ktoś na tym forum ma sygnaturkę: "jestem tak beznadziejny, że nikt mi nie wierzy".

            to samo mogę powiedzieć o sobie.

            i muszę przebywać ze sobą 24/h na dobę, koszmar :-x
            • solaris_38 zmiana z ukrytym motywem przetrwania 30.01.09, 23:42
              lubujesz się w swojej złości na świat i siebie żeście nie tacy jak trza

              siebie i świat można zmieniać

              jesteśmy zmianą z ukrytym motywem przetrwania dzięki zmianie

              wydaje się że że jedni dostają mniej inni więcej zdrowia wdzięku zadowolenia
              pewności urody przedsiębiorczości itd

              nie wiem czy powinnaś być wdzięczna za to co dostałaś
              nie jestem wierząca nie rozumiem twojego zadowolenia że taka jesteś beznadzieją
              gdybyś miała córkę taką jak ty
              i kochałabyś ją

              co byś jej powiedziała?

              niełatwo się kochać kiedy nie jesteśmy z siebie nawet zadowoleni

              jednak miłość przynosi wiele odpowiedzi

              każdego trzeba się uczyć JAK go kochać żeby ta miłość była życiodajna

              siebie też

              ale nie wierzę które proponuje złość i gorycz




        • margotje Re: chce umrzec 01.02.09, 12:43
          bez_im_ienna napisała:

          > pięknie napisane. ale ja naprawde mam juz dosyc szukania. cale zycie szukam, i
          > w
          > niewielu przypadkach udalo mi sie znalezc to czego chcialam. reszta to jak wida
          > c
          > utopia, widocznie nie dla mnie szczescie...

          Hm.... brzmi jak ze znanego filmu.. ale... Ile Ty masz lat? Czy Ty aby wszystko
          zrobilas, zeby ten stan rzeczy zmienic?
          Jedno jest pewne: dobry psychoterapeuta pomoze Ci znalezc wyjscie z tego stanu.
          Zaufaj mi. Mam z tym duuuuuuuuuuuzo doswiadczenia (i nie jako psychoterapeuta)
          • bez_im_ienna Re: chce umrzec 01.02.09, 13:29
            margotje napisała:

            > Hm.... brzmi jak ze znanego filmu.. ale... Ile Ty masz lat? Czy Ty aby wszystko
            > zrobilas, zeby ten stan rzeczy zmienic?

            28 l.
            czy wszystko.. hmm, na pewno wiele, bardzo wiele aby zmienić ten stan rzeczy.
            prawdą jest, że nie wierzę w siebie, to też jest przeszkodą do realizacji celów.
            a psychoterapia.....

            > Jedno jest pewne: dobry psychoterapeuta pomoze Ci znalezc wyjscie z tego stanu.
            > Zaufaj mi. Mam z tym duuuuuuuuuuuzo doswiadczenia (i nie jako psychoterapeuta)

            jednemu pomoże, drugiemu nie. myślałam nad tym, nie wiem jednak czy to ma sens
            :( i w tym tkwi sęk: dla mnie nic nie ma sensu....
            • margotje Re: chce umrzec 01.02.09, 20:52
              bez_im_ienna napisała:

              myślałam nad tym, nie wiem jednak czy to ma sens
              > :( i w tym tkwi sęk: dla mnie nic nie ma sensu....

              Dlaczego z gory zakladasz, ze Ci nie pomoze, na listosc boska????
              Pamietaj, ze taki stan ducha powstaje nie z dnia na dzien i - co wazniejsze -
              nie bez przyczyny. CO lezy u podloza Twojej depresji (tak, depresji!) nie
              mozesz okreslic sama. Udaj sie czym predzej po pomoc do specjalisty nim bedzie
              za pozno.
              • bez_im_ienna Re: chce umrzec 01.02.09, 21:06
                margotje napisała:

                > bez_im_ienna napisała:
                >
                > myślałam nad tym, nie wiem jednak czy to ma sens
                > > :( i w tym tkwi sęk: dla mnie nic nie ma sensu....
                >
                > Dlaczego z gory zakladasz, ze Ci nie pomoze, na listosc boska????
                > Pamietaj, ze taki stan ducha powstaje nie z dnia na dzien i - co wazniejsze -
                > nie bez przyczyny. CO lezy u podloza Twojej depresji (tak, depresji!) nie
                > mozesz okreslic sama. Udaj sie czym predzej po pomoc do specjalisty nim bedzie
                > za pozno.


                co leży u podłoża? chyba moje narodziny...

    • tytus_flawiusz Re: chce umrzec 31.01.09, 00:11
      > możecie mnie wdeptać w ziemię, mi i tak nic nie pomoże, ani nie zaszkodzi.

      to po ki ch... nam dupę zawracasz,
      umieram a dupy nie zawieram
      • bez_im_ienna Re: chce umrzec 31.01.09, 09:58
        tytus_flawiusz napisał:

        > to po ki ch... nam dupę zawracasz,
        > umieram a dupy nie zawieram


        Problem w tym, że ty do każdego piszesz po chamsku. Wcale nie czuję się
        wyróżniona :(( czekam na innych dobijaczy.

        tytus dzieki za dobre chęci :)
        • tytus_flawiusz Re: chce umrzec 31.01.09, 23:44
          > Problem w tym, że ty do każdego piszesz po chamsku. Wcale nie czuję się
          wyróżniona :(( <

          a niby dlaczego maiłbym cię wyróżniać. 6 miliardów nas, ludzkość jakoś przetrwa
          twe odejście, a może nawet nie zauważy zniknięcia twej szanownej dupy. Każdego
          dnia setki ludzi odchodzi z tego łez padało, setki ludzi, którzy dali by
          wszystko by cieszyć się takim bezwartościowym życiem jak twoje. Dlaczegóż
          właśnie miałbym wyróżniać ciebie zmanierowany, pyszny bufonie.
    • palya Re: chce umrzec 31.01.09, 10:12
      chcesz umrzeć?
      czy naprawde chcesz umrzeć?
      to mam dobrą wiadomość: umrzesz napewno, jest to jedyna rzecz,
      której w życiu mozesz być pewna..

      a skoro uwazasz, ze Twoje zycie pozbawione jest sensu to po prostu
      nadaj mu nowy sens!

      pewnie myslisz, ze łatwo powiedzieć..ale ja kiedyś też miałam dołek
      i mysli samobójcze..(z tamtych czasów pozostała mi sygnaturka)
      stwierdziłam wtedy, ze gdy naprawdę wszystko juz będzie mi obojętne
      to zamiast kończyć ze sobą - spakuję plecak i wyruszę na wyprawę
      dookoła świata stopem lub na rowerze...głupie? a podcinanie sobie
      żył jest niby mądre?

      było cięzko..ale mi udało się znaleźć sens (całkiem przypadkiem) w
      miejscu, gdzie tego sensu nie spodziewalam sie znalezc...on po
      prostu tam sobie był i na mnie czekał
      • bez_im_ienna Re: chce umrzec 31.01.09, 10:23
        palya napisała:

        > chcesz umrzeć?
        > czy naprawde chcesz umrzeć?

        nie chce życ tak jak teraz, a że nie potrafię zmienić swojego losu, to pozostaje
        mi jedno wyjscie.

        > a skoro uwazasz, ze Twoje zycie pozbawione jest sensu to po prostu
        > nadaj mu nowy sens!

        nie wiem czy samej mi sie to uda. czy wystarczy mi sił na coś, na co nie wiem
        czy mi się uda.


        > pewnie myslisz, ze łatwo powiedzieć..ale ja kiedyś też miałam dołek

        tak wlasnie pomyslalam


        > i mysli samobójcze..(z tamtych czasów pozostała mi sygnaturka)
        > stwierdziłam wtedy, ze gdy naprawdę wszystko juz będzie mi obojętne
        > to zamiast kończyć ze sobą - spakuję plecak i wyruszę na wyprawę
        > dookoła świata stopem lub na rowerze...głupie? a podcinanie sobie
        > żył jest niby mądre?
        >
        > było cięzko..ale mi udało się znaleźć sens (całkiem przypadkiem) w
        > miejscu, gdzie tego sensu nie spodziewalam sie znalezc...on po
        > prostu tam sobie był i na mnie czekał

        i bylas na tej wyprawie?


        • palya Re: chce umrzec 31.01.09, 10:27
          > i bylas na tej wyprawie?

          tak.. zwiedziłam węgry, ukrainę, litwę, łotwę, estonię i serbię..
          było fantastycznie, nie miałam przecież nic do stracenia..
          a na koniec wylądowałam w "moim miejscu na ziemi" które po drodze
          znalazłam i teraz staram się uratować kilka koników przed
          rzeźnią..taki mały cel, a daje tyle satysfakcji i motywacji do
          działania..
          na Ciebie też gdzieś czeka taki cel..wystarczy otworzyć na niego
          oczy i serce:)

          ps.. to brzmi obrzydliwie optymistycznie, ale po latach naprawde
          wielkiedo dołka, teraz jestem w stanie powiedzieć, ze są chwile, w
          których bywam naprawdę szczęśliwa;) czego i Tobiw życzę
          • bez_im_ienna Re: chce umrzec 31.01.09, 10:38
            palya napisała:

            > > i bylas na tej wyprawie?
            >
            > tak.. zwiedziłam węgry, ukrainę, litwę, łotwę, estonię i serbię..

            pieknie :)

            > było fantastycznie, nie miałam przecież nic do stracenia..

            a podobno osoby, ktore nie mają nic do stracenia są niebezpieczne ;)
            w co do konca nie wierze.

            > a na koniec wylądowałam w "moim miejscu na ziemi" które po drodze
            > znalazłam i teraz staram się uratować kilka koników przed
            > rzeźnią..taki mały cel, a daje tyle satysfakcji i motywacji do
            > działania..

            mały wielki cel.

            > na Ciebie też gdzieś czeka taki cel..wystarczy otworzyć na niego
            > oczy i serce:)

            mam ochotę "olać" to wszystko. cały ten szajs zwany (moim) życiem.
            olać i co dalej? nie mogę czekać na cud z założonymi rękami, ale ciągła walka ze
            sobą, i losem mnie wykańcza.
            "drastyczna sytuacja wymaga czasami drastycznych środków". nie raz tak
            postępowałam, teraz chcę w miarę logicznie, i bez paniki ruszyć do przodu. tkwię
            w zawieszeniu, a to jest chyba gorsze niż chaos :-x

            >
            > ps.. to brzmi obrzydliwie optymistycznie, ale po latach naprawde
            > wielkiedo dołka, teraz jestem w stanie powiedzieć, ze są chwile, w
            > których bywam naprawdę szczęśliwa;) czego i Tobiw życzę

            o to chodzi - żeby było obrzydliwie optymistycznie.
            • palya Re: chce umrzec 31.01.09, 10:44
              "a podobno osoby, ktore nie mają nic do stracenia są niebezpieczne ;)
              w co do konca nie wierze.

              a powinnaś zacząć...bo skoro nie moge nic stracic tylko cos zyskac,
              to chyba jasne, ze cokolwiek zrobie - bedzie dobrze..

              ja wczoraj straciłam prace..ale sie nie martwie, bo przeciez drugi
              raz juz jej nie strace..a bede miala wiecej czasu na realizacje
              swoich celów...i mam wolność, ktorej teraz potrzebuje..
              owszem, jest strach, ze nie bedzie kasy..ale co tam, kasa sie zawsze
              da jakos zortganizować..

              pół roku temu informacja o utracie pracy by mnie dobiła..
              teraz - gdy mam swój cel - nie jest to żaden dramat;)

              mogę wyjechac i nikt mnie nie zwolni...wiec nie mam zbyt wiele do
              stracenia:)
              • bez_im_ienna Re: chce umrzec 31.01.09, 11:01
                palya napisała:

                >
                > a powinnaś zacząć...bo skoro nie moge nic stracic tylko cos zyskac,
                > to chyba jasne, ze cokolwiek zrobie - bedzie dobrze..

                nie bierzesz pod uwagę opcji, że może być gorzej niż jest? ;)
                heh, moje czarnowidztwo mnie poraża.

                >
                > ja wczoraj straciłam prace..ale sie nie martwie, bo przeciez drugi
                > raz juz jej nie strace..a bede miala wiecej czasu na realizacje
                > swoich celów...i mam wolność, ktorej teraz potrzebuje..
                > owszem, jest strach, ze nie bedzie kasy..ale co tam, kasa sie zawsze
                > da jakos zortganizować..

                brak pracy szansą na zmianę. tez tak sobie teraz tlumacze, bo nie mam jej, mam
                wolność której nie chcę, która mnie przytłacza, zabiera siły i nadzieję. już to
                przerabiałam - ostatnim razem wyjechalam za granice, ale wrocilam do kraju..

                >
                > pół roku temu informacja o utracie pracy by mnie dobiła..
                > teraz - gdy mam swój cel - nie jest to żaden dramat;)
                >
                > mogę wyjechac i nikt mnie nie zwolni...wiec nie mam zbyt wiele do
                > stracenia:)
                >

                podziwiam :)
                • palya Re: chce umrzec 31.01.09, 11:09
                  > nie bierzesz pod uwagę opcji, że może być gorzej niż jest? ;)
                  > heh, moje czarnowidztwo mnie poraża.

                  gorzej niż mi było gdy chciałam sie pochlastać, już nie będzie..
                  to wiem napewno

                  zrób sobie filizanke herbaty, usiądz wygodnie w fotelu i zamknij
                  oczy...wyobraz sobie siebie szczesliwą, usmiechnietą,
                  radosną...gdzie jestes? co robisz?
                  a pozniej po prostu zacznij to robic, a będziesz szczęsliwa i
                  usmiechnięta;)

                  musze juz spadac,obowiązki wzywają...jakby co to pisz na maila
                  gazetowego:)

                  pozdrawiam:)
                • jedenon prosta za chopą -) 01.02.09, 01:07
                  > nie bierzesz pod uwagę opcji, że może być gorzej niż jest? ;)
                  > heh, moje czarnowidztwo mnie poraża.

                  nie wiem czy interesowałaś się rajdami samochodowymi przez wiele lat fińscy
                  kierowcy byli niepokonani. Wielu ludzi zastanawiało się dlaczego byli tacy
                  szybcy. Powodów było wiele ale jeden z nich był szczególnie ciekawy mawiali że
                  kiedy zapytasz kierowcę rajdowego ale nie fina jak przejeżdża chopę (czyli górkę
                  zakończoną skokiem ) on odpowiadał że przejeżdża ostrożnie przecież za chopą
                  może być zakręt natomiast fin odpowiadał to proste przejeżdżam pełnym gazem bo
                  za chopą może być prosta. Wiele zależy od naszego podejścia tak samo tu jeśli
                  się poddasz to masz małe szanse że będzie lepiej ale jeśli zawalczysz nawet
                  upadniesz i to nie raz ale później wstaniesz i zaczniesz walczyć dalej masz
                  szansę -)
    • moon_witch zawsze istnieje nadzieja. 31.01.09, 11:07
      Ludzie szukaja nadziei na rozne sposoby. Poprzez religie i wiare w
      Boga, wielu ludziom udalo sie osiagnac spokoj. To nie jest banal
      ale naukowo udowdnione, ze wierzacy psychicznie czuja sie lepiej.
      W innym wypadku zostaja ci porady psychologow, medykamenty lekarzy,
      czasami pomaga, ale choroba czasem wraca.

      samobojstwo! To popelnilaby co 3-4 osoba na swiecie gdyby nie
      strach przed momentem umierania, ktory moze sie okazac bledem,
      czlowek ma cos takiego jak instynkt samozachowawczy, ktory mu nie
      pozwala zasnac, ot tak sobie.
      Poza tym leki nasenne czasmi nie funkcjonuja i ofiara samobojstwa
      budzi sie w szpitalu z uszkodzeniami tak ciezkimi, ze cala ta
      sprawa jest bez sensu.
      To co pozwala wyjsc na prosta, to zycie duchow czlowieka, i kazdy
      te zycie duchowe, aby moc istniec musi sam znalezc. czy to w
      religii, w sztuce, literaturze, czy na inny duchowy sposob.
    • jedenon Re: chce umrzec 31.01.09, 12:25
      witaj bezimienna -)
      mówisz że jesteś na dnie? przysłuchaj się dobrze jestem pewien że coś usłyszysz
      a konkretnie pukanie. Tak to pukają od spodu -) To jak jest źle nie można
      oceniać w danym momencie. Patrząc z pewnej perspektywy można prawdziwie ocenić
      gdzie jesteś i co właściwie się stało.
      Czy możesz powiedzieć nam ile masz lat? Myślę że to dość istotna informacja.
      Jesteś pewna że nikomu na Tobie nie zależy? Nikt o Ciebie się nie martwi? Jestem
      pewien że jest ktoś taki tylko... nie patrzysz w jego kierunku.
      Każdy człowiek ma w swoim życiu pewną misję do wypełnienia czasem jest trudna
      złożona a czasem tak prosta że niezauważalna. Być może znajdziesz się we
      właściwym miejscu i we właściwym czasie żeby komuś pomóc. Czasem to wystarczy
      nawet uśmiech do kogoś kto bardzo tego potrzebuje Ty nawet tego możesz nie
      wiedzieć że komuś pomogłaś.
      Dziś świat preferuje ludzi idealnych lub zbliżonych do ideału. A prawda jest
      taka że takich ludzi nie ma każdy na co dzień wygląda inaczej zachowuje się
      inaczej mimo że na zewnątrz uchodzi za twardziela. Każdy z nas popełnia błędy
      każdy z nas jest trochę gapą każdy z nas miał taki czas że ma tego wszystkiego
      dość że chciałoby się zasnąć i nie obudzić. Ale trzeba iść do przodu trzeba
      uczyć się na błędach na swoich i na cudzych. Wiesz miałem kiedyś przyjaciółkę
      tzn na szczęście nadal nią jest -) Miała taki czas kiedy z dnia na dzień zmarła
      jej mama (ojciec już dawno je opuścił) z dnia na dzień została sama. Była na
      dnie ja byłem przy niej byłem wtedy kiedy próbowała popełnić samobójstwo byłem
      zawsze kiedy mnie potrzebowała. Wtedy Jej świat wyglądał tak jak Twój był
      beznadziejny obwiniała się za wszystko bo to przez nią rodzice się rozwiedli bo
      to przez nią umarła mama bo wszystko co złe to ona. Nie widziała dla siebie
      żadnej przyszłości. Na szczęście udało się przetrwać ten trudny czas, a że
      dziewczyna była tak naprawdę bardzo ambitna i inteligentna (choć ona tego nie
      widziała) ułożyła sobie życie. Dziś ma dwójkę dzieci które niesamowicie kocha ma
      wspaniałego męża (żeby nie było to nie ja -)) )
      którego prawdziwie kocha. Dziś pracuje w takim miejscu że niesamowicie pomaga
      ludziom dookoła. Odnalazła swoje miejsce na ziemi choć gdyby się cofnąć 15 lat
      do tyłu wydawałoby się to nie możliwe.
      Nigdy nie mów nigdy i nie poddawaj się nie idź na łatwiznę.
      Postaraj się uspokoić usłysz siebie dowiedz się co lubisz co chciałabyś robić
      ułóż sobie jakiś plan i staraj się iść jego śladem. Nie wiem czy jesteś wierząca
      ale wejdź do kościoła ale pustego nie wtedy kiedy coś się w nim dzieje ale wtedy
      kiedy "będziecie sami" być może tam łatwiej Ci będzie usłyszeć swój głos.
      Ja życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki za Ciebie wiem że się uda -). Nie jesteś
      sama rozejrzyj się zawsze w okolicy jest ktoś kto myśli o Tobie choć często o
      tym nie wiesz.
      Głowa do góry będzie dobrze -)
      • bez_im_ienna Re: chce umrzec 31.01.09, 15:05
        jedenon napisał:

        > gdzie jesteś i co właściwie się stało.

        jestem tam gdzie powinnam być, a właściwie to nie wiem czy to dobre miejsce
        gdzie teraz jestem - w domu. ale czuje sie jak piąte koło u wozu.
        > Czy możesz powiedzieć nam ile masz lat? Myślę że to dość istotna informacja.

        jestem 3 lata po studiach

        > Jesteś pewna że nikomu na Tobie nie zależy? Nikt o Ciebie się nie martwi? Jeste
        > m
        > pewien że jest ktoś taki tylko... nie patrzysz w jego kierunku.

        nie no, są osoby, które martwią się o mnie, ale widzą tylko czubek góry lodowej,
        nie wiedzą jak się czuję. nie chcę obarczać ich swoimi problemami.

        > Każdy człowiek ma w swoim życiu pewną misję do wypełnienia czasem jest trudna
        > złożona a czasem tak prosta że niezauważalna. Być może znajdziesz się we
        > właściwym miejscu i we właściwym czasie żeby komuś pomóc. Czasem to wystarczy
        > nawet uśmiech do kogoś kto bardzo tego potrzebuje Ty nawet tego możesz nie
        > wiedzieć że komuś pomogłaś.

        pomogłam wielu osobom, i co z tego??? ale teraz czuję się niepotrzebna, jak
        zawadzający sprzęt w domu, do którego ma ktoś sentyment, ale ma go już dość.

        > Dziś świat preferuje ludzi idealnych lub zbliżonych do ideału. A prawda jest
        > taka że takich ludzi nie ma każdy na co dzień wygląda inaczej zachowuje się
        > inaczej mimo że na zewnątrz uchodzi za twardziela. Każdy z nas popełnia błędy
        > każdy z nas jest trochę gapą każdy z nas miał taki czas że ma tego wszystkiego
        > dość że chciałoby się zasnąć i nie obudzić. Ale trzeba iść do przodu trzeba
        > uczyć się na błędach na swoich i na cudzych. Wiesz miałem kiedyś przyjaciółkę
        > tzn na szczęście nadal nią jest -) Miała taki czas kiedy z dnia na dzień zmarła
        > jej mama (ojciec już dawno je opuścił) z dnia na dzień została sama. Była na
        > dnie ja byłem przy niej byłem wtedy kiedy próbowała popełnić samobójstwo byłem
        > zawsze kiedy mnie potrzebowała. Wtedy Jej świat wyglądał tak jak Twój był
        > beznadziejny obwiniała się za wszystko bo to przez nią rodzice się rozwiedli bo
        > to przez nią umarła mama bo wszystko co złe to ona. Nie widziała dla siebie
        > żadnej przyszłości. Na szczęście udało się przetrwać ten trudny czas, a że
        > dziewczyna była tak naprawdę bardzo ambitna i inteligentna (choć ona tego nie
        > widziała) ułożyła sobie życie. Dziś ma dwójkę dzieci które niesamowicie kocha m
        > a
        > wspaniałego męża (żeby nie było to nie ja -)) )
        > którego prawdziwie kocha. Dziś pracuje w takim miejscu że niesamowicie pomaga
        > ludziom dookoła. Odnalazła swoje miejsce na ziemi choć gdyby się cofnąć 15 lat
        > do tyłu wydawałoby się to nie możliwe.
        > Nigdy nie mów nigdy i nie poddawaj się nie idź na łatwiznę.
        > Postaraj się uspokoić usłysz siebie dowiedz się co lubisz co chciałabyś robić
        > ułóż sobie jakiś plan i staraj się iść jego śladem. Nie wiem czy jesteś wierząc
        > a
        > ale wejdź do kościoła ale pustego nie wtedy kiedy coś się w nim dzieje ale wted
        > y
        > kiedy "będziecie sami" być może tam łatwiej Ci będzie usłyszeć swój głos.
        > Ja życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki za Ciebie wiem że się uda -). Nie jeste
        > ś
        > sama rozejrzyj się zawsze w okolicy jest ktoś kto myśli o Tobie choć często o
        > tym nie wiesz.
        > Głowa do góry będzie dobrze -)

        oboje z moon_witch poruszyliście temat religii. tak, jestem wierząca, ale to nie
        zmienia faktu, że nadal jestem jaka jestem.
        zastanawialam sie ostatnio jak Bóg mógłby zainteresować się takim zerem jak ja,
        które nie ma mu nic do zaoferowania.

        jedenon przykład Twojej przyjaciółki jest bardzo podnoszący na duchu.
        uwierz mi nie wiem czy chciałbyś usłyszeć historię mojego życia, bo jest mi
        wstyd za samą siebie. nie mialam traumatycznych przeżyć, ale wystarczyło to do
        tego, żeby znaleźć się teraz w takim punkcie, w jakim teraz jestem.

        żal.pl
        • trelka10 Re: chce umrzec 31.01.09, 15:31
          "podczytuję" to forum od pewnego czasu i ...
          piszesz, ze czujesz sie jak piąte koło u wozu itd..., jest Ci zle, chcesz odejsc
          bo... czy tak naprawdę pomyślałaś o tych co tu zostaną?
          Wiesz jak dla mnie to odrobinę egoistyczne podejście do życia. Chcesz odejść a
          po co? - to nie jest żadne rozwiązanie problemu. Jesteś młoda, wykształcona
          więc staw czoło przeciwnościom. Owszem teraz jest trudno ale za jakis czas
          spojrzysz na wszystko inaczej. Głowa do góry!
          Pozdrawiam
          • bez_im_ienna Re: chce umrzec 31.01.09, 15:51
            trelka10 napisała:

            > "podczytuję" to forum od pewnego czasu i ...
            > piszesz, ze czujesz sie jak piąte koło u wozu itd..., jest Ci zle, chcesz odejs
            > c
            > bo... czy tak naprawdę pomyślałaś o tych co tu zostaną?
            > Wiesz jak dla mnie to odrobinę egoistyczne podejście do życia. Chcesz odejść a
            > po co? - to nie jest żadne rozwiązanie problemu. Jesteś młoda, wykształcona
            > więc staw czoło przeciwnościom. Owszem teraz jest trudno ale za jakis czas
            > spojrzysz na wszystko inaczej. Głowa do góry!

            bo ja jestem pieprzonym egoistą :((

            naprawdę chcę zmienić siebie i swój los, ale chyba wisi nade mną jakieś fatum,
            bo za każdym razem mimo, że nie powinno - wali się wszystko jak domek z kart.

            i niech nikt mi nie mówi, że to kwestia pozytywnego myślenia, czy
            podświadomości, bo gdyby to była kwestia tylko tego, to problemy by znikały jak
            za dotknięciem różdżki.




            • trelka10 Re: chce umrzec 31.01.09, 16:09
              nikt nie mówi, ze życie jest łatwe ale trzeba stawić czoło wszystkim
              przeciwnościom. Jasne, ze sama wiara czy też pozytywne myślenie nie pomoże ale
              trzeba przede wszystkim chcieć żyć pomimo całego syfu jaki czasem nas tu na
              ziemi spotyka.
              Jesteś egoistycznym człowiekiem to dobrze, zresztą każdy z nas jest w pewnym
              sensie egoistą.
              Zycie sie nam czasem załamuje ale trzeba isc do przodu, znalezc swoje pasje,
              grono życzliwych ludzi...
              Chcesz zmienic siebie i swój los to juz pierwszy krok. Dzisiaj sie zawaliło ale
              co będzie jutro ? tego nie wiemy, więc właśnie dla tego jutra warto żyć
              • bez_im_ienna Re: chce umrzec 31.01.09, 16:34
                trelka10 napisała:

                > co będzie jutro ? tego nie wiemy, więc właśnie dla tego jutra warto żyć

                w przeciągu pół roku (ponad dwa lata temu), moje życie wywróciło się do góry
                nogami. zmusiło mnie to do walki o lepsze jutro - wyjechałam za granicę.
                musiałam i chciałam wyjechać. zmieniłam się ja, inni wokół mnie (rodzina,
                znajomi), zmieniły mi się priorytety, wszak są one zmienne.

                zmiana była... pozorna, ja nadal jestem taka sama. inni są tacy jacy byli
                wcześniej. miesiąc po powrocie wszystko wróciło na "swoje miejsce".

                nie wiem, może ja nie umiem trzymać przy sobie tego co dobre, a może to, co
                dobre nie dla mnie (?)

                ile można żyć nadzieją? przecież i ona się kiedyś kończy.




                • trelka10 Re: chce umrzec 31.01.09, 16:52
                  Wiesz a mi wiara pozwoliła przetrwać najgorsze chwile. 13 miesiecy temu w ciagu
                  jednej chwili moje życie legło w gruzach. Zostałam sama z dziećmi, aby było
                  jasne nie z własnego wyboru tylko ... policja przyszła do domu poinformowac mnie
                  o śmierci mojego męża. Wiesz na poczatku chciałam przejśc na tamten świat a
                  jednak zwycieżyła miłosć do dzieci i właśnie ta wiara że jutro bedzie lepiej a
                  jestem od Ciebie tylko albo aż 5 lat. Uwierz mi ja teraz żyję tak jakby każdy
                  mój dzień miał byc tym ostatnim. Po prostu uwierz w siebie
                  Pozdrawiam
            • mariaeva Re: chce umrzec 31.01.09, 18:43
              skad ja to znam....
        • jedenon chce umrzec i zapomnieć 31.01.09, 17:05
          Dziś do obiadu włączyłem płytę z piosenkami z pewnego filmu przy jednej z nich
          pomyślałem o Tobie posłuchaj:

          Zrobię krok, lub dwa i cierpi ktoś,
          co się stało nie odstanie się już jak na złość,
          choć bardzo bym chciał ,by to odmienić
          i dał bym co tylko mam,
          by nie zostać ze swym wstydem sam na sam.
          Bracie mój, zawiodłem cię,
          wierzyłeś mi , ufałeś mi, a zawiodłem cię.
          Przed tobą prawdę kryłem wciąż, dziś tego wstydzę się
          i okrutny los , błagam o cud by wszystko to był sen.
          Już nikt,już nic, już tak ma być,
          już bez przyszłości,
          a tak najtrudniej żyć,
          lecz mimo łez, to jedno wiem,
          jutro też nadejdzie dzień.

          coś w tym jest.
        • jedenon nie chcę umrzeć 31.01.09, 17:24
          Czy dom to dobre miejsce ? to zależy jaki dom. A jaki jest Twój?
          Mówisz że twoi bliscy widzą tylko czubek góry lodowej ale widza go tylko dlatego
          że nie mają dostępu do Ciebie mówisz że nie chcesz im dokładać swoich zmartwień.
          Wybierz choć jedną osobę z którą możesz się podzielić Twoimi smutkami i
          zmartwieniami nie możesz być sama wiesz życie czasem jest jak ruchomy piasek
          robisz krok bo na pierwszy rzut oka jest bezpiecznie okazuje się że weszłaś w
          pułapkę i ta pułapka zaczyna Cie wciągać jeśli jesteś sama masz małe szanse z
          niej wyjść im bardziej się ruszasz tym szybciej się zapadasz jeśli jest ktoś na
          brzegu może Ci pomóc nie zawsze poda Ci rękę ale może czasem powie gdzie się
          kierować. Czasem to wystarczy. Proszę zwróć się do kogoś znajdź wokół siebie
          osobę z którą porozmawiasz i której postarasz się zaufać. Uwierz mi taka rozmowa
          jest korzystna w dwie strony. Mówisz że pomogłaś wielu osobom daj pomóc sobie.
          Mówisz że jesteś zerem niewartym uwagi to ty tak sądzisz ale to nie jest prawda
          nie ma ludzi zer każdy człowiek ma wartość mniejszą większą ale ma Ty również.
          Ale o tym później -)
          Chciałbym usłyszeć Twoją historię pytanie tylko czy będziesz chciała mi ją
          opowiedzieć?
          Ty nie znasz mojej historii ale mogę Cię zapewnić że są fragmenty mojego życia z
          których delikatnie mówiąc nie jestem dumny. Jesteśmy ludźmi popełniamy błędy
          czasem tak głupie że aż chce się wyć ale ważne jest to abyśmy uczyli się na nich
          i abyśmy je naprawiali w miarę możliwości.
          • bez_im_ienna Re: nie chcę umrzeć 31.01.09, 20:06
            jedenon napisał:

            > Czy dom to dobre miejsce ? to zależy jaki dom. A jaki jest Twój?
            > Mówisz że twoi bliscy widzą tylko czubek góry lodowej ale widza go tylko dlateg
            > o
            > że nie mają dostępu do Ciebie mówisz że nie chcesz im dokładać swoich zmartwień
            > .
            > Wybierz choć jedną osobę z którą możesz się podzielić Twoimi smutkami i
            > zmartwieniami nie możesz być sama wiesz życie czasem jest jak ruchomy piasek
            > robisz krok bo na pierwszy rzut oka jest bezpiecznie okazuje się że weszłaś w
            > pułapkę i ta pułapka zaczyna Cie wciągać jeśli jesteś sama masz małe szanse z
            > niej wyjść im bardziej się ruszasz tym szybciej się zapadasz jeśli jest ktoś na
            > brzegu może Ci pomóc nie zawsze poda Ci rękę ale może czasem powie gdzie się
            > kierować. Czasem to wystarczy. Proszę zwróć się do kogoś znajdź wokół siebie
            > osobę z którą porozmawiasz i której postarasz się zaufać. Uwierz mi taka rozmow
            > a
            > jest korzystna w dwie strony

            z zaufaniem bywa różnie. z rodziną wychodzi się tylko ładnie na zdjęciu.
            mam starszą siostrę, która mimo że zmieniła nieco stosunek do mnie - kiedyś
            traktowała mnie bardziej z góry. nadal czuć dystans między nami. o dalszej
            rodzinie lepiej nie wspominać.
            ojcu nie chcę o tym mówić, ponad 2 lata temu zmarła moja mama, i mimo że się z
            tego wygrzebał, nabrał sił i energii, nie chcę go tym obarczać.


            . Mówisz że pomogłaś wielu osobom daj pomóc sobie.
            > Mówisz że jesteś zerem niewartym uwagi to ty tak sądzisz ale to nie jest prawda
            > nie ma ludzi zer każdy człowiek ma wartość mniejszą większą ale ma Ty również.
            > Ale o tym później -)

            oprocentowanie 0% ;] aczkolwiek tutaj tez jest drugie dno.


            > Chciałbym usłyszeć Twoją historię pytanie tylko czy będziesz chciała mi ją
            > opowiedzieć?

            muszę się zastanowić.


            > Ty nie znasz mojej historii ale mogę Cię zapewnić że są fragmenty mojego życia
            > z
            > których delikatnie mówiąc nie jestem dumny. Jesteśmy ludźmi popełniamy błędy
            > czasem tak głupie że aż chce się wyć ale ważne jest to abyśmy uczyli się na nic
            > h
            > i abyśmy je naprawiali w miarę możliwości.


            najpierw muszę wyeliminować lęk, aby nie popełniać tych samych błędów :(
            • jagna28-77 Re: nie chcę umrzeć 31.01.09, 21:09
              Może właśnie będzie Ci łatwiej porozmawiać z kimś obcym, a albo rozważ wizytę u
              psychoterapeuty. Niestety, też wiem to z własnego doświadczenia. Najtrudniej
              jest zacząć dobrze myśleć o sobie. Ja nauczyłam się sprawiać sobie małe
              przyjemności, np. aromatyczna kąpiel, albo gorąca czekolada z cynamonem, życzę
              powodzenia
            • jedenon Re: nie chcę umrzeć 31.01.09, 23:12
              niekoniecznie to musi być rodzina czasem lepiej jest jeśli porozmawiasz z
              przyjacielem lub przyjaciółką lub po prostu kolegą czy koleżanką. Jeśli nikt nie
              przychodzi Ci do głowy to przemyśl rozmowę z tatą wiem że ma dużo na głowie ale
              pomyśl co On by czuł gdyby Ciebie stracił? Obwiniałby się do końca życia że nie
              zauważył Twoich problemów a przecież to dla tego że je przednim ukrywasz. Myślę
              że Twój tata byłby w stanie Ci pomóc a przynajmniej zrozumieć. Oczywiście Ty
              wesz lepiej z kim mogłabyś porozmawiać.

              Co do Twojej historii , spokojnie mamy czas jeśli będziesz chciała mi
              opowiedzieć wysłucham Cię może będę mógł Ci jakoś pomóc choć nic nie mogę Ci
              obiecać.

              Co do lęku to jest do zwalczenia. Może nie na temat ale kiedyś zrobiono badania
              dotyczące strachu. Dziwne badania -)))
              Zebrano kilka osób które dostały słuchawki na uszy miały zasiąść przed monitorem
              miały się przewijać przez ekran obrazki zostali uprzedzeni że po pewnym obrazku
              (dajmy na to czerwone kółko) nastąpi przeraźliwy sygnał w słuchawkach który
              może spowodować ból. oczywiście popodłączano im elektrody i zaczęli rejestrować
              całe zdarzenie. Było tak jak powiedziano są obrazki po czerwonym kółku następuje
              ból (zapisany na maszynach) wszystko byłoby ok ale było jedno ale, nie było
              żadnego przeraźliwego dźwięku. To był wymysł umysłu ludzi biorących udział w
              tych badaniach. To ich mózg sprawił że odczuwali ból. Wniosek -) strach ma
              wielkie oczy -) Często sami siebie straszymy a później sami zbieramy tego plony.
              • shangri.la Re: Za całą pewnością i ukrytym zamiarem.... 31.01.09, 23:16
                jedenon napisał: Co do Twojej historii , spokojnie mamy czas jeśli będziesz
                chciała mi
                > opowiedzieć wysłucham Cię może będę mógł Ci jakoś pomóc choć nic nie mogę Ci
                > obiecać.

                P.S. Mnożenie nicków na forum to objaw schizofrenii?
                • shangri.la Re: Do autorki 31.01.09, 23:19
                  Nikomu poznanemu na forum nie opowiadaj o swoich problemach(!) i przeczytaj mój
                  wątek o psychomanipulacji.
                  Twój dzisiejszy "dobroczyńca" bluzga tam przekleństwami.
                  Nicki mnoży taśmowo , tak jak kłamstwa i wyzwiska.
                  • shangri.la Re: Do autorki P.S. 01.02.09, 09:24
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=90012925&a=90323312
                    lifeisaparadox, jedenon, ernest.wampir, ruhe, memento, blachisblach, cynik70 i
                    setki innych......nie ma znaczenia jakim nickiem się posługuje, zmienia je
                    równie często, jak kobiety, które nazywa swoimi rękawiczkami( to jego własne słowa!)
                    Udaje zainteresowanie, aby zbierać informacje. Uwodzi, aby niszczyć.
                    Nie musisz być jego kolejną ofiarą, ale wybór jest Twój....
                    • jedenon Re: Do shangri.lai P.S. 01.02.09, 10:53
                      shangri.la czy przyszło Ci do głowy że możesz się mylić?
                  • bez_im_ienna Re: Do autorki 01.02.09, 11:47
                    nie mam zamiaru nikomu się "spowiadać".
                • jedenon Re: Za całą pewnością i ukrytym zamiarem.... 31.01.09, 23:45
                  twoja teoria jest ciekawa, to jakie są moje nicki? może dowiem się o sobie
                  więcej -))) nie wiem czemu to robisz ale shangri.la przemyśl to co piszesz i nie
                  oskarżaj bezpodstawnie.
                  Pozdrawiam
                  • shangri.la Re: Za całą pewnością i ukrytym zamiarem.... 31.01.09, 23:48
                    Pozdrowienia przyjmuję wyłącznie od przyjaciół.
                    A ciebie poznałabym w piekle, gdzie jednak będziesz się musiał zadowolić
                    wyłącznie towarzystwem ledy/psycho-loszki.
                    Zostaw tą dziewczynę w spokoju i wracaj do kaszalota!
                    • jedenon Re: Za całą pewnością i ukrytym zamiarem.... 31.01.09, 23:52
                      nie wiem co ktoś Ci zrobił ale powinnaś nad sobą popracować zresztą ta rozmowa
                      nie dotyczy Ciebie i nie chcę z Tobą dalej dyskutować. Chcesz to wierz nie to
                      twój problem piszę pod jednym nickiem i jestem tu od niedawna. Pozdrawiam mimo
                      wszytko.
                      • shangri.la Re: Za całą pewnością i ukrytym zamiarem.... 01.02.09, 00:00
                        To nie jest rozmowa tylko perwersyjne uwodzenie, a ty , jak zawsze , nieudolnie
                        kłamiesz.
                        Na szczęście ta kobieta została poinformowana, kim jesteś i jaką rolę tu
                        pełnisz na forum.
                        Mam nadzieję, że okaże trochę zdrowego rozsądku i nie da wkręcić w waszą podłą grę.
                        • jedenon Re: Za całą pewnością i ukrytym zamiarem.... 01.02.09, 00:11
                          żebyś wiedziała o czym i Ty mówisz -)
                          Dobrej nocy proponowałbym się uspokoić nie każdy jest wrogiem -)
                          • shangri.la Re: Za całą pewnością i ukrytym zamiarem.... 01.02.09, 00:15
                            Nie mam wrogów oprócz ciebie i twoich "koleżanek"-rękawiczek, którym psuję
                            biznes pisząc na forum.
                            • jedenon Re: Za całą pewnością i ukrytym zamiarem.... 01.02.09, 00:24
                              miałem już nie pisać ale ciekawi mnie jedno skąd tyle właśnie o mnie wiesz? może
                              jakiś dowód na poparcie twoich słów cokolwiek?
                              • shangri.la Re: Za całą pewnością i ukrytym zamiarem.... 01.02.09, 00:27
                                Właśnie tego oczekuję.....abyś tu już nie pisał.
                                Precz, podła kreaturo!
                                • jedenon shangri.la 01.02.09, 00:39
                                  proszę po raz kolejny dowód nie wiem może jakieś słowa które powtórzyłem albo
                                  cokolwiek?
                                  Nie mam pojęcia czemu obrażasz ludzi, czemu w każdym szukasz wroga może po
                                  prostu twój świat tak wygląda jesteś sama albo sam i warczysz na wszystkich. Mam
                                  wrażenie że jesteś Tytusem Flawiuszem (żeby nie było on jest tu potrzebny) tylko
                                  w damskiej postaci jego świat jest prosty jak drut gdyby jeszcze potrafił to
                                  kulturalnie opisywać to wyszedłby na ludzi Twój świat jest równie prosty każdy
                                  jest wrogiem. Mogę Ci powiedzieć że jest mi przykro że tak widzisz świat bo w
                                  sposób destrukcyjny oddziałujesz na ludzi w swoim otoczeniu i krąg się zamyka bo
                                  zło które rozsiewasz wraca do Ciebie. Jeśli nie chcesz z tego wyjść utoniesz.
              • trumanshow-online Re: nie chcę umrzeć 01.02.09, 14:21
                > Co do Twojej historii , spokojnie mamy czas jeśli będziesz chciała mi
                > opowiedzieć wysłucham Cię może będę mógł Ci jakoś pomóc choć nic nie mogę Ci
                > obiecać.

                Wysłucha, poradzi, a na koniec wystawi rachunek i prześle na Twój adres domowy (
                który zdobędzie nie wiadomo jak ).

                Za każdy dzień opóźnienia będą naliczane odsetki ustawowe.
                Za wszystko w życiu trzeba płacić.

                • bez_im_ienna Re: nie chcę umrzeć 01.02.09, 15:12
                  trumanshow-online napisał:

                  > > Co do Twojej historii , spokojnie mamy czas jeśli będziesz chciała mi
                  > > opowiedzieć wysłucham Cię może będę mógł Ci jakoś pomóc choć nic nie mogę
                  > Ci
                  > > obiecać.
                  >
                  > Wysłucha, poradzi, a na koniec wystawi rachunek i prześle na Twój adres domowy
                  > (
                  > który zdobędzie nie wiadomo jak ).
                  >
                  > Za każdy dzień opóźnienia będą naliczane odsetki ustawowe.
                  > Za wszystko w życiu trzeba płacić.
                  >

                  jednym słowem zaradny chłopak ;]

                  • trumanshow-online Re: nie chcę umrzeć 01.02.09, 15:30
                    > jednym słowem zaradny chłopak ;]

                    Oportunizm pewnie nazywasz pragmatyzmem,tchórzostwo rozwagą, ignorancję
                    naiwnością, a robienie interesu na cudzym nieszczęściu zaradnością.

                    Żenada.



                    • bez_im_ienna Re: nie chcę umrzeć 01.02.09, 15:35
                      trumanshow-online napisał:

                      > > jednym słowem zaradny chłopak ;]
                      >
                      > Oportunizm pewnie nazywasz pragmatyzmem,tchórzostwo rozwagą, ignorancję
                      > naiwnością, a robienie interesu na cudzym nieszczęściu zaradnością.
                      >
                      > Żenada.


                      Napisałam to z ironią, bynajmniej żerowania na cudzym nieszczęściu nie
                      pochwalam. tym bardziej, że mam być jego kolejną ofiarą. nie znam go, nawet z
                      tego forum, więc polegam na waszym słowie. :)
                      • trumanshow-online Znasz go bardzo dobrze, jak siebie samą 01.02.09, 15:44
                        > Napisałam to z ironią, bynajmniej żerowania na cudzym nieszczęściu nie
                        > pochwalam. tym bardziej, że mam być jego kolejną ofiarą. nie znam go, nawet z
                        > tego forum, więc polegam na waszym słowie. :)
                • jedenon Re: nie chcę umrzeć 01.02.09, 19:30
                  czy Ty coś piłaś z Shangri-La? A może to jedna i ta sama osoba .
    • elielieli Re: nie chcesz umrzec 01.02.09, 00:38
      Nie chcesz umrzec, chcesz zyc.Zatrzymaj na chwile oddech i zobacz
      jak bardzo twoje cialo domaga sie abys oddychala.Twoje cialo to ty,a
      reszta to tylko bzdury i koszmary.
      Czas abys wyszla z zaloby i przestala powstrzymywac w sobie zycie.
      Przestan sie obwiniac za przeszlosc.
      Twoj nick mowi mi ze przechodzisz tez jakis kryzys osobowosci.Jestes
      potwornie sama i nie ma przy tobie nikogo kto by ci przypomnial w
      czym jestes dobra, co cie cieszylo, co lubilas robic.
      Pomyslalas o tym zeby sobie znalezc faceta i zasmakowac troche zycia
      przed smiercia,czy nie chcesz zasmucac ojca takim chamskim gestem?
      • bez_im_ienna Re: nie chcesz umrzec 01.02.09, 11:43
        elielieli napisała:

        > Przestan sie obwiniac za przeszlosc.

        :(


        > Twoj nick mowi mi ze przechodzisz tez jakis kryzys osobowosci.Jestes
        > potwornie sama i nie ma przy tobie nikogo kto by ci przypomnial w
        > czym jestes dobra, co cie cieszylo, co lubilas robic.

        wyszło na to, że jestem sama. poświęciłam wiele dla pewnej osoby, a ona teraz
        mnie delikatnie mówiąc olewa...


        > Pomyslalas o tym zeby sobie znalezc faceta i zasmakowac troche zycia
        > przed smiercia,czy nie chcesz zasmucac ojca takim chamskim gestem?

        facet był. nie chcę jak na razie nikogo w siebie mieszać.
    • pasjonaria Re: chce umrzec 01.02.09, 12:15
      A ja nie chce! A musze!
      Powiem ci tylko tyle.
      Masz skarb bezcenny na ktorym ci nie zalezy (albo paplasz byle paplac)
      Wielu jest takich ktorzy rozpaczliwie o nim marza!

      Blagam! Zamien sie ze mna!!!

      bez_im_ienna napisała:

      'moje życie nie ma sensu, nie mam dla kogo żyć, a dla samej siebie szkoda czasu,
      i energii. jestem beznadziejnym przypadkiem ofiary losu, cały czas coś się
      pie.doli, mam to czego nie chcę, właściwie to nic nie mam, tylko siebie, a to
      dla mnie żadne pocieszenie :(
      moje życie to improwizacja, udaję że żyję, że staram się znaleźć rozwiązanie
      moich problemów, a tak naprawdę marzę już tylko aby zasnąć, i już się nie
      obudzić... :((
      możecie mnie wdeptać w ziemię, mi i tak nic nie pomoże, ani nie zaszkodzi.'
      • bez_im_ienna Re: chce umrzec 01.02.09, 12:33
        pasjonaria napisała:

        > A ja nie chce! A musze!

        > Blagam! Zamien sie ze mna!!!


        ......................................




      • m-i-l-v-a Re: chce umrzec 01.02.09, 21:18
        To ja trzymam kciuki pasjonaria....zeby nie było zadnego musze...:).
        • pasjonaria Re: chce umrzec 02.02.09, 00:54
          m-i-l-v-a napisała:

          > To ja trzymam kciuki pasjonaria....zeby nie było zadnego musze...:).
          >
          Proponuje, trzymaj kciuki za to by jakas egzaltowana histeryczka nie wziela
          sobie tego watku zbytnio do serca.
          /przeciez czytaja pobieznie i wybiorczo, skupiajac uwage tylko na tym co
          koresponduje z ich stanem ducha w danej chwili/
    • m-i-l-v-a Re: Bez-im-ienna 01.02.09, 21:51
      Myslę, ze czasem warto komuś zaufać.... naturalnie najlepiej komuś kogo się
      zna.... i porozmawiac. Czasem dobrze zobaczyć jak Twoj problem wygląda z boku...
      jak widzi go ktoś niezaangazowany aż tak bardzo emocjonalnie jak Ty.
      Naturalnie trzeba być czujnym, gdy zdradza się największe sekrety życia, jak się
      przed kimś otwiera, ale nie można myśleć, ze cały swiat nadstawia ucho tylko po
      to, zeby zrobić z tego użytek, wykorzystać nas i zniszczyć.
      Ja zaufałam komuś obcemu.... i od tego momentu zaczełam wychodzic na prosta.
      Wiem, ze miałam duzo szczęścia, ale to jednoczesnie dowod na to , ze w necie nie
      grasuja sami oszusci....Poza tym to Ty stawiasz granice....
      • shangri.la Re: Milva 01.02.09, 21:58
        A ja zaufałam temu dupkowi z forum i zrujnował mi życie!

        Do zwierzeń są przyjaciółki, dobrze znane, zaufane i REALNE.
        • m-i-l-v-a Re: Milva 01.02.09, 22:10
          Wierze, ze tak było. Ty miałaś inne doświadczenia, ja inne. Opieram się na
          swoich. Chciałam tylko powiedzieć, ze nie można potępiać wszystkich w czambuł,
          bo nie wszyscy ludzie są żli Oczywiście, ze lepiej znaleźć przyjaciela/lkę w
          realu. Ale ja mam zgoła inne doświadczenia. Osoba bardzo realna, małymi
          kroczkami oaczała mnie latami, a potem o mało nie pozbawiła mnie życia, a
          wirtualna pozwoliła na nowo uwierzyć w siebie... i w to, ze warto....Nie ma
          reguły... co nie znaczy, ze nie trzeba być czujnym....o czym na pewno wiesz i
          Ty... i ja.
        • jedenon Re: Milva 01.02.09, 22:24
          i dlatego każdy facet to dupek a wszyscy polacy to złodzieje i pijacy.
          życzę Ci abyś nigdy nie zawiodła się na przyjaciółkach.
          • shangri.la Re: Milva 01.02.09, 22:26
            Nie nie każdy....
            Ty jesteś psychopatycznym prześladowcą.Potworem.
            • shangri.la Re: I przestan łazić za mną po forum! 01.02.09, 22:33
              Widzisz, że cię ignoruję, więc znikaj.
              A kysz!
            • jedenon Re: Milva 01.02.09, 22:53
              ifeisaparadox, jedenon, ernest.wampir, ruhe, memento, blachisblach, cynik70 i
              setki innych......

              to twoje słowa wcześniej pisałaś o setkach prawda?
              nie rozmawiam z Tobą w tym miejscu więcej możesz sobie o mnie pisać co chcesz.
              Przykro tylko że nawet nie próbujesz ruszyć głową.
              • shangri.la Re: Dla zainteresowanych potencjalych rekawiczek 01.02.09, 22:58
                Podaję kolejne nicki tego typa.....rak.nieborak i bezchmurny.
                Wcześniej brak-chmur, później to był mój nick....do ubiegłego miesiąca.
                • pomdetersote Re: Dla zainteresowanych potencjalych rekawiczek 01.02.09, 23:09
                  po co wymieniacie się nickami?
                • rzeka.suf Re: Dla zainteresowanych potencjalych rekawiczek 01.02.09, 23:13
                  ale po jaka cholere te stare nicki podajesz, skoro wciaz je zmienia?
                • rzeka.suf teoria nt teorii shan 01.02.09, 23:41
                  wywody shangri.li w skrocie: najbardziej niebezpiecznymi mezczyznami sa ci,
                  ktorzy zdaja sie dbac o ciebie, gdy masz klopoty
                  dlatego, jesli jakis mezczyzna okazuje zainteresowanie twoja niedola, mocno
                  uderz go w krocze/ grdyke lub wbij pazur w oko.
                  w ten sposob unikniesz TAKZE potencjalnego zagrozenia.
                  reasumujac do stezenia absurdalnego: nie wahaj sie! wylej dziecko z kapiela!
                  wszak wiele dzieci po jakims czasie okazalo sie zbroniarzami!
                  • shangri.la Re: teoria nt teorii shan 01.02.09, 23:46
                    Lemurku, to jest właśnie skutek psychomanipulacji.
                    Jeśli masz wątpliwości, poczytaj polecaną książkę, a otworzysz oczka ze zdumienia.
                    I bardzo Cię proszę, z uwagi chociażby na fakt , że sporo na ten temat czytałaś
                    już tutaj, daruj sobie cynizm, bo jest zupełnie nie na miejscu.
                    • trumanshow-online Re: teoria nt teorii shan 01.02.09, 23:54
                      > I bardzo Cię proszę, z uwagi chociażby na fakt , że sporo na ten temat czytałaś
                      > już tutaj, daruj sobie cynizm, bo jest zupełnie nie na miejscu.

                      o kurcze, Shan
                      ale wiesz z kim piszesz?
                      • shangri.la Re: teoria nt teorii shan 01.02.09, 23:59
                        Jest mi kompletnie obojętne z kim tutaj piszę, bo wszystkie osoby są dla mnie
                        jedynie nickami, sorry.
                        Osobiście znam tylko swojego prześladowcę i dlatego nie ma szans uniknąć
                        zdemaskowania.
                        • rzeka.suf Re: teoria nt teorii shan 02.02.09, 00:01
                          widac trumanshow tez ma swoje teorie hehe
                          a moze chodzi mu/ jej o to, ze per lemurku do rzeki.suf sie zwracasz
                          hmm, moze naswietli ten problem publicznie jeszcze dzisiejszej nocy...
                        • tlustakrowa Re: teoria nt teorii shan 02.02.09, 00:03
                          > Jest mi kompletnie obojętne z kim tutaj piszę, bo wszystkie osoby są dla mnie
                          > jedynie nickami, sorry.

                          Dla mnie też to raczej nicki.

                          > Osobiście znam tylko swojego prześladowcę i dlatego nie ma szans uniknąć
                          > zdemaskowania.
                          Acha, to się pogubiłam trochę.
                          tylko?
                          • rzeka.suf Re: teoria nt teorii shan 02.02.09, 00:10
                            mniemam, iz chodzi o styl pisania
                        • rzeka.suf nt milego przesladowcy polujacego 02.02.09, 00:09
                          ale hhmmm, wiesz,... gdyby faktycznie twoj przesladowca udzielal sie/ polowal
                          nadal na forum, czy nie pojawialyby sie tu tez watki kolejnych jego ofiar?
                          czy moze nie ma ich dlatego, ze ty tak skutecznie blokujesz jego dzialalnosc?
                          • shangri.la Re: nt milego przesladowcy polujacego 02.02.09, 00:14
                            A ja bardzo żałuję, że moja poprzedniczka G z Wawki, którą poznałam później, nie
                            zakładała takich wątków.
                            Wiesz , dlaczego ofiary milczą?
                            Bo się boją...strach jest znakomitym narzędziem psychomanipulacji.
                            Dlaczego mnie tu przeklinał, dlaczego sugeruje nieustannie chorobę psychiczną?
                            Dlaczego posty ledy wciąż są usuwane?
                            Widziałaś co napisała w moim wątku przed kilkoma dniami?
                            Kobiety boją się , wstydzą, nie chcą się narażać na jeszcze większe przykrości.
                            Etykietka ofiary nikomu nie pasuje.
                            • rzeka.suf Re: nt milego przesladowcy polujacego 02.02.09, 00:32
                              nie, nie widzialam twojego dialogu z zawsze-i-wobec-kazdego-agresywna-leda.
                              co do tych zastraszonych kobiet - coz, trudno wyrokowac czy istnieja czy nie...
                              ---
                              pomysl tylko przez chwile, czy wszyscy mezczyzni poczatkowo zyczliwi okazuja sie
                              psychopatami?
                    • rzeka.suf Re: teoria nt teorii shan 01.02.09, 23:55
                      to nie jest cynizm, Shangri.lo - to spojrzenie z mojej perspektywy na twoja
                      dzialalnosc forumowa

                      ps: co jest ' skutkiem psychomanipulacji', bo jakos nie lapie? twoje czy moje
                      slowa tutaj?
                      • shangri.la Re: teoria nt teorii shan 02.02.09, 00:03
                        Obawa przed zmanipulowaniem, osób trzecich również.
                        Ten człowiek przeczołgał mnie przez piekło, czy to takie dziwne, że zależy mi ,
                        aby nikt więcej nie musiał tego przeżywać?

                        Jak znajdę jutro trochę czasu wkleję ci art na temat skutków przemocy
                        psychicznej, skoro nie chcesz czytać Hirigoyen.
                        • rzeka.suf Re: teoria nt teorii shan 02.02.09, 00:17
                          mysle, ze sporo wiem nt przemocy psychicznej, ale moge przeczytac i ten artykul.
                          mi chodzi tylko o absurd wrzucania wszystkich pomocnych/ zyczliwych mezczyzn do
                          szuflady zlosliwej psychopatii.
                          • shangri.la Re: teoria nt teorii shan 02.02.09, 00:23
                            Czy ja coś takiego kiedykolwiek napisałam?
                            Sama niejednokrotnie doświadczyłam pomocy ze strony mężczyzn.
                            Jedną z nielicznych osób, które pomogły mi przetrwać to piekło był mój stary
                            kolega z drugiego końca Polski.
                            Nie chodzi o WSZYSTKICH MĘŻCZYZN, ale o tego który mnie zniszczył(!)
                            Pisze tutaj pod zacytowanymi powyżej ( i zapewne wieloma innymi nickami) i tak
                            jak przed laty, poszukuje kolejnej naiwnej, potrzebującej pomocy.
                            • rzeka.suf Re: teoria nt teorii shan 02.02.09, 00:36
                              'Nie chodzi o WSZYSTKICH MĘŻCZYZN, ale o tego który mnie zniszczył(!)
                              > Pisze tutaj pod zacytowanymi powyżej ( i zapewne wieloma innymi nickami) i tak
                              > jak przed laty, poszukuje kolejnej naiwnej, potrzebującej pomocy.'

                              aha, pomin zatem inna moja wypowiedz.
                              ciekawi mnie w takim razie, jak odrozniasz go sposrod tlumu?
                              konkretnie
                            • tlustakrowa Re: teoria nt teorii shan 02.02.09, 00:45
                              Shangri.lo rzekasuf to Malawinka

                              Kiedyś go nazwałam logoreusem
                              • rzeka.suf Re: teoria nt teorii shan 02.02.09, 00:46
                                zimno
                                • tlustakrowa Re: teoria nt teorii shan 02.02.09, 00:49
                                  bo leją się te słowa, leją
                                  jak zimna woda

                                  • rzeka.suf Re: teoria nt teorii shan 02.02.09, 00:50
                                    kiepski z ciebie detektyw, krowo
                                  • rzeka.suf :) 02.02.09, 00:53
                                    ale wlasnie to pomowienie genialnie oddaje pomylki w pracy dochodzeniowej
                                    domoroslych internetowych detektywow.


                                    wystarczy, ze cos ma ogon, a na pewno jest krowa...

                                    topranoc
                                    • tlustakrowa Re: :) 02.02.09, 00:57
                                      człowieku, a komu innemu chciałoby się siedzieć do tej godziny w internecie?

                                      pytanie retoryczne
                                      • rzeka.suf Re: :) 02.02.09, 17:09
                                        ymm, tobie?
                                        ==>jestes malawinka, wiedzialam!
                                        • hatroha Re: :) 02.02.09, 17:13
                                          Ty!
                                          O czym jest ten wątek, chce sobie pogadać, ale nie chce mi sie tego wszystkiego
                                          czytać...
                                          Cos czuje, ze temat troche zboczył ze zboczenia
                                          • rzeka.suf Re: :) 02.02.09, 17:19
                                            ja?!
                                            poczytaj, moze bedziesz mial jakas zlota mysl dla bezimiennej, dla shangri.li
                                            albo dla kogokolwiek innego.
                                          • bez_im_ienna Re: :) 02.02.09, 17:20
                                            hatroha napisał:

                                            > Ty!
                                            > O czym jest ten wątek, chce sobie pogadać, ale nie chce mi sie tego wszystkiego
                                            > czytać...
                                            > Cos czuje, ze temat troche zboczył ze zboczenia

                                            O kimś kto wie, że życie jest piękne, ale ma ochotę skoczyć w przepaść ;)
                                    • tlustakrowa Re: :) 02.02.09, 01:23
                                      lepszy domorosły detektyw niż domorosły psycholog

                                      ___________________
                                      Żywię nadzieję, że mój nowy Lapek nie nabawił się czegoś paskudnego w drodze do
                                      mnie. Gdyby jednak podłapał jakieś świństwo w czasie transportu, to poczułabym
                                      się po raz kolejny niemile rozczarowana.
                                      To rozczarowanie ciężko byłoby opisać wręcz.
                                      • trumanshow-online Re: :) 05.02.09, 06:23
                                        > Żywię nadzieję, że mój nowy Lapek nie nabawił się czegoś paskudnego w drodze do
                                        > mnie. Gdyby jednak podłapał jakieś świństwo w czasie transportu, to poczułabym
                                        > się po raz kolejny niemile rozczarowana.
                                        > To rozczarowanie ciężko byłoby opisać wręcz.

                                        Do tego też trzeba było się dotknąć, popsuć.
                                        Żyje w swoim alternatywnym świecie, gdzie spy - phone i wirus w komputerze to
                                        dowód oddania.
    • jedenon chciej żyć 01.02.09, 23:08
      witaj bezimienna -)
      zanim mnie wyłączysz chciałbym Ci powiedzieć ostatnie słowa.
      Po pierwsze porozmawiaj z kimś o swoich problemach ale może faktycznie lepiej
      będzie jak porozmawiasz z kimś kogo znasz. Wierzę że taka rozmowa wiele może
      zmienić. Nie myśl że komuś zajmujesz czas czy przerzucasz na niego swoje
      problemy. pamiętaj że przyjaciół poznaje się w biedzie jestem pewien że jest
      ktoś blisko Ciebie kto Cię wysłucha i być może powie ci coś co rzuci nowe
      światło na Twoje życie.
      Po drugi mam prośbę (wiem że się nie znamy ale..) nie nazywaj nigdy siebie zerem
      i nie mów że Twoje życie jest pozbawione sensu. Każde życie jest takim małym
      cudem a że różnie się toczy to zupełnie inna sprawa.
      Domyślam się że popełniłaś jakieś błędy w swoim życiu wiedz że każdy je popełnia
      no chyba że nic nie robi i na niczym mu nie zależy.
      Czuję że Ty jesteś dobrą osobą i mam nadzieję że uda Ci się wyjść z dołka.
      Świat jest oki ale żeby to dostrzec trzeba najpierw zaakceptować siebie taką
      jaką jesteś ze swoimi słabościami ( próbować trochę nad nimi pracować) jak i z
      dobrymi cechami bo jestem pewien że i takie posiadasz.
      Przepraszam Cię za tą kłótnię która tu wynikneła.
      Na zakończenie chciałem Ci powiedzieć że trzymam za Ciebie kciuki i wiem że
      będzie dobrze. Głowa do góry trzymaj się -).
      Pozdrowienia dla Ciebie.
      • shangri.la Re: Jeśli to było twoje ostatnie słowo, super 01.02.09, 23:19
        A jaki nick teraz zakładasz?
        To mi zaoszczędzi czasu....

        P.S. Do Bezimiennej....dostawałam od niego identyczne maile w ilościach
        kosmicznych ( on ma chyba gotowe wzory) godzinami klikał ze mną na gg....przez
        całe pół roku(!) zanim się zdecydowałam z nim spotkać.
        No i sms-y....dziennie po 30! Później takie same ilości ale pełne wulgarnych
        wyzwisk i przekleństw.....
        • trumanshow-online Re: Jeśli to było twoje ostatnie słowo, super 01.02.09, 23:37
          ponawiam pytanie
          po co wymienialiście się nickami?
      • bez_im_ienna Re: chciej żyć 01.02.09, 23:23
        jedenon napisał:

        > Po drugi mam prośbę (wiem że się nie znamy ale..) nie nazywaj nigdy siebie zere
        > m


        dobrze nie będę. poniżej zera nic juz nie ma ;)

      • m-i-l-v-a Re: chciej żyć 01.02.09, 23:23
        Ta kłotnia się za bardzo nie przejmuj. Ja też kiedyś stałam się tu przedmiotem
        podobnego ataku ( a teraz jak na ironie jej fragment firmowałam swoim nickien-
        bez mojego udziału)... ale rownież tu znalazłam pomoc... uswiadomiłam sobie.
        Myslę , ze wszystkie wypowiedzi dadza bez-im-miennej do myslenia.... zreszta to
        sie zaczęło już wczesniej, kiedy zdecydowała się na napisanie o swoim problemie...
        • bez_im_ienna Re: chciej żyć 01.02.09, 23:25
          m-i-l-v-a napisała:

          zreszta to
          > sie zaczęło już wczesniej, kiedy zdecydowała się na napisanie o swoim problemie
          > ...

          masz rację - dla mnie mowienie komus o sobie to sukces..
          • m-i-l-v-a Re: chciej żyć 01.02.09, 23:32
            wiem....
      • leda16 Re: chciej żyć 07.02.09, 09:44
        Dobrze gadasz facet, tylko na mój gust zbyt cukierkowo, aż mdło się robi od tych Twoich ociekających protekcjonalną słodyczą tekstów. Jednak wyobrażam sobie, że spragnione adoracji kobitki po przejściach, depresyjne, z zaniżonym poczuciem własnej wartości, pragnące bezskutecznie skoncentrować na sobie uwagę otoczenia, łyżkami by je jadły. No cóż, ja w depresji na szczęście nie jestem, więc takie wstawki raczej mnie bawią. Co do autorki wątku ciągnącej go zawzięcie od tygodnia podejrzewam, że Ona raczej pragnie epatować swoimi młodzieńczymi smuteczkami, niż umierać i w tym właśnie widzi sens swojej obecności na Forum ;).
        • hatroha Re: chciej żyć 07.02.09, 09:48
          Ledea co u ciebie słychać?
        • bez_im_ienna Re: chciej żyć 07.02.09, 10:04
          leda16 napisała:

          > Dobrze gadasz facet, tylko na mój gust zbyt cukierkowo, aż mdło się robi od tyc
          > h Twoich ociekających protekcjonalną słodyczą tekstów. Jednak wyobrażam sobie,
          > że spragnione adoracji kobitki po przejściach, depresyjne, z zaniżonym poczucie
          > m własnej wartości, pragnące bezskutecznie skoncentrować na sobie uwagę otoczen
          > ia, łyżkami by je jadły. No cóż, ja w depresji na szczęście nie jestem, więc ta
          > kie wstawki raczej mnie bawią. Co do autorki wątku ciągnącej go zawzięcie od ty
          > godnia podejrzewam, że Ona raczej pragnie epatować swoimi młodzieńczymi smutecz
          > kami, niż umierać i w tym właśnie widzi sens swojej obecności na Forum ;).

          A to źle, że chce sobie epatować? Tak źle i tak niedobrze.
          Czasami dopada mnie makabra, i szukam wentylu, a że to forum było w tamtym
          momencie pod ręką, to założyłam temat :)

          Dziękuję za uwagę :)
    • 1niedziela7 Re: chce umrzec 03.02.09, 23:54
      Cośty . To może pogadamy ! brado@wp.pl
    • hubkulik Re: chce umrzec 04.02.09, 13:25
      Tak piszesz, żeby innych podołować, czy wołasz o pomoc?
      • bez_im_ienna Re: chce umrzec 04.02.09, 13:49
        hubkulik napisał:

        > Tak piszesz, żeby innych podołować, czy wołasz o pomoc?
        >


        Tak sobie tylko wymachuję rękami nad wodą - udaję, że tonę..
        • hubkulik Re: chce umrzec 05.02.09, 00:32

          > Tak sobie tylko wymachuję rękami nad wodą - udaję, że tonę..

          Aha, to ja nie będę udawał że pomagam.
          • bez_im_ienna Re: chce umrzec 05.02.09, 10:40
            hubkulik napisał:

            >
            > Aha, to ja nie będę udawał że pomagam.
            >

            Szczerość jest w cenie.

            Saluti.
    • anonim111.1 nie umieraj, miej cele w życiu 05.02.09, 01:44
      Znajdz sobie cele krótkotrwałe: pójście do restrauracji, obejrzenie M-jak Miłość.
      Później poszukaj celów długotrwałych: mąż , 2 dzieci, nowa praca, pies, kot. I
      do dzieła i realizuj cele.
      Powiem Ci ,że ja od wieluuu lat mam myśli samobójcze. Trzyma mnie przy życiu
      jeszcze nadzieja.
      Dziś myślałem, aby się zabić pod koniec lutego, gdybym ewnetualnie dostał
      "kosza" od kobiety, w której sie kocham. I tak sie zastanawiam, czy przywieźć z
      Polski kilka opakowań Hydroxixinum...
      • jedenon Re: nie umieraj, miej cele w życiu 05.02.09, 08:28
        no pierwsza część Twojej wypowiedzi mi się podobała to dobra myśl często jest
        tak że jeśli ktoś przeżyje tragedię trzyma go przy życiu praca albo jakieś
        zainteresowanie im więcej jesteś nazwijmy to zapracowany tym mniej myślisz o tym
        co się stało. Zaczyna zależeć Ci na czymś innym.
        A druga część? chm czy problemem w Twoim życiu jest osoba którą kochasz? Wiesz
        życie jest niesamowicie pokręcone jak telenowele on chce ona nie chce później
        zmiana ona nie chce on w tej chwili nie może itd.
        Nie wszystko co chcemy osiągnąć nie wszystko co chcemy dostać uda nam się. Moje
        życie jest równie pokręcone. Wiesz kiedy byłem w podstawówce kochałem się w
        jednej dziewczynie wiem że ona we mnie również nigdy sobie tego nie
        powiedzieliśmy ja nie powiedziałem dlatego że chciałem żeby to było na poważnie
        chciałem żebyśmy skończyli szkołę i dopiero zaczęli działać na poważnie. Wiesz
        ile zabrakło czasu ? pół roku, tak pół roku przeszliśmy ze sobą 7 klas (od 2
        klasy) wiedzieliśmy oboje że nam na sobie zależy byliśmy najlepszymi
        przyjaciółmi i tuż pod koniec ktoś nas podzielił wymyślił coś na mój temat a Ona
        mu uwierzyła. Świat się dla mnie zawalił naprawdę nigdy nie było żadnej
        dziewczyny oprócz niej. Przestało mi zależeć na wszystkim, zacząłem się gorzej
        uczyć poszedłem do zawodówki (choć wcześniej byłem jednym z lepszych uczniów)
        ale jakoś żyłem dalej. Dziś mam żonę mam dwójkę dzieci niedawno otworzyłem małą
        firmę i żyję. Tamtego dnia świat zwolnił stracił kolory ale się nie zatrzymał.
        Idź do przodu Twoje życie też się ułoży -) Nie rób niczego na siłę na wszystko
        przyjdzie czas. Powodzenia.
      • m-i-l-v-a Re: nie umieraj, miej cele w życiu 05.02.09, 09:07
        Twoja wypowiedź zawiera w sobie wiele sprzeczności, dlatego podziele ja sobie na
        czesci

        > Znajdz sobie cele krótkotrwałe: pójście do restrauracji, obejrzenie M-jak Miło
        > ść.
        > Później poszukaj celów długotrwałych: mąż , 2 dzieci, nowa praca, pies, kot. I
        > do dzieła i realizuj cele.

        Tu się zgadzam,. Jezeli życie udowodniło nam, ze duzo zależy od przypadku (
        jednego kroku za duzo lub jednego za mało...),jeżeli jakoś sie w nim
        pogubiliśmy, cele krotkoterminowe maja według mnie sens. Pod warunkiem, ze są
        naprawdę krotkoterminowe i osiagalne. Kąpiel w wannie, filizanka kawy w
        ulubionym miejscu ...i intensywna praca nad realizacja innych celów ,
        wymagajacych większego wysiłku. Za każdym razem radość, ze się udało, że takie
        proste rzeczy mogą być tak bardzo przyjemne...
        Cele długoterminowe dopiero wtedy, gdy wszystko stanie się bardziej zaleźne od
        nas, jezeli zaczniemy mieć większy wpływ na swoje życie... Wtedy proponuje nawet
        cele z pozoru ponad miarę, nie po najmniejszej linii oporu, bo wierze, ze duzo
        zależy od naszej determinacji...

        > Powiem Ci ,że ja od wieluuu lat mam myśli samobójcze. Trzyma mnie przy życiu
        > jeszcze nadzieja.
        > Dziś myślałem, aby się zabić pod koniec lutego, gdybym ewnetualnie dostał
        > "kosza" od kobiety, w której sie kocham. I tak sie zastanawiam, czy przywieźć z
        > Polski kilka opakowań Hydroxixinum...

        Tu własnie jest ta sprzeczność, najpierw afirmacja zwykłego zycia... a tu
        bęc...zaprzeczasz sam sobie. Myśli samobójcze z powodu odrzucenia....Dlaczego
        uzależniasz swoje zycie od drugiej osoby? Zdajesz sobie sprawę, jakie to może
        być dla niej obciązajace? Szkoda, ze potencjalni samobójcy nie moga przynajmniej
        na chwile przenieść sie w przyszłość, zeby ocenić swoj problem z perspektywy
        czasowej. Ciekawe, ilu z nich uznałby wtedy, ze to nie był problem, z powodu
        ktorego warto było rozstać się z zyciem... Ci , ktorzy poprzestali na myślach
        samobojczych na pewno to wiedzą....
        • hatroha Re: nie umieraj, miej cele w życiu 05.02.09, 10:24
          up- piszcie dalej, jutro będzie art. na ten temat w gazecie "rycerz Niedzielny"
          • bez_im_ienna Re: nie umieraj, miej cele w życiu 05.02.09, 10:38
            hatroha napisał:

            > up- piszcie dalej, jutro będzie art. na ten temat w gazecie "rycerz Niedzielny"
            >

            to mnie rozbawiłaś :D
          • m-i-l-v-a Re: nie umieraj, miej cele w życiu 05.02.09, 13:52

            > up- piszcie dalej, jutro będzie art. na ten temat w gazecie "rycerz Niedzielny"

            A co? Jesteś zagorzałym czytelnikiem tej gazety? Sama trzymam kciuki, a nawet
            sie bardzo staram, żebyś miał co poczytać... To już jutro....
        • bez_im_ienna Re: nie umieraj, miej cele w życiu 05.02.09, 10:36
          m-i-l-v-a napisała:

          > Twoja wypowiedź zawiera w sobie wiele sprzeczności, dlatego podziele ja sobie n
          > a
          > czesci
          >
          > > Znajdz sobie cele krótkotrwałe: pójście do restrauracji, obejrzenie M-jak
          > Miło
          > > ść.
          > > Później poszukaj celów długotrwałych: mąż , 2 dzieci, nowa praca, pies, k
          > ot. I
          > > do dzieła i realizuj cele.
          >
          > Tu się zgadzam,. Jezeli życie udowodniło nam, ze duzo zależy od przypadku (
          > jednego kroku za duzo lub jednego za mało...),jeżeli jakoś sie w nim
          > pogubiliśmy, cele krotkoterminowe maja według mnie sens. Pod warunkiem, ze są
          > naprawdę krotkoterminowe i osiagalne. Kąpiel w wannie, filizanka kawy w
          > ulubionym miejscu ...i intensywna praca nad realizacja innych celów ,
          > wymagajacych większego wysiłku. Za każdym razem radość, ze się udało, że takie
          > proste rzeczy mogą być tak bardzo przyjemne...
          > Cele długoterminowe dopiero wtedy, gdy wszystko stanie się bardziej zaleźne od
          > nas, jezeli zaczniemy mieć większy wpływ na swoje życie... Wtedy proponuje nawe
          > t
          > cele z pozoru ponad miarę, nie po najmniejszej linii oporu, bo wierze, ze duzo
          > zależy od naszej determinacji...

          Właśnie, takie codzienne czynności można powiedzieć, mogą być trampoliną do
          realizacji większych celów.
          Czasami nie widzi się sensu nawet najmniejszej czynności, choćby zrobienie sobie
          ulubionej kawy, pójście do kina, sklepu, czy spacer graniczy z cudem. To, co
          naturalne, stało się nienaturalne.

          Staram się stawiać sobie takie cele, z różnym skutkiem. Jeden krok do przodu,
          dwa do tyłu.


          >
          > > Powiem Ci ,że ja od wieluuu lat mam myśli samobójcze. Trzyma mnie przy ży
          > ciu
          > > jeszcze nadzieja.
          > > Dziś myślałem, aby się zabić pod koniec lutego, gdybym ewnetualnie dostał
          > > "kosza" od kobiety, w której sie kocham. I tak sie zastanawiam, czy przyw
          > ieźć z
          > > Polski kilka opakowań Hydroxixinum...
          >
          > Tu własnie jest ta sprzeczność, najpierw afirmacja zwykłego zycia... a tu
          > bęc...zaprzeczasz sam sobie. Myśli samobójcze z powodu odrzucenia....Dlaczego
          > uzależniasz swoje zycie od drugiej osoby? Zdajesz sobie sprawę, jakie to może
          > być dla niej obciązajace?


          Uzależnianie swojego życia od drugiej osoby jest b. niebezpieczne. Mówi się
          niejako: "to twoja wina, że tak się czuję", "zabiję się przez ciebie", itp.

          Wprawdzie nikt nie jest niezależny od innych, bo to nawet niemożliwe, zawsze
          ktoś będzie miał na nas wpływ, to jednak warto warto mieć oparcie w sobie.

          Nigdy nie mówiłam do nikogo (nawet w myślach), że zabiję się "bo ty...". Ale mam
          taką tendencję, że zabraknie "filaru" jakim jest drugi człowiek.

          Panika gwarantowana ;]


          >Szkoda, ze potencjalni samobójcy nie moga przynajmnie
          > j
          > na chwile przenieść sie w przyszłość, zeby ocenić swoj problem z perspektywy
          > czasowej. Ciekawe, ilu z nich uznałby wtedy, ze to nie był problem, z powodu
          > ktorego warto było rozstać się z zyciem... Ci , ktorzy poprzestali na myślach
          > samobojczych na pewno to wiedzą....


          Oj, i o to się rozchodzi. Świat mieni się w różnych odcieniach szarości, czerni,
          i innego badziewia. Widzi się tylko to, co ma się przed sobą, perspektywa
          widzenia czegokolwiek poza swoim przysłowiowym 'nosem' graniczy z cudem. Nie
          mylić z egocentryzmem ;)





        • anonim111.1 wyjaśnienie sprzeczności 05.02.09, 12:10
          m-i-l-v-a napisała:

          > Twoja wypowiedź zawiera w sobie wiele sprzeczności, dlatego podziele ja sobie n
          > a
          > czesci

          Zawiera sprzeczności, gdyż pierwsza cześć mojej wypowiedz dotycząca afirmacji
          życia odnosi się do autorki postu- bez imiennej.
          Natomiast druga część mojej wypowiedzi odnosi się do mnie.
          Nie wiem, czy zdobęde się na odwagę i .....
          Ona {kobieta w,kt. jestem zakochany} nigdy nie dowie się, że to z jej winy. Może
          zrezygnuję z mojej pracy i pojadę do Afganistanu/Iraqu walczyć z terorystami.
          Ekstremiści religijni są okropni - widzę to w UK.
          A jak zginę podczas walki - to osiągne 2 cele. Zakończe moje samotne życi oraz
          polegnę w słusznej sprawie.
          • shachar Re: wyjaśnienie sprzeczności 05.02.09, 13:11
            co ty, lepiej nawadniac pustynie, osiagniesz 4 cele, nawodnisz i uzyznisz
          • m-i-l-v-a Re: wyjaśnienie sprzeczności 05.02.09, 13:58

            > Ekstremiści religijni są okropni - widzę to w UK.
            > A jak zginę podczas walki - to osiągne 2 cele.

            Nie uwazasz, ze to też swego rodzaju ekstrermizm. Dla mnie tak...

            Zakończe moje samotne życi oraz
            > polegnę w słusznej sprawie.

            w słusznej z Twojej perspektywy....
            • bez_im_ienna Re: wyjaśnienie sprzeczności 05.02.09, 16:48
              Faceci to mają dobrze, życie im niemiłe: idzie na żołnierza, albo zostaje
              ekstremistą. ;]

              Może zacznę uprawiać wspinaczkę wysokogórską, albo sporty ekstremalne. Wtedy
              odechce mi się szybko umierać, albo umrę w 'pięknym' stylu, a nie z pustą fiolką
              po połkniętych prochach.



              • anonim111.1 Re: wyjaśnienie sprzeczności 05.02.09, 19:55
                bez_im_ienna napisała:

                > Faceci to mają dobrze, życie im niemiłe: idzie na żołnierza, albo zostaje
                > ekstremistą. ;]
                >
                > Może zacznę uprawiać wspinaczkę wysokogórską, albo sporty ekstremalne. Wtedy
                > odechce mi się szybko umierać, albo umrę w 'pięknym' stylu, a nie z pustą fiolk
                > ą
                > po połkniętych prochach.
                >
                >
                >
                A jak spadniesz z gór to starcisz następujące zdarzenia:
                1. Poznanie cudownego faceta.
                2. Zakochanie się,
                3. Randki w restauracjach w włoskimi daniami,
                4. Wspólne zamieszkanie w przytulnym mieszkanu z ogrodem,
                5. Ślub i wesele {biała suknia :-)
                6. Wspólne wyjazdy na wakacje do Hiszpanii i Turcji,
                7. Dzieci: {Ola i Krzysztof - podobają mi się te imiona}
                8. Czytanie bajek dzieciom na dobranoc, spacery rodzinne, zakupy.
                9. Radość z dorastania dzieci i męża ;-)


                Więc jak sie zaczniesz wspinać - to możesz starcić te 9 punktów. Więc bez
                imienna, proszę "nie pożyczaj" mojego pomysłu na niekonwencjonalną śmierć.
                Zacznij realizować punkt 1 i 2.
                • bez_im_ienna Re: wyjaśnienie sprzeczności 05.02.09, 20:24
                  Anonim111.1 uważasz, że tylko facet może dać mi szczęście? Był taki jeden, ale
                  pustki, której notabene nie mogłam wtedy pojąć - nie zapełnił..

                  No to !@#$% problem tkwi we mnie. I jak tu być normalnym :D - jak już jest ktoś
                  - mam poczucie winy, że jest, że pewnie jest z litości, albo z sentymentu, albo
                  po prostu z przyzwyczajenia.
                  Jak nie ma nikogo, obwiniam się, że pewnie to moja wina...

                  Ot cała ja.

                  • anonim111.1 Re: wyjaśnienie sprzeczności 05.02.09, 22:30
                    Bo facet musi być jak filar: wspierać Cię, musi być jak malarz- nadać kolorów
                    Waszemy życiu. Musi być jak terapeuta - musi Cię wysłuchać - nawet w milczeniu.
                    • bez_im_ienna Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 15:52
                      anonim111.1 napisała:

                      > Bo facet musi być jak filar: wspierać Cię, musi być jak malarz- nadać kolorów
                      > Waszemy życiu. Musi być jak terapeuta - musi Cię wysłuchać - nawet w milczeniu.

                      Takie rzeczy tylko w Erze ;)

                      Zdarzają się i takie perełki...
                      • shangri.la Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 16:53
                        "Nie perełkami" zadowalają się wyłącznie minimalistki:)
                        • bez_im_ienna Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 18:23
                          shangri.la napisała:

                          > "Nie perełkami" zadowalają się wyłącznie minimalistki:)

                          Jak się nie znalazło perły to szuka się imitacji ;]


                          • shangri.la Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 18:30
                            To jeden z podstawowych błędów, jakie popełniają kobiety.
                            Pamiętaj, podróba zawsze będzie tylko podróbą, nie wartą Twoich zabiegów, starań
                            i zaangażowania.
                            Prędzej , lub później wyjdzie z z podróby fałsz i chamstwo.
                            A rachunek zapłacisz Ty sama.....
                • completely_new_me Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 20:31
                  właśnie o to chodzi że to może nigdy nie nadejść,że przez całe życie
                  będzie beznadziejnie, że tak można sobie czekać do usranej śmierci i
                  tylko gorzknieć zadając sobie pytanie"I co ja robie tu..."
                  • bez_im_ienna Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 20:49
                    Tego nie wiesz. Życie jest przewrotne, i nieprzewidywalne. To mówię ja.

                    Nie wiem czy powinnam Ci doradzać, bo chyba nie będę dla ciebie wiarygodnym
                    źródłem informacji. Czasami się tylko wtrące ;]
                    • m-i-l-v-a Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 21:04
                      bez_im_ienna napisała:

                      > Tego nie wiesz. Życie jest przewrotne, i nieprzewidywalne. To mówię ja.

                      Własnie...ponieważ zycie rzeczywiscie takie jest, po co sie przejmować tym , co
                      być może bedzie (ale wcale niekoniecznie) za 10 lat. Nie lepiej żyć dniem
                      dzisiejszym, Hipotetyczne problemy, ktore moga spedzac sen z powiek, moga też w
                      ogole nie nadejść... I odwrotnie.
                      • bez_im_ienna Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 21:13
                        m-i-l-v-a napisała:

                        > Własnie...ponieważ zycie rzeczywiscie takie jest, po co sie przejmować tym , co
                        > być może bedzie (ale wcale niekoniecznie) za 10 lat. Nie lepiej żyć dniem
                        > dzisiejszym, Hipotetyczne problemy, ktore moga spedzac sen z powiek, moga też w
                        > ogole nie nadejść... I odwrotnie.


                        Właśnie ostatnio myślałam nad tym ile z tego co sobie wyobrażałam, i czego się
                        bałam - nadeszło, a ile nie. I tak w przybliżeniu wyszło, że pół na pół. A
                        dlaczego? Ze strachu. Nie ma to jak paraliż jestestwa, przez co nie mogłam
                        podjąć decyzji.

                        A jak jeszcze inni cię dołują to już w ogóle porażka.




                        • m-i-l-v-a Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 21:23

                          > A jak jeszcze inni cię dołują to już w ogóle porażka.

                          Trzeba unikać takich ludzi, bo oni rzeczywiście mogą zdołować.
                          Ja mam ostatnio to szczęście, ze otaczają mnie sami dobrzy ludzie w związku z
                          czym mam trochę skrzywiony obraz świata...
                          • bez_im_ienna Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 21:37
                            Z tej matni też trudno się wyrwać. Mówiłam sobie "otaczam się różnymi ludźmi,
                            nie odgrodzę się od nich. nie mam na nich wpływu, ja mogę tylko robić segregację
                            "śmieci" - czyli tego co robią, i mówią. ludzi nie zmienię".

                            Od niedawna (sic!) do mnie dotarło, że mam wpływ, ale na to jakich ludzi mam
                            wokół siebie, i to wcale nie oznacza, okłamywania się: że ten czy tamten mówi mi
                            to, co chcę usłyszeć, bo mnie lubi. itp, itd.

                            Zero zaczyna od zera.
                            • m-i-l-v-a Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 21:52
                              bez_im_ienna napisała:

                              > Z tej matni też trudno się wyrwać. Mówiłam sobie "otaczam się różnymi ludźmi,
                              > nie odgrodzę się od nich. nie mam na nich wpływu, ja mogę tylko robić segregacj
                              > ę
                              > "śmieci" - czyli tego co robią, i mówią. ludzi nie zmienię".
                              >
                              > Od niedawna (sic!) do mnie dotarło, że mam wpływ, ale na to jakich ludzi mam
                              > wokół siebie, i to wcale nie oznacza, okłamywania się: że ten czy tamten mówi m
                              > i
                              > to, co chcę usłyszeć, bo mnie lubi. itp, itd.
                              >
                              > Zero zaczyna od zera.

                              Nikt nie jest zerem- jestem tego pewna. A to jacy ludzie sa wokół nas nie do
                              końca zależy od nas samych... Czasem niestety, nie mamy na to wpływu (np. w
                              pracy). W życiu prywatnym jest to bardziej od nas zależne, ale również nie
                              zawsze ( tu mam na mysli uwikłanie sie w chore zwiazki... i zwyczajny brak sił,
                              determinacji, zeby sie z nich uwolnić). Na szczęscie przyjaciół dobieramy sobie
                              zwykle na zasadzie nadawania na tych samych falach, pod katem podobnego
                              patrzenia na świat, wspólnych pasji... a w trudnych chwilach to własnie oni sa
                              przy nas... i nie dołuja tylko wspierają...
                              • bez_im_ienna Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 22:01
                                m-i-l-v-a napisała:

                                >(...) zawsze ( tu mam na mysli uwikłanie sie w chore zwiazki... i zwyczajny
                                brak sił,
                                > determinacji, zeby sie z nich uwolnić).

                                Często przemienia się to w uzależnienie, a wtedy potrzebna fachowa pomoc. Są to
                                jednak skrajne przypadki.


                                >Na szczęscie przyjaciół dobieramy sobie
                                > zwykle na zasadzie nadawania na tych samych falach, pod katem podobnego
                                > patrzenia na świat, wspólnych pasji... a w trudnych chwilach to własnie oni sa
                                > przy nas... i nie dołuja tylko wspierają...

                                Otóż to.
                                • m-i-l-v-a Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 22:18

                                  > Często przemienia się to w uzależnienie, a wtedy potrzebna fachowa pomoc. Są to
                                  > jednak skrajne przypadki.

                                  .... mimo, ze jest to trudne... to jest mozliwe. Poza tym jak już sie stanie
                                  pozwala zupełnie inaczej patrzeć na świat. Zycie w etstremalnych sytacjach tez
                                  czegoś uczy (chociaż nikomu nie zycze takiej szkoły).

                                  >
                                  > Otóż to.

                                  ....to co stoi na przeszkodzie?...
                                  • bez_im_ienna Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 22:31
                                    m-i-l-v-a napisała:

                                    >
                                    > .... mimo, ze jest to trudne... to jest mozliwe. Poza tym jak już sie stanie
                                    > pozwala zupełnie inaczej patrzeć na świat. Zycie w etstremalnych sytacjach tez
                                    > czegoś uczy (chociaż nikomu nie zycze takiej szkoły).

                                    Mówi się, że człowiek może znieść wszystko, oprócz jajka. Wszystko ma swoje
                                    granice. Ale zgadzam się, że trudne, nie oznacza, niewykonalne.


                                    >
                                    > > Otóż to.
                                    >
                                    > ....to co stoi na przeszkodzie?...


                                    nie wiem.
                  • m-i-l-v-a Re: wyjaśnienie sprzeczności 06.02.09, 20:59
                    completely_new_me napisała:

                    > właśnie o to chodzi że to może nigdy nie nadejść,że przez całe życie
                    > będzie beznadziejnie, że tak można sobie czekać do usranej śmierci i
                    > tylko gorzknieć zadając sobie pytanie"I co ja robie tu..."

                    Zamiast gorzknieć zająć się soba, znaleźć sobie jakieś ciekawe hobby i do
                    usmiechniętej śmierci robić to co lubisz...dla siebie...A jeżeli przy okazji
                    nadejdzie- to dobrze....Jezeli nie- nie bedziesz musiała sobie wyrzucać, ze
                    życie upłynęło Ci na czekaniu...
    • completely_new_me Re: chce umrzec 06.02.09, 19:59
      czuje sie dokładnie tak samo, jak sobie pomyśle jak będzie wyglądać
      moje życie za 10 lat - sama, w ynajmowanym mieszkaniu, ledwo wiążąca
      koniec z końcem, nawet bez jakiegoś kota na którego mogłabym przelać
      całą swoją miłość (bo mieszkanie wynajmowane) to mi sie normalnie
      wszystkiego odechciewa. Jestem pewna, że w moim życiu nic
      pozytywnego sie nie wydarzy, zawsze bede sama, nic nie osiągnę, nie
      spełnię oczekiwań :/ żaluje że sie w ogóle urodziłam
      • bez_im_ienna Re: chce umrzec 06.02.09, 20:16
        completely_new_me napisała:

        > czuje sie dokładnie tak samo, jak sobie pomyśle jak będzie wyglądać
        > moje życie za 10 lat - sama, w ynajmowanym mieszkaniu, ledwo wiążąca
        > koniec z końcem, nawet bez jakiegoś kota na którego mogłabym przelać
        > całą swoją miłość (bo mieszkanie wynajmowane) to mi sie normalnie
        > wszystkiego odechciewa. Jestem pewna, że w moim życiu nic
        > pozytywnego sie nie wydarzy, zawsze bede sama, nic nie osiągnę, nie
        > spełnię oczekiwań :/ żaluje że sie w ogóle urodziłam


        Ech.. jestem ostatnią osobą, która powinna napisać Ci coś pozytywnego.

        Także tego, pisz, może razem coś wymyślimy :)
      • bez_im_ienna Re: chce umrzec 06.02.09, 21:28
        completely_new_me napisała:

        >Jestem pewna, że w moim życiu nic
        > pozytywnego sie nie wydarzy

        Mówiłam tak samo. Mogę szczerze powiedzieć, że mam co wspominać, mówię o tych
        dobrych rzeczach. Byłam kiedyś w mega dole, z którego myślałam, że nigdy się nie
        wygrzebię.

        Są jednak momenty, że coś pęka w mnie, i piszę takie tematy ;]
        Nie wiem ile masz lat, i jakie doświadczenia, ale hmm, powiem tak:
        nie zamykaj się w sobie, bo wtedy naprawdę trudno będzie znaleźć odpowiedź,
        drogę, cokolwiek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka