ciągle tracę pracę ;((

01.06.09, 09:30
Nie wiem jak to się dzieje, ale nie mogę utrzymac pracy dlużej niż
dwa lata. Zajmuję sie reklama i merketingiem. Zaczęłam od stanowisk
asystenckich, ale jestem zbyt roztrzepana i niezależna, aby dlugo
utrzymac sie na takich miejscach ;)) Przed zajściem w ciążę,
pracowalam w małej agencji reklamowej. Najpierw było super, ale
potem okazało się że warunki, na których nas się zatrudnia, higiena
w miejscu pracy, uczciwość, profesjonalizm były na najniższym
poziomie (nie będę opisywać, ale naprawdę nędza). Koleś częściowo
za to odpowiedzialny był szwagrem prezesa i nic do nikogo nie
docierało (albo docierało, ale wiadomo "kij w mrowisko"). Dostałam
ultimatum, ze mam szukac pracy, ale zaszłam w ciążę i juz tam nie
wróciłam. Po urodzeniu syna, znalazłam pracę w bardzo fajnym
Ośrodku Analitycznym, jako asystentka ds. marketingu. Niestety tam
prawie nie było co robić, z powodu braku zajęcia nie przedłużono ze
mną umowy, ale pożegnali mnie bardzo miło. Potem znalazłam pracę w
dużej korporacji w marketingu ;) Zapzrzyjaźnilam się bardzo z moja
Panią Dyrektor (ona do tej pory jest moim marketingowym i
strategicznym guru), niestety została dośc szybko wykonczona przez
to cholerne miejsce i odeszła. Zaczęły się moje problemy z nowo
mianowaną kierowniczką. Miałam zresztą problemy w całej firmie,
ponieważ projekt który prowadziłam wybitnie potrzebował lidera (a
było ich zbyt wielu i to tych, którzy nie byli za niego
odpowiedzialni;)).
Odeszłam po rozmowie rocznej, wiedząc, ze i tak kierowniczka by
mnie zwolniła. Znalazłam pracę w bardzo renowmowanej agencji
(własny zespól, stanowisko, większa kasa). Miałam robotę, na której
się znam i......przyszedl kryzys!! Klient okazał się nierentowny i
nie było firmy na mnie stać. Wiedzialam o tym od początku i
próbowałam cos zrobić, ale nie leżalo to w moich kompetencjach a
nikt nie umial mi pomóc.

Ale o co mi faktycznie chodzi ;)) Robię jakies rzeczy, których
kompletnie nie rozumiem. Pomimo starań, empati, wyrozumiałości mam
duże problemy z relacjami (zwykle z osobami ważniejszymi ode mnie).
Mam taka obserwację, że ludzie (najczęśćiej kobiety) często czują
sie zagrożeni z mojego powodu. Wydaje mi się, że jeśli tylko ktoś
ma jakies problemy ze sobą (osobiste, lub zawodowe, lub z jakiejś
innej przyczyny jest slaba) to zaraz zaczynają sie intrygi, maile
itd. Ja nigdy nie robie takich rzeczy, zawsze staram się dogadać
wprost, albo odsuwam się. Po rozmowach rekrutacyjnych zwykle
słyszę, ze urzekłam wszystkich. Mam opinię osoby bardzo mądrej,
profesjonalnej i przebojowej , nawet moi "wrogowie" to
przyznają ;))
Odeszłam od ojca swojego syna dośc dawno, ale mamy bardzo dobre
relacje, ze względu na małego. Chodzi o to, ze znow musze dla nas
szukać nowego miejsca i boje się, ze on całe życie spędzi na
tulaczce (mieszkal juz chyba w sześciu miejscach, a ma 5 lat ;))
Nie potrafie na zapewnić, zadnego poczucia bezpieczenstwa i
stalości. Dla osoby w moim położeniu podstawą jest praca (dobra) a
ja nie umiem jej utrzymać.
Bardzo prosze o jakąś pomoc. Byc moż ejest jakac odpowiedż, ktorej
nie dostrzegam, a strasznie chcę sobie pomóc ;))
    • bucefal_macedonski Nie psychologizuj problemu 01.06.09, 10:34
      Po prostu piersi ci zgniata czas czarną łapą.
      • meessi Re: Nie psychologizuj problemu 01.06.09, 12:20
        Drogi udzielaczu błyskotliwych rad, to znaczy że się starzeję???
        Nie bardzo rozumiem, to poetyczne wyrażenie niestety;(
        • spiritshot Re: Nie psychologizuj problemu 02.06.09, 00:03
          Masz problem z utrzymaniem pracy -> masz problem ze stałością, przede wszystkim stałością wiezi.
          Jak czytałem to skojarzyłem sobie taki obraz, że praca i facet to jedno, jeśli utrzymasz związek partnerski, utrzymasz też pracę.
          A utrzymasz związek partnerski, jeśli utrzymasz więź z matką. Znaczy to tyle, co przyjęcie mamusi do serca :)
          pzdr.
          • meessi Re: Nie psychologizuj problemu 02.06.09, 07:53
            Hm...bardzo dziękuję za tę uwagę, ale moja więź z mamą jest bardzo
            dobra. W ogóle w rodzinie jesteśmy bardzo serdeczni i lojalni wobec
            siebie.
            • cytrynka_ltd Re: Nie psychologizuj problemu 06.06.09, 17:28
              Hellinger w ustawieniach systemowych nie wziął pod uwagę kryzysu i wyścigu
              szczurów:))
          • bucefal_macedonski O tym właśnie pisałem 02.06.09, 14:51
            Tracisz robotę, bo pracujesz w branży o dużej rotacji, która przeżywa właśnie
            kryzys, żyjesz w kraju, który wciąż jest na wielkim dorobku, a koszty postępu
            ponosi przede wszystkim przemęczone młode pokolenie, któe sobie żyć osobistych
            ułożyć nie może, bo niby jak, skoro ciągle pracują, a jak nie pracują to są
            bezrobotni i bezsilni. A Ty idziesz z problemem na Forum Psychologia i jakiś
            błazen Ci zacznie dawać rady odnośnie relacji z mamusią.

            Rozejrzyj się dobrze wokół i zobacz, czy u rówieśników nie jest podobnie. Ja mam
            z dziesięciu znajomych po rozwodach, z jednym najwyżej dzieckiem, poplątanymi
            ścieżkami zawodowej kariery, wtopionymi interesami, włosem siwym i uśmiechem
            bladym, rodzicami u progu emerytury, do których o radę zwracać się nie warto, bo
            oni obecnych czasów to nie bardzo rozumieją. Stracone pokolenie, ot co.
            • cytrynka_ltd Re: O tym właśnie pisałem 06.06.09, 17:35
              wbrew temu co trąbią nam politycy, nasza gospodarka przechodzi kryzys już od
              kilku lat.
              po przemianach był nagły bum i szybki rozwój, ale on skończył się na przełomie
              2000/2001, kiedy PKB było na poziomie 1%.
              a, ta branża jest bardzo zmienna i drapieżna.
              nie chciałabym pracować w marketingu na polskim rynku.
    • koala_tralalala Re: ciągle tracę pracę ;(( 02.06.09, 11:26
      Przede wszystkim pracujesz w branzy w ktorej zmiennosc jest stanem
      permamentnym :) , w dodatku "w ciekawych czasach", wiec
      prawwdopodobienstwo zmian jest jeszcze wieksze.

      Po drugie, z tego co piszesz wynika ze jestes dobra. A ludzie boja
      sie lepszych od siebie. Stad wieksze problemy w relacjach
      miedzyludzkich. Przecietniacy nie zagrazaja, w dodatku czesto musza
      sie przymilac, zeby utrzymac prace, w efekcie nie zmieniaja miejsc
      pracy tak czesto.

      W mojej ocenie masz dwa wyjscia: albo pomylsec o czyms wlasnym,
      wtedy mozesz byc dobra i sie realizowac bez koniecznosci naginania
      sie do tych co sa wyzej i moga sie ciebie obawiac, albo - opcja
      druga jesli pierwsza nie wchodzi w rachube - to nagiecie sie. Wielu
      ludzi swiadomo wchodzi w te role, wlasnie po to zeby utrzymac prace
      czy stanowisko. Mozesz tez zaakceptowac fakt, ze czesciej zmieniasz
      prace niz inni ;)

      Powodzenia!
      • beasingiel_44 Re: ciągle tracę pracę ;(( 02.06.09, 18:05
        reasumujac przeczytane wypowiedzi napisze co mysle o takiej sytuacji gdyz znam kilka przypadkow osob naprawde wartosciowych a majacych podobne problemy niektore z nich na bazie wlasnych obserwacji wyciagnely wnioski z poprzednich sytuacji i zaczeli postepowac tak jak ci ktorym sie powiodlo a na rynku pracy nie ma tzw eldorado wiec kto sprytniejszy i bardziej brutalnie lokciami sie rozpycha ten ma racje bytu takie sa realia zycia...
        osobiscie nie podzielam tego ale okazuje sie ze to niekiedy jedyna metoda zeby zachowac miejsce pracy i nie tylko miejsce pracy....

        pozdrawiam
    • guru_jogi Modliszka 02.06.09, 19:59
      Ew. Marka 5, 1-20:

      (9) I zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział Mu: Na imię mi "Legion", bo nas
      jest wielu.

      (15) Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak
      siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął.
      • beasingiel_44 Re: Modliszka 06.06.09, 13:38
        kazde dzialanie niesie ze soba ryzyko ostroznosc zatem nie na unikaniu niebezpieczeńnstw polega ale na szacowaniu ryzyka i zdecydowanym dzialaniu

        cytat powyzszy wart przemyslenia i realizowania

        powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja