Dodaj do ulubionych

cierpliwość??

06.12.03, 16:15
Od 1,5roku utrzymuję znajomośc z mężczyzną o 15 lat starszym.Poznałam go gdy
był żonaty, obecnie jest w separacji. Przez ostatnie pół roku ma dla mnie
mniej czasu.Tłumaczy to załatwianiem spraw rodzinnych(finanse, separacja,
problemy dorosłych dzieci, poczucie odpowiedzialności za rodzinę, zmiana
pracy.)Mieszkamy odaleni od siebie o ponad 300 km.Na początku naszej
znajomości sprawiał wrazenie zainteresowanego mną i moimi problemami.Teraz
liczę tylko na siebie.Jak moge się przekonać, ze mu zalezy na mnie, na byciu
ze mną? Jak długo mam być cierpliwa i wyrozumiała dla Jego problemów.
Obserwuj wątek
    • nika122 Re: cierpliwość?? 06.12.03, 17:33
      Jaką masz gwarancję,że nie poznał nastepnej..młodszej , atrakcyjniejszej?To
      tłumaczyłoby brak czasu...Takie wymówki pewnie też słyszała jego żona...
    • ethlin Re: cierpliwość?? 06.12.03, 17:38
      beatak5, masz jakiekolwiek wątpliwości? Naprawde nie wiesz co powinnaś zrobić?
      • beatak5 Re: cierpliwość?? 06.12.03, 21:36
        a co twoim zdaniem powinnam zrobić?
        • ethlin Re: cierpliwość?? 07.12.03, 12:00
          Nie chciałabym oceaniać tego człowieka, bo znam go tylko z Twojego opisu.
          Bazując na tym co napisałaś, mogę myśleć że jemu jest wygodnie w tej sytuacji
          jaka jest, bo gdyby naprawde chciał z Tobą być, to by już to dawno zrobił. To,
          że ciągle każe Ci czekać oznacza wg. mnie że sam nie jest ku temu tak bardzo
          chętny. Wg. mnie szkoda życia na wiarę w puste słowa i obietnice bez pokrycia.
          Nie wiem ile masz lat, ale kiedyś możesz tego zmarnowanego czasu żałować. Ja
          nie bawiłabym się w żadne gierki, tylko szczerze z nim porozmawiała, a jeśli on
          nadal każe Ci czekać, nie łudziłabym się zbytnio. Teraz możesz w to nie
          wierzyć, ale pomyśl że gdzieś tam na świecie jest ktoś, komu naprawdę jestes
          pisana (i on Tobie), a Ty tkwisz przywiązana do jakiegoś gościa czekając na
          jego łaskawy telefon czy wizytę.
          Pozdrawiam i życzę Ci dużo siły
          • beatak5 Re: cierpliwość?? 07.12.03, 18:15
            trochę już przeżyłam. Gdy go poznałam myślałam, ze to właśnie ten na którego
            tak długo czekałam. W tym co piszesz masz bardzo dużo racji.Z każdym swoim
            niepowodzeniem w ostatnim czasie staje sie silniejsza.
    • malvvina Re: cierpliwość?? 06.12.03, 18:14
      zniknij z powierzchni ziemi
      miej sprawy do zalatwienia
      badz zajeta
      najlepiej nieobecna
      i zobaczysz
      • beatak5 Re: cierpliwość?? 06.12.03, 20:19
        dzięki malwina, myślę, że masz rację i mnie rozumiesz
      • marusia_ogoniok Re: cierpliwość?? 07.12.03, 13:03
        malvvina napisała:

        > zniknij z powierzchni ziemi
        > miej sprawy do zalatwienia
        > badz zajeta
        > najlepiej nieobecna
        > i zobaczysz

        Kogo jak kogo ale Malvviny to nie słuchaj. Jest specjalistką od odwracania
        kotów ogonem. Mnie kazała powiesić mojego za ogon i w te pędy przejechać się...
        tylko nie pamiętam... do niej czy po niej... Na jedno wychodzi... w
        sumie...:):):) I co z tego wyszło? Przejechałam się jak... Zabłocki na mydle.
        Adresu nie podała. "znikła z powierzchni ziemi, ma sprawy do załatwienia, jest
        zajęta, może nieobecna i zobaczysz". Guzik zobaczysz...
        Pamiętaj, że to "męska rzecz być daleko, a kobieca wiernie czekać, aż zjawi się
        pod powieką, inna łza.... radości łza...". Nie odwracaj natury ogonem jak
        Malvvina koty bo.... osiądziesz na koszu, :(:(:(:(:(:( i od czata się już nie
        odkleisz.... jak Twoje koleżanki....
        Wiernego czekania...i łez...

    • Gość: Marcel [...] IP: *.dialsprint.net 06.12.03, 18:46
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • malvvina Re: korwa mac kawalerow juz nie ma czy co ? 06.12.03, 18:50
        nie o to cie pytano
      • beatak5 Re: korwa mac kawalerow juz nie ma czy co ? 06.12.03, 20:23
        owszem sa, ale.....miłośc nie wybiera:-) Uwierz mi marcel, ze taki zwiazek
        wymaga o wiele więcej niż tyko "doświadczenia" z jednej i drugiej strony.
    • Gość: frustro może mówi prawdę IP: *.future-net.pl 06.12.03, 22:38
      moim zdaniem tego typu związki muszą opierac sie na zaufaniu,większym niż
      jakiekolwiek inne. Dlatego nie ma co z góry zakładać iż partner kłamie... a
      jesli nawet, to co? przecież nie koniecznie musi to robić z powodów jakich się
      najbardziej obawiasz...Akurat szczypta kłamstwa, zasiewającego niepewność i
      deczko iluzji pobudzającej fantazję, nigdy w związku nie zawadzi, bo jest tym,
      czym przyprawa dla potraw...wzmaga apetyt,dodaje smaku. Oczywiście są
      osoby,znajdziesz takie nawet na tym forum,które tolerują jedynie to co
      mdłe...ale najczęściej z uwagi na przeciwskazania medyczne(etyczne),albo brak
      okazji by spróbować inaczej... Proponuję najlepsze, bo najprostsze
      rozwiązanie, po prostu zapytaj partnera co jest grane... Taka rozmowa i tak
      Cie nie minie, zaoszczędzisz więc trochę czasu i energii...
      • beatak5 Re: może mówi prawdę 07.12.03, 18:35
        zaufanie, tak to podstawa związku. Dlatego z tego i jeszcze innego powodu
        próbuje go usprawiedliwiać, zrozumieć. Wiem,ze przechodzenie z jedego etapu w
        swoim życiu w drugi wymaga wiele cierpliwości, wyrozumiałości. Zmieniłam swój
        stosunek do pewnych spraw dlatego jest mi czasami łatwiej lecz ta niepewnośc
        mnie męczy.
    • kressska Re: cierpliwość?? 07.12.03, 11:00
      odstaw go od siebie ,zapomnij on cię już nie potrzebuje...stary cwaniak:)
      brutalnie ,ale przwdziwie
    • Gość: 123 Re: cierpliwość?? IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 07.12.03, 11:18
      Ja tez mam problem z cierpliwoscia...
      Od 8 miesiecy zabiegam o powrot mojego "byłego" do mnie.On nie bardzo chce sie
      ze mne spotykac,to ja dzwonie (mieszkamy daleko od siebie wiec kontakty sa
      sila rzeczy utrudnione)to ja zabiegam...
      Zabiegam bo...był dobry dla mnie,mielismy wizje wspolnej rodzinyi dzieci ...
      kocham go nadal ,nie chce byc samotna.Jestem nieszczesliwa bez niego.
      Ile czasu musi minac zebym przestała byc cierpliwa-zeby przestac
      zabiegac,czekac,ludzic sie...???
      • beatak5 Re: cierpliwość?? 07.12.03, 18:28
        to tylko od Ciebie zależy jak długo. Przestań zabiegać o Niego, o telefony,
        spotkania. Ja tego nie robie od dawna. ZACZNIJ MYŚLEĆ O SOBIE, zajmij się
        hobby. ja bym wolała już wiedzieć,ze miedzy nami koniec, dla mnie ta niepewność
        jest najgorsza. On jednak mnie "utwierdza" ze zależy mu na mnie.Szczęście
        zależy od nas samych.
    • Gość: teżbeata Re: cierpliwość?? IP: *.atol.com.pl / 213.17.147.* 07.12.03, 17:06
      skad ja to znam..??
      a może on poprostu dalej zyje z zona a Ciebie zwodzi-jsteś dośc daleko i mozna
      Cie łatwo oszukiwać :)
      Możesz do niego swobodnie zadzwonić?o każdej porze? zawsze odbiera?a komórkę
      czasami wyłańcza?zdarza mu sie odwolać spotkanie,nie przyjechać..?........
      Wiem ze łatwo mowić ale daj sobie spokój! Oczywiście porozmawiaj,przedstaw mu
      co czyjesz,co Cie niepokoi...ale wątpie czy to do niego trafi..
      • beatak5 Re: cierpliwość?? 07.12.03, 18:07
        pewnie sama tego doświadczyłaś.
        Mieszka sam, to pewne. Zona chce do niego wrocic ale on nie chce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka